23 listopada 2017

Dostał ofertę przedłużenia polisy samochodowej. Zadzwonił na infolinię jako nowy klient. I zdębiał

Dostał ofertę przedłużenia polisy samochodowej. Zadzwonił na infolinię jako nowy klient. I zdębiał

W ubezpieczeniach – zwłaszcza komunikacyjnych, gdy cena zależy od bardzo wielu czynników – znalezienie najtańszej oferty zwykle zajmuje sporo czasu. Trzeba przekopać się przez niemalą liczbę formularzy, odyć sporo rozmów z agentami lub pracownikami infolinii, a przy tym wszystkim umieć poruszać się po „terenie”. Czyli wiedzieć od czego zależy cena ubezpieczenia samochodu i jak ubezpieczyciele obniżają ceny, by klientowi wydawało się, że wybrał najlepszą ofertę, gdy tak naprawdę kupił wykastrowaną.

Czytaj też: Samochodowe OC i AC. Jak nie dać się nabrać? Radzę!

Zobacz również:

Do tego wszystkiego nie przydadzą się ani porównywarki, ani kalkulatory. Trzeba samemu zebrać wiążące oferty i wybrać najlepszą. Do tego wszystkiego bardzo często dochodzi jeszcze sprawa traktowania stałych klientów. W każdej innej branży stały klient, który korzysta z jej usług od wielu lat, może mieć tylko lepiej, niż klient „dorywczy”. Dostaje rabaty, korzysta z ofert specjalnych, ma lepsze warunki przy sezonowych wyprzedażach. No dobra, nie wszędzie tak jest, ale w coraz większej liczbie branż dbałość o lojalnego klienta zaczęła mieć znaczenie.

Czy tak samo jest w ubezpieczeniach? Nie sądzę. I nie chodzi tylko o rosnące ceny. Owszem, dość często dochodzą do mnie skargi konsumentów, którzy uważają, że mimo bycia lojalnymi klientami jakiejś firmy płacą za ubezpieczenie coraz więcej. Ale sam wzrost ceny – bez odniesienia do tego jak ona się zachowała w konkurencyjnych firmach – nic jeszcze nie mówi.

Jeśli w dotychczasowej firmie cena rośnie, a w nowej nie, to już jest przykre, ale może się zdarzyć. Czasem firmy ubezpieczeniowe chcą „podkupić” klienta konkurencji, dlatego dają ceny niższe od standardowych lub wręcz dumpingowe. Jeśli tego klienta nie potrafią później utrzymać na dłuższy czas, np. wysoką jakością obsługi – jest to czysta forma „przepalania” gotówki. Ale kto bogatemu zabroni?

Czytaj też: W pracy lojalność się nie opłaca. Oni obliczyli dlaczego

Brzydki zapach pojawia się, gdy na tego typu praktykę napatoczy się lojalny klient danej marki ubezpieczeniowej. A więc ten sam klient w tej samej firmie dostaje inną (niższą) ofertę, gdy przedstawi się jako nowy, a inną (znacznie wyższą) – gdy występuje jako dotychczasowy. Nie zdarza się to często, bowiem wymaga od klienta zaplanowania pewnego fortelu: zadzwonienia do swojej firmy w dwóch rolach. Mało kto ma czas na takie „zabawy”.

„Piszę w sprawie ubezpieczenia OC samochodu. Rok temu wykupiłem je w firmie Axa, bo było tanie, zapłaciłem ok. 460 zł. W tym roku przysłali mi ofertę przedłużeniową na 680 zł. Drogo, ale myślałem ze po prostu ceny skoczyły. Jednak coś mnie tchnęło, żeby jeszcze raz wyliczyć składkę tak, jakbym to robił jako nowy klient dla nowego samochodu. I co się okazało? Cena wynosi 478 zł”

– napisał do mnie pan Michał. Cóż, sprawa jest prosta: żeby skusić nowego klienta firma ubezpieczeniowa podsuwa mu ofertę na pograniczu opłacalności po to, by go ściągnąć od konkurencji. Klientowi, który już został w zeszłym roku złowiony atrakcyjną ceną takiej oferty składać nie można, bo kiedyś trzeba zacząć na nim zarabiać. Oczywiście: lepiej by było, gdyby ten klient się o tym nie dowiedział, ale… tym razem się nie udało, bo ów konsument miał zadatki na Sherlocka Holmesa.

Co ciekawe, w tym konkretnym przypadku patent na obniżenie ceny polisy okazał się przerażająco prosty. Wystarczyło zachować się tak, by w bazie danych firmy ubezpieczeniowej znów zapisać się jako nowy klient.

„Zadzwoniłem na infolinię, gdzie co prawda nie mogli udzielić mi odpowiedzi na pytanie dlaczego jaet tak duża różnica w cenie ubezpieczenia tego samego auta dla nowego i dotychczasowego klienta. Ale konsultant doradził, że gdy złożę wypowiedzenie przed końcem umowy i wykupię nową polisę, to będę mógł mieć lepszą cenę. Nie wiem czy jestem jedyny, który wpadł na taki pomysł, ale wychodzi na to, że najlepiej zawsze rezygnować z umów i podpisywać nowe, niż kontynuować dotychczasowe”.

Konkluzja pana Michała może mieć sens, ale nie przeceniałbym znaczenia tego patentu. Jeśli systemy informatyczne firmy ubezpieczeniowej są właściwie urzeźbione, to nie powinny dopuszczać do tego typu kombinacji. Ani „tożsamości” samochodu, ani tożsamości klienta nie da się zmienić, więc zakładam, że w większości firm ubezpieczeniowych wprowadzono automatyczną weryfikację, z której wynika czy klient nie był widziany w firmie od lat, czy tylko od tygodni. W wyhaczaniu takich „łowców okazji” sa już wyćwiczone banki, które też oferują nowym klientom darmowe usługi, a „starym” – już niekoniecznie.

Przetestowanie sposobu podsuniętego panu Michałowi przez konsultanta pewnie nigdy nie zaszkodzi (choć czasem może oznaczać więcej zachodu przy zawieraniu polisy – nowy klient musi podawać więcej danych, które w przypadku „starego” są już predefiniowane). Ale czy coś zmieni w cenie? Niekoniecznie. W przypadku pana Michała w kieszeni zostało 200 zł, co jest kwotą niebagatelną. Ale oszczędność wynikająca z przedstawienia się jako nowy klient nie zawsze musi być osiągalna.

źródło zdjęcia: Olichel/Pixabay.com

 

Subscribe
Powiadom o
25 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Łukasz
8 lat temu

Systematyczny wzrost składek OC związany jest ze wzrostem uzyskiwanych odszkodowań w dużym stopniu spowodowane jest to faktem pojawienia się wyspecjalizowanych firm które w imieniu klienta je uzyskują a ubezpieczyciele oczywiście koszty te przerzucają na Klientów w postaci składek. Porównując cztery lat temu ubezpieczenie mojego samochodu ( Skoda Octavia 1.9 tdi 2005) kosztowało ok.330 zł teraz ponad 600 zł (bezszkodowa jazda). Wzrost około 100 % daje do myślenia co takiego zmieniło się przez ten okres. Oczywiście można mówić że ceny rosną np. masło, teraz pisze się o mleku ale to temat na inna dyskusje. Porównywarki internetowe nie dają pełnych możliwości obniżenia… Czytaj więcej »

8 lat temu

„W każdej innej branży stały klient, który korzysta z jej usług od wielu lat, może mieć tylko lepiej, niż klient „dorywczy””
Może Pan Redaktor wymienić te branże? Banki? Telekomunikacja? inne?
Prawda jest okrutna, niestety w Polsce nie szanuje się wogóle klienta, traktując go jako pewniaka. Bo Polacy rzadko zmieniają dostawców.

Konrad
8 lat temu

Nie jest to odosobniony przypadek.
Dokładnie taką samą sytuację miałem 3 dni temu ubezpieczając samochód w Link4 – oferta „przedłużeniowa” okazała się o kilkaset złotych droższa niż wyliczona jako dla nowego klienta na stronie ubezpieczyciela.

W moim przypadku obyło się bez manewru z wypowiedzeniem – powiedziałem wprost, że albo dostanę ofertę wyliczoną „dla nowego klienta”, albo zmieniam ubezpieczyciela – Link4 przyjął moje warunki i przedstawił mi ofertę niższą. Chociaż i tak pozostały we mnie wątpliwości, czy i ta oferta faktycznie nie mogłaby być niższa.

Waldi
8 lat temu

To jeszcze nic. Wystarczy się logować do kalkulatora wynikającego składki danego TU z jednego ip kilka razy i cena ulegnie zmianie przy tych samych warunkach – wzrośnie. Jeżeli w tym samym czasie zalogujesz się z innego ip wycena różni się jeszcze bardziej od pozostałych. Przerobione w tym roku. Przedstawiając dowody na takie działanie , na infolinii dostajesz cenę najniższą. Zresztą jest to znana praktyka ze sklepów internetowych. Tylko tam, im dłużej i częściej zastanawiasz się nad ofertą przeglądając ją, tym cena idzie w górę. W tym czasie z innego ip jest taka sama. Mało tego. Jeżeli wyrzuci się do koszyka… Czytaj więcej »

P.
8 lat temu
Reply to  Waldi

Nie zawsze tak to działa. Np. darmowy program oferuje mi zakup licencji za $20. Nie chcę, zamykam okienko. I co? Ano pojawia się od razu oferta a mniej więcej pół ceny.

Luke
8 lat temu

Aviva, październik tego roku. Dokładnie ten sam numer – jako dotychczasowy klient miałem podwyżkę o prawie 500pln. Posciemniałem, Jan Kowalski podobny PESEL i adres, składka ciut niższa niż dotychczasowe. Baj baj Aviva. Jak potem dzwoni i dzwonili… Wystarczy wypowiedzenie złożyć. Ale i tak już nie skorzystałem. Zmieniłem, lepsze warunki i jeszcze taniej. Spadajcie pijawki.

Skalar
8 lat temu

Link 4 dokładnie taki sam manewr. Byłem ich klientem przez 8 lat ale gdy zobaczyłem że jako „stary” bezproblemowy klient z zerowym stanem szkód mam cenę o 400 PLN wyższą niż jako „nowy” człowiek z ulicy , to w krótkich żołnierskich słowach podziękowałem panu z infolinii który kilka razy dzwonił z pytaniem czy na pewno chce zrezygnować i dla czego!

Olek
8 lat temu

Tygodnie szukania, zgłębiania meandrów ubezpieczeniowego Matrixa, szukania luk i 200 zł zarobku ?! Z krzesła ze śmiechu można spaść. Mój czas jest zbyt cenny żeby chandryczyć się o 200 zł. Rozumiem 2000 zł ale 200 zł ?? Zacznijcie szanować swój czas. Rozumiem, że praktyka może nie być zrozumiała ale chyba lepiej dążyć do tego żeby 200 zł nie robiło różnicy 😉

Maćko
8 lat temu
Reply to  Olek

Jestem przekonany, że wspomniany w artykule Pan Michał załatwił to jednym telefonem a nie tygodniami szukania. Zarobek – 200 zł. w kilkanaście minut. Szacunek !

ch
8 lat temu
Reply to  Olek

’chwdp’ tygodnie szukania – ale to wrażenie, że nie dałeś się bez sensu 'wydoić’ – bezcenne…

P.
8 lat temu
Reply to  ch

dokładnie 🙂

Lolca
8 lat temu
Reply to  Olek

@Olek twój czas agenta ubezpieczniowego czy jak?
Anglicy obok powiedzonka „pennywise pound foolish” mają jeszcze jedno „take care of the pennies and the pounds will take care of themselves”. Dbanie o to by nie być naciąganym, nawet na subiektywnie niewielkie kwoty, jest częścią strategii budowania bogactwa.

8 lat temu
Reply to  Olek

olek,
zmarnowałeś pewnie z 2-stówki na wpisanie się poniżej koleżko

6 lat temu
Reply to  Olek

Wydaje mi się ze [CENZURA – red] i ubezpieczasz chiński skuterek ale co tam hehe