9 września 2025

Afera Getback wraca, niczym zombie. Prezes NIK pokazał długą listę oskarżonych. Ale co z tego? Widzicie drzewa, a nie widzicie lasu

Afera Getback wraca, niczym zombie. Prezes NIK pokazał długą listę oskarżonych. Ale co z tego? Widzicie drzewa, a nie widzicie lasu

Sprawa Getback, czyli niewypłacalności drugiej co do wielkości niegdyś firmy windykacyjnej w Polsce, wraca jak bumerang. Listę winnych przedstawił Marian Banaś, szef Najwyższej Izby Kontroli. Choć po siedmiu latach od wybuchu afery kilkanaście tysięcy posiadaczy obligacji Getback nie odzyskało choćby części z utopionych 2,5 mld zł – politycy wciąż „żywią” się tą sprawą. Im więcej zawiadomień do prokuratury, tym bardziej mam wrażenie, że patrzymy na drzewa, a nie widzimy lasu. A skończy się to kolejnymi przekrętami takimi jak afera Getback

Wiosną 2018 r. drugi największy na rynku windykator, notowana na giełdzie spółka Getback, stał się niewypłacalny. Nie był w stanie wykupić wyemitowanych obligacji. Pieniądze straciło kilkanaście tysięcy ludzi. To była jedna z największych niewypłacalności w historii polskiego rynku obligacji, ale takie rzeczy na rynku się zdarzają.

Zobacz również:

Niestety, w tym przypadku przyczyną były nie tylko błędy w zarządzaniu spółką, lecz wielopoziomowe oszustwa. Getback stał się w pewnym momencie klasyczną piramidą finansową, czyli przepompownią pieniędzy, która działała tylko tak długo, jak była w stanie zasysać nowe pieniądze z rynku. Dlaczego mogła bez przeszkód to robić – tym zajmują się obecnie tabuny urzędników i polityków. W tym czasie poszkodowani nie mogą doczekać się pieniędzy.

Sprawa właśnie wróciła, bo prezes Najwyższej Izby Kontroli Marian Banaś przekazał prokuratorowi generalnemu zawiadomienie o podejrzeniu przestępstw związanych z Getbackiem przez osoby, które pełniły funkcje w nadzorze finansowym, wymiarze sprawiedliwości oraz polityków. A prokurator generalny przekazał te zawiadomienia do Prokuratury Krajowej.

Dlaczego akurat teraz? Plotki głoszą, że prezes NIK (któremu kończy się kadencja) chciałby jeszcze zostać na stanowisku, a prokurator ścigać złych ludzi z konkurencyjnego obozu politycznego. Niestety trzeba brać pod uwagę wariant, w którym celem zamieszania nie jest wyłącznie uczynienie świata lepszym, lecz także osiągnięcie konkretnych celów przez polityków. A szum w mediach ma pomóc głównie im, a nie poszkodowanym konsumentom (ani tym, którzy będą poszkodowani w kolejnych tego typu aferach).

Prezes NIK oskarża. Afera Getback wraca. Wierzyciele czekają

Zawiadomienie złożone przez Mariana Banasia obejmuje pięć kategorii osób. Po pierwsze prokuratorów (w tym byłego Prokuratora Krajowego i prokuratorów Prokuratury Regionalnej, podejrzewanych o niedopełnienie obowiązków, przekroczenie uprawnień, tworzenie fałszywych dowodów i utrudnianie postępowania). Po drugie menedżerów spółki Getback (to oczywiste, za wyrządzenie szkody w obrocie gospodarczym).

Po trzecie zawiadomienie dotyczy szefów Komisji Nadzoru Finansowego i urzędników KNF odpowiedzialnych za kontrolę sytuacji finansowej Getback (za zaniedbania). Po czwarte dotyczy sędziego z Wrocławia, który – prowadząc przyśpieszone postępowanie układowe – miał działać na szkodę wierzycieli Getback. Po piąte: byłych członków rządu: byłego premiera, ministra koordynator służb specjalnych, ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego oraz wiceministra spraw wewnętrznych (niedopełnienie obowiązków w sprawie nadzoru nad KNF).

Ci wszyscy ludzie zapewne mają swoje „zasługi” w tym, że kilkanaście tysięcy ludzi straciło 2,5 mld zł. Powiem więcej: lista zapewne powinna być wydłużona. Bo to, że afera Getbacku mogła się wydarzyć, wynika z prostego faktu: że Polska jest państwem „z kartonu”, w którym nie działa wymiar sprawiedliwości i państwo jako skuteczny „policjant”.

Nadzór finansowy nie był w stanie zauważyć na czas fałszowania sprawozdań finansowych przez spółkę (czyli „kolorowania trawy na zielono”). Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nie był w stanie zauważyć wprowadzania w błąd ludzi kupujących obligacje (którym wmawiano, że to „bezpieczne lokaty”). Kiedy spółka się „przekręciła”, prokuratorzy nie byli w stanie zablokować wypływu pieniędzy ze spółki. A postępowanie mające na celu spieniężenie tego, co zostało i rozdzielenie między wierzycieli – nie może się skończyć od siedmiu lat.

W tym czasie osoby zarządzające majątkiem pozostałym po Getbacku nie biedują. Były prezes spółki z czasów, gdy stała się niewypłacalna, kilka lat temu wyszedł z aresztu i mógł wreszcie wydać premię, którą dostał za takie zarządzanie firmą. Kabaret.

W „normalnym” kraju ta sprawa powinna zakończyć się w rok. Spółka natychmiast po ogłoszeniu niewypłacalności (albo wcześniej – gdyby nadzór finansowy wszedł do niej, widząc, że szykuje się przekręt) zostałaby „przejęta” przez syndyka, winni nieprawidłowości zostaliby pociągnięci do odpowiedzialności finansowej, majątek spółki spieniężony, a odzyskane pieniądze rozdane wierzycielom (od razu, albo w ratach). A w przypadku klientów wprowadzonych w błąd przez sprzedawców to ci ostatni – jako odpowiedzialni za nieetyczną sprzedaż – zwracaliby pieniądze. W pojedynczych przypadkach to się zresztą dzieje.

Czytaj o tym: Precedensowy wyrok w sprawie sprzedaży obligacji GetBack. Klient wygrał i odzyskał zainwestowane pieniądze. Inni poszkodowani mogą nie mieć tego szczęścia

Czytaj też: Afera GetBack: prawniczka wywalczyła dla klienta nie tylko korzystny wyrok, ale też zwrot pieniędzy. Teraz chce pomóc tysiącom poszkodowanych. Jaki ma patent?

Tak działałoby to w kraju ze sprawnym wymiarem sprawiedliwości, skuteczną policją oraz z urzędnikami najwyższej klasy działającymi w nadzorze finansowym i prokuraturze. I gdyby urzędnicy państwowi byli wybierani spośród najlepszych na rynku, a nie spośród tych, którzy na rynku nie są rozchwytywani, więc mają niewygórowane żądania finansowe.

Oczywiście: nie bez winy są też ci, którzy dali się namówić na „bezpieczne” obligacje. Nie ma nic złego w inwestowaniu w różne rzeczy, niektóre z nich zarabiają, a niektóre okazują się porażką. Ale jak słyszę o ludziach, którzy zainwestowali „dorobek życia” (a więc większość posiadanych oszczędności) w obligacje Getback, bo płaciły więcej, niż można zarobić w banku…

Miewam w swoim portfelu inwestycyjnym ryzykowne inwestycje (pewnie zdarzają się i bardziej ryzykowne, niż obligacje mocno zlewarowanej firmy windykacyjnej, ale, do jasnej cholery, mam w takich rzeczach mniej niż 5% pieniędzy, a nie dorobek życia.

Afera Getback: czy to naprawdę było nie do wykrycia?

Getback to była druga największa firma windykacyjna w Polsce. Zarządzała górą ponad 20 mld zł przeterminowanych długów. Spółka powinna być pod obserwacją nadzoru, bo w większym, niż rywale stopniu finansowała się kredytami i emisjami obligacji. W szczytowym okresie działalności miała pół miliarda złotych długu krótkoterminowego, a koszty płaconych odsetek zwiększyła czterokrotnie w skali roku (do 120 mln zł). Jeśli ktoś w takim tempie się zadłuża i to częściowo u zwykłych ciułaczy, to trzeba być czujnym.

Getback generował przychody z odzyskiwanych długów na poziomie zbliżonym do poziomu swojego zadłużenia krótkoterminowego. Przy wysokich odsetkach płaconych od obligacji firma nie miała marginesu błędu, nawet gdyby uczciwie działała. „Każde zmniejszenie przychodów z odzysku długów może sprowadzić ją pod wodę” – pisałem, recenzując jedną z ofert obligacji sprzedawanych przez firmę.

Ale Getback nie działał uczciwie. W połowie 2017 r. działalność firmy skupiała się na handlowaniu pakietami długów z jednostkami stowarzyszonymi i zewnętrznymi spółkami oraz na przeszacowywaniu (w górę oczywiście) prognoz dotyczących odzysków pozostałych pakietów wierzytelności – tych, które pozostawały jeszcze w bilansie Getbacku. Jak wyglądał mechanizm „malowania trawy na zielono”? Getback – po to, by uniknąć koniecznego przeszacowania w dół wartości posiadanych pakietów długów – sprzedawał je spółkom spoza grupy kapitałowej po zawyżonej cenie. Dzięki temu zamiast strat na zmniejszającej się wartości portfeli notował zyski ze sprzedaży tych portfeli.

Przed publikacją kolejnych sprawozdań finansowych spółki te odsprzedawały Getbackowi pakiety wierzytelności, ale… po zmianie ich danych identyfikacyjnych (takie „pranie długów”, podobne do „prania pieniędzy”). Ponieważ od strony statystycznej był to „nowy” pakiet, Getback księgował go po cenie nabycia, nie uwzględniając utraty wartości.

Dużo transakcji. O części spółka informowała w komunikatach giełdowych (bo musiała). Nie zauważyła nic podejrzanego rada nadzorcza Getbacku ani niezależny audytor. Nic nie widziały dwie agencje ratingowe oraz przedstawiciele siedmiu biur maklerskich, którzy analizowali i wyceniali akcje spółki. Największy akcjonariusz spółki – amerykański fundusz inwestycyjny – grał niejasną rolę w całej sprawie, wygląda na to, że co najmniej też przymykał oko na nieprawidłowości.

Ktoś dopuścił do sytuacji, w której inwestorzy przez co najmniej kilka kwartałów mogli być oszukiwani co do kondycji finansowej spółki. To przypomina historię, w której policjant na ruchliwym skrzyżowaniu z zepsutą sygnalizacją świetlną ucina sobie drzemkę, a w tym czasie dochodzi do śmiertelnego wypadku. KNF broniła się, że jej główna rola polegała na dopuszczeniu spółki do obrotu i zatwierdzeniu prospektu emisyjnego. A wysokie zadłużenie zostało uwzględnione w rozdziale mówiącym o czynnikach ryzyka.

Inny ktoś dopuścił do sytuacji, gdy kilka dużych banków i prywatnych firm bardzo agresywnie sprzedawało obligacje spółki, za które sprzedawcy byli wynagradzani prowizjami kilka razy większymi, niż średnia rynkowa. A klientom mówiono, że obligacje Getback są bezpieczne jak lokata. Po pierwsze taki misselling powinien być wykryty przez urzędników (UOKiK, ale nie tylko) wcześniej, niż napisały o tym gazety. A po drugie nadzorcy rynku powinni dowiedzieć się, że ktoś płaci gigantyczne prowizje za „pchanie” sprzedaży ryzykownych obligacji. Po trzecie ludzie odpowiedzialni w instytucjach finansowych za dopuszczenie do missellingu na masową skalę powinni zapłacić grube odszkodowania.

Oto prawdziwa przyczyna afery Getback. To był 2006 rok

Państwo z papieru. Ale jest jeszcze jedna przyczyna, która powoduje, że takie rzeczy się wciąż dzieją i dziać się będą. W 2006 r. rząd (prawdopodobnie jeszcze za kadencji Kazimierza Marcinkiewicza, choć mógł to być też rząd Jarosława Kaczyńskiego) zdecydował o zlikwidowaniu Komisji Papierów Wartościowych i Giełd – instytucji wyspecjalizowanej w nadzorze nad spółkami giełdowymi i funduszami inwestycyjnymi. Przy okazji pod nóż poszedł też osobna instytucja odpowiedzialna za nadzór nad bankami (Komisja Nadzoru Bankowego) i ta, która odpowiadała za nadzór nad ubezpieczycielami.

Wszystkie te urzędy – wyspecjalizowane w swoich „działkach” i znające ich specyfikę – zostały wrzucone do nowego molocha, czyli Komisji Nadzoru Finansowego. O ile pamiętam, powodem było to, że na czele Komisji Nadzoru Bankowego stał nielubiany przez Prawo i Sprawiedliwość Leszek Balcerowicz. A poza tym mogło chodzić o skłonność do centralizacji wszystkiego, co da się scentralizować.

To „firma”, która o przestępstwach na rynku finansowym dowiaduje się coraz częściej z gazet i portali, znana jest z biurokratycznego utrudniania życia tam, gdzie nie jest to potrzebne. Jest coraz mniej skuteczna. Trochę jak polska drogówka, która zarabia pieniądze „susząc” tam, gdzie najłatwiej zarobić, a nie tam, gdzie jest niebezpiecznie.  KNF tak ma niekoniecznie dlatego (albo nie tylko dlatego), że raczej nie pracują tam najlepsi analitycy i „śledczy” na rynku. Także dlatego, że jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego.

To nie przypadek, że nadzór finansowy nie powstrzymał afery kredytów frankowych (a potem nie pomógł jej stłumić w zarodku). To nie przypadek, że mieliśmy aferę toksycznych polisolokat, opcji walutowych. Odkąd szef KNF jest zależny od polityków (powołuje go premier) nie jest przypadkiem, że zdarzają się afery takie, jak z udziałem Leszka Czarneckiego i ówczesnego szefa KNF Marka Chrzanowskiego, który – jak wynika z nagrań – próbował go skorumpować.

I to nie przypadek, że co jakiś czas mamy afery w takiej skali jak Getback. Żeby było jasne: afery będą zawsze, bo chciwość powoduje, że jedni kradną, a inni dadzą się okradać (w obligacje Getback zainwestowali nie tylko zwykli ludzie, ale też 30 funduszy inwestycyjnych, zatrudniających tabuny analityków i licencjonowanych doradców inwestycyjnych).  Ale nie zmienia to faktu, że polski nadzór finansowy nie uchodzi na rynku za skutecznego policjanta.

Nie oznacza to, że nie warto inwestować pieniędzy na rynku kapitałowym – w akcje, obligacje, fundusze, ETF-y. Warto natomiast rozkładać ryzyko. Czyli jeździć wolniej po mieście, w którym na skrzyżowaniach bywa zepsuta sygnalizacja, a policjant awaryjnie kierujący ruchem czasem przysypia. Kolejna afera taka jak Getback zapewne właśnie gdzieś na rynku się „rodzi”.

Czytaj o toksycznych polisach, to też ciekawe: Afera GetBack to przy tym pikuś? Klienci ubezpieczyciela mają problem z wypłatami z polis inwestycyjnych, w tle bank Leszka Czarneckiego

Czytaj o Januszu P. i „alkoholowych” inwestycjach. Oszustwo czy biznesowy błąd Janusza P.? Chciwość i niecierpliwość. Dlaczego w Polsce robienie na tym pieniędzy jest tak łatwe? Coś jest z nami nie tak?

Przeczytaj o tym, jak tysiące ludzi straciły pieniądze zainwestowane w „kawałki” nieruchomości: Czy kłopoty grupy HRE zwiastują nieruchomościową bessę? Co z tysiącami inwestorów czekających na „pewne” zyski? Będzie katastrofa czy wybawienie?

Tysiące leasingobiorców płaciły raty, a pieniądze poszły do czarnej dziury. „Leasingowe zombiaki” Leszka Czarneckiego ciągle głodne pieniędzy. Jaka przyszłość czeka kilkadziesiąt tysięcy leasingobiorców i dwie firmy finansowe?

„Bezpieczny, gwarantowany zysk” znów zbiera żniwo. „Bezpieczny, gwarantowany zysk” znów zbiera żniwo. Prywatne akademiki, domy seniora, obligacje, certyfikaty inwestycyjne… Może nawet 1 mld zł strat ludzi!

———————————-

CZYTAJ WAŻNE PORADY FINANSOWE:

co zrobić z oszczędnościami

konto za granicą w brytyjskim banku

pierścienie płatnicze

czy kredyty hipoteczne bankom się nie opłacają

to nie było rażące niedbalstwo

prezes nbp w sprawie złota

koniec mrożenia

———————————-

ZOBACZ EXPRESS FINANSOWY I CIEKAWE ROZMOWY:

„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtubie. Rozmowy z ciekawymi ludźmi o Waszych (i ich) pieniądzach, a poza tym komentarze i wideofelietony poświęcone finansom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube

———————————-

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY:

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela.  Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

———————–

ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM:

Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.

——————————

SPRAWDŹ KTÓRY BANK NAJWIĘCEJ PŁACI:

Zastanawiasz się, co zrobić z pieniędzmi? W którym banku jest najwyższe oprocentowanie pieniędzy na długo, a w którym na krótko? Który najlepiej zapłaci za nowe środki, a który „w standardzie”? Sprawdź „Okazjomat Samcikowy” – to aktualizowane na bieżąco rankingi lokat, kont oszczędnościowych, a także kont osobistych, rachunków firmowych i kart kredytowych. Wszystkie tabele znajdziesz w zakładce „Rankingi” w „Subiektywnie o Finansach”.

——————————

SUBIEKTYWNIE W SOCIAL MEDIACH

Jesteśmy nie tylko w „Subiektywnie o Finansach”, gdzie czyta nas ok. pół miliona realnych odbiorców miesięcznie, ale też w mediach socjalnych, zwanych też społecznościowymi. Tam krótkie spostrzeżenia o newsach dotyczących Twoich pieniędzy. Śledź, followuj, bądź fanem, klikaj, podawaj dalej. Twórzmy razem społeczność ludzi troszczących się o swoje pieniądze i ich przyszłość.

>>> Nasz profil na Facebooku śledzi ok. 100 000 ludzi, dołącz do nich tutaj

>>> Samcikowy profil w portalu X śledzi 26 000 osób, dołącz do nich tutaj

>>> Nasz profil w Instagramie ma prawie 11 000 followersów, dołącz do nich tutaj

>>> Połącz się z Samcikiem w Linkedin jak 26 000 ludzi. Dołącz tutaj

>>> Nasz profil w YouTube subskrybuje 12 000 widzów. Dołącz do nich tutaj

>>> „Subiektywnie o Finansach” jest już w BlueSky. Dołącz i obserwuj!

——————————

CZYTAJ HOMODIGITAL.PL:

——————————

SŁUCHAJ „FINANSOWYCH SENSACJI TYGODNIA”:

Zapraszam do podcastu „Finansowe Sensacje Tygodnia”, w którym opowiadamy o sprawach wokół Waszych portfeli, które nas poruszyły, wkurzyły albo zmierzwiły. Albo rozmawiamy z ekspertami o ważnych sprawach dla naszych portfeli. Podcast do słuchania na Spofity, w Apple Podcast, Google Podcast i na kilku innych platformach z podcastami. A ostatnio w „Finansowych Sensacjach Tygodnia” było o…

——————————-

SAMCIK ZAPRASZA:

APLIKACJA POMAGAJĄCA LOKOWAĆ W ZAGRANICZNYCH BANKACH. Niemiecka platforma Raisin daje dostęp do lokat w zagranicznych bankach, które oferują długoterminowe – nawet pięcioletnie – depozyty o stałym oprocentowaniu. Dlatego, mając wolne pieniądze, warto pomyśleć na taką opcją. Dla polskich klientów dostępne są banki ze Szwecji, Włoch i Francji. Platforma pozwala klientom na deponowanie pieniędzy bez konieczności ponownego potwierdzania tożsamości czy też uzyskiwania dostępu do każdego z zagranicznych banków. Przetestuj nową platformę do europejskiego oszczędzania dostępną w Polsce. Szczegóły sprawdzisz pod tym linkiem.

DUŃSKI BANK DO BEZPIECZNEGO PRZECHOWYWANIA PIENIĘDZY. Rozważ przechowywanie i inwestowanie części pieniędzy w bezpiecznym, duńskim Saxo Banku. Ponad 100 mld dolarów aktywów klientów pod „opieką”, depozyty chronione do 100 000 euro przez duński krajowy fundusz gwarancyjny (rating kraju: AAA). Bank oferuje wsparcie techniczne i obsługę w języku polskim, raport podatkowy oraz konta z lokalnym numerem IBAN dla wpłat w złotych. Ojciec Redaktor „Subiektywnie o Finansach” część swoich pieniędzy lokuje i inwestuje z Saxo. Szczegóły sprawdzisz tutaj.

7% W SKALI ROKU NA KONCIE OSZCZĘDNOŚCIOWYM U „ŻUBRA”. Niezła oferta oszczędnościowa do wzięcia. Bank Pekao dla nowych klientów, którzy dotychczas nie mieli w nim żadnych produktów (albo mieli konto, ale było z reguły puste), proponuje Konto Przekorzystne z kartą debetową oraz z możliwością założenia konta oszczędnościowego oferującego 7% w skali roku do 25 000 zł oraz 6% dla nadwyżki do 100 000 zł przez cztery miesiące. Szczegóły sprawdzisz i konto oszczędnościowe założysz pod tym linkiem. Koniecznie sprawdź warunki tej promocji przed skorzystaniem z oferty.

7% NA KONCIE LOKACYJNYM W „ZIELONYM” BANKU. Jeśli szukasz wysokiego oprocentowania dla swoich pieniędzy, to rozważ… wizytę w najbliższym oddziale BNP Paribas Bank Polska. Ten bank oferuje 7% na koncie lokacyjnym (a jeśli zdecydujesz się na kartę kredytową – to nawet 8%), do 25 000 zł. Ale… trzeba przyjść osobiście do oddziału banku i założyć tam konto. Zapraszam do sprawdzenia szczegółów tutaj.

FUNDUSZE INWESTYCYJNE Z NISKĄ OPŁATĄ ZA ZARZĄDZANIE. Jedną z opcji inwestowania długoterminowego są fundusze inwestycyjne TFI UNIQA – ta firma jest Partnerem cyklu edukacyjnego „Wyciskanie emerytury”. W ofercie TFI UNIQA są fundusze pozwalające łatwo i bezpiecznie (czyli poprzez firmę, która ma siedzibę w Polsce, ma polskojęzyczną obsługę i spełnia wszystkie standardy wyznaczone przez polskich regulatorów) zainwestować pieniądze na całym świecie. Załóż konto Tanie Oszczędzanie w UNIQA TFI. Fundusze z tej rodziny można kupić z niską opłatą za zarządzanie przez internet, jak również w ramach konta IKZE (dodatkowo ulga w podatku PIT) lub konta IKE (dodatkowo brak podatku Belki).

WYGODNA APLIKACJA DO INWESTOWANIA NA CAŁYM ŚWIECIE. Inwestowanie w ETF-y i spółki na giełdach jest łatwiejsze za pomocą aplikacji XTB. Zalety? Duży wybór akcji i ETF-ów, wygodna aplikacja i niskie opłaty. A czasem nawet zerowe. W XTB akcje i fundusze ETF do kwoty 100 000 euro obrotu miesięcznie kupisz bez prowizji. Ojciec Redaktor przetestował w XTB tworzenie portfela globalnych ETF-ów w ramach usługi „Plany Inwestycyjne”.  Żeby wypróbować, kliknij poniższy link.

ZŁOTO W CZĘŚCIACH W SKLEPIE GOLDSAVER. Jeśli chcesz mieć trochę oszczędności w złocie, ale nie chcesz wydawać 13 000 zł na zakup jednouncjowej monety, rozważ skorzystanie z oferty internetowego sklepu Goldsaver, w którym złotą monetę można kupować w częściach, wpłacając co tydzień albo co miesiąc stałą kwotę i uśredniając cenę zakupu. Wypróbowałem ten sposób kupowania złota – działa. Dostałem monetę z dostawą kurierem, a za drugim razem przetestowałem dostawę do paczkomatu. Więcej szczegółów o możliwości takiego kupowania złota jest tutaj.

PRZELEWY NA CAŁY ŚWIAT I WALUTY Z NISKIM SPREADEM. Walutomat to największa w Polsce i najdłużej funkcjonująca na rynku platforma wymiany walut – nieprzerwanie działa już od 15 lat. Za pomocą tej platformy – pochodzącej z Poznania – również Ojciec Redaktor „Subiektywnie o Finansach” (pochodzący z Poznania) wymienia waluty po dobrych kursach. Jak widać, wielkopolska solidność się przyciąga. Prowizje za wymianę walut na platformie Walutomat zaczynają się od 0,06% wartości wymiany i nie przekraczają 0,2%. Za pomocą Walutomatu można też wykonywać przelewy do wielu mniej lub bardziej egzotycznych krajów – szybko i taniej niż średnio na rynku. Kliknij tutaj i sprawdź

WAŻNY DISCLAIMER: Pamiętaj, to nie są porady inwestycyjne ani tym bardziej rekomendacje. Jesteśmy tylko blogerami i dziennikarzami, nie mamy licencji doradcy inwestycyjnego i nie możemy wydawać rekomendacji. Dzielimy się po prostu swoim doświadczeniem i tylko tak to traktuj. Twoje pieniądze to Twoje decyzje, a my – o czym się już wielokrotnie przekonaliśmy – nie jesteśmy nieomylni. Weź to, proszę, pod uwagę, czytając w „Subiektywnie o Finansach” ten i inne teksty o inwestowaniu.

———————————-

zdjęcie tytułowe: kadr z filmu „Wilk z Wall Street”

Subscribe
Powiadom o
25 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Marcin
7 miesięcy temu

Od kilku lat mam wrażenie, że nasze państwo to jedynie przykrywka dla struktur mafijnych a nie miejsce do życia dla obywateli. Mamy głupich polityków i to się zapewne nie zmieni.

Robroy
7 miesięcy temu
Reply to  Marcin

Z pierwszą częścią wypowiedzi się zgadzam, natomiast polityków akurat mamy bardzo mądrych, bo świetnie ciągną w swoją stronę (niekiedy wręcz ordynarnie), ale głupich wyborców (coraz częściej wyznawców).

Pepe
7 miesięcy temu

Zawsze mnie zastanawia dlaczego tego typu „firmy” nie są zamykane gdy rozpoczynają działalność tylko gdy już nakradną. Ostatni przykład Coinplex.

Jacek
7 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Obawiam się, że może być jeszcze gorzej i tym dobrze pilnującym zarzuca się nadgorliwość. Nie zdziwiłbym się, gdyby okazało się, że ta działalność mogła kwitnąć, bo ktoś wpływowy dbał o fasadę, mając świadomość, że w środku nie jest tak sielsko.

Pepe
7 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Coinplex oferował 2% dziennie a zyski były tym większe im więcej nowych uczestników zwerbował klient – tu nie trzeba być zbyt bystrym aby zauważyć piramide. Myślalem ze takie beszczelne wałki to historie dawno minione ale jak widać nadzór to fikcja a edukacja społeczeństwa żadna.

Hieronim
7 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ludize głosują portfelem, że chcą byc oszukiwani.

Mocarna Mysz
7 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Jak to już kiedyś powiedziano, mamy deficyt złodziei i bandytów. Nie nadążają obrabiać naiwniaków i głupców, bo tylu ich jest.

Hieronim
7 miesięcy temu
Reply to  Pepe

Jakby każdego klienta wsadzili do więzienia na tydzień za współudział i enabling działalności przestępczej, to sytuacja by się szybko ozdrowiła i społeczeństwo zaczęłoby myśleć.

Last edited 7 miesięcy temu by Hieronim
Robroy
7 miesięcy temu
Reply to  Pepe

Też myślałem, że to mogło chwycić co najwyżej w latach 90-tych, ale niezależnie od tego Kompromitacja Nadzoru Finansowego też się nie popisała. Jest jak nie przymierzając polska armia. Jest bo jest, ale po co gdy co chwilę wtopa ?

Last edited 7 miesięcy temu by Robroy
Robroy
7 miesięcy temu
Reply to  Robroy

No wystarczyło 24h i źle się mój wpis zestarzał.

Sławek
7 miesięcy temu
Reply to  Pepe

A mnie zastanawia co za cymbały kupują coś w tych firmach? Przecież to są oczywiste scamy, wiec te ofiary pseudoposzkodowane powinny płacić karę za współudział.

Last edited 7 miesięcy temu by Sławek
kamel
7 miesięcy temu
Reply to  Sławek

Te „cymbały” to np. emeryci, którzy załatwiają swoje codzienne sprawy (rachunki) w POK-ach banków, gdzie byli narażani na misselling. Osoby bez absolutnie żadnych kompetencji do zarządzania swoim majątkiem. Winą za ich niefrasobliwość należy obarczyć państwo – za to, że tworzy iluzję bezpieczeństwa, podczas gdy tak na prawdę powinno się powiedzieć uczciwie: instytucje państwa nie są w stanie działać uprzedzająco, mogą jedynie ścigać już popełnione przestępstwa reaktywnie – czyli dopiero, gdy są poszkodowani. Przy takim jasnym przekazie emeryt by wiedział, że powinien kupić złotą biżuterię i trzymać w materacu. Niestety biurokratom się wydaje, że nakładanie obowiązków za zapisy regulaminów i wszelkie… Czytaj więcej »

Fabian
7 miesięcy temu

„”… to, że afera Getbacku mogła się wydarzyć, wynika z prostego faktu: że Polska jest państwem „z kartonu”, …”
===
I to jest właściwa diagnoza przedsięwzięć na styku polityki, biznesu i bezwolnych urzędów. Ręce opadają. Nie pierwsza to afera, ale niewątpliwie również nie ostatnia.
I co może zrobić zwykły człowiek, który – jak śpiewał artysta – „ma szczęście, że żyć mu przyszło, w tym kraju nad Wisłą…”
To chyba jednak nieszczęście.

Robroy
7 miesięcy temu
Reply to  Fabian

Karton, styropian, tudzież paździerz. Ale oficjalnie wszystko jest sztywniutko. I to w każdej dziedzinie !

kamel
7 miesięcy temu

Zawsze, gdy myślę o instytucjach państwa, stosuję zasadę: „państwo to kronikarze„. Tyle i nic więcej pozwala mi prawidłowo oceniać ryzyko. Każdy, komu czy to ukradziono rower lub miał głupią stłuczkę, miał konflikt ze sprzedawcą, usługodawcą lub pracodawcą, czy utopił oszczędności życia – a także niestety ofiary zbrodni wiedzą, że policja i służby, nadzory branżowe i regulatorzy dobrzy jest jedynie do zarejestrowania faktu zdarzenia celem przechowywania tej dokumentacji w szafie (lub nałożenia kary zbiorowej na uczciwych przedstawicieli branży, ot taka socjalistyczna wersja sprawiedliwości). A celem ukrycia swojej niekompetencji i impotencji tam, gdzie powinni działać – skupiają się na wymuszaniu i karaniu… Czytaj więcej »

Michał
7 miesięcy temu

Afera Getback, ma II akt, a mianowicie tzzw. restrukturyzacja, która pozbawiła deponentów nazywanych błędnie obligatariuszami ochrnoy w ramach środków gwarantowanych:https://www.linkedin.com/posts/micha%C5%82-makowski2024_z-dziej%C3%B3w-polskiej-anarchii-nsa-w-wyroku-activity-7347190742588477440-ymoO?utm_source=share&utm_medium=member_desktop&rcm=ACoAAAEKPREBQIBYje8mE_oOZok7l6jdAU-KaS0

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu