4 grudnia 2019

Mandat uzależniony od zarobków kierowcy, konfiskata auta, „ławka kar”, alkomat w samochodzie… Oto garść pomysłów na walkę z piratami drogowymi

Mandat uzależniony od zarobków kierowcy, konfiskata auta, „ławka kar”, alkomat w samochodzie… Oto garść pomysłów na walkę z piratami drogowymi

Premier Mateusz Morawiecki w exposé sporo miejsca poświęcił bezpieczeństwu na drogach. Zapowiedział, że jego rząd wprowadzi rozwiązania, które sprawią, że to piraci drogowi poniosą finansowe konsekwencje łamania przepisów. Jak można walczyć z drogowym piractwem nie tylko finansowo? I jak z tym problem radzą sobie za granicą?

Kilka dni temu rozmawiałem z Karoliną Gałecką, rzeczniczką prasową Zarządu Dróg Miejskich w Warszawie. ZDM z wielką nadzieją przyjął zapowiedzi premiera Mateusza Morawieckiego dotyczące zmian w przepisach drogowych, głównie w kwestii wysokości mandatów.

Zobacz również:

„Za jazdę w Warszawie bez ważnego biletu komunikacji miejskiej otrzymamy mandat w wysokości 260 zł. Natomiast kierowca, który wyprzedza na przejściu dla pieszych innego kierowcę, może otrzymać mandat w wysokości 200 zł. Te mandaty nie były zmieniane od 1997 r. W tamtym czasie 200-złotowy mandat kierowca odczuwał inaczej niż dziś. Część kierowców łamie przepisy o ruchu drogowym, bo mandat w takiej wysokości nie jest dla nich dotkliwą karą”

– mówi rzeczniczka ZDM. Premier, odpowiadając niedawno na czacie na pytania słuchaczy Radia Zet, doprecyzował, że planowane zmiany będą szły w takim kierunku, aby kierowców jeżdżących na „podwójnym gazie” i lepiej uposażonych kary za łamanie przepisów „zabolały bardziej”.

Dziś dotkliwą karą za przekroczenie prędkości o 50 km/h na terenie zabudowanym wydaje się być odebranie prawa jazdy na trzy miesiące. Ale czy to jest skuteczne? Teoretycznie na trzy miesiące powinniśmy pożegnać się z prowadzeniem samochodu, ale w praktyce wielu kierowców nadal wsiada z kółko, licząc na to, że nikt ich nie przyłapie.

Jak wysoki powinien być „sprawiedliwy” mandat? W jaki inny sposób można walczyć z piratami drogowymi? Oto kilka pomysłów nie tylko z polskiego podwórka.

Przeczytaj też: Premier zapowiada: dociśniemy finansowo piratów drogowych. Będzie nowy parapodatek dla kierowców? Zapłacą piraci, czy wszyscy?

Przeczytaj też: Planują drakońskie podwyżki opłat za parkowanie w centrum Warszawy. Ale strategia kija to za mało. Mam pomysł na marchewkę

Dużo zarabiasz? Płacisz więcej

Maksymalna wysokość mandatu – 500 zł – została ustalona w 1995 r. Od tamtej pory właściwie nic się nie zmieniło. W 1995 r. średnie wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wynosiło 703 zł, czyli maksymalna kwota mandatu stanowiła blisko 70% średniego wynagrodzenia. Dziś średnia płaca wynosi 5143 zł (dane za II kwartał 2019 r.), czyli 500-złotowy mandat stanowi niespełna 10% średniej pensji.

Zatem, gdybyśmy trzymali się wskaźnika – maksymalny mandat jako 70% średniego wynagrodzenia publikowanego przez GUS – i waloryzowali wysokość kar, dziś policjant mógłby wlepić nam aż 3600 zł za najpoważniejsze wykroczenia. Przyznacie, że kierowcy w obawie przed takim wymiarem kary spuściliby nieco nogę z gazu, nie wyprzedzaliby na pasach itd.

Ale takie powiązanie mandatu ze średnią pensją to i tak niewiele w porównaniu z tym, jak karani są kierowcy w Skandynawii. Tam przy wyliczeniu mandatu nie bierze się średniej, a zarobki konkretnego kierowcy.

Np. w Finlandii mandat za przekroczenie prędkości o nie więcej niż 20 km/h może wynieść od 70 do 155 euro. Jeśli pojedziemy szybciej, mandat obliczany jest proporcjonalnie do dochodów kierowcy. Podobnie jest w Norwegii. Jak donosiły media, kilka lat temu najbogatsza wówczas Norweżka została przyłapana za jazdę pod wpływem alkoholu. Mandat, jakim została ukarana, w przeliczeniu na złotówki wyniósł 110.000 zł.

Czy to dobry sposób na to, by bogatsi ogarnęli się na drogach? To oni z reguły jeżdżą droższymi, a co za tym idzie szybszymi autami. I statystycznie częściej dostają mandaty. Natrafiłem na badania serwisu rankomat.pl. Wynika z nich, że w 2018 r. co piąty (18%) mandat wlepiono kierowcom zarabiającym powyżej 7.000 zł na rękę.

Przeczytaj też: Hulajnoga elektryczna i wypadki. Sprawdziłem, jaka jest cena bezpieczeństwa. Ile kosztuje polisa dla hulajnogisty?

Przeczytaj też: Klient w klatce niedziałającego systemu. Jak wyłączyć usługę płatnego parkowania w SkyCash, gdy aplikacja ma awarię?

Przekraczasz prędkość? Marsz na ławkę kar!

To pomysł rodem z hokeja, kilka lat temu testowała estońska policja. Nie wiem, czy go ostatecznie wdrożono. Zgodnie z nim, zamiast mandatu kierowca przyłapany np. na przekroczeniu dozwolonej prędkości, zmuszony byłby do przymusowego postoju. Karą za przekroczenie prędkości o 20km/h musieliby odczekać np. na parkingu 45 minut, a jeśli między 20 a 40 km/h – godzinę.

Estończycy tłumaczyli, że rozmowa dyscyplinująca z policjantem i stracony czas bardziej działają na wyobraźnię kierowcy, niż mandat. Pomysł zakładał jednak, że zamiana mandatu na przymusowy postój nie może obejmować cięższych wykroczeń. Jak rozumiem, przy przekroczeniu prędkości o więcej niż 40 km/h, kierowca karany byłby już mandatem w żywej gotówce.

Ale do tego pomysłu mam dwie wątpliwości. Istnieje ryzyko, że kierowca, któremu się spieszy, a już odczeka swoje „na ławce kar”, po ponownym włączeniu się do ruchu będzie miał skłonność do nadrobienia straconego czasu. W efekcie pojedzie jeszcze szybciej.

Druga sprawa to problem odpowiedzialności zbiorowej. Bo co zrobić, jeśli samochodem jadą też inne osoby? Mają płacić (w postaci straconego czasu) za winę kierowcę? Chyba że przyjmiemy, że taki system zrzuca odpowiedzialność za jazdę zgodną z przepisami również na pasażerów. W ich interesie powinno być dyscyplinowanie kierowcy. Jak moja mama. Ilekroć jechałem z rodzicami samochodem, a prowadził mój ojciec, mama powtarzała: „Kochanie, zwolnij, nigdzie się nam nie spieszy”.

Przeczytaj też: Korek przed bramkami na autostradzie? Jeśli masz konto w tym banku, przejedziesz specjalną bramką, bez płacenia

Przeczytaj też: Masz miejsce parkingowe, ale z niego nie korzystasz? Udostępnij je innym, a jeszcze na tym zarobisz! Czy aplikacja ParkCash rozwiąże problem z parkowaniem?

Jedziesz na podwójnym gazie? Pożegnaj się z autem

Dość drastyczny pomysł na walkę z pijanymi kierowcami zgłosili kilka lat temu politycy „Solidarnej Polski”. Pomysł wzorowany był na litewskich rozwiązaniach. Ostatecznie nie wszedł w życie, ale może warto do niego wrócić?

Zakładał, że jeśli kierujący pojazdem będzie miał ponad 1 promil alkoholu we krwi, jego auto zostanie skonfiskowane. Dodatkowo jego wizerunek miałby być podany do publicznej wiadomości.

Ale co w sytuacji, kiedy pożyczamy komuś nasz samochód? Nie mogę przecież odpowiadać utratą samochodu za grzechy kogoś innego? W tamtym projekcie zaproponowano, że jeśli pijany kierowca prowadzi nie swój samochód, będzie musiał wpłacić na rzecz Skarbu Państwa równowartość tego pojazdu.

Taki sposób karania przypomina nieco powiązanie wysokości mandatu z zarobkami. Ale w mojej ocenie, może być „niesprawiedliwy”. Zwykle samochód jest odzwierciedleniem statusu finansowego kierowcy – bogaci jeżdżą droższymi autami, ale to nie musi być regułą. Ale żeby nie stracić samochodu, wystarczy trzymać się fundamentalnej zasady znanej choćby z etykiet na puszkach i butelkach z piwem – „nie jeżdżę po alkoholu”.

Przeczytaj też: „Włosi z Facto nie bawią się w procent składany. Ich 4% to tak naprawdę 3,71%” – pisze czytelnik. Grają nie fair? A może grają tak, jak wszyscy?

Przeczytaj też: Bankowość przenosi się do internetu, ale oni postanowili inwestować w… rozwój placówek. Zwariowali, a może dobrze policzyli?

Przymusowa telemetria i alkomat jak kluczyk do samochodu

Od jakiegoś czas firmy ubezpieczeniowe próbują zarazić nas pomysłem polegającym na tym, by nagradzać kierowców tańszymi polisami komunikacyjnymi za wzorową jazdę. Jak sprawdzić, czy kierowca nie łamie przepisów? W samochodzie montowane są specjalne urządzenia rejestrujące parametry jazdy, trochę tak jak czarne skrzynki w samolotach.

System telemetryczny gromadzi informacje m.in. o prędkości, hamowaniu i płynności jazdy, a specjalne algorytmy są w stanie ocenić, czy kierowca nie ma skłonności do brawury. W takiej odsłonie telemetria jest marchewką, czyli szansą na tańsze ubezpieczenie.

A gdyby tak kierowcy, którzy notorycznie łamią przepisy, obowiązkowo musieli – oczywiście na własny koszt – instalować taki sprzęt? W ten sposób cały czas znajdowaliby się „na radarze” policjantów, a mandaty za złamanie przepisów wystawiane byłby kierowcom–recydywistom z automatu.

Jeśli mówimy o dodatkowym sprzęcie instalowanym w samochodach, sposobem na pijanych kierowców mogłyby być alkomaty połączone z zapłonem auta. Jeśli alkomat wykaże, że jesteśmy pod wpływem alkoholu, samochód nie odpali. Ten pomysł musiałby być jednak powiązany z dotkliwą karą za próbę złamania zabezpieczenia. No bo przecież „dmuchnąć w balonik” może inna, trzeźwa osoba.

Przeczytaj też: Skrytkę w paczkomacie InPost otworzysz przez aplikację, zdalnie. Czytelnik się obawia: „A jeśli mi paczkę przekierują?”. Innowacja a świąteczny bałagan

Przeczytaj też: Rząd podwyższa „podatek alkoholowy”. Niby dla zdrowia, ale tak naprawdę dla kasy. Liczymy, ile „uczciwie” powinien kosztować alkohol

Masz punkty karne? Zapłacisz więcej za polisę

Jeszcze innym pomysłem na walkę z piratami drogowymi może być uzależnienie ceny polisy komunikacyjnej od liczby punktów karnych. W pewnym sensie to już działa. Kierowca, który spowoduje wypadek czy stłuczkę, musi się liczyć z wyższą ceną OC. Ale tylko wtedy, jeśli na miejsce zdarzenia przyjdzie policja. Spowodowanie stłuczki i dogadanie się z poszkodowanym bez obecności policji, może ujść kierowcy bez punktów. Inna sprawa, że ta „kara” w postaci wyższej ceny za OC nie jest zbyt dotkliwa. Zobaczcie jaka jest różnica w cenie OC dla kierowców powodujących wypadki. Żałość:

Poza tym punkty karne dostajemy za inne drogowe wykroczenia, np. nieprawidłowe parkowanie, wyprzedzanie na podwójnej ciągłej, na przejściu dla pieszych czy za przejechanie na czerwonym świetle. Za takie wykroczenia i zarobione punkty karne, nie ryzykujemy wyższą składką za polisę OC czy AC. A może tak właśnie być powinno?

Oczywiście to tylko niektóre pomysły na piratów drogowych. Które z nich warto w Polsce wdrożyć? A może macie jeszcze inne rozwiązania? Zapraszam do dyskusji.

Źródło zdjęcia: Pixabay.com

Subscribe
Powiadom o
24 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
obatel
9 miesięcy temu

Rozumiem chęć zwiększenia dotkliwości kar, ale… Nie może być tak, że to samo wykroczenie jest różnie wyceniane w zależności od osoby, która je powoduje, a nie od samej „wartości” wykroczenia. Jeśli przejadę na czerwonym, to „wartość” tego wykroczenia jest taka sama niezależnie od tego, czy zarobiłem 1500 zł w ostatnim miesiącu, czy 150 000 zł. Czy to nie podpada pod dyskryminację? Sorry, ale jeśli ma być sprawiedliwie, to kary trzeba podnieść wszystkim, tak by dla wszystkich było to dotkliwe. Jeśli biedny przez to zbankrutuje, a bogaty nie – cóż… Mógł przestrzegać kodeksu drogowego. Zaraz pewnie się też zaczną utyskiwania, że… Czytaj więcej »

Loki
9 miesięcy temu
Reply to  obatel

Statystycznie więcej mandatów dostają bogaci, co napisano w artykule. Jeżeli ma być sprawiedliwe, to kara ma być tak samo dotkliwa zarówno dla biednego jak i bogatego.
„Jeśli biedny przez to zbankrutuje, a bogaty nie – cóż… Mógł przestrzegać kodeksu drogowego.” Czyli bogaty nie musi przestrzegać kodeksu drogowego , bo nie ma obaw że zbankrutuje? To jest ta twoja sprawiedliwość?

Sparky
9 miesięcy temu
Reply to  obatel

Rozumiem oczywiście argumentację. Ale zauważ, że taka niesprawiedliwość – czyli nierówność biedniejszych i bogatszych – jest już wpisana w nasze prawo. Mowa o podatkach dochodowych i ich progach.

Samozl0
8 miesięcy temu
Reply to  Sparky

„zauważ, że taka niesprawiedliwość – czyli nierówność biedniejszych i bogatszych – jest już wpisana w nasze prawo. Mowa o podatkach dochodowych i ich progach.” – nie zupełnie. Płacisz większe podatki bo więcej zarabiasz. Masz większy majątek, więc np. straż pożarna, policja i inne służby utrzymywane z twoich podatków, bardziej chronią ciebie niż lumpa z pod mostu.
Komu bardziej zależy na stabilności państwa – komuś kto ma milionowy majątek i lokaty w banku, czy komuś kto nie ma nawet własnego mieszkania? Ten drugi pakuje swój „majątek” do jednej walizki i może jechać gdziekolwiek. Zamożny ma „trochę” większy problem.

gosc
9 miesięcy temu

Mandaty są za niskie, ale problemem nie jest tylko ich wysokość, ale również ich niska ściągalność:
Najpierw zapłata mandatu, potem usunięcie punktów karnych – W Polsce udaje się wyegzekwować jedynie 63 proc. mandatów.
https://www.rp.pl/Prawo-drogowe/311269907-Najpierw-zaplata-mandatu-potem-usuniecie-punktow-karnych.html

Oprócz pomysłu z punktami można by wszystkie niezapłacone mandaty wpisywać do rejestrów długów prowadzonych przez Biura Informacji Gospodarczej. Procedura wpisywania powinna być uproszczona – nie zapłaciłeś przez 60 dni – jesteś wpisywany bez żadnego ostrzeżenia.

Mateusz
9 miesięcy temu

Moim zdaniem nie jest problemem wysokość kar tylko ich prawdopodobieństwo. Na 100 przekroczeń prędkości może raz zostaniemy złapani przez policję. Jeżdżę rocznie około 50000km i ostatnio rutynową kontrolę mialem ze 3-4 lata temu. A gdyby system wyglądał tak: W każdym pojeździe mamy urządzenie telemetryczne sprawdzające czy jeździmy zgodnie z przepisami. Za każdym razem gdy łamiemy przepis nalicza nam się kara (niech to będzie 20zł nawet – lub proporcjonalna do zarobków w każdym razie nieduża). Na koniec każdego miesiąca się rozliczamy ze swojej jazdy. Wiedząc że za każdym razem kiedy łamiemy przepis tracimy parę zł dużo szybciej włączy się nam myślenie.… Czytaj więcej »

EasyMan
7 miesięcy temu
Reply to  Mateusz

E tam takie naliczanie po grosiku.
Za kazde przewinienie tracimy palec u reki lub nogi a pozniej dalej jak kto jeszcze bedzie potrafil prowadzic niewlasciwie. W koncu to taka realna symulacja wypadkow jakie moga sie stac tylko w zwolnionym tempie. Nie ograniczamy tez kary przez jakies tam zdolnosci majatkowe. Kazdy ma palcow i konczyn tyle samo.

Pibloq
9 miesięcy temu

Kontrowersyjna jest teza, że tylko bogaci przekraczają prędkość. 20 letnie Golfy też „polecą” …
Poza tym mam opór od wyznaczania mandatów uzaleznionych od dochodów. Może w Skandynawii działa, ale u nas będzie to kolejny argument zachęcający do ukrywania dochodów

Michał
9 miesięcy temu
Reply to  Pibloq

Niech lecą te Golfy (bo rozumiem, że konfiskata ma być za pijaństwo, nie prędkość). W ogóle jestem za konfiskatą samochodu, nawet jak nie należy do kierowcy. Może to zadziała mobilizująco na właścicieli samochodów, żeby pijakom nie pożyczali. Co do zależności mandatów od zarobków – znam jeden skandynawski przypadek, mniej spektakularny od tego opisanego w tekście. Sporo lat temu pracowałem i mieszkałem w Finlandii – już wtedy był ten system mandatów zależnych od dochodów. Podwoził mnie raz znajomy Fin – jechał jak wariat, solidnie przekraczając prędkość. Na moje zdziwienie (bo wiedziałem, że zarabia dobrze) odparł: eeee tam, mam jeszcze ważną legitymację… Czytaj więcej »

BdB
9 miesięcy temu

Uzależnienie od dochodów jest słabe. Niepracujące dziecko bogacza jadące np. Ferrari będzie traktowane jak nic nie zarabiająca osoba. Ktoś prowadzący firmę generujący jak największe koszty by nie płacić podatków, podobnie. Tylko uczciwie zarabiający by na tym oberwali.

anonymous
9 miesięcy temu

Przedstawione pomysły są tak głupie że ciężko to sensownie skomentować. Gdy już muszę jechać to jadę nawet bardziej niż przepisowo w międzyczasie zastanawiając się co za idioci poustanawiali takie przepisy i dlaczego kolejni idioci zamiast likwidować dokładają głupot.

Kusio
9 miesięcy temu

„Wynika z nich, że w 2018 r. co piąty (18%) mandat wlepiono kierowcom zarabiającym powyżej 7.000 zł na rękę.” – napisał MACIEJ BEDNAREK.
Rozumiem co autor miał na myśli, ale skoro już się rzuca statystyką to przydałoby się być konsekwentnym. Skoro 82% wypadków powodują osoby zarabiające mniej to jednak statystycznie lepiej jest najpierw tą grupę społeczną opanować. Ponieważ nawet jeśli „bogaci” zaczną powodować o połowę mniej wypadków to statystycznie skuteczność rozwiązania będzie o wiele mniejsza niż gdyby nagle 50% „biednych” zaczęło jeździć przepisowo ;].

Wojciech
9 miesięcy temu
Reply to  Kusio

wysokość zarobków i naruszanie przepisów ruchu drogowego są od siebie niezależne. tak samo niezależne jak waga kierowcy i naruszanie przepisów ruchu drogowego, wykształcenie kierowcy i naruszanie przepisów ruchu drogowego itp. próba budowania tutaj zależności jest śmieszna, niedorzeczna. moim zdaniem należałoby budować przepisy w oparciu o ilość popełnianych naruszeń przepisów ruchu drogowego przez jednego kierowcę. i próbować stworzyć tutaj zależność między wysokością kary finansowej a ilością tych naruszeń. ale w sposób rozsądny by nie strzelać z armat do wróbli. jednak rząd jest populistyczny wiec ja na żaden rozsądek nie liczę. nie ma elektronicznego ogranicznika prędkości w samochodzie do limitów ustalanych przez… Czytaj więcej »

Ppp
9 miesięcy temu

Mandat jako procent dochodu – ZA. Powinien obowiązywać nie tylko na drodze, ale ZAWSZE. Inaczej zawsze będzie tak, że dla kogoś jakaś suma, to będzie nic, a dla innego tydzień głodowania. Ławka kar – ZA. Jak ktoś nieznacznie przekroczył prędkość, ale nie spowodował realnego zagrożenia, to 15-30 minut stania będzie lepsze. No i odpada argument, że „mandaty służą wyciąganiu pieniędzy od ludzi”, co często jest prawdą. Konfiskata samochodu – PRZECIW. Chyba, że w przypadku wielokrotnej recydywy. Telemetria – PRZECIW. Nie można zezwalać na ustawiczne śledzenie tylko dlatego, że ktoś ewentualnie może popełnić wykroczenie. Chyba, że jako okresowa kara za recydywę.… Czytaj więcej »

Sparky
9 miesięcy temu

A mi sie podobał rzucony przez kogoś kiedyś pomysł uzależnienia wartości mandatu od recydywy. Niech obecny taryfikator zostanie – ale tylko dla pierwszego wykroczenia z danej kategorii. Każde następne niech kosztuje 2x tyle co poprzednie. Pierwszy mandat za wyprzedzanie na pasach – 200 PLN. Drugi za to samo – 400. Potem 800, 1600… 🙂

Admin
9 miesięcy temu
Reply to  Sparky

Dobre!

anonymous
9 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Dobre? Niektórzy zanim dojechali by do pracy to zapłacili by mandaty w wysokości miesięcznych zarobków.

karol
9 miesięcy temu
Reply to  anonymous

To chyba ich problem? Niech jeżdżą zgodnie z przepisami.

9 miesięcy temu

Uczciwie mówiąc u mnie też była taka sytuacja, kiedy byłem za granicą i wywoływałem taksówkę bardzo często popadali się nie trzeźwi i złe kierowcy. To nierealny mocno złości, bardzo lubię serw i bezpieczeństwo, toż dla się wybrać że zawsze będę dzierżawić maszynę i sam odpowiadać za jej bezpieczeństwo.
W najbliższych dniach dzierżawił maszynę w Lizbonie, bardzo spodobał się serw, dostępne ceny i trzeźwi i nie złe pracownicy, doradzam wszystkim!
https://www.bocubo.com/wypozyczalnia-samochodow/portugal-lisbon

Kierowca
9 miesięcy temu

A może policja weźmie się wreszcie do roboty?
Zamiast stać/spać po krzakach zacznie JEŹDZIĆ i zatrzymywać niesubordynowanych kierowców?
Są takie kraje na świecie gdzie tak właśnie się dzieje: efekt? Nie ma odważnego kierowcy, który przejedzie na czerwonym świetle lub nie zatrzyma się przed przejściem dla pieszych, do którego ktoś się zbliża! Bo wie, że gdzieś za nim może JECHAĆ radiowóz i jak to zobaczą to ma kłopot i to DUUUUŻY.
ZABRAĆ POLICJI MOŻLIWOŚĆ ZATRZYMYWANIA POJAZDÓW „Z KRAWĘŻNIKA”! Wtedy się ruszą i piratów będzie mniej.

Michał
8 miesięcy temu

gdyby droga była tak zaprojektowana, aby nie prowokować, nie powstawały korki, często ogromne, to byłoby wiele bezpieczniej i wtedy kara byłaby słuszna. Obecnie mamy prowokacyjnoe zaprojektowane drogi tak, aby karać i zwiększać kary, gnoić ludzi i niszczyć życia. Działanie destrukcykne i antyspołeczne, któremu przyklaskują pelikany.

Samozl0
8 miesięcy temu

Z jednej strony ktoś wymyślił samochód aby dać człowiekowi możliwość szybkiego przemieszczania. Z drugiej urzędnicy tą prędkość ograniczają, tym samym kwestionując wynalazek.
Wiem, że to trudne, ale tak na logikę -czy nie powinno się robić wszystkiego, aby samochody jeździły szybciej?
Czy zamiast wprowadzać ograniczenia, nie powinno się usprawniać komunikacji, aby móc limity prędkości podnieść?
Jak ktoś uważa, że szybkie przemieszczanie jest złe, to niech chodzi pieszo.
Faktem jest, że ograniczanie prędkości (o ile będzie przestrzegane) zmniejszy ilość wypadków samochodowych. Ale ruch pieszy, zlikwiduje wypadki całkowicie.
Pytanie czy w dobrym kierunku zmierzamy?

Samozl0
8 miesięcy temu
Reply to  Samozl0

Widzę minus pod wpisem, szanuję, że ktoś ma inne zdanie, ale bardziej by mnie interesowało dlaczego ten ktoś się ze mną nie zgadza?

Luks
7 miesięcy temu

A wystarczyla by edukacja edukacja edukacja. Pokazywanie jak sie koncza rozne brawury i wysylanie kierowcow na kurs jazdy defensywnej.
Tylko cos edukacja jest ograniczana w kraju a kazdy rodzaj pozyskania funduszy do kasy panstwa sie przyda. Rzadzacy i tak sa nietykalni wiec ich te przepisy nie beda obowiazywac.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu