27 czerwca 2026

Wielka awantura o klimatyzację. W Europie politycy domagają się „klimatyzacji dla każdego”. Czy ten postulat pojawi się też w Polsce? To byłaby… zapowiedź katastrofy

Wielka awantura o klimatyzację. W Europie politycy domagają się „klimatyzacji dla każdego”. Czy ten postulat pojawi się też w Polsce? To byłaby… zapowiedź katastrofy

Wielki spór o klimatyzację. We Francji – również „zaatakowanej” przez falę upałów – politycy populistycznej prawicy domagają się sfinansowania klimatyzacji dla wszystkich obywateli. Krytycy tego pomysłu odpowiadają: „a kto za to zapłaci i skąd weźmiemy prąd”? I przypominają, że klimatyzatory to największy niszczyciel warstwy ozonowej. Ile kosztuje chłód i czy prąd do zasilania klimatyzatorów będzie wkrótce na wagę złota?

W Polsce prawdopodobnie najbardziej gorące dni ostatnich dekad, a być może nawet w historii pomiarów. W cenie są wszelkie klimatyzowane pomieszczenia, w których można się schłodzić. W Polsce wciąż tylko 15-20% mieszkań ma klimatyzację i znacznie więcej pieniędzy wydajemy na ogrzewanie mieszkań zimą, niż ich chłodzenie latem. Ale we Francji już dyskutują o tym, czy klimatyzacja nie powinna być w każdym mieszkaniu. Tylko czy wtedy starczyłoby prądu?

Zobacz również:

Upały sprowokowały nowy postulat. „Klimatyzacji dla każdego”!

Ze statystyk amerykańskich urzędów wynika, że już 90% mieszkańców USA ma zainstalowaną w swoich domach klimatyzację. Powoli (a może całkiem szybko?) Europa będzie szła w tym samym kierunku. W Polsce rocznie instaluje się 800 000 urządzeń do klimatyzacji. Jeszcze kilka lat temu „małe” kilka procent mieszkań było klimatyzowanych (GUS podawał, że w 2015 r. to był nędzny 1%) – dziś jest to już kilkanaście procent. Klimatyzacja dobrze współgra z fotowoltaiką, której również będzie coraz więcej.

Czy klimatyzacja jest niezbędna do radzenia sobie z falami upałów? Chociaż coraz więcej osób instaluje klimatyzację, technologia ta jest postrzegana przez wielu jako niewłaściwa reakcja na fale gorąca, które zalewają Europę. „Absolutnie nie możemy wszędzie instalować klimatyzacji; to tylko pogorszyłoby sytuację” – mówi Jean-Luc Mélenchon, lider radykalnie lewicowej partii La France Insoumise.

To odpowiedź na szeroko zakrojony plan „klimatyzowania” społeczeństwa przedstawiony przez skrajnie prawicową partię Rassemblement National. Krytycy pomysłu „klimatyzacja dla każdego” mówią, że to rozwiązanie, które pogorszyłoby sytuację, a nie rozwiązało problem. Chodzi o to, że te urządzenia zużywają sporo energii i gdyby były zainstalowane u każdego odbiorcy, stanowiłyby na tyle duże obciążenie dla systemu energetycznego, że w górę poszłyby rachunki za prąd. Najwięksi radykałowie mówią, że przy okazji przyspieszyłoby to globalne ocieplenie.

Według sondażu opublikowanego na początku czerwca aż 78% Francuzów uważa, że ​​klimatyzacja nie jest przyjazna dla środowiska. W 2021 roku prawie 60% francuskich respondentów stwierdziło, że wolą „cierpieć z powodu upałów niż zainstalować klimatyzację, aby chronić środowisko” (cytuję za Euronews).

Nas klimatyzacyjne rozterki dopiero zaczną dotyczyć, bo – jak już wiemy – w Polsce postulat „klimatyzacja dla każdego” to na razie pieśń przyszłości. Ale może nie takiej dalekiej, bo ostatnie rządy bardzo pilnują, żeby Polakowi nie wydawało się, że prąd jest dobrem ograniczonym i że trzeba go oszczędzać. Wręcz przeciwnie: jesteśmy bardzo mocno przekonywani, że tani prąd jest w Polsce prawem człowieka. I klimatyzacja też może nim być.

Ile kosztuje klimatyzacja? Czy każdego na nią stać?

Kiedyś w „Subiektywnie o Finansach” pisaliśmy o tym, ile kosztuje klimatyzacja. Oprócz kosztów początkowych – uzależnionych od typu urządzenia i metrażu – które można szacować na 6000 zł co najmniej (w większości przypadków bliżej 10 000 zł) – mówimy oczywiście o zużyciu energii. Takie urządzenie zużywa ok. 0,6–1,2 kWh prądu na godzinę pracy. Jeśli przyjmiemy w zaokrągleniu, że za 1 kwh energii płacimy 1 zł, a urządzenie pracuje przez 12 godzin na dobę, to przy używaniu go od czerwca do września (czyli przez cztery miesiące) zużyjemy prąd o wartości 1400-1500 zł.

Oczywiście, ani urządzenie nie musi pracować bez przerwy przez 12 godzin, ani nie musi być w ruchu przez bite cztery miesiące. Może też zużywać mniej prądu. Tak czy owak – może zwiększać zapotrzebowanie na energię w Polsce. Jest to dużo mniejszy problem, niż w zimie (gdy potrzebujemy prąd do ogrzewania mieszkań), bo latem ponad połowę energii mamy ze źródeł odnawialnych – wiatru i słońca. A w dodatku najwięcej jej produkujemy wtedy, kiedy popyt jest najmniejszy (czyli w środku dnia).

Ile prądu zużyłyby klimatyzatory, gdybyśmy wszyscy mieli klimatyzację? Jeśli dziś 7 mln Polaków już ma takie urządzenie i gdyby wszyscy je włączyli, to zużyłyby łącznie 7 GWh energii na godzinę. Gdyby wszystkie pracowały przez 12 godzin – zużycie wyniosłoby 84 GWh na dobę. Dużo? Mało? W dni dużego zapotrzebowania w całej Polsce zużywamu 500 GWh energii, więc mówimy o całkiem sporym maksymalnym udziale klimatyzacji w „konsumpcji” prądu (rzędu 15-17%).

W zimie na ogrzewanie mieszkań idzie 70% prądu i w znacznie większej części niż latem jest to „brudna” energia z węgla (bo fotowoltaika jest praktycznie wyłączona, ze źródeł odnawialnych zostaje tylko wiatr i woda). Ale – przypominam – mówimy o sytuacji, w której klimatyzację ma tylko 15% rodzin w Polsce. Gdyby było ich sześć razy więcej, to prądu do zasilania tych urządzeń możemy potrzebować bardzo dużo.

A prognozy są takie, że za kilka lat tego prądu zacznie nam brakować – z jednej strony będziemy wyłączać najstarsze bloki węglowe (nie opłaca się ich remontować), a z drugiej strony spóźniliśmy się z budową „atomówki”. A więc polityczna groza populistycznego postulatu „klimatyzacja dla każdego” byłaby w Polsce znacznie większa, niż we Francji. A – obawiam się – konsumentów przekonanych o tym, że klimatyzacja źle służy klimatowi jest u nas mniejszy odsetek, niż we Francji.

Spór o klimatyzację. Im popularniejsza, tym bardziej „napręża” system

W krajach G20 średnia liczba „stopniodni” chłodzenia (to taki wskaźnik zapotrzebowania na chłodzenie pomieszczeń), wzrosła aż o 23% między latami 1979-1983 a latami 2018-2022 (według bazy danych Weather for Energy Tracker opracowanej przez Międzynarodową Agencję Energetyczną oraz Centro Euro-Mediterraneo sui Cambiamenti Climatici). Analiza IEA wskazuje, że globalne zapotrzebowanie na energię do chłodzenia pomieszczeń może wzrosnąć ponad dwukrotnie do 2040 roku – głównie właśnie z powodu wzrostu wykorzystania klimatyzacji.

IEA prognozuje, że do 2050 r. w Unii Europejskiej liczba zainstalowanych urządzeń do chłodzenia mieszkań może się zwiększyć czterokrotnie. W Azji prognozowany jest dziewięciokrotny wzrost w latach 2020–2040. Międzynarodowa Agencja Energetyczna ostrzega, że ​​choć większy dostęp do systemów chłodzenia oznacza poprawę jakości życia milionów ludzi, to mocno przeciąża system energetyczny.

Agencja podaje, że podczas fali upałów z wczesnego lata w 2025 roku we Francji – w kraju, gdzie popularność klimatyzacji jest jeszcze dość niska – odnotowano wieczorny szczyt zużycia energii elektrycznej o 25% wyższy niż średnio poza sezonem.

W Nowym Jorku, gdzie popularność klimatyzacji jest wysoka, szczyt zapotrzebowania był o 90% wyższy. Czyli trzeba „zorganizować” moc dwa razy większą, niż w normalnym dniu, gdzie skok zapotrzebowania jest typowy i nie wynika z konieczności chłodzenia mieszkań. To oznacza albo gigantyczne koszty na stworzenie infrastruktury, która przeważnie będzie nieużywana (a będzie trzeba ją utrzymywać) albo pojawią się blackouty.

Agencja szacuje, że klimatyzacja odpowiada obecnie za emisję około miliarda ton CO2 rocznie (dla porównania: na całym świecie emisja wynosi 37 miliardów ton). Czynniki chłodnicze używane przy klimatyzacji są bardzo szkodliwe, z punktu widzenia tzw. efektu cieplarnianego (zatrzymują tysiące razy więcej ciepła w atmosferze niż CO2, co powoduje globalne ocieplenie). Dlatego IEA uważa, że klimatyzacja może przyspieszać emisję gazów cieplarnianych, pogłębiając kryzys klimatyczny.

CZYTAJ TEŻ:

jak schłodzić mieszkanie bez klimatyzacji

ile kosztują nas upały

gra o ciepło

Czarny scenariusz dla Polski. Czy będzie spór o klimatyzację

A zmiany klimatu oznaczają obniżenie jakości życia i nie tylko. W raporcie z 2007 r. Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu przy ONZ (IPCC) opisał czarne scenariusze dla różnych części świata. Przewidział np. wielkie pożary, które kilka lat temu nawiedziły Australię.

Według IPCC kolejne lata będą coraz bardziej suche, a zimy będą zanikać: największym ociepleniem zostaną dotknięte rejony wschodniej Europy w miesiącach zimowych, od grudnia do lutego. Drugi największy problem to susze i ubytek wody w rzekach. Wisła, Odra, Warta mogą wyschnąć.

W ciągu kolejnych 100 lat średnie roczne temperatury w Polsce mogą wzrosnąć o nawet 4 stopnie Celsjusza. Styczeń może stać się cieplejszy średnio nawet o 5 stopni. Latem możemy spodziewać się standardowych temperatur sięgających 35 stopni (a w najgorętszych tygodniach – 43 stopni). Powtórzmy: to się może utrzymywać całymi tygodniami. Będziemy mieć dwie pory roku: deszczową zimę (z temperaturami powyżej zera) i suche, gorące, pustynne lato.

Nastąpi wzrost intensywności porywistych wiatrów i trąb powietrznych. W ciągu 20 lat aż o 25%. Już dziś tornada stają się wręcz powszechnym zjawiskiem. Grożą nam tropikalne, niszczycielskie burze i nawałnice z gradobiciem. Na jeziorach mazurskich należy się liczyć z nagłymi wichurami i białymi szkwałami. W 2007 r. na Mazurach podczas takiego zjawiska (do tej pory spotykanego niezwykle rzadko) zginęło 12 osób.

Zmieni się polskie rolnictwo, wzrosną ceny żywności. O ile rośliny przetrwają susze i ulewy, to pozostałe będą musiały zaklimatyzować się do nowych warunków. Hodowla zwierząt stanie się droższa (z powodu dużego zużycia wody), a plony będą niższe. Będziemy musieli zmienić swoją dietę i przyzwyczajenia i płacić za jedzenie znacznie więcej.
Woda zaleje fragmenty terytorium Polski. Półwysep Helski może w przyszłości stać się wyspą.

Z powodu wyższych temperatur zwiększy się rozprzestrzenianie chorób zakaźnych. Już teraz mamy tego przedsmak: liczba zachorowań na boreliozę przenoszoną przez kleszcze wzrosła trzykrotnie w ciągu ostatnich 10 lat, a na odkleszczowe zapalenie mózgu – ponad 11-krotnie w ciągu ostatnich 20 lat. Ubezpieczenia podrożeją albo w ogóle nie da się ubezpieczyć majątku. Do tej pory przewidywania IPCC się sprawdzają. Od lat 80. liczba klęsk żywiołowych i zjawisk ekstremalnych potroiła się.

CZYTAJ TEŻ:

fale upałów planeta płonie

ETS2 będzie zmieniony

zdjęcie tytułowe: popularna.pl (hurtownia AGD), Pezibear/Pixabay

Subscribe
Powiadom o
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Niko
1 godzina temu

Znajomy parenaście lat temu mówił że śpi w piwnicy latem 🤣sam dzisiaj spędziłem w tym komforcie troche czasu bardzo funkcjonalne miejsce jako schron i chłodziarka ,niektórzy mają nawet tam łóżka ,twlewizory ,kibel,warsztat wspaniałe miejsce na upał i święty spokój i internet działa😉także można się chłodzić za free.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu