26 marca 2026

Deweloperski potentat będzie musiał sprzedać dużo mieszkań. W kasie szału nie ma, za to rentowność… Co to oznacza dla klientów?

Deweloperski potentat będzie musiał sprzedać dużo mieszkań. W kasie szału nie ma, za to rentowność… Co to oznacza dla klientów?

Deweloperski potentat będzie musiał sprzedać dużo mieszkań. W kasie szału nie ma, za to są zyski i niezła rentowność. Jaka jest sytuacja finansowa deweloperów i czy może ona zmusić ich do wyprzedaży mieszkań niemal po każdej cenie? Swoimi wynikami finansowymi pochwalił się właśnie Atal, drugi największy pod względem sprzedaży deweloper w Polsce (i czwarty pod względem wartości rynkowej). Jego zysk netto spadł w zeszłym roku aż o jedną czwartą, gotówki w kasie jest niewiele, ale pieniędzy ulokowanych w „betonowe złoto”… o ponad miliard złotych więcej niż rok temu. Co to oznacza dla klientów chcących kupić mieszkanie?

Atal jest jednym z największych w Polsce deweloperów. Pod pewnymi względami wyprzedza go tylko Dom Development. Firma walczy w tej samej lidze deweloperów co Robyg, Murapol, czy Echo Investment. Patrząc na wycenę rynkową, jest na czwartym miejscu wśród deweloperów z warszawskiej giełdy. Poza Dom Development wyprzedają grupę Atal jeszcze tylko Develia i Archicom, deweloperzy nieco mniejsi pod względem przychodów, ale bardziej cenieni przez inwestorów.

Zobacz również:

Atal ma to do siebie, że ma dość odważną strategię wzrostu. Bierze dużo obcego kapitału, co pozwala mu szybciej zwiększać skalę działalności w dobrych czasach, ale naraża na wyższe ryzyko w gorszych. A teraz właśnie te gorsze dla deweloperów czasy nastały. Czy Atal podoła wyzwaniu? Jest w Polsce sporo osób, które liczą, że firma – podobnie jak inni deweloperzy – wpadnie w kłopoty z płynnością finansową i będzie musiała wyprzedawać mieszkania po cenach o 20-30% niższych. Czyli de facto „po kosztach”.

Dlaczego miałoby to nastąpić? Ano dlatego, że deweloperzy w Polsce muszą sprzedać dużo mieszkań. Mają aż 70 000 „nawisu” mieszkań, zbudowanych w większości na kredyt. Ten „nawis” powstał przez to, że spodziewali się szybszego spadku stóp procentowych i rządowego programu dopłat do kredytów. To się nie wydarzyło, więc od dwóch lat sprzedają znacznie mniej mieszkań, niż budują. I to zaczyna być dla nich problem, bo gotówki w kasie jest coraz mniej, a odsetki od zadłużenia trzeba płacić.

Czy to nadzieje, które mogą zamienić się w rzeczywistość? Sprawdźmy, nurkując w sprawozdanie finansowe grupy Atal. Już na pierwszy rzut oka widać, że ten deweloper odczuwa większą konkurencję na rynku. W zeszłym roku Atal sprzedał 2 065 mieszkań, czyli o 16% mniej niż w poprzednim roku (wtedy Atal przekazał klientom klucze do 2460 mieszkań). To też ponad dwa razy mniej, niż rynkowy lider Dom Development (który sprzedał w zeszłym roku 4448 mieszkań i był w stanie zwiększyć tę liczbę w porównaniu z 2024 r. bez obniżania cen).

Deweloperski potentat będzie musiał sprzedać więcej mieszkań

Kluczowym parametrem dla płynności firm deweloperskich są zapasy. W tej rubryce bilansu jest schowane „betonowe złoto” w czystej postaci, czyli pieniądze ulokowane w betonie i cegłach – nie sprzedanych jeszcze mieszkaniach. Ta rubryka w przypadku grupy Atal puchnie w bardzo szybkim tempie. Na koniec 2024 r. zapasy wyniosły 3,38 mld zł, na koniec zeszłego roku – już niemal 4,44 mld zł. Zapewne duża część tego wzrostu – pewnie 200 mln zł – to „zasługa” mniejszej o 400 mieszkań sprzedaży w zeszłym roku. A reszta – większej „produkcji w toku”.

Patrząc na skalę działalności finansowanych kredytem można się zastanawiać czy Atal nie przelicytuje. Wartość jego zapasów jest niewiele mniejsza, niż zapasy Dom Development (5,1 mld zł), firmy pod względem przychodów i zysków ponad dwa razy większej. I sprzedającej rocznie ponad dwa razy więcej mieszkań. Wygląda na to, że Atal bierze więcej obcych pieniędzy i chce za kilka lat zniwelować dużą część dystansu dzielącego go od Dom Development pod względem sprzedawanych mieszkań.

Prawie 73% ogromnych zapasów grupy Atal – czyli mieszkań będących w budowie i tych już gotowych, ale jeszcze nie sprzedanych – jest finansowane obcymi pieniędzmi, za które trzeba płacić odsetki. Długi grupy Atal obecnie sięgają 3,2 mld zł (z tego 1,51 mld zł to zobowiązania wynikające z kredytów i pożyczek, a emisje obligacji zapewniły 440 mln zł, ich oprocentowanie to ostatnio ok. 1,9% powyżej WIBOR 6M, czyli jakieś 5,8%).

Porównując te 3,2 mld zł zobowiązań grupy Atal do zadłużenia Dom Development (niemal równe 4 mld zł przy zapasach 5,1 mld zł) szybko dojdziemy do wniosku, że Atal, mając znacznie mniejszą skalę działalności niż Dom Development, działa na podobnie dużym „lewarze” kapitałowym. Jest w o tyle gorszej sytuacji, że ma mniej gotówki w zapasie na wypadek jakichś turbulencji.

W kasie grupy Atal pieniędzy jest niewiele – środki pieniężne w kasie to 145,6 mln zł (Dom Development ma 268 mln zł), z czego niemal całość (141 mln zł) jest na rachunkach powierniczych, a więc spółka ma do nich ograniczony dostęp (choć je otrzyma, gdy klienci odbiorą kupione już mieszkania. W zeszłym roku środków pieniężnych było w kasie jeszcze mniej (127 mln zł), ale znacznie mniejsza była kwota na rachunkach powierniczych (100 mln zł).

Wskaźnik „szybkiej” płynności, czyli pieniądze, które deweloper mógłby zmobilizować od ręki, żeby spłacić wierzycieli, w porównaniu do krótkoterminowych zobowiązań jest na poziomie zaledwie 0,16. To oznacza, że spółka byłaby w stanie zwrócić natychmiast tylko 16 groszy z każdej złotówki zobowiązań krótkoterminowych. W każdej innej branży byłby to wskaźnik alarmujący, w branży deweloperskiej jest „tylko” niepokojący.

Zarząd grupy Atal uspokaja, że tak niski poziom płynności jest typowy dla deweloperów (którzy naturalnie mają dużo zobowiązań krótkoterminowych w stosunku do podwykonawców) oraz przejściowy. I że firma będzie w stanie zamienić „betonowe złoto” na żywą gotówkę wraz z kończeniem projektów będących w toku. Czyli sprzedać dużo mieszkań.

„Na koniec 2025 roku poziom zapasów, przede wszystkim produkcji w toku, wzrósł znacząco w porównaniu do roku poprzedniego i utrzymał się na rekordowym w historii Atal poziomie. Zwiększony poziom realizowanych przedsięwzięć deweloperskich sprawił, iż środki pieniężne na koniec roku utrzymywały się na stosunkowo niskim poziomie, z uwagi na podwyższony poziom nakładów na realizowane przedsięwzięcia”

– czytam w sprawozdaniu zarządu Atal z działalności. Atal chce w tym roku zakończyć budowę 5524 mieszkań, o 1800 więcej, niż w zeszłym roku (to bardzo dużo, trzy razy większy pod względem przychodów Dom Development jest w trakcie budowy 7166 mieszkań). Bank ziemi na lata 2026-2029 firma ma natomiast na poziomie pozwalającym wybudować 17 500 mieszkań, czyli mniej więcej tyle, ile wynosi potencjał Dom Development (18 000 mieszkań).

Atal kupił w zeszłym roku ponad 30 000 m2 gruntów w Krakowie, ponad 16 000 m2 gruntów w Warszawie oraz po niecałe 10 000 m2 gruntów we Wrocławiu i Gdańsku. Grupa Atal tylko w zeszłym roku łącznie włożyła w zakup nowej ziemi ponad 124 mln zł.

CZYTAJ WIĘCEJ O PŁYNNOŚCI FINANSOWEJ:

skąd wziąć w firmie cash? płynność finansowa ważniejsza niż zysk

Zysk spadł, ale rentowność się trzyma. A sprzedaż mieszkań?

Patrząc na wyniki finansowe grupy Atal nie widać, by firma się chwiała. Przychody co prawda spadły o 15% w ślad za spadkiem liczby sprzedanych mieszkań (wyniosły 1,27 mld zł), co spowodowało, że firma traci dystans do rynkowego lidera Dom Development (tu przychody wyniosły 3,25 mld zł). Ale Atal wciąż pozostaje zyskowny. Pokazał w zeszłym roku 223,5 mln zł zysku netto. Owszem, to o jedną czwartą mniej, niż w 2024 r., gdy zysk zbliżył się do 300 mln zł, ale marża netto wciąż utrzymuje się na wysokim poziomie 17,6%.

Oznacza ona, że z każdej złotówki przychodów firma – po zapłaceniu wszystkich kosztów i podatków – wciąż ma prawie 18 groszy czystego zysku. To nie jest obraz przedsiębiorstwa, które może być zmuszone do sprzedawania mieszkań za każdą cenę, by utrzymać się na powierzchni. Natomiast oczywiście warto pamiętać, że w tej branży (i w tej sytuacji na rynku) płynność finansowa jest co najmniej tak samo ważna jak zysk. Albo i ważniejsza.

Trzeba więc mieć świadomość, że los grupy Atal de facto zależy od tempa zamiany „betonowego złota” na gotówkę. Jeśli to tempo spadnie, to w pierwszej kolejności zobaczymy pewnie wzrost zadłużenia firmy, a w drugiej – próby zrobienia czegoś, żeby sprzedać więcej mieszkań. Z całą pewnością chętni na mieszkanie od Atal mają dziś większą moc negocjacyjną, niż klienci Dom Development, bo ta ostatnia firma ma po pierwsze więcej „awaryjnej” płynności, a po drugie – ze względu na skalę działalności – większe możliwości zwiększania długu.

CZYTAJ O SYTUACJI DEWELOPERÓW:

dom development wyniki

ceny na rynku nieruchomości

wyniki finansowe atal - dużej firmy deweloperskiej

Bank Pekao prognozuje o ile spadną ceny mieszkań w 2026 r.

——————————-

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

——————————

zdjęcie tytułowe: Atal

Subscribe
Powiadom o
20 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Niko
23 dni temu

Panie Macieju czyli dzwonimy do Atala i przyciskamy go jak windykqcja 🤣 do sprzedazy po atrakcyjnej cenie jakiejś nory w zabetonowanym dużym miescie😉

Are
23 dni temu

Zaraz rząd pomoże .znowu wymyślą jakis kredyt na 2 procent żeby rozruszać sprzedaż budowanych na potęgę kurników. Swoją drogą lokalnie widzę w Lublinie jak lokalna deweloperka wciska się w każdą dziurę budując gdzie się ta i byle jak i jak szybko lokalni rządzący zmieniają przeznaczenie gruntów pod zabudowę ..I zastanawia mnie kto to kupuje i jak to się im spina oraz jakie mają marze na jednym mieszkaniu? Taki Lublin jest biedny, dużo pustostanów już stoi co widać wieczorami i mimo tego że starzejemy się jako naród dalej jest stawiany klocek na klocku…

Mmmm
22 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

A jednocześnie w ciągu 20 lat populacja zmniejszyła się o ok. 20 000 mieszkańców (ok.6%).

Editor
22 dni temu
Reply to  Mmmm

Cóż, może roboty będą zasiedlać te pustostany. Już jeden się pojawił w Warszawie, przechadzał się po Sejmie chyba wczoraj…Nazywał się Edward Warchocki czy jakoś tak…

Mmmm
22 dni temu

Problem w tym, że w ostatnich 20 latach tylko 5 dużych miast (powyżej 100K mieszkańców) zanotowało przyrost ludności – Warszawa, Kraków, Wrocław, Gdański i Rzeszów. Przy czym Rzeszów jest dyskusyjny bo zwiększył znacznie swe granice. Jeszcze Zielona Góra i Opole zwiększyły liczbę mieszkańców tylko dzięki poszerzeniu granic. Reszta jest na minusie. Jak do tego dodamy cały czas zwiększający się średni (i medianę też) wiek mieszkańców to nie wiem kto ma w tych nowych mieszkaniach mieszkać. Część pewnie na wynajem krótkoterminowy ale nie wszystkie te miasta są atrakcyjne turystycznie.

Editor
22 dni temu
Reply to  Mmmm

To fakt, GUS podał ostatnio, że w ciągu niewiele ponad dekady ubyło milion Polaków! Pisałem o tym tu: https://subiektywnieofinansach.pl/od-2012-roku-ubylo-milion-mieszkancow-polski-co-dalej/

qrnamol
20 dni temu
Reply to  Mmmm

a o ile sie zwiekszyla populacja satwlit? bo pewnie jakies macie? to tak jak pier….nie ze Lodz siw wyludnia, a w przyleglych miejscowosciach (na dobra sprawe juz Lodz) przybywa na potege …

Mmmm
15 dni temu
Reply to  qrnamol

Ogólnie w całej Polsce ubywa ludzi. Jeżeli kilka miast zwiększa liczbę ludności to znaczy, że gdzieś indziej musi być jeszcze gorzej niż średni ubytek.
Akurat z Łodzi pochodzę i mam tam rodzinę więc ten argument o satelitach wokół miasta jest mi dobrze znany… Tylko, że takie satelity są wokół każdego większego miasta. Jak ktoś nie wierzy w zmiany ludności GUSu to proponuję popatrzeć na liczbę budownaych mieszkań czy domów. Zobaczysz gdzie się buduje bo ludzie chcą tam mieszkać.

Are
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie bardzo bo za daleko i zbyt długo się jedzie PKO czy busem. O tej sypialni to już x lat słyszę. W Lublinie mimo propagandy rozwoju nie ma pracy. To miasto szkół wyższych, szpitali , urzędów i emerytów…Nawet ta elita lekarsko prawnicza już ma po te kilka mieszkań a i studentów z okolicznych wiosek i miejscowości też coraz mniej.. Stąd moje zastanowienie kto to jeszcze kupuje tym bardziej że jakość tego jest bardzo slaba?

Are
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Starówka jest ładna ale polecam rynek Zamościa. Lublin to świetne miasto na weekendowy wypad

Oskar
22 dni temu

Jak oglądam też różne artykuły co mi wyskakują na fb albo LinkedIn to mam wrażenie, że Polacy niczym innym się nie zajmują tylko kupowaniem mieszkań 🙂

Murzi
22 dni temu

Za dwa lata rząd zabierze te mieszkania deweloperom i będą to apartamenty dla uchodźców. Lex spcialis i załatwione.

Hehehe
21 dni temu

Powiedzmy sobie szczerze – bardziej gównianego dewelopera w stosunku cena/jakość na rynku chyba nie ma 😉 Co prawda jeszcze dramatyczny Murapol, ale oni potrafi ceną zjechać porządnie.

Tym bardziej ciekawe jak z tej sytuacji wyjdą.

ZnajomyDewelopera
20 dni temu

Bezpieczniej trzymać mieszkania niż złoto. Na mieszkania jest zawsze popyt młodych, więc wbrew pozorom bardzo łatwo upłynnić zapasy. Mieszkania są też o wiele bardziej przewidywalne w wycenie, nie ma i nie będzie takich spadków jak ostatnio na przykład na złocie, bo fundamenty w wycenie są inne. Do codziennego życia złota nikt nie potrzebuję, mieszkanka nad głową już tak. Koszt trzymania mieszkań też jest znikomy, gruntów to już w ogóle – nie bez powodu deweloperzy mają takie zapasy.
Czy są podstawy do niżych cen… sami sobie odpowiedzcie..

Last edited 19 dni temu by ZnajomyDewelopera

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu