16 marca 2026

Wojna w Zatoce Perskiej trwa, ropa drożeje, a ekonomiści polskich banków korygują prognozy dla Polski. Czy już czas budować portfel antyinflacyjny?

Wojna w Zatoce Perskiej trwa, ropa drożeje, a ekonomiści polskich banków korygują prognozy dla Polski. Czy już czas budować portfel antyinflacyjny?

Wojna USA i Izraela z Iranem trwa zaledwie dwa tygodnie. Niewykluczone, że nadchodzą właśnie zmiany wokół naszych portfeli — rosną koszty obsługi długu publicznego, budzi się inflacja, zwolni gospodarka. Powoli wzbiera fala raportów instytucji finansowych, w których zawarte są rewizje prognoz makroekonomicznych na najbliższą przyszłość. To tylko cyferki, ale — jeśli prognozy zamienią się w rzeczywistość — będą oznaczały zmiany w naszych portfelach. Prawdopodobnie zmiany niekorzystne. Ale jak bardzo? Dwa wielkie polskie banki właśnie opublikowały swoje nowe prognozy

Bankowcy na całym świecie mają w oczach strach albo przynajmniej niepokój. Prezes NBP Adam Glapiński po powrocie z posiedzenia bankierów centralnych w Bazylei uchylił rąbka tajemnicy. „Znowu zbierają się chmury. Niepokój jest bardzo daleko posunięty — co do procesów inflacyjnych, a także tempa wzrostu PKB. Miejmy nadzieję, że Polskę to jakoś ominie” – mówił o nastrojach bankierów. Największe gospodarki świata co prawda prawie uporały się z inflacją, ale wciąż mają problemy z przyspieszeniem wzrostu gospodarczego, co w naszym regionie widać na przykładzie Niemiec.

Zobacz również:

Ratunkiem mogłyby być obniżki stóp procentowych, ale one prawdopodobnie nie nadejdą. To, że „idzie nowe”, wyczuwają inwestorzy globalnych rynkach długu i na rynku walutowym. Rosną koszty obsługi długu publicznego, a polskie Ministerstwo Finansów po raz pierwszy od dawna odwołało aukcję obligacji, zapewne obawiając się, że inwestorzy wywindowaliby rentowność obligacji zbyt wysoko.

CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:

stopy procentowe pójdą w górę

Spektakularny skok cen ropy naftowej i gazu ziemnego w ciągu zaledwie kilku dni oznacza, że skutki wojny na Bliskim Wschodzie szybko odczują konsumenci na całym świecie, bo sytuacja na giełdach towarowych bardzo szybko przekłada się na ceny na stacjach paliw, co widzimy również w Polsce. A potem wzrosną ceny żywności (nie tylko z powodu wyższych cen paliw, ale też nawozów, które powstają na bazie gazu).

Mogą też wzrosnąć oczekiwania inflacyjne, a tego zawsze obawiają się banki centralne. Jest to bowiem składnik samonapędzającego się mechanizmu rosnącej inflacji. Firmy i gospodarstwa domowe spodziewają się wyższych kosztów, więc jedni podwyższają ceny, a drudzy – oczekiwania płacowe.

Ekonomiści Pekao: czas na nowe prognozy makro!

Jako pierwsi swoje prognozy makroekonomiczne zaktualizowali ekonomiści Banku Pekao. Autorzy raportu wstępnie założyli, że wojna będzie miała „trwałe, co nie znaczy, że poważne” konsekwencje. Wskazówką dla dalszego rozwoju wypadków może być to, że „USA przestraszyły się ropy za 120 dolarów i sygnalizują skłonność do deeskalacji”. Nie ma jednak powrotu do sytuacji sprzed lutego 2026 roku.

Autorzy prognozy uważają, że nawet jeśli Cieśnina Ormuz zostanie niedługo otwarta dla transportu tankowców ropy, gazu i innych towarów, to żegluga w tym miejscu stanie się trwale bardziej ryzykowna, a kraje Zatoki Perskiej będą zmagać się z kosztami odbudowy, rozbudowy i zabezpieczenia infrastruktury. Te koszty przeniosą na ceny surowców energetycznych. Co to oznacza?

W scenariuszu bazowym swojej prognozy ekonomiści Banku Pekao zakładają, że w 2026 roku ropa naftowa będzie kosztować 70-80 dolarów za baryłkę Brent, czyli o 25-30% więcej niż pod koniec 2025 roku. W Europie zdrożeje zaś w porównywalnym stopniu gaz LNG, do 50 euro za MWh (na koniec 2025 roku kosztował 30 euro za MWh). Droga energia odbije się mocno na rentowności przemysłu, ale negatywne skutki odczują też np. Chiny, mocno uzależnione od importu z regionu Zatoki Perskiej.

Analitycy Banku Pekao uważają, że droższe paliwa i energia podbiją inflację w Polsce o 0,4 pkt proc. – do 2,3% w grudniu 2026 roku (najnowszy odczyt inflacji za luty to 2,1% i miała jeszcze spadać, co zapewne się nie wydarzy). Ekonomiści Banku Pekao zakładają, że nie będzie w Polsce podwyżek stóp procentowych, a być może Rada Polityki Pieniężnej obniży jeszcze stopy o „ćwiartkę”, do poziomu 3,5% (ale raczej dopiero w drugiej połowie roku). Wcześniej niektórzy analitycy liczyli nawet na spadek stóp do 3,25%.

ZOBACZ WIĘCEJ O TYM:

 

Wzrost kosztów energii odbije się negatywnie na konsumpcji w Polsce, gdyż po pierwsze zmniejszy siłę nabywczą pieniędzy znajdujących się w portfelach gospodarstw domowych, a po drugie jeszcze bardziej osłabi pozycję negocjacyjną pracowników w negocjacjach płacowych z pracodawcami. A więc pracownikom trudniej będzie wywalczyć podwyżki wynagrodzeń. 

Pozytywne dla polskiego wzrostu gospodarczego jest to, że główny motor gospodarki, czyli inwestycje, nie zostaną wyhamowane, bo mają stabilne źródła finansowania (KPO, SAFE – w takiej czy innej postaci). Dlatego spowolnienie wzrostu PKB wskutek wojny na Bliskim Wschodzie nie powinno być silne. Rewizja prognozy wzrostu gospodarczego Polski, autorstwa Banku Pekao, na ten rok nie jest duża – z 4% do 3,8% wzrostu PKB.

Prognozy mBanku: czy będzie wzrost stóp procentowych na świecie?

Również ekonomiści mBanku zrewidowali swoje prognozy. Pokazali dwa scenariusze: bazowy oraz alternatywny na wypadek gorszego rozwoju sytuacji. Podstawą dla nowych prognoz jest diagnoza, że konflikty zbrojne często trwają znacznie dłużej, niż wydaje się na początku. Kluczowa pozostanie Cieśnina Ormuz, bo to przez nią przepływa 20-30% globalnych transportów ropy i gazu. Konflikt może zostać zamrożony w wyniku presji ze strony USA, ale także Chin – największego importera ropy z regionu.

Zdaniem ekonomistów mBanku, zamrożenie konfliktu nie będzie oznaczało, że zostanie on zakończony, raczej będzie kontynuowany, tylko z mniejszą intensywnością. Jednak dla światowej gospodarki to może mieć pozytywne efekty, bo spadną ceny ropy, chociaż nie do punktu wyjścia. Szok w łańcuchach dostaw „delikatnie rozleje się na inne obszary (rolnictwo, ceny innych nośników energii), co wygeneruje „ogon” nieznacznie podwyższonej inflacji przez kolejne kilka kwartałów” – uważa mBank.

No właśnie, co z inflacją? Wzrost cen paliw w marcu prawdopodobnie wyniesie 16-18%, a do tego dojdzie zakłócona dezinflacja w cenach żywności i towarach importowanych z powodu osłabienia złotego. A więc wskaźnik inflacji konsumenckiej CPI „nie oddali się od celu inflacyjnego znacząco w dół”. Jakie to będzie miało konsekwencje dla polityki pieniężnej? „Bez inflacji poniżej 2% nie potrafimy sobie wyobrazić głębszych obniżek stóp”. A więc analitycy mBanku też uważają, że czeka nas jeszcze tylko jedna obniżka stóp o 0,25 pkt proc. Ich zdaniem dojdzie do niej latem.

W scenariuszu bardziej pesymistycznym, w którym Cieśnina Ormuz pozostanie przez jakiś czas zamknięta, wystarczy miesiąc, szok wynikający z wysokich cen ropy i gazu oraz szok łańcuchów dostaw będzie większy. W pierwszej kolejności pojawią się podwyżki cen, w drugiej słabsze wyniki gospodarki. Taki rozwój sytuacji może dać w efekcie słabszy wzrost gospodarczy nawet przez dwa lata, podwyższoną inflację izatrzymać cykl luzowania polityki pieniężnej przy stopach na dzisiejszym poziomie. Ale bez podwyżek stóp„. Na wykresie po lewej stronie przebieg inflacji w scenariuszu bazowym, a po prawej stronie w scenariuszu pesymistycznym:

Czy wojenne scenariusze nie wymuszą wzrostu stóp procentowych? Ekonomiści mBanku uważają, że szoki globalne mają obecnie inny charakter niż w latach 2021-2022. A banki centralne nie chciałyby kopiować swoich decyzji z tamtego okresu. Tym bardziej że gorsza jest sytuacja fiskalna, bilanse gospodarstw domowych i potencjał inwestycyjny gospodarek strefy euro.

Ale w swoim scenariuszu bazowym mBank przewiduje wyższą ścieżkę stopy repo NBP. To ważny wskaźnik. Stopa repo wykorzystywana jest bowiem w tzw. operacjach otwartego rynku między bankiem centralnym a bankami komercyjnymi. Operacje repo mają na celu regulowanie płynności w systemie bankowym za pomocą transakcji warunkowego zakupu lub odkupu obligacji emitowanych przez bank centralny.

Kłopoty już są. Ministerstwo Finansów odwołuje aukcję obligacji

Polska zwiększa systematycznie swoje zadłużenie, które dochodzi już do 2 bln zł, co stanowi około 55–56% PKB. Mamy więc coraz mniejszą przestrzeń do dalszego zadłużania się, bo w Konstytucji i Ustawie o finansach publicznych widnieje limit długu (liczonego według metodologii krajowej) na poziomie 60% PKB. Jednak każdy kolejny rok dokłada do długu nowe zadłużenie wynikające z uchwalanych w ustawach budżetowych deficytów. W tym roku deficyt budżetowy ma sięgnąć 300 mld zł.

Koszty obsługi skumulowanego długu sięgają rocznie już 100 mld zł. Bardzo ważne jest, żeby ten dług jak najtaniej obsługiwać. W ostatnim okresie dzięki temu, że spadały stopy procentowe NBP i poprawiały się perspektywy gospodarcze naszego kraju, wycena polskiego długu była coraz korzystniejsza. Rentowności polskich obligacji emitowanych przez Ministerstwo Finansów spadały.

O tym mówił m.in. w wywiadzie dla „Subiektywnie o Finansach” Ireneusz Dąbrowski z Rady Polityki Pieniężnej: „każde obniżenie stóp procentowych o punkt procentowy przy zadłużeniu budżetu na poziomie 2 bilionów złotych to jest potencjalne 20 mld zł oszczędności. My obniżyliśmy w tym cyklu stopy procentowe o 2,75 pkt, to jest prawie 60 mld zł oszczędności dla budżetu”.

Niestety, wybuch konfliktu z Iranem w ostatnim dniu lutego mocno skomplikował pracę Ministerstwa Finansów. Rentowności polskich obligacji wzrosły solidnie. 10-letnie obligacje, których rentowności w ostatnim czasie spadały do około 4,9%, nagle skoczyły do ok. 5,85%. Wojna „zjadła” spadek rentowności ostatnich miesięcy.

Ta nagła zmiana rynkowa wyceny polskiego długu odbiła się na planach Ministerstwa Finansów, które odstąpiło od ostatniej aukcji emisji obligacji skarbowych. Nie odbył się z tego powodu przetarg zamiany, na którym standardowo resort finansów proponuje inwestorom sprzedaż obligacji w zamian za dług, którego zapadalność właśnie się kończy. Karol Czarnecki, dyrektor Departamentu Długu Publicznego Ministerstwa Finansów, tłumaczył w komunikacie, że odwołanie przetargu wynika ze zbyt dużej zmienności na rynku polskich skarbowych papierów wartościowych.

Oczywiście to nie jest tak, że Ministerstwo Finansów jest pod ścianą. Podobnie jak każdy kraj, mamy magazyny ropy i gazu, żeby uodpornić się na chwilowe braki w imporcie tych surowców, a resort finansów ma sporo zaskórników, czyli pieniędzy pozyskiwanych z emisji długu „na zapas”, w ramach tzw. prefinansowania potrzeb budżetowych. Według informacji Ministerstwa Finansów obecnie jest tych zaskórniaków w postaci płynnej gotówki ponad 160 mld zł i są to środki na bieżące wydatki budżetowe.

Jeśli jednak rentowności na rynku polskiego długu trwale będą wyższe, niż przed wojną w Zatoce Perskiej, to Ministerstwo Finansów będzie musiało za jakiś czas to zaakceptować i przygotować państwowy budżet do wyższych kosztów obsługi zadłużenia.

Ministerstwo Finansów ma zaskórniaki, a Kowalski?

Ministerstwo Finansów ma zaskórniaki, które powodują, że w sytuacji podbramkowej Polska nie musi od razu płacić inwestorom na rynku wyższej premii za nowo zaciągany dług. W skali mikro również Kowalski powinien mieć takie zaskórniaki, czyli oszczędności pozwalające na zaspokojenie przynajmniej kilku miesięcy bieżących wydatków, na wypadek, gdyby zdarzyło się coś nieprzewidzianego, np. tracimy pracę, zachorujemy albo koszty życia gwałtownie wzrosną. Jak jeszcze warto się przygotować na nadchodzący okres rosnącej niepewności?

Nie unikniemy prawdopodobnie wzrostu inflacji, choć analitycy wciąż mają nadzieję, że ten wzrost będzie raczej ograniczony. Ale być może w perspektywie roku, dwóch bank centralny powróci do cyklu podwyżek stóp procentowych. Aktualna projekcja inflacji zakłada dynamikę cen w wysokości 2,3% na koniec 2026 roku. Wszystko jednak zależy teraz od wojny w Zatoce Perskiej i tego, czy np. w miarę szybko zostanie udrożniona droga morska dla surowców przez Cieśninę Ormuz.

Co ma zrobić z tymi najnowszymi prognozami inwestor Kowalski? Widać, że nie są to prognozy gwałtownego załamania sytuacji gospodarczej ani spektakularnego wzrostu inflacji. To raczej niepokój związany z możliwością pewnego wzrostu cen i niewielkiego spowolnienia gospodarczego, jednak łagodzonego w Polsce przez napływ środków unijnych oraz mniejszych szans na podwyżkę wynagrodzeń. Nic tragicznego, ale relatywny spokój zawieszony jest na niepewności wojennej, na którą nikt z inwestorów, zwłaszcza w Polsce, nie ma żadnego wpływu.

Oczywiście, warto przede wszystkim dywersyfikować portfel oszczędności czy inwestycji, jak wiele razy radziliśmy na „Subiektywnie o Finansach”. Jeśli inwestujemy aktywnie na rynku akcji, to zyskiwać mogą spółki z sektorów, które mogą łatwo podnosić ceny bez ryzyka utraty klientów, np. branża spożywcza, sieci handlowe, infrastruktura i energetyka, branża paliwowa. Dobrze mogą zachowywać się ETF-y na surowce. Na rynku detalicznych obligacji skarbowych korzystne w perspektywie wzrostu cen będą obligacje indeksowane inflacją, czyli 4- i 10-letnie.

Ważny jest nie wybór inwestycji, ale też umiejętność unikania inwestowania w aktywa najbardziej wrażliwe na inflację. Czyli jakie? To obligacje o stałym oprocentowaniu i akcje spółek wzrostowych, w których oczekujemy zysków w przyszłości, bo przy wyższej inflacji zwroty z takich inwestycji są obarczone wyższym ryzykiem. Przy inwestycjach walutowych warto zadbać o dywersyfikację i rozłożenie pieniędzy na kilka części, np. dolary, euro czy franki szwajcarskie.

Być może już teraz warto zacząć budować swój „portfel antyinflacyjny”. Co najlepiej włożyć do takiego portfela? Np. stabilne akcje z sektorów surowcowego i energetycznego oraz sektorów antycyklicznych, czyli takich, w których nawet w czasie gorszej koniunktury przychody nie spadają mocno (np. 20–30%), globalne ETF-y na wypadek, gdyby konflikt szybko się skończył (20-30%), obligacje indeksowane inflacją (20–30%), złoto na wypadek, gdyby inflacja światowa się rozpędziła (10%) plus waluty obce (10-20%). 

————————-

CO RADZI SEBASTIAN BUCZEK, PREZES QUERCUS?

———————–

WIĘCEJ O OBLIGACJACH:

co się dzieje z funduszami obligacji

strategia czterech ćwiartek

lokata powitalna ranking lokat na marzec 2026

——————————

CZYTAJ TEŻ:

jak świat wyjdzie z długów

ameryka czy europa - gdzie inwestować

jaka przyszłość funduszy obligacji

le wydawać na przyjemności

————————-

WIĘCEJ O PIENIĘŻNYCH DYLEMATACH:

——————————-

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

——————————

Źródło zdjęcia: Jakub Żerdzicki/Unsplash

Subscribe
Powiadom o
36 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Niko
30 dni temu

Wti crude oil Etc,Rafinerie swiatowe w tym Orlen ,coṣ̌ zwiåzane z mineralem krytycznym jak Potas np.Nutrien ,coś z węglem w tle (BHP itp.)taki sobie portfelik skonstruowałem pare tygodni temu a rafinerie już od dawna 😉trzyma sie to na razie.

Admin
30 dni temu
Reply to  Niko

Będzie jakoś dawać radę 😉

Niko
30 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Dziekuję za słowa otuchy i podniesienia na duchu💪

Admin
30 dni temu
Reply to  Niko

Mogę podać chusteczkę? 😉

Izydor
30 dni temu

Trudno się z tymi wnioskami nie zgodzić. Konflikt w Zatoce Perskiej uderza w najczulszy punkt globalnej gospodarki – energię i szlaki transportowe. Nawet jeśli działania militarne szybko osłabną, sama premia za ryzyko na rynku ropy, gazu i transportu morskiego pozostanie, a to naturalnie podnosi inflację i koszt kapitału. Najbardziej prawdopodobny scenariusz to raczej dłuższy, „zamrożony” konflikt: umiarkowanie wyższe ceny energii, trochę wolniejszy wzrost gospodarczy i ostrożniejsze banki centralne. W takich warunkach kapitał zwykle ucieka do bezpiecznych aktywów, więc dolar prawdopodobnie będzie się umacniał, co dodatkowo podniesie koszty importu i presję inflacyjną w Europie. Krótko mówiąc: nawet jeśli wojna nie eskaluje… Czytaj więcej »

Admin
30 dni temu
Reply to  Izydor

Wszystko co będzie oznaczało „rozmasowanie” konsekwencji jest de facto pozytywne, bo nie powoduje odwrócenia trendu, tylko jego zatrzymanie. I jeszcze większy dylemat dla tych, którzy się zastanawiają czy wsiadać na antyinflacyjnego konia 😉

Izydor
30 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Panie Macieju, u mnie dylemat „na jakiego konia wsiąść” rozstrzygnął się mniej więcej w tempie, w jakim ropa przeskoczyła 80 dolarów. Uznałem wtedy, że stajnia powinna być raczej defensywna – więc większość portfela wylądowała w obligacjach skarbowych. Im dłużej patrzę na to, co dzieje się na rynkach, tym bardziej kusi mnie jeszcze większa ekspozycja na obligacje antyinflacyjne. Mam wrażenie, że takie geopolityczne szoki rzadko dają się po prostu „rozmasować” w dłuższym terminie. Czekam też cierpliwie na mocniejszy zjazd BTC, żeby dorzucić trochę do portfela sprzętowego – taki mój prywatny „safe haven”. Kruszce oczywiście też są, choć przy tej sile dolara… Czytaj więcej »

Admin
30 dni temu
Reply to  Izydor

No, ale właśnie może się okazać, że konsekwencje inflacyjne tym razem będą znacznie mniejsze niż przy poprzednich kryzysach z ropą w roli głównej. I wtedy wsiadanie na „antyinflacyjnego” konia może być przedwczesne.

Izydor
30 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Panie Macieju, to oczywiście bardzo możliwe — rynki potrafią zaskakiwać właśnie wtedy, gdy wszyscy przygotowują się na powtórkę poprzednich kryzysów. Dlatego staram się traktować tego „antyinflacyjnego konia” bardziej jak ubezpieczenie niż próbę perfekcyjnego trafienia w scenariusz.

Jeśli inflacja rzeczywiście okaże się łagodniejsza, najwyżej będę miał w stajni trochę zbyt spokojnego konia. Z kolei gdyby jednak okazało się, że ropa znów zacznie pisać bardziej nerwowy scenariusz dla gospodarki, to przynajmniej nie będę wtedy gorączkowo szukał siodła. 😉

Hieronim
30 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Panie Redaktorze, wejście na „antyinflacyjnego konia” w jego pełnym biegu będzie mocno spóźnione…

Admin
30 dni temu
Reply to  Hieronim

Tak, o ile on się rozpędzi, czego jeszcze nie wiemy

Ppp
30 dni temu

Artykuł dobry, zdziwił mnie jednak tytuł. „Czy już czas budować portfel antyinflacyjny?” – przecież dopiero co mieliśmy wysoką inflację i raczej wątpliwe, by ktoś go tak szybko rozebrał. W PL jakaś inflacja prawie zawsze jest, więc portfel antyinflacyjny (4 i 10 latki, nieco złota) powinien być czymś stałym.To tak prywatnie, bo publicznie warto będzie patrzeć na losy ETS2 – może u europejskich polityków obudzi się instynkt samozachowawczy i z niego zrezygnują? Skoro energia będzie droga, to żadne dodatkowe czynniki podnoszące koszty nie są nam potrzebne.
Pozdrawiam.

Admin
30 dni temu
Reply to  Ppp

No, jak patrzę na ludzi masowo wymieniających obligacje 4-letnie na 3-letnie o stałym oprocentowaniu, to myślę, że część osób już uwierzyła, że inflacja się skończyła na dobre. Zresztą, między Bogiem a prawdą, większość analityków tak właśnie twierdziła, że do 2027-2028 zero inflacji…

Mketek
29 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Przecież sami pisaliście nie raz niedawno, że to pora na zmianę podejścia do obligacji LOL

Admin
29 dni temu
Reply to  Mketek

Chyba aż tak stanowczo nie. U mnie w obligacyjno-rządowej części portfela od jakiegoś czasu było pół na pół (stałoprocentowe vs antyinflacyjne). Wcześniej było 30:70, a jeszcze wcześniej 20:80. Ja mogłem mówić albo pisać tylko o zmianie tego typu – że wychodzę z głębokiego przeważenia obligacjami antyinflacyjnymi na rzecz równowagi między antyinflacyjnymi i stałoprocentowymi.

Zbyszek
30 dni temu

jakoś tak przycichli zwolennicy ropy, węgla i gazu… tyle to było gadania jaka ta UE zła, bo chce się dekarbonizować. Jak Wam się podobają ceny paliw? Jak Wam się podoba logistyka dostaw?

I nie chodzi mi o to aby robić sobie heheszki, tylko chciałbym zapytać czy nie wydaje Wam się sensowne (w obliczu nieustannych wojen i niepewności dostaw – co wpływa na ceny i inflację), że trzeba przyspieszyć transformację i jak najszybciej odejść od paliw kopalnych? W odróżnieniu od paliw kopalnych prąd możemy sobie wytworzyć sami na wiele sposobów.

Niko
30 dni temu

Czyli akcje Bogdanki mogą być na fali?

Zbyszek
30 dni temu

Pełna zgoda – stabilizatorem nadal będą Bełchatów, Kozienice, Opole, Połaniec itp.

Ale coś co trzeba zrobić na wczoraj, to uzgodnić lokalizację i potwierdzić projekt drugiej elektrowni atomowej (technologia francuska?).

No i powinniśmy tłuc te SMR-y (pierwsza we Włocławku w 2032, ale powinniśmy puścić w ruch następne).

Dodatkowo OZE – tu brakuje nam wiatraków, które z powodów politycznych utknęły. No i systemy bateryjne do przechowywania energii.

Zbyszek
29 dni temu

Powody są dwa. Indolencja/niekompetencja oraz trzymanie się jak pijany płotu węgla (jakoś wszystkie ekipy polityczne zawsze w poszukiwaniu głosów łasiły się do górników). I tak odpowiednio: 1/ Mieliśmy już bodaj w 50-60% gotową elektrownię atomową w Żarnowcu. Władze rządu Mazowieckiego zatrzymały inwestycję, w żaden sposób jej nie zabezpieczyły i wszystko zgniło i zniszczało. Za to Słowacy nie byli tak głupi jak nasi, zabezpieczyli Mochovce, po czym dokończyli i rozbudowali elektrownię i mają prąd stamtąd. 2/ w 2005 roku rząd Belki podjął strategię atomową (i nic więcej poza tym nie zrobił). Następnie w 2008 roku rząd premiera Tuska zapowiedział budowę dwóch… Czytaj więcej »

RafałX
30 dni temu
Reply to  Zbyszek

Jeśli chodzi o węgiel to mamy swój i tu nie powinniśmy się obawiać z niego korzystać.

Warto by było iść w biomasę i spalarni śmieci.
Oczywiście atom i troche wiatraki, ale OZE ma swoje ograniczenia i raczej więcej niż 30% jest niebezpieczne dla całego systemu.

Zbyszek
30 dni temu
Reply to  RafałX

Będziemy budować samochody na węgiel?

Nasz węgiel jest zasiarczony. Poczytaj o przypadku Jaworzna jak to PiS kazał wesoło wkładać do nowoczesnych kotłów polski węgiel i jak to doprowadziło do roz…lenia instalacji przy tym bankrutując Rafako (w towarzystwie prokuratorii generalnej).

Mamy drugi kryzys z dostawami paliw w ciągu ostatnich 4 lat. Trzeba odpalić największy program elektryfikacji w historii tego kraju, i to na wczoraj. Inaczej zawsze będziesz zależny od cen światowych.

Kol
29 dni temu
Reply to  Zbyszek

Masz rację, ale pytanie nie brzmi dlaczego transformacja jest zła tylko dlaczego tak drogo nas to kosztuje (ETS,cbam)?

Zbyszek
28 dni temu
Reply to  Kol

Kosztuje nas drogo, ponieważ na poważnie nigdy jej nie robiliśmy. I tak odpowiednio: Budowa elektrowni atomowych – wyżej wymieniłem szczegóły, powinniśmy mieć już dwie działające i trzacia w budowie. Wiatraki – bardzo ważne, ponieważ gdy nie świeci słońce to one działają – budowa na lądzie została zatrzymana z powodów ideologicznych przez PiS i prezydenta (słynne 800m odległości). Nadganiamy na morzu natomiast to jest droższe w budowie i utrzymaniu. Te wiatraki co są na lądzie, przejdą tzw repowering (czyli modernizację techniczną – w dotychczasowych lokalizacjach zmodernizuje się śmigła, silniki na bardziej wydajne). Tu jesteśmy do tyłu przez lata ideologicznej donkiszotowej walki… Czytaj więcej »

wokol-polski-2023
Zbyszek
28 dni temu

Zgoda, tym niemniej skoro kraje o wiele mniejszym PKB niż my – Węgry, Słowacja, Czechy – pobudowali swoje atomówki (nawet po dwie w każdym kraju) to jak to świadczy o nas? Już nie wspominając o tym, że mieliśmy w połowie gotowy Żarnowiec, który jak ten Miś słomiany już sobie zgnił pod chmurką (niczym nie zabezpieczony). Cały kraj jest trzymany jako zakładnik przez wąską grupę górników. Przez te lata wpompowaliśmy im w dopłatach równowartość już bodaj dwóch elektrowni atomowych i końca nie widać. Zanosi się, że do 2040ego zaniesiemy im w dopłatach kolejne dwie atomówki – taki z nas jest bogaty,… Czytaj więcej »

Admin
28 dni temu
Reply to  Zbyszek

Na szczęście to będą już ostatnie dwie atomówki, potem górnicy wymrą 😉

Zbyszek
28 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Jest Pan tego pewien? Bardzo proszę – nowe plany, nowa kopalnia, nowa elektrownia (nowy smog i zanieczyszczenia). PiSowcy i wszelkiej maści „myśliciele alternatywni” aż się ślinią (alternatywni od rozumu i zdrowia, którzy co ciekawe jakoś tak nie chcą koło kominów mieszkać i tego syfu wdychać). W województwie lubuskim znajdują się jedne z największych w Polsce, wciąż nieeksploatowanych, złóż węgla brunatnego. Region ten jest uważany za perspektywiczne zagłębie węglowe (Środkowe Nadodrze). Oto kluczowe informacje o potencjalnych nowych złożach węgla w lubuskim: Złoże Gubin-Mosty-Brody: To najważniejszy obszar potencjalnego wydobycia, często wymieniany jako szansa na nowe zagłębie węglowe w Polsce. Zasoby węgla brunatnego w… Czytaj więcej »

Admin
28 dni temu
Reply to  Zbyszek

No, ale to węgiel brunatny, jego wydobycie jest, zdaje się, tańsze i do tego się dopłaca głównie z powodu uprawnień, a nie modelu biznesowego jako takiego

Zbyszek
28 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Przypomnieć Panu jak się skończyło poprzednie wspaniałe plany budowy elektrowni węglowej w Ostrołęce? Gwarantuję, że jeśli coś się wydaje prostsze i tańsze to wcale nie oznacza, że nie znajdzie się w PiS (i okołokonfederacka) kadra gotowa to koncertowo sp…olić. Ponadto przypominam, że przy okazji ostatniego fuckup’u w Jaworznie III zbankrutowaliśmy jedyną firmę w Polsce produkująca kotły do takich elektrowni (już widzę jak te barany będą zamawiać kotły od Niemców albo z Chin) 🙂 Kampania wyborcza już się zaczęła, postulat skasowania ETS wraca na pełnej, więc Pan się rozsiądzie wygodnie i poczeka na nowe-wspaniałe plany budowy kopalni i elektrowni w Lubuskiem… Czytaj więcej »

Admin
28 dni temu
Reply to  Zbyszek

Spokojnie, nie da się skasować ETS bez wychodzenia z Unii. A dopóki będzie ETS to trzeba to będzie uwzględniać w biznesplanach, co ograniczy liczbę inwestycji w węgiel, bo nie będzie łatwo tego sfinansować

Zbyszek
27 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

😉

1000019209
Admin
27 dni temu
Reply to  Zbyszek

Ajatollah pełną gębą 😉

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu