Dziś kolejny etap walki kilku tysięcy kredytobiorców o zakwestionowanie WIBOR-u – wskaźnika kształtującego oprocentowanie umów kredytowych kilku milionów klientów. Rzecznik Generalny europejskiego sądu TSUE ogłosił swoją opinię dotyczącą czterech pytań prejudycjalnych zadanych przez polski sąd. To ważna wskazówka dla samego TSUE, który ogłosi swój wyrok w pierwszej połowie 2026 r. Czy po ogłoszeniu dzisiejszej opinii kredytobiorcy żądający „unieważnienia” WIBOR-u – a także miliony innych posiadaczy kredytów opartych na WIBOR – są bliżej finansowego eldorado, czyli kredytu za darmo lub prawie za darmo?
Jeszcze nie skończyła się sądowa batalia o kredyty frankowe – przypomnę, że w sądach czeka na rozstrzygnięcie 200 000 spraw, 130 000 kredytobiorców podpisało z bankami ugody, do rąk kredytobiorców trafiło 30 mld zł w formie „odszkodowań”, banki zarezerwowały dla nich kolejne 60 mld zł, a zaczyna się kolejny wielki spór. Dotyczy on możliwości oceny prawidłowości wyliczania wskaźnika WIBOR oraz potencjalnej nieuczciwości klauzul w umowach, które ustalają oprocentowanie kredytu oparte na WIBOR.
- Tak Duńczycy przygotowują się na kryzys? Bank centralny wydał nowe zalecenie dotyczące form płatności w sklepach [POWERED BY EURONET]
- Przesiadka na mniejszego konia da zarobić? Akcje polskich małych i średnich spółek mogą przejąć pałeczkę hossy od gigantów [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jest nowy ETF oparty na polskich indeksach akcji! I to… dwóch naraz! Czy to ma sens? TFI PZU chce ściągnąć polskie pieniądze na polską giełdę [POWERED BY PZU]
Dzisiejsza opinia Rzecznika Generalnego TSUE (a dokładniej Rzeczniczki, bo jest nią pani Laila Medina) jest częścią procedury związanej z pytaniami zadanymi przez jeden z polskich sądów. Pytań od polskich sądów jest więcej (o czym dalej), więc dziś udzielona opinia sędziego TSUE sagi nie kończy. Natomiast ta dzisiejsza opinia jest być może ponadprzeciętnie ważna, bo dotyczy ona kredytu zawartego już w czasie, gdy WIBOR miał status wskaźnika referencyjnego (część pytań prejudycjalnych zadanych przez polskie sądy dotyczy też kredytów „starszych”).
Właśnie ze względu na ten „referencyjny” status WIBOR-u sytuacja dotycząca możliwości jego kwestionowania jest nieco inna niż w przypadku kredytów frankowych. Tam była bankowa samowolka w ustalaniu klientom wysokości rat (poprzez wysokość spreadów walutowych, którymi banki teoretycznie mogły dowolnie manipulować w tabelach). A WIBOR od 2016 r. jest oficjalnym wskaźnikiem referencyjnym, dopuszczonym do używania przez Unię Europejską, wpisanym do specjalnego rejestru i nadzorowanym przez Komisję Nadzoru Finansowego.
Dlatego pierwszą linią oporu bankowców jest ta, że WIBOR-u z nie można badać z użyciem dyrektywy konsumenckiej Unii Europejskiej. Bo skoro został dopuszczony przez najważniejsze unijne i krajowe organy, to z definicji jest „w porządku”. Z opinii, którą ogłosił Rzecznik Generalny TSUE wynika, że ta argumentacja może częściowo upaść. A linia frontu może przenieść się na wygodniejsze dla prokonsumenckich prawników pole – sprawdzanie, czy klient został właściwie poinformowany o tym, czym jest WIBOR i jak się może wahać. Przy czym w tym zakresie Rzecznik Generalny TSUE ma dobre wieści nie tylko dla konsumentów, ale też dla bankowców.
Rzecznik Generalny TSUE: umowy z WIBOR-em można badać, ale…
Pytania prejudycjalne zadane przez sąd w Częstochowie – i rozważane przez TSUE w ramach sprawy C-471/24 – są następujące: czy sąd może w ogóle badać postanowienia dotyczące WIBOR-u w umowach, czy – jeśli może je badać – to czy można uznać, że powodują one nierównowagę stron (niewłaściwe poinformowanie klienta o wpływie wskaźnika na umowę, niewskazanie jak jest ustalany WIBOR oraz ustalenie nierównomiernego rozkładu ryzyka między stronami).
A na koniec jest jeszcze takie pytanie: czy w przypadku uznania za nieuczciwe postanowienia dotyczącego zmiennego oprocentowania w umowie kredytowej (na podstawie WIBOR) możliwe jest dalsze funkcjonowanie umowy z oprocentowaniem równym stałej marży banku, co spowoduje zmianę oprocentowania kredytu ze zmiennego na stałe. Alternatywny wariant to oczywiście upadek umowy i kredyt w ogóle bez oprocentowania.
Czyli – pisząc jeszcze bardziej „po ludzku” – polski sąd rejonowy w Częstochowie chce wiedzieć, czy fakt, iż WIBOR jest regulowany przez prawo (ma status wskaźnika referencyjnego) nie wyłącza możliwości jego oceniania, gdyż został już oceniony przy dopuszczaniu do „użytku”. I jak patrzeć na fakt, że WIBOR mógł być przez banki manipulowany (w tym sensie, że ich przedstawiciele brali udział w procedurze wyznaczania poziomu WIBOR). I wreszcie: czy kredytobiorcy otrzymywali wystarczające informacje na jego temat.
Rzecznik Generalny TSUE zaproponował unijnemu Trybunałowi udzielenie odpowiedzi, z której wynika, że klauzula oprocentowania oparta na wskaźniku WIBOR, zawarta w umowie kredytu hipotecznego, wchodzi w zakres badania za pomocą dyrektywy konsumenckiej Unii Europejskiej, o ile krajowe prawo nie przewiduje obowiązkowego stosowania tego wskaźnika w umowach. A zatem fakt, że WIBOR jest wskaźnikiem referencyjnym, dopuszczonym do stosowania przez Unię Europejską i polski nadzór finansowy, nie wyklucza możliwości badania umów zawierających go pod kątem klauzul abuzywnych i ogólnie nieuczciwości, nierówności stron.
Tyle usłyszeliśmy, ale w pisemnej sentencji opinii, którą przedstawił Rzecznik Generalny TSUE jest jeszcze coś: informacja, że sąd nie może badać metody ustalania wskaźnika WIBOR jako wskaźnika referencyjnego. A to mocno ograniczyć może „głębokość kopania” prokonsumenckich prawników. Będą mogli walczyć o uznanie, że klauzula zmiennego oprocentowania ma jakieś defekty (choć to nie będzie tak łatwe, jak przy frankach) oraz dowodzić, że klient nie został wystarczająco poinformowany o zasadach gry.
Ale – jeśli Rzecznik Generalny zostanie poparty przez cały TSUE – nie będą mogli, przynajmniej w przypadku kredytów zawartych po 2016 r., opierać swoich zarzutów na domniemanych nieprawidłowościach w wyznaczaniu WIBOR-u. A dokładniej – badać „metody ustalania wskaźnika”. Tego „grzebania w historii” banki bały się najbardziej. Wygląda więc na to, że sporo ugrały. Klauzule zawierające WIBOR mogą być badane, ale sama metoda ustalania wskaźnika już nie.
Jak bank ma informować? Rzecznik Generalny TSUE ma cukierka dla klientów i dla banków
Następnie Rzecznik Generalny TSUE stwierdził, że można badać klauzulę zmiennego oprocentowania opartego o WIBOR, o ile ta klauzula nie jest napisana w jasny i zrozumiały sposób. I o ile nie jest klarowna, czyli klient nie został wystarczająco precyzyjnie i dokładnie poinformowany o nazwie zastosowanego indeksu referencyjnego i jego administratora, a także o wszelkich reperkusjach dla konsumenta wynikających z korzystania z tego indeksu, aby umożliwić mu oszacowanie np. całkowitego kosztu kredytu i warunków.
I tutaj też jest dobra informacja zarówno dla kredytobiorców – bo zakres poinformowania klienta musi być „wystarczający”, co daje duże pole manewru sądom – ale i niesie pewne „poluzowanie” dla banków. Bowiem w sentencji opinii Rzecznik Generalny TSUE pisze o tym, że pożyczkodawca może dostarczyć klientowi potrzebne informacje „bezpośrednio lub pośrednio”. Efekt ma być taki, żeby przekazane klientowi informacje nie dawały zniekształconego obrazu sytuacji.
I właśnie w słowie „pośrednio” jest schowany cukierek dla banków. Bank ma przekazać informacje o nazwie, administratorze i skutkach wzrostu wskaźnika na oprocentowanie kredytu. Ale nie musi bezpośrednio przekazywać klientowi informacji o tym, jak wyznaczany jest wskaźnik. Zdaniem Rzecznika Generalnego w zupełności wystarczy, że informacje o metodzie wyznaczania wskaźnika znajdują się w unijnym Rozporządzeniu BMR (swoją drogą bardzo jestem ciekaw jak TSUE odniesie się w tym kontekście do kredytów zawartych przed powstaniem rozporządzania BMR, czyli sprzed 2016 r.).
Rzecznik Generalny stwierdził wreszcie, że to sąd krajowy ma ocenić, czy klauzula umowna odnosząca się do zmiennej stopy procentowej, oparta na wskaźniku WIBOR, „tworzy nierównowagę między prawami i obowiązkami stron wynikającymi z umowy”. Czyli zrzucił na polskie sądy ocenę tego, co zrobić z umową, gdyby okazała się nieuczciwa.
Co z tego wynika? WIBOR to nie franki, ale gra jeszcze nie jest skończona
Metoda ustalania wskaźnika WIBOR nie może być oceniana przez sąd – to najważniejsza dobra wiadomość dla banków. Ale – mimo tego, że jest wskaźnikiem referencyjnym – można prześwietlać z użyciem unijnej dyrektywy konsumenckiej klauzule, w których jest wpisany. Można walczyć o jego usunięcie z umowy kredytowej (wtedy klienci mieliby kredyt z oprocentowaniem stałym, opartym wyłącznie na marży banku) albo o nieważność całej umowy (gdyby sąd doszedł do wniosku, że nie da się jej wykonywać po wyrzuceniu WIBOR-u).
Ale z tego, co mówi Rzecznik Generalny TSUE – to nie będzie banalne zadanie dla prawników klientów. Wypada bowiem z gry cały zakres potencjalnych zarzutów dotyczących zasad ustalania WIBOR-u oraz część tych zarzutów, które mogłyby dotyczyć niewłaściwego poinformowania klienta o zasadach działania tego wskaźnika.
Liczba kredytów opartych na WIBOR wskaźniku jest trzy razy większa, niż kredytów frankowych – mówimy o co najmniej 2 mln umów kredytowych, dopiero w ostatnich kilku latach zaczęły być modne kredyty z okresowo stałym oprocentowaniem. Do tego dochodzą umowy już zamknięte, czyli spłacone, które też teoretycznie można badać pod kątem prawidłowości WIBOR-u. (kolejne kilka milionów). Gdyby te kredyty – podobnie jak frankowe – miały okazać się „darmowe” dla klientów, banki miałyby spory problem. Gra nie jest skończona, ale banki chyba uniknęły najgorszego scenariusza.
Wydaje się, że Rzecznik Generalny TSUE nie otworzył swoją opinią „Puszki Pandory” związanej z innymi instrumentami, których oprocentowanie jest oparte na WIBOR – obligacjami, czy kontraktami terminowymi dotyczącymi stóp procentowych. Opinia koncentruje się na możliwości podważania WIBOR-u w umowach kredytowych. Choć niewykluczone, że ten i ów posiadacz instrumentu opartego o WIBOR mógłby zgłaszać pod adresem ich wystawców roszczenia związane z nieprawidłowościami dotyczącymi tego wskaźnika. Ale czy te roszczenia mogłyby podpadać pod dyrektywę konsumencką? Wątpliwe.
Czy Rzecznik Generalny TSUE zachęci do pozwów WIBOR-owych?
W polskich sądach jest już ok. 2 000 spraw dotyczących WIBOR-u. Z danych „przedwakacyjnych” wynika, że zapadło ponad 160 nieprawomocnych wyroków (z reguły korzystnych dla banków) oraz ponad 100 prawomocnych wyroków (wszystkie na korzyść banków). W kilku nieprawomocnych orzeczeniach sędziowie poszli pod prąd i zakwestionowali WIBOR (o czym dalej), a w kilku innych sprawach podrapali się w głowę i poprosili o pomoc TSUE.
Podobnie jak w przypadku kredytów frankowych – znaczenie wyroków TSUE może być niebagatelne. W sprawie franków przełom przyszedł właśnie z TSUE, wraz z wyrokiem dotyczącym kredytu państwa Dziubaków. Wcześniej przygniatającą większość procesów z frankowiczami wygrywały banki. Prawnicy kwestionujący (w imieniu klientów) wskaźnik WIBOR nie ukrywają, że liczą na ten sam scenariusz – czyli na to, że korzystne dla nich orzeczenie TSUE otworzy furtkę do usuwania WIBOR-u z umów kredytowych.
Opinia Rzecznika Generalnego to jeszcze nie wyrok TSUE, ale w praktyce sędziowie tego gremium niezwykle rzadko wydają orzeczenia sprzeczne z wcześniejszą opinią Rzecznika Generalnego. Dziś wydana opinia dotyczy sprawy mającej konkretny kontekst, ale niewykluczone, że – tak samo, jak w przypadku franków – wytyczy sposób myślenia sędziów TSUE oraz linię orzeczniczą europejskiego sądu w sprawie WIBOR-u.
Nie wydaje się, żeby dzisiejsza opinia, którą opublikował Rzecznik Generalny TSUE, przyniosła nową falę pozwów WIBOR-owych. Tak by na pewno było, gdyby TSUE otworzyło tamę do kwestionowania tego jak był wyliczany WIBOR. Bo przecież wiemy, że bywał wyliczany w oparciu o deklaracje przedstawicieli banków, a nie o realne transakcje. Ten temat być może jeszcze wróci, ale w przypadku „starszych” kredytów (o tym niżej).
Rzecznik Generalny TSUE ma robotę. Cała fala pytań z Polski
To, co mówi Rzecznik Generalny TSUE (oraz przyszłe orzeczenie w sprawie C-471/24) jest w pewnym sensie dopiero początkiem całej fali rozstrzygnięć, które mają ustalić w Polsce linię orzeczniczą dotyczącą WIBOR-u w różnych „częściach” tego zagadnienia. W czerwcu tego roku warszawski sąd w sprawie II C 1440/24 zwrócił się do TSUE z nowymi pytaniami prejudycjalnymi w sprawie WIBOR-u.
To też może być ciekawe rozstrzygnięcie, bowiem dotyczy kredytu sprzed 2016 r., czyli tego momentu, gdy WIBOR otrzymał status wskaźnika referencyjnego. Sąd napisał w uzasadnieniu do swoich pytań, że w dniu zawarcia przez kredytobiorców umowy kredytu WIBOR był ustalany przez Stowarzyszenie Rynków Finansowych ACI Polska, którego członkiem był bank-kredytodawca. I że bank nie poinformował klientów o tym, iż ma wpływ na ustalanie WIBOR-u, w jaki sposób WIBOR jest ustalany i jakie wartości miał w przeszłości.
W tym przypadku TSUE będzie być może znów musiał zdecydować, czy obowiązki informacyjne banków mają jakieś granice. I czy przekazywanie klientom kartki z wzorem matematycznym na wyliczanie WIBOR-u to jest to, czego klienci powinni oczekiwać. A drugi aspekt tego rozstrzygnięcia będzie dotyczył oceny faktu, iż to banki ustalały poziom WIBOR-u. Co prawda wrobiły to według ściśle zaprojektowanych procedur, ale jednak działały „we własnej sprawie”.
Warszawski sąd podkreślił też w uzasadnieniu do swoich pytań prejudycjalnych, że bank w ogóle nie zaoferował kredytobiorcom oprocentowania stałego, a więc byli w sytuacji bez wyjścia. Sposób myślenia pełnomocników klientów jest tu więc bardzo czytelny: bank sam ustalał reguły gry, nie poinformował klienta o jej zasadach i nie dał mu wyboru. Przypomina Wam to coś? Widać dokładnie, że prawnicy reprezentujący klientów będą starali się przekonać TSUE, że WIBOR „przed 2016 r.” to w zasadzie to samo, co franki.
Skończy się coraz głębiej kopanie i w WIBOR-owej ranie grzebanie?
Z kolei sąd w Krakowie wystosował do TSUE pytanie o jeden z przepisów ustawy o kredycie hipotecznym z 2017 r. A konkretnie o ten, który mówi, że oprocentowanie zmienne składa się ze wskaźnika referencyjnego i marży ustalonej w umowie. Sąd zastanawia się, czy taka regulacja jest zgodna z unijną dyrektywą konsumencką, biorąc pod uwagę, że ustawa nie określa maksymalnych granic wzrostu oprocentowania trakcie wykonywania umowy.
Jest w Polsce co prawda ustawa antylichwiarska, ale ona też nie „blokuje” maksymalnego oprocentowania kredytu na jakimś maksymalnym poziomie. Polski sąd zapytuje zatem TSUE czy cała konstrukcja polskich kredytów hipotecznych o zmiennym oprocentowaniu nie jest sprzeczna z unijnym prawem (z dyrektywą konsumencką), bo w kwestii oprocentowania „sky is the limit”. Ciekawe intelektualnie, ale czy rozwojowe? Śmiem wątpić.
Z kolei do Instytutu Analiz i Ekspertyz Gospodarczych wpłynęło zlecenie wykonania opinii sądowej z listą zagadnień sugerującą, że sąd postanowił zbadać kwestię WIBOR-u od podszewki i dokopać się do samego dna. Lista rzeczy do zbadania obejmuje: historię i podstawy stosowania zmiennej stopy procentowej oraz WIBOR w kredytach hipotecznych, zasady wyznaczania wysokości WIBOR, cech i wiarygodności WIBOR, braku podatności WIBOR na manipulacje, różnic pomiędzy WIBOR I LIBOR, zależności WIBOR od stóp procentowych NBP, prawidłowości metody wyznaczania WIBOR i przyczyn braku dostępności kredytów o stałym oprocentowaniu.
Sąd, który zgłosił się po ekspertyzę, chce też ustalić przyczyny różnic pomiędzy oprocentowaniem depozytów i kredytów (czyli co jest tak naprawdę marżą kredytową banków, biorąc pod uwagę, że oprocentowanie depozytów nie jest oparte o WIBOR), a także korelację WIBOR-u z wysokością stóp procentowych NBP, a ewentualnie też innych czynników wpływających na kształtowanie się wartości WIBOR-u.
Gdyby taki raport rzeczywiście powstał, to – biorąc pod uwagę prokonsumenckie podejście sądów do każdego przypadku nierówności stron w umowie kredytowej – mógłby mieć wpływ na orzecznictwo dotyczące wskaźnika WIBOR. Ale w świetle tego, co powiedział Rzecznik Generalny TSUE – raczej okaże się to sztuką dla sztuki, przynajmniej w przypadku kredytów „powstałych” przed dyrektywą BMR.
Polskim sądom zdarza się już kwestionować WIBOR
W sprawie WIBOR-u jest kilka bardzo ciekawych wyroków sądowych. Jak wcześniej napisałem, większość z dotychczasowych orzeczeń wydanych przez polskie sądy oddala sugestie o możliwości kwestionowania umów opartych o WIBOR. Ale jest w suwalskim sądzie sędzia, która ma w tej sprawie nieoczywisty pogląd i wydała już co najmniej dwa orzeczenia w sprawie WIBOR-u, od których bankowcy dostają wysypki. Pisałem o nich w „Subiektywnie o Finansach”, więc tutaj jedynie pokrótce zreferuję.
Podstawą dalej idącego orzeczenia – rozstrzygającego, że umowa jest nieważna – było niewypełnienie obowiązków informacyjnych przez bank. A więc fakt, że klientowi nie wytłumaczono, czym jest WIBOR, jak się go ustala, kto się tym zajmuje oraz gdzie można prześledzić historyczne notowania. Sąd w ogóle nie zajmował się tym, czy WIBOR był ustalany uczciwie i rzetelnie, czy nie był manipulowany przez banki i czy jego wskazania były właściwe. Sąd orzekł na podstawie niewłaściwego poinformowania klienta o jego sytuacji.
Sąd w Suwałkach wszedł na grząski grunt: no bo w którym momencie klient jest wystarczająco poinformowany – w momencie, w którym przeczyta umowę niezawierającą nieprecyzyjnych klauzul? W momencie, w którym dowie się, że jego kredyt ma zmienne oprocentowanie oparte na danym wskaźniku i podpisze oświadczenie, iż zdaje sobie z tego sprawę? W momencie, w którym dowie się, jak powstaje ów wskaźnik? A może w momencie, w którym zostanie przeegzaminowany z wiedzy o tym wskaźniku (ankieta podobna do tej, która wynika z dyrektywy MIFID w przypadku inwestycji)? A co jeśli klient nie zda egzaminu? Należy mu odmówić kredytu?
Bardzo ciekawe orzeczenie wydał też niedawno sąd w Grodzisku Mazowieckim. Ta sprawa dotyczyła co prawda zwrotu prowizji pobranej przez bank (a więc sankcji kredytu darmowego), ale przy okazji zahaczyła też o WIBOR. Generalnie bank i klient poprztykali się o to, że bank skredytował klientowi prowizję, nie wypłacił mu jej do ręki, ale dorzucił do kwoty kredytu i naliczał od tego oprocentowanie. Znany numer.
Co klient powinien sam wiedzieć, gdy przychodzi po kredyt?
Sąd uznał, że skoro ustawa o kredycie konsumenckim mówi, że cena kredytu to „stopa oprocentowania wyrażona jako stałe lub zmienne oprocentowanie stosowane do wypłaconej kwoty na podstawie umowy o kredyt w stosunku rocznym”, to prowizja jest do zwrotu. Bo nie można wliczać w oprocentowanie nic, co nie zostało klientowi „wypłacone” do ręki.
I jak już sąd w Grodzisku Mazowieckim zaczął przekopywać się przez ustawę o kredycie konsumenckim, to doszedł do miejsca, w którym jest napisane, że umowa o kredyt konsumencki powinna „określać stopę oprocentowania kredytu, warunki jej stosowania oraz okresy, warunki i procedury zmiany stopy oprocentowania”. I że wszystkie te informacje muszą być „przedstawione konsumentowi w sposób jednoznaczny i zrozumiały, tak aby umożliwić mu podjęcie świadomej decyzji”. Dokopał się też do wyroku TSUE z marca 2020 r. w sprawie C-125/18, z którego wynika, że warunek dotyczący zmiennej stopy procentowej musi być…
„(…) sformułowany w sposób pozwalający przeciętnemu konsumentowi, który jest właściwie poinformowany oraz dostatecznie uważny i rozsądny, na zrozumienie konkretnego sposobu funkcjonowania mechanizmu obliczania tej stopy oraz na ocenę, na podstawie jasnych i zrozumiałych kryteriów, potencjalnie istotnych konsekwencji ekonomicznych takiego warunku dla jego zobowiązań finansowych”.
A bank tylko podsunął klientom „Oświadczenie dotyczące ryzyka zmiennej stopy procentowej”, zawierające symulację zmiany wysokości raty w zależności od hipotetycznego wzrostu wskaźnika WIBOR 3M. Sąd uznał, że nie stanowiło to wyczerpującej i należytej informacji o wskaźniku i mechanizmie jego zmiany. Bo klient nie mógł się dowiedzieć, kiedy i w zależności od czego WIBOR się zmienia, kto nim zarządza i gdzie można znaleźć jego historyczne wartości.
Jeśli to, co napisał dziś Rzecznik Generalny TSUE zostanie podzielone przez to gremium, powyższe orzeczenie może się nie utrzymać. Tak czy siak – rysuje się zarys granicy wyznaczającej obowiązki banku – czyli co bank powinien powiedzieć klientowi o zasadach oprocentowania i od czego zależą – i to, czego klient powinien sam dowiedzieć się z publicznych źródeł.
—————————–
CZYTAJ WIĘCEJ O SPORACH KLIENTÓW Z BANKAMI:
—————————–
CZYTAJ HISTORIE Z ŻYCIA WZIĘTE:
———————————-
CZYTAJ PORADNIKI O KREDYTACH:
——————————-
CZYTAJ O CYBERBEZPIECZEŃSTWIE:
———————————-
ZOBACZ EXPRESS FINANSOWY I CIEKAWE ROZMOWY:
„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtubie. Rozmowy z ciekawymi ludźmi o Waszych (i ich) pieniądzach, a poza tym komentarze i wideofelietony poświęcone finansom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube
———————————-
ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————–
ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM:
Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.
——————————
SPRAWDŹ KTÓRY BANK NAJWIĘCEJ PŁACI:
Zastanawiasz się, co zrobić z pieniędzmi? W którym banku jest najwyższe oprocentowanie pieniędzy na długo, a w którym na krótko? Który najlepiej zapłaci za nowe środki, a który „w standardzie”? Sprawdź „Okazjomat Samcikowy” – to aktualizowane na bieżąco rankingi lokat, kont oszczędnościowych, a także kont osobistych, rachunków firmowych i kart kredytowych. Wszystkie tabele znajdziesz w zakładce „Rankingi” w „Subiektywnie o Finansach”.
——————————
SUBIEKTYWNIE W SOCIAL MEDIACH
Jesteśmy nie tylko w „Subiektywnie o Finansach”, gdzie czyta nas ok. pół miliona realnych odbiorców miesięcznie, ale też w mediach socjalnych, zwanych też społecznościowymi. Tam krótkie spostrzeżenia o newsach dotyczących Twoich pieniędzy. Śledź, followuj, bądź fanem, klikaj, podawaj dalej. Twórzmy razem społeczność ludzi troszczących się o swoje pieniądze i ich przyszłość.
>>> Nasz profil na Facebooku śledzi ok. 100 000 ludzi, dołącz do nich tutaj
>>> Samcikowy profil w portalu X śledzi 26 000 osób, dołącz do nich tutaj
>>> Nasz profil w Instagramie ma prawie 11 000 followersów, dołącz do nich tutaj
>>> Połącz się z Samcikiem w Linkedin jak 26 000 ludzi. Dołącz tutaj
>>> Nasz profil w YouTube subskrybuje 12 000 widzów. Dołącz do nich tutaj
>>> „Subiektywnie o Finansach” jest już w BlueSky. Dołącz i obserwuj!
——————————
CZYTAJ HOMODIGITAL.PL:
——————————
SŁUCHAJ „FINANSOWYCH SENSACJI TYGODNIA”:
Zapraszam do podcastu „Finansowe Sensacje Tygodnia”, w którym opowiadamy o sprawach wokół Waszych portfeli, które nas poruszyły, wkurzyły albo zmierzwiły. Albo rozmawiamy z ekspertami o ważnych sprawach dla naszych portfeli. Podcast do słuchania na Spofity, w Apple Podcast, Google Podcast i na kilku innych platformach z podcastami. A ostatnio w „Finansowych Sensacjach Tygodnia” było o…

——————————-
SAMCIK ZAPRASZA:
7% W SKALI ROKU NA KONCIE OSZCZĘDNOŚCIOWYM U „ŻUBRA”. Niezła oferta oszczędnościowa do wzięcia. Bank Pekao dla nowych klientów, którzy dotychczas nie mieli w nim żadnych produktów (albo mieli konto, ale było z reguły puste), proponuje Konto Przekorzystne z kartą debetową oraz z możliwością założenia konta oszczędnościowego oferującego 7% w skali roku do 25 000 zł oraz 6% dla nadwyżki do 100 000 zł przez cztery miesiące. Szczegóły sprawdzisz i konto oszczędnościowe założysz pod tym linkiem. Koniecznie sprawdź warunki tej promocji przed skorzystaniem z oferty.
7% NA KONCIE LOKACYJNYM W „ZIELONYM” BANKU. Jeśli szukasz wysokiego oprocentowania dla swoich pieniędzy, to rozważ… wizytę w najbliższym oddziale BNP Paribas Bank Polska. Ten bank oferuje 7% na koncie lokacyjnym (a jeśli zdecydujesz się na kartę kredytową – to nawet 8%), do 25 000 zł. Ale… trzeba przyjść osobiście do oddziału banku i założyć tam konto. Zapraszam do sprawdzenia szczegółów tutaj.
FUNDUSZE INWESTYCYJNE Z NISKĄ OPŁATĄ ZA ZARZĄDZANIE. Jedną z opcji inwestowania długoterminowego są fundusze inwestycyjne TFI UNIQA – ta firma jest Partnerem cyklu edukacyjnego „Wyciskanie emerytury”. W ofercie TFI UNIQA są fundusze pozwalające łatwo i bezpiecznie (czyli poprzez firmę, która ma siedzibę w Polsce, ma polskojęzyczną obsługę i spełnia wszystkie standardy wyznaczone przez polskich regulatorów) zainwestować pieniądze na całym świecie. Załóż konto Tanie Oszczędzanie w UNIQA TFI. Fundusze z tej rodziny można kupić z niską opłatą za zarządzanie przez internet, jak również w ramach konta IKZE (dodatkowo ulga w podatku PIT) lub konta IKE (dodatkowo brak podatku Belki).

———————————-
WAŻNY DISCLAIMER: Pamiętaj, to nie są porady inwestycyjne ani tym bardziej rekomendacje. Jesteśmy tylko blogerami i dziennikarzami, nie mamy licencji doradcy inwestycyjnego i nie możemy wydawać rekomendacji. Dzielimy się po prostu swoim doświadczeniem i tylko tak to traktuj. Twoje pieniądze to Twoje decyzje, a my – o czym się już wielokrotnie przekonaliśmy – nie jesteśmy nieomylni. Weź to, proszę, pod uwagę, czytając w „Subiektywnie o Finansach” ten i inne teksty o inwestowaniu.
———————————-
zdjęcie tytułowe: DALLE3, Canva










































