3 stycznia 2019

Kredyt dla małej firmy „z ulicy” w kwadrans i całkiem online. To już się dzieje. Teraz stawką w grze jest… strzyżenie. Technologie pomogą?

Kredyt dla małej firmy „z ulicy” w kwadrans i całkiem online. To już się dzieje. Teraz stawką w grze jest… strzyżenie. Technologie pomogą?

Być może najbliższe miesiące pokażą czy pożyczki dla przedsiębiorców mogą być tak wygodne i tanie, jak te dla zwykłych konsumentów. Digitalizacja wszystkiego sprawiła, że bywają już bardzo wygodne. A teraz zacznie się bój o taniość. Bo dziś przedsiębiorców – fryzjerów, właścicieli sklepów, czy firm usługowych – strzyże się i goli bez żenady i bez umiaru. To może być przełomowy rok. Technologia i prawo pomogą?

Nie można powiedzieć, że przedsiębiorcy mają w XXI wieku źle. Owszem, zdobycie finansowania wciąż wymaga znacznie więcej formalności, niż w przypadku zwykłego konsumenta, ale pojawiają się nowe opcje. Jeśli masz w swoim banku konto firmowe to jest szansa na kredyt przyznany całkiem online, na podstawie tony dokumentów, ale jednak nie przynoszonych osobiście, lecz zeskanowanych i przesłanych internetem.

Zobacz również:

Próbowaliście kiedyś faktoringu online a la Smeo, czy Finiata? Albo leasingu internetowego z Leaselink czy od którejś z podobnych firm? W leasing można wziąć już niemal wszystko (nie tylko samochód) i jest to naprawdę wygodne.

Czytaj też: Obsługujesz klientów, a nie masz terminala płatniczego? Sprawdzamy czy można go mieć po taniości

Czytaj też: Mieć czy korzystać? Kiedy warto postawić na outsourcing usług?

Technologie pomogą w pożyczkach dla firm?

Głównym problemem jest cena. Finansowanie małych firm było i jest horrendalnie drogie w porównaniu z finansowaniem konsumentów. Banki, faktorzy i leasingodawcy – ci ostatni mniej, bo oni udzielają mniej ryzykownego finansowania „zabezpieczonego” – tłumaczą, że mała firma to najbardziej niestabilny klient, a wskaźniki ryzyka są wielokrotnie wyższe, niż dla jakiegokolwiek innego typu kredytu.

Czy da się z tym coś zrobić? Tak, ale pod warunkiem, że banki i pośrednicy finansujący małe firmy wykorzystają na maksa nowoczesne technologie. Czyli wycisną wszystkie soki ze sztucznej inteligencji, systemów antyfraudowych, nowoczesnych metod scoringowych. Kto to wszystko ogarnie – znajdzie Świętego Graala i będzie miał utargu po pachy.

Jakoś bardziej wierzę, że tego Graala spróbują znaleźć najpierw firmy fintechowe, specjalizujące się w kredytowaniu małych firm. Nie ma ich na rynku dużo i na razie nie robią powalającej kariery. Ale okoliczności im sprzyjają, bo pod rządami dyrektywy PSD2 będą mogły uzyskiwać od banków więcej danych o swoich potencjalnych klientach. I jeśli będą umiały na tej podstawie lepiej odsiewać ziarno od plew…

Czytaj też: Przedsiębiorca pyta. „Czy polskie państwo jest agentem banków?”

Czytaj też: Trwa polowanie na drobnych przedsiębiorców. A ci są bezbronni, bo… prawo im nie pomaga

Czytaj też: Czy faktoring online podbije serca polskich przedsiębiorców?

Szybka pożyczka dla firmy „z ulicy” w kwadrans i całkiem online?

Jednym z takich pośredników, w których widzę nadzieję na przełom w finansowaniu małych firm jest Kredytmarket. Istnieje mniej więcej od dwóch lat i kiedyś było o nim już na Samcik.blox.pl (poprzednik „Subiektywnie o finansach”). Pomysł jest taki: udzielić małej firmie „z ulicy” niedużego kredytu w ciągu kilku minut, całkiem online. Na niedługo, góra kilka miesięcy, w nietypowym systemie spłat – najpierw tylko odsetki, a dopiero na koniec rata „balonowa” (od niedawna w ofercie są też „normalne” raty).

Żeby dostać w Kredytmarkecie finansowanie trzeba mieć co najmniej dwa lata działalności za sobą, nienaganną opinię w BIK-u i w BIG-ach oraz udostępnić login i hasło do swojego konta bankowego. Kredytmarket – na podstawie mechanizmu oferowanego przez inny fintech Kontomatik – „wysysa” potrzebne dane, ocenia na ich podstawie wypłacalność i wiarygodność firmy, a dzięki temu do udzielenia kredytu nie są potrzebne żadne inne papiery.

Jak to się sprawdza? Trudno powiedzieć, żeby Kredytmarket okazał się rynkowym hitem – przez niespełna dwa lata obsłużył tysiąc firm i udzielił kredytów za 15 mln zł. W porównaniu z przeciętnym bankiem szału nie ma. Ale z drugiej strony firma przeszła chrzest bojowy, bo kilku jej konkurentów nie przetrwało.

A teraz czas dla takich firm będzie coraz lepszy. Koniunktura w gospodarce trochę siądzie, polityka podatkowa państwa (split payment i różne takie…) będzie coraz bardziej „uciskająca”, terminowość płatności faktur jest zła i lepsza raczej nie będzie. Utrzymanie płynności dla małych firm będzie nadal megawyzwaniem.

Dwa problemy Kredytmarketu (i nie tylko)

Kredytmarket – nie będący już jedynym tego typu przedsięwzięciem, w internecie pracowicie działa np. inny pośrednik, Monify – to rewelacyjny pomysł na wygodne finansowanie potrzeb małych firm. Ma tylko dwa problemy. Pierwszym jest nietypowy sposób sprawdzania wiarygodności firm (poprzez screenscraping, do którego potrzebny jest login i hasło do konta bankowego). Drugim jest wysoka cena. Gdybym dziś chciał pożyczyć 25.000 zł na pół roku, to miesięczna rata wyniesie 4840 zł, a łączny koszt kredytu wyniesie mniej więcej 4000 zł (w tym 600 zł podatku VAT). To jest bardzo drogo.

Pierwszy problem rozwiązać może dyrektywa PSD2. Zasady dostępu do danych klienta zgromadzonych na koncie bankowym (m.in. do historii transakcji) zostaną sformalizowane i objęte gwarancjami bezpieczeństwa. Potencjalni klienci Kredytmarketu będą więc mogli pozbyć się wątpliwości, które dziś mają w stosunku do screenscrapingu.

Drugi problem może rozstrzygnąć technologia. Kredytmarket już dziś stosuje zaawansowane systemy antyfraudowe oparte na wykrywaniu nietypowych zachowań klienta w czasie składania wniosku kredytowego (co ma wyhaczyć potencjalnych oszustów). A w ciągu kilku najbliższych miesięcy zamierza uruchomić mechanizmy, które pozwolą różnicować cenę kredytu w zależności od wiarygodności finansowej firmy. Ma do tego służyć analiza dużych zbiorów liczb, sztuczna inteligencja i „samouczące się” algorytmy.

W skrócie chodzi o to, że Kredytmarket na dużą skalę zamierza zastosować badanie najróżniejszych cech i zachowań firm (np. tego jak zachowują się ich finanse w zależności od różnych wydarzeń oraz parametrów) i na tej podstawie uzupełniać obecny scoring.

Banki: „Kredyt dla małej firmy musi być drogi”. No właśnie. Musi?

Zobaczymy jak im to wyjdzie. Jeśli dzięki temu uda się zbić – przynajmniej w stosunku do najlepszych firm – wycenę kredytów udzielanych online do przyzwoitych poziomów, to zacznie być ciekawie. Do tej pory banki uważały, że kredyt dla małej firmy musi być horrendalnie drogi, bo taka jego natura. I że zasadniczo online wolno udzielać kredytów tylko stałym klientom (czyli takim, które mają w tym banku konto).

Trendy w gospodarce, nowe technologie i pierwsze efekty PSD2 mogą stanowić miks wybuchowy dla takich firm jak Kredytmarket, Monify czy innych fintechów, które specjalizują się w kredytowaniu firm. Pytanie czy te fintechy będą na tyle bystre, by tę szansę wykorzystać.

 

6
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
4 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
AleksanderZdzisekJerzyAleksanderdziękuję Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anna
Gość
Anna

Jako osoba doświadczana od ponad dwóch tygodni „przyjemnościami” płynącymi z kontaktu z wirtualnymi firmami – nawet w miarę szacownymi – mówię głośno i dobitnie:żeby takiej wirtualnej firmie podać login i hasło do konta bankowego musiałabym mieć przystawiony – wcale nie wirtualny – pistolet do głowy!Na tym polega właśnie – moim skromnym zdaniem – wykorzystywanie okoliczności do dyktatu nie mającego nic wspólnego z dobrem klienta a mającego z pazernością dyktatora czyli raczej zwykła bandyterka. I nie wiem, czy jakiekolwiek próby ucywilizowania tego procederu w jakiejś mierze mogłyby niebezpieczeństwa stąd płynące zminimalizować. A tak naprawdę, to wcale nie jestem pewna, że takie… Czytaj więcej »

dziękuję
Gość
dziękuję

pierwszy akapit sprzeczny z drugim

Aleksander
Gość
Aleksander

Dobry wieczór! Nazywam się Aleksander Widera i jestem szefem Kredytmarket – opisywanej firmy. Dość często spotykaliśmy się z tego typu obiekcjami, ale tylko na samym początku działalnosci. Mozna w to wierzyć lub nie, ale Klient podając dane do konta bankowego – nie przekazuje go nam. Nie widzimy tych danych, wiec tym bardziej – nie przechowujemy. Co otrzymujemy? Historię konta firmowego. Tylko i aż tyle. Klient zyskuje czas i brak konieczności dostarczania kpir, deklaracji pit i vat. My w mgnieniu oka szacujemy przychody z biznesu i dzieki temu mozemy policzyc automatycznie zdolność kredytową. Część klientów, glownie informatyków ma obiekcje. Podchodzimy do… Czytaj więcej »

Jerzy
Gość
Jerzy

@Aleksander mbank wysyłając maile np. z historią na rachunku, dodaje podpis cyfrowy (smime.p7s), czy nie można by użyć takiego zabezpieczenia? Wy macie historię rachunku i potwierdzenie, że dane te nie zostały zmodyfikowane w międzyczasie.
https://www.mbank.pl/pomoc/faq/inne/system-szyfrowania-transmisji-danych/e-mail-podpis-cyfrowy/
Generalnie od lat, użytkownicy są uczeni, aby nie podawać loginów i haseł. Wy, Sofort i inni, niszczycie tą edukację.
Regulamin banku wprost mówi, że tych danych nie można podawać osobom trzecim:
https://pdf.mbank.pl/mbankpl/of/regulaminy/rachunki/regulamin_rachunkow_dla_os._fiz._od_25.05.2018.pdf (rozdział 5, paragraf 26)

Aleksander
Gość
Aleksander

Juz odpowiadam -rozwiazanie o ktorym Pan mowi jest bardzo trudne do zautomatyzowania – tzn pdf z historia rachunku w kazdym banku wyglada inaczej. A najważniejsze jest to, że nasze rozwiazanie bazuje na dobrodziejstwach regulacji PSD2, ktora powoli etapami jest wdrażana w zycie. Jej sens i istota leży w tym, że dane bankowe klienta należą do klienta a nie do banku. W związku z tym klient ma prawo je udostępniać w bezpieczny sposób podmiotom trzecim za pośrednictwem licencjonowanego podmiotu. I taka sytuacja ma miejsce w naszym przypadku. KOrzystamy z usług firmy Kontomatik, która ma zezwolenia jako ,tzw AISP (account information service… Czytaj więcej »

Zdzisek
Gość

Czasem tak jest że trzeba pożyczyć pieniądze z ulicy bo bank nagle stwierdza że brak zdolności kredytowej

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu