Ubezpieczenie samochodowe OC i AC. Jak nie dać się nabrać?

Ubezpieczenie samochodowe OC i AC. Jak nie dać się nabrać?

Na podstawie własnych doświadczeń wytypowałem kilka najbardziej „niebezpiecznych” punktów w kupowaniu polisy samochodowej. „Niebezpiecznych”, a więc takich, które powodują, że cena polisy mocno spada, klient czuje się szczęśliwy, że kupuje tanio, ale… kupuje coś, co potem okazuje się towarem niezgodnym z jego oczekiwaniami. Nie chcę przy tym urazić tych czytelników, którzy wybierają najbardziej ekonomiczne pakiety ubezpieczeń, bo z różnych przyczyn chcą zapłacić jak najmniej (rzadko używają samochodu, mają specyficzne potrzeby, albo po prostu budżet domowy nie pozwala na kupowanie polisy w opcji full-wypas). Chodzi o to, żebyś zawsze, kupując polisę samochodoową, wiedział co kupujesz. I zdawał sobie sprawę z czego wynika niższa cena w porównaniu z wyjściową.

Kiedy cena polisy samochodowej spada? I odszkodowanie też?

Zobacz również:

– Wariant kosztorysowy likwidacji szkody: zdarzyło się raz, że zapłaciłem za pakiet OC/AC naprawdę niską cenę, prawie o połowę niższą, niż w poprzednim roku. Spieszyłem się, więc nie przejrzałem dokładnie warunków i… dopiero w kolejnym roku, kiedy składka wydała mi się podejrzanie wysoka, zauważyłem jak blisko byłem przepaści. Firma ubezpieczeniowa udzieliła mi nadzwyczajnego rabatu w zamian za wybór kosztorysowej formy likwidacji ewentualnej szkody. Kosztorysowej, czyli opartej na wewnętrznym oszacowaniu wartości moich strat przez firmę ubezpieczeniową. Wiadomo, że każda firma ubezpieczeniowa dąży do tego, żeby minimalizować wypłaty, więc oddawanie w jej ręce kwestii określenia wartości szkody to mniej więcej tak samo ryzykowne postępowanie, jak poproszenie lisa, żeby popilnował w nocy kurnika.

Jeśli – odpukać – będziesz miał wypadek i nie chcesz dowiedzieć się po oględzinach, że twój mocno poturbowany samochód jest jedynie lekko „ranny” i dostać do ręki połowy pieniędzy na naprawę, zawsze wybieraj opcję „bezgotówkową” likwidacji szkody – a więc w wariancie serwisowym (warsztatowym). To warsztat lub autoryzowany serwis – i to wybrany przez ciebie, a nie prze firmę ubezpieczeniową! – powinien oceniać ile pieniędzy potrzeba, by doprowadzić auto do stanu używalności.

Warto zapłacić wyższą składkę, by w razie nieszczęścia zepchnąć z siebie kwestię negocjacji z firmą ubezpieczeniową ile powinny kosztować części, czy można naprawić szkodę taniej, czy drożej. Niech tę sprawę załatwiają między sobą warsztat i firma ubezpieczeniowa. Za każdym razem, kiedy likwidowałem szkodę w tym wariancie, widziałem jak potężną wojnę nerwów toczą ze sobą ubezpieczyciel i warsztat. I dziękowałem losowi za to, że nie muszę w tym uczestniczyć. uważam, że wariant kosztorysowy/gotówkowy likwidacji szkody w 99 proc. kończy się zaniżonym odszkodowaniem. I rekomenduję ci, byś zapłacił za polisę więcej, by zapewnić sobie wyższą wypłatę „w razie czego”.

– Amortyzacja części. Oznacza, że ubezpieczyciel może wziąć pod uwagę, przy szacowaniu wysokości odszkodowania, że części, które uległy zniszczeniu, nie były w momencie wypadku w tak dobrym stanie, jak w momenci epodpisywania umowy ubezpieczenia. Efekt? Niższe odszkodowanie. Jeśli tylko mnie na to stać, zakreślam w formularzu wniosku ubezpieczeniowego wykupienie amortyzacji części, tak aby ubezpieczyciel nie miał otwartej furtki, by pod pozorem amortyzacji żądać od warsztatu użycia tanich, zużytych części.

– Tańsze zamienniki. Ubezpieczyciele, próbując zaoszczędzić, godzą sie na zapłacić za naprawę, ale pod warunkiem, że zostanie ona przeprowadzona przy użyciu części nieoryginalnych czyli tańszych zamienników. Części alternatywne to takie „których producent zaświadczy, że są one tej samej jakości co komponenty, które są lub były stosowane do montażu danych pojazdów samochodowych”. Zastępowanie części oryginalnych zamiennikami jest możliwe, ale tylko pod warunkiem, że się na to zgodzisz w umowie.

– Udział własny w szkodzie. Może okazać się pułapką, zwłaszcza w sytuacji, kiedy uszkodzenie samochodu jest relatywnie niewielkie. Znam firmy ubezpieczeniowe, które potrafią obniżyć cenę polisy nawet o jedną piątą, jeśli klient zgodzi się na wpisanie udziału własnego na poziomie 1,5 tys., czy 2 tys. zł. Tak wysoki udział własny, zwłaszcza jeśli ubezpieczamy już nienowe auto, może oznaczać, że przy większości możliwych nieszczęść na drodze nie będzie ci się opłacało w ogóle likwidować szkody, lecz zapłacisz za naprawę z własnej kieszeni. Tylko po co w takim razie płacić składkę AC? Może się też zdarzyć, że udział własny będzie inny w przypadku kierowcy doświadczonego i takiego, który ma prawo jazdy od niedawna. Nawet jeśli w polisie został zgłoszony jako użtkownik twojego samochodu, to w razie wypadku firma ubezpieczeniowa – tylko dlatego, że to on prowadził samochód – zapłaci mniej.

– Zniesienie stałej sumy ubezpieczenia. U niektórych ubezpieczycieli można uzyskać niemały rabat, jeśli zgodzisz się na to, by suma ubezpieczenia zmieniała się w czasie. A więc: jest stała np. przez pierwsze trzy miesiące, a później firma ubezpieczeniowa uznaje, że auto traci na wartości. U większości ubezpieczycieli za dopłatą możesz sobie zagwarantować, że wartość ubezpieczenia pozostanie przez cały czas trwania umowy na tym samym poziomie.

– Wyłączenie kradzieży. Dość długo żyłem w błogiej nieświadomości, ale po pewnym czasie zorientowałem się, że niektóre, najtańsze wersje polis AC nie zawierają możliwości wypłaty odszkodowania w sytuacji, gdy auto zostanie skradzione. Nie ma w tym nic złego, gdy auto trzymasz w prywatnym garażu i nieczęsto wypuszczasz się w miasto, ale jeśli dużo jeździsz, takie wyłączenie odpowiedzialności ubezpieczyciela jest ogromną rafą. Dzięki niemu polisa może być jednak nawet o 20-30 proc. tańsza. Czasem cena spada też w przypadku, gdy wykupisz polisę, które co prawda zawiera opcję ubezpieczenia od kradzieży, ale za to, w przypadku tego rodzaju szkody, jest przewidziany znacznie wyższy udział własny.

– Wyłączenie lub skrócenie możliwości pożyczenia samochodu zastępczego. Zdarzyło mi się, że wykupiłem nieco tańszą polisę, bo wydawało mi się, że w razie wypadku wystarczy mi auto zastępcze na 7 dni. I akurat w tym właśnie roku miałem poważny wypadek, po którym moje auto było naprawiane prawie przez miesiąc, a ja plułem sobie w brodę, że nie zapłaciłem za samochód zastępczy na 14 dni. A u niektórych ubezpieczycieli są opcje, które pozwalają płacić

– Ograniczone koszty holowania. W przypadku awarii lub innego nieszczęśćia na drodze ubezpieczyciel może pokryć koszty holowania auta do wybranego przez ciebie warsztatu (nawet na drugim końcu Polski), ale – w przypadku tańszej polisy – może zapłacić tylko za holowanie do najbliższego warsztatu. Czasem możliwość holowania jest wyłączona np. w sytuacji, gdy problem zdarzy się stosunkowo blisko twojego miejsca zamieszkania. Ale polisa jest wtedy tańsza.

3 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze

[…] Czytaj poradnik: Jak nie dać się nabrać przy ubezpieczaniu samochodu? Sześć trików, na które będą chcieli ci… […]

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!