17 maja 2018

Czy faktoring online podbije serca drobnych przedsiębiorców? Smeo i Finiata na wojnie z bankami i firmami pożyczkowymi

Era usług finansowych online sprawiła, że pod strzechy trafiają oferty, które jeszcze kilka lat temu uchodziły za elitarne, owiane czarną magią. Przykładem takiej usługi jest faktoring – niegdyś dostępny dla nielicznych, a teraz praktycznie dla każdego, nawet drobnego przedsiębiorcy. Ale dostępny – nie znaczy niestety, że tani. Prześwietlam Smeo, nową usługę faktoringu online

Faktoring ma być lekiem na problemy z płynnością. Jeśli wystawię fakturę, której termin płatności wynosi np. 30 dni, a pieniądze dostanę dopiero po dwóch-trzech miesiącach, to muszę mieć poduszkę finansową żeby zapłacić ZUS, PIT i VAT (dwa ostatnie – od dochodu, którego jeszcze nie mam). Firmy faktoringowe zajmują się dostarczaniem finansowania pomostowego, bym nie musiał iść do firmy pożyczkowej.

Niektórzy faktoringowi pośrednicy – podobnie jak firmy pożyczające pieniądze online – też zeszły do internetu i pozwalają zamienić wystawioną fakturę na gotówkę dosłownie w ciągu kilkunastu, kilkudziesięciu minut. I powoli zaczynają pod tym względem robić konkurencję firmom pożyczkowym.

Oczywiście: trzeba się zarejestrować, zweryfikować, ale potem już tylko robimy zdjęcia fakturom, przesyłamy je i inkasujemy gotówkę. Jakiś czas temu opisywałem jedną z pierwszych tego typu firm – Finiata. Teraz internet zalały reklamy jej konkurenta – serwisu Smeo. Obie działają na dość podobnych zasadach.

Czytaj recenzję oferty Finiata.pl: Fotografujesz faktury, wysyłasz i liczysz pieniądze. Czy to wykosi firmy pożyczkowe?

Czytaj: Na „Subiektywnie o finansach” więcej o faktoringu

Wystawiasz fakturę, fotografujesz i po kwadransie masz pieniądze. Ile to kosztuje?

Czyli jak? Najpierw trzeba założyć konto w serwisie i potwierdzić swoją osobistą oraz „firmową” tożsamość. Dzieje się to analogicznie, jak w bankach. Wybieram sobie login i hasło, wpisuję numer dowodu osobistego, PESEL, NIP firmy (w celu zaciągnięcia danych z ewidencji CEIDG), jestem weryfikowany w bazach BIK oraz BIG (celem sprawdzenia mojej wiarygodności płatniczej), a sztuczna inteligencja i sieci neuronowe sprawdzają co można wycisnąć z wiadomości na mój temat.

Na podstawie tych danych – czasem potrzebny jest jeszcze wyciąg z konta bankowego, który firma faktoringowa pobiera stosując tzw. screenscraping – otrzymuję tzw. limit faktoringowy, czyli maksymalną wartość faktur, które mogę wystawić otrzymując kasę od razu do ręki. Przyjemne? A jakże.

Czytaj też: Faktury w chmurze, czyli nowy sposób Idea Banku na przyciągnięcie drobnych firm. Czy to ma sens?

Czytaj też: Masz firmę? Zarządzaj ryzykiem! Ale jak się za to zabrać?

W Smeo sprawa wygląda tak, że od razu dostaję kwotę faktury netto (czyli bez VAT) pomniejszoną o prowizję liczoną jako 0,12% wartości faktury za każdy dzień pozostały do daty zapłaty. Jeśli więc termin faktury na 1230 zł wynosi 30 dni, to od razu mogę dostać do ręki 1000 zł pomniejszony o 36 zł prowizji.

To niestety nie są jedyne koszty. Później firma dołoży też odsetki liczone według podobnej zasady, czyli od liczby dni udostępnionego finansowania. Odsetki wynoszą 10% w skali roku – przy miesięcznym okresie nieco będzie to poniżej 10 zł. Po zapłaceniu faktury przez mojego kontrahenta Smeo przekazuje mi resztę pieniędzy, czyli kwotę podatku VAT pomniejszoną o odsetki.

Proces uzyskiwania natychmiastowego zasilenia gotówką jest przyjemny, bo wystarczy sfotografować lub zeskanować fakturę i wysłać do firmy faktoringowej. I mniej więcej w ciągu kwadransa otrzymuje się pieniądze. Smeo radzi, by jako numer konta bankowego podawać rachunek, który klient ma w ramach usługi Smeo. De facto to serwis faktoringowy otrzyma płatność za fakturę, przekazując ją potem na konto klienta.

Czytaj też: W kwadrans weźmiesz w leasing smartfona i komputer. Internetowa „wypożyczalnia” dla drobnych przedsiębiorców

Czytaj też: Złote czasy leasingu? Oni chcą, żebyś mógł wypożyczyć online prawie wszystko. W kilka minut!

Czytaj też: Czujesz, że potrzeba ci auta? Oni wynajmą ci je od A do Zet. Całkiem przez net. I jeszcze przywiozą pod dom

Faktoring online: świetna usługa, ale ma ograniczenia

Wady? Po pierwsze to nie jest dużo tańsze, niż alternatywne finansowanie bankowe lub z taniej firmy pożyczkowej. Jeśli wystawię fakturę na 1000 zł plus VAT i za przyjemność uzyskania pieniędzy od razu (zamiast dopiero po miesiącu) muszę zapłacić 50 zł, to nie można powiedzieć, żeby to było „jak za darmo”.

Smeo podaje, że np. faktura w wysokości 5000 zł finansowana przez miesiąc będzie kosztowała 70 zł plus VAT. A faktura na 10.000 zł finansowana przez trzy miesiące – to koszt 435 zł. Przeliczając to na skalę roczną, wyszłoby 2.000 zł kosztów.

Oddawanie pewnego procenta zarobku w zamian za otrzymanie pieniędzy awansem jest mimo wszystko do rozważenia – w końcu każda usługa finansowa kosztuje. Ale w tego rodzaju faktoringu są ograniczenia.

Po pierwsze firma może odmówić finansowania faktury w sytuacji, gdy uzna mojego kontrahenta za zbyt ryzykownego (lub nie będzie się w stanie nic o nim dowiedzieć, bo np. ma on krótką historię działania). Mogę mieć dostępny limit faktoringowy, a i tak nie otrzymać pieniędzy. „Bo nie”. W innych źródłach finansowania takich problemów nie ma.

Poza tym trzeba pamiętać, że to nie jest już taki faktoring, jak kiedyś, gdy płaciło się wysokie koszty, ale tzw. faktor brał na siebie ryzyko, że pieniędzy nie da się odzyskać oraz proces windykacji. Windykatorzy online, tacy jak Smeo czy Finiata, co najwyżej ułatwią wysyłanie ponagleń, ale nie kiwną palcem, by faktycznie pomóc w odzyskaniu pieniędzy z faktury. Jeśli nie zostanie zapłacona, trzeba będzie oddać otrzymane od nich pieniądze.

Faktoring online jest więc pożyteczną usługą, pomaga oszczędzać czas (poruszamy się wciąż w ramach raz przyznanego limitu faktoringowego, nie trzeba co chwilę występować o nową pożyczkę), bardziej przewidywalnie planować cash-flow, ale jest mniej funkcjonalny od innych źródeł finansowania przez to, że finansuje raczej na krótko (im dłużej, tym drożej) oraz nie mamy gwarancji, że każdą fakturę przyjmie do rozliczenia.

Tych wad nie ma np. limit w koncie firmowym, czy tzw. kredyt obrotowy. O ile oczywiście mamy odpowiednią historię firmy, by go w ogóle otrzymać.

 

18
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
11 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
12 Comment authors
WiesławmawarzeadrianRafałBartosz (Blog faktoring-prawo.pl) Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Maciej
Gość
Maciej

Choć nie lubię generalizować, to generalnie 🙂 biznes, w którym jest potrzeba finansowania się (czy to poprzez factoring, kredyt, leasing, wynajem, skonto) kosztem powyżej 10% jest zwykle na glinianych nogach. Zwykle albo jest biznes tak dochodowy, że wygenerowane zyski pozwalają na odłożenie kapitału obrotowego na wystarczającym poziomie, albo biznes jest średnio dochodowy i takie drogie finansowanie sprawi, że długoterminowo będzie coraz bardziej „średnio”.

tom
Gość
tom

Panie Macieju
Za dostępność się płaci. To nie jest żadna wojna/konkurencja dla banków / bankowych faktorów, tam nikt się takim mikrofaktoringiem bawić nie będzie.

Anna
Gość
Anna

To nie są jedyne firmy świadczące tego typu usługi. Jest jeszcze pragmago i invipay.

johny79
Gość
johny79

Panie Maćku, zadam proste pytanie, które padło gdzieś na konfernecji gdy spotkał się przedstawiciel tradycyjnej firmy faktoringowej z takim startupem. A co w przypadku, gdy w tym samym czasie firma X wyślę tę samą fakturę do kilku faktorów online? 🙂

Rafał
Gość
Rafał

IMO taka faktura nie jest związana z cesją i przeniesieniem wierzytelności na Faktora, firma faktoringowa nie nabywa praw do niej, jest jedynie podstawą do wypłacenia środków. Taki faktoring jest bardziej zbliżony do kiedyś bardzo popularnego „kredytu-zaliczki” i jest oparty przede wszystkim na zdolności regresowej Faktoranta (beneficjenta zaliczki). W dużym skrócie, spółka faktoringowa nie jest zainteresowana wierzytelnością, a jedynie jej kwotą będąca podstawą do wypłacenia zaliczki.

Bartosz (Blog faktoring-prawo.pl)
Gość

Firma X nie może zgłosić jednej faktury do finansowania u kilku podmiotów (faktorów). Klasyczny faktoring zawsze wiąże się bowiem z cesją wierzytelności – firmy faktoringowe wymagają aby były jedynym wierzycielem przejmując wszelkie prawa z faktury. Zatem takie działanie firmy X stanowiłoby naruszenie regulacji umownych, a w niektórych sytuacjach będzie stanowiło oszustwo faktoringowe. Wyjątkiem będą niektóre działające na rynku firmy finetech które pod nazwą faktoringu de facto oferują pożyczkę które nie wiąże się z cesją wierzytelności – a zatem nie stanowi faktoringu (czyli to o czym napisał w komentarzu Rafał). Jednak nawet takie firmy nie zgadzają się na zgłaszanie faktury do… Czytaj więcej »

Bartosz (Blog faktoring-prawo.pl)
Gość

„Poza tym trzeba pamiętać, że to nie jest już taki faktoring, jak kiedyś, gdy płaciło się wysokie koszty, ale tzw. faktor brał na siebie ryzyko, że pieniędzy nie da się odzyskać oraz proces windykacji. ” – Panie Macieju odnosi się Pan do rodzaju faktoringu w postaci Faktoringu Niepełnego (z Regresem) – natomiast duża ilość firm faktoringowych oferuje również Faktoring Pełny, w którym Faktor przejmuję ryzyko niewypłacalności kontrahenta. Nie jest to zatem kwestia ‚starych dobrych czasów’ a rodzaju badanego produktu. Zapewniam że faktoring pełny jest powszechnie dostępny na rynku 🙂

Rafał
Gość
Rafał

Trzeba przy tym pamiętać, że faktoring właściwy (pełny, bez regresu) w ostateczności może zakończyć się żądaniem zwrotu wypłaconej zaliczki. Na szczęście to marginalne przypadki i trzeba poważnych przesłanek, by tak się zadziało.
Wracając do meritum: koszt jest związany z przejęciem ryzyka, za coś trzeba przecież płacić. 🙂

adrian
Gość
adrian

Dowiedziałem się niedawno o faktoringu. Dostałem ofertę od idea i była całkiem korzystna. Mam firmę budowlaną i widzę w tym sens.

Wiesław
Gość
Wiesław

O i mamy agencję PR-owa tej firmy na forum 🙂 forum to nie miejsce do sprzedawania !

mawarze
Gość
mawarze

Jeżeli chodzi o banki to istnieją takie które mają podobny profil/strategię działania jak w.w. fintechy na przykład Idea Money (nie jest to chyba związane bezpośrednio związane z Idea Bank, ale to ten sam kapitał).

Wiesław
Gość
Wiesław

Idea Money to spółka wprost zależna Idea Bank czyli oszustów i sprzedawców obligacji GetBack! a samo Idea Money też jest umoczone w te obligacje: zobacz: https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/getback-inwestorzy-dokumenty,23,0,2411799.html https://www.youtube.com/watch?v=KxdMXlwodII

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij

Gratulacje! Jesteś zapisany