Włoski Unicredit pokonał niemiecki rząd. Poinformował o sukcesie oferty dotyczącej odkupienia akcji niemieckiego Commerzbanku. To otwiera Włochom drogę do przejęcia kontroli nad zarządzaniem drugim największym bankiem w Niemczech, który jest też właścicielem naszego mBanku. Jakie są scenariusze na przyszłość? I czy mogą dotknąć w najbliższym czasie klientów mBanku? Oto trzy scenariusze dla mBanku po przejęciu Commerzbanku przez Włochów
Kilka dni temu zakończyła się oferta UniCredit skierowana do akcjonariuszy Commerzbanku. Włosi – przy sprzeciwie niemieckiego rządu i sprzyjających mu udziałowców – zdołali odkupić (albo przynajmniej zebrać wiążące deklaracje) akcje dające im (łącznie z wcześniej posiadanymi papierami) 49,65% głosów na walnym zgromadzeniu udziałowców Commerzbanku. To w zasadzie otwiera mu drogę do przejęcia kontroli nad zarządzaniem drugim największym bankiem w Niemczech.
- Bank dopłaci do wakacji 2400 zł, a Lewandowski pomoże. Rusza nietypowa promocja: Urlopowicze będą porzucać inne banki? Analizuję! [POWERED BY BANK PEKAO]
- Trwa walka banków o portfele urlopowiczów. Czy podróżnik pokona piłkarza? 700 zł w prezencie, dobra lokata na rok, wiecznie darmowa karta bezspreadowa [POWERED BY BNP PARIBAS]
- Razem czy osobno? Wspólne konto do inwestowania to w Polsce wciąż niezbyt popularne rozwiązanie. A daje poczucie bezpieczeństwa [POWERED BY SAXO BANK]
A co potem? Pytanie jest o tyle zasadne, że od „głębokości” zmian w Commerzbanku zależy to, czy odbiją się one – i ewentualnie kiedy to nastąpi – na polskich klientach mBanku. Commerzbank jest przecież strategicznym udziałowcem mBanku. Pytanie brzmi: czy Unicredit jeszcze przez jakiś czas będzie się tylko rozglądał po swoich nowych włościach i inkasował dywidendy, czy też pójdzie z piłą łańcuchową do lasu i zacznie ciąć. Może np. próbować podzielić Commerzbank na bank lokalny (niemiecki) i część międzynarodową (w tym mBank).
Niemiecki nadzór nie pomógł niemieckiemu rządowi
Fizyczne przejęcie własności akcji Commerzbanku potrwa kilka miesięcy, bo Unicredit zastosował agresywne formy zwiększania udziału w niemieckim banku. Związani z rządem i związkami zawodowymi udziałowcy złożyli nawet zawiadomienie do niemieckiego nadzoru BaFin na manipulowanie przez Włochów rynkiem. Powiązane z Włochami firmy pozyskiwały udziały Commezrbanku od inwestorów pasywnych (np. funduszy inwestycyjnych) poprzez „pożyczenie” od nich akcji, a następnie te pożyczone akcje Włosi przekazywali do przekazali puli kontrolowanych papierów.
Prokuratura we Frankfurcie nad Menem ogłosiła, że nie podejmie działań w tej sprawie. „Nie udało się ustalić wystarczających przesłanek na istnienie przestępstwa” – ogłosiła, niszcząc ostatnią nadzieję na pozostawienie Commerzbanku w niemieckich rękach. Nadzór bankowy BaFin również nie zablokował działań Unicredit, powołując się na ustalenia prokuratury. „Jeśli prokuratura nie stwierdziła przestępstwa, to mamy związane ręce”. Nie zareagował także Europejski Bank Centralny, który wspiera działania prowadzące do tworzenia w Europie silnych, paneuropejskich banków.
UniCredit już w pewnym sensie jest „europejski”, bo tylko jedna trzecia jego zysków netto pochodzi z rodzimych Włoch (bank działa też w Niemczech i Austrii oraz w Europie Środkowej i na Bałkanach). Ale zbudowanie europejskiego banku bez silnej pozycji na rynku niemieckim – czyli w największej gospodarce Starego Kontynentu – nie jest możliwe. Dlatego Włosi zasadzili się na Commerzbank, czyli drugi największy bank w Niemczech. Po ewentualnym połączeniu z posiadanym już HVB UniCredit miałby już 10% niemieckiego rynku, prawie tyle co największy Deutsche Bank.
Jak Andrea Orcel sprytnie ograł niemiecki rząd?
Włoski bank zaczął krążyć wokół Commerzbanku już we wrześniu 2024 roku, ujawniając wówczas, że kupił 9,5% udziałów. Ale na tym nie poprzestał i nadal zwiększał udziały w niemieckim banku, odkupując akcje na giełdzie od drobnych udziałowców. Na wolnym rynku udało mu się skupić akcje pozwalające zwiększyć pakiet posiadanych udziałów do 26% (i już wtedy był jego największym udziałowcem). Poza Włochami liczyły się jeszcze tylko niemiecki Skarb Państwa (12% akcji) oraz amerykański BlackRock (5,5%).
UniCredit ogłosił więc publiczne wezwanie i oświadczył, że jest gotów wyłożyć na pozostałe akcje Commerzbanku 24 mld euro. Andrea Orcel, prezes UniCredit, zadeklarował, że „jest otwarty na dialog z Commerzbankiem i kluczowymi interesariuszami”. Ale odpowiedziało mu echo i groźne pomruki. Zaczęło się więc zakulisowe przekonywanie akcjonariuszy Commerzbanku – w większości funduszy inwestycyjnych, emerytalnych i innych udziałowców, dla których liczy się głównie kasa – do włoskiego sojuszu.
W ramach oferty UniCredit zaoferował niecałe 0,5 własnej akcji za każdą akcję Commerzbanku, co oznaczało wycenę akcji niemieckiego banku na 31 euro za sztukę. Cały bank był, według tej oferty, warty ok. 35 miliardów euro. UniCredit jest przez mediolańską giełdę wyceniany na 120 mld euro. Zresztą pod względem różnych gabarytów, którymi charakteryzuje się działalność banków, proporcje są podobne.
CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:
Unicredit: jak podbić „prowincję niemiecką”?
Przejęcie Commerzbanku pozwoli Włochom mocno zbliżyć się do największych pod względem zarządzanych aktywów banków w Europie. Dziś na czele w tym rankingu są brytyjski HSBC oraz francuski BNP Paribas, które mają po ok. 2,7 biliona euro aktywów. Mając pod kontrolą 1,5 biliona euro aktywów UniCredit wbiłby się do elity. Zaś mając pozycję drugiego największego banku we Włoszech i drugiego największego w Niemczech – mógłby spełnić sny o potędze.
Zwłaszcza, że ani w Wielkiej Brytanii (Barclays i HSBC oraz Revolut rządzą), ani we Francji (rynek podzieliły BNP Paribas, Credit Agricole i inne lokalne tuzy), ani w Hiszpanii (rządzi Santander do spółki z BBVA) nie ma czego szukać. Pozostaje rozpychać się na rynku niemieckim i austriackim, na Bałkanach oraz w Europie Środkowej. I dokładnie to Andrea Orcel robi, próbując rozszerzyć swoje, zarządzane z Mediolanu, imperium na nowe prowincje.
Pytanie czy „prowincja niemiecka” będzie łatwa do podbicia. W Niemczech silna jest rola pracowników. Redukcje zatrudnienia mogą być więc trudne. Rada zakładowa Commerzbank uzgodniła z zarządem banku „plan społeczny” do 2030 roku, w ramach obecnie obowiązującej strategii banku. Ten plan będzie obowiązywał nawet po zmianie zarządu banku na kontrolowany przez Włochów i w dużej części może betonować możliwości restrukturyzacji Commerzbanku.
Związki zawodowe już ostrzegają: „nie chcemy robić niczego, co zaszkodziłoby operacjom banku, ale jeśli będzie trzeba, będziemy walczyć do ostatniego tchu”. I nie wykluczają strajku. Ale podobne pogróżki były wysuwane przez pracowników, gdy Unicredit przejmował kontrolę nad HVB. A Włosi i tak się zbytnio nie przejęli.
Unicredit ma akcje Commerzbanku. A niemiecki rząd ma związki
W Niemczech rosną obawy o to, jak wejście Unicredit do Commerzbanku wpłynie na bezpieczeństwo i stabilność niemieckiej branży bankowej. De facto ta stabilność dziś zależy głównie od tego, czy Unicredit nie stanie się kolosem na glinianych nogach. Już raz włoska grupa przeholowała z przejęciami i wtedy – żeby ratować się przed bankructwem – musiała m.in. sprzedać udziały w naszym Banku Pekao (i to – jak widać z dzisiejszej perspektywy – za półdarmo). Commerzbank też zresztą musiał być ratowany, gdy nie udźwignął fuzji z Dresdner Bankiem w 2008 roku w warunkach kryzysu finansowego.
W ciągu kilku miesięcy Unicredit spróbuje przejąć fizyczną kontrolę nad akcjami Commerzbanku. Jeśli część z nich była „pożyczona” albo była przedmiotem kontraktów opcyjnych, to być może finalnie ten udział będzie mniejszy, niż dziś raportowany. Ale i tak powinien wystarczyć, by wprowadzić zmiany w radzie nadzorczej Commerzbanku i – w konsekwencji – wprowadzić swoich przedstawicieli do zarządu banku. Pytanie: ilu przedstawicieli będzie w stanie tam umieścić?
Andrea Orcel, szef Unicredit, mówił, że jego celem jest „wzmocnienie i reforma” Commerzbanku. Być może będzie chciał najpierw uporządkować i zwiększyć efektywność Commerzbanku, a w drugim rzędzie połączyć go z kontrolowanym już HVB. Po drugie możliwe jest, że Unicredit przejmie kontrolę nad zagranicznymi inwestycjami Commerzbanku – czyli powstanie włoskocentryczna struktura, która odkupi od Commerzbanku jego zagraniczne aktywa, w tym mBank.
Niemiecki rząd przegrał. Trzy scenariusze dla mBanku
I to już byłaby wiadomość dla klientów mBanku. Pytanie czy wtedy mBank też miałby wymieniony zarząd? Z jednej strony polski bank jest tak dobrze naoliwioną maszyną, że Andrea Orcel chyba nie ma powodu, żeby robić tu własne porządki. Być może mBank będzie dla Unicredit narzędziem ekspansji na inne rynki? To wersja optymistyczna, zakładająca, że polskie aktywa mają dla Włochów znaczenie większe, niż tylko wartość „dywidendowa” dla grupy.
Pesymistyczna wersja jest taka, że – podobnie jak było za czasów włoskiego panowania w Banku Pekao – przyjedzie włoski „namiestnik” i będzie pilnował, żeby dywidendy były jak najwyższe i żeby płynęły do centrali. Czyli byłoby to typowe wyciskanie mleka z dojnej krowy. Bank nie byłby zbyt szybko unowocześniany (obecny prezes Banku Pekao Cezary Stypułkowski do dziś narzeka na Włochów, że w wielu miejscach dopuścili do niedoinwestowania polskiego banku).
Jest też trzeci scenariusz: że mBank zostanie de facto połączony z polskim oddziałem Unicredit, który jest zarządzany przez Wojciecha Sobieraja. Być może mBank będzie jego „tradycyjnym” ramieniem, a bank dziś zarządzany przez Sobieraja – fintechowym (tak jak kiedyś był mBank i Multibank). Ale to melodie przyszłości. Najpierw musi się okazać ile tak naprawdę może zrobić dziś Unicredit w Commerzbanku. Jeśli okaże się, że Niemcy rzucają piach w tryby – jakiekolwiek plany restrukturyzacji będą trudne do realizacji.
CZYTAJ TEŻ:
Włosi sprzedadzą aktywa Commerzbanku na części?
Państwo – jak słusznie zwraca uwagę Bloomberg – nadal posiada ponad 12% udziałów w Commerzbanku. Przedstawiciele rządu obecnie zajmują dwa z 20 miejsc w zarządzie Commerzbanku. Przedstawiciele związków zawodowych mają kolejne 10 miejsc, zgodnie z przepisami zapewniającymi im parytet w zarządzaniu dużymi niemieckimi korporacjami.
Jeśli Andrea Orcel chciałby kontrolować zarząd Commerzbanku, musiałby umieścić w zarządzie 10 osób, w tym nowego przewodniczącego, którzy mogliby oddać decydujący głos w razie remisu. To oznaczałoby konieczność usunięcia z zarządu przedstawicieli państwa niemieckiego. Byłaby duża afera. Trudno przypuszczać, że niemiecki rząd pozwoliłby sobie na takie upokorzenie.
Bloomberg pisze, że Włosi mogą chcieć sprzedać „swój” HVB Commerzbankowi w zamian za nowo wyemitowane akcje. To zwiększyłoby udział Unicredit w połączonej firmie, jednocześnie „rozwadniając” innych inwestorów, w tym rząd. UniCredit mógłby również kupować nadal akcje Commerzbanku na wolnym rynku. Jeśli niemiecki rząd będzie rzucał kłody Włochom pod nogi, mogą oni dążyć do tego, by ich udział został rozcieńczony do tego stopnia, że spadłby poniżej kluczowych progów dających jakąkolwiek ochronę prawną.
Unicredit mógłby też – jak pisze Bloomberg – sprzedać Commerzbank w kawałkach. I to zaczynając od części łatwych do oddzielenia, takich jak mBank czy internetowy broker comdirect. Wtedy najbardziej atrakcyjne aktywa przejąłby kontrolowany przez Włochów bank HVB, a inne zostałyby zamienione na gotówkę. Niemiecki rząd nie miałby wtedy wiele do powiedzenia. W tym scenariuszu klienci mBanku doczekaliby się nowego inwestora strategicznego w swoim banku. Ale ten scenariusz jest mało prawdopodobny, bo gdyby Włosi chcieli wycofać się z Polski, to nie inwestowaliby w Unicredit nad Wisłą.
———————————-
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————
SUBIEKTYWNIE NA YOUTUBE:
„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtubie. Raz w tygodniu duża rozmowa, w każdy wtorek „Magazyn Subiektywnie o Finansach” a poza tym komentarze i wideofelietony poświęcone Twoim pieniądzom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube.
zdjęcie tytułowe: FinanceVisual




