9 kwietnia 2021

Kupić używane auto przez Internet: wariactwo czy nowoczesność? Serwis Autohero zachęca. „Kup z dostawą do domu i miej 14 dni na testowanie”. Czy to ma sens?

Kupić używane auto przez Internet: wariactwo czy nowoczesność? Serwis Autohero zachęca. „Kup z dostawą do domu i miej 14 dni na testowanie”. Czy to ma sens?

Pandemia koronawirusa wpłynęła na wiele aspektów naszego życia. Chociażby zakupy robione osobiście w sklepie stały się utrudnione i mniej bezpieczne niż te przez Internet. Ale niektóre rzeczy trudno kupować w sieci. Jak kupić samochód – i to używany! – przez Internet, nie oglądając go, nie odbywając jazdy próbnej, nie sprawdzając w warsztacie i na stacji diagnostycznej, nie trzymając przed podpisaniem umowy kierownicy w rękach? Okazuje się, że można. Platforma Autohero zachęca do zakupu auta w necie. Tak, jak w każdym innym zakupie internetowym, możemy je zwrócić, gdyby nam się nie spodobało. Sprawdzam jak to działa

Zobacz również:

Wpadła mi w ręce reklama Autohero, z której dowiaduję się, że jeśli chcę auto, to w zasadzie mogę je mieć nie ruszając się z fotela. I że cały proces zakupowy będzie prosty, szybki, a ja będę miał możliwość… zwrotu auta w ciągu 14 dni, jeżeli mi się nie spodoba. Dziwne? Nigdy nie kupowałem przez Internet auta (założę się, że przygniatająca część czytelników „Subiektywnie o finansach” nie kupowała w ten sposób nawet roweru), lecz przecież istnieją już tego typu platformy pozwalające leasingować samochody albo wynajmować w comiesięcznym abonamencie (jak np. CarSmile, który reklamuje się jako pierwszy salon samochodowy online).

Sprzedaż przez Internet – choć akurat chyba jeszcze nie dotyczy to samochodów – dynamicznie się rozwija. Jak wynika z analiz PwC w 2020 r. odpowiadała za jakieś 14% sprzedaży detalicznej w Polsce. Wzrost w skali roku wyniósł aż 35%. Co ciekawe, niemal 85% z nas nie planuje ograniczania zakupów internetowych po zakończeniu pandemii. Chyba się przyzwyczailiśmy do wygody.

PwC szacuje, że do 2026 r. rynek e-commerce osiągnie wartość brutto 162 mld zł. W czasie pandemii ludzie odczuwali strach przed fizycznymi zakupami, a czasem takich „fizycznych” zakupów nie byli nawet w stanie zrobić (kolejne lockdowny). W Internecie takich barier nie było, więc się przyzwyczajamy do takich właśnie zakupów. Mastercard ostatnio opublikował badania, z których wynika, że większość osób, które zaczęły w czasie pandemii kupować przez Internet żywność, po erze zarazy nie zamierza z tego zwyczaju zrezygnować.

Zakupy w Internecie mają też jeszcze jedną zaletę – prawo do bezpłatnej rezygnacji. Zgodnie z Ustawą o prawach konsumenta możemy w terminie 14 dni odstąpić od umowy zawartej na odległość lub poza lokalem przedsiębiorstwa bez podawania przyczyny.

Czyli może być dokładnie tak, jak w przypadku fizycznych zakupów. Możemy dotknąć, przymierzyć, powąchać, sprawdzić jak produkt wygląda w dziennym świetle (z tym bywa różnie w czasie osobistych zakupów) i tak dalej. Jeżeli nam coś nie pasuje, to odsyłamy i dostajemy zwrot kosztów razem z transportem (płacimy tylko za wysyłkę zwrotną).

Od tego prawa są oczywiście wyjątki – w przypadku, gdy nasze działania obniżą wartość zakupionej rzeczy, to ponosimy za to odpowiedzialność. Na przykład nie powinniśmy otwierać i testować filtrów w oczyszczaczach powietrza. Nie możemy też kupić filmu w VOD i po obejrzeniu odstąpić od umowy ani odesłać produktu spożywczego po terminie ważności.

Czytaj też: HoppyGo: nowy sposób na wynajem samochodu. Możecie wypożyczyć samochód bezpośrednio od właściciela lub udostępnić auto, gdy stoi nieużywane. Czy to ma sens?

Jak kupić samochód przez Internet? Autohero zachęca do spróbowania

Z moich osobistych doświadczeń wynika, że czym droższy jest kupowany produkt, tym ostrożniej konsumenci podchodzą do zakupów w Internecie. Ciągle mamy pewną dozę niepewności, czy na pewno będziemy mogli zwrócić towar i czy nic się nie uszkodzi podczas transportu. No, a zakup samochodu (nawet używanego), to zdecydowanie duży i rzadki wydatek.

Kupując samochód najczęściej porównujemy modele, parametry, decydujemy się na jazdę próbną, chcemy w nim usiąść i sprawdzić, jak się poczujemy. W przypadku samochodu używanego musimy też jak najlepiej ocenić jego stan, aby się nie okazało, że do ceny musimy doliczyć kilka tysięcy złotych na naprawy. Trzeba postukać, popukać i się przespać z decyzją. Jak kupić samochód przez Internet w takiej sytuacji?

W Autohero robią to tak: wybieramy interesujący nas pojazd, finalizujemy zakup i już. Zupełnie jakbyśmy kupowali buty w Internecie. Tylko to są takie bardzo drogie buty. Po zakupie samochód możemy odebrać osobiście w salonie w Warszawie lub poprosić o dostawę w dowolne miejsce w Polsce. Dostawa na terenie naszego kraju jest darmowa.

Czytaj też: Bardzo nietypowa „Dostawa 0 zł” w Media Markt. Czytelnik chciał skorzystać i aż usiadł z wrażenia. A ja poszedłem na zakupy

Kupiłeś samochód? Masz 14 dni na zwrot!

Kupując auto używane musimy mieć trochę szczęścia. Czasem po wybrany samochód jedzie się kilkaset kilometrów, a później mamy niewiele czasu na decyzję. Stacja diagnostyczna nie zawsze wszystko wykryje, a nie każdy ma kolegę mechanika. Również – chociażby w przypadku kiepskiej pogody lub wieczorem – może być trudno ocenić stan zewnętrzny.

14-dniowe testowanie i ocena stanu technicznego samochodu z możliwością jego zwrotu w tym czasie wydaje się być opcją miłą dla oka. Można wszystko sprawdzić, pojeździć po mieście oraz zabrać samochód do warsztatu i na stację diagnostyczną. A jeżeli coś będzie nie tak, to po prostu odstępujemy od umowy.

Jest kilka warunków do skorzystania z prawa zwrotu. Pojazd nie może być uszkodzony, nosić śladów użycia ponad konieczne do sprawdzenia auta, nie może zostać na stałe zarejestrowany, a przebieg od momentu podpisania umowy nie może się zwiększyć o więcej, niż 150 km (to wyklucza spryciarzy, którzy by chcieli „pożyczać sobie auto na 14 dni i zwracać).

Po ewentualnym odstąpieniu od umowy musimy na swój koszt odstawić auto do salonu Autohero. Warto więc sobie przed zakupem sprawdzić, jak daleko będziemy musieli ewentualnie dostarczyć zwracany pojazd, bo może być konieczna laweta, aby nie przekroczyć limitu 150 km.

Czytaj też: Polacy pokochali zakupy przez internet. Ale czy gigantyczna liczba zwrotów przesyłek nie doprowadza świata do ruiny? Ile naprawdę kosztuje e-handel?

Autohero: jakie są ceny i gwarancje?

Dla kogo przeznaczona jest oferta Autohero? Cóż – najtańsze auto (w momencie pisania tego artykułu) na nich stronie to Mitsubishi Colt z 2010 r. za 14.900 zł (przebieg 87 143 km). Natomiast najdroższy jest Mercedes-Benz C-Klasse z 2016 r. za 95.900 zł (przebieg 105 855). Najczęściej samochody kosztują tam kilkadziesiąt tysięcy złotych, a marek i modeli jest dużo. Rocznikowo oferta zaczyna się od 2009 r., a kończy na 2019 r. (są tam tylko używane samochody).

Ceny samochodów porównuje się bardzo trudno, bo każdy jest tak naprawdę inny. Różnią się modelem, rocznikiem, przebiegiem i stanem fizycznym. Z ciekawości sprawdziłem sobie dwa popularne modele: Opel Corsa oraz Renault Clio i porównałem je z ofertami na OTO.MOTO, czyli w klasycznym serwisie ogłoszeniowym.

Dla Opla Corsy w Autohero znalazłem cztery oferty w zakresie cenowym od 16.500 zł (z 2011 r.) do 33.500 zł (z 2018 r.). W OTO.MOTO ofert było dużo więcej (2135), ale nie wszystkie auta były zdatne do jeżdżenia (najtańszy opelek kosztował 500 zł i miał adnotację: „w całości na części”). Podobnie było z Renault Clio: na Autohero 7 ofert (25.500 – 35.500 zł), na OTOMOTO 1782 oferty.

Autohero reklamuje się, że każdy samochód jest dokładnie sprawdzany przed wystawieniem na sprzedaż. Łącznie każdy samochód kontroluje ponoć aż „trzech ekspertów”. Trudno powiedzieć ile w tym prawdy, ale fakt jest faktem, że ceny samochodów w Autohero obejmują 12-miesięczną gwarancję. Dodatkowo jeżeli lubimy spać spokojnie, to (już odpłatnie) możemy rozszerzyć jej zakres i czas trwania (do 3 lat). Pojazd nie powinien się więc rozsypać po miesiącu.

Czytaj też: Czy to prawda, że pieniądze szczęścia nie dają? Czy zarabiając więcej będziecie szczęśliwsi? Naukowcy znaleźli odpowiedź. Zaskakującą?

Czy da się kupić samochód przez Internet i na kredyt?

Autohero oferuje dwie opcję zapłaty za samochody: przelewem w całości lub za pomocą częściowego finansowania przy współpracy z jednym z partnerskich banków. W tej drugiej opcji oferują (a przynajmniej reklamują, że oferują) wkład własny od 500 zł, okres kredytowania od 6 do 120 miesięcy oraz uproszczony i szybki wniosek.

Niektórzy ludzie podczas zakupu samochodu lubią automatycznie pozbyć się swojego poprzedniego pojazdu. To jest wygodne, bo – najczęściej kosztem niższej ceny – unikamy długotrwałego poszukiwania kupca, nie musimy robić przeglądów i kontynuować ubezpieczenia. Auta używane w częściowym rozliczeniu przyjmują chociażby salony samochodowe.

Jak kupić samochód przez Internet i nie stracić tej możliwości? Autohero oferuje taką opcję, ale to już niestety nie jest w pełni internetowe, bo trzeba się udać do ich oddziału, aby potwierdzić wprowadzone dane. Natomiast najpierw cenę sprzedaży ustalamy online, a więc z góry będziemy wiedzieć (jeżeli rzetelnie wprowadzimy dane pojazdu), jakie pieniądze nam oferują. Cena jest wiążąca przez siedem dni.

Ponadto Autohero proponuje wykonanie za nas dodatkowych usług. Poza, wspomnianą wyżej, rozszerzoną gwarancją Autohero może między innymi: wykonać przegląd serwisowy samochodu, dostarczyć nam dodatkowy zestaw opon i zarejestrować za nas auto.

Czytaj też: Zakupy z domowego fotela? Polacy w nowym lockdownie szturmują e-sklepy, a te znów się zatykają. Sprawdzamy: gdzie jeszcze są wolne terminy na e-zakupy

Kilkanaście lat temu trudno było sobie wyobrazić zakup elektroniki online, a teraz przyszła pora na samochody. Co będzie następne? Mam pewne obawy, czy Polacy odważą się zaryzykować i wybrać taką formę zakupu, ale w sumie – skoro mamy prawo do zwrotu, samochód jest po przeglądzie i zweryfikowany przez pośrednika oraz posiada gwarancję… Co o tym myślicie? Kupić samochód używany w sieci – szaleństwo czy nowoczesność? 

Zdjęcie główne: pixabay / Scottslm

Subscribe
Powiadom o
28 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Statler
1 miesiąc temu

Wydaje mi się, że będą „zarabiać” na utrudnionym zwrocie, bo jeżeli mam do Warszawy ponad 300 kilometrów i miałbym opłacić lawetę żeby oddać samochód to raczej koszty mnie zniechęcą do takiego ruchu. I zostanę z samochodem, który niekoniecznie mi pasuje lub utopię sporo pieniędzy na jego zwrot. Zbyt ryzykowne. Szczególnie, że dla wielu Polaków wydatek na samochód jest raczej poważnym przedsięwzięciem finansowym.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Statler

To prawda, 150 km to mało. No i ciekawe czy przy zwrocie będzie oglądanie pod mikroskopem całej karoserii w poszukiwaniu jakiejś rysy

Marcin
1 miesiąc temu

Kupilem w 2019 roku auto przez internet, ale…nowe. Z uzywanym bym sie raczej nie odwazyl. Nowe, wiadomo, nie ma znamion uzytkowania, dostaje sie zdjecia itd. Plus kupowane bylo w miejscu ktore jest autoryzowanym dealerem Hyundai, wiec szanse na oszustwo niewielkie.

Jakub
1 miesiąc temu

„Kilkanaście lat temu trudno było sobie wyobrazić zakup elektroniki online”
Nie róbcie proszę z tego portalu pudelka pisząc sensacyjne zdania nie poparte niczym. Mam konto na allegro od 20 lat i w tym czasie kupowałem i sprzedawałem wiele różnych rzeczy, a pierwszy zakup w 2001 roku to była właśnie elektronika.

Last edited 1 miesiąc temu by Jakub
Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Jakub

Jaki procent elektroniki był wtedy handlowany przez internet? 2%? 5%?

Jakub
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie wiem. Jak się pisze takie kategoryczne zdania jak „trudno było sobie wyobrazić” to właśnie możnaby to poprzeć takimi danymi.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Jakub

„Trudno sobie wyobrazić” to nie jest kategoryczne ;-). „Nie można sobie wyobrazić” – to by było kategoryczne 😉

Jakub
1 miesiąc temu

Pomysł świetny, w tę 2 tygodnie można spokojnie sprawdzić auto u swojego mechanika, przejechać się kilka razy bez presji czasowej, obejrzeć dokładnie i sprawdzić całe wyposażenie. Wiadomo że będzie to trochę droższe niż zakup wprost od poprzedniego właściciela, ale za wygodę i pewność warto dopłacić.

krzysztof
1 miesiąc temu
Reply to  Jakub

no to wszystko jest fajne, tylko pytanie na czym zarobi posrednik?bo z reklamy wynika,ze to system idealny dla klienta, ale przeciez koszt dostawy laweta kilkaset kilometrow ponosi posrednik, koszt obslugi ponosi posrednik, koszt sprawdzenia auta przed i po ponosi posrednik i jeszcze ma na tym zarobic.w jaki sposob?alb o ceny beda bardzo wysokie czyli nieoplacalne albo jakies kruczki czyli doszukiwania sie uszkodzen itp itd..inaczej to jakas filantropia a nie biznes

Jakub
1 miesiąc temu
Reply to  krzysztof

Wiadomo że ceny będą wyższe niż takiego samego auta wyszukanego na OtoMoto. Za to dostajesz dużo większą pewność stanu i jakości auta. Ja bym się skusił

krzysztof
1 miesiąc temu
Reply to  Jakub

pytanie o ile wyzsze, bo zauwaz,ze koszt dostarczenia takiego auta to kilkaset zlotych najmniej plus cala reszta i zakaldajac,ze auto przed sprzedaza zostanie z raz czy dwa zwrocone to te wszystkie koszty musi pokryc sprzedawca, co przy autach ze sredniej polki moze sie nei kalkulowac( w sensie te dodatkowe koszty beda stanowily zbyt duzy udzial w kosztach)

Mage
1 miesiąc temu

Brzmi jak kolejny marketing tej firmy. Wystarczy wejść w komentarze i zobaczyć jak nieudolnie współpracują z klientami.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Mage

Nie, to jest recenzja nowości. A Wasze komentarze są jej ważną składową

Adam
1 miesiąc temu

W tym wszystkim jest mały haczyk – jednak bardzo istotny. Niestety nie możemy pojechać legalnie nawet do mechanika, ponieważ pojazd jest niezarejestrowany. Także ewentualne wycieraczki na stację diagnostyczną itp mogą odbyć się tylko na lawecie. Za to oczywiście możemy jednak samochód pomacać dookoła pod własnym domem. Jeżeli pojazd nie będzie zgodny z opisem aukcji wówczas komis powinien zabrać go od nas bezpłatnie.

Tomasz
1 miesiąc temu

Ok, mamy 14 dni i 150 km na testowanie. Tylko że dostajemy auto niezarejestrowane i bez ubezpieczenia. Pytam więc jak mam je testować skoro nie mogę nim jeździć?

someone
1 miesiąc temu

Przy aucie używanym możliwość zwrotu i gwarancja to ogromna zaleta. Właśnie dla tego raczej zdecydował bym się na odertę „przysalonową”. Nawet kosztem wyższej ceny. Jednak bez oglądnięcia chyba bym się nie zdecydował. Różne jest bowiem postrzeganie „zadbanego” auta. Dla jednego to auto które nie jest zdewastowane a dla innego takie, które nie ma najmniejszej ryski. Uszkodzenia wnętrza jak porysowane skóry czy plastyki jednego rażą a innego nie interesują.

Kamil
1 miesiąc temu

Przepraszam bardzo, ale jak w praktyce, krok po kroku wygląda taki proces zwrotu zarejestrowanego już na siebie samochodu? Chciałbym poznać szczegółowo ten proces. Czy próbowaliście to zrobić? Co na to sprzedawca (AutoHero)? Czy było to łatwe i pomogli Wam w tym? Jak długo Wam to zajęło? Czy ponieśliście jakieś koszty? Chodzi mi tutaj głównie o wszelkie formalności po stronie kupującego/sprzedawcy oraz formalności w wydziale komunikacji. Ten artykuł na pierwszy rzut wygląda na sponsorowany i należy go zupełnie zignorować. Nie dowiedziałem się z niego kompletnie nic nowego. Od autora oczekiwałbym dociekliwości, rzetelności i krytycyzmu. Ogromne rozczarowanie.

Tomek
1 miesiąc temu

Hmm, ale koszty zwrotu towaru zamówionego przez Internet ponosi sprzedający. Chyba, że coś się w tym zakresie zmieniło. Ewentualnie jeśli poniesie je kupujący, to sprzedający musi zwrócić te koszty, ale najtańszą możliwą opcją dostawy. Więc jeśli sprzedający zwróci pojazd za pośrednictwem np. linii lotniczych, to sprzedający powinien mu zwrócić kasę za najtańszą opcję zwrotu, możliwe że właśnie lawetę. Ponadto kto i komu udowodni cofnięcie licznika np. o 500 km? Jeśli nie było kontroli drogowej po drodze (policyjnej) lub przeglądu cofać można do woli. Jeśli zrobi to dobry fachman nikt tego nie wykryje. I tu jest pole do popisu dla oszustów.… Czytaj więcej »

Jarek
1 miesiąc temu

Widziałem ich na serwisie aukcyjnym. Moim zdaniem to strzał w dziesiątkę. Teraz muszą wyrobić sobie zaufanie. Wiadomo że opinie wystawią im w większości niezadowoleni klienci. Ja na pewno spróbuję coś wybrać od nich podczas zakupu następnego auta. Dzięki za info o możliwości zostawienia swojego auta. Zawsze głównie to mnie zniechęca do wymiany. Łatwo kupić – trudno sprzedać :-).

Jarek
1 miesiąc temu

Panie Macieju, tak czytam te komentarze i wychodzi mi, że szykuje się Panu robota:-).
Może jako nasz redaktor i tester niech Pan kupi auto testowo i po dwóch tygodniach je zwróci.
Przyjmuje Pan wyzwanie ?

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Jarek

Może się skusimy. Podejrzewa Pan, że będą kłopoty?

Jarek
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Jestem pozytywnie nastawiony ale taki test rozwiał by wiele obaw wielu potencjalnych klientów.

Ognivo
1 miesiąc temu

Już widzę jak te 7-10 letnie auta mają przebiegi po 100-120k km….. Sprowadzane jak na OTOMOTO.

Wiki
1 miesiąc temu

W Polsce przy wszędobyliskim buractwie to może się nie udać. Po pierwsze klienci, którzy mogą w 14 dni zrobić „cyrki” z samochodem(np traficar i zabawy klientów „na jedynce do odcięcia”; na allegro ludzie zamawiają na smarcie rzecz za 2zł dobierając coś do 40zł i zaraz to oddają, żeby przesyłka była za free). Po drugie zwroty i cała procedura(mój znajomy zwracał po świetach prezent do media expert „dysk zewnętrzny nie wyjęty nawet z pudełka”, facet przy zwrocie wyjął lupę, obejrzał dysk i nie przyjął bo na obudowie widać rysy HAAHHAHA taka jest Polska).

Tomasz
1 miesiąc temu

Część. W tamtym roku kolega kupił Audi A4 przez internet. Znalazł na OtoMoto, zadzwonił do sprzedawcy, zapytał czy wszystko tak jak w opisie, na koniec powiedział to przywiezie mi je. Chwila ciszy w słuchawce – ale jak to nie przyjedzie pan zobaczyć samochodu? – jeżeli pan mówi że igłą to biorę, jeżeli jest coś ukryte to proszę mówić bo nie odbiorę. Wieczorem dosłał jeszcze parę zdjęć z małymi wgniotkami i rysami. Następnego dnia przyjechal samochód na lawecie, umowa spisana, śmiga do dziś. Koszt samochodu 35000, odległość 180km, koszt transportu 600zl. Na transport była przedpłata więc nie wiem jak by było… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!