16 września 2020

Gdy kupiłeś bilet, który miał być „nabity” na twoją kartę, a kontroler twierdzi, że… jedziesz na gapę. Co nie działa w nowoczesnym systemie biletowym?

Gdy kupiłeś bilet, który miał być „nabity” na twoją kartę, a kontroler twierdzi, że… jedziesz na gapę. Co nie działa w nowoczesnym systemie biletowym?

We Wrocławiu działa bardzo nowoczesny system kupowania biletów w autobusach i tramwajach. Bilet jest od razu „nabijany” na kartę płatniczą przyłożoną do biletomatu, a pieniądze automatycznie ściągane z konta. To jest super, ale… dostałem kilka skarg na to, że transakcje są rozliczane z dużym opóźnieniem oraz – co bardziej niepokojące – że kontrolerzy karzą mandatami posiadaczy biletów „nabitych” na kartę płatniczą, bo z jakichś przyczyn te bilety nie są widoczne w ich kontrolerskich terminalach. Co się tam wyprawia w tym Wrocławiu? Próbuję rozwikłać tę zagadkę

Odkąd mogę podróżować autostradami – przynajmniej niektórymi – bez konieczności kupowania biletów i przeprowadzania jakichkolwiek transakcji przy bramkach (używam aplikacji autostradowej, więc szlaban otwiera się sam, a pieniądze „schodzą” z karty automatycznie) nie mogę się nadziwić, że podobny system nie może działać w komunikacji miejskiej.

Zobacz również:

W zasadzie nie powinno być większego problemu w opracowaniu systemu, który skanowałby smartfona pasażera przy wchodzeniu i wychodzeniu z pojazdu, a następnie obciążał jego kartę kwotą biletu na tej trasie. Proste i bezbolesne. Choć być może i niezbyt potrzebne, gdy możemy bilet kupować w aplikacjach typu mPay, czy SkyCash.

Czytaj też: Rewolucja? Koniec z kupowaniem i kasowaniem biletów na autobus! Wystarczy karta płatnicza. Ale czy to bezpieczne rozwiązanie?

W kilku miastach – np. we Wrocławiu – działają też bilety zapisywane na karcie płatniczej pasażera. Zatem nie trzeba mieć żadnej aplikacji, ani smartfona, wystarczy plastikowa karta, którą przykładamy do biletomatu, żeby kupić bilet. Ostatnio nawet pojawiły się informacje, że w tym systemie będzie można kupować bilety okresowe (a nie tylko jednorazowe). Świetny pomysł, ale – jak donoszą mi zacni mieszkańcy tego miasta – działający z pewnymi błędami.

„Panie Macieju, wczoraj jadę sobie tramwajem z córką do ZOO we Wrocławiu. Kupiłem bilet płacąc kartą Banku Pekao. Wszedł konduktor. Przy kontroli okazało się, że na karcie nie ma biletu. Dopiero dzisiaj „zeszło” mi z karty rozliczenie tego zakupu. Oczywiście dostałem mandat karny za brak biletu i to przy córce! Nie daruję im tego! Wychodzi na to, że płacąc w komunikacji miejskiej kartą bankową w kasownikach pojazdów wrocławskiego MPK jeździ się potencjalnie na gapę. Jak dla mnie to skok na kasę ludzi”

– napisał mi pan Daniel. Wydawało mi się, że to musiał być wyjątkowy pech, bo przecież możliwość kupowania biletów we wrocławskiej komunikacji miejskiej „na kartę płatniczą” działa już od kilku lat i zbiera raczej dobre opinie (choć raczej tylko wśród zorientowanych w tej nowince turystów, bo większość mieszkańców i tak ma klasyczny bilet miesięczny). Może coś jednorazowo nie zadziałało?

Czytaj też: Biletomat-horror. Kupiła dwa bilety, a zapłaciła za 551. Wpadła w debet, bank zablokował jej konto

Chcieli kupować i „ładować” bilety bezpośrednio na kartę płatniczą, ale dostają mandaty za… jazdę na gapę

Niestety, gdy zacząłem rozpytywać wśród znajomych, to się okazało, że problem nie jest jednorazowy, zaś w mediach społecznościowych są zamieszczane liczne żale na mandaty wystawiane przez tzw. kanarów za brak biletu, choć przecież bilet został zakupiony i „umieszczony” na karcie płatniczej.

„Dwa razy miałem podobną akcję i nie przyjąłem mandatu. Oczywiście kontrolerzy grozili mi policją. W końcu odpuścili, bo im wytłumaczyłem, że to nie moja wina jeśli biletomaty źle działają”

– powiedział mi pan Mariusz, który we Wrocławiu bywa przejazdem. Z kolei pani Patrycja odpowiada, że kupiła rano bilet 24-godzinny „nabijając” go w biletomacie na kartę i – choć biletomat potwierdził na ekranie, że bilet jest zakupiony – jadąc tramwajem dostała mandat. Jej zdaniem bilet „zaksięgował” się dopiero o godz. 1.00 w nocy. Pani Patrycja poszła do banku po pisemne potwierdzenie, że po stronie wystawcy karty płatniczej było wszystko OK. A potem do MPK kłócić się o anulowanie mandatu, co oczywiście się powiodło.

Pasażerowie niepokoją się też dużymi opóźnieniami w księgowaniu biletów. Jeden z moich czytelników twierdzi, że teraz ściągnęli mu pieniądze za bilety kupowane w… sierpniu. Inny mówi, że prawie dostał zawału serca, jak MPK mu ściągnęło z karty 30 zł.

Myślał, że to fraud i że ktoś włamał mu się na konto, ale okazało się, że system po prostu zsumował zakupy biletów i obciążył posiadacza karty za wszystkie przejazdy łącznie. A ponieważ zrobił to z kilkudniowym opóźnieniem, to klient się nie zorientował, że to są „stare” bilety i zaczął już nawet dzwonić na policję.

Moi czytelnicy słusznie twierdzą, że gdyby transakcje były księgowane natychmiast, bez opóźnień, to w przypadku kontroli byłoby im łatwiej udowodnić, że nie są wielbłądami. Bo przecież nawet, gdyby na karcie płatniczej bilet nie był „nabity”, to można byłoby pokazać potwierdzenie zakupu w aplikacji bankowej w smartfonie (inna sprawa, czy to byłby jakikolwiek dowód, bo w większości przypadków bank pokazywałby taką transakcje jako blokadę,  a nie ostateczne obciążenie).

Kwestia opóźnień w księgowaniu transakcji jest może i denerwująca, ale nie jest niczym dziwnym. W niektórych bankach zdarza się to częściej, a w innych rzadziej, ale terminy zakupu i rozliczenia transakcji potrafią się „rozjechać” nawet o dwa tygodnie. Jest tak, gdy terminal, w którym coś kupujemy i płacimy kartą, działa w trybie offline i nie księguje transakcji „na żywo”.

„Proces zakupu biletu w kasownikach Open Payment System opiera się na wniesieniu opłaty za przejazd i wydaniu biletu w formie elektronicznej. O ile jednak bilet musi zostać „wydany” od ręki, to zapłata za niego może nastąpić później – pozwala na to zastosowanie mechanizmu odroczonej płatności”

– przyznaje Kamila Bidzińska z Mennicy Polskiej, która (Mennica, nie pani Kamila) jest operatorem systemu biletomatów we Wrocławiu.

Grubsza sprawa jest z tymi kontrolami. Sytuacja, w której biletomat sygnalizuje, że bilet został „załadowany” na kartę płatniczą, a przychodzi kontroler i stwierdza, że pasażer jedzie na gapę, jest niedopuszczalna. Ale – wbrew pozorom – raczej nie ma związku z późniejszym rozliczeniem transakcji.

To, że pieniądze za bilet są ściągane z karty później nie musi oznaczać, że bilet został kupiony później. Bilet powinien być „wpisany” na kartę w momencie zakupu.

Czytaj: Zapłacił kartą w restauracji 150 zł. Terminal w ogóle nie zażądał PIN-u! Jak to możliwe?

Czytaj też: Jak wypłacić pieniądze bez PIN-u z karty, która nie ma nawet funkcji zbliżeniowej? To niestety możliwe. Masakra!

Czytaj też: Polska bez gotówki? Chyba nieprędko! Na razie sieci bankomatowe rozbudowują usługi dla tych, którzy gotówki mają… aż za dużo

Dlaczego bilet na karcie podobno jest, a kontroler go nie widzi?

Dlaczego to się w opisywanych przypadkach – jak wszystko na to wskazuje – nie stało? Przyczyn może być kilka. Przedstawicielka Mennicy Polskiej mówi, że jeśli kontrola biletów następuje w krótkim czasie po zakupie biletu, to jest możliwe, że dane z kasownika nie zostały jeszcze zaktualizowane.

„W takiej sytuacji pasażer zawsze może potwierdzić ważność biletu w kasowniku, niezależnie od weryfikacji w czytniku kontrolerskim”

– mówi Kamila Bidzińska. Nawet jeśli do czytnika kontrolera nie dotarła jeszcze informacja, że na danej karcie płatniczej jest bilet, to powinna ona być w pamięci kasownika, w którym bilet przed chwilą został kupiony. Być może kontrolerzy nie pamiętali, by klientom o tym przypomnieć i od razu zabrali się do wypisywania mandatów.

„Nie można również wykluczyć, że w toku kontroli pojawił się problem z zasięgiem danej sieci. W czytniku kontrolerskim jest karta jednego operatora, a w kasowniku dwie, w celu usprawnienia zakupu biletu”

– mówi przedstawicielka Mennicy Polskiej. Teoretycznie jest możliwe, że to z powodu zakłóceń w przesyłaniu danych przez internet kontroler nie ma najnowszych danych dotyczących zakupionego przed chwilą biletu.

Jest jeszcze trzecia możliwość: że ktoś „załadował” bilet na plastikową kartę, ale kontrolerowi okazuje tę samą kartę, lecz w smartfonie (np. podpiętą do Apple Pay, czy Google Pay).

„Jeśli kartą plastikową będziemy chcieli potwierdzić, że dokonaliśmy zakupu z użyciem telefonu, to czytnik kontrolerski nie potwierdzi naszego uprawnienia do przejazdu. I to nawet wtedy, gdy wspomniana karta jest również podpięta do telefonu”

Kontrolerzy biletów kontra kupujący bilety w aplikacji. Jak rewolwerowcy na Dzikim Zachodzie

Nie wiemy, która z tych opcji przydarza się osobom podróżującym komunikacją miejską we Wrocławiu, ale pewne jest, że przydarza się zdecydowanie zbyt często. Wygląda na to, że kontrolerzy też się niezbyt dobrze poinformowani o możliwych usterkach komunikacyjnych systemu i traktują pechowców jako jadących na gapę, bez naturalnej dozy zaufania lub zrozumienia.

Bilety elektroniczne i aplikacje do kupowania biletów przez smartfona są nota bene zmorą popularnych kanarów, bo nierzadko pasażerowie próbują „łamać system” i kupić bilet tuż przed kontrolą, dopiero wtedy, gdy widzą, że jest „obława”. Relacje takich pasażerów z dobrym refleksem z kontrolerami przypominają trochę pojedynki kowbojów na Dzikim Zachodzie. Wygrywa ten, kto ma lepszy refleks. Albo zdążysz kupić bilet, albo nie.

„Ścięło mi aplikację i bilet aktywował się w niej minutę po tym, jak zaczęłam go kupować. Na kolejnym przystanku wsiedli kontrolerzy i wlepili mi mandat, bo mój bilet został zakupiony jedną sekundę po zablokowaniu kasowników. Kazali się odwoływać. Odwołanie zostało odrzucone, bo bilet powinnam kupić przed wejściem do pojazdu”

– skarży się na Facebooku pani Helena. Niestety, takie sytuacje sprawiają, że pasażer z aplikacją lub biletem „nabitym” na kartę płatniczą czasem jest traktowany przez kontrolerów jak naciągacz, a nie człowiek, który – jeśli nie może pokazać biletu, bo on gdzieś krąży po odmętach internetu – ma po prostu pecha, bo chciał być nowoczesny.

Publikuję ten tekst z nadzieją, że we Wrocławiu przyjrzą się krytycznie jeszcze raz systemowi „nabijania” biletów na kartę płatniczą, bo jeśli system ma działać z błędami częstszymi, niż śladowe, to lepiej, żeby w ogóle nie działał.

_________________

POSŁUCHAJ PODCASTU „FINANSOWE SENSACJE TYGODNIA”

W najnowszym odcinku podcastu „Finansowe sensacje tygodnia” rozmawiamy o omyłkowych przelewach obłożonych wysokimi prowizjami, których mogłoby nie być, gdyby bankowcy chcieli ruszyć palcem w bucie, o wysypie reklam inwestycji w nieruchomości z „gwarantowanym zyskiem” i o tym co w nich jest „gwarantowane”, o tym dlaczego fintechy nawet nie spróbowały zniszczyć banków, chociaż dostały do ręki młotek oraz o tym jak nasi południowi sąsiedzi radzą sobie z pandemią. Zapraszamy do odsłuchania!

Rozpiska odcinka:

00:57 – Dlaczego banki nie chronią klientów przed pomyłkami przy zlecaniu przelewów?
12:08 – Inwestycje w nieruchomości z gwarantowanym zyskiem. Dlaczego trzeba na nie uważać?
23:10 – Bilet komunikacji miejskiej zaszyty w karcie płatniczej. Super sprawa, tylko dlaczego system nie działa?
31:02 – Z otwartą bankowością żyjemy już rok. Kto wykorzystał tę szansę, a kto ją przespał?
42:10 – Wyznania podróżnika, czyli jak Czesi radzą sobie z pandemią, czy mają lepszą niż my infrastrukturę drogową i płatniczą?

Aby odsłuchać podcast kliknij tutaj lub w poniższy baner:

 

źródło zdjęcia tytułowego w artykule: MPK Wrocław

Subscribe
Powiadom o
22 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Artur
1 miesiąc temu

„… można byłoby pokazać potwierdzenie zakupu w aplikacji bankowej w smartfonie (inna sprawa, czy to byłby jakikolwiek dowód, bo w większości przypadków bank pokazywałby taką transakcje jako blokadę”. Niestety, tak nie jest. Kilka tygodni temu kupiłem bilet w tramwaju i na ekranie kasownika pojawiła się informacja potwierdzająca zakup. Przez ciekawość spojrzałem do apki bankowej na smartfonie, a tam nic. Ani obciążenia, ani blokady. To chyba jest połączony system: jeśli nie ma na karcie biletu, to i w apce niczego nie będzie widać. Na szczęście kontroli wtedy nie napotkałem, a obciążenie pojawiło się następnego dnia.

Leszek
1 miesiąc temu

Z opisu wynika, że bilet nie jest „nabijany” na kartę, bo z samą kartą nic się nie dzieje. Informacja o bilecie przypisanym do danej karty płatniczej jest zapisywany w bazie danych systemu biletowego. Informacja musi najpierw być wysłana z biletomatu do serwera a potem z serwera do terminala kontrolera. Jeśli Pani z Mennicy przyznaje, że czasami dane z serwera mogą nie dotrzeć do terminala kontrolera i w związku z tym pasażer może mieć kłopoty, to znaczy, że system jest źle zaprojektowany. W razie problemów, powinna być możliwość pokazania istniejącego biletu po przyłożeniu karty do biletomatu.

DawidK
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

„cudzysłowie” nie „cudzysłowiu”

Solomon Kane
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

A miał być jakiś token wirtualny zapisywany na karcie płatniczej. Coś nas oszukiwali Ojcowie Miasta ?

Don Q.
1 miesiąc temu
Reply to  Leszek

„Jeśli Pani z Mennicy przyznaje, że czasami dane z serwera mogą nie dotrzeć do terminala kontrolera i w związku z tym pasażer może mieć kłopoty, to znaczy, że system jest źle zaprojektowany” — tak, wydaje się też, że prostym usprawnieniem byłaby synchronizacja terminali kontrolerów z systemem biletowym czy biletomatami danego autobusu, np. przez WiFi.

Wojtek
1 miesiąc temu

Prostym rozwiązaniem tego problemu wydaje mi się być kupowanie biletu z płatnością kartą, ale przez telefon z NFC. Na telefonie od razu zostaje zapisana informacja w Google Pay o aktywności na karcie.
W razie potrzeby można ją pokazać kontrolerowi.

Karol
1 miesiąc temu

„Odwołanie zostało odrzucone, bo bilet powinnam kupić przed wejściem do pojazdu”
tylko jak to zrobić, skoro elektroniczny kasownik jest w pojeździe?

Don Q.
1 miesiąc temu
Reply to  Karol

Tu akurat chodzi chyba o zakup biletu w apce; ale to często też jest problem, bo taki zakup jest często dosyć skomplikowany, wymaga przejścia przez parę ekranów (wyboru rodzaju biletów, ich liczby, potwierdzenia), a do tego w wielu miastach trzeba wpisać nr pojazdu, więc po prostu nie da się go kupić wcześniej, nawet widząc z daleka nadjeżdżający autobus czy tramwaj.

fdsjfjsd@sjfdslkjfs.com
1 miesiąc temu
Reply to  Karol

Paragraf 22 🙂

Solomon Kane
1 miesiąc temu
Reply to  Karol

No właśnie ? Jakieś różne zasady dla kupujących kartą w tramwaju i kupujących aplikacją ? Kupujący apką ma ciut pod górę bo musi wklepać numer pojazdu (w części wozów są tylko z przodu i z tyłu). I potwierdzić kupno PINem, czekać chwilę na wirtualny zakup. System w Gdańsku jest trochę lepszy. Tam w apce wbijamy tylko numer linii którą jedziemy (zwykle wiemy jaką linią jedziemy, numer wozu nie jest taki oczywisty). Nie miałem problemów z kanarami w Gdańsku – bilet kupowałem w Jak Dojade, kanarowi wystarczył rzut oka bilet w apce. Nic nie skanował. Podobno do biletu miesięcznego w apce… Czytaj więcej »

Last edited 1 miesiąc temu by Solomon Kane
Ppp
1 miesiąc temu

Opisane problemy nie są kwestią kart, operatorów itp., tylko NIEUCZCIWOŚCI organizatorów komunikacji zbiorowych. Elektronika bywa zawodna, czasem coś się zatnie, nie ma zasięgu, czytnik nie czyta – nie ma w tym niczyjej winy i nie da się stworzyć systemu w 100% sprawnego i kompatybilnego ze wszystkim, czego używają ludzie. Skoro regulaminy przewozowe tego nie łapią, należy po prostu karać kierownictwa za masowe wyłudzanie pieniędzy oraz kanarów za współudział w tym wyłudzaniu. Sprawa jest znana od czasów wprowadzenia biletów na kartach, pierwszy raz spotkałem się z tym (nie mnie to dotyczyło) kilkanaście lat temu.
Pozdrawiam.

Radek
1 miesiąc temu

system ma działać z błędami częstszymi, niż śladowe, to lepiej, żeby w ogóle nie działał”

Pełna zgoda. Dodałbym jeszcze, że w przypadku tych nielicznych błędów operator systemu powinien z założenia brać odpowiedzialność na siebie. U nas jest tendencja spychania odpowiedzialności na bezradnego klienta, który potem ma tracić czas i udowadniać, że jest uczciwy. Za ten stracony czas nawet nie dostanie żadnej rekompensaty a prosiłoby się wysłać chociaż miesięczny za darmo albo jakiś upominek.

Radek
1 miesiąc temu

Podstawowymi przyczynami wspomnianych problemów z systemem biletowym we Wrocławiu jest: 1. Wrocławski system biletowy nie działa w oparciu o model Mass Transit System Visy czy Pay as You Go Mastercard, ale stosuje ten sam sposób rozliczeń transakcji kartami płatniczymi co np. kawiarnie czy kioski. Stąd się bierze niekiedy długi czas oczekiwania na rozliczenie płatności przez acquirera, przy różnych losowych okolicznościach. Zdaje się, że Mennica dojrzała już bardziej i ze swoim systemem przeszła niezbędną certyfikację Visy i Mastercard, ale chyba nie ma jeszcze w Polsce banku, który by wspierał takie wdrożenia. 2. Kasowniki w pojazdach nie przechowują lokalnie żadnej kopii (oczywiście… Czytaj więcej »

msw
1 miesiąc temu

„inna sprawa, czy to byłby jakikolwiek dowód, bo w większości przypadków bank pokazywałby taką transakcje jako blokadę, a nie ostateczne obciążenie – sesje przelewów są tylko trzy razy dziennie”

Pardon, co ma rozliczanie płatności kartą do trzech sesji elixir? Hint: nic. Zdarzyło się panu w artykule powielić częsty błąd „przelewu z karty”.

Adax
1 miesiąc temu

Kupiony oznacza po prostu kupiony i nie powinni dociekać czy sekundę przed, czy godzinę przed zablokowaniem kasowników. Chyba chodzi o finalne uiszczenie opłaty przez podróżującego a nie czas w którym to zrobi.. ot Polska znowu, łapanka..

Marcjanna
1 miesiąc temu

Takie problemy są z kartami ex EuroBanku oraz Citi Handlowy. Miła Pani w biurze obsługi Urban Card potwierdziła, że z mojej karty został zakupiony bilet i wysłane żądanie zapłaty do Banku. Niestety Bank nie potwierdził blokady kwoty. Powoduje uznanie odrzucenia transakcji i blokowanie karty w systemie Urban Card – i np. w drugim dniu nie mogłam dokonać zakupu bilety w/w kartami.

Arek
1 miesiąc temu

Płatności w MPK to parodia. Nie tylko ściąga z opóźnieniem w dodatku w nocy, co za każdym razem jest stresujące. Często również blokuje karty, przez co nie można kupić biletu. W rezultacie jeżdżę za darmo robiąc po prostu zdjęcie komunikatu z kasownika.

Imie
1 miesiąc temu

Panowie specjaliści od bankowości:
„bo w większości przypadków bank pokazywałby taką transakcje jako blokadę, a nie ostateczne obciążenie – sesje przelewów są tylko trzy razy dziennie).”

Sesje elixir nie maja kompletnie nic wspólnego z rozliczeniami transakcji kartowych… Nie łączcie tych rzeczy bo tylko ludziom mętlik w głowie robicie.

mmm777
1 miesiąc temu

Te systemy są kulawe od urodzenia…
W Śkupie tylko doładowania karty w automacie są natychmiastowe, doładowania przez internet pojawiają się na karcie po paru godzinach. I dlatego nie można na oślep przykładać karty do kasownika, bo zamiast rejestracji wejścia – może to być komunikat, że doładowanie zostało zrealizowane…
Kasownik potrafi nie działać, a za jakiś czas znowu działa…
Moja karta chyba miała problemy z kasowaniem w jednym rodzaju kasowników, w innym problemów nie było…

Jacek
1 miesiąc temu

Z jednej strony pasażer jest namawiany do korzystania z nowoczesnych metod zakupu biletu, a z drugiej, kiedy takową wybierze- dostaje karę. Miejmy nadzieję, że system we Wrocławiu się zmieni, a obciążeni karami odwołają się z pozytywnym skutkiem.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu