19 marca 2018

Facebook w końcu zajmie się usługami finansowymi. A jak to będzie wyglądało? Czas się bać

Czy zarabianie na reklamach jest kresem ambicji Marka Zuckerberga? Nie sądzę. Facebook w końcu zajmie się usługami finansowymi. Jak to będzie wyglądało? Aż strach wiedzieć

Facebook to największy portal społecznościowy na świecie i kura znosząca złote jajka. Roczny zysk netto z wyświetlania reklam i innych usług marketingowych sięga 16 mld dolarów. Ale czy zarabianie na reklamach jest kresem ambicji Marka Zuckerberga? Czy Facebook w końcu zajmie się usługami finansowymi? Jeśli ma się 2 mld lojalnych użytkowników to grzechem byłoby nie spróbować.

Nie ma powodu, by Facebook stał się bankiem, bo to kapitałochłonna, niskorentowna działalność. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by największy na świecie serwis społecznościowy stał się…  pośrednikiem w zakupach i transakcjach finansowych.

Już dziś Facebook wprowadza w coraz większej liczbie krajów przelewy peer-to-peer, czyli umożliwia przesyłanie pieniędzy od jednego użytkownika do drugiego za pomocą okienka czatu. Pisałem o tej usłudze niedawno, gdy wchodziła do pierwszych krajów w Europie.  Być może to wstęp do oferowania innych usług płatnościowych.

Czytaj też: Facebook uruchamia w Europie przelewy przez Messengera

Czytaj też: Banki ostrzegają przed oszustwami „na wnusia z Facebooka”

Messenger może „czytać w myślach”. Jeśli tylko chce

Głównym narzędziem Facebooka, by zacząć zarabiać na naszych potrzebach finansowych jest Messenger, czyli jeden z najbardziej znanych na świecie komunikatorów. Messenger dziś jest uznawany przede wszystkim jako komunikator, narzędzie do wygodnego nawiązywania kontaktu. Ale to tylko „przykrywka”. Tak naprawdę on może sformatować na nowo świat finansów.

Zanim jednak dojdziemy do usług finansowych wyobraźmy sobie, że Facebook – korzystając z całej wiedzy, którą o nas posiada (lokalizacja, zainteresowania, znajomi, poglądy) – zaczyna podstawiać nam rzeczy, których potrzebujemy. Jeśli interesujemy się rowerami, to podsunie możliwość wygodnego zakupu roweru w sklepie, z którym ma partnerstwo.

Jeśli planujemy wybrać się na koncert, zaproponuje zakup biletów w ramach Messengera. Zamawianie taksówek, zakupy spożywcze, zamawianie posiłków… Do tego wszystkiego nie potrzebujemy miliona aplikacji, wystarczy jeden Facebook Messenger połączony z nimi wszystkimi.

Facebook może wykorzystywać to, że ma wgląd w to na co patrzymy w tym portalu, co lajkujemy. Jeśli zazdrościsz koledze, że właśnie wrzuca fotki z Malezji i lajkujesz jego posty, to przecież nic nie stoi na przeszkodzie ażebyś też poleciał do Malezji, choćby jutro. Facebook może podsunąć tani bilet lotniczy, hotel… Nie wiem co go przed tym powstrzymuje. Chyba tylko obawa, że zostanie uznany za Wielkiego Brata i ludzie zaczną w przerażeniu zamykać konta.

Facebook sprzeda lub przedłuży ci usługę przez czat?

Zapewne jest kwestią czasu, gdy Facebook dogada się z firmami oferującymi nam usługi i zacznie pośredniczyć w ich sprzedaży lub odnawianiu. Można sobie wyobrazić, że proces kupowania usługi (lub przedłużania już wykupionej usługi) oraz płatność zostanie przeprowadzona w okienku czatu na Facebooku.

Jak to może wyglądać? Otrzymujesz komunikat-pytanie: „Czy chcesz zawrzeć/przedłużyć umowę? Jeśli chcesz teraz zapłacić kartą, to po prostu napisz „tak”, a płatność zrealizujemy natychmiast”. W ten sposób np. przedłużenie ubezpieczenia, abonamentu na kablówkę albo zakup jakichkolwiek innych usług może się sprowadzić do jednego słowa wpisanego w okienku czatu.

Czytaj też:  Zlikwidujesz już szkodę komunikacyjną przez Messengera

Jest mały problem: nie każdy posiadacz konta na Facebooku na dopisaną do niego kartę płatniczą. Jeśli ktoś nie korzysta z usług reklamowych, ani nie używa żadnych komercyjnych aplikacji dostarczanych przez Facebooka, to nie ma powodu, by powierzać Facebookowi dane kart. Niewykluczone, że Facebook będzie próbował ten defekt jakoś wyeliminować.

Jak? Może wprowadzić do obrotu własny pieniądz, kryptowalutę, FacebookCoina, którego klienci będą kupować w wewnętrznym „kantorku” facebookowym i potem używać do płatności za różne usługi w jego ekosystemie. Niedawno Mark Zuckerberg ogłosił, że Facebook nie będzie reklamował żadnych kryptowalut, bo wiele z nich to oszustwa. Ale ta akcja może mieć drugie dno – być może Facebook niedługo będzie miał własny cyfrowy pieniądz.

Zresztą po co w ogóle cokolwiek pisać? Facebook nabył na początku 2015 r.  system rozpoznawania mowy Wit.ai. Dwa lata wcześniej przejął Jibbigo, aplikację do tłumaczenia. Połączenie funkcji oferowanych przez te dwie aplikacje w ramach Messengera może oznaczać, że Facebook Messenger stanie się wielofunkcyjnym asystentem zakupowym porozumiewającym się z użytkownikami w wielu językach i nie tylko w piśmie, ale też w mowie.

 Facebook jako centrum domowych finansów?

.Idźmy dalej. Co stoi na przeszkodzie, by Facebook zajął się… doradzaniem nam w sprawach finansów osobistych? Pod rządami dyrektywy PSD2 zewnętrzne firmy będą mogły przypinać się do banków i wysysać z nich dane na nasz temat. Oczywiście pod warunkiem, że spełnią standardy bezpieczeństwa oraz będą miały zgodę klienta.

Facebook jest tak gigantyczną firmą, że – przy całej fali obaw o to, że jest już zbyt potężny i staje się powoli naszym Wielkim Bratem – będzie w stanie nakłonić miliony osób, by powierzyły mu dostęp do swoich danych bankowych. Nie jest co prawda bankiem, ale nie jest też firmą-krzak, technologicznym start-upem. Przekona wielu po dobroci, albo ich po prostu przekupi. Jeśli banki nie odbudują w naszych oczach reputacji, to Facebook nie będzie musiał nam zbyt dużo płacić…

A mając dostęp do danych bankowych Facebook stanie się agregatorem informacji o naszych domowych finansach oraz doradcą. W grupie Facebook jest m.in. firma Onavo, która specjalizuje się w analizie danych. Być może jej kompetencje Facebook będzie chciał wykorzystać do wystawienia użytkownikom „centrum zarządzania domowymi finansami”, czyli panelu, na którym zobaczymy wszystkie nasze produkty finansowe.

Potem pójdzie już z górki: sztuczna inteligencja zajmie się analizowaniem naszych danych finansowych i doradzi jak zbudować plan oszczędzania, gdzie ograniczyć wydatki, podpowie gdzie najtańszy abonament telekomunikacyjny… Może też zintegrować się z wybranymi bankami.

Kanadyjski TD Bank pod koniec zeszłego roku zintegrował się z Facebook Messengerem i to nie tylko na zasadzie udostępnienia czat-bota, – to potrafią już także nasze instytucje finansowe – ale na zasadzie obsługi klientów via Messenger. Nie wiem na ile głęboka jest to integracja, ale słyszałem, że przez Messengera można w tym banku np. założyć depozyt terminowy.

Można się zastanawiać czy w dłuższej perspektywie aplikacja Messengera nie zacznie wręcz „zjadać” aplikacji mobilnych banków. Jeśli bowiem Facebook zaoferuje integrację wszystkich kont bankowych w swoim „centrum zarządzania domowymi finansami”, jeśli zintegruje się z bankami na tyle mocno, że np. powiadomienia o transakcjach będą przychodziły na Messengera i że będzie można płacić kartą banku z poziomu Facebooka… Zrobi się dziwnie.

Pożyczysz komuś pieniądze przez Messsengera?

Można też się zastanawiać czy Markowi Zuckerbergowi nie chodzi po głowie biznes… pożyczkowy. Ale znów nie na takiej zasadzie, by Facebook robił scoringi, udzielał pożyczek i brał na siebie obowiązki związane z posiadaniem licencji bankowej i kontroli ryzyka, ale na zasadzie… łączenia ludzi. Facebook może po prostu otworzyć (albo kupić i zintegrować) serwis pożyczek społecznościowych.

Zresztą Facebook może też być klasycznym pośrednikiem finansowym i w ramach integracji z bankami po prostu pozyskiwać klientów dla ich ofert kredytowych. Ale niewykluczone, że mógłby mieć rolę znacznie większą, dostarczyć mianowicie bankom współpracującym tzw. social scoring, czyli ocenę wiarygodności płatniczej klienta banku na podstawie jego aktywności w sieciach społecznościowych.

Mamy przerąbane. Ale czy Facebook… jest na to gotowy?

Oczywiście: w każdej konfiguracji wejście Facebooka na rynek finansowy oznaczałoby konieczność uzyskania zgód klientów na wykorzystanie ich danych w komunikacji z zewnętrznymi podmiotami. No i być może również konieczności lepszej identyfikacji klientów przez samego Facebooka.

Kto wie, czy ten projekt nie wymusiłby podwyższenia poziomu bezpieczeństwa oferowanego przez największy na globie serwis społecznościowy. Bo dziś kradzież tożsamości facebookowej jest niestety dość proste. A jeśli oprócz profilu na Fejsie będzie można stracić również pieniądze w wyniku wyłudzenia…. Będzie niefajnie. Ale to już inna historia.

Czytaj też: Poproszą cię o login do banku, hasło do Facebooka i dane karty. Zgodzisz się?

 

8
Dodaj komentarz

avatar
6 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
NerkofilArchideusAndrzejMaciej Samcikfinedu.pl Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Cezary
Gość

Oj chyba jest czego się bać,. bo Facebook jest bardzo mało strzeżony. Może dość do sporej ilości oszustw jeśli nie wprowadzą większych zabezpieczeń.

zgryźliwy_tetris
Gość
zgryźliwy_tetris

Prawdziwe dreszcze zgrozy przy lekturze! Znakomity artykuł.

finedu.pl
Gość

Wpis akurat zbiegł się w czasie z informacja o sporym wycieku danych, także byłbym ostrożny tutaj.

Andrzej
Gość
Andrzej

No to grubo…
Materializuje się wizja „it’s the end of the world as we know it”.
Czy ten zmierzch aplikacji bankowych i finansów w znanej dzisiaj odsłonie odznacza, że w przyszłości bez Facebooka ani rusz? Bo ja nie mam…
To wszystko automatycznie zmieni też samego facebooka, bo przestanie być medium społecznościowym i stanie się społecznością mediów.
Szukuje się era postbankowa?

Archideus
Gość
Archideus

No ja też myślę, że po tej najnowszej aferze Cambridge Analityca ludziska będą się pchali drzwiami i oknami by puszczać przez Fejsa swoje pieniądze. Choć pamięć ludzka dobra, acz krótka, więc zapewne pomysł na razie idzie do zamrażarki, ale po jakimś czasie wróci, gdy już się dowiemy od Marka, że: Przepraszamy, to się nie powtórzy i wprowadziliśmy nowe procedury bezpieczeństwa.

Nerkofil
Gość
Nerkofil

FB ma ze mną problem – mam aż 15 znajomych, w każdej rubryce opisu – ” nie dotyczy”, followuję „Sok z Buraka”, lokalny „spotted” i „Chu*owa pani domu”. Nie uzywam apki FB, mam adBlocka. Do komunikacji uzywam WhatsApp. Teraz juz wiem jaką niepowetowaną stratę mogę wkrotce ponieść ;-)) BTW, interesujący jest tzw. Algorytm strachu” – na podstawie ilości kliknięć w określone treści, częstotliwości ich przeglądania, czasu fikus na nich a najbardziej tego, czy „wychodząc z tresci” podażamy dalej za linkiem, czy wycofujemy się – można określić które treści są dla na nas nieprzyjemne, jakie wywołują emocje… A tu już gotowy… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss