26 kwietnia 2019

Wirtualna sala sądowa, czat zamiast negocjacji twarzą w twarz, komputerowe pliki zamiast akt. I błyskawiczny wyrok. Rusza elektroniczny sąd!

Wyrok zaledwie w trzy tygodnie, czyli ponad 20 razy szybciej niż w sądzie tradycyjnym – obiecują twórcy elektronicznego sądu arbitrażowego Ultima Ratio, w którym spory będą mogły rozstrzygać firmy. Czy to recepta na ułatwienie życia przedsiębiorcom?

Sądy arbitrażowe, zwane też polubownymi, nie są w Polsce niczym nowym. Działają np. przy izbach gospodarczych czy zrzeszeniach przedsiębiorców. To alternatywa dla coraz bardziej zapchanych sprawami sądów powszechnych.

W przeciwieństwie do sądów powszechnych, nikogo do takiego sądu nie można zaciągnąć siłą. Zarówno powód, jak i pozwany, muszą wcześniej ustalić między sobą, że ewentualne spory rozstrzygać będą we wskazanym sądzie arbitrażowym.

Do tej pory rozprawy przed sądami polubownymi przypominały te toczące się w sądach państwowych. Strony musiały się spotkać i negocjować twarzą w twarz, choć rozprawy mogły toczyć się w bardziej kameralnych warunkach, niż sala sądowa. Ale i do tej „branży” zaczęły pukać nowe technologie. Po co bowiem tracić czas na jeżdżenie na rozprawy, drukowanie dokumentacji dowodowej, jeśli wszystko można załatwić przez internet?

Start ogłosił właśnie Pierwszy Elektroniczny Sąd Polubowny Ultima Ratio, za którym stoją Stowarzyszenie Notariuszy Rzeczypospolitej oraz spółka Causa Finita. Nazwa projektu sugeruje, że jest to pierwsza tego typu inicjatywa w Polsce, choć w lutym wystartowała podobna platforma – Sąd Arbitrażowy Online OAC (Online Arbitration Court).

Przeczytaj też: Bank Pekao od dziś proponuje firmom „cashless express”. Weź terminal z banku, naciśnij zielony i ruszaj w miasto. Czy to ma sens?

Przeczytaj też: Zgłaszasz przez internet nierzetelnego płatnika, płacisz 5% prowizji, a oni zajmą się windykacją. Tak działa platforma Payhelp. Czy to ma sens?

Sąd jak Facebook

Żeby skorzystać z usług tego sądu, przedsiębiorca i jego kontrahenci muszą się najpierw umówić, że właśnie tam będą rozstrzygać spory. W praktyce wymaga to podpisania aneksu do już podpisanych umów o współpracy.

Fundamentem sądu polubownego Ultima Ratio jest specjalna strona internetowa oraz dedykowana aplikacja mobilna. Żeby złożyć pozew, przedsiębiorca musi zalogować się do systemu. Złożenie pozwu, a następnie całe postępowanie jest proste i intuicyjnie. Wygląd strony i narzędzia do komunikacji między zwaśnionymi stronami zaprojektowano bowiem na podobieństwo portali społecznościowych.

Przedsiębiorcy dostają do ręki różnego rodzaju kreatory, które ułatwiają np. napisanie pozwu. W intuicyjny sposób do elektronicznej kartoteki sprawy dołącza się też dowody. Mogą to być skany faktur i innych dokumentów, zdjęcia, filmy, linki, nagrania z monitoringu czy pliki audio.

Po opłaceniu kosztów postępowania (do tego zaraz wrócę), Ultima Ratio doręcza pozew pozwanemu na wskazany adres e-mail. Nie wszystko działa w pełni elektronicznie, bo dodatkowo pozew przesyłany jest tradycyjnym listem poleconym. W tym momencie system losuje arbitra spośród współpracujących z Ultima Ratio notariuszy.

Przeczytaj też: Kredyt dla małej firmy „z ulicy” w kwadrans i całkiem online. To już się dzieje. Teraz stawką w grze jest… strzyżenie. Technologie pomogą?

Przeczytaj też: Furgonetka na minuty? Dość ekstrawaganckie. Citybee zalewa miasta dużymi autami. Tylko po co? Liczę komu opłaci się je wynająć

Do akt sprawy w formie elektronicznej w każdej chwili dostęp mają powód, pozwany i arbiter (w przeciwieństwie do innych sądów polubownych, tutaj powoływany jest tylko jeden arbiter). Dodatkowym ułatwieniem jest czat, za pośrednictwem którego strony spory, ich pełnomocnicy i arbiter mogą prowadzić mniej formalne rozmowy dotyczące sprawy.

Z kolei do potwierdzenia tożsamości sąd polubowny wykorzystywać będzie znane już elektroniczne metody weryfikacji, czyli profil zaufany, podpis kwalifikowany czy e-dowód tożsamości.

Wyrok w ciągu trzech tygodni

Zaletą tego sądu ma być przede wszystkim szybkość i skuteczność. Robert Szczepanek, współzałożyciel Ultima Ratio mówi:

„Sądy powszechne rozstrzygają obecnie około miliona spraw gospodarczych, np. o zapłatę za wykonane prace podwykonawcze. Takie sprawy średnio trwają 13 miesięcy w różnych instancjach. Przesłuchanie stron, przesłuchanie świadków, pisma procesowe, doręczenia, zwrotki, dojazd na proces, delegacje – tak wygląda wtedy przebieg sprawy”

Przekonuje, że elektroniczny sąd polubowny eliminuje masę biurokracji, bo sprawa prowadzona jest w wirtualnej sali sądowej, strony mogą przesyłać dowody w formie dokumentów, plików wideo czy zdjęć. Zapewnia, że dzięki temu – zgodnie z regulaminem sądu – na wyrok przedsiębiorcy będą czekać góra trzy tygodnie, czyli ponad 20 razy krócej, niż w sądach powszechnych.

Gdy sąd wyda wyrok, przedsiębiorca – jeśli stawką sporu są pieniądze – będzie musiał złożyć w „normalnym” sądzie wniosek o nadanie klauzuli wykonalności, a następnie oddać sprawę do komornika.

Proces elektroniczny, koszty analogowe

Cyfryzację sądownictwa można porównać do bankowych przelewów. Kiedyś trzeba było biegać do oddziału albo na pocztę, dziś przelew można zrobić w niecałą minutę z dowolnego miejsca. Tyle że w przypadku przelewów oprócz oszczędzania czasu zyskujemy finansowo, bo standardem jest, że e-przelewy nic dzisiaj nie kosztują.

Tymczasem stawki opłat w Ultima Ratio nie odbiegają od tych pobieranych w sądach powszechnych, gdzie opłata wynosi 5% wartości przedmiotu sporu. W Ultima Ratio główna opłata arbitrażowa (opłacają ją powód i pozwany w tej samej wysokości, opłata zwracana jest stronie, która wygra spór) również zależy od wysokości przedmiotu sporu.

Przeczytaj też: Urzędnicy postanowili ułatwić życie drobnym przedsiębiorcom. A banki co na to? Bankom się nie chce. „Bo taka firma to nie firma”

Przeczytaj też: Sprzedawali feralne inwestycje w lasy i ziemię rolną. Teraz przestają płacić za pomoc prawną dla klientów. W co gra Alior Bank?

Minimalna to 300 zł (gdy wartość sporu wynosi do 3000 zł). Gdy idzie o roszczenie np. w przedziale 9.000-10.000 zł, opłata wynosi 1.000 zł, czyli aż 10%. Wydaje się drogo. Robert Szczepanek przyznaje, że mediacja Ulitma Ratio przy stosunkowo niskiej wartości sporu jest droższa niż w sądach powszechnym. Wynika to z tego, że sądy państwowe są dotowane, a sąd polubowny musi działać na zasadach komercyjnych (trzeba zapłacić notariuszom za orzekanie).

Zapewnia jednak, że przy sporach powyżej 100.000 zł stawki Ultima Ratio są już konkurencyjne, a nawet niższe niż pobierane przez sądy powszechne. Przy wartości sporu między 100.000 a 200.000 zł, opłata arbitrażowa wynosi 5.400 zł plus 3% od nadwyżki ponad 100.000 zł.

Pytanie, czy przedsiębiorcy będą w stanie przełknąć nieco wyższe koszty. To nie musi być trudne, zwłaszcza że ceną za to jest oszczędność czasu. Zwaśnione strony nie muszą spotykać się w realnym świecie, wszystko mogą załatwić z dowolnego miejsca – wystarczy komputer i dostęp do internetu. Kto jak kto, ale przedsiębiorcy dość precyzyjnie potrafią wycenić swój czas.

Źródło zdjęcia: Pixabay

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin