9 lutego 2023

mBank w zeszłym roku znów pobił rekord. Ale nie taki, jak byście chcieli. Bo w bankach jak w życiu: gdyby babcia miała wąsy…

mBank w zeszłym roku znów pobił rekord. Ale nie taki, jak byście chcieli. Bo w bankach jak w życiu: gdyby babcia miała wąsy…

mBank ogłosił właśnie 700 mln zł straty za 2022 r. Szefowie banku pocieszają, że gdyby nie kredyty frankowe i wakacje kredytowe oraz składka na restrukturyzację Getin Banku – byłoby prawie 5 mld zł zysku netto. Cóż, gdyby babcia miała wąsy… to byłaby bankiem ING, który pokazał, jak się zarabia pieniądze na podwyżkach stóp procentowych, osiągając 1,95 mld zł zysku netto. mBank znów pobił też inny rekord – nie taki, jak byście chcieli

Banki w Polsce dzielą się na dwie grupy – te, które mają na głowie problem frankowy (Bank Millennium mBank, Getin Bank, świeć Panie nad jego duszą, czy PKO BP występujący w kategorii „za duży, żeby się tym przejmować”) oraz te, które go nie mają. Banki frankowe swego czasu zarabiały fortunę dzięki kredytom walutowym, dodawanym do nich ubezpieczeniom i inwestycjom. Banki „niefrankowe” musiały się tłumaczyć z niższej rentowności i mniejszych zysków. Teraz sytuacja się odwróciła i to banki, które nie mają garbu kredytów w obcych walutach, pokazują jak się zarabia na tradycyjnej, nudnej bankowości.

Zobacz również:

Być może to był już ostatni tak bardzo bolesny rok dla banków „frankowych” (choć zobaczymy jak się skończy dla ich bilansów rozprawa przed TSUE w sprawie możliwości naliczania klientom kosztów korzystania z kapitału), ale za to dodatkowo skomplikowany kosztami wakacji kredytowych (ok. 14 mld zł w skali całej branży) i dopłatami do restrukturyzacji Getin Banku (zrzutka BFG i konsorcjum banków w wysokości łącznie 10 mld zł).

Opisywałem już jak przez tę traumę (nie bez problemów) zdołał przejść – z pomocą deponentów – Bank Millennium. Patrząc na ogłoszone właśnie wyniki mBanku, można dojść do wniosku, że jemu poszło trochę lepiej. Po sięgającej 1,18 mld zł stracie w 2021 r. kolejny zakończył się mniejszym minusem, nieprzekraczającym 703 mln zł.

Podobnie jak w przypadku innych banków pomogły w tym gigantyczne zyski z „arbitrażu odsetkowego”, czyli automatycznego podniesienia oprocentowania kredytów po podwyżkach stóp procentowych i wstrzymaniu o pół roku podwyżek oprocentowania depozytów (w dużej części podwyżek iluzorycznych, bo głównie dla nowych klientów).

Czytaj też: Strategia Alior Banku pokazuje, jak banki będą chciały teraz zarabiać pieniądze 

mBank znów pobił rekord. Ale nie taki jak byśmy chcieli

W przypadku mBanku „wskaźnik dojenia klientów” jest chyba rekordowy, bowiem marża odsetkowa przekroczyła w ostatnim kwartale zeszłego roku 4 punkty procentowe, zaś wynik odsetkowy banku z 4,1 mld zł w 2021 r. sięgnął na koniec zeszłego roku 7,2 mld zł. O ile więc inne duże banki (wyłączając gigantów PKO BP i Pekao) „ugrały” na klientach dodatkowe 2 mld zł dzięki niewypłaconym im odsetkom, to mBank zrobił „skok na kasę” znacznie większy – sięgający 3,1 mld zł.

I zapewne dlatego – mimo licznych plag – ograniczył straty do „tylko” 700 mln zł. Dochody z prowizji też wzrosły o 13%, ale zostały w dużej części „zjedzone” przez straty na działalności handlowej, co oznacza, że wzrost łącznych dochodów mBanku z 6,1 mld zł do 9,2 mld zł wynika niemal wyłącznie z profesjonalnego „wydojenia” ludzi i firm, którzy trzymają w mBanku pieniądze.

mBank znów pobił rekord w wyciskaniu klientów. Dochody mBanku w 2022 r. i w poprzednich latach
mBank znów pobił rekord w wyciskaniu klientów. Dochody mBanku w 2022 r. i w poprzednich latach

Co ciekawe, nikt się chyba nie skarży, bo mBank zanotował też wzrost osadu depozytowego (o 10 mld zł wśród klientów detalicznych i 5 mld zł w korporacyjnych), mimo radykalnego pogorszenia jakości oferty w tym zakresie.

To z jednej strony może świadczyć o nieruchawości klientów, z drugiej strony o ich niskiej świadomości (bank komunikował przez całe drugie półrocze wysokie oprocentowanie pieniędzy, ale tylko dla nowych klientów i nowych osadów oraz na krótko), a z trzeciej strony – o dużej lojalności klientów, którzy być może oceniają mBank nie tylko przez pryzmat oprocentowania depozytów, ale też jakości „technologicznej”. Może być też tak, że mBank zastosował zaawansowane narzędzia technologiczne i oferował wysokie oprocentowanie tylko tym klientom, którzy rzeczywiście mogliby od niego odejść.

Bez względu na wszystko – mBank znów pobił rekord i jego deponenci mogą się czuć profesjonalnie „wydojeni” z należnych im odsetek na kwotę iście rekordową. I znacznie większą, niż miało to miejsce w innych bankach o porównywalnej wielkości. Te 3,1 mld zł zgarnięte z tytułu dodatkowej marży odsetkowej poszło na pokrycie m.in. ekstrakosztów.

Jakich? Po pierwsze o 220 mln zł wyższych kosztów działalności (pracownicy, placówki, technologia), po drugie o ponad 600 mln zł wyższych kosztów regulacyjnych (podatki, składki, fundusze ratunkowe), po trzecie 1,3 mld zł rezerw na pokrycie kosztów wakacji kredytowych oraz po czwarte 3,1 mld zł dodatkowych rezerw na kredyty frankowe.

Czytaj też: Media alarmują: oprocentowanie lokat bankowych doszło do ściany. Ale czy tak jest naprawdę? Zerknąłem do nowych statystyk NBP. I zaskoczenie

Gdyby babcia miała wąsy…

Gdyby więc żadnych plag nie było, to mBank miałby 9,1 mld zł dochodów, jakieś 3,3 mld zł kosztów i po zapłaceniu podatków zostałoby mu jakieś 5 mld zł na dywidendę dla akcjonariuszy. Ale wakacje kredytowe, rezerwy na franki oraz udział w dodatkowych zrzutkach „regulacyjnych” spowodowały, że zszedł łagodnie pod kreskę. Skumulowana strata mBanku za ostatnie dwa lata to 1,9 mld zł. Kapitał własny banku jeszcze w 2020 r. wynosił 16,7 mld zł, a teraz już 12,7 mld zł, ale to w dalszym ciągu nie zagraża stabilności jego działania.

mBank stanie się już oficjalnie maszynką do robienia pieniędzy, o ile w 2023 r. już nie będzie jednorazowych strat i rezerw. Czy tak się stanie – nie wiadomo. Groźba przedłużenia wakacji kredytowych wciąż nad bankami wisi. Rezerwy frankowe w przypadku mBanku są już porządnie doszacowane – to prawie 6,5 mld zł, czyli połowa wartości portfela kredytowego w walutach obcych. Wartość spraw, które mBank ma w sądzie (i które pewnie przegra) to 6,3 mld zł. Z 17 600 „aktywnych” pozwów prawomocnymi wyrokami zakończyło się zaledwie 1 940 (z czego tylko 100 bank wygrał).

mBank zakłada jednak, że łącznie w sądzie może się znaleźć 31 000 klientów, czyli więcej niż jest dziś. Łącznie bank ma 41 000 umów na kredyty frankowe, do 36 000 klientów zwrócił się z propozycjami ugód i 2 700 klientów już podpisało ugody. To wszystko oznacza, że nie można wykluczyć, że i w 2023 r. będzie trzeba tworzyć rezerwy na kredyty frankowe. Chyba że program ugód pójdzie rewelacyjnie.

Czytaj też: Jesteś zbyt bystrym klientem? Wykorzystujesz darmowy kredyt, a nigdy nie korzystasz z oprocentowanego? Możesz dostać… wypowiedzenie umowy. Z powodu inflacji

…to ryczałaby jak lew z ING

Takie to jest życie „ufrankowionego” bankiera, wciąż trawi go niepewność przyszłości. mBank znów pobił rekord wyciskania soków z klientów, ale wciąż nie może być pewny, że w 2023 r. zarobi pieniądze. W przypadku bankiera „nieufrankowionego” niepewności jest mniej, a życie jakby weselsze. Kilka dni temu wyniki finansowe za 2022 r. podał bank ING. Tutaj kredytów frankowych jest tyle, co kot napłakał, bank od zawsze jest prowadzony bez szaleństw – kredytów udziela ostrożnie, w toksyczne produkty raczej się nie pcha.

Wynik? Bank ING nie musiał tak mocno cisnąć klientów depozytowych, jak mBank. Owszem, wynik na odsetkach też wzrósł mu znacznie – z niecałych 5 mld zł do 5,6 mld zł (marża odsetkowa z 2,6% urosła do 3,55%, więc jest niewąska). I też trochę skubnął klientów na prowizjach – wzrost z 1,8 mld zł do 2,1 mld zł. Ale łącznie zarobił na klientach o 800 mln zł więcej niż w 2021 r. (7,7 mld zł zamiast 6,9 mld zł – w porównaniu z tym, co wykręcił mBank, czyli wzrostem zarobku na klientach z 6,1 mld zł do 9,1 mld zł, to jest pikuś).

ING - przychody i koszty odsetkowe
ING – przychody i koszty odsetkowe

ING miał też wyższe o 700 mln zł koszty działalności (głównie różne „zrzutki” regulacyjne), dopłacił do wakacji kredytowych, musiał utworzyć 500 mln zł rezerw na kredyty frankowe (kilka ich jednak udzielił) i zostało mu 1,94 mld zł na plusie. Zysk jest mniejszy niż w poprzednim roku (wtedy ING zarobił na czysto 2,3 mld zł), ale generalnie krzywdy nie ma. Większość dodatkowych kosztów bank przerzucił na klientów, dużą część zysku sobie zostawił, marżę ma godną. Tak powinno być w każdym banku?

Źródło zdjęcia: Maciej Bednarek

————

ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:

>>> Nie przegap nowych tekstów z „Subiektywnie o Finansach” i korzystaj ze specjalnych porad Macieja Samcika na kryzysowe czasy  zapisz się na weekendowy newsletter Maćka Samcika i bądźmy w kontakcie! W każdą sobotę lub niedzielę dostaniesz e-mailem najnowsze porady dla Twojego portfela.

>>> Zapisz się też na nasz „powszedni”, poranny newsletter „Subiektywnie o świ(e)cie” – przy porannej kawie przeczytasz wszystkie najważniejsze wieści dla Twojego portfela, starannie wyselekcjonowane i luksusowo podane przez Macieja Danielewicza i ekipę „Subiektywnie o Finansach”.

————

ZOBACZ OKAZJOMAT SAMCIKOWY: 

Obawiasz się inflacji? Zastanawiasz się, co zrobić z pieniędzmi? Sprawdź „Okazjomat Samcikowy” – to aktualizowane na bieżąco rankingi lokat, kont oszczędnościowych, a także zestawienie dostępnych dziś okazji bankowych (czyli 200 zł za konto, 300 zł za kartę…). I zacznij zarabiać na bankach:

>>> Ranking najwyżej oprocentowanych depozytów

>>> Ranking najlepszych kont oszczędnościowych. Gdzie zanieść pieniądze?

>>> Przegląd aktualnych promocji w bankach. Kto zapłaci ci kilka stówek? I co trzeba zrobić w zamian?

————

Subscribe
Powiadom o
46 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Sosna
1 rok temu

„mBank zanotował też wzrost osadu depozytowego (…), mimo radykalnego pogorszenia jakości oferty w tym zakresie.”

Będąc klientem detalicznym, dla którego mBank jest głównym bankiem od wielu lat, stwierdzam sytuację wręcz odwrotną. Od 2008 roku nie trzymałam w mBanku więcej, niż 2-3 tysiące na codzienne wydatki i rachunki. A od zeszłego roku właśnie zaczęłam przynosić grubszą kasę. Oczywiście mBank nie daje jakichś kokosów, ale na tle konkurencji oferta na nowe środki stała się na tyle „przyzwoita”, że biorę ją pod uwagę na równi z pozostałymi bankami, między którymi żongluję „nowymi” środkami.

Emil
1 rok temu
Reply to  Sosna

Cyt: „żongluję nowymi środkami”

Dobre! Ja też tak żongluję ?

Andrzej
1 rok temu

mBank kusi promocyjnymi odsetkami w wysokości 7,95% na koncie oszczędnościowym ale standardowo (po okresie promocji) daje tylko 0,75%

Sosna
1 rok temu
Reply to  Andrzej

No ale to norma we wszystkich bankach…

Racjonalny
1 rok temu
Reply to  Andrzej

Niby tak,ale swego czasu mając stałe wpływy do mbank,aktywne usługi,e końcu przeniosłem aktywa do toyota bank…I dopiero wówczas dostałem propozycję 7,95% na nowe środki…wcześniej bank oferował mi 0,15% (!!!).

Robert
1 rok temu

Dziwny ten mbank.
Jak on nie zarabia to notuje straty, a jak klient wygrywa w sadzie to ma niezasadną korzyść.

Jak dla mnie to bank ma brak zysków , a klient nie stracił na nieucziwej umowie z mbankiem.

Michał
1 rok temu

Z mBanku wycofuję powoli rachunki i usługi od dwóch lat. Głównie za traktowanie 20 letniego klienta firmowego i ciągłe zmiany regulaminu. Program ugód nie pójdzie dobrze – trzeba być naprawdę słabym z matmy żeby przejść z CHF z oprocentowaniem łącznym 1% na PLN na z 8% odsetek, w dodatku przeliczone po dzisiejszym kursie. Nawet 5 lat stałe % w tym wypadku to żart z klientów. Po 15 latach oferują obniżenie kapitału do spłaty do poziomu z 2008r ;).

Hieronim
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Te warunki w wersji mBank to jakieś alibi-ugody…

Wojtek
1 rok temu

Panie Macieju. Fajna analiza porównawcza mBanku z ING tylko moim zdaniem porównanie ilościowe bezwzględne nie mówi wiele o „wydojeniu” klienta. Warto może przeliczyć to per klient? I wtedy okaże się, że to ING ostro doi klientów i minimalnie jeszcze próbuje bardziej, a mBank mu dopiero dorównuje (mam takie subiektywne odczucie, posiadając produkty detalicznej sme w obydwu instytucjach). Czekam na Pana post scriptum, podkreślając że z przyjemnością i to od wielu lat czytam Pana analizy i komentarze (kiedyś w pewnej gazecie, a teraz samodzielnie publikowane). Gorąco pozdrawiam

Tom
1 rok temu

A wie Pan jak się zakończył pozew zbiorowy o kredyty oprocentowane decyzją Zarządu w mbanku? Głośno o tym było chyba z 8 lat temu. Dziś zapewne takie kredyty byłyby zupełnie nie do obrony przed sądem niezależnie od tego, że były w pseudoCHF…

Jacek
1 rok temu

Przyznaję się, że dałem mBankowi zarobić jako użytkownik SFI. Zabawne jest jednak to, że nabywając je w macierzystym TFI zapłaciłbym niemałą prowizję. Niby nie to samo co rywalizacja pomiędzy bankami na nowe środki, ale kolejny przykład lepszego traktowania obcych niż swoich…

Jacek
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

To kilkanaście funduszy o różnych profilach i opłatach za zarządzanie (pewnie nie najniższych na rynku). Chodzi mi tylko o sam fakt pobierania opłaty dystrybucyjnej od klienta macierzystego. Wchodzi pośrednik i nagle może być taniej.

Jacek
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Niestety nie jest to odosobniony przypadek, gdyż w innym banku tak samo opłaty dysyrybucyjne. Może to realizacja pomysłu wyciśnięcia ze starego klienta dodatkowego zarobku? Ale się nie sprawdzi w przypadku tych, którzy wiedzą, że konta nie zakłada się raz i na całe życie.

Racjonalny
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Szkoda się w to bawić,lepiej inwestować w PPK lub IKE

Jacek
1 rok temu
Reply to  Racjonalny

Te programy wspomagające emeryturę mają jakieś limity, a zresztą oszczędza się w szerszym horyzoncie, tj. z myślą o przyszłości.

Marcin
1 rok temu

Mam konta osobiste i firmowe w mBanku i ING. Osobiste obydwa są ok, praktycznie nie ma opłat, przy czym oszczędności o wiele lepiej są oprocentowane w ING. Jeśli jednak chodzi o firmę – mBank doi na każdym przelewie, nawet z konta firmowego na prywatne. Z debetów w rachunku zrezygnowałem, bo opłaty były naliczane od niewykorzystanego debetu. Miałem też limit w rachunku prywatnym, ale gdy chciałem go zmniejszyć, chcieli mi dowalić taką prowizję, że wolałem zlikwidować. W sumie – w mBanku trzeba bardzo uważać na opłaty. W ING nie miałem dotychczas poczucia bycia „dojonym”.

Janusz
1 rok temu

Panie Samcik to jak „pieniacze” i „cwaniaczki frankowe” mają jednka rację zdaniem aadów . Nie zapomnę Pana sarkastycznego tonu i sporo materiału napisanego przez Pana (pewnie sponsoring banków) ukazujacego oszukanych ludzi jako cwaniaków i niedouczonych kombinatorów przeceiżwidziały gały co brały itd……a teraz proszę zmiana frontu. Na szczeście wszytko jest w sieci …..panie obeiktywny dziennikarzu

Jacek
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

A jeszcze inni nie zadali sobie trudu choćby przeczytania treści zawieranej umowy.

Wanda
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

A jak ich odróżnić panie redaktorze? Oszukanego od cwaniaka czy kombinatora? Skoro wszyscy oni o tym samym – że CHF nieprzewidywalnie podrożał? 😉 Druga rzecz, o której nikt nie pisze (lub prawie nikt). Dlaczego CHF w stosunku do waluty naszego czeskiego sąsiada (CZK) nie podrożał? Tylko do PLN. Dlaczego kiedyś 10 CZK kosztowało 1 PLN a dziś 2 PLN? Bo może kryzysu z kredytami frankowymi nie jest winien ani bank ani klient ale rządy i zeszmacenie waluty narodowej? Warto chyba napisać Polkom i Polakom artykuł co się takiego dzieje od 15 lat, że wykresy wyglądają tak a nie inaczej. Wówczas… Czytaj więcej »

swiatlak
1 rok temu
Reply to  Wanda

Nieprzewidywalnie? Dajcie spokój, przecież „kredyty” walutowe funkcjonują w tym kraju od PRL-u; ludzie pożyczali sobie pieniądze indeksując do dolara. Wahania kursowe nie są niczym nowym, a branie kredytu walutowego w czasie największego umocnienia złotówki (serio ktoś myślał, że dolar utrzyma się poniżej 2 zł?) to zwykłe samobójstwo

swiatlak
1 rok temu
Reply to  Janusz

Zdaniem sądów? Niespodzianka: w sądach wyroki wydają… sędziowie. Zwykli ludzie, do tego, jak można sprawdzić w ich oświadczeniach majątkowych (a przynajmniej można było któryś rok temu), często sami umoczeni w kredyty frankowe. Jakoś tak wątpię w ich bezstronność.

Janusz
1 rok temu

Hmmm żenujace jest to ze blokuje pan niwygodne komentarze…

Adam
1 rok temu

Z lokatami było dokładnie jak Pan pisze. Przy zlecaniu większego przelewu zewnętrznego (powiedzmy 10K) w listopadzie w systemie transakcyjnym nagle wyskakiwało okienko „a może chcesz założyć lokatę na 3 miesiące oprocentowaną na 7%” (oferta specjalna tylko teraz). I nagle Bankowi już nie przeszkadzało, że to nie są „nowe środki”.

Lodzia
1 rok temu

„świeć Panie nad jego duszą” – i już wiadomo, kto jest autorem artykułu:)))

Marcin
1 rok temu

na początku disclaimer, że nie jestem pracownikiem mBanku 🙂
W mBanku jestem od chyba 20 lat. Korzystam z całej oferty – 3 konta firmowe, intensive itp. Spojrzałem na opłaty – jedyna opłata w ciągu 2 ostatnich lat to chyba 19zł na firmowe konto bo ZUSU w styczniu nie płaciłem. Tak to na 0.
Czasami nawet walutę u nich kupię bo wychodzą cenowo jak walutomat.
W sumie mogę powiedzieć, że lubię ten bank.

Acab
1 rok temu

Każdy kto ma choć trochę oleju w głowie powinien zrezygnować z usług mBanku, a nie wspierać niemiecki kapitał. Bo ci, którzy korzystają z usług tego banku najgłośniej krzyczą jak to u nas źle, a u Niemca cudownie

Sławomir
1 rok temu

możliwe że to artykuł sponsorowany przez ING a przy okazji można dokopać konkurencji…

Emil
1 rok temu

Bank jest, banku nie ma…. w czym problem? Idę do innego. Bank podnosi opłaty? Idę do innego. Aktualnie, co kilka miesięcy, zmniejszam swoje straty, przenosząc z jednego banku do innego swoje pieniądze zakładając w nim lokatę / konto w zależności od wymogów. To proste.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu