4 września 2026

Banki toną w państwowym długu. Mają w bilansach już 840 mld zł obligacji skarbowych, które tracą na wartości. Czy to może być problem?

Banki toną w państwowym długu. Mają w bilansach już 840 mld zł obligacji skarbowych, które tracą na wartości. Czy to może być problem?

Polski sektor bankowy tonie w państwowym długu. Banki mają w bilansach około 840 mld zł rodzimych obligacji skarbowych, emitowanych przez Ministerstwo Finansów. Tymczasem rentowność polskich 10-letnich obligacji na giełdzie wzrosła na początku września do poziomu 6,2%, najwyższego od kilku lat. Jeśli rentowności długu państwa będą nadal rosły, spadek wartości rynkowej posiadanych przez banki obligacji może spowodować „wyparowanie” części kapitałów banków. Co wtedy? Czy w takiej sytuacji powinniśmy się niepokoić o kondycję banków?

Na problem obligacji skarbowych w bilansach banków zwraca uwagę Tomasz Pawlonka, dyrektor Zespołu Badań i Analiz Związku Banków Polskich. Jak przypomniał na platformie LinkedIn, obligacje skarbowe stanowią już około jednej czwartej aktywów banków. A to czyni z polskich banków coraz większym „zakładnikiem” sytuacji budżetu państwa. I to tym większym, im wyższa jest rynkowa rentowność tych obligacji – a więc im taniej inwestorzy są gotowi je kupować.

Zobacz również:

Rentowność obligacji rośnie, ich wyceny spadają. Jak banki to odczuwają?

Oczywiście: wysokie oprocentowanie, którego żądają inwestorzy, to nie tylko „wina” Andrzeja Domańskiego (minister finansów jest autorem projektu budżetu na 2027 rok, z kolejnym rekordowym deficytem). Analityk rynkowy Piotr Kuczyński, który śledzi sytuację na światowych rynkach długu, zwraca uwagę w portalu money.pl na przyczyny zewnętrzne – rosnące rentowności obligacji USA, Japonii i największych gospodarek europejskich. Powód: obawy o rosnące zadłużenie państw, a dodatkowym czynnikiem pozostaje wzrost cen ropy związany z konfliktem USA z Iranem.

Polska jest częścią tego globalnego rynku, więc odbija lęki i frustracje inwestorów ze świata, a banki działające w naszym kraju dostały dodatkowy powód do zmartwienia. Muszą uważnie obserwować, co dzieje się z krajowymi obligacjami. Bankowcy pamiętają minikryzys zadłużenia, który wystąpił 3,5 roku temu w bankach średniej wielkości w USA. Musiał wtedy interweniować Fed. A przyczyną były również obligacje rządowe w bilansach tych banków.

Piotr Kuczyński przestrzega w swojej opinii: „Wysyp licznych tekstów w głównych agencjach informacyjnych na temat zadłużenia i rentowności obligacji rodzi coś, co można nawet określić jako wstęp do paniki, której zdecydowanie nie należy ulegać”. To fakt. Ja też nie jestem zwolennikiem panikowania. Sam wzrost rentowności nie oznacza jeszcze kryzysu zadłużenia ani tym bardziej kryzysu bankowego. Kuczyński przypomina, że po ataku Rosji na Ukrainę rentowności „10-latek” skoczyły do 9% i przetrwaliśmy.

Trzeba się jednak przyjrzeć tej sytuacji, bo w przypadku polskich banków skala zaangażowania w dług państwa jest wyjątkowo duża. Mechanizm jest przy tym dość prosty. Kiedy rentowności obligacji rosną (a więc inwestorzy żądają wyższego zarobku), ich ceny giełdowe spadają (bo wyższy zarobek inwestora przy „sztywnym” kuponie może się brać tylko z niższej ceny obligacji). Im większy oczekiwany przez inwestorów wzrost rentowności, tym większa przecena już wyemitowanych obligacji.

Dla banków ma to znaczenie, ponieważ w ich bilansach znajduje się ogromny portfel papierów skarbowych. NBP zwracał uwagę w swoim Raporcie o Stabilności Systemu Finansowego za 2025 rok, że udział obligacji skarbowych i papierów gwarantowanych przez Skarb Państwa w aktywach sektora bankowego sięgnął 25%, czyli najwyższego poziomu w historii analizowanego przez bank centralny.

840 mld zł w obligacjach. Jak mocno odbija się to na bankach?

Nie oznacza to jednak, że wzrost rentowności automatycznie powoduje stratę na całym pakiecie obligacji wartym setki miliardów złotych. Kluczowe jest to, w jaki sposób bank zaklasyfikował dany papier i jak jest on wyceniany w bilansie. Część portfela jest wyceniana według wartości rynkowej, a część metodą zamortyzowanego kosztu zakupu. Tylko ta pierwsza grupa obligacji jest bezpośrednio wrażliwa na zmiany cen.

Tomasz Pawlonka pokazuje w swoim wpisie na LinkedIn, że ta część obligacji stanowi dziś ok. 41% portfela obligacji znajdujących się w aktywach banków. To mniej niż w 2021 roku (wtedy było to ok. 57%), ale nadal oznacza około pół biliona złotych wartości obligacji, których wycena zależy od rynkowego poziomu rentowności polskiego długu. Problem w tym, że nawet ta część jest na tyle duża, że przy gwałtownym wzroście rentowności zmiana jej wartości może być już odczuwalna dla całego sektora bankowego.

Grafiki z raportu NBP pokazują, jak coraz bardziej banki angażują się w finansowanie długu publicznego. Na pierwszym wykresie widać wzrost udziału obligacji skarbowych (i innych papierów dłużnych gwarantowanych przez Skarb Państwa) w aktywach banków na tle długu publicznego. Na drugim – wrażliwość poziomu funduszy własnych banków na zmiany wyceny portfela przy hipotetycznym wzroście stóp procentowych i szoku kredytowym, który spowodowałby wzrost ceny pieniądza o 3 punkty procentowe.

Z analizy NBP wynika, że w przypadku takiego szoku mogłoby „wyparować” 16,5% funduszy własnych banków. „Wystąpienie takiego szoku spowodowałoby uszczuplenie funduszy własnych banków o ponad 28 mld zł” – piszą eksperci NBP, przy czym ryzyko związane z wyceną papierów skarbowych nie jest równomiernie rozłożone w sektorze bankowym. I podsumowują: „Pogorszenie uwarunkowań fiskalnych sprawia, że ten rodzaj ekspozycji sektora bankowego wymaga szczególnego monitorowania”.

NBP w raporcie za 2025 rok zwracał uwagę, że ryzyko znacznej przeceny obligacji Skarbu Państwa przez długi czas było ograniczane przez umiarkowane wskaźniki deficytu budżetowego i długu publicznego, ale pogarszająca się sytuacja finansów publicznych Polski. Deficyty budżetowe były od trzech lat bardzo wysokie, a w projekcie budżetu na 2027 rok rząd ponownie zaplanował rekordowy deficyt na poziomie 282,6 mld zł, czyli 7,1% PKB.

Czy polskie banki mogą wpaść w pułapkę taką, w jakiej znalazł się bank SVB?

Na pierwszy rzut oka można zobaczyć podobieństwo sytuacji wynikającej z rosnących rentowności obligacji Skarbu Państwa do wydarzeń w sektorze średniej wielkości banków w USA wiosną 2023 roku. Bank regionalny Silicon Valley Bank (SVB) również miał ogromny portfel obligacji, których wartość gwałtownie spadła po podwyżkach stóp procentowych w USA. Inne regionalne banki też zaczęły się chwiać. Interweniować musiał Fed.

Problem polegał jednak nie na tym, że amerykańskie obligacje skarbowe nagle stały się ryzykownym aktywem. SVB wpadł w kłopoty dlatego, że przecena obligacji zbiegła się z gwałtownym odpływem depozytów. Tego żadna instytucja finansowa nie jest w stanie wytrzymać na dłużej. Bank potrzebował gotówki, więc musiał sprzedawać papiery przed terminem zapadalności, realizując straty z ich wyceny. Gdyby nie został zmuszony do sprzedaży obligacji przed terminem zapadalności, ich spadek wartości nie musiałby oznaczać realizacji tak dużej straty.

To ważne rozróżnienie także w przypadku Polski. Sam spadek rynkowej wartości obligacji znajdujących się w portfelach banków nie oznacza jeszcze, że bank poniesie stratę zagrażającą jego stabilności. Jeżeli papier zostanie utrzymany do wykupu, bank otrzyma wartość nominalną zgodnie z warunkami emisji. Znacznie ważniejsze jest to, jaka część portfela podlega bieżącej wycenie rynkowej oraz czy bank zostałby zmuszony do sprzedaży papierów przed terminem.

I właśnie tego elementu, który był kluczowy w przypadku SVB, na razie w Polsce nie widać. W Polsce nie obserwujemy dziś takiego połączenia przeceny obligacji z gwałtownym odpływem depozytów, jakie doprowadziło do upadku SVB.

Przypadek SVB pokazuje, dlaczego nie można patrzeć wyłącznie na straty wykazywane w rachunku wyników banku. O takim zjawisku wspomina w najnowszym raporcie Europejski Urząd Nadzoru Bankowego. Według EBA (European Banking Authority), nawet niezrealizowane straty na obligacjach mogą mieć znaczenie dla kapitału i płynności banku, ale dopóki papiery są utrzymywane do wykupu, spadek ich rynkowej wartości nie musi być księgowany jako bieżąca strata.

Problem pojawia się wtedy, gdy bank pod presją płynności musi sprzedać aktywa albo wykorzystać je jako zabezpieczenie. Wtedy wcześniejsza strata „na papierze” może się zmaterializować. EBA szacuje, że niezrealizowane straty na portfelach obligacji wycenianych według zamortyzowanego kosztu wynoszą w systemie bankowym Unii Europejskiej ok. 25 mld euro, czyli równowartość około 1,7 pkt procentowego kapitału podstawowego banku.

Ale doświadczenie SVB pokazuje coś istotnego: obligacje skarbowe mogą być bezpieczne pod względem ryzyka kredytowego, a jednocześnie stanowić źródło ryzyka płynności dla banku. Im wyższe i bardziej zmienne są rentowności, tym ważniejsze staje się więc nie tylko to, ile obligacji bank posiada, ale także jak są one zaklasyfikowane, jak długo bank zamierza je utrzymywać i jaką ma poduszkę płynnościową (a więc m.in. ilu klientów przyniosło tam swoje oszczędności).

Czytaj też: Tak się teraz ratuje banki! Rozszerzenie gwarancji dla depozytów i obietnica odkupienia obligacji, gdyby były „zbyt tanie”. Fed spektakularnie „zamiata” sprawę SVB

Czytaj też: Silicon Valley Bank upadł. To największa bankowa plajta od czasu Lehman Brothers. Czy to może się rozlać na inne banki?

Czytaj też: SVB wpadł w pułapkę. Zainwestował w rządowe obligacje, które straciły na wartości. Czy polskim bankom mogłoby się przydarzyć to samo?

Rentowności obligacji mogą dalej rosnąć. Co to oznacza dla banków?

Banki są zdecydowanie największym inwestorem na rynku polskich obligacji skarbowych. Z najnowszych danych Ministerstwa Finansów wynika, że pod koniec czerwca 2026 roku miały w swoich portfelach około 866 mld zł papierów skarbowych emitowanych na rynku krajowym (w tym 840 mld zł to obligacje, reszta – bony skarbowe). Dla porównania, krajowi inwestorzy pozabankowi mieli papiery skarbowe na kwotę około 579 mld zł, a inwestorzy zagraniczni około 204 mld zł.

Ta statystyka resortu finansów oznacza, że banki krajowe odpowiadają za ponad połowę zadłużenia Skarbu Państwa finansowanego na rynku krajowym. To może być jeden z powodów, dla których banki mogą być mniej aktywne w finansowaniu gospodarki. Dla banku zakup obligacji skarbowych jest często bezpieczniejszą alternatywą dla udzielania kredytów.

Poziom rentowności polskich 10-latek sięgający 6,1-6,2% nie oznacza jeszcze zagrożenia dla stabilności sektora bankowego. Co jednak może się stać, jeśli rynek będzie nadal żądał wyższej premii za posiadanie polskiego długu? Każdy kolejny wzrost rentowności oznacza dalszy spadek wartości już wyemitowanych obligacji o stałym oprocentowaniu. Jak to się przekłada na kondycję banków?

Badania prowadzone w ramach Programu Analityczno-Badawczego Warszawskiego Instytutu Bankowości (we współpracy ze Związkiem Banków Polskich i Szkołą Główną Handlową), wskazują, że przy obecnym zaangażowaniu banków w obligacje Skarbu Państwa wzrost rentowności o punkt procentowy może oznaczać uszczerbek kapitałów własnych banków przekraczający 11 mld zł, czyli około 4,1%.

Jeszcze mocniej wygląda scenariusz, w którym rentowność obligacji rośnie o 3 punkty procentowe, czyli do 9%. Mieliśmy przez chwilę taką rentowność obligacji po najeździe Rosji na Ukrainę, gdy inwestorzy panicznie uciekali z polskiego rynku. Według wyliczeń przedstawionych przez Pawlonkę, mogłoby to oznaczać tym razem około 34 mld zł niższych kapitałów własnych banków. To scenariusz skrajny i dziś mało prawdopodobny, ale nie całkowicie abstrakcyjny.

Te liczby nie oznaczają „strat banków” w sensie wyniku finansowego. Ani ryzyka, że banki nagle staną się niewypłacalne. Mowa o potencjalnym uszczerbku kapitałów własnych wynikającym ze zmian wyceny. Dopóki bank nie sprzeda obligacji, nie ma formalnej „straty.

CZYTAJ WIĘCEJ O RYNKU DŁUGU:

manewry bessenta

pomysły scotta bessenta

obligacje podnoszą poprzeczkę

qe czy fed znów drukuje pieniądze

840 mld zł w obligacjach. Kiedy to może być problem?

Wzrost rentowności nie jest dla banków wyłącznie złą wiadomością. Wyższe stopy i rentowności nowych papierów mogą z czasem zwiększać dochody z nowo kupowanych obligacji. Problem polega na tym, że najpierw pojawia się efekt wyceny starych papierów, a dopiero później korzyść z inwestowania w nowe, wyżej oprocentowane aktywa.

Podobny wniosek płynie z analizy Europejskiego Urzędu Nadzoru Bankowego. EBA uważa, że zaangażowanie banków w obligacje państwowe zwiększa wrażliwość ich kapitałów na zmianę rentowności. Szczególnie wysoką wrażliwość wykazywały banki z dużymi portfelami długoterminowych obligacji – w tym banki w Polsce, gdzie przeciętny negatywny wpływ wzrostu rentowności o tylko 2 punkty procentowe na kapitał banków oceniono na ok. 10%.

Obecna sytuacja jest taka: państwo płaci więcej za nowe zadłużenie (to podwyższony koszt dla budżetu), inwestorzy ponoszą większe ryzyko wyceny, a banki muszą liczyć się z tym, że część ich ogromnego portfela obligacji straci na wartości. Im dłużej rentowności pozostaną wysokie i im gwałtowniejszy będzie ich wzrost, tym większe będzie ryzyko dla stabilności banków. Ważne jest obecnie pytanie to: jak wysoko jeszcze mogą wzrosnąć rentowności polskiego długu i jak długo pozostaną na podwyższonym poziomie?

Jeśli ktoś ma wciąż w swoim portfelu akcje polskich banków i nie zraził się dotychczasowymi negatywnymi informacjami — takimi jak wprowadzenie podatku bankowego czy specjalnego podatku CIT dla banków, a także spadkiem wyników finansowych banków związanym z obniżkami stóp procentowych NBP — powinien uważnie obserwować to nowe pole ryzyka.

CZYTAJ TEŻ:

co wynika z wyników finansowych banków

Nie oznacza to, że należy zakładać powtórkę z kryzysu bankowego. Banki mają dziś znacznie większe bufory kapitałowe i płynnościowe niż w okresach wcześniejszych szoków. Co więcej, część obligacji jest utrzymywana do terminu zapadalności i nie podlega bieżącej wycenie rynkowej. Problem pojawiłby się przede wszystkim wtedy, gdyby wzrost rentowności był gwałtowny i trwały.

Wówczas przecena rynkowa części portfela mogłaby uszczuplać kapitały banków, podczas gdy państwo musiałoby jednocześnie coraz drożej finansować swój deficyt. Powstaje wtedy niebezpieczne połączenie czynników – droższy dług obciążałby budżet, a jego przecena wpływałaby na bilanse największych krajowych posiadaczy obligacji. Jednocześnie rosłaby cena kredytu, więc banki miałyby więcej niewypłacalnych klientów. Gdyby te wieści się rozniosły, mogłyby się pojawić symptomy spadku zaufania do banków i wycofywania z nich oszczędności.

Na razie nie ma powodów, by mówić o takim scenariuszu jako o najbardziej prawdopodobnym. Ale przy rentowności 10-letnich obligacji w okolicach 6,2% ryzyko przestało być czysto teoretyczne. Dlatego kolejne ruchy na rynku polskiego długu będą ważne nie tylko dla Ministerstwa Finansów, lecz także dla banków i ich akcjonariuszy. Miejmy nadzieję, że nie doczekamy się sytuacji, w której zaczną dotyczyć deponentów, czyli zwykłych ludzi trzymających w bankach oszczędności.

CZYTAJ TEŻ:

hiperskalerzy zatopią rynek obligacji

obrona jena

czy inwestowanie w długoterminowe obligacje jest bezpieczne

polska w pułapce długu

———————————

ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela.   Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

———————————

ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM: 

Myślisz, że nie masz szans na niezależność finansową? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może mieć bezpieczeństwo finansowe. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoją przyszłą niezależność finansową – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.

———————————

ZOBACZ „SUBIEKTYWNIE O FINANSACH” NA YOUTUBIE:

„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtubie. Cotygodniowy „Magazyn”, raz w miesiącu duża rozmowa, a poza tym komentarze i wideofelietony poświęcone Twoim pieniądzom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube. Polub, komentuj, podaj dalej, pomóż nam się rozwijać!

Źródło zdjęcia: Oleksii Topolianskyi/Unsplash

Subscribe
Powiadom o
6 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Ralf
1 godzina temu

Kraj kategorii „System of a Down”, ale ci oryginalni chociaż dobrą muzę grają.

Admin
29 minut temu
Reply to  Ralf

Myślę, że – niezależnie od tego jaką muzę grają – najgorzej jest, gdy w ogóle przestaje grać muzyka 😉

Adam
1 godzina temu

A jakie wnioski płyną z tej analizy dla osób posiadających obligacje detaliczne Skarbu Państwa i planujących ich zakup w przyszłości? Czy można oczekiwać, że Min. Fin. zaoferuje w przyszłości na przykład wyższe marże detalicznych OS?