4 sierpnia 2021

Główny Inspektorat Zarabiania Drogowego, czyli mandat z fotoradaru z niemoralną propozycją. Nie mogą inaczej czy… chodzi im tylko o kasę?

Główny Inspektorat Zarabiania Drogowego, czyli mandat z fotoradaru z niemoralną propozycją. Nie mogą inaczej czy… chodzi im tylko o kasę?

Tym, czego najbardziej obawiają się kierowcy łamiący przepisy, nie są kary finansowe, lecz punkty karne. Można ich mieć maksymalnie 24, a kasują się dopiero po roku (wkrótce ten okres może wzrosnąć do dwóch lat). Zwykle otrzymując mandat od policjanta dostaje się jedno (karę finansową) i drugie (punktu). Ale gdy przychodzi mandat z fotoradaru kierowca jest kuszony pewną niemoralną propozycją. Mojemu czytelnikowi bardzo się ona nie spodobała. A Wam?

Ostatnio rząd zapowiedział podwyższenie mandatów za przewinienia na drogach. Chyba słusznie, bo – jak pisaliśmy niedawno na „Subiektywnie o Finansach” – mandaty w Polsce są dość niskie w porównaniu z naszymi pensjami oraz z mandatami obowiązującymi w innych krajach. Co oczywiście nie oznacza, że ich podwyższanie do drakońskich wysokości automatycznie sprawi, że stanie się bezpiecznie. W to może wierzyć tylko naiwniak.

Zobacz również:

To nie mandat jest zwykle (albo często) największym problemem kierowcy łamiącego przepisy, lecz punkty karne. Pieniądz – rzecz nabyta. Można zapłacić większy lub mniejszy mandat, zaboli to trochę bardziej lub trochę mniej. A punkty karne to grubsza sprawa. Zostają z nami przez rok (po zmianach przepisów będą to dwa lata i w dodatku jednorazowo będzie można zdobyć ich aż 15), nie można negocjować ich liczby, a po przekroczeniu 24 punktów trzeba czasowo rozstać się z autem.

Mandat z fotoradaru i… niemoralna propozycja

Ostatnio napisał do mnie czytelnik oburzony tym, że mandat z fotoradaru może mieć zmienną wartość i w pewnym sensie może być… wymienny na punkty karne. Większość z czytelników, którym zdarzyło się dostać zdjęcie z fotoradarów, wie o co chodzi. Dostajesz informację, że przekroczyłeś przepisy, a razem z nią zdjęcie oraz formularz z trzema opcjami do wyboru.

Możesz przyznać się do winy, przyjąć mandat i punkty karne, możesz wskazać inną osobę, która kierowała w tym czasie samochodem (skądinąd bywa to opcja wykorzystywana przez tych, którzy mają już sporo punktów i próbują „scedować” kolejne na kogoś z rodziny) oraz możesz oświadczyć, że auto nie było używane wbrew mojej woli, ale odmawiam wskazania kto go używał. W tym ostatnim przypadku mandat może pójść mocno w górę, ale… unika się punktów karnych.

Mandat z fotoradaru, oświadczenie
Mandat z fotoradaru, oświadczenie z „niemoralną propozycją”

Mój czytelnik uważa, że to jest zawoalowana zachęta do „wymieniania” punktów karnych na pieniądze. Co prawda Główny Inspektorat Transportu Drogowego – czyli zarządca części fotoradarów – dysponuje zdjęciami i zawsze może oskarżyć kierowcę o składanie fałszywych oświadczeń (jeśli na zdjęciu widać jak na dłoni, że ja to ja, a oświadczam, że odmawiam wskazania, kto kierował samochodem, to w sądzie nie będzie co zbierać), ale „zachęta finansowa” sugeruje, że w zamian za 500 zł raczej nikt nie będzie wnikał w zawartość zdjęcia.

Mój czytelnik przesłał formularz, w którym podstawowa wartość mandatu to ledwie 100 zł i 4 punkty karne (kierowca przekroczył prędkość w terenie zabudowanym o 21 km/h, czyli jechał 71 km/h). Gdyby to nie było zdjęcie z fotoradaru, lecz patrol policji na drodze, to może nawet udałoby się wyłgać pouczeniem – choć policjanci z drogówki ostatnio chyba dostali nowe „plany sprzedażowe” i pouczać nie lubią.

100 zł to mandat dla przełknięcia, o ile ktoś zarabia więcej niż średnią krajową. 4 punkty karne zabolą już bardziej, ale jeśli się ma do wyboru opcję zapłacenia 500 zł i nieotrzymania punktów karnych, to taki mandat z fotoradaru może się opłacić bardziej. Mając wysokie dochody możemy mieć skłonność do tego, żeby pójść na układ: wymienić punkty karne na wyższy mandat z fotoradaru.

Patologia czy konieczność?

Mój czytelnik uważa – a ja razem z nim – że jest to patologiczne i to aż z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że skłania do hazardu moralnego. Trochę mniej obawiamy się zdjęć z fotoradaru, gdy mamy z tyłu głowy możliwość, iż nie będzie to kosztowało punktów karnych.

Po drugie dlatego, iż faworyzuje zamożnych. Im jest wszystko jedno, czy zapłacą 100 zł czy 500 zł, byleby nie musieli przy okazji otrzymać karnych punktów. W przypadku osób niezamożnych dylemat jest grubszy. Tyle że w przypadku przewinień na drodze dylemat nie powinien zależeć od grubości portfela!

Być może nie można zmusić kierowcy, by przyznał się, że to on kierował samochodem lub wskazał innego kierującego. A takie oświadczenie jest konieczne, by można było wystawić mandat. Ale – do jasnej cholery – dlaczego w takim przypadku podsuwać opcję rezygnacji z punktów karnych?

Czytaj też: Mandat z fotoradaru, kiedy możesz uniknąć konsekwencji?

Domyślam się, że problemem jest to, iż odmowa wskazania kierowcy nie jest de facto wykroczeniem drogowym, więc nie można przyznawać za to punktów karnych. Główny Inspektorat Transportu Drogowego mógł więc w takim przypadku zniechęcić kierowców do ukrywania sprawcy przewinienia najwyższym możliwym mandatem – a ten wynosi dziś 500 zł. Pytanie, czy przy takiej kwocie mandatu naprawdę ich zniechęca czy wręcz przeciwnie: skłania do wymieniania punktów na kasę. I to przy kursie, który się opłaca.

Mandat z fotoradaru z jeszcze większą kwotą „odstępnego” za punkty?

Po ewentualnej podwyżce mandatów będzie mogła nastąpić też zmiana wysokości mandatu przy rezygnacji ze wskazania winnego (i tym samym z punktów karnych). Jeśli mandat w takim przypadku zostanie podniesiony np. do 5000 zł, to być może ta opcja przestanie być zachętą dla przygniatającej większości kierowców. Kłopot w tym, że dla ludzi o bardzo wysokich dochodach nawet te 5000 zł nie będzie ceną nie do zapłacenia, by uniknąć punktów. A więc nadal będzie występować druga z opisywanych przeze mnie patologii – faworyzowanie ludzi zamożnych.

Wydaje się, że rozwiązaniem byłoby usprawnienie „sądowej obsługi” przewinień drogowych. Mnóstwo kierowców ma zastrzeżenia do prawidłowości działań fotoradarów i już dziś takie sprawy są w sądach. Chodzi o to, żeby każdy człowiek, który nie chce przyjąć mandatu, bardzo szybko był przepytywany przez sąd w sprawie ustalenia odpowiedzialności. W większości przypadków oznaczałoby to analizę zdjęcia i porównanie tego dowodu z zeznaniem właściciela samochodu. W większości przypadków okazywałoby się, że to nie ciocia z Krakowa ani żaden „nieznany sprawca” jest na zdjęciu, tylko właściciel samochodu. A więc do niego trzeba przypisać i mandat z fotoradaru i punkty.

Czy jednak władze na pewno tego chcą? Mam poważne wątpliwości co do intencji Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego. Być może im w ogóle nie chodzi o to, żeby ludzie przyjmowali mandaty i punkty karne, tylko o to, żeby maksymalizować wpływy finansowe z mandatów? Przyjmując takie spojrzenie trudno się dziwić, że patologia w mandatach z fotoradaru trwa i ma się dobrze.

Co o tym sądzicie? Czy istnieje sposób, by wyeliminować zachęcanie ludzi do wymiany punkty na wyższy mandat? A może wszystkie strony tego chcą – i państwo i kierowcy?

Czytaj też: Mandat uzależniony od zarobków, konfiskata auta, ławka kar… jak walczyć z piratami? (subiektywnieofinansach.pl)

Czytaj też: Oto ubezpieczenie dla kierowców od skutków punktów karnych. Przesada? (subiektywnieofinansach.pl)

Czytaj też: Gdy „znika” bilet, który miał być „nabity” na kartę, a kontroler daje mandat (subiektywnieofinansach.pl)

Subscribe
Powiadom o
34 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Robert
1 rok temu

Patologia jedna z wielu w naszym kraju. Tak naprawdę nie robi różnicy czy jedna mniej czy więcej.

Andrzej
1 rok temu
Reply to  Robert

Robi. Rząd, prawo, gospodarka są odzwierciedlaniem społeczeństwa. Drobne grzeszki, są jeszcze gorsze. Bo trudno dostrzec konsekwencje.

Rafał
1 rok temu

„Mój czytelnik przesłał formularz, w którym podstawowa wartość mandatu to ledwie 100 zł i 4 punkty karne (kierowca przekroczył prędkość w terenie zabudowanym o 21 km/h, czyli jechał 71 km/h). ”

Śmieszne te polskie stawki mandatów, oby faktycznie wzrosły w końcu.

anonymous
1 rok temu
Reply to  Rafał

Wynagrodzenia i samochody też śmieszne.

Ppp
1 rok temu
Reply to  anonymous

Dlatego mandaty nie powinny być ustalane kwotowo,m lecz jako procent od dochodów – wtedy problem zniknie. Biedny zapłaci 500zł, bogaty 5000zł i będzie OK.
A tak generalnie dziwi mnie zdziwienie autora listu i autora artykułu – sprawa jest znana od kilkunastu lat co najmniej.
Pozdrawiam.

BdB
1 rok temu
Reply to  Ppp

Bogaty nic nie zapłaci, podobnie jak jego dziecko.

krzysztof
1 rok temu
Reply to  Ppp

A co jak ktos nie pracuje?

Michał
1 rok temu
Reply to  Ppp

Bogaci zwykle nie mają dochodów, co widać w momencie płacenia podatków.

Jacek
1 rok temu
Reply to  Michał

A debety Truma są wręcz legendarne!!!

anonymous
1 rok temu

Brakuje opcji na odwrót czyli więcej punktów za brak mandatu. Bardzo przydane w czasach gdy trzeba każdą złotówkę wielokrotnie oglądać przed wydaniem.
Pierwsze duże pieniądze zarobiłem na wspomnianym scedowaniu mandatów. Było to po 100€ za punkt plus bonus. Po pierwszym mandacie zwrócił się kurs prawa jazdy i egzamin a kolejne poszły na lokatę 5%.

Krzysztof
1 rok temu

Mandaty mają być podniesione poto aby plebs jeździł powoli a celebryci mogli szybciej jeździć bo ich NATO stać.

Jacek
1 rok temu
Reply to  Krzysztof

Co ci zrobił Pakt Północnatlantycki?

BdB
1 rok temu

No ale… gdzie tu odkrycie? Te zasady obowiązują od wielu lat.

Last edited 1 rok temu by BdB
krzysztof
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

no tak, ale jak to inaczej zrobic? obecny paradoks wynika z relatywnie niskich kwot mandatow.a bogatemu zawsze bedzie latwiej niezaleznie jakie beda kwoty mandatow

~marcin
1 rok temu

„A więc nadal będzie występować druga z opisywanych przeze mnie patologii – faworyzowanie ludzi zamożnych.” Ależ Panie Macieju, ludzie zamożni co do zasady są w lepszej sytuacji, w każdej dziedzinie. Przecież po to Pan prowadzi SoF – a my czytamy – żebyśmy byli zamożniejsi! 🙂 Czy chcemy, żeby bochenek chleba był droższy dla bogatych, dlatego, że są bogaci? Raczej nie. A czy chcemy, żeby mandaty za przekroczenie prędkości były wyższe dla bogatych? a) NIE – bogaci będą w lepszej sytuacji. b) TAK – biedni będą w lepszej sytuacji – bo dla bezrobotnego i studenta mandat wyniesie np. tylko 10 PLN.… Czytaj więcej »

Olek
1 rok temu
Reply to  ~marcin

Bogaty weźmie dzień urlopu na żądanie i nijak tego nie odczuje. Mandat powinien być proporcjonalny do zarobków. Przykładowo, jesli przyjąć że obecną kwota mandatów zostaje dla zarabiających pensje minimalna, to dla prezesa z zarobkami 56000 (20x minimalna) maksymalny mandat wynosiłby 20x500zl czyli 10000zl.

~marcin
1 rok temu
Reply to  Olek

To teoria – abstrahując od tego, czy słuszna, to na pewno nie do przeprowadzenia w praktyce. Bogaty może mieć np. zerowe zarobki – bo żyje z oszczędności. Bogaty może iść do sądu i zażądać ustanowienia przez sąd wysokich alimentów na rzecz swojej rodziny – alimenty są windykowane w pierwszej kolejności, przed mandatami. Bogaty może wszystkie aktywa przynoszące dochód przepisać na członka rodziny, który nie ma samochodu. Oraz 100 innych sposobów, o których nie pomyślałem.

Niezależnie od tego, czy się to komuś podoba, czy nie – bogaty zawsze będzie miał większe możliwości – w tym możliwości minimalizowania swojej odpowiedzialności za wykroczenia.

Jacek
1 rok temu
Reply to  ~marcin

(…)Bogaty może wszystkie aktywa przynoszące dochód przepisać na członka rodziny, który nie ma samochodu.(…)
Za Premierów* przewodem…

* Tuska i jego doradcy.

Pan Krzysztof
1 rok temu
Reply to  Olek

Gdyby chociaż ten mamdat szedł na poczet pomocy ofiarom wypadków… Nowe zabawki za to będą kupione i na podwyżki dla komendantów i tyle.

Last edited 1 rok temu by Pan Krzysztof
Radek
1 rok temu
Reply to  ~marcin

Ale to znowu faworyzujemy silnych, sprawnych wysportowanych którzy nie będą obawiać się prac społecznych bo dla nich taki wysiłek to jak zapłacić 500 zł dla zamożnego. Oni będą dalej łamać przepisy a tylko schorowani i niepełnosprawni będą musieli uważać.

Widać wyraźnie m, że rozwiązanie kompromisowe niczym nie różni się od tego co mamy? Taka sama krzywa logika

~marcin
1 rok temu
Reply to  Radek

Czyli doszliśmy do tego, do czego dojść musieliśmy – najogólniej rzecz ujmując, lepiej być młodym i pięknym niż starym i brzydkim.

Tak mi się jeszcze przypomniało, jest takie powiedzenie: Prawo jest jak płot na pastwisku: żmija się prześlizgnie, tygrys zawsze przeskoczy, a przynajmniej bydło się nie rozchodzi tam, gdzie nie powinno…

Radek
1 rok temu
Reply to  ~marcin

Tak wygląda rzeczywistość, nie ma co się oszukiwać 🙂 Bogaty ma lepiej i to dobrze, bo dzięki temu więcej osób próbuje nimi zostać.

Jacek
1 rok temu
Reply to  Radek

(…)nie będą obawiać się prac społecznych(…)
Wysiłku fizycznego nie, ale obciachu już tak… daj prezesowi miotełkę i wyślij go na punkt reprezentacyjny miasta, a efekt będzie jak po tygodniu aresztu.

Imie
1 rok temu

To tak nie działa: „zawsze może oskarżyć kierowcę o składanie fałszywych oświadczeń” obwiniony/oskarżony zawsze może kłamać w swojej obronie i nie można go oskarżyć o składanie fałszywych zeznań – ten przepis dotyczy świadków. Po za tym odmowy podania kto prowadził pojazd nie da się w żaden sposób podciągnąć pod składanie fałszywych zeznać – odmowa odpowiedzi to odmowa odpowiedzi bez wnikania w meritum tego pytania

Imie
1 rok temu

„Ale – do jasnej cholery – dlaczego w takim przypadku podsuwać opcję rezygnacji z punktów karnych?” dlatego, że punkty można dać tylko sprawcy wykroczenia drogowego. A 500PLN jest karą administracyjną za nie podanie. Aby można było dawać punkty to trzeba przeprowadzać całe postępowanie w celu ustalenia faktycznego sprawy i nakładać karę przez sąd a to przy ogromnej ilości zdjęć w systemie, kosztów i czasu się pewnie nie spina

Radek
1 rok temu
Reply to  Imie

Tylko za co ta kara administracyjna? Za niepodanie sprawcy? A czy właściciel pojazdu ma obowiązek prowadzić dziennik pokładowy i spisywać komu i kiedy pożyczył auto? Jest na to podstawa prawna?

~marcin
1 rok temu
Reply to  Radek

Ano jest: Prawo o ruchu drogowym, artykuł 78, ustęp 4: „Właściciel lub posiadacz pojazdu jest obowiązany wskazać na żądanie uprawnionego organu, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie, chyba że pojazd został użyty wbrew jego woli i wiedzy przez nieznaną osobę, czemu nie mógł zapobiec.” Do tego: Kodeks wykroczeń, artykuł 96, paragraf 3: „Tej samej karze podlega, kto wbrew obowiązkowi nie wskaże na żądanie uprawnionego organu, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie.” Wykroczenie opisane powyżej musi być popełnione umyślnie – więc jeśli sprawa trafi do sądu i właściciel pojazdu twierdzi, że np.: –… Czytaj więcej »

Jacek
1 rok temu

Zatem ulice w Polsce będą jak w Moskwie…

Nielot
1 rok temu

Zabawne jest to, że nie ma żadnego przepisu zobowiązującego jakiegokolwiek obywatela do korespondencji z ITD. Ba zeby kogoś ukarać, ITD powinien postępować zgodnie z Kodeksem Postepowania W sprawie Wykroczeń – tam tez nie ma żadnej mowy o korespondencji – świadka sie przesłuchuje, a z tej czynności sporządza sie protokół, natomiast obwiniony może złożyć wyjaśniane, albo odmówić ich składania. Nie ma żadnej mowy o listach. Ba, prawo wprost zabrania zastępowania zeznań świadka korespondencją lub notatkami. Dodatkowo w prawie nie ma żadnych unormowań dotyczących przetwarzania danych osobowych przez ITD. Były, ale KT uznał, ze zostały wprowadzone niezgodnie z prawem, a ustawodawca tego… Czytaj więcej »

Obiektyw
1 rok temu

Zdjęcie to nie jest mandat!!
To bezprawne (bez podstawy prawnej) wyręczanie się podejrzanym/oskarżonym/obwinionym/świadkiem (bo tego tez nie wiemy dostając zdjęcie).
Mandat można wystawić dopiero po ustaleniu winnego, a to należy do organów, a nie do obywatela. Nikt nie ma obowiązku donosić na samego siebie!
Dopiero PODPISANY mandat jest prawomocny!

Trzeba o tym pamiętać.

Piotr
1 rok temu

W Niemczech ta sprawa jest rozwiązana w prosty sposób. Niewskazanie kierowcy kieruje sprawę do sądu, sąd umarza mandat, ale nakłada na właściciela pojazdu obowiązek prowadzenia dziennika przejazdów (coś a’la nasza kilometrówka). Brak możliwości ustalenia kierowcy przy kolejnym mandacie kosztuje bardzo drogo (z akcentem na bardzo).

Łukasz
1 rok temu

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!