7 grudnia 2020

Fotowoltaika to hit sezonu. Ale niektórzy idą dalej i myślą o… „domu bez rachunków”. To możliwe? Ile kosztuje? Czego potrzeba? I kiedy taka inwestycja się zwróci? Liczę

Fotowoltaika to hit sezonu. Ale niektórzy idą dalej i myślą o… „domu bez rachunków”. To możliwe? Ile kosztuje? Czego potrzeba? I kiedy taka inwestycja się zwróci? Liczę

Fotowoltaika to hit sezonu, ale kto poprzestanie tylko na panelach, zatrzyma się w pół drogi. Można już próbować pójść krok dalej: spróbować zbudować „dom bez rachunków”. Pompy ciepła i magazyn energii plus fotowoltaika – to pakiet inwestycji, który zbliża do tego ideału. Ile to kosztuje i czy w ogóle się opłaci? Liczę!

Polacy kochają nowinki technologiczne. Tak, jak szybko staliśmy się europejskimi liderami w płaceniu kartami zbliżeniowymi, tak błyskawicznie rośnie popularność nowinek technicznych, które ograniczają wydatki związane z utrzymaniem domu. Wystarczyło przełamać finansową barierę wejścia. Dostrzegły to firmy, które nie oferują już tylko instalacji fotowoltaicznych, ale łączą je w tandem z pompą ciepła, a wkrótce dołożą do tego magazyn energii. Czy to przeciętnemu Kowalskiemu może się opłacać?

Zobacz również:

Przez lata Polacy podchodzili do instalacji fotowoltaicznych jak pies do jeża. Gdy Niemcy montowali je na potęgę na swoich dachach, my dorzucaliśmy węgla do pieca. Od mniej więcej dwóch lat fotowoltaika trafia pod strzechy, a coraz więcej osób przekonuje się, jakie z paneli na dachu płyną oszczędności. Dobrze zaprojektowana fotowoltaika (nie tylko panele, lecz cała instalacja) pozwala zbić rachunki za energię do kilkunastu złotych miesięcznie.

To gra warta świeczki, gdy firmy energetyczne zapowiadają kilkunastoprocentowe podwyżki. Wkrótce w Polsce będzie 300.000 prosumentów, czyli osób, które produkują prąd z instalacji PV i konsumują go z sieci. Duża w tym zasługa rządowych dotacji i ulg podatkowych. Fotowoltaika trafiła pod strzechy.

Ale okazuje się, że instalacja PV to za mało. Dwie firmy sprzedające fotowoltaikę poinformowały, że poszerzają ofertę. Foton Technik z grupy innogy oferuje od 1 grudnia panele i usługi o nazwie „Comfort Home”: pompę ciepła, magazyny energii i aplikacje do zarządzania tym całym ustrojstwem. Z kolei Edison Energia we współpracy z kultową na rynku grzewczym firmą Buderus, będzie oferował dopasowane do instalacji PV pompy ciepła.

A to dopiero początek, bo prawdziwy dom inteligentny składa się aż 10 domen: ogrzewanie (ale też chłodzenie), oświetlenie, podgrzewanie wody, wentylacja, dynamiczna obudowa budynku (czyli panele, które są ruchome i podążają za słońcem), zarządzanie popytem na energię, ładowanie auta elektrycznego i porządna aplikacja, która tym wszystkim zarządza. Jak widać skala wyzwań jest spora, ale jesteśmy na dobrej drodze, by zamienić nasze domy w technologiczne twierdze.

Pisaliśmy już o tym, ile trzeba wydać na sterowane przez wi-fi termostaty, w które można wyposażyć dom choćby z epoki Gierka. Niektóre firmy energetyczne oferują już ładowarki do samochodów elektrycznych. Na razie popyt jest niewielki, ale przedstawiciele rządu już zapowiedzieli, że w nowej perspektywie finansowej programu „Mój Prąd”, będzie można uzyskać dofinansowanie na domowe ładowarki.

Czy te wszystkie wydatki zapracują na siebie?

Czytaj też: Co ma wspólnego ogrzewanie domu z prywatną elektrownią atomową? Dzięki tej innowacji można sporo zaoszczędzić!

Czytaj też: Wreszcie tanie ogrzewanie? Ile wydajemy na ciepło w naszych domach i mieszkaniach i czy jest szansa, że w tym roku wydamy mniej?

Rachunki za prąd: jak zejść (prawie) do zera? Fotowoltaika się spłaci?

Od kilku lat widać wielką falę wyprowadzek Polaków na przedmieścia. Według danych Eurostatu, cytowanych przez firmę HRE, 56% Polaków mieszka w domkach jednorodzinnych, podczas gdy jeszcze w 2006 r. większość z nas mieszkała w blokowiskach. Jesteśmy już nawet powyżej europejskiej średniej!

Czasami wizja o spokojnym domu na przedmieściach w otulinie lasu, rozmija się z rzeczywistością, i nie chodzi tylko o męczące dojazdy do pracy i szkoły (w czasie lockdownu może nie takie uciążliwe) i brak infrastruktury, ale o koszty utrzymania własnego domu. Wcześniej kwestie finansowe były na głowie spółdzielni, lub wspólnoty: fundusz remontowy, wywóz śmieci, nie trzeba było się martwić o koszenie trawy, czy odśnieżanie. Własny dom, to nie tylko przyjemności, ale też obowiązki i wysokie opłaty – przynajmniej jeśli ktoś nie buduje go z głową.

Czy i jak można ograniczyć poszczególne wydatki? Z opłat za wywóz śmieci nie zrezygnujemy, podobnie jak z opłat za wodę (chociaż można się pokusić o instalację odzyskiwania deszczówki, np. do spłukiwania toalet). To jednak nie będą fundamentalne wydatki związane z utrzymaniem domu – te dotyczą energii – zarówno elektrycznej jak i ciepła.

Zacznijmy od prądu. Przeciętna rodzina zużywa rocznie prądu za ok. 1700 zł (2.500 kWh) + opłaty stałe, czyli jakieś 2.000 zł. Dom jest większy i bardziej prądożerny, trzeba doświetlić garaż, podjazd, więcej pomieszczeń – załóżmy, że jest to 3.000 kWh, czyli ok. 2.000 zł. Fotowoltaika (instalacja fotowoltaiczna) w kooperacji z ustaloną przez rząd taryfą, która polega na tym, że sieć staje się „wirtualnym magazynem energii”, sprawia, że koszty zużycia mogą po roku spaść do zera (z wyłączeniem opłat stałych, wynoszących kilkanaście złotych miesięcznie).

Brzmi to abstrakcyjnie, ale wytłumaczenie jest proste. Chodzi o to, że latem instalacja PV produkuje więcej prądu, którego nasz dom nie jest w stanie wchłonąć, więc trafia on do sieci, tworząc nasz prywatny „zapas”. 80% z tego zapasu, który dała nam fotowoltaika możemy odebrać zimą. Dlaczego nie całość? Tak to ustalił rząd (i trzeba trzymać kciuki żeby się nie rozmyślił), żeby spryciarze nie traktowali instalacji PV jak maszynki do zarabiania pieniędzy. Kto to wszystko liczy? Firma, która dostarcza prąd, instaluje nam nowy licznik i pilnuje rozliczeń, żeby fotowoltaika „się spłacała”

Zwykle koszt instalacji fotowoltaicznej, który wynosi 20.000-25.000 zł zwraca się po 5-10 latach, w zależności od tego, czy uda nam się uzyskać dotacje. Żywotność instalacji wynosi zaś ok. 30 lat.

 

Czytaj też: Technologie wchodzą do naszych domów drzwiami, oknami i przez kontakty w ścianie. Trzy pomysły na smart home własnym sumptem

Ogrzewanie i ciepła woda w kranie

Wydatki na ogrzewanie to Polsce wciąż największa pozycja w domowym budżecie. Rozstrzał wydatków jest ogromny i zależy od tego czy ktoś mieszka w bloku, czy w domu, a jak w domu, to czym go ogrzewa i jak grube i docieplone ma ściany i czy ma piec na węgiel, gaz, czy może pompę ciepła… Przykładowe zestawienie kosztów ogrzewania w zależności od źródła – na wykresie. Średnio, według GUS, jest to to 2.700 zł rocznie.

Co ciekawe, o ile nośniki energii drożeją, to koszty ogrzewania nieco spadły. A to dlatego, że klimat nam się ocieplił, nie ma już długich i srogich zim. Od lat 80. do dwutysięcznych według IMiGW, zapotrzebowanie na ciepło spadło w naszym kraju o 20%. W ostatnich latach spadki wyniosły  po ok. 9% rocznie. Czy i jak można zdjąć z siebie ciężar regularnych wydatków na ogrzewanie, tak jak w przypadku fotowoltaiki? I czy wydatek się opłaci?

Ci, którzy zafundowali sobie dom bez ogrzewania, ale za to z superwydajną izolacją i szczelnymi oknami (tak zwany dom pasywny, bo nie trzeba robić nic, by było ciepło), nie płacą nic (lub prawie nic). Czy to realne, czy to raczej ekopropaganda? Najprościej napisać, że za dom pasywny uznaje się taki dom, którego roczne zapotrzebowanie na energię do ogrzewania nie przekracza 15 kWh na metr kw.  Dla porównania domy „zaledwie” energooszczędne potrzebują do ogrzewania nie więcej niż 40 kWh na metr kw.

W domu pasywnym nie ma grzejników, jest co najwyżej mała nagrzewnica, która podgrzewa rozchodzące się po wnętrzach powietrze. W domu o powierzchni 100 metrów kwadratowych ma ona taką moc, co tani czajnik elektryczny, czyli powiedzmy 1000 W. Czyli jednak trochę prądu pobiera (szacunki mówią o koszcie 200 zł rocznie, ale przecież dzięki instalacji fotowoltaicznej prąd mamy za darmo.

Czy zatem to się opłaci? Taki dom pasywny jest droższy w budowie – zwykle o 10-20% Jeśli mamy wydać na budowę domu 350.000 zł, to licząc dodatkowe 50.000 zł, po jakim czasie zwróciłby się nam ten dodatkowy wydatek? To zależy jakie ogrzewanie byśmy zamontowali. Ale zakładając, że byłby to najwygodniejszy sposób (w przeliczeniu na liczbę godzin potrzebnych od obsługi – grafika), czyli gaz, to średnie rachunki wyniosłyby 3.100 zł. A to oznacza, że dopłata do domu pasywnego zwróciłaby się już po 17 latach, a pewnie szybciej, bo przecież ceny energii nie będą stać w miejscu, tylko będą rosnąć.

Czytaj też: Bycie eko to już nie kosztowne hobby dla „zielonych dziwaków”, lecz realny sposób na oszczędzanie pieniędzy. Jak dużych? Liczymy!

Ciepło rodem z XXI wieku, czyli ile pomoże zaoszczędzić pompa ciepła?

Drugi sposób, żeby nie płacić za ogrzewanie, to pompa ciepła. Coraz więcej firm instalujących fotowoltaikę oferuje pakiet: fotowoltaika plus pompy ciepła. O nich niedawno zresztą pisaliśmy. To taka pracująca na odwróconej zasadzie lodówka – pobiera ciepło z zewnątrz budynku i oddaje je do środka, nawet jak za oknem jest -20 stopni. Tania nie jest, bo kosztuje 30.000 zł. Mimo to kupujemy ich coraz więcej. Według Polskiej Organizacji Rozwoju Technologii Pomp Ciepła PORT PC2010 r. w Polsce sprzedało się 7.500 pomp ciepła. W roku ubiegłym już ponad 37.000. A ten rok może być rekordowy. W sumie w polskich domach pracowało pod koniec ub.r. prawie 130.000 takich cudeniek.

Sama pompa zużywa sporo energii. Koszt zużytego przez pompę ciepła prądu w ciągu roku to 1.500-1800 zł. Ale gdy prąd do niej będzie „darmowy” z instalacji PV, to to wszystko zaczyna mieć sens. Dzięki pracy w tandemie z instalacją fotowoltaiczną, wydatki na prąd potrzebny do zasilania pompy praktycznie nie istnieją.

Są osoby, które dzięki takiemu rozwiązaniu ograniczyły wydatki na ogrzewanie (w tym ciepłą wodę) z kilkuset złotych miesięcznie do 100-200 zł, w zależności od tego, jaka jest temperatura na zewnątrz – im mroźniej, tym zużycie energii przez pompę rośnie. Pewnie w komentarzach pojawią się wypowiedzi osób, które mają pompy, i które dadzą świadectwo swoich oszczędności. Ale czy tak duży wydatek się opłaca?

Mamy więc 30.000 zł wydatku na start i 3.000-4.000  zł oszczędności rocznie na ogrzewaniu. Oznaczałoby to, że inwestycja w pompę ciepła zwróciłaby się po 8-10 latach. Diabeł tkwi w szczegółach. Po pierwsze 30.000 zł to raczej dolna granica. Do tego trzeba doliczyć kilka tysięcy złotych kosztów montażu. Poza tym, instalacja pompy bez fotowoltaiki, to pewny wzrost rachunków za prąd. Czyli wydajemy mniej na ogrzewanie gazem, za to więcej na prąd. To może nie mieć sensu.

I wreszcie po trzecie, niektórzy punktują, że tak skomplikowane urządzenie może się łatwo popsuć, a producenci dają gwarancję na 2-5 lat. W takim wypadku będziemy musieli doliczyć koszty napraw. Tak czy owak w bilans trzeba wliczyć koszt serwisu.

Z drugiej jednak strony, do zakupu takiego urządzenia dorzuca się państwo w ramach programu Czyste Powietrze – można dostać 20.000 zł lub 35.000 zł łącznej dotacji jeśli montujemy pompę razem z fotowoltaiką. Ale to rozwiązanie dla tych, którzy nie budują domu od zera, ale wymieniają piec węglowy. Mimo to aż 33% złożonych do marca 2020 r. wniosków obejmuje pompę ciepła.

Ale jest też dobra wiadomość – wydatki na zakup i montaż pompy ciepła można jednak znacząco obniżyć, dzięki podatkowej uldze termomodernizacyjnej (można odliczyć 17% maks. 53.000 zł w ciągu trzech lat). W sumie, w zależności od lokalnego programu wsparcia oraz ulgi podatkowej, koszt takiej instalacji może być nawet o połowę niższy. Chętnych nie brakuje, bo ok. 32% złożonych wniosków w ramach programu Czyste Powietrze, dotyczy właśnie pomp ciepła.

Czytaj też: Nadchodzą „klimatyczne” zmiany w twojej firmie. Nie chodzi o wizerunek, lecz o pieniądze. Jak zmienią się biura i biurka?

Magazyn energii. Fanaberia dla nowobogackich? A może nowy „must have”?

Dopełnieniem technologicznych nowinek dla polskiego domu przyszłości, jest magazyn energii, czyli po prostu bateria litowo-jonowa – taka jak w smartfonie, ale „trochę większa”, ważąca tak na oko jakieś 90 kilogramów.

Po co się pakować w coś takiego? Firma Foton Technik, która wkrótce zamierza zacząć sprzedawać magazyny energii razem z instalacjami PV i pompami ciepła, tłumaczy, że jest aż sześć powodów:

  • oszczędności finansowe (wyższe zużycie własne)
  • wyższy poziom wykorzystania instalacji PV
  • gwarancja niezależności energetycznej
  • bezpieczeństwo w przypadku przerw w dostawie energii
  • większa równowaga w dystrybucji energii
  • wykorzystanie nadwyżki produkcji

Ja bym do tego dodał większą autokonsumpcję prądu z fotowoltaiki i ewentualnie wspomagać zasilania urządzeń  dużych mocy np. stacji ładowania samochodów elektrycznych. Czy to są przekonujące argumenty? Fajnie mieć niezależność energetyczną, pytanie za jaką cenę? Tauron oferuje takie baterie klientom, ale żeby nie przyprawiać ludzi o palpitacje serca, cen nie podaje. Można zamówić „wycenę”.

Generalnie im większa bateria (pojemniejsza) tym droższa – ceny za model o pojemności ok. 12 kWh LG ESS Home 8 to koszt ok. 50.000 zł. Ale są też porównywalne modele (może nie takie estetyczne) za 30.000 – 40.000 zł.  Własne baterie produkują takie firmy jak: Varta,, Axitec, Pylontech, Mercedes Benz, czy oczywiście Tesla.

Czy relacja ceny do przydatności takiego wynalazku jest przekonująca? Ja sam nie pamiętam, kiedy ostatni raz doświadczyłem dającego się we znaki braku prądu. Nie wszyscy jednak w Polsce cieszą się takim komfortem. Mieszkańcy „warszawskiego obwarzanka”, czyli okalających stolicę gmin, regularnie doświadczają przerw w dostawie prądu. Są nawet specjalne wskaźniki, które mówią o awaryjności sieci, np. SAIDI mówi o długości przerw na odbiorcę rocznie w minutach, a firmy dostarczające prąd są zobowiązanie te przerwy zliczać i co roku o nich informować.

Np. przeciętny odbiorca PGE w 2019 r. nie miał prądu przez 325 minut, z czego 111 minut przerw było nieplanowanych. W Enerdze wskaźnik przerw na klienta wyniósł 127 minut, w tym 98 minut nieplanowanych. Dla porównania w Enei wynosił niecałe 124 minuty, a w Tauronie – 140 minut. Dla innogy Stoen Operator statystyka wyniosła 52 minuty. Skąd tak duże rozbieżności? PGE jest największą sieć, więc najłatwiej o awarię. Z kolei najmniejszą i najbardziej zwartą  sieć ma innogy, które działa tylko w granicach Warszawy, więc łatwo jest namierzyć i usunąć usterkę, niż wysyłać ekipę autem terenowym w poszukiwaniu zerwanej linii.

Być może przeciętnemu odbiorcy te wskaźniki mogą niewiele mówić, ale nie ma innego sposobu pokazania skali problemu dostaw prądu. Ktoś może latami nie mieć problemu z dostawami prądu, a wystarczy jedna, porządna burza, a cały region będzie bez prądu kilka dni i wskaźniki polecą w górę.

Instalacja własnego magazynu energii, który będzie pełnił funkcje „backupu” pozwoli więc zapomnieć o zanikach prądu. Ale czy jest to wydatek, który się opłaci? Na jak długo starczy zasilanie z przydomowej baterii? To zależy od tego, jak dużą będzie miała pojemność i co zamierzamy nią zasilić. Oto obrazowa grafika na ten temat.

 

15% zwrotu z inwestycji w magazyn energii? Tak, ale…

Ile osób w Polsce ma przydomową baterię? Tego nie wiadomo. Po co mieliby ją kupować? Jeśli ktoś jest notorycznie nękany przerwami w dostawie prądu, które odcinają go od świata, to pewnie nie będzie się zastanawiał długo nad inwestycją w magazyn energii. Jednak przeciętny zjadacz chleba, który nawet może myślałby o ochronie swoich danych na komputerze przed nagłym blackoutem, nie musi wydawać 30.000 zł, tylko 200 zł, na domowy zasilacz UPS, który pozwala zasilać sprzęt elektroniczny np. przez 10-30 minut. Akurat tyle czasu, ile potrzeba by zapisać pliki, prezentacje, zakończyć sesje i bezpiecznie wyłączyć komputer.

Na magazyn energii nie można dostać dopłat. Z resztą państwo wspiera magazyny, ale „wirtualne”. Można powiedzieć, że obecnie dla domu takim magazynem jest sieć, z której zimą odbieramy nadwyżki wyprodukowanego i nie zużytego prądu (fakt, że dostajemy tylko 80%, a nie 100%).

Werdykt? Jeśli nie mieszkamy w Bieszczadach, nie mamy ton mrożonek, które mogłyby się rozmrozić bez prądu z sieci, to inwestycja w przydomowy magazyn energii może jeszcze poczekać. Ale jeśli rząd zmieniłby zasady rozliczeń dla korzystających z fotowoltaiki, a prąd mocno zdrożał, to można sobie wyobrazić, że domowa bateria mogłaby przechowywać zgromadzone w ciągu dnia nadwyżki darmowego prądu, by korzystać z niego wieczorami, gdy prąd z sieci byłby drogi, a słońce daleko za horyzontem.

Gdy trzy lata temu Tesla zaprezentowała nowy model baterii ściennej Power Wall 2, ekipa Elona Muska przekonywała, że inwestycja w warunkach australijskich daje zwrot na poziomie 8-15% rocznie dzięki pieniądzom zaoszczędzonym na niewydawaniu rachunków za prąd. A jak by to wyglądało w Polsce? Oszczędności na poziomie kilkuset złotych rocznie są całkiem realne.

Wniosek? Gdyby rząd zmienił zasady rozliczeń z prosumentami, to tak – własny magazyn energii stałby się z dnia na dzień wyposażeniem obowiązkowym każdego posiadacza instalacji fotowoltaicznej.

Fotowoltaika, pompa ciepła i magazyn energii. Ile to kosztuje?

Okazuje się więc, że marzenie o domu, w którym ścięliśmy niemal do zera wszystkie koszty stałe (energii, ciepła) jest możliwe. Wymaga to sporych nakładów inwestycyjnych:  20.000 zł kosztuje fotowoltaika, 30.000 zł pompa ciepła i 30.000 zł trzeba wydać na magazyn energii (ewentualnie). Wydatek zwróci się w ciągu kilkunastu lat, w zależności od tego, ile dotacji udałoby się nam wyciągnąć.

Pozostają obowiązkowe opłaty za zużycie wody, wywóz śmieci, czy podatki. Jednym słowem – znając zamiłowanie Polaków do nowinek i umiejętność liczenia, czeka nas kolejna rewolucja ekologiczno-mieszkaniowa. Bo fotowoltaika pokazała (przynajmniej do tej pory, nie wiemy jak będzie w przyszłości), że inwestycja w samowystarczalność ma sens.

źródło zdjęcia: Unsplash

Subscribe
Powiadom o
36 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Olaf
2 miesięcy temu

Szkoda tylko, że tych nowinek są pozbawieni mieszkańcy bloków :/ No chyba, że cała wspólnota by się zdecydowała na taką fotowoltaikę ale pewnie by to było zbyt skomplikowane do wdrożenia bo jak to podzielić między mieszkańców.

Artur
2 miesięcy temu
Reply to  Olaf

Wcale nie! Mając zgodę spółdzielni lub wspólnoty można zamocować na dachu lub balkonie PV. Robimy takie instalacje w śląskim sunekoenergy.com.pl

Seba
2 miesięcy temu
Reply to  Olaf

Są przecież opłaty ogólne za prąd które płacą wszyscy to jakieś 50 procent opłat za prąd w bloku

Agata_Reszka
2 miesięcy temu

Błąd: czajnik elektryczny ma 2,3 kW mocy. Liczyłam to dla swojego bilansu energii (10 kWh dziennie). Da się zrobić wyspę. Panele fotowoltaiczne (16), turbiny wiatrowe (2) i akumulatory (4x 200 Ah kwasowe). Mały dom, dobrze izolowany (poliuretan), grzejniki elektryczne (żadna pompa ciepła). Koszt dodatkowy to jakieś 100.000 zł (turbiny są drogie). Są gotowe polskie przekształtniki mocy do tego, poskładać można samemu. Generator spalinowy warto dokupić, w razie W, czyli gdyby nadszedł pochmurny i bezwietrzny dzień 😉 . Ważna uwaga dotycząca akumulatorów LiOn. One są zbyt nietrwałe. Kwasowe wytrzymają 10 lat, natomiast LiOn może skończyć się po 2 latach.

Rafał
2 miesięcy temu

„ceny za model o pojemności ok. 12 kWh LG ESS Home 8 to koszt ok. 50.000 zł”

Zabawnie to wygląda, skoro nowe auto z akumulatorem 50 kWh można kupić za mniej niż 125 000 zł.

Przestańcie proszę pisać, że pompa ciepła to wydatek kilkudziesięciu tysięcy złotych. Za kilka tysięcy można kupić dwa porządne klimatyzatory typu split z montażem.

DawidK
2 miesięcy temu
Reply to  Rafał

Po pierwsze bateria to znacząca część ceny samochodu, po drugie producenci samochodów kupują baterie hurtem, a więc w lepszych cenach.

Tomasz
2 miesięcy temu

Niestety dofinansowanie fotowoltaiki już się skończyło! 5000 zł już nie dla nas! Nagle ministerstwo przestało dopłacać… A miało być do 18 grudnia!

krzysztof
2 miesięcy temu

cos te obliczenia nie trzymaja sie kupy: Zwykle koszt instalacji fotowoltaicznej, który wynosi 20.000-25.000 zł zwraca się po 5-10 latach, w zależności od tego, czy uda nam się uzyskać dotacje. Żywotność instalacji wynosi zaś ok. 30 lat. a za chwile autor podaje,ze roczne koszty utrzymania instalacji to 942 zlote. Wiec policzmy: mamy dom, ktory zuzywa pradu za 2000 zl rocznie, instalujemy fotowoltaike za 22500(srodek pulapu), placimy rocznie 942 kosztow, plus kilkanascie zlotych oplat stalych miesiecznie( czyli 200zl rocznie) po 10 latach na serwis wydalismy 9420zl, na oplaty stale 2000 zl plus koszt instalacji co daje razem 33920zl a zaoszczedzilismy 10 razy 2000 czyli 20000 zl. po 20 latach… Czytaj więcej »

Andrzej
2 miesięcy temu
Reply to  krzysztof

Oczywiście że te wszystkie wyliczenia eko są naciągane. Przecież to wszystko nie ma nic wspólnego z ekologią. To jest nic innego jak odpust boży w wegańskiej formie. Miłe jest to że ludzie zamiast zamrażać środki pompują je w rynek. I niech tak zostanie.

Ernest
2 miesięcy temu
Reply to  krzysztof

Dlatego nie montuję paneli, dbam o środowisko, jeśli nie zainstaluję paneli, to nie zostanie wyemitowany co2 do atmosfery, przy wydobyciu i przerobie surowców do ich produkcji.

Andrzej
2 miesięcy temu

Jeśli jest dużo fotowoltaiki to sieci się zapychają z nadmiaru energii i wtedy instalacja nie produkuje prądu( problem będzie jeszcze narastał), rozwiązaniem są magazyny energii, niestety na produkcję latem a odbieranie zima nie ma co liczyć.
Więc pompa ciepła z przewymiarowaną fotowoltaiką może okazać się niewypałem, a zwrot z inwestycji problematyczny.

Pan Krzysztof
2 miesięcy temu
Reply to  Andrzej

Nic się nie zapycha, to nie rura kanalizacyjna. Falownik podnosi napięcie, żeby prąd płynął do sieci. Problem powstaje kiedy sąsiedzi dookoła też mają takie instalacje i nikt w tym czasie nie dociąża sieci.Napięcie w końcu przekracza dopuszczalną wartość, falownik się wyłącza i nici z zarobku.

Paweł Jarczyk
2 miesięcy temu

Niestety nikt nie uwzględnił w tej ekologii to o czym się nie mówi. Mianowicie jak ekologiczne są owe akumulatory, a najbardziej ile szkód dla środowiska jest wydobycie i przetwarzanie pierwiastków ziem rzadkich koniecznych do produkcji owych paneli.

Arnold
2 miesięcy temu
Reply to  Paweł Jarczyk

Nie to co wydobycie węgla, ropy czy gazu, tam w końcu potrzeba tylko powietrza i dobrej woli…

Paweł Jarczyk
2 miesięcy temu
Reply to  Arnold

Nie masz racji. Pierwiastki ziem rzadkich odseparować od innych i od siebie nawzajem jest procesem trudnym, z użyciem różnych katalizatorów i reakcji chemicznych których to składowe są bardzo szkodliwe,

Varek
2 miesięcy temu
Reply to  Paweł Jarczyk

Rozumiem, że rozmawiamy o akumulatorach kwasowych/ołowiowych.
IMHO miedź i ołów nie są aż tak rzadkie.

Paweł Jarczyk
2 miesięcy temu
Reply to  Arnold

Odseparować w wydobytych rudach metali

Stanisław
2 miesięcy temu

Ja założyłem fotowoltaikę ale fima która założyła licznik lider na polskim rynku kroi mnie na kilowatach jak chce niechce uwzględnić reklamacji jak dzwonisz do firmy z zapytaniem jak to jest rozliczne nikt nic nie wie poprostu olewają całą sprawę

Kris
2 miesięcy temu

Mam pompę ciepła Stiebel Eltron. Kosztowała 70-80tys. Podobno Mercedes wśród pomp. Powiedziałbym nawet że Mercedes pełna gębą, to taka klasa S model W220 w której padało wszystko a znane są przypadki nieznanego przez dealera przerdzewienia dachu po 12 m-cach. Mój Stiebel padł po 8 latach, dokładnie przebicie na uzwojeniu sprężarki. O dzwoniłem wiele serwisów Stiebela i nikomu się specjalnie nie chciało pofatygować. W końcu przyjachaly chłopaki z Nowej Soli, bardzo szybko postawili diagnozę wymiana sprężarki. Koszt 6,5k +wymiana std 2k + ekstra 2k bo obudowa wielkości garażu ok 1.4×1.3×1.4 jest za blisko ściany więc trzeba odłączyć hydraulika kw i elektro… Czytaj więcej »

Kamil
2 miesięcy temu

Jako posiadacz fotowoltaiki, założonej i uruchomionej zanim jeszcze pojawiły się dopłaty powiem tyle – jak ktoś ma głowę na karku to zamiast jednej pompy za 30k PLN albo ponad 50k z odwiertami, założy multisplita. Na etapie budowy montaż jednostek wewnętrznych w każdym pomieszczeniu które ma być grzane zimą lub chłodzone latem, to zasadniczo żaden koszt. W domu z 1956 roku, który zasilam własną instalacja mam 3 klimatyzatory, dwie jednostki w sypialniach na górze, jedną odpowiednio większa na cały dół. Oczywiście mam też rekuperator i wentylację mechaniczną. Ja remontowałem stary dom, więc miałem ograniczone pole manewru, ale większość zrobiłem własnymi rękoma.… Czytaj więcej »

Adam
1 miesiąc temu
Reply to  Kamil

Czesc Kamil. Moglbym Cie prosić o napisanie do mnie, chciałbym się poradzić
freehexagon@gmail.com

Slawek
2 miesięcy temu

Po co szykować się na jakąś zombie apokalipsę? Na te wszystkie pompy ciepła, fotowoltaikę, rekuperację, dom pasywny, smart home, magazyn energii trzeba wydać furmankę pieniedzy. A można zbudować normalny dom, cieszyć się nim i płacić normalne rachunki.

robert
2 miesięcy temu
Reply to  Slawek

Racja 🙂

Andrzej
2 miesięcy temu
Reply to  Slawek

Nie lubisz wyzwań ;). Nie może być łatwo, bo wtedy głupie pomysły do głowy przychodzą ;).

DawidK
2 miesięcy temu
Reply to  Slawek

I najważniejszy piec na wungiel, żeby w razie czego spalić plastikowe butelki i chociaż na tym móc zaoszczędzić. 😉

Waldemar
2 miesięcy temu

Kto te bajki pisał? Morawiecki?

Igor
2 miesięcy temu
Reply to  Waldemar

Tusk

metkor
2 miesięcy temu

„Mamy więc 30.000 zł wydatku na start i 3.000-4.000 zł oszczędności rocznie na ogrzewaniu. Oznaczałoby to, że inwestycja w pompę ciepła zwróciłaby się po 8-10 latach. Diabeł tkwi w szczegółach.” W kalkulacja opłacalności pompy ciepła brakuje jednej podstawowej kwestii: porównania inwestycji do innych mediów. Budując nowy dom warto było zrobić resarch mediów. Inwestując w pompę ciepła i fotowoltanike ok. 50-60 tyś. powinniśmy ją porównać kosztowo do np. tradycyjnej instalacji gazowej gdzie zakup kotła, montaż, wykonanie instalacji, wykonanie przyłącza to podobna kwota do wydania na start. Liczenie w tym przypadku opłacalności po iluś latach nie ma sensu.: pompa + panele zwraca… Czytaj więcej »

Dorota
2 miesięcy temu
Reply to  metkor

no proszę Cię… 50.000 za kocioł gazowy wraz z projektem i przyłączem??? A gdzież jest tak drogo?

krzysztof
2 miesięcy temu
Reply to  metkor

ile te rachunki za gaz za ogrzewanie domku wynosza rocznie? wiec kiedy to sie zwroci?poza tym 60 tysieyc mozna zainwestowac i miec tez z tego zysk

~marcin
2 miesięcy temu

Jeśli ktoś jest notorycznie nękany przerwami w dostawie prądu, które odcinają go od świata, to może zakupić generator dieslowski 6,5 kW za 1700 PLN (plus ewentualnie do tego UPS za 200 PLN). I nie ma – jak w przypadku magazynu energii – zagrożenia, że energia się wyczerpie – lejemy paliwo i bezstresowo czekamy nawet kilka dni na naprawę zerwanej sieci energetycznej.

Sylwester
2 miesięcy temu
Reply to  ~marcin

UPS do podtrzymania całego domu za 200 zł? Na ile sekund?

Tomas
2 miesięcy temu
Reply to  Sylwester

A co ma UPS do potrzymania całego domu? ~marcin wyraźnie przecież napisał: generator dieslowski. Plus ew. UPS, a nie jako alternatywa dla generatora. Tak jak wcześniej ktoś pisał – UPS dla komputera, aby zdążyć zapisać niezapisane dokumenty, pliki, itp. I wystarczy na to kilka minut.

Sylwester
2 miesięcy temu

Skąd autor wziął informację, że instalacja działa przez 30 lat? Instalatorzy sami przebąkują po cichu, że 10 lat to maximum na co można liczyć przy sensownej wydajności, bo panele degradują się z czasem i po 10 latach bywa mniej niż 50% początkowej wydajności.
Proszę uzyskać gwarancję paneli na 10 lat na utrzymanie 90% sprawności początkowej, no, kto chętny?
Tak więc obliczenia już u samego źródła trzaskają w beton…

krzysztof
2 miesięcy temu
Reply to  Sylwester

dokladnie, a juz szczytem eko bedzie co z tymi zuzytymi panelami za 10-20 lat zrobimy…bo oczywiscie sensownej techmologii ich utylizacji brak

Tomas
2 miesięcy temu
Reply to  Sylwester

Ciekawe – 10 lat i 50% wydajności? Czyli 80% wydajności po 4 latach, prawda? Co znaczy uzyskać gwarancję na 10 lat? Uzyskać czy wyegzekwować? I nie będziesz egzekwować gwarancji po 10 latach, tylko po 4. Bo 25 lat gwarancji na brak spadku wydajności poniżej 80% to standard.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu