Jeden z najlepszych polskich banków zapowiada nową ofensywę: zamierza dwukrotnie urosnąć w ciągu dekady. W zaprezentowanej dzisiaj 10-letniej strategii ING Bank Śląski ogłosił plan bardzo dużego zwiększenia skali działalności. Bank chce pozyskać dwa miliony nowych klientów, a także potroić liczbę zamożnych klientów (i stać się największy na rynku private banking) i również potroić liczbę osób, które będą w nim nie tylko oszczędzały, ale też inwestowały pieniądze, głównie na emeryturę
ING Bank Śląski to czwarty bank w Polsce pod względem aktywów. Ma 11% udziałów w rynku kredytów i mniej więcej 10% w rynku depozytów. Jest dwa razy mniejszy, jeśli chodzi o skalę działalności niż liderujący w rankingu PKO BP. W najbliższych latach będzie walczył o miejsce na podium z Bankiem Pekao (gdzie strategicznym inwestorem jest Skarb Państwa), Santander Bankiem (który ma nowego właściciela i zapewne wkrótce zmieni nazwę na Erste Polska) oraz z mBankiem (włości niemieckiej grupy Commerzbank).
- Osiem najważniejszych dylematów inwestycyjnych na najbliższą dekadę [POWERED BY CITIBANK HANDLOWY]
- Agenci AI, czyli rewolucja. Nie tylko w zakupach, ale też w płatnościach. Jak to zmienia przyszłość handlu? [POWERED BY VISA]
- Które spółki z branży oprogramowania nie przegrają z AI? Analitycy zrobili stress-testy. Czy po spadku wartości o 30% są już okazje inwestycyjne? [POWERED BY SAXOBANK]
ING Bank Śląski ma z pewnością największą gwiazdę w reklamach – aktora Marka Kondrata. Ale najbardziej wśród konkurentów wyróżnia się stabilnością i przewidywalnością. To jeden z nielicznych banków, który nie dał się wciągnąć w ruletkę kredytów walutowych, jeden z niewielu płacących systematycznie wysokie dywidendy i jeden z najbardziej ostrożnych w pożyczaniu pieniędzy. Kredyty w ING zawsze należały do tańszych na rynku, ale bank nigdy nie rozdawał ich na prawo i lewo. Dlatego np. w kredytach gotówkowych ma niski udział rynkowy, bo skupiał się na finansowaniu własnych najmniej ryzykownych klientów.
Ma też opinię banku „oszczędnościowego”, czyli raczej dla klientów gromadzących oszczędności niż zadłużonych po uszy. To od oferty ING rozpoczęła się w Polsce historia elastycznych kont oszczędnościowych zarządzanych przez internet. No i, jeśli ktoś ma jego akcje, to wyszedł na tym znacznie lepiej niż na posiadaniu udziałów w większości innych banków. Przez 20 lat wartość pieniędzy ulokowanych w akcjach ING wzrosła mniej więcej 10-krotnie.

Dziś jedna akcja banku kosztuje 320 zł, a 27 lat temu w ofercie publicznej można było ją kupić za 5 zł (uwzględniam denominację), a niedługo po debiucie (już bez żadnych restrykcji ilościowych, czyli więcej niż trzy akcje na głowę) – po ok. 10 zł. Uwzględniając generowane przez bank zyski przy obecnej cenie jego akcji, wskaźnik C/Z wynosi mniej więcej 10 (za 320 zł kupujemy 35 zł zysku netto przypadającego na akcję, z którego mniej więcej połowa rzeczywiście trafia nam do kieszeni w postaci dywidendy).
ING Bank Śląski chce urosnąć dwukrotnie w 10 lat. Ale jak?
Czy kolejna dekada przyniesie dalszy wzrost wartości rynkowej akcji ING? To pytanie zapewne zadają sobie inwestorzy, którzy trzymają (lub kupują) jego akcje. Bank przekonuje w ogłoszonej strategii zatytułowanej „ING. W rytmie życia”, że jak najbardziej. Zamierza bowiem ponad dwukrotnie zwiększyć skalę działalności w ciągu dekady przy utrzymaniu dotychczasowej (dość wysokiej na tle rynku) rentowności. Akcjonariuszom obiecuje zaś wyższą niż do tej pory dywidendę – docelowo 75% zysku. „Do tej pory zawsze dowoziliśmy obietnice” – zapowiadają jego menedżerowie.
W odróżnieniu od innych banków ING opublikował strategię nie na trzy, cztery najbliższe lata, ale aż do 2035 r. Biorąc pod uwagę, jak bardzo niestabilny jest świat i rynek usług finansowych, to nieco ryzykowne. Aczkolwiek zamierzenia banku są dość „uniwersalne”, a więc trudno sobie wyobrazić, żeby jakieś nieoczekiwane zmiany na rynku mogły wywrócić je o 180 stopni. Co najwyżej mogą utrudnić albo ułatwić ich realizację.
Głównym celem jest większa skala działalności. W ING prawdopodobnie zdają sobie sprawę, że za kilka lat na rynku detalicznym utrzyma się tylko kilka największych banków. Koszty technologii potrzebnej do tego, by obsługiwać klientów, będą się zwiększać, więc tylko odpowiednio duża skala działalności pozwoli utrzymać wysoką rentowność. ING chce się zmieścić w gronie banków, którym prowadzenie banku uniwersalnego się opłaci.
Jak tego dokonać? Nic nowego pod słońcem. Chce dać klientom możliwie najwyższą jakość oferty (w sensie platformy technologicznej, dostępu do usług poprzez bardziej tradycyjne kanały i poziomu obsługi), być jakościowym asystentem w zarządzaniu majątkiem i w podejmowaniu dobrych decyzji finansowych oraz być strategicznym partnerem w kluczowych projektach dla Polski (ten temat w tekście pomijam jako najmniej interesujący z punktu widzenia odbiorców – klientów raczej detalicznych lub „małofirmowych”).
Gdzieś już to słyszeliście? Owszem, podobnie brzmią strategie innych banków, które zapowiadają ekspansję. Najlepsza oferta, asystowanie klientowi na kolejnych etapach jego życia finansowego i wspomaganie jego bogacenia się to mantra wszystkich największych banków w Polsce, które chcą zwiększyć udział dochodów z zarządzania majątkiem w całości zarabianych pieniędzy. Wszystkim na pewno się nie uda. Komu się uda? Po owocach ich poznacie. ING zapowiedział ekspansję na kilku kierunkach.
Dwa miliony nowych klientów i bank dla zamożnych klientów
>>> Walka o zwiększenie liczby klientów detalicznych. Obecnie ma ich 4,6 mln, a za 10 lat zamierza obsługiwać 6,6 mln klientów, czyli pozyskiwać 200 000 nowych klientów rocznie (byłoby to dwa razy większe tempo niż do tej pory). I to chce tak urosnąć w kryzysie demograficznym, czyli przy zmniejszającym się torcie do podziału. Bank pozyskuje nowych klientów od najmłodszych lat, już „wychowując” ich sobie m.in. na platformie Roblox. Ale to raczej nie wystarczy. Żeby urosnąć o 2 mln klientów, będzie trzeba zrobić wielki skok na klientów konkurentów.
W ING wierzą, że zwiększą tempo pozyskiwania klientów za pomocą dobrej, bardziej elastycznej oferty (będzie więcej usług, które będzie można włączyć i wyłączyć, czyli subskrypcyjnych), utrzymaniu dostępności usług „żywych” doradców (żeby jak największa liczba klientów mogła w ciągu kilku kwadransów dostać się do konsultanta) i technologii, która nie boli (np. aplikacji mobilnej łączącej codzienne bankowanie z inwestowaniem na emeryturę).
W ING chcą też zmniejszyć liczbę klientów odchodzących do konkurencji. Dziś to jest kłopot dla ING, bo chociaż jest to najwyżej oceniany bank wśród piątki największych na rynku, pod względem „dostarczycieli” klientów do konkurencji też jest dość zauważalny. To ma się zmienić. Być może będzie więcej promocji skierowanych nie tylko dla nowych klientów? Bank zapowiada, że będzie starał się zapewnić klientom możliwość kontaktu z call center zawsze w czasie krótszym, niż 45 sekund.
>>> Próba osiągnięcia pozycji największego banku obsługującego zamożnych klientów. ING chce ponad trzykrotnie zwiększyć liczbę klientów bankowości prywatnej z obecnych 15 000 do przynajmniej 50 000 osób. Gdyby udało mu się tak urosnąć i pozyskać tylu zamożnych klientów, byłby prawdopodobnie największym bankiem pod tym względem w Polsce (albo jednym z dwóch, trzech największych). Będzie do tego potrzebne zbudowanie marki banku z najlepszą ofertą dla segmentu „private”, której dzisiaj ING nie ma, choć jest postrzegany jako „bank do oszczędzania”. Jest więc na czym budować.
>>> Radykalne zwiększenie liczby osób oszczędzających z ING (głównie na emeryturę). W ofercie inwestycyjno-emerytalnej strategia ING zakłada podwojenie udziału w rynku (do 12%). Innym celem banku jest zwiększenie liczby klientów posiadających w nim produkty inwestycyjne do miliona osób (dziś jest ich 334 000). Będzie potrzebna aplikacja łącząca codzienne bankowanie z inwestycjami, prosta i tania oferta inwestowania oraz wielokanałowa edukacja klientów. Jest tutaj dodatkowy, często pomijany element – klient oszczędzający na emeryturę (podobnie jak ten, który ma kredyt hipoteczny w banku) jest automatycznie znacznie bardziej lojalny.
ING poinformował o przejęciu 100% udziału w Goldman Sachs TFI, jednym ze średniej wielkości towarzystw funduszy inwestycyjnych. Te fundusze zapewne będą podstawą do budowy bankowej oferty produktów inwestycyjnych. Prawdopodobnie nie da się zwiększyć lawinowo odsetka klientów inwestujących bez zwiększenia liczby tych „tylko” oszczędzających. ING chce więc dwukrotnie zwiększyć depozyty detaliczne (dziś mają 126 mld zł) i mniej więcej w takim samym stopniu depozyty korporacyjne (dziś 92 mld zł).
>>> Zwiększenie skali kredytowania klientów. ING będzie chciał walczyć z łatką „banku tylko dla oszczędzających” i urosnąć w kredytach gotówkowych, w których ma dzisiaj tylko 5% udziału rynkowego (prawie dwa razy mniej, niż wynikałoby to z jego gabarytów). Chce urosnąć i za 10 lat mieć już 8% udziału, co oznacza, że będzie musiał skutecznie podstawiać klientom kredyty „pod nos” (zapewne za pomocą technologii).
W kredytach hipotecznych ING zamierza urosnąć 2,5-krotnie (dziś ten portfel wynosi 61 mld zł). Ma w tym pomóc cyfrowa hipoteka i utrzymanie pozycji w czołówkach rankingów, jeśli chodzi o taniość. ING słabo sobie radzi na rynku leasingu i to też ma się radykalnie zmienić (chce być jedną z trzech największych leasingodawców w kraju).
Czas skończyć z krótkimi promocjami i mieć dobrą ofertę „na stałe”?
ING Bank Śląski – jeśli chce dwukrotnie urosnąć w kwestii oszczędności klientów i skalę ich kredytowania, a trzykrotnie, jeśli chodzi o zarządzanie majątkiem (czyli klientów inwestujących oraz zamożnych posiadaczy dużych aktywów) – będzie musiał zrobić dwie rzeczy: wejść na jeszcze wyższy poziom, jeśli chodzi o jakość aplikacji mobilnej, i połączyć ją z opcjami inwestycyjnymi (robi to dość skutecznie np. Revolut) oraz (ro)zbudować wizerunek najlepszego banku dla zamożnych lub bogacących się klientów. Ostatnio ING dość mocno spuścił z tonu, mocno stawiając na pozyskiwanie nowych klientów krótkoterminowymi promocjami. Ofertę „na stałe” ma niezbyt atrakcyjną.
No i zacząć bardziej agresywnie walczyć o utrzymanie lojalności obecnych klientów (pod tym względem bywał do tej pory denerwujący). A tu potrzebne może być „wymyślenie” miksu kanałów kontaktu z bankiem, który będzie dla klientów najbardziej efektywny (z tym ogromny problem ma np. mBank). Ciekawym pomysłem jest wprowadzenie modelu subskrypcyjnego, o ile będzie on dotyczył oferty usług pożądanych przez klientów, to de facto ściągnie ich do banku.
Jak myślicie, znów dowiozą czy tym razem przeholowali z ambicjami? W zasadzie nie mają innego wyjścia, jeśli nie dowiozą, to będą musieli spaść do bankowej drugiej ligi. Ekspansja fintechów i kryzys demograficzny sprawią, że rynek bankowy będzie coraz trudniejszy i będzie wymagał większej skali, by utrzymać rentowność. A żeby to zrobić, nie będąc PKO BP lub Bankiem Pekao, trzeba urosnąć.
————————————
WIĘCEJ O STRATEGIACH BANKÓW:

———————————-
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————-
ZOBACZ CO W HOMODIGITAL:
Obok „Subiektywnie o Finansach” stoi w internetach multiblog Homodigital.pl, czyli subiektywnie o technologii. Opowiadamy w nim to, co ważne dla Twojego cyfrowego bezpieczeństwa i jestestwa. Opowiadamy tak, jak w „Subiektywnie o Finansach” – czyli tylko to, co istotne i tak, żeby każdy zrozumiał. Jeśli korzystasz z technologii, to wpadaj na Homodigital.pl, czytaj i komentuj artykuły, pomóż nam się rozwijać.
——————————-
SPRAWDŹ NASZE RANKINGI BANKÓW:
Zastanawiasz się, co zrobić z pieniędzmi? W którym banku jest najwyższe oprocentowanie pieniędzy na długo, a w którym na krótko? Który najlepiej zapłaci za nowe środki, a który „w standardzie”? Sprawdź „Okazjomat Samcikowy” – to aktualizowane na bieżąco rankingi lokat, kont oszczędnościowych, a także kont osobistych, rachunków firmowych i kart kredytowych. Wszystkie tabele znajdziesz w zakładce „Rankingi” w „Subiektywnie o Finansach”.
——————————-
ZNAJDŹ SUBIEKTYWNOŚĆ W SOCIAL MEDIACH
Jesteśmy nie tylko w „Subiektywnie o Finansach”, gdzie czyta nas ok. pół miliona realnych odbiorców miesięcznie, ale też w mediach socjalnych, zwanych też społecznościowymi. Tam krótkie spostrzeżenia o newsach dotyczących Twoich pieniędzy. Śledź, followuj, bądź fanem, klikaj, podawaj dalej. Twórzmy razem społeczność ludzi troszczących się o swoje pieniądze i ich przyszłość.
>>> Nasz profil na Facebooku śledzi ok. 100 000 ludzi, dołącz do nich tutaj
>>> Samcikowy profil w portalu X śledzi 26 000 osób, dołącz do nich tutaj
>>> Nasz profil w Instagramie ma prawie 11 000 followersów, dołącz do nich tutaj
>>> Połącz się z Samcikiem w Linkedin jak 26 000 ludzi. Dołącz tutaj
>>> Nasz profil w YouTube subskrybuje 12 000 widzów. Dołącz do nich tutaj
>>> „Subiektywnie o Finansach” jest już w BlueSky. Dołącz i obserwuj!
———————————-
ZOBACZ NASZE ROZMOWY:
„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtubie. Raz w tygodniu duża rozmowa, a poza tym komentarze i wideofelietony poświęcone Twoim pieniądzom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube
zdjęcie tytułowe:











