11 września 2025

Rzecznik TSUE o wskaźniku WIBOR. Czy po tej opinii posiadacze kredytów o zmiennym oprocentowaniu są bliżej finansowego eldorado? Analizuję!

Rzecznik TSUE o wskaźniku WIBOR. Czy po tej opinii posiadacze kredytów o zmiennym oprocentowaniu są bliżej finansowego eldorado? Analizuję!

Dziś kolejny etap walki kilku tysięcy kredytobiorców o zakwestionowanie WIBOR-u – wskaźnika kształtującego oprocentowanie umów kredytowych kilku milionów klientów. Rzecznik Generalny europejskiego sądu TSUE ogłosił swoją opinię dotyczącą czterech pytań prejudycjalnych zadanych przez polski sąd. To ważna wskazówka dla samego TSUE, który ogłosi swój wyrok w pierwszej połowie 2026 r. Czy po ogłoszeniu dzisiejszej opinii kredytobiorcy żądający „unieważnienia” WIBOR-u – a także miliony innych posiadaczy kredytów opartych na WIBOR – są bliżej finansowego eldorado, czyli kredytu za darmo lub prawie za darmo? 

Jeszcze nie skończyła się sądowa batalia o kredyty frankowe – przypomnę, że w sądach czeka na rozstrzygnięcie 200 000 spraw, 130 000 kredytobiorców podpisało z bankami ugody, do rąk kredytobiorców trafiło 30 mld zł w formie „odszkodowań”, banki zarezerwowały dla nich kolejne 60 mld zł, a zaczyna się kolejny wielki spór. Dotyczy on możliwości oceny prawidłowości wyliczania wskaźnika WIBOR oraz potencjalnej nieuczciwości klauzul w umowach, które ustalają oprocentowanie kredytu oparte na WIBOR.

Zobacz również:

Dzisiejsza opinia Rzecznika Generalnego TSUE (a dokładniej Rzeczniczki, bo jest nią pani Laila Medina) jest częścią procedury związanej z pytaniami zadanymi przez jeden z polskich sądów. Pytań od polskich sądów jest więcej (o czym dalej), więc dziś udzielona opinia sędziego TSUE sagi nie kończy. Natomiast ta dzisiejsza opinia jest być może ponadprzeciętnie ważna, bo dotyczy ona kredytu zawartego już w czasie, gdy WIBOR miał status wskaźnika referencyjnego (część pytań prejudycjalnych zadanych przez polskie sądy dotyczy też kredytów „starszych”).

Właśnie ze względu na ten „referencyjny” status WIBOR-u sytuacja dotycząca możliwości jego kwestionowania jest nieco inna niż w przypadku kredytów frankowych. Tam była bankowa samowolka w ustalaniu klientom wysokości rat (poprzez wysokość spreadów walutowych, którymi banki teoretycznie mogły dowolnie manipulować w tabelach). A WIBOR od 2016 r. jest oficjalnym wskaźnikiem referencyjnym, dopuszczonym do używania przez Unię Europejską, wpisanym do specjalnego rejestru i nadzorowanym przez Komisję Nadzoru Finansowego.

Dlatego pierwszą linią oporu bankowców jest ta, że WIBOR-u z nie można badać z użyciem dyrektywy konsumenckiej Unii Europejskiej. Bo skoro został dopuszczony przez najważniejsze unijne i krajowe organy, to z definicji jest „w porządku”. Z opinii, którą ogłosił Rzecznik Generalny TSUE wynika, że ta argumentacja może częściowo upaść. A linia frontu może przenieść się na wygodniejsze dla prokonsumenckich prawników pole – sprawdzanie, czy klient został właściwie poinformowany o tym, czym jest WIBOR i jak się może wahać. Przy czym w tym zakresie Rzecznik Generalny TSUE ma dobre wieści nie tylko dla konsumentów, ale też dla bankowców. 

Rzecznik Generalny TSUE: umowy z WIBOR-em można badać, ale…

Pytania prejudycjalne zadane przez sąd w Częstochowie – i rozważane przez TSUE w ramach sprawy C-471/24 – są następujące: czy sąd może w ogóle badać postanowienia dotyczące WIBOR-u w umowach, czy – jeśli może je badać – to czy można uznać, że powodują one nierównowagę stron (niewłaściwe poinformowanie klienta o wpływie wskaźnika na umowę, niewskazanie jak jest ustalany WIBOR oraz ustalenie nierównomiernego rozkładu ryzyka między stronami).

A na koniec jest jeszcze takie pytanie: czy w przypadku uznania za nieuczciwe postanowienia dotyczącego zmiennego oprocentowania w umowie kredytowej (na podstawie WIBOR) możliwe jest dalsze funkcjonowanie umowy z oprocentowaniem równym stałej marży banku, co spowoduje zmianę oprocentowania kredytu ze zmiennego na stałe. Alternatywny wariant to oczywiście upadek umowy i kredyt w ogóle bez oprocentowania.

Czyli – pisząc jeszcze bardziej „po ludzku” – polski sąd rejonowy w Częstochowie chce wiedzieć, czy fakt, iż WIBOR jest regulowany przez prawo (ma status wskaźnika referencyjnego) nie wyłącza możliwości jego oceniania, gdyż został już oceniony przy dopuszczaniu do „użytku”. I jak patrzeć na fakt, że WIBOR mógł być przez banki manipulowany (w tym sensie, że ich przedstawiciele brali udział w procedurze wyznaczania poziomu WIBOR). I wreszcie: czy kredytobiorcy otrzymywali wystarczające informacje na jego temat.

Rzecznik Generalny TSUE zaproponował unijnemu Trybunałowi udzielenie odpowiedzi, z której wynika, że klauzula oprocentowania oparta na wskaźniku WIBOR, zawarta w umowie kredytu hipotecznego, wchodzi w zakres badania za pomocą dyrektywy konsumenckiej Unii Europejskiej, o ile krajowe prawo nie przewiduje obowiązkowego stosowania tego wskaźnika w umowach. A zatem fakt, że WIBOR jest wskaźnikiem referencyjnym, dopuszczonym do stosowania przez Unię Europejską i polski nadzór finansowy, nie wyklucza możliwości badania umów zawierających go pod kątem klauzul abuzywnych i ogólnie nieuczciwości, nierówności stron.

Tyle usłyszeliśmy, ale w pisemnej sentencji opinii, którą przedstawił Rzecznik Generalny TSUE jest jeszcze coś: informacja, że sąd nie może badać metody ustalania wskaźnika WIBOR jako wskaźnika referencyjnego. A to mocno ograniczyć może „głębokość kopania” prokonsumenckich prawników. Będą mogli walczyć o uznanie, że klauzula zmiennego oprocentowania ma jakieś defekty (choć to nie będzie tak łatwe, jak przy frankach) oraz dowodzić, że klient nie został wystarczająco poinformowany o zasadach gry.

Ale – jeśli Rzecznik Generalny zostanie poparty przez cały TSUE – nie będą mogli, przynajmniej w przypadku kredytów zawartych po 2016 r., opierać swoich zarzutów na domniemanych nieprawidłowościach w wyznaczaniu WIBOR-u. A dokładniej – badać „metody ustalania wskaźnika”. Tego „grzebania w historii” banki bały się najbardziej. Wygląda więc na to, że sporo ugrały. Klauzule zawierające WIBOR mogą być badane, ale sama metoda ustalania wskaźnika już nie.

Jak bank ma informować? Rzecznik Generalny TSUE ma cukierka dla klientów i dla banków

Następnie Rzecznik Generalny TSUE stwierdził, że można badać klauzulę zmiennego oprocentowania opartego o WIBOR, o ile ta klauzula nie jest napisana w jasny i zrozumiały sposób. I o ile nie jest klarowna, czyli klient nie został wystarczająco precyzyjnie i dokładnie poinformowany o nazwie zastosowanego indeksu referencyjnego i jego administratora, a także o wszelkich reperkusjach dla konsumenta wynikających z korzystania z tego indeksu, aby umożliwić mu oszacowanie np. całkowitego kosztu kredytu i warunków.

I tutaj też jest dobra informacja zarówno dla kredytobiorców – bo zakres poinformowania klienta musi być „wystarczający”, co daje duże pole manewru sądom – ale i niesie pewne „poluzowanie” dla banków. Bowiem w sentencji opinii Rzecznik Generalny TSUE pisze o tym, że pożyczkodawca może dostarczyć klientowi potrzebne informacje „bezpośrednio lub pośrednio”. Efekt ma być taki, żeby przekazane klientowi informacje nie dawały zniekształconego obrazu sytuacji.

I właśnie w słowie „pośrednio” jest schowany cukierek dla banków. Bank ma przekazać informacje o nazwie, administratorze i skutkach wzrostu wskaźnika na oprocentowanie kredytu. Ale nie musi bezpośrednio przekazywać klientowi informacji o tym, jak wyznaczany jest wskaźnik. Zdaniem Rzecznika Generalnego w zupełności wystarczy, że informacje o metodzie wyznaczania wskaźnika znajdują się w unijnym Rozporządzeniu BMR (swoją drogą bardzo jestem ciekaw jak TSUE odniesie się w tym kontekście do kredytów zawartych przed powstaniem rozporządzania BMR, czyli sprzed 2016 r.).

Rzecznik Generalny stwierdził wreszcie, że to sąd krajowy ma ocenić, czy klauzula umowna odnosząca się do zmiennej stopy procentowej, oparta na wskaźniku WIBOR, „tworzy nierównowagę między prawami i obowiązkami stron wynikającymi z umowy”. Czyli zrzucił na polskie sądy ocenę tego, co zrobić z umową, gdyby okazała się nieuczciwa.

Co z tego wynika? WIBOR to nie franki, ale gra jeszcze nie jest skończona

Metoda ustalania wskaźnika WIBOR nie może być oceniana przez sąd – to najważniejsza dobra wiadomość dla banków. Ale – mimo tego, że jest wskaźnikiem referencyjnym – można prześwietlać z użyciem unijnej dyrektywy konsumenckiej klauzule, w których jest wpisany. Można walczyć o jego usunięcie z umowy kredytowej (wtedy klienci mieliby kredyt z oprocentowaniem stałym, opartym wyłącznie na marży banku) albo o nieważność całej umowy (gdyby sąd doszedł do wniosku, że nie da się jej wykonywać po wyrzuceniu WIBOR-u).

Ale z tego, co mówi Rzecznik Generalny TSUE – to nie będzie banalne zadanie dla prawników klientów. Wypada bowiem z gry cały zakres potencjalnych zarzutów dotyczących zasad ustalania WIBOR-u oraz część tych zarzutów, które mogłyby dotyczyć niewłaściwego poinformowania klienta o zasadach działania tego wskaźnika.

Liczba kredytów opartych na WIBOR wskaźniku jest trzy razy większa, niż kredytów frankowych – mówimy o co najmniej 2 mln umów kredytowych, dopiero w ostatnich kilku latach zaczęły być modne kredyty z okresowo stałym oprocentowaniem. Do tego dochodzą umowy już zamknięte, czyli spłacone, które też teoretycznie można badać pod kątem prawidłowości WIBOR-u. (kolejne kilka milionów). Gdyby te kredyty – podobnie jak frankowe – miały okazać się „darmowe” dla klientów, banki miałyby spory problem. Gra nie jest skończona, ale banki chyba uniknęły najgorszego scenariusza.

Wydaje się, że Rzecznik Generalny TSUE nie otworzył swoją opinią „Puszki Pandory” związanej z innymi instrumentami, których oprocentowanie jest oparte na WIBOR – obligacjami, czy kontraktami terminowymi dotyczącymi stóp procentowych. Opinia koncentruje się na możliwości podważania WIBOR-u w umowach kredytowych.  Choć niewykluczone, że ten i ów posiadacz instrumentu opartego o WIBOR mógłby zgłaszać pod adresem ich wystawców roszczenia związane z nieprawidłowościami dotyczącymi tego wskaźnika. Ale czy te roszczenia mogłyby podpadać pod dyrektywę konsumencką? Wątpliwe.

Czy Rzecznik Generalny TSUE zachęci do pozwów WIBOR-owych?

W polskich sądach jest już ok. 2 000 spraw dotyczących WIBOR-u. Z danych „przedwakacyjnych” wynika, że zapadło ponad 160 nieprawomocnych wyroków (z reguły korzystnych dla banków) oraz ponad 100 prawomocnych wyroków (wszystkie na korzyść banków). W kilku nieprawomocnych orzeczeniach sędziowie poszli pod prąd i zakwestionowali WIBOR (o czym dalej), a w kilku innych sprawach podrapali się w głowę i poprosili o pomoc TSUE.

Podobnie jak w przypadku kredytów frankowych – znaczenie wyroków TSUE może być niebagatelne. W sprawie franków przełom przyszedł właśnie z TSUE, wraz z wyrokiem dotyczącym kredytu państwa Dziubaków. Wcześniej przygniatającą większość procesów z frankowiczami wygrywały banki. Prawnicy kwestionujący (w imieniu klientów) wskaźnik WIBOR nie ukrywają, że liczą na ten sam scenariusz – czyli na to, że korzystne dla nich orzeczenie TSUE otworzy furtkę do usuwania WIBOR-u z umów kredytowych.

Opinia Rzecznika Generalnego to jeszcze nie wyrok TSUE, ale w praktyce sędziowie tego gremium niezwykle rzadko wydają orzeczenia sprzeczne z wcześniejszą opinią Rzecznika Generalnego. Dziś wydana opinia dotyczy sprawy mającej konkretny kontekst, ale niewykluczone, że – tak samo, jak w przypadku franków – wytyczy sposób myślenia sędziów TSUE oraz linię orzeczniczą europejskiego sądu w sprawie WIBOR-u.

Nie wydaje się, żeby dzisiejsza opinia, którą opublikował Rzecznik Generalny TSUE, przyniosła nową falę pozwów WIBOR-owych. Tak by na pewno było, gdyby TSUE otworzyło tamę do kwestionowania tego jak był wyliczany WIBOR. Bo przecież wiemy, że bywał wyliczany w oparciu o deklaracje przedstawicieli banków, a nie o realne transakcje. Ten temat być może jeszcze wróci, ale w przypadku „starszych” kredytów (o tym niżej).

Rzecznik Generalny TSUE ma robotę. Cała fala pytań z Polski

To, co mówi Rzecznik Generalny TSUE (oraz przyszłe orzeczenie w sprawie C-471/24) jest w pewnym sensie dopiero początkiem całej fali rozstrzygnięć, które mają ustalić w Polsce linię orzeczniczą dotyczącą WIBOR-u w różnych „częściach” tego zagadnienia. W czerwcu tego roku warszawski sąd w sprawie II C 1440/24 zwrócił się do TSUE z nowymi pytaniami prejudycjalnymi w sprawie WIBOR-u.

To też może być ciekawe rozstrzygnięcie, bowiem dotyczy kredytu sprzed 2016 r., czyli tego momentu, gdy WIBOR otrzymał status wskaźnika referencyjnego. Sąd napisał w uzasadnieniu do swoich pytań, że w dniu zawarcia przez kredytobiorców umowy kredytu WIBOR był ustalany przez Stowarzyszenie Rynków Finansowych ACI Polska, którego członkiem był bank-kredytodawca. I że bank nie poinformował klientów o tym, iż ma wpływ na ustalanie WIBOR-u, w jaki sposób WIBOR jest ustalany i jakie wartości miał w przeszłości.

W tym przypadku TSUE będzie być może znów musiał zdecydować, czy obowiązki informacyjne banków mają jakieś granice. I czy przekazywanie klientom kartki z wzorem matematycznym na wyliczanie WIBOR-u to jest to, czego klienci powinni oczekiwać. A drugi aspekt tego rozstrzygnięcia będzie dotyczył oceny faktu, iż to banki ustalały poziom WIBOR-u. Co prawda wrobiły to według ściśle zaprojektowanych procedur, ale jednak działały „we własnej sprawie”.

Warszawski sąd podkreślił też w uzasadnieniu do swoich pytań prejudycjalnych, że bank w ogóle nie zaoferował kredytobiorcom oprocentowania stałego, a więc byli w sytuacji bez wyjścia. Sposób myślenia pełnomocników klientów jest tu więc bardzo czytelny: bank sam ustalał reguły gry, nie poinformował klienta o jej zasadach i nie dał mu wyboru. Przypomina Wam to coś? Widać dokładnie, że prawnicy reprezentujący klientów będą starali się przekonać TSUE, że WIBOR „przed 2016 r.” to w zasadzie to samo, co franki.

Skończy się coraz głębiej kopanie i w WIBOR-owej ranie grzebanie?

Z kolei sąd w Krakowie wystosował do TSUE pytanie o jeden z przepisów ustawy o kredycie hipotecznym z 2017 r. A konkretnie o ten, który mówi, że oprocentowanie zmienne składa się ze wskaźnika referencyjnego i marży ustalonej w umowie. Sąd zastanawia się, czy taka regulacja jest zgodna z unijną dyrektywą konsumencką, biorąc pod uwagę, że ustawa nie określa maksymalnych granic wzrostu oprocentowania trakcie wykonywania umowy.

Jest w Polsce co prawda ustawa antylichwiarska, ale ona też nie „blokuje” maksymalnego oprocentowania kredytu na jakimś maksymalnym poziomie. Polski sąd zapytuje zatem TSUE czy cała konstrukcja polskich kredytów hipotecznych o zmiennym oprocentowaniu nie jest sprzeczna z unijnym prawem (z dyrektywą konsumencką), bo w kwestii oprocentowania „sky is the limit”. Ciekawe intelektualnie, ale czy rozwojowe? Śmiem wątpić.

Z kolei do Instytutu Analiz i Ekspertyz Gospodarczych wpłynęło zlecenie wykonania opinii sądowej z listą zagadnień sugerującą, że sąd postanowił zbadać kwestię WIBOR-u od podszewki i dokopać się do samego dna. Lista rzeczy do zbadania obejmuje: historię i podstawy stosowania zmiennej stopy procentowej oraz WIBOR w kredytach hipotecznych, zasady wyznaczania wysokości WIBOR, cech i wiarygodności WIBOR, braku podatności WIBOR na manipulacje, różnic pomiędzy WIBOR I LIBOR, zależności WIBOR od stóp procentowych NBP, prawidłowości metody wyznaczania WIBOR i przyczyn braku dostępności kredytów o stałym oprocentowaniu.

Sąd, który zgłosił się po ekspertyzę, chce też ustalić przyczyny różnic pomiędzy oprocentowaniem depozytów i kredytów (czyli co jest tak naprawdę marżą kredytową banków, biorąc pod uwagę, że oprocentowanie depozytów nie jest oparte o WIBOR), a także korelację WIBOR-u z wysokością stóp procentowych NBP, a ewentualnie też innych czynników wpływających na kształtowanie się wartości WIBOR-u.

Gdyby taki raport rzeczywiście powstał, to – biorąc pod uwagę prokonsumenckie podejście sądów do każdego przypadku nierówności stron w umowie kredytowej – mógłby mieć wpływ na orzecznictwo dotyczące wskaźnika WIBOR. Ale w świetle tego, co powiedział Rzecznik Generalny TSUE – raczej okaże się to sztuką dla sztuki, przynajmniej w przypadku kredytów „powstałych” przed dyrektywą BMR.

Polskim sądom zdarza się już kwestionować WIBOR

W sprawie WIBOR-u jest kilka bardzo ciekawych wyroków sądowych. Jak wcześniej napisałem, większość z dotychczasowych orzeczeń wydanych przez polskie sądy oddala sugestie o możliwości kwestionowania umów opartych o WIBOR. Ale jest w suwalskim sądzie sędzia, która ma w tej sprawie nieoczywisty pogląd i wydała już co najmniej dwa orzeczenia w sprawie WIBOR-u, od których bankowcy dostają wysypki. Pisałem o nich w „Subiektywnie o Finansach”, więc tutaj jedynie pokrótce zreferuję.

Podstawą dalej idącego orzeczenia – rozstrzygającego, że umowa jest nieważna – było niewypełnienie obowiązków informacyjnych przez bank. A więc fakt, że klientowi nie wytłumaczono, czym jest WIBOR, jak się go ustala, kto się tym zajmuje oraz gdzie można prześledzić historyczne notowania. Sąd w ogóle nie zajmował się tym, czy WIBOR był ustalany uczciwie i rzetelnie, czy nie był manipulowany przez banki i czy jego wskazania były właściwe. Sąd orzekł na podstawie niewłaściwego poinformowania klienta o jego sytuacji.

Sąd w Suwałkach wszedł na grząski grunt: no bo w którym momencie klient jest wystarczająco poinformowany – w momencie, w którym przeczyta umowę niezawierającą nieprecyzyjnych klauzul? W momencie, w którym dowie się, że jego kredyt ma zmienne oprocentowanie oparte na danym wskaźniku i podpisze oświadczenie, iż zdaje sobie z tego sprawę? W momencie, w którym dowie się, jak powstaje ów wskaźnik? A może w momencie, w którym zostanie przeegzaminowany z wiedzy o tym wskaźniku (ankieta podobna do tej, która wynika z dyrektywy MIFID w przypadku inwestycji)? A co jeśli klient nie zda egzaminu? Należy mu odmówić kredytu?

Bardzo ciekawe orzeczenie wydał też niedawno sąd w Grodzisku Mazowieckim. Ta sprawa dotyczyła co prawda zwrotu prowizji pobranej przez bank (a więc sankcji kredytu darmowego), ale przy okazji zahaczyła też o WIBOR. Generalnie bank i klient poprztykali się o to, że bank skredytował klientowi prowizję, nie wypłacił mu jej do ręki, ale dorzucił do kwoty kredytu i naliczał od tego oprocentowanie. Znany numer.

Co klient powinien sam wiedzieć, gdy przychodzi po kredyt?

Sąd uznał, że skoro ustawa o kredycie konsumenckim mówi, że cena kredytu to „stopa oprocentowania wyrażona jako stałe lub zmienne oprocentowanie stosowane do wypłaconej kwoty na podstawie umowy o kredyt w stosunku rocznym”, to prowizja jest do zwrotu. Bo nie można wliczać w oprocentowanie nic, co nie zostało klientowi „wypłacone” do ręki.

I jak już sąd w Grodzisku Mazowieckim zaczął przekopywać się przez ustawę o kredycie konsumenckim, to doszedł do miejsca, w którym jest napisane, że umowa o kredyt konsumencki powinna „określać stopę oprocentowania kredytu, warunki jej stosowania oraz okresy, warunki i procedury zmiany stopy oprocentowania”. I że wszystkie te informacje muszą być „przedstawione konsumentowi w sposób jednoznaczny i zrozumiały, tak aby umożliwić mu podjęcie świadomej decyzji”. Dokopał się też do wyroku TSUE z marca 2020 r. w sprawie C-125/18, z którego wynika, że warunek dotyczący zmiennej stopy procentowej musi być…

„(…) sformułowany w sposób pozwalający przeciętnemu konsumentowi, który jest właściwie poinformowany oraz dostatecznie uważny i rozsądny, na zrozumienie konkretnego sposobu funkcjonowania mechanizmu obliczania tej stopy oraz na ocenę, na podstawie jasnych i zrozumiałych kryteriów, potencjalnie istotnych konsekwencji ekonomicznych takiego warunku dla jego zobowiązań finansowych”.

A bank tylko podsunął klientom „Oświadczenie dotyczące ryzyka zmiennej stopy procentowej”, zawierające symulację zmiany wysokości raty w zależności od hipotetycznego wzrostu wskaźnika WIBOR 3M. Sąd uznał, że nie stanowiło to wyczerpującej i należytej informacji o wskaźniku i mechanizmie jego zmiany. Bo klient nie mógł się dowiedzieć, kiedy i w zależności od czego WIBOR się zmienia, kto nim zarządza i gdzie można znaleźć jego historyczne wartości.

Jeśli to, co napisał dziś Rzecznik Generalny TSUE zostanie podzielone przez to gremium, powyższe orzeczenie może się nie utrzymać. Tak czy siak – rysuje się zarys granicy wyznaczającej obowiązki banku – czyli co bank powinien powiedzieć klientowi o zasadach oprocentowania i od czego zależą – i to, czego klient powinien sam dowiedzieć się z publicznych źródeł.

—————————–

CZYTAJ WIĘCEJ O SPORACH KLIENTÓW Z BANKAMI:

projekt ustawy frankowej z przywilejem dla banków

tajemnicza ugoda

kancelarie kontra banki

kiedy skarbówka wyciąga ręce po pieniądze z ugód frankowych

10 lat walki w sądzie - frankowicze kontra mBank

tytoń zabija kredyt kosztuje

to nie było rażące niedbalstwo

—————————–

CZYTAJ HISTORIE Z ŻYCIA WZIĘTE:

czynności zwykłego zarządu i zablokowane pieniądze

wspólne pieniądze w małżeństwie

była żona mieszka były mąż płaci raty

———————————-

CZYTAJ PORADNIKI O KREDYTACH:

kredyt ze stałą czy zmienną stopą który wybrać

nadpłacanie kredytu

czy kredyty hipoteczne bankom się nie opłacają

rekordowa zdolność kredytowa

kredyt na ponad 100 lat

——————————-

CZYTAJ O CYBERBEZPIECZEŃSTWIE:

podszywają się pod samcika

———————————-

ZOBACZ EXPRESS FINANSOWY I CIEKAWE ROZMOWY:

„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtubie. Rozmowy z ciekawymi ludźmi o Waszych (i ich) pieniądzach, a poza tym komentarze i wideofelietony poświęcone finansom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube

———————————-

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY:

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela.  Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

———————–

ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM:

Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.

——————————

SPRAWDŹ KTÓRY BANK NAJWIĘCEJ PŁACI:

Zastanawiasz się, co zrobić z pieniędzmi? W którym banku jest najwyższe oprocentowanie pieniędzy na długo, a w którym na krótko? Który najlepiej zapłaci za nowe środki, a który „w standardzie”? Sprawdź „Okazjomat Samcikowy” – to aktualizowane na bieżąco rankingi lokat, kont oszczędnościowych, a także kont osobistych, rachunków firmowych i kart kredytowych. Wszystkie tabele znajdziesz w zakładce „Rankingi” w „Subiektywnie o Finansach”.

——————————

SUBIEKTYWNIE W SOCIAL MEDIACH

Jesteśmy nie tylko w „Subiektywnie o Finansach”, gdzie czyta nas ok. pół miliona realnych odbiorców miesięcznie, ale też w mediach socjalnych, zwanych też społecznościowymi. Tam krótkie spostrzeżenia o newsach dotyczących Twoich pieniędzy. Śledź, followuj, bądź fanem, klikaj, podawaj dalej. Twórzmy razem społeczność ludzi troszczących się o swoje pieniądze i ich przyszłość.

>>> Nasz profil na Facebooku śledzi ok. 100 000 ludzi, dołącz do nich tutaj

>>> Samcikowy profil w portalu X śledzi 26 000 osób, dołącz do nich tutaj

>>> Nasz profil w Instagramie ma prawie 11 000 followersów, dołącz do nich tutaj

>>> Połącz się z Samcikiem w Linkedin jak 26 000 ludzi. Dołącz tutaj

>>> Nasz profil w YouTube subskrybuje 12 000 widzów. Dołącz do nich tutaj

>>> „Subiektywnie o Finansach” jest już w BlueSky. Dołącz i obserwuj!

——————————

CZYTAJ HOMODIGITAL.PL:

——————————

SŁUCHAJ „FINANSOWYCH SENSACJI TYGODNIA”:

Zapraszam do podcastu „Finansowe Sensacje Tygodnia”, w którym opowiadamy o sprawach wokół Waszych portfeli, które nas poruszyły, wkurzyły albo zmierzwiły. Albo rozmawiamy z ekspertami o ważnych sprawach dla naszych portfeli. Podcast do słuchania na Spofity, w Apple Podcast, Google Podcast i na kilku innych platformach z podcastami. A ostatnio w „Finansowych Sensacjach Tygodnia” było o…

——————————-

SAMCIK ZAPRASZA:

APLIKACJA POMAGAJĄCA LOKOWAĆ W ZAGRANICZNYCH BANKACH. Niemiecka platforma Raisin daje dostęp do lokat w zagranicznych bankach, które oferują długoterminowe – nawet pięcioletnie – depozyty o stałym oprocentowaniu. Dlatego mając wolne pieniądze warto pomyśleć na taką opcją. Dla polskich klientów dostępne są banki ze Szwecji, Włoch i Francji. Platforma pozwala klientom na deponowanie pieniędzy bez konieczności ponownego potwierdzania tożsamości czy też uzyskiwania dostępu do każdego z zagranicznych banków. Przetestuj nową platformę do europejskiego oszczędzania dostępną w Polsce. Szczegóły sprawdzisz pod tym linkiem.

DUŃSKI BANK DO BEZPIECZNEGO PRZECHOWYWANIA PIENIĘDZY. Rozważ przechowywanie i inwestowanie części pieniędzy w bezpiecznym, duńskim Saxo Banku. Ponad 100 mld dolarów aktywów klientów pod „opieką”, depozyty chronione do 100 000 euro przez duński krajowy fundusz gwarancyjny (rating kraju: AAA). Bank oferuje wsparcie techniczne i obsługę w języku polskim, raport podatkowy oraz konta z lokalnym numerem IBAN dla wpłat w złotych. Ojciec Redaktor „Subiektywnie o Finansach” część swoich pieniędzy lokuje i inwestuje z Saxo. Szczegóły sprawdzisz tutaj.

7% W SKALI ROKU NA KONCIE OSZCZĘDNOŚCIOWYM U „ŻUBRA”. Niezła oferta oszczędnościowa do wzięcia. Bank Pekao dla nowych klientów, którzy dotychczas nie mieli w nim żadnych produktów (albo mieli konto, ale było z reguły puste), proponuje Konto Przekorzystne z kartą debetową oraz z możliwością założenia konta oszczędnościowego oferującego 7% w skali roku do 25 000 zł oraz 6% dla nadwyżki do 100 000 zł przez cztery miesiące. Szczegóły sprawdzisz i konto oszczędnościowe założysz pod tym linkiem. Koniecznie sprawdź warunki tej promocji przed skorzystaniem z oferty.

7% NA KONCIE LOKACYJNYM W „ZIELONYM” BANKU. Jeśli szukasz wysokiego oprocentowania dla swoich pieniędzy, to rozważ… wizytę w najbliższym oddziale BNP Paribas Bank Polska. Ten bank oferuje 7% na koncie lokacyjnym (a jeśli zdecydujesz się na kartę kredytową – to nawet 8%), do 25 000 zł. Ale… trzeba przyjść osobiście do oddziału banku i założyć tam konto. Zapraszam do sprawdzenia szczegółów tutaj.

FUNDUSZE INWESTYCYJNE Z NISKĄ OPŁATĄ ZA ZARZĄDZANIE. Jedną z opcji inwestowania długoterminowego są fundusze inwestycyjne TFI UNIQA – ta firma jest Partnerem cyklu edukacyjnego „Wyciskanie emerytury”. W ofercie TFI UNIQA są fundusze pozwalające łatwo i bezpiecznie (czyli poprzez firmę, która ma siedzibę w Polsce, ma polskojęzyczną obsługę i spełnia wszystkie standardy wyznaczone przez polskich regulatorów) zainwestować pieniądze na całym świecie. Załóż konto Tanie Oszczędzanie w UNIQA TFI. Fundusze z tej rodziny można kupić z niską opłatą za zarządzanie przez internet, jak również w ramach konta IKZE (dodatkowo ulga w podatku PIT) lub konta IKE (dodatkowo brak podatku Belki).

WYGODNA APLIKACJA DO INWESTOWANIA NA CAŁYM ŚWIECIE. Inwestowanie w ETF-y i spółki na giełdach jest łatwiejsze za pomocą aplikacji XTB. Zalety? Duży wybór akcji i ETF-ów, wygodna aplikacja i niskie opłaty. A czasem nawet zerowe. W XTB akcje i fundusze ETF do kwoty 100 000 euro obrotu miesięcznie kupisz bez prowizji. Ojciec Redaktor przetestował w XTB tworzenie portfela globalnych ETF-ów w ramach usługi „Plany Inwestycyjne”.  Żeby wypróbować, kliknij poniższy link.

ZŁOTO W CZĘŚCIACH W SKLEPIE GOLDSAVER. Jeśli chcesz mieć trochę oszczędności w złocie, ale nie chcesz wydawać 13 000 zł na zakup jednouncjowej monety, rozważ skorzystanie z oferty internetowego sklepu Goldsaver, w którym złotą monetę można kupować w częściach, wpłacając co tydzień albo co miesiąc stałą kwotę i uśredniając cenę zakupu. Wypróbowałem ten sposób kupowania złota – działa. Dostałem monetę z dostawą kurierem, a za drugim razem przetestowałem dostawę do paczkomatu. Więcej szczegółów o możliwości takiego kupowania złota jest tutaj.

PRZELEWY NA CAŁY ŚWIAT I WALUTY Z NISKIM SPREADEM. Walutomat to największa w Polsce i najdłużej funkcjonująca na rynku platforma wymiany walut – nieprzerwanie działa już od 15 lat. Za pomocą tej platformy – pochodzącej z Poznania – również Ojciec Redaktor „Subiektywnie o Finansach” (pochodzący z Poznania) wymienia waluty po dobrych kursach. Jak widać, wielkopolska solidność się przyciąga. Prowizje za wymianę walut na platformie Walutomat zaczynają się od 0,06% wartości wymiany i nie przekraczają 0,2%. Za pomocą Walutomatu można też wykonywać przelewy do wielu mniej lub bardziej egzotycznych krajów – szybko i taniej niż średnio na rynku. Kliknij tutaj i sprawdź

———————————-

WAŻNY DISCLAIMER: Pamiętaj, to nie są porady inwestycyjne ani tym bardziej rekomendacje. Jesteśmy tylko blogerami i dziennikarzami, nie mamy licencji doradcy inwestycyjnego i nie możemy wydawać rekomendacji. Dzielimy się po prostu swoim doświadczeniem i tylko tak to traktuj. Twoje pieniądze to Twoje decyzje, a my – o czym się już wielokrotnie przekonaliśmy – nie jesteśmy nieomylni. Weź to, proszę, pod uwagę, czytając w „Subiektywnie o Finansach” ten i inne teksty o inwestowaniu.

———————————-

zdjęcie tytułowe: DALLE3, Canva

Subscribe
Powiadom o
64 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
eloraper
7 miesięcy temu

Komentarze użytkownika RAFAL za 1, 2 3…

Oskar
7 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ja też ale powiedzmy sobie szczerze. Tak jak kredyty frankowe były albo oczywiście legalne albo oczywiście nielegalne i ustalenie tej oczywistości zajęli kilkanaście lat, tak tutaj nie ma co powtarzać tego błędu. Umowy są oczywiście legalne lub oczywiście nielegalne niech sądy orzekają na podstawie tęgo prawa które mają do dyspozycji zamiast znowu kombinować i szukać kruczków. Niech się zarówno prawnicy wezmą do uczciwie roboty, jak i dłużnicy do spłacania zobowiązań które zaciągnęli.

Xyz
7 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ja bym powiedział tak, już nie pamiętam czy pierwszy raz słyszałem że wibor jest oczywiście nielegalny, bo zmanipulowany przez banki, 10 czy 15 lat temu. Wiec na tym etapie każdy biorący kredyt po tym czasie robi to z pełną świadomością, że taki jest stan rzeczy i trzeba włączyć zasadę chcącemu nie dzieje się krzywda.

Przemek
7 miesięcy temu

Mam wrażenie że bank w kontakcie z klientem powinien realizować taki cykl edukacyjny aby zapewnić wykształcenie na poziomie minimum średnim. Albo może tylko z certyfikatem wiedzy nt. rynku finansowego można dostać kredyt. Paranoja.

Przemek
7 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

To ja tu zostawię parę pomysłów na poinformowanie klienta. Myślę że sztuczna inteligencja nie może sie mylić 😉 „Pakiet Transparentnego Kredytobiorcy” Musical w oddziale banku 🎶 Zamiast nudnej prezentacji, doradca i kierownik śpiewają duet o tym, jak WIBOR rośnie i spada. Refren brzmi: „Twoja rata dziś jest taka, jutro większa o dwa kaka!”. Escape room „Wielka Tajemnica WIBOR-u” 🔐 Klient wchodzi do pokoju, w którym żeby znaleźć klucz do podpisania umowy, musi rozwiązać zagadki: – Co się stanie z ratą, gdy WIBOR wzrośnie o 3 punkty? – Ile można zaoszczędzić, gdy inflacja wreszcie zaśnie? Dopiero po odgadnięciu, drzwi do kredytu… Czytaj więcej »

kamel
7 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale przecież to samo jest teraz z „nieautoryzowanymi operacjami” i odpowiedzialnością banków za nie – nie ma znaczenia, że z PSD2 wprowadzono „silne uwierzytelnianie”, nie ma znaczenia, że klient złamał wszystkie możliwe zasady, trzeba zmusić banki, żeby jeszcze bardziej niańczyły ludzi. Efekt jest taki, że ja nie mogę iść nalać sobie wody, bo mnie bank wyloguje ze strony. A do logowania muszę zrobić skan siatkówki. Robiąc przelew jakiejś „astronomicznej” kwoty 5 tys. zł bank musi do mnie zadzwonić i dopytać o szczegóły – co chcę kupić, po co mi to jest, czy na pewno sam znalazłem i czy nikt mnie… Czytaj więcej »

Hipolit
7 miesięcy temu
Reply to  kamel

> To jest jakaś paranoja – klienci udowodnili, że nie ma znaczenia, jakie środki bezpieczeństwa zastosuje bank

To nie jest pełny obraz sytuacji.
Kolejne metody uwierzytelnienia/ autoryzacji są dla klientów zwyczajnie niezrozumiałe. A jak do tego dodamy presję na korzystanie z bankowości mobilnej (np. poprzez lepsze warunki), ograniczanie liczby placówek stacjonarnych, podstawienie na infolinii ułomnych botów zamiast żywych konsultantów… to są czynniki, które prowokują postawanie nowych metod fraudów. Także niezbyt dobrze skalibrowane systemy antyfraudowe itp.
To dlaczego bank nie ma ponosić odpowiedzialności za zmiany na poziomie procesów, które sam wprowadza?

kamel
7 miesięcy temu
Reply to  Hipolit

Procesy bankowe są robione przez idiotów dla idiotów – to fakt. Przykładowo – nie można na spokojnie potwierdzić operacji, czytając dokładnie szczegółów tego, co się potwierdza, bo zaraz wygaśnie nam sesja. Nie ułatwiają dodawania płatności do koszyka, żeby wysłać dopiero po zatwierdzeniu – klientowi wygasa sesja i wszystkie wpisane dane traci, więc za drugim razem po prostu kopiuje numer konta i już go nie sprawdza. W ING nie ma odbiorców zaufanych – bo mają swój system antyfraudowy, który wie lepiej ode mnie, co jest podejrzane. Z tego powodu klient uczy się, że bank wymaga dodatkowej autoryzacji powtarzalnych płatności i nie… Czytaj więcej »

Hieronim
7 miesięcy temu
Reply to  kamel

ING to jest przypadek specjalnej troski. Być może zdradzam właśnie najpilniej strzeżoną tajemnicę ich systemu antyfraudowego: spłata karty kredytowej w obcym banku z własnego ROR nigdy nie wymagał ekstra autoryzacji. Spłata własnej karty kredytowej w ING z własnego ROR, jeśli kwota spłaty jest większa niż 100 złotych – zawsze wymaga dodatkowej autoryzacji. Jeśli to jest dobry system, to ja chyba nazywam się Makowa Panienka.

kamel
7 miesięcy temu
Reply to  Hieronim

To ja jeszcze dodam, że każde zobowiązanie podatkowe, choćby na 1 zł, wymaga dodatkowej autoryzacji. W ING po prostu pomieszali dwie sprawy w jednym „zabezpieczeniu” – zabezpieczenie przed wysłaniem pieniędzy fraudsterowi (czyli ochronę środków klienta przed stratą) oraz zabezpieczenie przed przypadkowym wykonaniem operacji „skutkowej”. Mnie to nie dziwi – w końcu inne operacje skutkujące czymś więcej, niż przekazaniem pieniędzy (czyli będące nie realizacją wcześniejszej umowy, a np. zawarciem nowej) również są zwykle dodatkowo potwierdzane. Ale ja to rozumiem, bo jestem z branży. I dzięki temu wiem, że nie można tych dwóch rzeczy mieszać ludziom w głowach, bo oni tego nie… Czytaj więcej »

Xyz
7 miesięcy temu
Reply to  Hipolit

„A jak do tego dodamy presję na korzystanie z bankowości mobilnej (np. poprzez lepsze warunki),”
Co za bzdurny argument. Czyli jak pijak zrezygnuje z bycia cieciem i pójdzie na kierowcę tira i kogoś zabije jadąc tirem po pijaku, to należy odstąpić od ukarania go bo został do tego zmuszony poprzez lepsze warunki płacowe i zastępowanie cieciów robotami?

Xyx
7 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

„Zupełnie nietrafiona analogia. Jeśli bank likwiduje wszystkie oddziały i zostawia jeden w województwie” to są inne banki, masz nogi i portfel, to zaglosuj nimi. Jak w efekcie glosujesz ze chcesz płatności online i darmowe konto z minimum ingerencji ze strony banku, to potem nie płacz że nie ma oddziałów. Oddziały będą kosztowac, to nie jest złośliwość, jakbym ja nagle się uparł, że zamiast wysyłać maile chce wszystko wysyłać to zamiast zapłacić 0 zł, pewnie bym musiał kilka tysięcy wyłożyć żeby te miliony stron dokumentów wydrukować i przekazać. A idioci myślą ze przesłać pieniadz elektronicznie a trzymać fortecę ktora zostanie i… Czytaj więcej »

Xyx
7 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

I jeszcze jedno w tym wątku, sprawdzilem na szybko. W ing przelew kosztuje 9 zł w przypadku konta direct czyli konta nastawionego na płatności online bez kosztów. Czy to zaprowa cena? Na poczcie zaczyna się od 5 zł i rośnie. Jeżeli to też jets zapirowa cena i uwaza pan ze takie coś powinno kosztowac 1-2 zł to proszę zezwalam okazyjnie pani żeby wystawił pan usługę za 3 zł, będzie miał pan od 50% do 200% marży, postawi pan tyle oddziałów ile się panu podoba i zobaczy pan, że nawet jak opłata wynosiłaby 50 groszy, to idioci dalej będą korzystać z… Czytaj więcej »

Xyx
7 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

„które nie mają odpowiednich kompetencji cyfrowych i może to być dla nich zwyczajnie niebezpieczne.” to pan poczyta jak wiele muszą się starać osoby, ktore na siłę ze zlodziejem starają sie zmusić bank żeby ten oddal jego pieniądze zlodziejowi. Większość z nich wymaga operacji, której ja nigdy w zyciu na koncie nie dokonałem. Więc skoro te osoby robią rzeczy, których ja nie robię, a ja jestem szale ie kompetentny cyfrowo, to znaczy, że oni jednak uważają ze z ich kompetencjami jest wszystko ok. Poza rym orzelewy kiedyś jak byly zlecane w placówkach tez kosztowaly, więc to ze dalej kosztują nie wiem… Czytaj więcej »

Xyz
7 miesięcy temu
Reply to  Hipolit

„A jak do tego dodamy presję na korzystanie z bankowości mobilnej (np. poprzez lepsze warunki),” I spojrzenie z drugiej dtrony. No nie kanał bankowy ma swoje plusy i minusy: – plusem jest, że jest obiektywnie tańszy (wiesz co jeszcze jest tańsze*?) – minusem jest to, że jak wykażesz sie skrajnym idiotyzmem i włożysz tak z 45 minut ciężkiej pracy, to może uda Ci się razem ze złodziejem na słuchawce zmusić twój bank do przekazania zlodziejowi pieniędzy Więc jak idziesz w kanał mobilny bo jest taniej to masz konsekwencję że potrzebujesz tych dwoch szarych komórek i nie powinieneś z obcymi Ci… Czytaj więcej »

Hieronim
7 miesięcy temu
Reply to  Xyz

Kompletnie nietrafiona analogia – jakbyś ignorował fakt, że uwierzytelnienie klienta w placówce jest znacznie bardziej pewne niż w aplikacji mobilnej. W placówce pracownik ma pewność, że X to X, w skrajnym przypadku ma nawet możliwość porównania podpisu z kartą wzorów. W aplikacji mobilnej takiej samej pewności, że X to X nie ma.

kamel
7 miesięcy temu
Reply to  Hieronim

Zwracam uwagę, że ostatnie absurdalne orzeczenia sądów nie podważają faktu autentykacji (czyli że operację zlecił klient), tylko autoryzację (że klient wcale nie chciał tego zrobić – tutaj mamy błąd w implementacji przepisów krajowych, bo użyto terminu innego niż w prawie unijnym). Idąc tokiem rozumowania sądów – przelew zlecony osobiście przez klienta, ale gdy został on oszukany metodą na wnuczka, jest również odpowiedzialnością banku, gdyż klient chciał przekazać tylko łapówkę dla prokuratora, a nie oszustowi. A skoro jego intencje były inne, to bank powinien był się domyślić i temu zapobiec. Czyli nawet jak pójdziesz do okienka, to będziesz musiał się wyspowiadać,… Czytaj więcej »

Xyx
7 miesięcy temu
Reply to  Hieronim

Analigia jest bardzo dobra. To klienci zapominają o tym co piszesz i jak banki oferują placówki po cenie adekwatnie do kosztów vs płatności online za darmo, to zagłosowali nogami za online. Jeżeli juz to ty zapominasz ze tak jak orzez wiele lat powtarzaliscie „nie mam obowiązku posiadać telefonu” tak dalej jest prawdą, ze nie ma obowiązku posiadać konta. Jak już to nie bank tylko twoj dostawca wody/pradu itd. cię do czegoś zmusza jak nie daje ci innej wygodnej formy płatności za darmo. Manipulujesz niepotrzebnie. Nie podoba się polityką banków, mozna nie korzystać. Poza tym prowizje i kosztu operacji nie są… Czytaj więcej »

asdf
7 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ankieta MIFID jest TYLKO zabezpieczeniem dla banku/TFI, bo każdy klient może podpisać oświadczenie, że on chce kupić krypto lub inwestować na forex, mimo że z ankiety wychodzi, że się do tego nie nadaje. Także tego…

Hieronim
7 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Czasem bywa, np. pytania są typu (trochę przesadzam, ale tylko trochę) – gdzie możesz bezpiecznie kupić złote monety: (a) w NBP, (b) na giełdzie staroci, (c) na chińskim portalu aukcyjnym, (d) od przygodnie napotkanych osób na stacji benzynowej przy autostradzie.

kamel
7 miesięcy temu
Reply to  asdf

Jako ciekawostkę podam, że z mojej ankiety chyba w mBanku wynika, że powinienem trzymać się ich lokat, bo do niczego innego się nie nadaję. Po 20 latach na różnych rynkach poczułem się jak świeżak, no ale cóż – CFA faktycznie nie jestem, aby dostąpić zaszczytu namaszczenia na inwestora:)

Hipolit
7 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Bardzo chętnie, pod warunkiem, że najpierw ten egzamin zdadzą doradcy bankowi 😉

kamel
7 miesięcy temu
Reply to  Hipolit

To akurat mogłoby być prosto rozwiązane – słowo „doradca” powinno być traktowane, podobnie jak „lekarz”, „sędzia” czy „policjant”, jako zastrzeżone dla osób posiadających odpowiednie uprawnienia. Zatem żaden „doradca klienta” tylko „sprzedawca”.

Wg wiki KNF się tym nawet zajmował, no ale pewnie były ważniejsze sprawy… W końcu udało im się powstrzymać aferę GetBack. A nie, czekaj…

Oskar
7 miesięcy temu

Jak na mój gust to pytanie o to „Czy sądy krajowe mogą badać postanowienia umów dotyczące zmiennego oprocentowania opartego na WIBOR” jest niedorzeczne bo oczywiście w państwie prawa wszystko można poddawać kontroli sądowej. Mam wrażenie, że to pytanie jest jakimś niezrozumieniem tego jak działają rynki finansowe a przede wszystkim jakimś przekonaniem, że te wszystkie WIBORy i inne mądrze brzmiące nazwy to są jakieś nietykalne stałe przyrody, których niczym liczba Pi albo stała Bernoulliego albo przyspieszenie ziemskie nie można kontestować one po prostu istnieją. To tak jak Balcerowicz stwierdził, że prawo własności jest jak prawo grawitacji.

kamel
7 miesięcy temu
Reply to  Oskar

Pfff, człowieku małej wiary… „Indiana pi bill” – próbowali uchwalić, że π jest równe 3.2.
Tak że ten, „włącz myślenie!” 😀

Maciej
7 miesięcy temu
Reply to  Oskar

„Jak na mój gust to pytanie o to „Czy sądy krajowe mogą badać postanowienia umów dotyczące zmiennego oprocentowania opartego na WIBOR” jest niedorzeczne bo oczywiście w państwie prawa wszystko można poddawać kontroli sądowej. ” Tutaj raczej chodzi o zastosowanie jakiej sankcji jest możliwe. Oczywiście, że każdą umowę można badać, w tym kredytową, ale można to robić w oparciu o różne podejścia 1) Ogólne: Badamy umowę na gruncie kodeksu cywilnego i innych ustaw. Tylko wtedy wraz ze stwierdzeniem niezgodności umowy z prawem taką umową należy uznać, za niebyłą. To w przypadku umów kredytowych może zniechęcać do procesów. Upadek umowy oznacza konieczność… Czytaj więcej »

Aleks
7 miesięcy temu

zaraz posypia sie ugody oparte o WIBOR ws kredytow walutowych…

Hipolit
7 miesięcy temu

> Metoda ustalania wskaźnika WIBOR nie może być oceniana przez sąd – to najważniejsza dobra wiadomość dla banków

Panie Redaktorze, aż do czasu, gdy ktoś wpadnie na pomysł zaskarżenia do TSUE wpisania WIBOR do rejestru – z powodu mniej czy bardziej uzasadnionych wątpliwości dotyczących jego zgodności z BMR… Welcome to the jungle! 😉

Jarek
7 miesięcy temu

Odnoszę wrażenie , że osoby idące w spory z bankami w sprawie kredytów ciagle prezentują sie jako osoby które nie wiedziały, nie miały pojęcia i jeszcze wiatr w oczy im wieje.

Stefan
7 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

A ja mając dżżżżżżżżżżżżżżżżżżżżżżżżo kascy chę WIBID

SirAdi
7 miesięcy temu

Abstahując od tego, że wpływanie przez banki na wskaźnik WIBOR jest naganne, to jednak zasadnicze pytanie brzmi – jaka jest podstawa prawna zadawania pytania prejudycjalnego odnośnie krajowego systemu bankowego, gdy instytucja takiego pytania dotyczy jedynie wykładni lub ważności prawa unijnego?

Last edited 7 miesięcy temu by SirAdi
Maciej
7 miesięcy temu

Opinia jest zgodny ze wcześniejszymi wyrokami TSUE i jest na korzyść banków. Upadły wszystkie argumenty stron konsumenckich: 1) WIBOR nielegalny => TSUE orzeka, że WIBOR poza kontrolą i trzeba go zaakceptować 2) Banki przekazują dane do wyliczania WIBOR, więc mają na niego wpływ => TSUE nie widzi problemu, bo jest to zgodne z BMR 3) Bank nie informował w szczegółach o WIBOR => TSUE twierdzi, że to obowiązek administratora, bank ma tylko przekazać nazwę wskaźnika i kto go oblicza. Nie ma obowiązku informowania o metodyce WIBOR czy o wewnętrznych procedurach banku dotyczących przekazywania danych do administratora WIBOR 4) Bank przerzuca… Czytaj więcej »

Maciej
7 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Sytuacja została dość mocno zawężona. W sumie wszystko się sprowadza czy bank poinformował, że stopa może się zmieniać i przedstawił jak zmiana stopy wpłynie na ratę. W gruncie rzeczy, wymóg odnośnie przedstawiania symulacji zmian raty kredytów hipotecznych, wprowadziła Rekomendacja S z 2011 roku. No i czy bank ma podpis przy takiej symulacji, że kredytobiorca zrozumiał tę informację.

Reszta to dodatek. Nie da się wykazać, że WIBOR jest nie uczciwy, a obowiązki informacyjne nie mogą same z siebie skutkować abuzywnością.

Patryk
7 miesięcy temu

Pozwolę sobie zadać, chyba podstawowe w tej kwestii pytanie tj. czy w ogóle możliwe byłoby manipulowanie WIBOR przez banki?

Patryk
7 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

W takim razie czy WIBOR to faktyczny koszt pieniądza dla banków? I czy ktoś wie (pomijając wyniki finansowe banków) ile obecnego WIBORu zostaje w kieszeni banku?

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu