7 września 2019

Citibank na wojnie z wiatrakami? Nałożyli srogie prowizje za Revoluta, ale… sprawdziłem podobne usługi. Niektóre wciąż są w Citi za free

W tym roku wielki smutek ogarnął klientów polskiego Citibanku, którzy w czasie zagranicznych podróży używali – w formie „przedłużacza płatniczego” – karty Revolut. Za używanie karty Citi Simplicity do doładowania Revoluta została wprowadzona drakońska prowizja. Nie lubię jak mi się czegoś zakazuje, więc w identyczny sposób zacząłem używać innego „przedłużacza”. Bez żadnej prowizji. Na razie

Citibank wyruszył na wojnę z Revolutem już wiosną tego roku. Wykorzystał jako „wytrych” zapis w regulaminie używania kart kredytowych, pozwalający naliczać prowizję za tzw. transakcje szczególne. A więc za „transakcje u podmiotów świadczących usługi w zakresie wymiany walut, walut wirtualnych i środków platniczych oraz pośredniczących w wymianie”.

Na tej podstawie klienci, którzy przypięli do aplikacji Revolut kartę Citi Simplicity, zaczęli płacić 8% prowizji za każde doładowanie. Bank tłumaczy, że karta kredytowa służy do zakupów bezgotówkowych, a nie do tego, by podpinać ją do usługi pozwalającej m.in. bezpłatnie wypłacić gotówkę z bankomatu (w Revolucie do 200 euro miesięcznie jest to bezprowizyjne).

Od razu pojawiło się podejrzenie, że Citibank uwziął się na Revoluta jako najpopularniejszą w Polsce (pół miliona użytkowników) usługę pozwalającą na unikanie spreadów przy płatnościach zagranicznych. Owszem, Citibank przyblokował też przy okazji kilka innych usług (głównie e-kantorowych), ale to użytkownicy Revoluta w 99% dostali po uszach.

Cóż, Revolut ma kilka wad, ale ewidentnie zrobił bankowcom wielkie kuku. Po pierwsze zmusił ich do opracowania własnych kart wielowalutowych i bezspreadowych (a więc do ograniczenia zarobku na wymianie walut), a po drugie – odebrał bankowcom część obrotów kartowych (jeśli klienci płacą w sklepach Revolutem, to on zgarnia prowizję interchange od sklepów).

Ja jednak – jako człowiek z natury przekorny – nie lubię zakazów, więc postanowiłem sprawdzić czy system jest szczelny. Podpiąłem więc w te wakacje kartę Citi Simplicity do innej, niż Revolut usługi, która jednak działa bardzo podobnie – a mianowicie do Curve.

Było już na „Subiektywnie…” o tej usłudze kilka razy. W skrócie działa ona tak, że przypinam dowolną kartę płatniczą do aplikacji Curve i – o ile do zapłacenia w sklepie użyję później karty Curve – transakcja trafia do mojego banku już po przwalutowaniu po świetnym kursie. Kartą Curve można też wypłacać pieniądze z bankomatów na całym świecie (do równowartości 200 euro miesięcznie).

Od strony praktycznej Curve zapewnia te same funkcje, co Revolut – można płacić z bardzo niskim spreadem w dowolnym kraju za granicą i wypłacać gotówkę z bankomatów na całym świecie bez żadnej prowizji. Jedyna różnica między usługami polega na tym, że Revoluta się zasila kartą bankową, zaś do Curve się tę kartę „przypina”. To drugie jest nawet wygodniejsze, bo nie wymaga doładowywania karty.

Karta Citi Simplicity, która w połączeniu z Revolutem staje się potwornie nieefektywna, zestawiona z usługą Curve działa dokładnie tak, jak trzeba. Płacę w jej ciężar, ale przewalutowanie po świetnym kursie zapewnia mi pośredniczący w całej operacji Curve.

Nie tylko ja wpadłem na taki pomysł. Napisał do mnie pan Piotr, który – poza tym, że poskarżył się, iż Citibank zablokował mu kupowanie kryptowalut – również wykrył niekonsekwencję w polityce prowizyjnej Citi.

„Ciekawostka – Citibank pobiera prowizje za doładowanie Revoluta i np. za zakup walut na Cinkciarzu kartą kredytową, ale nie bierze prowizji za wypłatę gotówki z bankomatów via Curve, nie bierze prowizji za doładowanie usługi DiPocket, działającej podobnie do Revoluta, a także nie bierze prowizji za doładowanie usługi Monese via Curve”

Czytelnik pokazał mi wydruki z historii swojego rachunku karty Citi Simplicity, gdzie nie widać żadnych prowizji za wymienione przez niego transakcje. Kto nie kojarzy usług DiPocket i Monese niech sobie przeczyta moją relację z wojaży po Czechach i Hiszpanii, gdzie te wynalazki testowałem.

Wychodzi na to, że tłumaczenie Citibanku, iż musi karać klientów kart kredytowych za używanie Revoluta wbrew filozofii „cashless” jest nielogiczne, bowiem z użyciem tej samej karty można wypłacić bezprowizyjnie gotówkę za pomocą usług DiPocket, Monese, czy Curve. To cóż, że z Czech? 😉

Pomiędzy Revolutem, a Curve jest jednak pewna subtelna różnica. Jeśli zasilam kartę Revolut, to stroną transakcji jest właśnie Revolut. Jeśli zaś płacę za pomocą karty Curve, to drugą stroną transakcji jest… tak jakby internetowy sklep Curve.

Curve przekazuje do banku dane sprzedawcy (dodaje tylko CRV* na początku nazwy), a przede wszystkim — przekazuje kod kategorii sprzedawcy (a to zapewne na jego podstawie transakcje są rozpoznawane jako „szczególne”). Z punktu widzenia banku transakcja wykonana kartą Curve jest zwykłą transakcją w sklepie internetowym. A z punktu widzenia klienta po drodze nastąpiło przewalutowanie z waluty obcej na złote. Curve w tym momencie jest oferentem usługi bardzo taniej wymiany walut.

W przypadku Revoluta (i podobnych rozwiązań) Citibankowi chodziło zapewne o to, że z użyciem tego typu portmonetki można generować sztuczne transakcje. W przypadku karty Curve ta pokusa nie występuje, bowiem tutaj za pieniądze z karty od razu się coś kupuje (nie ma elementu zasilania portmonetki).

Wygląda więc na to, że citibankowa walka z wiatrakami nie jest jeszcze wygrana. Mam wszakże nadzieję, że w Citi poprzestaną na walce z wiatra… tfu, cwaniakami, pozostawiając klientom otwartą furtkę do korzystania z usług, dzięki którym karta kredytowa Citi jest jeszcze bardziej użyteczna. A najlepiej, gdyby sami zaczęli być jak Revolut i Curve.

Czy po publikacji tego artykułu może się zdarzyć, że Citibank „dociśnie śrubę”? Nie powinno, bo w połowie lipca na pytanie o możliwość obciążenia prowizjami transakcji Curve napisano mi, że:

„Transakcji wykonanych do Curve nie uznajemy za transakcje szczególne i nie naliczamy na nich prowizji analogicznej, jak w przypadku Revolut. Oczywiście, rynek działa bardzo dynamicznie a podmioty pozabankowe często rozszerzają zakres świadczonych usług. Nie możemy więc wykluczyć, że w przyszłości ich oferta spełni definicje transakcji szczególnych i będą odpowiednio traktowane przez bank”

Nic mi nie wiadomo, żeby Curve zmieniał profil i sposób działalności, a więc nie sądzę też, by użytkownicy karty Citi Simplicity i innych kart kredytowych Citi, chcący oszczędzać na kosztach przewalutowania dzięki usłudze Curve, mogli czuć się zagrożeni.

20
Dodaj komentarz

avatar
9 Comment threads
11 Thread replies
3 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
14 Comment authors
MichałMarcinGrzesiekMichałJarek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marek
Gość
Marek

Od ok 8 lat jestem posiadaczem karty Citi world i coraz częściej myślę aby uciec do konkurencji. Prowizja za przewalutowanie jest chyba najwyższą pośród banków działających w Polsce a system transakcyjny jak i aplikacja mobilna to jakieś nieporozumienie. Kilka lat temu mieli chociaż dobry program umożliwiający wymianę punktów na nagrody. W tej chwil nawet to jest kiepskie. Przy tej karcie trzyma mnie już jedynie bezpłatność użytkowania (Citi zwykł znosić opłaty do końca życia jeżeli chciało się od nich uciec) jak i bezawaryjność – bo nie zdarzyło mi się ani razu aby karta gdzieś nie zadziałała… No chyba że rzeczywiście podpiąć… Czytaj więcej »

Pibloq
Gość
Pibloq

Normalnie jakbym czytał swój wpis 🙂 Dokładnie z tych samych pobudek trzymam citi world. Ale kiedyś program loj.mial duzo lepszy przelicznik. Dziś, żeby uzbierac 100 zl karty do H&M (dla mnie jedyny dopuszczalny sposób na spieniezenie pkt.), trzeba się naprawdę natrudzic… Przesiadlem się na kredytowke BNP, przystapilem do programu mambonus. Po pierwsze mialem przez 4 pierwsze miesiące 4 x 100 zl voucher na allegro (substytut banknotu, kto teraz nie robi zakupow na allegro). Do tego z regularnych punktów odebralem juz chyba z 250 zl w voucherach. Jakoś te punkty szybciej sie zbierają, niz MC World. Interfejs strony programu mambonus jest… Czytaj więcej »

Grzesiek
Gość
Grzesiek

tylko zauważ że jak mówiono że trzeba zmniejszyć intercharge to przekonywano że zmniejszy to ceny. Na zmniejszenie cen gdziekolwiek nie wpłynęło, za to banki przestały tak dobrze nagradzać za używanie ich kart. Kiedyś w zasadzie każdy bank dawał jakiś zwrot za transakcje kartą, teraz mało kto a jak już to nie za dużo….

Michał
Gość
Michał

Mówiono, że zmniejszy ceny, ale akceptacji kart. Czyli dla sklepów, a tym samym zwiększy się liczba terminali. I ten efekt jest widoczny gołym okiem.

Pibloq
Gość
Pibloq

Ta subtelna różnica miedzy sposobem rozliczania curve a revolut jest jednoczesnie subtelną granicą, której żaden bank nie powinien przekroczyć jeśli chodzi o pobieranie prowizji. Nie dziwie się Citibankowi, że obciążył prowizją Januszy Biznesu, którzy sztucznie przerzucali dziesiątki tysięcy złotych, by zarabiać na bonusach, programach loj., zyskiwać zerowy kredyt gotówkowy etc. Ale jeśli korzystam z revoluta, by dokonać zakupów bezgotówkowych w walucie obcej z uniknieciem zlodziejskiego spreadu (akurat Citi ma zbójeckie warunki w tym wzgledzie), to prowizja nie powinna byc pobierana. Jeśli Citi wypusci kartę kredytową bezspreadowa, rozliczaną po kursach visa/MC, to nie bedzie sensu uzywania Curve. Kod MCC przekazywany przez… Czytaj więcej »

Mayt
Gość
Mayt

Przeciez juz jest – Ultime.

Karol
Gość
Karol

Jak ktoś chce mieć koniecznie kasę na R to niech podepnie Citi pod C a następnie doładuje R kartą C…..

Kornel
Gość

czy warto tak kombinowac przy prowizjach Revoluta?

Krzysztof
Gość
Krzysztof

Sprawdziłem. Pobrali prowizję.

Wojtek
Gość
Wojtek

Trx szczególne są właśnie po kodzie MCC. Inaczej nie da się zakladyfikować punktu sprzedaży niż po tej kategorii.

Michał
Gość
Michał

Po nazwie merchanta też, jeśli tylko bank chce.

Adam
Gość
Adam

piniążki od revoluta znowu wpadną…

Jarek
Gość
Jarek

Przy okazji, zastanawiam się kto zgarnia intercharge w przypadku Curve. Z jednej strony płacimy kartą Curve, z drugiej Curve niczym sklep również dokonuje transakcji kartą, która jest pod spodem.

Michał
Gość
Michał

Obecnie wydawane karty Curve są typu komercyjnego, czyli firmowe, a te mają wyższy interchange. Niewykluczone też, że interchange od transakcji internetowych (jako takie funkcjonują obciążenia w banku wydającym podpiętą kartę) jest niższy niż z fizycznym użyciem karty.

Michał
Gość
Michał

Poniższe tezy zawarte w artykule są błędne: „Jeśli zaś płacę za pomocą karty Curve, to drugą stroną transakcji jest… sklep, w którym płacę, a nie Curve.” – akceptantem jest Curve1 Ltd. z siedzibą w Londynie „Z punktu widzenia banku transakcja wykonana kartą Curve jest zwykłą transakcją w sklepie. ” – jest transakcją internetową w podmiocie Curve1 Ltd. mieszczącym się w Londynie, a nie transakcją z użyciem karty w sklepie w np. Koziej Wólce gdzie faktycznie zapłaciliśmy kartą Curve Curve również wprost o tym informuje: „Transactions made with your Curve Mastercard® will appear on your statement as „CRV – Merchant Name”… Czytaj więcej »

Grzesiek
Gość
Grzesiek

myślę że komentarz banku mówi wszystko- na wielu forach czytałem jak bezgotówkowo wypłacić kasę z kredytówki przez revoluta. Curve używany jest do prawdziwych, a nie pozornych transakcji więc nie jest „patogenny”.

Marcin
Gość
Marcin

Teraz rozumiem dlaczego mają taki spadek w ilości kart kredytowych, aż blisko 25 tyś. rok do roku jak podaje źródło: PRNews.pl i to w okresie rozpoczynającego się wzrostu w ich wydawaniu. No cóż jak się nie gra czysto to rynek to szybko weryfikuje.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss