5 sierpnia 2026

Złodzieje wyprowadzili pieniądze z konta klienta, biorąc kredyt online. Sąd: „to było rażące niedbalstwo, ale…”. Klient uwolniony od długu!

Złodzieje wyprowadzili pieniądze z konta klienta, biorąc kredyt online. Sąd: „to było rażące niedbalstwo, ale…”. Klient uwolniony od długu!

To się zdarza coraz częściej: kradzież metodą „na brokera inwestycyjnego”. Jesteśmy kuszeni na platformach społecznościowych krociowymi zyskami. Jeśli damy się namówić do „handlu” i szybko widzimy „zyski” na swoim koncie. Ale to fikcja. A procedura „wypłaty zysków” kończy się wyczyszczeniem naszego konta bankowego. Chciwość? Być może. Naiwność? Na pewno. Rażące niedbalstwo? A jakże. Ale jedna z kancelarii prawniczych wywalczyła dla klienta w sądzie uwolnienie od długu! Jakim cudem?

Na szczęście coraz trudniej namówić nas przez Facebooka, czy Instagram do kliknięcia jakichś podsuniętych linków „do banku”, za pomocą których złodzieje mogą próbować ukraść nam pieniądze z naszych rachunków. Banki prowadzą szeroką akcję informacyjną, wielu blogerów, mediów, influencerów uczula, żeby nie klikać w żadne linki podesłane na smartfon lub na skrzynkę e-mail (nie wiedzą tego tylko w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa, wysyłając ludziom link SMS-em, i to niedziałający).

Zobacz również:

Wpuścił złodziei na swoje konto, żeby wypłacić „zyski”

Coraz popularniejsze stają się więc bardziej złożone fraudy, polegające na „znieczulenia” klienta poprzez przesunięcie go do ekosystemu, który on uważa za bardziej bezpieczny, niż Facebook, czy Instagram. Jedną z bardziej skutecznych form jest namawianie nas do przetestowania „handlu” na platformie inwestycyjnej z pomocą „doradcy”. Złodzieje podsuwają nawet własne pieniądze, żeby tylko klient dał się namówić. Platforma jest fałszywa, ceny aktywów zmanipulowane w taki sposób, żeby ofiara zawsze „wygrywała”, wykonując wyimaginowane transakcje, podsuwane przez „doradcę”.

Kluczowa część oszustwa zaczyna się wtedy, gdy „inwestor”, opromieniony swoim talentem po przeprowadzeniu serii szybkich, bardzo zyskownych transakcji, chce wypłacić swoje „zyski”. Im lepiej przygotowana jest strona internetowa, im więcej jest na niej różnych branżowych elementów, tym bardziej ofiara wierzy, że rzeczywiście ma jakieś zyski do wypłacenia, więc robi to, co jej się każe.

Złodzieje różnymi sposobami – najczęściej poprzez wysłanie linku do fałszywej strony banku, i „poczęstowanie” pechowej osoby jednocześnie wirusem śledzącym to, co ona wpisuje na klawiaturze – dostają się na konto klienta. Potem zlecają wyprowadzenie pieniędzy i autoryzują transakcję w imieniu ofiary albo ją do tego nakłaniają. Przeważnie przy okazji korzystają z wszelkich możliwych sposobów zmultiplikowania zysków – zaciągają w imieniu klienta kredyt, wyprowadzają pieniądze z karty kredytowej, podwyższają do maksymalnej dozwolonej wysokości debet…

I w takiej właśnie sytuacji znalazł się jeden z pechowców, który został namówiony za pomocą Facebooka do „handlowania” na jakiejś „platformie”, a potem do wypłaty krociowych ponoć zysków. Złodzieje dostali się na konto, a oprócz pieniędzy, które tam były (niestety nie wiem czy duże), doprowadzili do zaciągnięcia przez ofiarę kredytu.

Pieniądze oczywiście zniknęły, a klient został goły i niewesoły. Oczywiście złożył w banku reklamację, która została odrzucona. Bank powołał się na „rażące niedbalstwo” klienta i kazał mu spłacać kredyt zaciągnięty przez złodziei na jego rachunek.

Klient się zmierzwił, ale niewiele mógł zrobić, ograniczył się do oporu biernego, czyli po prostu nie spłacał rat. W związku z brakiem płatności bank przesłał klientowi oświadczenie o wypowiedzeniu umowy pożyczki, a następnie pozwał go do sądu o jej zwrot. Sprawa stanęła na ostrzu noża. Po jednej stronie naiwny, ale jednak okradziony i oszukany konsument, po drugiej – wyposażony w wysoko opłacanych prawników bank.

Sąd: „to było rażące niedbalstwo klienta, ale pieniędzy nie musi zwracać”

Sprawa przegrana? Klient udał się do mec. Wojciecha Kaczmarczyka, który okazał się na tyle skuteczny, że wywalczył w sądzie anulowanie „trefnego” kredytu. Wyrok jest jeszcze świeży (z czerwca tego roku) i prawomocny. Właśnie pojawiło się jego uzasadnienie, które może napawać nadzieją niektóre ofiary tego typu fraudów. Nadzieją, iż nie wszystko jeszcze stracone. Przynajmniej jest precedens.

Jakie były motywy „uwolnienia” klienta od kredytu, choć przecież to on umożliwił złodziejom „wjazd” na jego konto i zaciągnięcie kredytu na jego rachunek? Sąd uznał między innymi, że w tej sytuacji „rażące niedbalstwo” nie ma znaczenia, bo ważniejsze jest to, że „na banku ciąży odpowiedzialność za stworzenie infrastruktury dającej pewność co do prawdziwości oświadczenia woli klienta”.

Sąd dał się przekonać pełnomocnikowi ofiary, że nie doszło w tym miejscu do prawidłowej weryfikacji, że wniosek kredytowy jest składany jako rzeczywiste oświadczenie woli klienta.

„Na banku spoczywał obowiązek prawidłowej weryfikacji tożsamości osoby, z którą zamierzała zawrzeć umowę pożyczki. Oceny tej nie zmienia ustalenie, iż pozwany udostępnił, nieznanym sobie osobom loginy i hasła dostępowe do konta, które to czynności niewątpliwie kwalifikować można jako rażące niedbalstwo”

To ważne: sąd uznał, że w tym przypadku rażące niedbalstwo nie „topi” klienta w sytuacji, w której można łatwo zaciągnąć kredyt za pomocą bankowej aplikacji mobilnej albo serwisu transakcyjnego, czyli w przypadku najłatwiej dostępnych tzw. kredytów na jeden klik. Coś się zmienia w podejściu sędziów do sytuacji, w których klienci wykazują się nieostrożności i naiwnością, ale to bankowe narzędzia pozwalają ukraść pieniądze szybko i bez dodatkowej weryfikacji.

To de facto oznacza, że jeśli ktoś włamie nam się na konto i nie tylko ukradnie nasze pieniądze, lecz również skorzysta z oferowanych przez bank kredytów online, to – mimo naszego rażącego niedbalstwa – bank będzie musiał udowodnić, że to my chcieliśmy zaciągnąć ten kredyt i że my go zaciągnęliśmy. Nie wystarczy, że daliśmy komuś dane do logowania, a on skorzystał z okazji, de facto wyłudzając pieniądze na nasze dane.

„Skoro bank decyduje się na tak znaczne uproszczenie i przyspieszenie procedur udzielania kredytów (bez chociażby telefonicznego potwierdzenia woli zawarcia umowy pożyczki przez klienta) i bez wyrażenia przez klienta woli umożliwienia mu zawierania umowy pożyczki w ten sposób to przede wszystkim bank ponosi odpowiedzialność wynikającą z takiej organizacji systemu bankowości elektronicznej”

– napisał sąd w uzasadnieniu. A dokładniej był to Sąd Okręgowy w Łodzi, sygnatura akt III Ca 1866/25 (wyrok z 18 czerwca). Bank przegrał najpierw w pierwszej instancji, ale się odwołał. Sąd drugiej instancji oddalił apelację banku, potwierdzając nieważność wyłudzonego kredytu i – co chyba najważniejsze tutaj – dał do zrozumienia, że rażące niedbalstwo klienta nie może być dla bankierów „bronią uniwersalną”. A więc bank ponosi też część odpowiedzialności za to, że udostępnia klientom nowoczesne rozwiązania, pozwalające uzyskać finansowanie bez żadnych formalności, całkiem online.

„Umowa pożyczki, na którą powołuje się bank, nie istnieje w obrocie prawnym, nie została zawarta przez pozwanego, a jej „działanie” stanowi przestępstwo popełnione na szkodę banku. Pozwany nie jest zatem związany stosunkiem prawnym, z którego bank wywodzi swoje roszczenie, ani zobowiązany do spłaty jakichkolwiek kwot”

– napisał sąd. A więc bank jest poszkodowany, ale nie może żądać pieniędzy od oszukanego klienta, tylko od złodziei. Z mojego punktu widzenia wniosek jest bardzo ważny: im więcej technologii i możliwości wykonywania transakcji finansowych całkiem online, tym większa musi być odpowiedzialność instytucji finansowych za to, jak te narzędzia działają. Nie powinniśmy sobie pozwalać na rażące niedbalstwo, ale w niektórych sytuacjach ono nie wystarczy, żebyśmy musieli ponosić finansowe konsekwencje kradzieży. Bank też powinien być uważny i mieć oczy dookoła głowy.

CZYTAJ TEŻ:

bitwa o leżak

pożyczyła 25 000 zł

kwestia staranności czyli to nie było oszustwo

to nie było rażące niedbalstwo

———————————-

ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

———————————-

ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM: 

Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.

———————————

zdjęcie tytułowe: Copilot AI

Subscribe
Powiadom o
27 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Stef
1 dzień temu

Rozumiem że było to przed możliwością blokady PESEL?
Ps
Proszę uświadamiać czytelników że mimo blokady pesel można jednak dokonać wypłat czy innych operacji. Blokada pesel nke jest w 100% skuteczna

Mmmm
23 godzin temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale czy blokada pesel coś zmienia w takim przypadku? Żeby człowiek z ulicy wziął kredyt to pesel musi być odblokowany. Ale jak klient banku dodaję sobie produkt nadal musi mieć odblokowany pesel?

Tobiasz
7 godzin temu
Reply to  Mmmm

Tak musisz mieć odblokowany PESEL, nie ma domniemania,. że bank wie, że ty to ty, jest jasny sygnał – pesel zablokowany = nie ma kredycików.

Grosz
13 godzin temu
Reply to  Stef

Zastrzeżenie PESEL chroni przed zaciąganiem kredytów chyba, że przestępcy przekonają ofiarę, że aby wypłacić „zyski” trzeba wyłączyć zastrzeżenie.

Яцек
1 dzień temu

Klient palił wszelkie komunikaty, które wysyłał mu zdrowy rozsądek, ale kredytu nie zaciągał 😉
Ciekawi mnie, co się stało z uzyskanymi środkami, bo jeśli poszły wewnętrznym przelewem, to można spytać, gdzie było KYC, którym traktowani są oczekujący normalnej umowy z bankiem klienci?

Hieronim
23 godzin temu

Wyrok w sumie logiczny – umowa nie została zawarta, nadzór powinien dodatkowo pociągnąć bank za wchodzenie z sądem w polemiki w oczywistej sprawie.

Hieronim
11 godzin temu
Reply to  Maciej Samcik

Raczej oszczędzania bankom ponoszenia ekstra kosztów w beznadziejnych sprawach – to, że to nie klient zaciągnął kredyt było raczej poza dyskusją – zatem na pewno nie był stroną umowy.

Hieronim
10 godzin temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale tylko jeżeli ofiarą miałby być bank.

Sylwester
9 godzin temu
Reply to  Maciej Samcik

Czy zna Pan skuteczniejsze rozwiązanie, niż postraszenie „z góry”, najlepiej finansowymi konsekwencjami?

Gabriela
13 godzin temu

Ostatnio sprawdzałam swoje możliwości kredytowe w aplikacji mobilnej banku. Na kilka klików mogę wziąć 250 tysięcy złotych kredytu. Ot tak. Nie wiem, czy tutaj zadziała zastrzeżenie PESEL, przy otwieraniu rachunku musiałam zdjąć, ale czy przy kredycie? 250 tysiecy. Ot tak. Nie wiem, czy to dobrze, mam wrażenie, że kredytów udziela się u nas zbyt lekko. A potem ktoś wchodzi na konto i właśnie te kredyty czasem są lepszym eldorado niż to, co faktycznie leży na koncie. Swoją drogą niezłe podejście gościa, żeby nie dać się bankowej „propagandzie”, że sam jest sobie winien. No i ciekawe, że powoli orzecznictwo dociska banki… Czytaj więcej »

Adam
10 godzin temu
Reply to  Gabriela

Banki mają rację że klient sam sobie winien, natomiast klient trzeźwo ocenił, że za jego błędy może zapłacić reszta społeczeństwa i skorzystał z tej opcji. Co jest bardzo zdrowym podejściem w takim kraju jak ten

Ppp
12 godzin temu

Słuszny wyrok. Jeśli klient był urabiany koronkową akcją i wysokimi technologiami, to nie można mu wmawiać „rażącego niedbalstwa” – zatem jego wina jest co najwyżej częściowa. Jako strona słabsza zarówno wobec złodziei jak i banku, powinien podlegać ochronie.
Pozdrawiam.

Hieronim
11 godzin temu
Reply to  Maciej Samcik

Panie Redaktorze… Trochę nie na temat, ale zahacza o socjotechnikę. Gdzieś ze 2 lata temu Alert RCB ostrzegał, żeby uważać na podszywających się pod nich i nie klikać w żadne linki. Kilka dni temu w Alercie RCB ktoś wybitnie mądry inaczej przesłał link.

Adam
9 godzin temu
Reply to  Ppp

Szkoda, że klient nie dał sie „urobić” bankowi gdy ten do niego językiem który nawet mój pies potrafi zrozumieć, mówił żeby nikomu nie dawał hasła. I nie obrażaj mnie jako klienta, że jestem słabszą stroną od jakiegoś ruska bez szkoły, który realizuje skrypt który logicznie nie ma sensu. Jedyne co taki człowiek musi zrobić żeby nie być okradziony to wcisnąć czerwoną słuchawkę albo nawet tego nie robić tylko odłożyć telefon/nie reagować na wiadomości. Czyli tak naprawdę, żeby nie zostać okradzionym wystatczy nie robić nic. Co więcej żeby zostac okradzionym jak widać z tego i wielu innych artykułów trzeba popełnić przestępstwo… Czytaj więcej »

Fabian
11 godzin temu

Powinna być współwina pazernego banku i naiwnego klienta.
Notabene, tacy klienci szukający byle gdzie okazji na „wielkie zyski” powodują, że banki potem utrudniają życie swoim zwykłym klientom zatrzymując przelewy na większe kwoty nawet do odbiorców zdefiniowanych w systemie jako zaufani (!), co zdarzyło mi się już dwukrotnie w różnych bankach.
I szlag mnie trafia gdy czekam w takiej sytuacji na weryfikację przelewu przez bank i kontakt ze mną, a pilny przelew tkwi zablokowany.

Marek
9 godzin temu

Banki rzeczywiście chętnie wciskają kredyty na każdym kroku, tak żeby klient mógł jak najłatwiej i najszybciej kliknąć i wziąć kredyt. Czasami mam wrażenie, że zwykłe otwarcie rachunku i normalne korzystanie z rachunku wymaga więcej formalności i jest bardziej restrykcyjne (blokada konta za przelew który się nie spodoba, blokada karty za podejrzaną transakcję lub użycie w innym kraju), niż wzięcie kredytu na kilkadziesiąt tysięcy+

I nie wiem kto w ogóle dopuścił do czegoś takiego zanim powstała blokada PESEL, to dopiero dało jakieś poczucie bezpieczeństwa.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu