30 października 2026

Deweloperzy pod presją. W USA obniżają ceny, w Polsce budują coraz więcej mieszkań, ale brakuje kupujących. Czy mieszkania mogą być tańsze?

Deweloperzy pod presją. W USA obniżają ceny, w Polsce budują coraz więcej mieszkań, ale brakuje kupujących. Czy mieszkania mogą być tańsze?

Amerykańscy deweloperzy pod presją. Popyt na nowe domy słabnie, a wysokie koszty budowy i finansowania (stopy procentowe!) utrudniają dostosowanie cen do możliwości klientów, którzy mają coraz więcej problemów z codziennymi wydatkami. Według najnowszych danych aż 43% firm obniża ceny domów, ale rabaty są zbyt małe, by mogły „uratować” popyt. Deweloperzy rozpaczają: „bardziej spuścić cen już nie możemy”. Czy w Polsce wolnym krokiem też zbliżamy się do takiego paradoksu?

Nastroje amerykańskich deweloperów mieszkaniowych są najgorsze od ponad 14 lat. Według październikowego badania National Association of Home Builders (NAHB) wskaźnik zaufania firm budujących domy jednorodzinne spadł do zaledwie 29 punktów, najniższego poziomu od czerwca 2012 roku. Granicą oddzielającą przewagę ocen pozytywnych od negatywnych jest 50 punktów. Jeszcze gorzej wygląda wskaźnik zainteresowania potencjalnych nabywców, który obniżył się do 18 punktów. Amerykanie potrzebują domów, ale coraz mniej mogą sobie pozwolić na ich kupno.

Zobacz również:

Dla kupujących domy za drogie. A deweloperzy pod presją: „nie mamy już powietrza!”

Problemem, który powoduje, że deweloperzy są pod taką presją, jest dostępność finansowania. Oprocentowanie 30-letnich kredytów hipotecznych znów przekroczyło 7%, a według Freddie Mac w połowie października wynosiło średnio 7,4% (przy czym Freddie Mac spodziewa się jeszcze wzrostu w 2027 roku). Przy takim oprocentowaniu nawet niewielka różnica w cenie nieruchomości oznaczać sporo wyższą miesięczną ratę. To dlatego w październiku aż 43% firm obniżało ceny domów — to najwyższy odsetek od początku prowadzenia takich pomiarów w 2020 roku. Jednak przeciętna skala rabatu wynosiła tylko 6%.

Dlaczego te obniżki nie mogą być większe? Drożeją materiały budowlane, energia, transport i finansowanie. Coraz większym problemem jest również dostępność pracowników. Według NAHB, ponad jedna trzecia deweloperów zgłaszała w ostatnim miesiącu zakłócenia na lokalnych rynkach pracy związane z zaostrzeniem kontroli imigracyjnych. Kontrole powodują opóźnienia na budowach, a nawet część legalnie zatrudnionych pracowników obawia się przychodzić do pracy. Ci, którzy pracują, oczekują wyższych stawek, a budowy przeciągają się w czasie.

Dlatego firmy próbują konkurować nie tylko ceną. Aż 65% amerykańskich deweloperów oferuje kupującym dodatkowe zachęty: dopłaty obniżające oprocentowanie kredytu hipotecznego, pokrycie części kosztów transakcyjnych czy korzystniejsze wyposażenie domu. Z punktu widzenia klienta mogą one mieć podobną wartość jak rabat, ale pozwalają deweloperowi utrzymać oficjalną cenę sprzedaży, żeby „nie psuć rynku”. Nie znaczy to, że takie zachęty nic go nie kosztują — po prostu dają większą elastyczność w negocjacjach.

Skalę problemu potwierdzają najnowsze dane amerykańskiego Departamentu Handlu, pokazujące spadek rozpoczętych budów o 4,6%. Deweloperzy ograniczają kolejne inwestycje, ponieważ nie chcą powiększać zapasów niesprzedanych nieruchomości. Jeśli gotowy dom długo pozostaje niesprzedany, deweloper ponosi koszty jego finansowania i utrzymania. Może więc uznać, że lepiej zaakceptować stratę na konkretnej transakcji, niż dalej zamrażać kapitał.

Amerykański rynek pokazuje, że słaby popyt nie musi od razu wywoływać gwałtownego spadku cen mieszkań. Najpierw pojawiają się rabaty, dodatkowe zachęty i ograniczanie nowych budów. Czy podobny mechanizm działa w Polsce? U nas sytuacja nie jest aż tak zła. Owszem, jest gigantyczny nawis 60 000 nie sprzedanych mieszkań, ale deweloperzy i inwestorzy indywidualni rozpoczynają budowę większej liczby mieszkań niż rok wcześniej. Koszty budów nadal rosną, ale w Polsce nie załamał się (jeszcze?) popyt na kredyty. To może oznaczać, że presja na ceny dopiero się kumuluje.

coaz więcej gotowych mieszkań

murapol wyniki finansowe nie obędzie się bez oddania części marży

Budowanie mieszkań wciąż drożeje. Co kosztuje dewelopera najwięcej?

W USA deweloperzy są pod presją i ograniczają rozpoczynanie nowych inwestycji, w Polsce budów przybywa. Według najnowszych danych GUS w pierwszych dziewięciu miesiącach 2026 roku rozpoczęto budowę o 4,5% więcej mieszkań niż rok wcześniej. Liczba pozwoleń na budowę wzrosła aż o 12,3%. O rosnącej ofercie gotowych lokali i słabnącej dynamice cen pisałem niedawno w „Subiektywnie o Finansach„.

A ile tak naprawdę kosztuje wybudowanie mieszkania, które deweloper chce sprzedać? Czy w Polsce deweloperzy też nie mieliby możliwości obniżać cen? GUS podał, że we wrześniu ceny produkcji budowlano-montażowej wzrosły o 6,9% w porównaniu z poprzednim rokiem. Ceny budowy rosną więc mimo osłabienia koniunktury w branży budowlanej.

Precyzyjnym monitorowaniem cen w branży budowlanej zajmuje się platforma SEKOCENBUD. To ogólnopolski niezależny system informacji o cenach w branży budowlanej, publikujący kwartalne raporty. Według najnowszej analizy tej platformy w pierwszym kwartale 2026 roku, w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku, średnie koszty budowy mieszkań wzrosły o 2,7%, a domów jednorodzinnych – o 3,1%.

Poszczególne składniki kosztorysu zachowywały się inaczej. Stawki robocizny zwiększyły się o 6,7%, koszty pracy sprzętu budowlanego o 5,6%, natomiast ceny materiałów budowlanych wzrosły średnio tylko o 0,4%. Nie wszystkie elementy budowy drożeją więc równie szybko. Intuicja podpowiada, że za rosnące koszty budowy odpowiadają rosnące ceny cementu, stali, pustaków czy materiałów wykończeniowych. Tymczasem z danych SEKOCENBUD wynika, że znacznie większa presja dotyczyła pracy ludzi i wykorzystania sprzętu niż samych materiałów.

Deweloper może więc kupować część materiałów po względnie stabilnych cenach, ale jednocześnie musi płacić więcej ekipom budowlanym i wykonawcom. Trzeba jednak pamiętać, że dane SEKOCENBUD dotyczą pierwszego kwartału tego roku, a więc czasu zanim jeszcze zaczęły rosnąć na dobre ceny paliw i energii na świecie, a również w Polsce. Wrześniowy wskaźnik GUS opisuje natomiast późniejszy okres i inną kategorię cen, więc nie da się porównać tych danych.

Dzisiejsze koszty budowy nie muszą być kosztami mieszkań sprzedawanych dzisiaj. Inwestycje trwają wiele miesięcy, a niektóre umowy z wykonawcami i dostawcami zawierane są z dużym wyprzedzeniem. Gotowy lokal może więc mieć w księgach dewelopera koszt wynikający z warunków sprzed dwóch lub trzech lat. Z kolei mieszkanie, którego budowa dopiero się zaczyna, będzie powstawało przy innych stawkach.

Jak duży margines pozostaje w takim razie deweloperom do ewentualnych obniżek cen czy okazyjnych rabatów? Żeby odpowiedzieć, trzeba by osobno badać bilanse poszczególnych deweloperów. Ale ich sytuacja w Polsce na pewno jest lepsza niż w USA. Jeszcze. Ze sprawozdań finansowych największych polskich firm deweloperskich, takich jak Dom Development, Develia, Atal wynika, że ich marża brutto pozostaje na poziomie 20-30%, jednak marża netto jest już sporo niższa, choć to wciąż solidne kilkanaście procent.

Patrząc na dane ogólne podawane przez NBP – strukturę ceny przeciętnego mieszkania – wciąż mniej więcej jedną trzecią ceny mieszkania stanowi zysk brutto dewelopera. Warto jednak pamiętać, że jego wartość nie obejmuje kosztów finansowania w postaci np. emisji obligacji. To oznacza, że jeśli z każdego metra mieszkania sprzedawanego za 15 000 zł deweloper ma 5000 zł zysku, to z tych 5000 zł musi oddać 7-8% rocznych odsetek od pożyczonego na trzy lata kapitału. W skrajnym przypadku może to odjąć jedną trzecią jego marży (300-400 zł rocznie odsetek przez trzy lata).

Mieszkanie w Warszawie: gdzie zaczyna się zysk dewelopera? I kogo na to stać?

Co te liczby oznaczają dla kupującego? Weźmy np. mieszkanie wystawione do sprzedaży za 800 000 zł. Gdyby jego sprzedaż przynosiła deweloperowi 30% marży brutto, oznaczałoby to około 240 000 zł różnicy między przychodem a kosztem własnym sprzedaży. Rabat w wysokości 10% zmniejszyłby tę marżę do 160 000 zł. Firma nadal osiągałaby dodatni wynik brutto na tej transakcji, choć musiałaby jeszcze pokryć pozostałe koszty działalności, finansowania i podatki.

Rosnące koszty gruntów, coraz wyższe koszty robocizny, wymogi ekologiczne Unii Europejskiej (podnoszące koszty budowy) – to wszystko podnosi dziś koszty deweloperów w tempie 5-10% rocznie. Ceny mieszkań tymczasem nie rosną. Problem taki, jak w USA może się u nas pojawić w skali masowej, gdyby mocno podrożały kredyty, a przestały rosnąć wynagrodzenia.

Bardzo ciekawa sytuacja jest na rynku gruntów. Te najbardziej atrakcyjne drożeją w iście szalonym tempie. Niedawno deweloper Murapol kupił kawałek ziemi na ul. Grochowskiej w Warszawie po cenie, która – w przeliczeniu na koszt metra mieszkania zbudowanego na tej ziemi – wynosi ponad 4500 zł.

A jeśli do tego dodać koszt samego budowania (ok. 7000 zł za metr) i koszt pożyczonego na to wszystko kapitału (np. 700 zł rocznie przez trzy lata od pożyczonych 10 000 zł na zbudowanie każdego metra), to mówimy o cenie 14 000 zł za metr pokrywającej tylko koszty dewelopera. Jeśli mieszkanie miałoby być sprzedane z 20-procentowym zyskiem – musi kosztować 18 000 zł za metr. A to cena będąca poza zasięgiem przeciętnie zarabiającego Polaka.

Wówczas być może deweloperzy zdecydowaliby się – jak ich amerykańscy koledzy – na dopłacanie do rat kredytowych (o ile nie zrobiłoby tego państwo). Na razie jeszcze jesteśmy od tego scenariusza dość daleko, choć powoli się do niego zaczynamy zbliżać. Deweloperzy są już pod presją, ale popyt na kredyty w Polsce rośnie, wynagrodzenia jeszcze też, a kieszenie deweloperów wypchane są rezerwami gotówki chomikowanymi na gorsze czasy.

————————–

CZYTAJ TEŻ:

warszawa mieszkania ceny mieszkań

czy naprawdę jesteś w klasie średniej

klasa średnia rozliczenie pit

CZYTAJ TEŻ:

ceny mieszkań we Włoszech

wyższa klasa średnia

Źródło zdjęcia:Jakub Żerdzicki/Unsplash

Subscribe
Powiadom o
33 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Aaaaw
1 dzień temu

Jestem pierwszy 🙂
a prawda jest taka ze prostym budowlańcom dawno we łbach się poprzewracało – jakość pracy do wynagrodzenia (pod stołem w większości więc netto) to w żadnej branży tak słabych usług nie ma

Admin
1 dzień temu
Reply to  Aaaaw

Bo budowlaniec to dziś dobro deficytowe. A za jakość ich pracy (oraz jej tempo) płacimy w cenach mieszkań

Stef
22 godzin temu
Reply to  Maciej Samcik

To prawda patrzę jak sie buduje w Bundesrepublik.
Wymiana 300 m.b. rury c.o. podzielona na 3 etapy po 100 m i trwa już 7 miesiąc.

Budowa bloku prawie 3 lata a budują z prefabrykatu. Wygląda że nie ma ludzi do elewacji i wykończenia po stoi może 1 bus i postęp żaden.

Do tego jakość tynków w Polsce jest chyba najwyższa w EU. Nigdzie nie robi się na gładko pod lampę.

Proponuje popatrzeć jak wyglądają Airbnb czy hotele w Hiszpani czy U Niemca.

Admin
14 godzin temu
Reply to  Stef

No to u nas sprawy zmierzają w tym samym kierunku

Sylwester
1 dzień temu
Reply to  Aaaaw

Popyt i podaż są tu adekwatne. Popyt na usługi budowlane nie maleje, zaś podaż spadła kilkanaście lat temu znacząco (emigracja fachowców) i od tamtej pory niewiele się podniosła, bo młodzi się masowo nie garną do tego zawodu, a jak już próbują, to bez zacięcia.

Phx
23 godzin temu
Reply to  Aaaaw

Nie chcę Cię martwić, ale patrząc na to jak to wygląda na zachodzie, to to co jest nas jest jeszcze dobra jakość. Ceny pójdą dalej w górę a dużo będzie partaczy.

Tomek
23 godzin temu
Reply to  Aaaaw

Na pewno jest im przykro i zaczną brać mniej za wykonywanie pracy której Ci się nie chce zrobić:)

Tomek
23 godzin temu
Reply to  Aaaaw

[CENZURA-red, niska kultura wypowiedzi]

Tomeczek
2 godzin temu
Reply to  Tomek

O a to ciekawostak. Mój komentarz zwracał uwagę na to, że: – jak się Aaaw nie chce zakasać rękawów, to wtedy nie on jest stroną dyktującą za ile mają prawo inni chcieć pracować wykonując pracę, która przekracza możliwości intelektualne lub fizyczne Aaaaw. – naśmiewała się z tego że czyteonicy tego bloga mają dwie interpretację „płacenia pod stołem” 1. Pracodawca płaci pracownikowi pod stołem, żeby go poniżyć i obniżyć koszty wypłacając jedynie malutką cześć tego co się pracownikowi należało. 2. Pracidawca płaci pod stołem pracownikowi, bo ten dzięki temu zarabia lepiej. I tutaj następuje płynne przeskakiwanie miedzy dwiema wykluczającymi się interoretacjami… Czytaj więcej »

Aleks
22 godzin temu
Reply to  Aaaaw

Zdzicho i Janusz – kiedys trafiliby do szkoly specjalnej, gdzie uczono by ich podstawowych czynnosci zyciowych, dzis realizuja sie na budowie … Nie wspomne o organizacji pracy – tu kompletnie zaskakuje mnie nie tyle bezmyslnosc,ale brak zaangazowania w ulatwieniu swojej pracy np. szlifowanie balustrady w klatce bloku bez uzywania elektronarzedzi …

Luigi
16 godzin temu
Reply to  Aaaaw

Swoją drogą ciekawostka:

Słyszałem z 3 niezależnych źródeł że na budowie zbrojarze są najtrudniejszą grupą roboczą do utrzymania w ryzach. Podobno, tu cytat:

„sami wariaci albo chlejusy, albo jedno i drugie”

Admin
14 godzin temu
Reply to  Luigi

A czym zajmuje się zbrojarz?

Luigi
13 godzin temu
Reply to  Maciej Samcik

Przygotowuje konstrukcje pod żelbeton

Stef
12 godzin temu
Reply to  Maciej Samcik

Wykonuje zbrojenia ścian i strojów zalewany betonem. Swoją drogą aż dziwne że nie przyporzą gotowych zbrojeń jak np na budowie metra.
Druga ciekawostka. Widziałem blok 4 piętra bez zbrojenia ale z prefabrykatów.

Max
1 dzień temu

Przecież już politycy śpieszą deweloperom z pomocą. Ostatni atak na IKE ze strony rady dialogu antyspołecznego, OKI sroki obwarowane pierdyliardem warunków i wyłączeń, ciekawe, co jeszcze wymyślą, żeby podtrzymać nieruchową banię.

Admin
13 godzin temu
Reply to  Max

Myślę, że Pan przecenia wpływy deweloperów 😉

Tomek
23 godzin temu

Mieszkania w Polsce w naturalny sposób będą za jakiś czas tanieć, bo niedobór mieszkań zostanie skompensowany przez „niedobór” obywateli 🙂
Przez najbliższe 15 lat ubędzie nas ok. 3 mln (głównie ludzi starszych, którzy „zostawią” lokale). Już w wielu miejscach można kupić mieszkanie za rozsądne pieniądze i to nie tylko tam, gdzie nie ma pracy. Przykre, że dzieje się tak dlatego, że wymieramy, ale sami sobie na to zapracowaliśmy, wybierając od 30 lat rządy, które w zmowie z bankami i deweloperami sztucznie podtrzymywały astronomiczne ceny m2.

Admin
13 godzin temu
Reply to  Tomek

Pytanie co będzie z migracją – ona zasypuje tę dziurę zarówno w Hiszpanii, jak i w Portugalii. U nas też może

Stef
12 godzin temu
Reply to  Tomek

Tylko milenialsi nie chcą płyty z PRL. Tu widzę problem.

Tomeczek
2 godzin temu
Reply to  Stef

Co to znaczy? U mnie w mieście takie osiedle jest dobrze skomunikowane i nie świeci pustkami? Możesz rozwinąć?

Michał
4 godzin temu
Reply to  Tomek

Plusuję, ale dopiszę, że nikt* nie będzie budował nowych mieszkań wbrew demografii, żeby sprzedawać je ze stratą. A zanim pojawią się te tanie mieszkania po odchodzących do nieba kohortach, to one będą tanie, bo będą ostro zamortyzowane. I tu patrz posty powyżej: demografia podniesie ceny usług tych, co by te mieszkania mogli „odamortyzować”.

* No chyba, że spółki skarbu państwa.

Radek
23 godzin temu

„ Najpierw pojawiają się rabaty, dodatkowe zachęty i ograniczanie nowych budów. Czy podobny mechanizm działa w Polsce? U nas sytuacja nie jest aż tak zła”

Ojej, rabat dla klienta straszna rzecz. Daj pan spokój, marże są takie że jest z czego schodzić.

Ziemia za 4,5k, koszt budowy za 7k -to może trzeba mądrzej gospodarować? Do tej pory można było przenosić wszystko na klienta, ale jeśli gospodarka ma być cykliczna to trzeba pozwolić deweloperom na poprawienie procesów i znormalizowanie kosztów oraz marży.

Admin
14 godzin temu
Reply to  Radek

Marża w Polsce jeszcze jest dość wysoka. Ale nie zmienia to faktu, że w Warszawie koszty budowania to 15 000 zł na metr mieszkania. Może mogłoby być trochę mniej, ale skoro klienci są w stanie zapłacić 20 000 zł za metr…

mirekk
22 godzin temu

Ci, co mają kasę już kupili, nawet po kilkanaście(-dziesiąt?). Ci co nie maja kasy więcej niż jednego mieszkania nie kupią, a i to z wysiłkiem… Kto to kupi?

Admin
14 godzin temu
Reply to  mirekk

Chętnych na nieruchomość w dobrych miejscach nigdy nie będzie brakowało

mirekk
12 godzin temu
Reply to  Maciej Samcik

Problem z tym, że dobrych lokalizacji j est coraz mniej. Chyba, że będą za 10 lat burzyć obecnie budowane i budować nowe :P.
Poza tym miasta się wyludniają wiec zostaną może 3-4 duże ośrodki ze znaczącym popytem…

Stef
22 godzin temu

1. To nie mieszkania w USA sa za drogie tylko %, a więc raty i ludzi nie stać. Obniżka wartości domu o te 6% niewiele zmienia ratę. Do tego w USA jest stała stopa wie jak toś liczy 7% przez 30 lat tp wychodzi ze oddaje 2.5 raza ttle co pożyczył. Brzmi znajomo? 2. Deweloperzy obecnie budują na gruntach zakupionych 5- 7 lat temu bo tyle to trwa więc sporo zarabiają. Natomiast drogo zakupione obecnie grunty+ mały popyt wróżą powtórkę z lat 2008-12. Mali deweloperzy zniknął z rynku bo nie sa wstanie konkurować. Widać tez że mali sprzedają swoje grunty… Czytaj więcej »

Tomeczek
2 godzin temu
Reply to  Stef

Kocham, że przy oszczędzaniu inwestycję na 7% „zje inflacja”, ale już przy pożyczkach o żarłocznej inflacji to sobie wygodnie zapominacie.

RafałX
21 godzin temu

Jak dobrze pamiętam to sprzedaż domów w USA jest wskaźnikiem wyprzedzajacym.

Admin
14 godzin temu
Reply to  RafałX

Ano jest

Luigi
16 godzin temu

A czy w ramach promocji taki polski deweloper nie mógłby jak to ma w zwyczaju dodać w ramach promocji jakiegoś no nie wiem, leżaka? Albo jakiś okularów przeciwsłonecznych? Może pogrubioną za darmo linię na miejscu parkingowym?

Bo to by było w ich stylu. Uratuje to popyt?

Admin
14 godzin temu
Reply to  Luigi

Jak spotkam jakiegoś dewelopera to mu zaproponuję 😉

Stef
12 godzin temu
Reply to  Luigi

Ostatnio jeden dawal e bike a inny ręcznik 😉

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu