Premier grzmi, że wynagrodzenia w Polsce rosną szybciej niż ceny w sklepach. Badacze zapytali więc Polaków o podwyżki ich własnych pensji. I… głupio wyszło

Premier grzmi, że wynagrodzenia w Polsce rosną szybciej niż ceny w sklepach. Badacze zapytali więc Polaków o podwyżki ich własnych pensji. I… głupio wyszło

Inflacja drenuje nasze portfele, ale premier uspokaja, że wynagrodzenia w Polsce przecież rosną szybciej, niż ceny jajek. A wicepremier Kowalczyk – że jak ktoś dostał 20% podwyżki, to inflacja go nie boli. A jak jest naprawdę? Te badania pokazują, że z podwyżkami pensji chyba coś poszło nie tak

GUS oficjalnie potwierdził, że ceny w październiku 2021 r. wzrosły o 6,8% w stosunku do tego samego okresu rok temu. A więc w jego szybkim szacunku sprzed dwóch tygodni niestety nie było żadnego błędu – wzrost cen jest największy od 20 lat.

Zobacz również:

Ceny zarówno usług, jak i rzeczy, które kupujemy w sklepach, wzrosły w takim samym stopniu (o 6,8%). A wśród tych ostatnich szczególnie interesują nas ceny żywności, na którą wydajemy dużą część naszych wynagrodzeń. One wzrosły przez rok „tylko” o 4,7%, przy czym najbardziej podrożało m.in. to, czego jemy najwięcej – mięso drobiowe (o 18,8 %), cukier (o 11,3%) i tłuszcze oraz oleje (o 10,6%). O niemal 10% podrożały też jajka.

A domowe rachunki? Aż o 10,5% więcej niż przed rokiem płacimy za nośniki energii dla gospodarstw domowych (pisząc „po ludzku”: gaz i prąd). No i oczywiście mamy gigantyczny wzrost cen paliw do naszych samochodów. Podrożały one w październiku o 33,9% w stosunku do tego samego miesiąca rok temu. To także największy skokowy wzrost cen paliwa od co najmniej 2010 r. Na pocieszenie, w ciągu roku potaniała nieco elektronika.

Ceny towarów i usług (GUS)
Ceny towarów i usług (GUS)

Ilu Polaków nie wie, że ich pensje są mniej warte?

Inflacja to zjawisko, którego rządząca Polską Zjednoczona Prawica boi się jak diabeł święconej wody. Duża część poparcia społecznego dla rządu opierała się do tej pory o transfery socjalne, których realna wartość jest poważnie zagrożona. Jeśli inflacja dotrze w rejony 8-10% rocznie, to nie ma siły, by elektorat realnie nie zbiedniał.

Czytaj też: Tarcza antyinflacyjna od rządu, czyli absurd goni absurd (subiektywnieofinansach.pl)

Cała nadzieja w tym, że Naród się… nie zorientuje. Ale czy to w ogóle możliwe? Sprawdzili to ankieterzy w ramach badań, które cytuje blog CiekaweLiczby.pl. Zapytano reprezentatywną grupę Polaków (zebraną w tzw. panelu Ariadna, w środowisku socjologów wysoko cenioną, bo traktowaną jako lustrzane odbicie całego społeczeństwa) o to, czy dostrzega związek między wzrostem cen a spadkiem realnej wartości swoich pieniędzy.

Wnioski? Okazało się, że prawie co czwarty Polak (23%) nie rozumie wpływu inflacji na wartość nabywczą pieniądza. Na pytanie, jaką wartość nabywczą będzie miało teraz 2000 zł odłożone rok temu do skarbonki przy rocznej inflacji wynoszącej 10%, poprawnie odpowiedziało tylko 77% badanych.

Czy wartość nabywcza naszych wynagrodzeń rośnie czy spada?
Czy inflacja powoduje, że wartość nabywcza naszych wynagrodzeń rośnie czy że spada?

Ale niech premier się nie cieszy, bo prawdopodobnie ci ludzie po prostu nie zrozumieli sformułowania „wartość nabywcza”. Aż 91% ludzi przyznaje, że obecnie płaci więcej za tę samą ilość produktów niż rok temu. Czyli jednak zauważyli, że ceny rosną.

Polacy spodziewają się wzrostu cen. Ale jak dużego?

Stosunkowo najwięcej osób, które – jak mi się wydaje – nie wiedzą co to znaczy „wartość nabywcza”, jest w elektoracie Prawa i Sprawiedliwości (22%). Najmniej – wśród wyborców Koalicji Obywatelskiej. Już widzę, że będą na ten temat checheszki wśród „elity”. Zdecydowanie najwięcej osób, które nie rozumieją sformułowania wartości nabywczej pieniądza jest wśród osób z wykształceniem podstawowym (40% błędnych odpowiedzi), a najmniej – wśród osób z wykształceniem wyższym (14% błędnych odpowiedzi). Ale to akurat nikogo nie dziwi.

Czy ceny w Polsce rosną?
Czy ceny w Polsce rosną?

Wygląda na to, że zmiany w mózgach, przed którymi ostrzegaliśmy na „Subiektywnie o Finansach”, w pewnym stopniu się już dokonały – Polacy są przekonani, że ceny będą w najbliższej przyszłości nadal rosły. Z sondażu wynika, że uważa tak 93% ludzi (ale „tylko” 86% wyborców PiS – reszta uważa, że jak prezes każe cenom nie rosnąć, to one się zatrzymają).

Czy ceny w Polsce będą rosły?
Czy ceny w Polsce będą rosły?

Ale to mało mówi. Chętnie dowiedziałbym się, jaką skalę wzrostu cen przewidują Polacy. Jednocyfrową? Poniżej 5%? Dwucyfrową? To, że oczekiwania inflacyjne jakieś tam są, jest sprawą oczywistą. Ważne jest to, jak wielkiego wzrostu cen oczekują. Tutaj kryje się klucz do oceny skali zmian w mózgach ludzi. A tym samym – możliwości zahamowania inflacyjnej lawiny.

Ale najciekawszą rzeczą, jaką zobaczyłem w tym badaniu, jest kwestia podwyżek płac. Jak wiemy, premier Mateusz Morawiecki bez przerwy opowiada o tym, jak to nam rośnie wartość nabywcza wynagrodzeń. I że jeśli wynagrodzenia rosną o 8-9% rocznie (jak pokazuje GUS), to niższy przecież wzrost cen nie powoduje, że jesteśmy biedniejsi. Bank z memami i podśmiechujkami rozbił nowy wicepremier Henryk Kowalczyk, który wypalił, że jak ktoś dostał 20% podwyżki, to przecież ma więcej pieniędzy, a nie mniej – pomimo inflacji.

Czy wynagrodzenia w Polsce rzeczywiście rosną o 10% rocznie?

Wszyscy zaczęli szukać wokół siebie tych „typowych Polaków”, którzy dostali 20-procentową podwyżkę. I większość z nas nikogo nie znalazła. Wygląda więc na to, że brednie o tym, że wszyscy zarabiają więcej, więc inflacja nie jest problemem, nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Kłopot jest ze zbadaniem skali tego zjawiska.

Badania, które dziś recenzuję, częściowo rozwiązują tę zagadkę. Otóż prawie dwie trzecie pracujących Polaków (64%) przyznało, że nie otrzymało podwyżki wynagrodzenia w ciągu ostatniego roku. Żadnej. Ani o 5%, ani o 10%, ani o 20%, o jaką podejrzewa typowego Polaka wicepremier. Wynagrodzenia w Polsce rosną, ale dwie trzecie Polaków zaprzecza, jakoby dostali jakiekolwiek podwyżki.

Czy wynagrodzenia w Polsce rosną szybciej, niż inflacja?
Czy wynagrodzenia w Polsce rosną szybciej niż inflacja?

Do otrzymania podwyżki w ostatnim roku przyznało się 36% ludzi (co ciekawe, duża część pochodzi z elektoratu PiS – wśród nich do otrzymania podwyżki przyznało się 47% pracujących). Wśród elektoratów innych dużych partii jest to 28-30%. Można się zastanawiać, czy elektorat PiS przekornie odpowiada, że dostał podwyżkę, mimo że jej nie dostał, czy też może jest odwrotnie – „totalna opozycja” nie zauważa spadającego na nią deszczu pieniędzy.

Pani Hanna, jedna z czytelniczek bloga, ma pewną hipotezę dotyczącą relatywnie częstszego zgłaszania podwyżek wynagrodzenia przez elektorat PiS. Hipoteza ta – musicie przyznać – nie jest tak całkiem od czapy: „Jeśli weźmiemy pod uwagę silną korelację poziomu wykształcenia z wysokością pensji, to zapewne wielu wyborców tej partii po prostu dostaje płacę minimalną podnoszoną administracyjnie”. To nie wyjaśnia całości tej rozbieżności (pensję minimalną pobierało w 2019 r. 1,5 mln osób, teraz już 2,2 mln), ale sporą jej część – już tak.

Czytaj też: Inflacja szaleję. Po jaką podwyżkę wynagrodzenia iść do szefa? Liczę! (subiektywnieofinansach.pl)

Ale ważne jest co innego: wśród tej jednej trzeciej ludzi, która dostała podwyżki w ciągu ostatniego roku (a przynajmniej to zakomunikowała badaczom), 38% otrzymało podwyżkę mniejszą niż 5%. A więc nawet oni realnie mają mniejszą wartość nabywczą swoich zarobków.

Kolejne 43% tych, którzy otrzymali podwyżkę, dostało 5-10% pieniędzy więcej, niż wcześniej zarabiali. Możemy więc przyjąć, że połowa z nich zdołała „pobić” inflację (podwyżka wyższa niż 7%), a połowa nie. Tylko 19% tych, którzy uzyskali podwyżkę, zainkasowało więcej niż 10% wzrostu wynagrodzenia.

Opierając się na deklaracjach tych ludzi, mamy więc taką rzeczywistość: dwie trzecie Polaków nie przyznaje się do żadnej podwyżki wynagrodzeń, a spośród pozostałych (jedna trzecia ludzi) ok. 40% mogło tymi podwyżkami przebić inflację.

Czytaj też: Podatek od pustostanów: czy zatrzyma ceny mieszkań? W co gra rząd? (subiektywnieofinansach.pl)

Wynagrodzenia w Polsce: GUS kontra odpowiedzi Polaków

Wychodzi na to, że najprawdopodobniej jakieś 15% ludzi otrzymało w ciągu ostatniego roku podwyżkę, której wysokość przebiła wzrost cen – przynajmniej ten oficjalny, czyli 7% w skali roku. Bo inna sprawa, że w większości naszych domowych budżetów inflacja jest wyższa (bo większy jest udział paliwa i podstawowych artykułów żywnościowych niż w oficjalnym koszyku inflacyjnym). Nawet jeśli wynagrodzenia w Polsce rosną, to nie tak szybko, żeby pobić wzrost cen jajek czy masła.

I to by było tyle, jeśli chodzi o „rosnącą wartość nabywczą” pieniędzy Polaków. Przynajmniej tych pracujących (bo są i ci na emeryturach i na zasiłkach, niekiedy obficie waloryzowanych). No i oczywiście warto zaznaczyć, że opieramy się w tym momencie na deklaracjach ludzi. Zapewne w większości wiarygodnych, ale jeśli mówimy o podwyżkach, to Polak potrafi nieźle ściemnić. Ale nawet uwzględniając ten czynnik, wyniki ankiety nie pozostawiają złudzeń, że opowieści o rosnącej wartości nabywczej wynagrodzeń Polaków są tylko mokrymi snami. Albo pobożnymi życzeniami.

Czytaj też: Inflacja 5% kontra podwyżki pensji o 10%. Komu rosną wynagrodzenia? (subiektywnieofinansach.pl)

—————————–

ZAPROSZENIE:

MACIEK SAMCIK POLECA SPRAWDZONE APLIKACJE FINANSOWE UŁATWIAJĄCE ZARZĄDZANIE DOMOWYM BUDŻETEM

>>> PRZETESTUJ APLIKACJĘ „PRĄD W TELEFONIE”. Trójmiejska firma Fortum – renomowany, pochodzący ze Skandynawii sprzedawca energii – oferuje rozwiązanie „Prąd w telefonie”, dzięki któremu – w powiązaniu z inteligentnym licznikiem w Twoim mieszkaniu – możesz bardzo łatwo kontrolować swoje wydatki na prąd, obniżyć rachunki za energię i wygodnie doładowywać konto w czasie rzeczywistym. Z propozycji dołączenia do tej innowacji możesz skorzystać, klikając ten link

>>> PRZETESTUJ APLIKACJĘ CURVE, SUPEROGARNIACZA DOMOWYCH FINANSÓW. I ZGARNIJ 50 ZŁ. Ściągając aplikację Curve na swój smartfon (można to zrobić korzystając z tego linku) i zapisując w niej kartę dowolnego banku, de facto sprawiamy, że każda transakcja wymagająca przewalutowania będzie przewalutowywana przez Curve (po kursie bardzo bliskim rynkowemu), a do polskiego banku trafi już jako złotowa – co oznacza, że nie grozi nam przewalutowanie po niepewnym lub kiepskim kursie. Do Curve można przypiąć kilka kart bankowych. Można też wybrać w aplikacji kartę „rezerwową”, na wypadek gdyby ta wybrana domyślnie nie zadziałała. Aplikacja Curve działa w usługach Google Pay i Apple Pay. Curve oferuje też cashback i funkcję dodawania kart lojalnościowych z różnych sieci sklepów. Więcej szczegółów o Curve w tym artykule. W najbliższym czasie Curve uruchomi usługę Flex, która umożliwi rozbicie na raty każdej transakcji dokonanej za pomocą aplikacji w przeciągu ostatniego roku. Szczegóły tej funkcji są pod tym linkiem: The Flexible Buy Now Pay Later | Curve Flex

źródło zdjęcia tytułowego: RMF FM/KPRM/Annie Spratt/Unsplash

Subscribe
Powiadom o
53 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Olek
13 dni temu

W punkt!

oko0505
13 dni temu

Może mu chodziło o podwyżki dla posłów? Ale ci dostali chyba więcej.

E.G
13 dni temu
Reply to  oko0505

Cytując klasyka – „bo im się należało”.

E.G
13 dni temu

Jeśli większość jest przekonana że ceny będą rosły to na pewno będą rosły , bo inflacja na tym poziomie nakręca się już sama czyli strachem. Zaskórniaki zostaną rzucone na rynek , nagle zobaczymy braki , już dziś półki z olejem są puste choć olej to nasz polski produkt. Codzienny rzut oka na waluty da nam szybką ocenę sytuacji.

Klis
13 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

U mnie jak najbardziej napedza. Pelet przez weekend podrozal o 25% – lapie za telefon i mowie, ze kupie duuzo, ale po cenie sprzed trzech dni. Mam teraz zapas na jakies dwa lata. Chemia gospodarcza i podobne rzeczy, ktore moga stac i jesc nie wolaja, tez pokupione w wiekszej ilosci i w dobrych cenach. Podwyzke w pracy dostalem niespelna siedmioprocentowa, wiec zlapalem doxatkowe zrodla dochodu. Ogolnie sobie poradze, ale jednak troche przerazajaca jest koniecznosc coraz szybszego biegania, by stac w miejscu.

Tobiasz
13 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Przykładowo, w ciągu miesiąca olej do smażenia podrożał o ponad połowę. W październiku płaciłem 6,99, teraz 11,99.

Tobiasz
13 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Betonu mamy aż nadto 😉

Lodzia
12 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Padłam🙂. Obstawiam, że sznurek do snopowiązałek też staniał.

Przemo
13 dni temu
Reply to  E.G

Jeżeli brakje oleju (ja nie zauważyłem) to chyba znowu się go dolewa do baku. Chociaż ciężko teraz o tańszy niż litr ON.

Olek
13 dni temu

Do otrzymania podwyżki w ostatnim roku przyznało się 36% ludzi (co ciekawe, duża część pochodzi z elektoratu PiS – wśród nich do otrzymania podwyżki przyznało się 47% pracujących).” – wśród wyborców PiS jest widocznie więcej ludzi dostających pensję minimalną, oni dostali podwyżkę w styczniu (z 2600 na 2800) bo musieli dostać.

Michał
13 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Pytanie ile osób z pośród badanych zarabiało minimalna 😉
Warto zauważyć, że górnicy tez ruszyli po podwyżki w związku z rosnąca inflacja, a to mimo wszystko poprawi edukacje pośród pewnej grupy ludzi odnośnie wpływu inflacji 🙂

stef
13 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

proszę o podanie źródła że tylko 1,5 mln ludzi jest na pensji minimalnej.
Jeśli dobrze pamiętam do dane z pit się nie potwierdzają tej tezy?

anonymous
13 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Do pobierających pensję minimalną należy doliczyć także tych którzy dostają jeszcze z 500-1000zł więcej i wtedy wyjdzie „prawdziwszy” obraz sytuacji.

Michał
12 dni temu
Reply to  anonymous

Należało by odjąć tych co dostają minimalna a resztę pod stołem. I nagle się okaże ze sporo mniej 😉

Pan Krzysztof
13 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Ciekawe ilu miało minimalną +100zł.

wini
13 dni temu

Mi stawka godzinowa wzrosła o prawie 40% r/r, ale w przeciwieństwie do naszym mędrców ministerialnych ogarniam, że jestem w uprzywilejowanej pozycji…

Fabian
13 dni temu

Kto jeszcze wierzy premierowi? Chyba tylko ci którzy nie uznają wyroków sądowych.

Marcin staly czytelnik
13 dni temu

Ja powiem szczerze, ze w tym roku u mnie w firmie dostalem 2 podwyzki. Jedna na poczatku roku 10% a druga nieco ponad 20% miesiac temu. Takzze sa firmy ktore te podwyzki daja. W wiekszosci duzych korpo sa coroczne rewizje wynagrodzen i 5-6% to minimum jakie sie dostaje by wyrownac inflacje.

Mariusz
12 dni temu

Przestań bo zajadów dostanę ze śmiechu. Korpo nie podnosi pensji swoim murzynkom, musi im starczyć około 4000 brutto i prestiż pracy w Mordorze 🙂

dizzy
11 dni temu
Reply to  Mariusz

Bo są korpo i „korpo”, w tych pierwszych zatrudniają specjalistów a nie „murzynków” i wiedzą, że jak podwyżek nie będzie to ich korpoludek z łatwością przeniesie się niemal z dnia na dzień do konkurencji bez chwili wahania. W moim małym mordorku też załapałem ponad 20% ale tylko dlatego że rok temu było 0 ze względu na reorganizacje w projektach. Teraz po prostu poszła kumulacja zaległości i tegorocznych wyrównań. Pech w tym, że to było jeszcze kilka miesięcy przed inflacyjnym sprintem i właśnie patrze jak cały ten bonus szybko zamienia się w marsz w miejscu.

Adam
11 dni temu
Reply to  dizzy

Też „tyram” w korpo… od 30 lat
I nie narzekam !!!
Najlepiej płacił prezes Aleksander Lesz:
4/5 średnie krajowe dla developera
Ale to był zadaniowy czas pracy
8-10 godzin w home office + wsparcie nocne + wdrożenia w weekendy
Tyrka na okrągło…
To były lata 90-te…
Ja i koledzy… BUDOWALIŚMY OD ZERA POLSKĄ BANKOWOŚĆ !!!
Nikt się nie oszczędzał….
Dzisiaj pracuję w innym korpo, gdzie na jednym piętrze było kilkuset developerów… przed pandemią
A tych pięter jest i było kilka !!!

Dan
13 dni temu

Nasz premier często mówi coś no odwrotnie. PiS pomalutku zaczyna rozumieć,że dobrze się rządziło jak była kasa i można było rozdawać A teraz jeszcze lepiej się rządzi bo ludzie się przyzwyczaili do podwyżek cen a to prowadzi do zwiększenia wpływów z VAT Kolejny sukces PiS Za kilka lat się okaże,że nawet ZUS uzdrowili bo im covid-19 pomógł i tak każda porażkę potrafią przekuć w swój sukces. Idą podwyżki prądu,gazu będzie to powodować kolejne podwyżki i tak koło się zamyka. A my cwaniaki co możemy? No tylko dalej pracować i żyć bo jak ktoś jest obrony i pracowity to sobie poradzi… Czytaj więcej »

Tobiasz
13 dni temu

Towarzysz partyjny, jak niemal wszyscy urzędnicy za czasów PiS. Coraz bardziej żałosne na tym tle staje się jednak oficjalne stanowisko NBP, że medialny atak na bank centralny i jego politykę pieniężną ma na celu storpedowanie drugiej kadencji Glapińskiego… Rzekoma kampania celowo stawia Polskę ze słabymi ekonomicznie krajami, pomijając fakty, iż słabsze ekonomicznie kraje umiejscowiono wyżej w rankingach. Rzekomo na opinię redaktorów wpływają analitycy banków komercyjnych (spekulanci), a informowanie o przyszłych ruchach NBP w zakresie stóp procentowych oraz jak najszybsze ich podwyższanie, stanowi dla tego środowiska realizację ich partykularnego interesu… – seriously ? XDDD. To jest Bank Centralny czy ekipa z… Czytaj więcej »

Tobiasz
13 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Osoba, która to wymyśliła ma wyraźne problemy mentalne.

Ppp
13 dni temu

Pytanie, czy podwyżka pensji minimalnej oraz rent i emerytur jest faktycznie podwyżką? To raczej wyrównanie ubiegłorocznej inflacji, co z resztą wynika z przepisu o sposobie jej ustalania.
Pozdrawiam.

Radek
13 dni temu
Reply to  Ppp

Czy wzrosła wydajność osób na rentach i emeryturach oraz pensji minimalnej? Jeśli wzrosła, to mamy wyrównanie zwiększonych mocy produkcyjnych. Jeśli nie wzrosła, to mamy do czynienia z podwyżką (więcej pieniędzy za to samo).

Rico
13 dni temu

Jeszcze pytanie takie na ile wyniki tego badania są faktycznie miarodajne. Jak można przeczytać u źródła ankieta przeprowadzona metodą CAWI (ankieta www) na grupie niewiele ponad 1000 osób. Jakoś zawsze mam wątpliwości ile z tych osób podało faktyczne dane i na ile taka grupa jest reprezentatywna.

dizzy
11 dni temu
Reply to  Rico

Pomijając małą grupę badawczą, mnie zawsze mierzi manipulacja w postaci wyników wyborców „największych partii”. Generalnie staram się wyrażać obiektywnie, nie uważam żadnej partii za reprezentującą w pełni moje poglądy i rozumiem, że taka Polska 2050 stopniowo rośnie w siłę i liczebność ale póki co jej reprezentacja jest dość niszowa w sejmie: https://www.sejm.gov.pl/sejm9.nsf/kluby.xsp
Szósta pozycja na liście posłów to wciąż mało, a jednocześnie ignorowanie trzech wyżej notowanych partii (oraz tych niżej) to jawna manipulacja danymi.

Last edited 11 dni temu by dizzy
Wojtek
12 dni temu

Panie Macieju, dobrze by było rozróżnić pojęcie podwyżki od waloryzacji pensji! Rozumiem, że koniec końców efekt jest ten sam, czyli na konto wpływa więcej pieniędzy, ale w świecie korporacji i dużych firm tzw. podwyżka inflacyjna polega właśnie na corocznym podniesieniu pensji, aby skutki inflacji zniwelować i firmy na ogół takie akcje mają przewidziane w budżecie – a w dużej mierze właśnie z takich firm (dużych) liczona jest średnia krajowa i jej wzorst. Akurat wypowiedź ministra, który sugeruje, że jeżeli ktoś dostał podwyżkę 20% przy inflacji 6% wkurza mnie niemiłosiernie, gdyż jeżeli staram się o podwyżkę to na podstawie pdoniesionych kwalifikacji/inwestycji… Czytaj więcej »

Grzesiek
12 dni temu

….a może do podwyżek przyznają się znajomi królika którzy dostali stołki dibrej zmiany? Tam na pewno podwyżki są „żeby było lepiej”

Andrzej
12 dni temu

korzystam z feuelio i zapisuję ceny paliw podczas tankowania ON – według moich zapisów wzrost ceny paliwa w październiku rdr wynosi 44% – można to zresztą też sprawdzić na podstawie archiwalnych cen hurtowych paliw bo wyszło mi podobnie. co do cen elektroniki to zgodzę się połowicznie – obserwuję ceny tv od roku i te duże (75″ +) potaniały, natomiast te mniejsze (55 i 58) są droższe. podrożały też mocno komponenty komputerowe takie jak karty graficzne, procesory, pamięci czy płyty główne, potaniały chyba jedynie dyski twarde, przynajmniej te o mniejszych pojemnościach i laptopy ze średniej półki. zdrożał mocno sprzęt biurowy, ale… Czytaj więcej »

Last edited 12 dni temu by Andrzej
Dawid
11 dni temu
Reply to  Andrzej

Notuję sobie w Excelu zatankowane paliwo do mojej Alfy. Korzystam głównie ze stacji w Warszawie i okolicach. Od 8 maja 2015 – pierwszego wpisu – do dziś, zalałem 3215,961 litrów diesla (zasadniczo w większości tańszego, Efectę. Z Vervą może trochę szalałem na początku). Średnia w tym okresie – 4,76 zł za litr. Minimum – 3,88 zł (10.02.2016). To chyba nie błąd, bo wpisy dookoła oscylują wokół 4 – 4,20zł. Max – ostatnie 6,04zł na Orlenie. Widzę, że w kwietniu 2021 przekroczyliśmy punkt bez odwrotu – wcześniej od połowy 2018 do początku 2020 roku ceny były w miarę stabilnie wysokie, ocierając… Czytaj więcej »

Paliwo analiza 2021-11-18 212119.png
Andrzej
10 dni temu
Reply to  Dawid

trzy tankowania ON w październiku 2020: 3.97 zł, 4.02, 3.97 – średnia 3.99. dwa tankowania w październiku 2021 po 5.74 zł.
5.74 / 3.99 = 1.438 =~ 43%

Dawid
10 dni temu
Reply to  Andrzej

OK, liczę tak samo – tylko mam inne dane 😉 W ogóle nie tankowałem ON od połowy września 2020 do początku grudnia…

A dzisiaj, w piątek rano, zalałem benzyny za 6,04zł/litr (ON w tej samej cenie). Wracając z pracy koło 18:00 na tej samej stacji już 6,09zł w obu przypadkach i tylko mam nadzieję, że to weekendowa podwyżka a nie ceny rosnące z godziny na godzinę…

Adrian
10 dni temu

do usunięcia

Last edited 10 dni temu by Adrian
Monika
4 dni temu

Jeśli ktoś w tym roku dostał podwyżkę po 10 latach, to tez raczej nie czuje się jak pogromca inflacji

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!