OpenAI kilka dni temu zawarła z Microsoftem, swoim największym partnerem biznesowym, umowę otwierającą drzwi do potencjalnego wejścia OpenAI na giełdę. Biorąc pod uwagę obecną wycenę spółki i jej kosmiczne potrzeby finansowe, może być to największa oferta publiczna akcji w historii. To może być przedsięwzięcie, które kompletnie przyćmi dotychczasowego rekordzistę pod tym względem – arabskie Saudi Aramco. Ile poczekamy na giełdowy debiut OpenAI? Czy warto już szykować pieniądze?
Na tę umowę świat – zwłaszcza finansów – czekał dość długo. Od dawna było wiadomo, że OpenAI, by się szybko rozwijać, musi zmienić swoją strukturę korporacyjną, którą odziedziczył z czasów (dawno minionych), gdy był małym labem AI o statusie organizacji non-profit. Problem był jeden – by ten proces był możliwy, potrzebna była zgoda Microsoftu, który na wczesnym etapie zainwestował w startup Sama Altmana olbrzymie, jak się wtedy wydawało, pieniądze. A Microsoft chciał w nowej umowie zabezpieczyć przede wszystkim swoje interesy.
- Kiedy powinieneś się zastanowić nad zmianą banku? Osiem sygnałów. Dlaczego Polacy często biorą „ślub z bankiem” na całe życie? [POWERED BY UNICREDIT]
- Od dłuższego czasu usilnie główkujesz, w co by tu zainwestować, żeby nie stracić? Te liczby mówią: „przestań się wreszcie zastanawiać” [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jesteś na początku swojej drogi zawodowej? Oto Twoja checklista na bezpieczną podróż przez życie. Osiem ważnych punktów! [POWERED BY PZU]
Negocjacjom między firmami nie pomagał fakt pewnego zauważalnego rozluźniania więzi między oboma firmami. Było to oczywiste już na początku bieżącego roku, gdy w obecności nowo wybranego prezydenta Donalda Trumpa ogłaszano projekt Stargate, czyli sojusz OpenAI z Softbankiem i Oracle mający na celu zbudowanie olbrzymich centrów danych dla startupu Sama Altmana. Microsoft był wielkim nieobecnym w tym projekcie.
Teraz nowa umowa jest już podpisana i OpenAI przekształci się w spółkę, która docelowo będzie mogła wejść na giełdę. Jakie pieniądze może chcieć pozyskać firma Altmana? Biorąc pod uwagę ambicje firmy, może chodzić o sumy 11-, a nawet 12-cyfrowe.
AI będzie kosztować biliony
Budowanie AI będzie najprawdopodobniej jednym z najkosztowniejszych, jeśli nie najkosztowniejszym projektem w historii ludzkości. Jak szacuje McKinsey, budowa tylu centrów danych dla AI, by zaspokoić rosnący popyt, będzie kosztować globalnie 5,2 bln dolarów do 2030 roku. Z kolei Sam Altman podobno sygnalizował niedawno, że tylko jego firma będzie potrzebować centrów danych o mocy 250 GW do 2033 roku. Przy koszcie 1 GW mocy centrum obliczeniowego rzędu 30 mld dolarów daje to potrzeby inwestycyjne na poziomie około 7,5 bln dolarów dla samej OpenAI w ciągu ośmiu lat.
Oczywiście OpenAI nie poniesie tych kosztów samo, będzie miało do tego partnerów, części mocy obliczeniowych nie będzie budować, tylko po prostu wynajmie itd. Nie zmienia to faktu, że potrzeby finansowe firmy będą bardzo duże – według niedawnych szacunków firmy do końca 2029 roku „przepali” ona 115 mld dolarów w gotówce, czyli jej wydatki o tyle właśnie będą większe od przychodów, i to mimo że te ostatnie rosną w szybkim tempie.
Jeśli dodatkowo weźmiemy pod uwagę, że zaledwie pół roku wcześniej firma szacowała, że to „przepalanie” gotówki będzie sporo wolniejsze, na poziomie jakichś 35 mld dolarów, to chyba nie możemy wykluczyć, że te 115 mld dolarów to bynajmniej nie jest ostatnie słowo startupu, jeśli chodzi o potrzeby finansowe.
Część z tych potrzeb jest już zabezpieczona. W kwietniu OpenAI podpisał umowę o 40 mld dolarów finansowania od grupy inwestorów pod przewodnictwem japońskiego Softbanku. Pierwsze 10 mld dolarów zostało już wypłacone, reszta czekała na umowę z Microsoftem i związaną z nią zmianę organizacji OpenAI.
Dodatkowo firma Sama Altmana podpisała list intencyjny z Nvidią zakładający, że spółka Jensena Huanga dostarczy 100 mld dolarów, by pomóc OpenAI sfinansować budowę 10 GW mocy obliczeniowych opartych na technologii Nvidii. Jednak tylko część tego finansowania będzie w gotówce, reszta w sprzęcie – nie ma więc pewności, w jakim stopniu wpłynie to na potrzeby gotówkowe OpenAI.
OpenAI pobije Saudi Aramco? Największa oferta publiczna?
Jak duże musiałoby być IPO OpenAI, by stać się największym w historii? Największe jak dotąd było IPO saudyjskiej firmy naftowej Saudi Aramco, która pozyskała od inwestorów w 2019 roku niemal 30 mld dolarów. Po przeliczeniu na obecne dolary byłoby to trochę ponad 36 mld dolarów.
Łatwiej by było spółce sama Altmana uzyskać miano największego IPO, ale amerykańskiego. Dotychczasowy rekordzista Visa pozyskała w 2008 roku, w przeliczeniu na obecne dolary, niecałe 29 mld dolarów.
Spółki amerykańskie generalnie nie są gigantami, jeśli chodzi o fundusze pozyskane w IPO. Na liście największych debiutów w historii dominują spółki azjatyckie: obok Saudi Aramco są to japoński telekom NTT Docomo oraz chiński detalista internetowy Alibaba i dwa chińskie banki.
Jedyną firmą z Magnificent Seven, a więc największych spółek technologicznych, która zmieściła się w pierwszej dziesiątce największych IPO, jest Facebook (obecnie Meta) z IPO wartym w przeliczeniu na obecne dolary 22 mld. Śmieszne jak na obecne warunki pieniądze pozyskiwały najstarsze z obecnych BigTechów – Apple w 1980 roku zebrał około 100 mln dolarów, a Microsoft sześć lat później – 61 mln dolarów. Nawet biorąc pod uwagę poprawkę na inflację, jest to niewielki ułamek obecnej wyceny OpenAI.
Czy mamy więc szansę na największą rundę finansowania w historii? Biorąc pod uwagę ewoluującą i to szybko retorykę firmy co do potrzeb finansowych, to możemy się spodziewać, że tak. Przy ostatniej wycenie firmy na poziomie 500 mld dolarów – pracownicy niedawno sprzedawali swe akcje po właśnie takiej wartości firmy – do pobicia Saudi Aramco wystarczyłaby emisja raptem jakichś 8% akcji. A wycena byłaby prawdopodobnie wyższa, i to o wiele – chętnych do kupienia najprawdopodobniej najbardziej obiecującej firmy AI byłoby sporo.
Kiedy największa oferta publiczna w historii? Raczej nieprędko
Biorąc pod uwagę potrzeby gotówkowe OpenAI, IPO wydaje się prawdopodobne. Potwierdził to Sam Altman, który ogłosił, że IPO jest prawdopodobne, „biorąc pod uwagę nasze plany kapitałowe”. Podobno też powiedział to samo pracownikom spółki, ale odmówił podania konkretnej daty.
Jak się wydaje, firma nie musi się spieszyć. W najbliższych miesiącach dostanie około 30 mld dolarów od inwestorów pod przewodnictwem Softbanku, a w drugiej połowie roku powinno zostać uruchomione pierwsze centrum danych ze sprzętem Nvidii, co powinno uruchomić pierwszą transzę finansowania od tej ostatniej.
Dodatkowo w tym i kolejnym roku wypływ gotówki będzie raczej umiarkowany, na poziomie w sumie około 26 mld dolarów, a więc taki, który zostanie pokryty przez dotychczas zapewnione pieniądze od inwestorów.
Gorzej może być w latach 2027 i 2028, gdy wypływ gotówki wyniesie odpowiednio 35 i 47 mld dolarów. Jeśli więc brać pod uwagę same potrzeby firmy w zakresie finansowania, to IPO wydaje się najbardziej prawdopodobne właśnie w tych dwóch latach.
Najjaśniejsza gwiazda AI czy kandydat do krachu?
Słowa „bańka AI” co chwila przetaczają się przez media technologiczne i finansowe i nawet zaczęły się pojawiać w wypowiedziach niektórych przedstawicieli firm technologicznych, nie wyłączając… Sama Altmana.
Szef OpenAI zapewne nie odnosił tych słów do własnej firmy, ale jeśli spojrzymy na jej wycenę i finanse, to słowo „bańka” samo przychodzi na myśl. Bo mówimy o spółce, która przy wycenie 0,5 biliona dolarów osiągnie przychody za 2025 rok rzędu… 13 mld dolarów.
Oczywiście firma ma jeszcze spory potencjał wzrostu. Przy obecnych 800 mln aktywnych użytkowników może jeszcze liczyć na spory wzrost bazy klienckiej. Ale raczej nie istotnie powyżej 4 mld dolarów – ogranicza ją nie tylko liczba internautów na świecie (około 5,5 mld osób), ale i niechęć władz w takich krajach jak Chiny i Rosja do rozwiązań amerykańskich.
Warto dodać, że jak dotąd OpenAi specjalnie na swoich klientach z segmentu konsumenckiego specjalnie nie zarabia, bo zdecydowana większość z nich wybiera plan bezpłatny. Stąd zapewne dochodzące z firmy od czasu do czasu pogłoski o wprowadzeniu reklam. To wciąż przyszłość, ale jest to jedna z potencjalnych ścieżek do zwiększenia monetyzacji usług dla klientów indywidualnych.
Jeszcze większy jest potencjał w firmach, gdzie adopcja AI nadal jest dość powolna. Tu jednak jak dotąd lepiej radzi sobie Anthropic, rywal OpenAI. Dodatkowo jest jeden aspekt adopcji w biznesie, który może być dla OpenAI kłopotliwy: firmy będą wdrażać AI głównie po to, by zredukować koszty – żyli w dużej mierze, by móc zwalniać ludzi. A to może uderzyć w nastroje konsumenckie i, w konsekwencji, w konsumencki biznes OpenAI.
A jeśli bańka pęknie?
Mamy jeszcze jeden czynnik – wysoką kapitałochłonność biznesu OpenAI. Nawet jeśli koniec końców centra danych dla OpenAI zostaną postawione w większości przez partnerów firmy, to będą oni oczekiwać solidnych zwrotów z inwestycji. Czyli sowitych opłat za korzystanie z infrastruktury. Altman poinformował, że firma ma 1,4 biliona dolarów zobowiązań finansowych do wykorzystania lub zbudowania centrów danych.
To może oznaczać, że biznes firmy nie będzie aż tak dochodowy, jak się niektórym wydaje. Nawet jeśli OpenAI za kilka lat przychodami „dojedzie” do Magnificent 7, to pod względem dochodów może być znacznie gorzej. Co wpłynie na wycenę spółki.
No i jeszcze jeden aspekt – jeśli „bańka AI” pęknie, to nawet jeśli biznes OpenAI wyjdzie z tego bez większego szwanku, to niekoniecznie to samo będzie można powiedzieć o wycenie jego akcji. Pod koniec 1999 roku Microsoft był wyceniany na poziomie prawie 60 dolarów za akcję, a po pęknięciu bańki internetowej jego kurs spadł o około 70%. Powrót w okolice 60 dolarów trwał kolejnych niemal 16 lat. O czym powinni pamiętać wszyscy ci, którzy zdecydują się kupić OpenAI w IPO. Zwłaszcza jeśli bańka AI do tego czasu jeszcze nie pęknie.
Tak więc nawet jeśli OpenAI nie wydaje się spółką wystawioną na największe ryzyko w razie załamania się rynku spółek AI, to niekoniecznie oznacza, że nie będzie można na inwestycji w spółkę stracić solidnych pieniędzy.
Inwestorzy muszą się też liczyć z jeszcze jednym ryzykiem – w wyniku reorganizacji radę dyrektorów spółki wyznacza organizacja non-profit OpenAI Foundation, która będzie miała 26% udziałów w spółce. Jeśli fundacja skorzystałaby z tego prawa, niekoniecznie po myśli inwestorów, to mogłoby to, jak odnotowuje The Information, „wywrócić firmę do góry nogami”.
Chwilowym wygranym jest… Microsoft?
Jak na razie wygląda na to, że głównym wygranym jest Microsoft. Gigant z Redmond będzie miał 27-procentowy udział w „komercyjnym” OpenAI wart, według ostatniej wyceny, jakieś 135 mld dolarów. Nieźle na inwestycję wartą około 13 mld dolarów i to na dodatek w większości niegotówkową.
Ponadto Microsoft uzyskał pewne zabezpieczenie przed arbitralnością ze strony swojego partnera. Poprzednia umowa zakładała, że niektóre aspekty współpracy między oboma firmami zakończą się, gdy OpenAI ogłosi osiągnięcie ogólnej sztucznej inteligencji (AGI), czyli takiej, która co najmniej dorównuje ludzkiej w niemal każdym aspekcie. Według nowej umowy takie twierdzenie musiałoby być zweryfikowane przez niezależną komisję.
Po trzecie, choć OpenAI uzyskał wolność, by oferować znaczną część swoich produktów na innych platformach chmurowych, to dostęp do nich przez API będzie zapewniany tylko przez Azure, czyli chmurę Microsoftu. Kontrakty z rządem USA są wyłączone z tego ograniczenia.
Ponadto Microsoft zachowuje prawo do wyników badań OpenAI albo do ogłoszenia przez ekspertów osiągnięcia AGI albo do 2030 roku, zależnie od tego, co nastąpi pierwsze. Dostęp do modeli OpenAI zostanie zachowany do 2032 roku – niezależnie od osiągnięcia AGI.
—————————–
PRZECZYTAJ TEŻ:

———————————-
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————
ZNAJDŹ SUBIEKTYWNOŚĆ W SOCIAL MEDIACH
Jesteśmy nie tylko w „Subiektywnie o Finansach”, gdzie czyta nas ok. pół miliona realnych odbiorców miesięcznie, ale też w mediach socjalnych, zwanych też społecznościowymi. Tam krótkie spostrzeżenia o newsach dotyczących Twoich pieniędzy. Śledź, followuj, bądź fanem, klikaj, podawaj dalej. Twórzmy razem społeczność ludzi troszczących się o swoje pieniądze i ich przyszłość.
>>> Nasz profil na Facebooku śledzi ok. 100 000 ludzi, dołącz do nich tutaj
>>> Samcikowy profil w portalu X śledzi 26 000 osób, dołącz do nich tutaj
>>> Nasz profil w Instagramie ma prawie 11 000 followersów, dołącz do nich tutaj
>>> Połącz się z Samcikiem w Linkedin jak 26 000 ludzi. Dołącz tutaj
>>> Nasz profil w YouTube subskrybuje 12 000 widzów. Dołącz do nich tutaj
>>> „Subiektywnie o Finansach” jest już w BlueSky. Dołącz i obserwuj!
——————————–
ZOBACZ EXPRESS FINANSOWY I ROZMOWY:
„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtubie. Raz w tygodniu duża rozmowa, a poza tym komentarze i wideofelietony poświęcone Twoim pieniądzom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube
———————————-
zdjęcie tytułowe: Open AI, Microsoft












