12 lutego 2026

Osiem ciekawych faktów o naszym zadłużaniu się. Kusząca brama do kredytów, konsolidacja bez sensu i niebezpieczny plastik

Osiem ciekawych faktów o naszym zadłużaniu się. Kusząca brama do kredytów, konsolidacja bez sensu i niebezpieczny plastik

Co jest bramą do kredytów i co sprawia, że zaczynamy się zadłużać? Ilu z nas ma zadatki, by wpaść w pętlę długów? Dlaczego prawie połowa kredytów konsolidacyjnych nie spełnia swojej roli? I dlaczego co czwarta karta kredytowa może być pułapką? I która usługa finansowa jest biletem do bankructwa? Osiem bolesnych (ale i pouczających) faktów o naszym zadłużaniu się. Warto przeczytać i wyciągnąć wnioski 

Niby się bogacimy, ale wyuzdana konsumpcja na kredyt też ma się dobrze. Jesteśmy zadłużeni na 798 mld zł i – rzecz jasna – większość tych długów stanowią kredyty hipoteczne. Ale jeśli chodzi o nowe długi, to w zeszłym roku wzięliśmy więcej kredytów gotówkowych (120 mld zł), niż hipotecznych (106 mld zł). Jeśli dodamy do tego kredyty ratalne (25 mld zł) oraz pożyczki gotówkowe zaciągane poza bankami (19 mld zł) – wychodzi na to, że znacznie więcej pożyczyliśmy drogo i na konsumpcję, niż na własne mieszkanie.

Zobacz również:

Brama do kredytów i toksyczny plastik

Biuro Informacji Kredytowej, które dysponuje danymi dotyczącymi wszystkich spłacanych przez nas kredytów (i większości pożyczek), opublikowało właśnie raport za zeszły rok. W morzu liczb znalazłem osiem ciekawych – i w większości bolesnych – faktów o naszym zadłużaniu się. Niektóre są zaskakujące.

Po pierwsze: powolny, lecz systematyczny przepływ klientów z banków do pozabankowych firm pożyczkowych oraz fintechów. Od kilku lat spada liczba posiadaczy limitu kredytowego w koncie (z 6,1 do 5,6 mln osób) oraz kart kredytowych (z 4,6 mln do 4,3 mln osób). To usługi, które – rozsądnie używane – pozwalają chronić płynność finansową i zapobiegać wpadaniu w pętlę długów. Wygląda jednak na to, że ich miejsce zajmują w naszych portfelach pozabankowe pożyczki ratalne (wzrost posiadaczy z 600 000 do 1,2 mln w ciągu trzech lat) oraz odroczonych płatności za zakupy (z 1,2 do 1,7 mln osób).

Po drugie: bramą do kredytów najczęściej odroczone płatności albo kredyty ratalne. Z danych BIK wynika, że wśród klientów, którzy w 2025 r. zaciągnęli swój pierwszy kredyt aż jedna trzecia skusiła się na kredyt ratalny, a kolejne 20% na odroczone płatności za zakupy. W 40% konsumenci wchodzą na rynek kredytowy w wieku poniżej 24 lat, a kolejne 26% zostaje „ukredytowanych” przed ukończeniem 34-go roku życia. Jeśli więc macie 25 lat i jeszcze nie macie żadnych rat ani odroczonych płatności na koncie – jest nadzieja, że przeżyjecie swoje życie bez długów (czyli będziecie w tej połowie Polaków, która nie spłaca żadnych pożyczek, ani kredytów).

Po trzecie: banki nie potrafią zatrzymać stałych klientów (z mieszkaniem). Z danych BIK wynika, że z kwoty 106 mld zł kredytów hipotecznych, których banki udzieliły, już 20% stanowią kredyty refinansowe, czyli takie, którymi spłaca się poprzedni kredyt. Z punktu widzenia banków klienci refinansujący kredyt są bardzo cenni, bo zostali już raz zweryfikowani i mają historię spłaty rat. Teoretycznie więc klient, który chciałby więcej pieniędzy albo chciałby renegocjować oprocentowanie (np. obniżyć stałe oprocentowanie) powinien być obsłużony przez dotychczasowy bank.

Tymczasem tylko co piąte refinansowanie odbywa się w dotychczasowym banku. Znacznie częściej klienci dają się podkupić innym bankom. Z jednej strony wydaje się do łatwe do wytłumaczenia – nowy bank przeważnie jest zdeterminowany, więc oferuje lepsze warunki. Ale z drugiej strony świadczy to o tym, że banki jednak niewystarczająco doceniają dotychczasowych klientów.

Po czwarte: 40% kredytów konsolidacyjnych nie spełnia swojej podstawowej funkcji. W przypadku kredytów gotówkowych już połowa nowych kredytów to konsolidacja (czyli schowanie „pod jednym dachem”) wcześniej udzielonych kredytów. W poprzednich latach to było nieco mniej. I w tym przypadku przeważnie konsolidującym zadłużenie bankiem jest jeden z tych, które wcześniej udzieliły któregoś z kredytów (zapewne największego z nich). Natomiast struktura tej konsolidacji jest niepokojąca.

Ponad 40% całej kwoty udzielonych kredytów konsolidacyjnych stanowi dodatkowa gotówka. Czyli ten element, który „zabija” cel konsolidacji jako postępowania mającego na celu zamianę droższego kredytu na tańszy i zmniejszenie wysokości miesięcznych rat.

Po piąte: jeśli karta kredytowa z polskiego banku, to raczej toksyczna. Karty kredytowe są, jak wiadomo, najtańszym możliwym finansowaniem w przypadku ich rozsądnego używania (czyli spłacania długów najdalej w ciągu miesiąca od otrzymania wyciągu z zakupów). Wtedy de facto płacimy pieniędzmi banku i jest to darmowy kredyt. Bezpieczna karta kredytowa to taka z niskim limitem, nie przekraczającym jedno-, dwukrotności wpływów (np. wynagrodzenia). Wtedy nie jest to usługa kredytowa, tylko zabezpieczająca płynność. Niestety, takich kart banki nie chcą wydawać. Karty z limitami do 10 000 zł to tylko 25% wszystkich.

Jedyne szybko rosnące pod względem nowej sprzedaży karty kredytowe to te z limitami od 20 000 zł w górę (a najszybciej rosną te z limitami ponad 35 000 zł). Wśród wszystkich wydanych kart te z limitami powyżej 35 000 zł stanowią już 25%. Karty z tak wysokim limitem z dużym prawdopodobieństwem są narzędziem „wiecznego kredytu”, a nie zarządzania płynnością. Szkoda, że właśnie takie banki najbardziej lubią wydawać.

Tak kupuje się bilet do bankructwa

Po szóste: dwie trzecie posiadaczy chwilówek jest w pętli zadłużenia (300 000 osób). Z danych BIK wynika, że 437 000 osób w 2025 r. skorzystało z krótkoterminowych pożyczek pozabankowych, tzw. chwilówek (z terminem spłaty do 60 dni). Średnio taki klient w ciągu całego roku zaciągnął 10,2 pożyczki krótkoterminowe. Czy rolował je, bo jest w pętli zadłużenia. Pocieszające jest to, że nieco ponad jedna trzecia – z tego niecałego pół miliona klientów – to ci, którzy w ciągu roku mieli zaciągnięte najwyżej dwie „chwilówki”, co oznacza, że nie uzależnili się od tej usługi. Nie jest to gwarancją, że nie znaleźli się w pętli długów, ale przynajmniej nie ma pewności, że w niej są.

Dla porównania: wśród klientów długoterminowych (nie-chwilówkowych) pożyczek bankowych – a było ich w zeszłym roku 437 000 – takich osób, które w skali roku miały więcej niż dwa kredyty, było raptem 20%. A więc tylko co piąty klient długoterminowych kredytów konsumpcyjnych to taki z potencjałem, żeby wylądować w klasycznej spirali długów. Czy w sytuacji, w której każdy kolejny kredyt jest coraz wyższy i coraz droższy.

Po siódme: co czwarty klient pożyczek-chwilówek w ciągu roku przestaje spłacać dług. W przypadku pożyczek pozabankowych o nieco dłuższym okresie spłaty ten wskaźnik wynosi 13,5%, czyli jest z grubsza o połowę niższy. Nie zmienia to faktu, że pożyczka pozabankowa – ze szczególnym uwzględnieniem chwilówki – z dużym prawdopodobieństwem jest wrotami do bankructwa. Nic dziwnego – wysokie oprocentowanie i krótki termin – to przepis na kłopoty, zwłaszcza jeśli ktoś ma niskie dochody (a tacy klienci mają). Krótko pisząc – z niecałego pół miliona „chwilówkowiczów” co najmniej jedna czwarta to bankruci.

Po ósme: co czwarta odroczona płatność przekształca się w kredyt. Już co najmniej 1,7 mln Polaków korzysta z odroczonych płatności za zakupy, czyli tzw. BNPL. Co do zasady są to niewielkie transakcje (przeciętnie 176 zł, połowa jest poniżej 100 zł), więc nie grożą bankructwem, a większość z odroczonych płatności jest spłacanych w wyznaczonym terminie. Ze statystyk BIK wynika, że tylko niecałe 25% odroczonych płatności kończy się konwersją w oprocentowane (przeważnie wysoko) pożyczki ratalne. Tylko, a może aż 25%? Biorąc pod uwagę naturę tych usług (czyli to, że mają tylko odraczać płatność na chwilę bez oprocentowania) nie wiem czy to tak mało.

———————————

OGLĄDAJ TEŻ WTORKOWY MAGAZYN:

———————————

OGLĄDAJ TEŻ MĄDRE ROZMOWY:

———————————

CZYTAJ TEŻ:

bank jednostronnie zmieniał oprocentowanie kredytu

zagadkowy komunikat

era uczciwych lokat

czarna karta ubezpieczenie czarna rozpacz

czy bank wciągnął klienta w pułapkę

———————————-

ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

———————————

zdjęcie tytułowe: Pixabay

Subscribe
Powiadom o
87 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Tadeusz
2 miesięcy temu

Raty 0% rozsądnie używane nie są problemem. Często jest to faktycznie 0% i jeszcze jedna rata gratis. Więc po co płacić gotówką.

Rafał
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie wszystko, patrz muchomory 😉

RafałX
2 miesięcy temu
Reply to  Tadeusz

Wszystko rozsądnie używane nie powinno szkodzić. Jednak często jest tak, że np towar na raty jest droższy niż taki co możesz kupić za gotówkę.

Tomek
2 miesięcy temu
Reply to  Tadeusz

Pod warunkiem, że nie kupujemy rzeczy droższej niż kupilibyśmy normalnie. A raty potrafią tak na ludzi działać. Jest duża różnica pójść do sklepu i zapłacić 10 tys. zł za telewizor na raz a kupić telewizor za 15 tys. zł na 30 rat po 500 zł – ta druga opcja zdecydowanie mniej zaboli. I dużo ludzi łapie się na ten haczyk i wydaje więcej niż wydałoby kupując za gotówkę. Dlatego „jedna – dwie” raty „gratis” na siebie zarabiają, bo wydajemy więcej. Tak samo w przypadku kupna samochodu, gdzie kupując przy pomocy finansowania oferowanego przez dealera możemy wyrwać niższą cenę. Jasne, możemy… Czytaj więcej »

Michał
2 miesięcy temu
Reply to  Tomek

Żeby kupić telewizor za 15 tyś zł nie zależnie od tego jaki ma się majątek to oznacza duże deficyty umysłowe takiego osobnika. Bogaci ludzie mają duże biblioteki, biedni duże telewizory i to w większości się sprawdza.

Rob
2 miesięcy temu
Reply to  Michał

Kwestia spojrzenia. Niektórzy uważają, że skracanie słowa „tysiąc” do „tyś”, pisanie „nie zależnie” i tragiczna konstrukcja zdania „żeby kupić, to oznacza” oznaczają deficyty umysłowe – i chyba nawet łatwiej to udowodnić. A jeśli ktoś ma fazę na jakość obrazu i go na to stać, niech kupuje telewizor za ile mu się żywnie podoba.

Radek
2 miesięcy temu
Reply to  Michał

Tu nie chodzi o wielkość, a o jakość obrazu. W telewizorach LED kolor czarny jest czarny (a nie [jasno]szary) dopiero od pięciocyfrowej ceny. Mówię oczywiście o telewizorach z dopracowanym software na pokładzie, działających stabilnie i nie psujących się tuż po upływie okresu gwarancji. Bo można kupić taniego chińczyka, który na początku nawet zrobi wrażenie jakością obrazu, ale po czasie ujawnia swoją ciemną stronę. Osobną sprawą jest to, że jak ktoś chce kupić porządny telewizor o przekątnej, powiedzmy, 55 cali, to nie jest to łatwe – porządne telewizory niestety zaczynają się od 65, czasem nawet 75 cali, w zależności od producenta.… Czytaj więcej »

Karol
2 miesięcy temu
Reply to  Michał

Ale bzudry prawisz. [CENZURA-red, brak kultury wypowiedzi]

RafałX
2 miesięcy temu
Reply to  Tomek

I to jest też ważny aspekt rat 0 procent.
Czytałem kiedyś badania z których wynikało, że kliencie biorący na raty kupuje przeciętnie towary droższe o 14%, w końcu telewizor za 4tys i 4,5tys na 24 rat to prawie żadna różnica miesięczna.

RafałX
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie pamiętam, ale tu chodzi o to, że mamy np w sklepie 20 telewizorów i Ci co biorą na raty wybierają droższe niż Ci co płaca gotówką. Oczywiście pojawia się głosy, że biorę lepsze, być może tak jest, ale pewnie też łatwiej kupić coś drozszego płacąc za to mniejsze kwoty.

Rob
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Myślę, że RafałowiX chodziło raczej o to, że klient myśli „5 stów więcej w rozbiciu na 24 raty to miesięcznie drobne – wezmę droższy sprzęt, niż wstępnie plnowałem”.

Karol
2 miesięcy temu
Reply to  RafałX

Ciekawe gdzie ja jestem w badaniach. Jak kupowałem mamie na prezent dysona za 1800 zł to była opcja rat 30 rat 2 raty gratis. I z jednej strony 120 zł by wpadło, z drugiej wtórny nie chciało mi się bawić z wnioskiem i wolałem jak najszybciej wyjść z towarem ze sklepu bo miałem jeszcze wiele rzeczy do kupienia. Z drugiej strony jak meblowaniem nowe mieszkanie, tutaj płyta, tutaj piekarnik, tutaj lampki. I w jednym sklepie wydałem okolo 24 tys zł to już uznałem, że te 1 600 zł oszczędności piechotą nie chodzi i wziąłem na kredyt. A jakieś odseteczki z… Czytaj więcej »

Last edited 2 miesięcy temu by Karol
Xxx
2 miesięcy temu
Reply to  Karol

Bardzo dobre spostrzeżenie. Choć jestem.przekonany, że w grupie kredytowiczów jest dużo osób z mentalnością „zastaw się, a postaw się”, które faktycznie by za gotówkę takich rzeczy nie wzięły bo nigdy nie dałyby rady takiej kwoty odłożyć wydając ja wcześniej.
To jednak nie kredyt powoduje, że przeciętny konsument bierze więcej niz bez kredytu. Tylko inteligentny konsument bierze ti samo tylko na kredyt wtedy gdy jest to dla niego rozsądną decyzją zakupowa. A głupi konsument się zadłuża bo może. I dlatego potem wychodzą takie statystyki o których przedmówca mówił tylko źle zidentyfikował powód tego stanu rzeczy.

Tomek
2 miesięcy temu

Jeszcze nikt nie przedstawił mi sensownego (!) argumentu za posiadaniem karty kredytowej albo kupowaniem czegoś z odroczoną płatnością (szczególnie drobnych rzeczy o wartości kilkuset złotych). Przecież kartę kredytową i tak i tak trzeba spłacić. Zatem jaka to różnica, czy zapłacę za zakupy ze zwykłego konta i mam święty spokój albo z kredytówki i mam na głowie dług? Przecież tutaj nie chodzi o zakupy za kilkadziesiąt/kilkaset tysięcy zł, ale o normalne, codzienne zakupy, na które pracujący człowiek zwykle ma pieniądze. Że niby ktoś te dajmy na to 5 tys. zł „inwestuje” przez ten miesiąc? Wolne żarty, może promil z promila tak… Czytaj więcej »

Alf/red/
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale przy limicie karty rzędu 35 tys albo coś, to ona nie jest spłacana w grace period, więc taki klient nie ma żadnego swojego pracującego kapitału. Straszne wnioski z tego raportu. No dobrze, oprocentowanie zadłużenia kart spadło, ale nadal jest zbójecko wysokie (15%). Ojej, chciałem napisać, że limity w koncie są tańsze, ale rzuciłem okiem – i wychodzi, że wcale nie, bo np. CA i Mill mają oferty na takie same 15%. (PS sam mam limit na KK na poziomie duuużo mniejszym niż miesięczny dochód, ale już wiem, że to nie ma sensu)

Rob
2 miesięcy temu
Reply to  Alf/red/

Po prostu mają oprocentowanie maksymalnie dopuszczone przez polskie prawo. Może i zbójeckie. Ale – ja mam karty o większym limicie. Spłacane w GP. I nie tylko „inne środki mi w tym czasie pracują”, ale i środki z kart bezczelnie wyciągam i zaganiam do roboty. Bezpiecznie, ale mam darmowy kredyt na sporą kwotę, więc każdy zysk chętnie przytulę.

Ppp
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Tylko Tomek rozsądnie pyta, jakie to zyski może przynieść owe pracujące małe kilka tysięcy PLN w ciągu miesiąca? Raczej niewielkie, zatem lepiej zapłacić własnymi pieniędzmi i mieć „z głowy”, niż kombinować (tracąc czas i energię) celem zyskania kilku czy kilkunastu PLN.
No i ma rację, ja podchodzę tak samo – dlatego nigdy nie miałem karty kredytowej.
Pozdrawiam.

Szymon
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Napisał Pan kiedyś żartobliwie(?),że podróżowanie jest przereklamowane.Ja powiem pół żartem,pół serio,że oszczędzanie i pomnażanie pieniędzy też jest przereklamowane,chyba że chcemy pomnożone pieniądze przeznaczyć na szczytny cel.Dobrze jest pamiętać,że człowiek od urodzenia umiera,a jego życie jest stosunkowo krótkie.Jestem osobą oszczędną i zapobiegliwą,więc wiem,o czym mówię 🙂

Szymon
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Szczerze mówiąc,wątpię.Ludzie pomnażający pieniądze nie mają poczucia humoru.Albo pieniądze,albo poczucie humoru.Nie można mieć wszystkiego 😉

Luigi
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Poprosiłbym jednak w miarę możliwości o rozszerzenie przykładu o liczby, bo zgadzam się z przedmówcami – ta strategia to walka o relatywnie małe pieniądze, a biorąc pod uwagę dyscyplinę finansową jaką należy posiadać by stosować tą wyklucza większość ludzi bo można sobie łatwo zrobić kuku. Ja nie potrafię zajmować się małymi pieniędzmi a potrafię zajmować się dużymi – teoria obalona. Mam to szczęście że mogę operować na dużym poziomie ogólności, bez większej potrzeby codziennego budżetowania. Wiem ile jestem w stanie odłożyć miesięcznie/rocznie a co za tym idzie – w przeciągu XX lat. Jestem po prostu skrajnie powtarzalny i ponadprzeciętnie konsekwentny,… Czytaj więcej »

Luigi
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Podlinkuje dla szukających:

https://subiektywnieofinansach.pl/brama-do-kredytow-konsolidacja-bez-sensu-i-niebezpieczny-plastik/#comment-248143

1k pln rocznie + equity z benefitów. Aż kusi żeby zwiększyć limit na karcie kredytowej, wrzucać więcej w obligi i w konsekwencji zarabiać więcej na tym genialnym arbitrażu 😉

No mnie nie przekonuje ten „darmowy pieniądz” przedstawianej przez Panów formie.

Karol
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

„Poza tym jeśli ktoś nie potrafi się dobrze zająć małymi pieniędzmi, to nie zajmie się też dużymi.”
Stawia Pan zdanie fałszywe jako truizm. Brzydko.

Karol
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

No właśnie jest nieprawdziwie.
I co najgorsze to bez trudu można sprawdzić.
Pierwszy z brzegu przykład, pomimo dobrych zarobków Winston Churchill spędził większość zwoje życia na skraju ruiny finansowej, czesto mając personalne długi pomimo względnie dobrych jak na tamten czas osobistych dochodów, niemniej dobrze poradził sobie z dogadaniem budzetu wojennego i obowiązkami premiera.
Do tego Laery Elison, Grant, Hamilton jest masa osób która udowadnia, że można nie umieć ogarniać małych pieniędzy a poradzić sobie z dużymi.

Xxx
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

No to teraz trzeba zbudować taką statystykę per kazda osoba żeby wyciągnąć wnioski. Bo ja razie nie ma żadnej reguły.

Leszek
2 miesięcy temu
Reply to  Tomek

Jak będziesz chciał wypożyczyć samochód na zagranicznym lotnisku, albo wnieść kaucję za pokój w hotelu/apartament na stoku, docenisz kredytówkę.

Jacek
2 miesięcy temu
Reply to  Leszek

No nie wiem, jeździłem dużo za granicę, a moja żona i córka jeszcze więcej, korzystaliśmy ze wszystkiego (hotele, statki, samoloty, samochody, nie mówiąc o restauracjach czy muzeach), nie mając kart kredytowych (m. in wynajem samochodu w Argentynie).

RafałX
2 miesięcy temu
Reply to  Tomek

U mnie ma charakter plynnosciowy i jako karta rezerwowa. Oczywiście z autosplaty całości.
Potencjalny zysk z odstek to raczej mityczny jednorożec 🙂

stary
2 miesięcy temu
Reply to  Tomek

Dzięki umiejętnemu korzystaniu z kredytówki miałem zysk netto ok. 250 zł w zeszłym roku (przerzucam kasę „na życie” między oprocentowanymi ROR-ami).
Do tego przy podróżach zagranicznych nie muszę bawić się w wynalazkach typu Revolut i płacę według bardzo korzystnego kursu.
No i powodzenia z wynajmem auta w niektórych miejscach na świecie.

Chl
2 miesięcy temu
Reply to  stary

Jak Pan to niby przerzuca? Musi mieć najpierw Pan wydatki w tej kwocie?

A jeśli chodzi o kursy, to co to ma wspólnego że kredytowa? To raczej typ karty / usługa dodana ma znaczenie? Są debetówki bez/mikro spreadowe.

Stef
2 miesięcy temu
Reply to  stary

Czyli 20 zł miesiecznie chyba mi by sie nie chciało marnowac czasu pamietać. Ale kazdy jest inny.

Xxx
2 miesięcy temu
Reply to  Stef

Na szczęście o niczym pamiętać nie trzeba, te rzeczy robia sie same w rozsądnym banku. Co jest wygodne.

Radomir
2 miesięcy temu
Reply to  Tomek

Kolega się niestety trochę myli. Argumentem jest to, że w dobie zakupów robionych przez internet jest to tak jakby w ciemno. Zdarza mi się używać odroczonych płatności głownie ze względu na: Sprawdzenie jakiegoś sprzętu i jeżeli nie będzie spełniał oczekiwań to zwrot – zazwyczaj zwrot kwoty transakcji dzieje się przed upływem np 30 dni. Sprawdzenie sklepu, nie ma pewności że towar zostanie wysłany i jest dodatkowy czas na reakcję + jakas ochrona kupującego np PayPal I tak, wspomniane buty są możliwe, sam podczas covidu gdy sklepy były, nazwijmy to „puste” kupowałem 4 pary butów aby odesłać 3. To nie angażuje… Czytaj więcej »

Mike
2 miesięcy temu
Reply to  Tomek

Przedstawię Ci trzy:

  1. wynajem auta za granicą – niby możesz debetową, ale odpada Ci 3/4 ofert, musisz wpłacać upierdliwy depozyt albo czasami wręcz brać dodatkowe ubezpieczenie
  2. jak masz finanse pod kontrolą (tj. budżet miesięczny), płacisz kartą kredytową od 1 do dnia wypłaty, potem spłacasz ją i dalej debetową – ale to można rozwiązać rozliczeniem np. od 15 do 15, ale od 1 łatwiej się kontroluje.
  3. jeśli masz dobre przychody i robisz remont, przesuwasz płatności o miesiąc dalej zamiast brać kredyty/raty

Tak po za tym nie widzę za bardzo zastosowań. Debetówka jest „bezpieczniejsza” dla większości.

Tomek
2 miesięcy temu
Reply to  Mike

Co do samochodu zgoda – nie korzystałem z wynajmu za granicą, tutaj kredytówka może ułatwić sprawę. Natomiast punkty 2 i 3 są łatwe do „zbicia” : mając finanse pod kontrolą, zostawiam określoną kwotę na koncie „codziennym”, które „doładowywuję” na początku miesiąca i po sprawie – nic tutaj kredytówka nie ułatwia, a nie mam na głowie długu na głowie. Dalej nie wiem jak te kilka tys. zł ma na siebie zapracować w miesiąc. Gdyby na szali leżało kilkaset tys. zł ale dla potencjalnego zysku kilkudziesięciu zł zadłużać się? Remont tak samo : akurat jestem po większym remoncie, na 6 cyfrową kwotę… Czytaj więcej »

Karol
2 miesięcy temu
Reply to  Tomek

Oj czuję ze masz zupełnie inną mentalność. Ja jestem fiannsowo odpowiedzialny więc nie boję sie długu skoro wiem, że będę mógł go spłacić. Skoro jest festiwal argumentowania kredytowki, to też się posępnę. Ale od razu Ci opowiem, to nie będą racjonalne argumenty za posiadaniem kredytowymi tylko opowieść o tym gdzie kredytowka pomaga mi radzić sobie z moimi problemami psychicznymi związanymi z pieniędzmi – a widzę ze twoje problemy psychiczne związane z pieniędzmi są zupełnie inne niż moje. Mam karty kredytowe od 2002 roku, suma zapłaconych odsetek, opłat za korzystanie z nich do tej pory wynosi 0,00 zł. 1. Lubię trzymać… Czytaj więcej »

das
2 miesięcy temu
Reply to  Tomek

Z mojego doświadczenia kredytówka jest potrzebna w 2 przypadkach:
– wynajem auta ponieważ w niektórych krajach jest trudno znaleźć lub są b.drogie wypożyczalnie, które jej nie wymagają
– jak nie masz za dużo środków (ba chyba nikt nie cierpi na to) a za usługę masz blokowane środki. Np. hotel blokuje na dzień dobry całą kwotę za usługę, przy wyjeżdzie pobiera taką samą wartość a po 2 tygodniach zdejmuje dopiero blokadą. Autentyczny przykład z życia. W efekcie przez 2 tygodnie nie masz do dyspozycji swoich własnych pieniędzy, ale przy kredytówce to nie jest problemem.

podatnik
2 miesięcy temu
Reply to  Tomek

rozne bonusy wliczone w darmowa karte kredytowa, wejscia do salonikow lotniskowych , kursy wymiany walut za granica , darmowe wyplaty z bankomatow, rozne ubezpieczenia i marny concierge

kol
2 miesięcy temu
Reply to  Tomek

Dług w głowie mają wszystkie największe firmy i korporację na świecie nie licząc państw w których żyjemy. Widać nie jesteś skłonny do ryzyka oraz podejmowania decyzji dotyczących zobowiązań finansowych. W dobie powszechnego konumpcjonizmu i życia na kredycie szanuję taką cechę charakteru. Z drugiej strony nie popadajmy w panikę bo kredyty nie są wcale takie złe jak ich malują i często dają poczucie spełnienia marzeń, zdobycia wiedzy czy nowych możliwości w życiu. Tylko takie przypadki są jednostkowe.

PawełS
2 miesięcy temu
Reply to  Tomek

A kto Ci broni być w tym „promilu promila”, który tak postępuje? 😉

Ogólnie chodzi o nawyk, bez względu na to, czy mówimy o kwocie 100 zł czy 100 000 zł.

Nigdy nie kupuję rzeczy, na które mnie nie stać za gotówkę (za wyjątkiem mieszkania), ale jeśli jest opcja rat 0% to ZAWSZE korzystam. Pieniądze idą w jakieś super bezpieczne miejsce (konto/lokata/obligacje) i gdyby mi się jednak budżet „rozkraczył” to mam je dostępne, a mimo to pracują.

DrobnyInwestor
2 miesięcy temu
Reply to  Tomek

Karta kredytowa jak najbardziej ma sens jeśli podchodzić do tego z głową. Może służyć do utrzymywania płynności i pokrycia większych nie planowanych wydatków. Dostaję pensję, spłacam kartę, szacuję ile będę potrzebował w tym miesiącu, a reszta to na inwestycje/oszczędności.

Marcin
2 miesięcy temu
Reply to  Tomek

To inwestowanie wcale nie musi być takim niszowym przypadkiem. U mnie właśnie to jest głównym powodem korzystania z karty kredytowej. Staram się na koncie utrzymywać niewielką ilość gotówki – starczającą na przewidywane standardowe miesięczne zakupy. Całą resztę inwestuję. Ale czasem (raz rzadziej raz częściej) zdarzą się jakieś nieprzewidziane wydatki – i właśnie wtedy wchodzi ona, cała na biało – karta kredytowa 😉 Dzięki temu nie muszę a) martwić się, że mi braknie na nieprzewidziane wydatki – albo b) wyciągać na szybko zainwestowanych pieniędzy. Dodatkowo jeśli nagle zdarzy się jakaś naprawdę dobra okazja inwestycyjna to można się lekko zalewarować. Ale podstawa… Czytaj więcej »

Adam
2 miesięcy temu
Reply to  Tomek

Ja posiadam dwie karty kredytowe, ponieważ do jednej przypisane są assistance domowe typu darmowa usługa hydraulika czy tam ślusarza, być może kiedy się przyda, a do drugiej przypisana jest promocja, dzięki której dostanę za darmo telefon po spełnieniu warunków, które i tak bym spełnił płacąc normalnie za zakupy, nie kupuję nic ponad to co zwykle. Za żadną z nich nie zapłaciłem ani złotówki i obie traktuję jak debetowe. Jedyną fatygą jest konieczność dokonania dodatkowego przelewu raz w miesiącu, aby je spłacić.

pit
2 miesięcy temu
Reply to  Tomek

Przez cały rok utrzymuje średnie zadłużenie na karcie kredytowej 10-15tys. W tym czasie ta sama kwota pracuje na funduszu obligacyjnym krótkoterminowym (brak ryzyka wahań) lub obligacjach skarbowych. Zysk 4-8%. Czyli 500-1000zł masz za darmo rocznie + cashbacki i ubezpieczenia o których wspominają inni. Ustawiasz auto spłatę na kilka dni po wypłacie i zapominasz o temacie. Dodatkowo płynność w razie awaryjnych sytuacji gdy potrzeba nagle pieniędzy. A w razie potrzeby wyczyszczenia sytuacji kredytowej, sprzedajesz obligi i spłacasz (max 5 dni roboczych). W praktyce zysk jest może być większy w moim przypadku, bo poduszkę na obligach i tak musiałbym utrzymywać, a dzięki… Czytaj więcej »

Djcuriejehtj
2 miesięcy temu
Reply to  pit

Naprawdę masz miesięczne wydatki na poziomie 10-15k, które można regulować kartą? Dodać do tego opłaty za mieszkanie, podatki, inne przelewy i robi się ponadprzeciętny koszt życia.

pit
2 miesięcy temu
Reply to  Djcuriejehtj

Tak – podpięcie pod BLIKA pozwala większość wydatków przerzucić na kartę kredytową bezkosztowo. Nawet wpłaty na IKZE czy do TFI idą BLIKEM jako płatności bezgotówkowe (sic!) z zerową prowizją. Podatki też opłacisz BLIKEM, chociaż zwykle to mam zwrot;).Drugą kartę kredytową spłacam BLIKEM płacąc pierwszą (grace period 2x54dni;). Średnia pensja w Polsce to 6300 netto. 2×6300 + 2×800 (800+) = 14200. Dla rodziny 2+2 10-15k to żaden ponadprzęciętny koszt życia.

das
2 miesięcy temu
Reply to  pit
  1. średnia to nie mediana, takie zarobki (i wyzsze) osiąga 25-30% ludzi, więc jeśli ludzie kojarzyli by się losowo to 2×6300 osiągalne jest dla ok.10% par.
  2. Jaki procent z tych par ma >1 dziecka?
  3. więc statystycznie taki model rodziny to ok.5-10% gospodarstw domowych
  4. nie wszystkie takie rodziny wydają 100% zarobków
  5. wniosek: 10-15k/m-c to jednak ponadprzeciętne koszty życia w PL
Alf/red/
2 miesięcy temu
Reply to  pit

Fiu fiu, w którym banku można podpiąć BLIK do karty kredytowej i to tak, żeby to zawsze była transakcja bezgotówkowa? W którym TFI można płacić BLIK?

Karol
2 miesięcy temu
Reply to  pit

O kurcze można mieć blika do karty kredytowej podpiętego. W ING nie mam takiej opcji i przyznałem, że założyłem, że jak tam tak nie ma to nie ma. Nie mniej kilka ale. 1. Jeżeli drugą kartę możesz spłacić blikiem z pierwszzej to czemu w ogóle sie bawisz w to i nie występujesz karty do zera? Mam na myśli to że jeżeli limit masz 20 tys zł na obu kartach, to po co płacić w tej sposób jak możesz raz wydrenować całe 20 tys zł i włożyć na oszczędności i potem blikiem raz spłacić pierwszą kartą drugą kartę, a potem na… Czytaj więcej »

Rob
2 miesięcy temu
Reply to  Karol

Spotkałem się z miejscami, gdzie płatność blikiem była bezpłatna, a kredytówką – obciążona prowizją. I – tak, blik z kredytówki był bezprowizyjny 🙂

Xxx
2 miesięcy temu
Reply to  Karol

Dobre pytania szkoda, że komentujący twierdzący boi się odpowiedzieć.

das
2 miesięcy temu
Reply to  pit

Idea wydaje się ciekawa ale nie do końca chyba są tam słuszne założenia lub ich nie rozumie:

  • jakie fundusze obligacyjne krótkoterminowe nie mają ryzyka wahań ???
  • co daje 8% zysku ??? brutto/netto?
  • żeby automatycznie spłacać to pieniądze trzeba jednak mieć by zapomnieć o temacie
  • ’zerwanie’ 150szt. obligacji to już koszt 300-450zł dla COI/EDO
  • te 5 dni to teoretycznie jest max 5 dni roboczych ale w praktyce to jest zawsze równe 5 dni lub więcej: w przypadku nowokupionych obligacji to będzie pewnie 8-10 dni a mniej niż miesiąc przed końcem to się nie da!
EKD
2 miesięcy temu
Reply to  Tomek

To ja skromnie dodam mój argument za KK – bonus 45 zł/mieś za wykorzystanie limitu 1500 zł/mieś lub więcej. To daje 540 zł/rok od banku. Oczywiście całość spłacam automatycznie lub przed czasem, gdy ręka świerzbi (świerzbi żeby spłacić, bo nie lubię mieć długów)

Chl
2 miesięcy temu
Reply to  EKD

W jakim banku takie bonusy?

EKD
2 miesięcy temu
Reply to  Chl

Santander. Teraz chyba dają wiecej

Alicja
2 miesięcy temu
Reply to  EKD

O to to. Ja się nie bawię w żadne krótkoterminowe inwestowanie, a na kredytówce i tak zarabiam. Pekao daje mi cashback 30 zl miesięcznie za zakupy online, a dodatkowo karta kredytowa Mastercard daje mi więcej punktów niż debetówka w programie Bezcenne Chwile , które to punkty kilka razy w roku (wychodzi średnio 2 w roku) wymieniam sobie na bon 50 zł do jakiegoś sklepu i bilet do kina. Skorzystałam też juz z Business Check-in na Okęciu, no i wpadło w sumie 40 tysiecy mil w Miles & More. Jak to wszystko zsumować, to robi się ładna kwota bonusu za nicnierobienie… Czytaj więcej »

Jacek
2 miesięcy temu
Reply to  Tomek

Nie, Pan nie jest dziwny, tylko normalny. Podpisuję się w 100 procentach pod każdym Pana słowem. To są dokładnie moje myśli. W życiu dość dobrze dorobiłem się i nigdy nie brałem żadnych kredytów, nie mialem i nie chciałem mieć żadnych kart kredytowych. Mój ojciec nauczył mnie (już w moim dzieciństwie), że jak chcę sobie coś kupić, to muszę na to uzbierać pieniądze, a jeżeli nie daję rady uzbierać, to znaczy, że mnie na to nie stać. W ósmej klasie szkoły podstawowej kupiłem sobie maszynę do pisania, na którą zbierałem ponad dwa lata. Tak, pracowałem jako dzieciak – wrzucałem węgiel do… Czytaj więcej »

Djcuriejehtj
2 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Łatwiej tak robić mając duże dochody. Przeciętną osoba nie może sobie pozwolić np. na zakup nieruchomości bez kredytu

Xxx
2 miesięcy temu
Reply to  Djcuriejehtj

Duże dochody też nic nie dadzą. Zaczynając od tego, że jak zarabiaz kilka średnich krajowych, to nie do końca chceszz kupić takie mieszkanie jak leń zarabiający 75% średniej krajowej. A kończąc na tym, że nawet jak na konto wplywa 15 tys zł średnio miesięcznie, masz wydatki w ryzach, korzystasz z socjalu dla bezdzietnych i nie masz dzieci i w wfekcie udaje Ci się odłożyć 10 tys zł (miedzkasz u rodziców , finansuje swoje kedzenie, ubrania, choroby, zyjesz dość biednie) z tego, to żeby kupić mieszkanie za 1 mln zł (mniej więcej takie jak moje) dalej myślisz oszczędzać przez trochę mniej… Czytaj więcej »

Tomek
2 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Aż mi się przypomina jak na swój pierwszy telefon, jeszcze w czasach szkolnych, mając 12-13 lat, przez bite pół roku zbierałem po okolicy… złom, który sprzedawałem na skupie. Satysfakcja z tak kupionego telefonu była większa niż jego posiadanie. Jako, że wychowywałem się na wsi, miałem w moim odczuciu na tamte czasy, sporo możliwości, żeby sobie „zarobić” jako dzieciak. Wyjazdy do lasu jako pomocnik przy wyrębie drewna to była stała część wakacji, tak samo jak koszenie trawy po sąsiadach, czy sprzedawanie owoców z sadu. Może to nie były zarobki kosmicznie, ale nauczyły mnie jednej zasady, której trzymam się do dzisiaj :… Czytaj więcej »

Karol
2 miesięcy temu
Reply to  Tomek

Jak ja się cieszę że moi rodzice nie dali mi marnować zycia w ten nieefektywny sposób i wspierali mnie fianansowo za dzieciaka, a potem poszedłem do prawdziwej pracy w której zarabiam tyle ze jak chce nowy smartfon to muszę pensję z 4 dni pracy poświęcić. A wszystko to dzięki temu, że jak chciałem za dzieciaka nowy telefon to go po prostu dostawałem i przez pół roku zamiast zbierać zlom jak osoba w kryzysie bezdomności, to uczyłem się chetniej w podziękowaniu dla rodziców za dobro jakim mnie otaczają, co zaprocentowało dobrą karierą. I finansami z których jestem bardzo zadowolony obecnie. Cos… Czytaj więcej »

Rob
2 miesięcy temu
Reply to  Karol

Czy rozumiesz też mechanizmy psychologiczne sprawiające, że pojechałeś czystej wody buractwem? I te odpowiadające za projekcję – bo, jak przypuszczam, nie wiesz nic o dzisiejszym poziomie życia Pana Tomka.

Karol
1 miesiąc temu
Reply to  Rob

Ewidentnie nie jest za dobry, skoro musi się dowartościowywać opowieścią o marnowaniu życia na rzeczy, które w normalnych rodzinach są absolutna podstawą bez robienia z dziecka złomiarza. I musi sugerować, że tylko on jest ogarnięty życiowo i finansowo bo ma chorobliwy strach przed korzystaniem z darmowego narzędzia. Sorry ale to o czym on mówi, niczym nie różni się od rodzica który robi ze swojego dziecka frajera i życiową niedojdę bo nie daje mu nigdy noża do ręki, bo gdzieś przeczytał, że jakieś dziecko sobie podcięło żyły nożem i prawie umarło. Więc będzie mu teraz opowiadał (prawdziwe historie o ludziach którzy… Czytaj więcej »

Karol
2 miesięcy temu
Reply to  Jacek

No i czego to dowodzi co napisałeś? Twój ojciec nie nauczył cię tego, tylko przekazał Ci pewien światopogląd w który uwierzyłeś bezkrytycznie. Światopogląd bardziej bezpieczny dla ludzi którzy nie są finansowo odpowiedzialni, więc wierzę że chciał dobrze.

Alf/red/
2 miesięcy temu

Co do refinansów KH, to właśnie (w tych dniach) ich mocno przybywa. Oferty nowych kredytów pospadały na „pięć z hakiem”, więc ci, co mają stałe (!) na 7, 8 czy 9%, uderzają do banków – i dostają oferty nawet wewnętrznie, nawet bez donoszenia „kontrofert od konkurencji”. Właśnie sobie obcinam 0,9pp, co da redukcję odsetek o prawie 400 zł (!) miesięcznie.

Alf/red/
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

A nieee, same to nie! Trzeba zagadać. Ale na miętko – jak słyszałem od wiewiórek, to najczęściej nie ma potrzeby molestować i przerzucać się kwitami.

Marek
2 miesięcy temu

Mam kartę kredytową tylko po to aby dostawać cashback Alior Banku.

Яцек
2 miesięcy temu

Lichwówki, a nie chwilówki!

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu