9 stycznia 2020

Telewizor pani Wiesławy okazał się być „nienaprawialny”. Problem w tym, że zwrot kasy jest „niedostarczalny”. Pomagamy!

Pani Wiesława kupiła telewizor za 1349 zł i do tego rozszerzoną gwarancję za 390 zł. Skoro wydała tyle kasy na obsługę posprzedażową oczekiwała, że będzie traktowana jak VIP. Sprzęt się niestety zepsuł. Gwarancja w zasadzie zadziałała, ale… telewizora jak nie było, tak nie ma

Dziwna to tradycja, która polega na tym, że w Wigilię najchętniej oglądanym programem jest film „Kevin sam w domu”. Nie inaczej było w tym roku. Ten amerykański film z 1990 r. zgromadził 3,76 mln widzów, 29% wszystkich, którzy siedzieli wtedy przed telewizorami. Dla porównania benefis gwiazdy disco polo Zenona Martyniuka, wokalisty zespołu „Akcent”, przyciągnął przed odbiorniki 4 mln widzów. Ale było to drugiego dnia świat, a jego widownia stanowiła jedynie jedną piąta wszystkich telemaniaków patrząc się w niebieskie ekrany.

W tej statystyce na pewno nie ma pani Wiesławy, która nie ze swojej winy została pozbawiona możliwości oglądania telewizji w święta (inna sprawa czy w ogóle byłaby tym zainteresowana, ale wybór zawsze warto mieć).

Czytaj też: Mnóstwo wolnych dni? Radzimy, jak zapewnić sobie najtańsze kino domowe. Streamingowa uczta, czyli Netflix, HBO, Canal+ i cała reszta

Włączają niskie ceny i gwarancje za 390 zł

Historia zaczyna się w marcu 2018 r. gdy pani Wiesława kupuje w Media Expert w Nowym Sączu 43-calowy telewizor LCD marki Thomson.  Cena – 1349 zł (swoją drogą kto jeszcze pamięta, że pierwsze „plazmy” kosztowały ok. 60.000 zł!).

Wraz z telewizorem pani Wiesława dokupiła usługę rozszerzonej do 5 lat gwarancji za 390 zł. To ponad jedna piąta cena samego sprzętu. W sumie nic dziwnego. Dziś trzeba się wykazać sporą asertywnością, żeby nie wyjść ze sklepu z elektroniką (telewizorem, suszarką, lodówką czy smartfonem) i pakietem dodatkowych gwarancji.

Rzadko jest to gwarancja producenta, zwykle to ubezpieczenie, które tylko nazywa się „Gwarancją”- tak czy owak dla sklepu to dodatkowa marża. Dla klienta – obietnica, że sprzęt zostanie naprawiony nawet gdy „zwykła” gwarancja wygaśnie po roku, czy dwóch.

 Czytaj też: Media Markt i przedłużona gwarancja, która jest nią tylko… czasami. Grube nieporozumienie z zepsutym telewizorem w tle

Czytaj też: Nowa lodówka od razu po zakupie się zepsuła. Tytus-troszczytus się nie zatroszczył, a w sklepie wyciszyli telefony. Precz z nudą!

Jest fonia, nie ma obrazu. Sklep reaguje szybko, a potem…

Pech chciał, że 21 listopada 2019 r. telewizor się popsuł – sprzęt po prostu przestał wyświetlać obraz. Kiedyś dobry elektronik potrafił naprawić telewizor w pół godziny, dziś bez serwisu się nie obędzie. Pani Wiesława nie czekała na usługę „door-to-door”, czyli aż ktoś od niej ten telewizor odbierze, tylko niezwłocznie, tego samego dnia, na swój koszt dostarczyła telewizor do sklepu. Od zakupu nie minęły dwa lata, więc naprawa została podjęta z tytułu gwarancji producenta.

Naszej czytelniczce zależało na czasie, więc pytała, ile czasu trwa zwykle naprawa. Usłyszała, że to oczywiście zależy od tego, jaki element „padł”, ale zwykle wystarczą „tylko” dwa tygodnie i sprawa jest wyjaśniona – czyli telewizor wróci do niej naprawiony, ewentualnie sklep odda pieniądze. „Czyli mniej więcej do 5 grudnia będę bez telewizora” – obliczyła pani Wiesława.

Jak pewnie zgadujecie, 5 grudnia nasza czytelniczka pozostawała nie tylko bez telewizora ale też bez jakiejkolwiek informacji. Nikt ze sklepu, czy to ustnie, czy korespondencyjnie, nie poinformował jej po umownych dwóch  tygodniach co dalej z jej 43-calowym cackiem.

„W związku z brakiem telewizora oraz jakiejkolwiek wiadomości o nim oraz nadchodzącymi Świętami rozpoczęłam działanie polegające na częstym telefonowaniu do sklepu, w którym go zakupiłam. Telefonu najczęściej nikt nie odbierał, aż w końcu otrzymałam informację, że telewizor jest w serwisie w Radomiu”

Czytaj też: Montaż kuchni z IKEA jak męki Tantala. Trwa już pół roku i końca nie widać. Ale może będzie przełom? IKEA ma ważną refleksję

Czytaj też: Polacy lubią oglądać telewizję w wolnym czasie, więc… poczta rozsyła świąteczne „prezenty”. Za 1600 zł. „Skąd wiedzieli, że mam telewizor?”

W 2020 r. pani Wiesława wchodzi z z „certyfikatem nienaprawialności”

Nasza czytelniczka relacjonuje, że znów musiała spędzić mnóstwo czasu „wisząc” na telefonie, aż w końcu uzyskała informację, że radomski serwis RTV przekazał telewizor do producenta i podał kolejny numer telefonu i nowy numer reklamacji.

Pani Wiesława czas, który mogłaby spędzić oglądając programy informacyjne, pogodę, czy jakiś dobry film albo teatr telewizji, poświęcała na rozmowy z kolejnymi konsultantami, poznawanie kolejnych serwisów. Jeszcze trochę i zaczęłaby żałować, że tak łatwo oddała telewizor w cudze ręce, aż w końcu…

„Dostałam zupełnie nowy numer telefonu, pod który miałam zadzwonić. W trakcie tej rozmowy uzyskałam informację, że telewizor jest „nienaprawialny” i że w związku z tym firma wystawi mi „certyfikat nienaprawialności”, dzięki któremu mogę się ubiegać o inny telewizor, bądź zwrot gotówki za oraz rozszerzoną do 5 lat Gwarancję Plus”

Rzecz działa się w okolicach połowy grudnia. Czas na podróż w czasie i przenosimy się do dnia 4 stycznia 2020 r. Wtedy na naszą skrzynkę mailową trafia opowieść pani Wiesławy, a my nie wierzymy własny oczom. Z listu wynika, że choć jest „certyfikat nienaprawialności” to „elcedeka” ciągle nie ma.

„W międzyczasie upłynęły Święta, Sylwester i …nic. Sklep Media Expert od Nowego Roku w ogóle nie odbiera telefonu, a ja? Cóż, zostałam z ręką w… wydawszy przy zakupie 1739,99 zł (telewizor+gwarancja)”

Tak wiemy, że w okresie międzyświątecznym czas spowalnia. Urzędy pracują na pół gwizdka (albo w ogóle nie pracują), firmy dają pracownikom wolne, a sklepy z telewizorami nie przejmują się takimi „błahostkami” jak kontakt z klientami. Ale ponieważ zaraz minie półtora miesiąca od wykrycia usterki w nienaprawialnym – jak się okazało – telewizorze, bardzo byśmy sobie życzyli, żeby jednak pani Wiesława dostała możliwość zakupu nowego odbiornika, albo zwrotu pieniędzy.

Mimo okresu świątecznego postanowiliśmy zakłócić spokój sieci Media Expert i zapytaliśmy, czy coś zamierzają z tym zrobić. Firma wzięła się ostro do załatwienia tej sprawy. Sklep telefonicznie potwierdził z serwisem, że finałem tej sprawy będzie stwierdzenie nienaprawialności urządzenia. Ale rozmowa przez telefon to za mało, muszą być „kwity”.

„Serwis producenta ma wystawić dokumentację do końca tego tygodnia. Jak tylko wpłynie do nas ta opinia, procedura reklamacji będzie wypełniona błyskawicznie”

– obiecuje biuro prasowe Media Expert. Można oczekiwać więcej energii do działania ze strony sklepu. Pani Wiesława włączy nowy telewizor dopiero w przyszłym tygodniu. Mamy nadzieję, że to będzie już szczęśliwy finał sprawy i kolejnego przedłużania nie będzie.

źródło zdjęcia: YouTube/MediaExpert

7
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
4 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
TomekPrzemoMichałRadekanonymous Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
chew
Gość
chew

W sumie to o czym jest ten artykuł? 😀

anonymous
Gość
anonymous

O problemach z obsługą sklepu reklamowanego przez śpiewające szczury.

Przemo
Gość
Przemo

Było parę dni odpoczynku od szczurów, miałem nadzieję, że to koniec.
Ale jednak nie – wróciły…
Marketingowcy chyba nie zdają sobie sprawy jaką krzywdę wyrządzają swoim pracodawcom :)))

Radek
Gość
Radek

o przewlekłości postępowania i lekceważeniu klienta.

Michał
Gość
Michał

To jest pikuś, Citi handlowy to jest dopiero obsługa :D. Naliczają odsetki na karcie kredytowej gdy saldo jest nie wykorzystane. Jak nie składałem reklamacji to telefony od tej instytucji były ciągle. Teraz się chyba przestraszyli bo już nie dzwonią z ofertami od jakiegoś czasu bo moje pierwsze zdanie będzie a jak tam moje reklamacje :D. Tak więc walczę z nimi ale to walka z wiatrakami.

Przemo
Gość
Przemo

Asertywności? No niestety, trzeba być często chamem i z góry kasować wszelkie próby wciskania „benefitów” za grube sianko. Warto mówić od razu głośno i wyraźnie NIE. Z dodaniem, że jeszcze jedna próba wcisku to wyjdziemy ze sklepu bez zakupu. To działa.

Tomek
Gość
Tomek

Tak to jest jak sie składa reklamację z tytułu gwarancji A nie rękojmi.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij