6 kwietnia 2021

HoppyGo: nowy sposób na wynajem samochodu. Możecie wypożyczyć samochód bezpośrednio od właściciela lub udostępnić auto, gdy stoi nieużywane. Czy to ma sens?

HoppyGo: nowy sposób na wynajem samochodu. Możecie wypożyczyć samochód bezpośrednio od właściciela lub udostępnić auto, gdy stoi nieużywane. Czy to ma sens?

HoppyGo to nowa aplikacja wpisująca się w kulturę wynajmu. Masz nieużywany samochód? Możesz go komuś wypożyczyć i na tym zarabiać. Szukasz auta na godziny? Skorzystaj po kosztach z samochodu sąsiada. Sprawdzam, czy to się bardziej opłaca użytkownikom, właścicielom samochodów, a… może nikomu (poza HoppyGo)?

Zobacz również:

Natknąłem się na reklamę aplikacji HoppyGo. Jej głównym założeniem jest umożliwienie wynajmowania swoich samochodów innym ludziom w dniach, w których i tak z nich nie korzystamy. Jednocześnie osoby szukające auta na wynajem mogą tam znaleźć bardzo korzystne ceny. Czy to się może udać?

Nie używasz? Pozwól komuś skorzystać

Przed pandemią kultura indywidualnego sharingu rozwijała się bardzo intensywnie. Ludzie pożyczali sobie książki, gry komputerowe i planszowe, muzykę, narzędzia, a nawet umawiali się na wspólne przejazdy. Działał efekt skali, a korzyści odnosiły obie strony.

Doszło do tego, że zaczęto się dzielić nawet usługami. Tutaj Irek Sudak opisywał aplikacje kulinarne pozwalające zarabiać na gotowaniu dla innych. W końcu łatwiej jest ugotować obiad dla sześciu osób niż dla singla – koszty są niewiele wyższe.

Pandemia trochę to przystopowała – zaczęliśmy wszystko dezynfekować i unikać obcych. Życie jednak powoli wraca do normalności i znowu zaczynamy pożyczać coraz więcej innym i od innych .

Generalnie zasada jest prosta – jeżeli posiadasz coś, czego nie używasz codziennie, to warto to wynająć. Dzięki temu zwróci Ci się jakaś część kosztów zakupu, a jeżeli będziesz aktywny i uda Ci się wynajmować wystarczająco często, to być może i cały koszt zakupu.

Dla mieszkań była to znana i stosowana zasada od dawna. W końcu trzymanie pustego mieszkania było traktowane jako nielogiczne działanie powodujące powstawanie zbędnych kosztów. Z jakiegoś powodu wynajem innych ruchomości był traktowany mniej przychylnie. No bo jak to tak – pożyczyć komuś swoje nowe, drogie auto?

A tak naprawdę czy to się czymś różni? Albo ktoś mieszka w naszym mieszkaniu, albo ktoś jeździ naszym samochodem. Tu i tu jesteśmy narażeni na spore straty, jeżeli źle dobierzemy wynajmującego, a z jakiegoś powodu ludzie wolą wynajmować mieszkania.

Czytaj też: Kupić czy wynająć? Zastanawiasz się, co będzie dla Ciebie korzystniejsze? Sprawdzam kiedy abonament się opłaca, a kiedy jest pułapką

HoppyGo: masz nieużywany samochód – wypożycz go

Dzięki aplikacji HoppyGo ta świadomość może się zmienić, bo cały proces jest bardzo uproszczony i sami nie musimy zawierać żadnych skomplikowanych umów. W celu wynajęcia swojego samochodu wystarczy założyć konto i uzupełnić wszystkie niezbędne dane samochodu (w tym wgrać kilka zdjęć auta i dokumentów, takich jak dowód rejestracyjny i polisa OC).

Cenę można ustalić dowolną, ale system na podstawie zaczytanych danych zaproponuje dzienną stawkę. Jeżeli zmienimy ją na wyższą, to potencjalnie więcej zarobimy, ale też pewnie będziemy rzadziej wybierani. Sami ustalamy też satysfakcjonujący nas wariant ubezpieczenia (kosztorys lub warsztat).

Ile można na tym zarobić? HoppyGo chwali się, że najaktywniejszy wynajmujący w Czechach zarobił ponad 45.000 zł w 2020 r. To faktycznie sporo, bo jest to ponad 123 zł za dzień, a to oznacza, że jeszcze jeden taki rok i można sobie kupić nowe auto. Problem w tym, że prawdopodobnie auto było wynajmowane przez większość dni w roku i raczej trudno będzie powtórzyć taki wynik w Polsce.

Na stronie HoppyGo znajdziemy też kalkulator, w którym – po wpisaniu wartości samochodu i dni nieużywania auta w tygodniu – wyliczymy nasz potencjalny zysk. Ja wpisałem przykładową wartość 91.000 zł i 2 dni wolnego dla samochodu. Wyszło mi 17.982 zł zysku. To by dawało zwrot w wysokości niemal 20% rocznie. Dużo. Wychodziłoby na to, że nowy samochód (a nie musimy kupować nowego) zwróci się dużo szybciej niż – dajmy na to – mieszkanie kupione na wynajem.

Niestety w praktyce nie jest tak wesoło. Mało prawdopodobne, aby nasz samochód był wynajmowany w każdy wolne dzień. Wydaje mi się, że kwota w wysokości 25% tego wyliczenia i tak będzie sukcesem. Do tego dochodzi amortyzacja i ewentualne podatki. Właśnie – nasuwa się też pytanie co z podatkami. Oddajmy głos HoppyGo:

„Jeśli wynajmujesz auto, jako osoba prywatna, koniecznie kontroluj swoje przychody, aby sprawdzać, czy Twoje zarobki osiągnęły kwotę wymagającą odprowadzenia podatków. Możesz weryfikować to regularnie w zakładce “Twoje samochody” – “Historia i zarobki”. Pamiętaj, że ta informacja nie ma mocy prawnej i jako właściciel samochodu jesteś zobowiązany do zapoznania się z odpowiednimi przepisami. Zalecamy również konsultację ze specjalistą z urzędu skarbowego bądź księgowym”

Czyli niby można, ale zalecają zapoznanie się z przepisami i skonsultowanie ze specjalistą. W sumie to się niewiele różni od sprzedaży na OLX. Nikt raczej nie weryfikuje podatków od sprzedaży kilku używanych rzeczy, ale osoby robiące sobie z tego sposób na biznes mogą spodziewać się kontroli.

Technicznie są tylko trzy warunki: samochód musi być młodszy niż 15 lat, z przebiegiem do 300.000 km i nie za drogi (wartość do 300.000 zł). Trzeba też ustalić dostępność samochodu, adres i oczywiście satysfakcjonująca nas cenę.

Czytaj też: Ceny wynajmu samochodów na minuty w górę! Taniej już tylko w subskrypcji. Czy Panek wypuścił z butelki Dżina podwyżek?

Jak wynająć auto dla siebie w HoppyGo. Liczę czy to się opłaca

Jest też druga strona medalu. Aby skorzystać z HoppyGo nie musicie posiadać auta. Wręcz przeciwnie – możecie nie mieć swojego samochodu i takiego potrzebować na kilka dni. Czy najem lokalny jest bardziej opłacalny od renomowanych firm car sharingowych?

Do porównania wezmę dwie potencjalne osoby. Pierwsza – pan Adam – potrzebuje auta na jeden dzień (akurat wybrałem odbiór auta w piątek rano, zwrot w sobotę rano). Druga – pani Kasia – zainteresowana jest wypożyczeniem auta na siedem dni (poniedziałek – niedziela). Obie osoby szukają w Warszawie, w Katowicach i w Białymstoku.

Od razu zaznaczam – specyfika tej aplikacji jest taka, że w innych terminach mogą być zupełnie inne ceny – mogłem mieć szczęście lub pecha. Coś jednak do porównania musiałem przyjąć. Jako benchmark wziąłem firmę wynajmującą samochody – Avis – ale zdaję sobie sprawę, że gdzie indziej mogłoby być taniej oraz, że istnieją auta na minuty (np. Panek Car-sharing). Jak wyszło cenowo?

Najtańsze na HoppyGo w Warszawie na jednodniowy wynajem były: Fiat Tipo (74,80 zł), Fiat Bravo (99,11 zł) oraz Skoda Fabia (108,90 zł). W Katowicach nie znalazłem samochodu w wybranym terminie, a w Białymstoku była tylko Honda Civic za 83,60 zł (widać, że aplikacja dopiero się rozwija).

Dla porównania w firmie Avis – na ten sam termin w Warszawie i Katowicach – za mały samochód (w stylu Fiat 500) zapłacimy 186,71 zł, za trochę większy (na przykład Toyota Yaris) 190,74 zł, a za średni (chociażby Volkswagen Golf) – 200,77 zł. W Białymstoku ceny były minimalnie wyższe i te auta można było wynająć odpowiednio za 214,36 zł, 218,98 zł i 230,51 zł.

W przypadku wynajmu na siedem dni ceny w HoppyGo spadły. W Warszawie najtańszy był Fiat Tipo (366,52 zł za 7 dni), Renault Kangoo (404,25 zł) oraz Suzuki Baleno (479,71 zł). W Katowicach ponownie nie znalazłem dostępnych samochodów, a w Białymstoku była ta sama, chyba jedyna, Honda Civic była za 409,64 zł.

A w Avis, czyli renomowanej firmie zajmującej się wynajmowaniem samochodów ceny w Warszawie wyniosły od 846,04 zł do 909,72 zł, w Katowicach od 919,84 zł do 989,08 zł, a w Białymstoku od 931,93 zł do 1.002,12 zł. Ceny w obu firmach nie obejmują ubezpieczenia.

HoppyGo wydaje się więc dwa razy tańsze, ale za to miewa większe problemy z dostępnością samochodów. Firma zdaje sobie z tego sprawę i na stronie głównej wita nas poniższy komunikat informujący o stałym rozwoju i poszerzaniu oferty samochodów.

Czytaj też: Masz nieużywane (lub rzadko używane) produkty bankowe? Konto, debet, kartę kredytową? Sprawdź, ile możesz zarobić na ich… zamknięciu!

Opinie o HoppyGo: na co uważać, a co jest fajne?

Tak, jak pisałem – ceny w obu firmach nie obejmują ubezpieczenia, ale w HoppyGo jest ono obowiązkowe. Nie jestem w stanie go tutaj wyliczyć, bo nie jest podawane w cenniku, a szacowane na podstawie indywidualnych danych wynajmującego.

Na infolinii dowiedziałem się jedynie, że – na przykład – wynajem średniej klasy auta na dwa dni, to koszt ubezpieczenia około 60-80 zł. jednak zaznaczono też żebym się tym nie sugerował. Aby zobaczyć pełną cenę danego samochodu musimy założyć konto i wgrać wszystkie niezbędne dokumenty do systemu.

Wynajmując pojazd musimy o niego dbać, bo grożą nam kary. Na przykład „zwrócenie mocno zabrudzonego pojazdu z trwałymi plamami” to kara umowna w wysokości 150 zł i rekompensata pokrycia kosztów przywrócenia samochodu do stanu pierwotnego.

Oczywiście za oddanie samochodu w fatalnym stanie ukarać nas może każda wypożyczalnia na świecie. Jeżeli dobrze traktujemy wynajmowaną rzecz, to nie powinno być problemu. W HoppyGo uiszczamy też zwrotną kaucję w wysokości od 300 do 1.000 zł.

Z przydatnych funkcji w HoppyGo możemy wyfiltrować samochody po lokalizacji, aby mieć blisko do punktu odbioru lub wybrać tylko pojazdy z opcją podstawienia pod nasze miejsce zamieszkania. Nie każda wypożyczalnia zapewnia takie możliwości.

HoppyGo ułatwia też do maksimum sam proces rezerwacji samochodu. Możemy wybrać kilka aut i do wszystkich wysłać prośbę o rezerwację, a po potwierdzeniu od pierwszego właściciela pozostałe prośby automatycznie się anulują za darmo. To spora wygoda.

Oprócz tego udostępniono nam opcję „szybka rezerwacja” (dopiero od drugiego przejazdu i dobrej oceny), która gwarantuje natychmiastowe otrzymanie potwierdzenia rezerwacji (ale musimy rezerwować z minimum 24godzinnym wyprzedzeniem).

Podczas rejestracji musimy się trochę wyzbyć prywatności. Wymagane jest wgranie dokumentu tożsamości (przednia i tylna strona dowodu oraz selfie z tym dokumentem), prawa jazdy (przednia i tylna strona) oraz danych karty płatniczej.

To oczywiście może budzić pewne obawy, ale jednocześnie jest solidną gwarancją dla osób udostępniających swoje samochody, bo chyba nikt nie chciałby przekazać swojego auto przypadkowej osobie.

Technicznie wynajem przebiega bardzo sprawnie, bo obie strony korzystają z aplikacji w telefonie komórkowym. Właściciel samochodu weryfikuje wynajmującego wpisując cztery ostatnie cyfry dowodu osobistego do aplikacji. Wgrywa też do niej aktualne zdjęcie auta, wpisuje przebieg oraz stan paliwa. Wynajmujący zatwierdza to na swoim koncie. Przy zwrocie pojazdu ma miejsce odwrotny proces. Na koniec obie strony wystawiają sobie oceny.

Czytaj też: Empik Premium, czyli opłacasz subskrypcję i masz 15% zniżki oraz darmową dostawę. Czy to się opłaca? Sprawdzam!

W mojej ocenie aplikacja HoppyGo to ciekawa alternatywa dla wypożyczalni samochodów. Z perspektywy wynajmującego może być taniej, a właściciele rzadko używanych samochodów mogą uzyskać dodatkowe dochody, choć z ich punktu widzenia są pewne ryzyka wynikające z faktu, że pośrednikiem jest aplikacja, która nie bierze pełnej odpowiedzialności za wszystkie potencjalne kłopoty, które mogą spotkać właściciela.

Głównym problemem – na razie – jest mała dostępność samochodów. Jeżeli twórcom aplikacji udałoby się zachęcić więcej właścicieli samochodów do rejestracji, to potencjał rozwoju usługi może być niemały. Jak oceniacie taki pomysł na organizowanie nam dostępu do samochodu oraz na zarabianie pieniędzy dzięki nie używanemu przez siebie samochodowi?

Zdjęcie główne: Unsplash / Erik Mclean

Subscribe
Powiadom o
48 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
BdB
12 dni temu

Żony, szczoteczki do zębów ani samochodu…

Admin
12 dni temu
Reply to  BdB

I majtek

krzysztof
12 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

zwlaszcza majtek!

Przemo
11 dni temu
Reply to  BdB

Było też coś o piórze. Kwestie żony w dzisiejszych czasach mogą być nieco nieaktualne… [MSPANC]

Wiktor
12 dni temu

Hm, może ruchomości wynajmuje się rzadziej bo są tańsze i problematyczne? Nie odczuwamy utraconych korzyści aż tak jak przy mieszkaniu, a problemy z autem są często płynne i ciężko kogoś oskarżyć o niedbałą jazdę która doprowadziła do wewnątrznych awarii. Co jeżeli wynajmę auto i ze względu na naturalną eksploatację uszkodzą się podzespoły, kto komu płaci i jak to rozliczyć? Więcej zachodu niż to warte dla tych kilku stów. Najlepsze że właścicielem może się połasić za stówkę w wolnych dzień, klient wróci że skasowanym autem – i martw się sam ze swoim transportem na drugi dzień, może nie pójdziesz do pracy,… Czytaj więcej »

Admin
12 dni temu
Reply to  Wiktor

To prawda, mówimy o poniesieniu dość poważnego ryzyka związanego z używaniem naszego auta przez nieznaną osobę. I to ryzyko w zasadzie w całości pozostaje na wynajmującym

marianek
12 dni temu
Reply to  Wiktor

i co z ubezpieczeniem? np. utratą zniżek w przypadku kolizji albo ac, które może nie zadziałać w przypadku „obcego” kierowcy.

Rafał
12 dni temu

Podobne do turo.com działające w USA, Kanadzie i UK. Skoro tam się sprawdza, to i u nas może.

Andrzej
12 dni temu
Reply to  Rafał

To może jest kluczowe dlatego się nie czepiam ;).
To jest coś jak hotele vs. airbnb, tylko że tu mamy firmowy car sharing vs. prywatny.

Przemo
11 dni temu
Reply to  Andrzej

Tylko trzeba naprawdę dużo zlej woli, żeby lokal zniszczyć całkowicie, co w przypadku pojazdu można zrobić łatwo i szybko nawet bez odrobiny złej woli.

Admin
11 dni temu
Reply to  Przemo

No, po porządnej libacji straty w lokalu mogą być porównywalne do wartości niedrogiego auta 😉

Stef
11 dni temu
Reply to  Rafał

Jak Polacy sznują cudzą własność a jak Kanadyjczycy. Jak widzę stan aut w carsheringu to nigdy swojego nie oddam komuś obcemu.

Radek
12 dni temu

Świetny pomysł. Bardzo się cieszę, że takie przełomowe pomysły przekuwane są w realne biznesy. Chciałbym tylko zapytać jeszcze o kilka szczegółów, gdybym chciał udostępnić pojazd: – co pokrywa ubezpieczenie wykupione przez klienta? – w jaki sposób odbywa się obsługa zgłoszenia o mocno zabrudzonym samochodzie? wystarczą zdjęcia? – co jeśli czyszczenie pojazdu (plamy, smród papierosów) będzie bardziej kosztowne niż 150 zł? czy HoppyGo pokrywa koszty? – kto bierze na siebie koszty windykacji tych 150 zł kary? czy HoppyGo wypłaci mi pieniądze od razu, a samo poczeka aż klient ureguluje należność? – co w przypadku uszkodzenia samochodu? czy jeśli naprawię go z… Czytaj więcej »

Radek
12 dni temu

Bardzo dziękuję za odpowiedzi 🙂 Wygląda na to, że myślą jednak troszkę szerzej niż tylko o prowizji. Wydaje mi się, że HoppyGo jest dla wąskiej grupy ludzi (wynajmujących swoje auta), ale może osiągnąć sukces w tej niszy: – student z małym, używanym, miejskim samochodem może próbować zarobić kilka zł by obniżyć sobie koszty utrzymania pojazdu lub – profesjonalista, który posiada flotę potaksówkowych, pouberowych i mocno zjeżdżonych (choć jeszcze nie starych) pojazdów może próbować wyciągnąć dodatkowe kilka zł bez zakładania firmy car-sharingowej W przypadku zwykłego człowieka, który ma jeden samochód (daily car) raczej zbyt duże ryzyka w porównaniu do zysków. Nawet… Czytaj więcej »

Damian
11 dni temu

Jak oddasz komplet kluczyków i AC obejmuje kradzież to zadziała.

Stef
11 dni temu
Reply to  Damian

Trzeba dorobić trzeci kluczyk i go oddawać. Jak samochód zaginie zgłaszasz kradzież/AC oddajesz 2 oryginalne kluczyki i gotowe.

Radek
12 dni temu

Chciałbym zapytać w jaki sposób HoppyGo zabezpiecza mój interes jako klienta w kilku sytuacjach: – samochód okaże się niesprawny w trasie i konieczne będzie zaprzestanie podróży. Kto holuje samochód do właściciela? – czy jeśli samochód „padnie” w czasie drogi HoppyGo/ubezpieczyciel podstawi mi transport abym mógł kontynuować podróż? – kto odpowiada za stan pojazdu? Jeśli nastąpi awaria lub ktoś ubije pożyczone przeze mnie auto na parkingu to HoppyGo bierze to na klatę? czy może pozostaje przestrzeń to pozwania mnie na drodze cywilnej? – w jaki sposób HoppyGo chroni mnie przez fałszywym oskarżeniem właściciela o oddanie brudnego pojazdu (np. oddaję lekko przybrudzony… Czytaj więcej »

Admin
12 dni temu
Reply to  Radek

Jak znam życie Hoppy Go to pośrednik, który za nic nie odpowiada, tylko łączy ludzi. Tak jak Uber zanim go zmusili do zostania firmą przewozową 😉
Ale poproszę autora, żeby poszukał odpowiedzi na te pytania

Sokrates
10 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Panie Macieju… litości. Uber praktycznie za nic nie odpowiada. Kiedy pan pogłębi swoją wiedzę i przestanie pisać brednie? Proszę dotrzeć do umów cywilno-prawnych, które Uber zawiera ze swoimi ,,partnerami”, a później przenalizować te, które owi partnerzy podpisują, wykorzystując swoją dominującą pozycję z faktycznymi wykonawcami usługi umowy przewozu, czyli kierowcami – de facto niewolnikami XXI wieku. Ile czasu jeszcze musi upłynąć zanim dowie się pan, iż tzw. gospodarka współdzielenia to po pierwsze nic nowego /pierwsze publikacje na ten temat pojawiały się w latach 70 ubiegłego wieku, a po drugie to kolejny model biznesowy, który ma na celu biednych uczynić ubogimi, a… Czytaj więcej »

Admin
10 dni temu
Reply to  Sokrates

Nie znam w ogóle nikogo, kto by współdzielił, bo jestem za stary ;-). Ale w badaniach wychodzi, że młodzież woli taki model, niż posiadanie. Inna sprawa, że rzeczywiście tego typu usługi często – jak Uber, czy AirBnB – stają się współczesnymi korporacjami. Moim zdaniem nie musi to oznaczać, że współdzielenie jako model się nie sprawdza, to raczej potwierdzenie tezy, że żeby to zrobić w pierwotnie nakreślonym celu, to trzeba pogodzić się z niższą rentownością. A te firmy dość szybko orientują się, że wolą chromolić filozofię współdzielenia, żeby więcej zarabiać. I tak pojawia się Uber Partner, który wykrzacza cały koncept.

krzysztof
12 dni temu

idea moze i fajna, ale raczej niszowa i bez szans na wielki sukces. Dlaczego? bo jednak spoleczenstwo ma opor przed oddaniem swojego auta komus obcemu( a co z ewentualnym myciem, dezynfekcja wnetrza po uzyciu?nie wiem kto nim bedzie jezdzil co w nim robil i potem maja tam usiasc moje dzieci? slaby deal zwlaszcza w czasie pandemicznym)po drugie szansa,ze ktos czesto nasze auto wezmie akurat gdy go nie uzywamy jest dosc nikla wiec ewentualne zyski sa tylko teoretyczne, a wynajem auta kilka razy do roku nie ma sensu bo zysk zaden a duzo zawracania glowy. po trzecie problem gdy pojawi sie… Czytaj więcej »

Radek
12 dni temu
Reply to  krzysztof

A propo ubezpieczyciela…zdaje się, że niektórzy przy kupnie polisy pytają czy pojazdem będzie kierował też kierowca <26 roku. I teraz pamiętaj by za każdym razem to sprawdzać. A co jeśli auto pożyczy 30letni Piotrek a po imprezie kierował będzie 19letni Paweł i coś złego się przytrafi? A jeśli będzie po %?
I czy nasz ubezpieczyciel nie stwierdzi, że pojazd wbrew deklaracji jest używany do zarobkowania a nie użytku osobistego?

krzysztof
11 dni temu

to jest teoria, w wiadomo jak bedzie w praktyce…a z problem i ewentualny powodztwem cywilnym zostanie przecietny zjadacz chcleba…

Damian
11 dni temu
Reply to  Radek

Ubezpieczyciel odmówi wypłaty. Za ok. 5 lat jak linia orzecznictwa w sądach się ukształtuje to może będzie mniejsze ryzyko.

12 dni temu
Reply to  krzysztof

tak jak piszesz, wystarczy spojrzeć jak traktowane są służbowe auta lub panki czy inne traficary, może ktoś auta nie zniszczy wprost, ale jeżeli będzie je katował bo mu się np. driftowanie zamarzy to co wtedy? na co mi kaucja 300 zł? własnego samochodu bym w ten sposób nie pożyczył, ale jak ktoś chce zrobić biznes to może kupić jakieś ~15-letnie „passeratti” i wynajmować w ten sposób

Admin
12 dni temu
Reply to  Robert Sierant

Ale nie starsze, bo starszych chyba nie można udostępniać, żeby przy driftowaniu się nie rozpadły 😉

krzysztof
11 dni temu

dlatego pisalem,ze o ile ta forma dzialalnosci sie utrzyma to na zasadzie wlasnie airbnb czyli ktos kupi/wynajmie kilkanscie srednio zuzytych aut i bedzie je wynajmowal i wtedy moze sie mu to w miare oplacic, natomiast szansa,ze na tym zyska przyslowiowyu Kowalski, ktory wynajmie auto jeden dzien wtygodniu sa nikle by nie powiedziec zadne

krzysztof
12 dni temu

i jeszcze jedna sprawa: co z mandatami czy np odholowaniem auta przez SM? kto za to placi, kto sprawe odkreca czesto w innym miescie? obawiam sie,ze wynajmujacy zostanie z problemem i kosztami sam…a mzoe byc malo przyjemnie gdy za kilka tyugodni dostaniemy plik mandatow z fotoradaru do zaplacenia…

Damian
11 dni temu

Jeśli właściciel nie udokumentuje, że wynajmującemu dał wszystkie komplety kluczyków to nie ma możliwości, żeby jednoznacznie stwierdzić kto popełnił wykroczenie.

DawidK
11 dni temu
Reply to  Damian

Udowodnienie, że coś się dało samemu sobie jest banalne.

krzysztof
11 dni temu

teoretycznie fajnie, w praktyce to nie takie proste. Inny przyklad: ktos wynajetym autem parkuje w obcym miescie na zakazie z holownikiem.Auto zostaje odholowane, odebrac je moze tylko wlasciciel lub osoba upowazniona wiec co wlasciciel ma jechac pociagiem z Warszawy do Gdanska by odebrac z parkingu swoj samochod? kto za to zaplaci? za czas?w dodatku przy odbiorze auta trzeba zaplacic mandat( bo inaczej nie wydadza auta) wiec wlascicel go zaplaci i automatycznie przyjmie punkty na swoje konto, jak to teraz odkrecac? przez sad?

Grzegorz
12 dni temu

Przykro mi to pisać, ale jako społeczeństwo nie dorośliśmy do takich rozwiązań. A osobiście mam alergię na biznesy, w których całe ryzyko zrzucane jest na „użytkowników aplikacji”. Jeśli to taka świetna idea to niech firma wynajmuje od ludzi samochody i podnajmuje je innym, biorąc ryzyko, ubezpieczenia, obsługę na siebie.

Widzę, że „rekiny finansjery” żyjące z prowizji bez względu na wyniki, przerzucają się na tzw. startupy z podobnym modelem.

Last edited 12 dni temu by Grzegorz
Piotr
12 dni temu

Ciekawi mnie zakres tego ubezpieczenia, bo teoretycznie stawka 60-80 zł/dzień brzmi jak w standardowej wypożyczalni. Tylko, że wypożyczalnia lub multiwyszukiwarka wypożyczalni (typu rentalcars) ubezpiecza nasz wkład własny, co przy niedużym aucie stanowi 800-1200 euro. Nie wiem jak to jest dokładnie skonstruowane ale pewnie szkody powyżej wkładu własnego idą z AC auta. Nie wiem co obejmuje dokładnie ubezpieczenie w HoppyGo ale w przypadku szkody całkowitej może być niezły zonk dla właściciela auta. Pozostaje jeszcze kwestia assistance. Nawet jeśli auto ma swój pakiet assistance to pewnie zarobkowe wynajmowanie jest na liście wykluczeń.

Piotr
12 dni temu

Z tego co widzę na szybko to w OWU jest wiele wariantów, również z udziałem własnym w szkodzie, wiec tutaj trzeba by się już zarejestrować i przejść proces wypożyczenia, żeby zobaczyć, jakie są realne stawki.

Tomek
12 dni temu

Brak ubezpieczenia od przywłaszczenia to jednak problem. Ktoś zabierze samochód, a Ty się bujaj, bo dostarczyciel usługi i ubezpieczyciel umywają ręce.

Sokrates
11 dni temu

Obecnie bywam tu rzadko bo niekompetencja i nieprzygotowanie autora, w niektórych przypadkach, była dla mnie zatrważająca. Niegdyś sądziłem, iż tego typu publikacje mają wyższą wartość merytoryczną – biorąc pod uwagę teoretyczne wykształcenie pana Macieja – niż newsy w Wirtualnej Polsce. Dla niektórych analizy pana Samsika to prawda objawiona. Jedyne i niepodważalne źródło. Fakt… Tytuł ,,subiektywnie” nie oznacza rzetelnie. I tu autorowi muszę oddać rację. Potencjalnych czytelników uprzedził. To jego punkt widzenia. Można się z nim zgadzać lub nie, ale powierzchowne i jednostronne przedstawienie problemu nieco mnie razi. Od dziennikarza ekonomicznego – nawet teoretyka – oczekiwałbym więcej… Ale jak rozumiem liczy… Czytaj więcej »

DawidK
11 dni temu
Reply to  Sokrates

Widzę, że mamy do czynienia z wybitnym tytanem intelektu, który nawet nie zawraca sobie głowy faktem, iż autor ma na imię Michał, a nie Maciej.

Sokrates
10 dni temu
Reply to  DawidK

Ciekawe… Michał to pseudonim artystyczny?

DawidK
11 dni temu

Wynajmujący to właściciel.
Ten, kto pożycza, to najemca.

Nazywanie raz jednego raz drugiego tym samym słowem wprowadza zbędne zamieszanie w artykule, przydałaby się jakaś korekta.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!