30 marca 2024

VeloBank będzie miał nowego właściciela. Słodko-gorzka przygoda, szczęśliwy finał i… smutny dowód na to, że polskie banki nie są wcale takie „velo”

VeloBank będzie miał nowego właściciela. Słodko-gorzka przygoda, szczęśliwy finał i… smutny dowód na to, że polskie banki nie są wcale takie „velo”

VeloBank, dziewiąty pod względem aktywów bank w Polsce i zarazem „pogrobowiec” Getin Noble Banku, będzie sprzedany amerykańskiemu funduszowi inwestycyjnemu Cerberus Capital Management. To szczęśliwy finał prawdopodobnie największej w Europie procedury resolution, czyli akcji ratunkowej dla banku. Amerykanie przejmą VeloBank za drobne – zapłacą 375 mln zł i dołożą do kasy banku 700 mln zł kapitału. Z ulgą odetchnęli szefowie Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, bo katastrofa była o krok

O tym, że sprzedaż VeloBanku uda się „dopchnąć” tuż przed Wielkanocą media finansowe pisały od kilku dni. Teraz VeloBank należy w 51% do państwowego Bankowego Funduszu Gwarancyjnego (tego samego, który gwarantuje depozyty w Polsce), zaś pozostałe udziały ma konsorcjum kilku dużych polskich banków. Ta dziwaczna konstrukcja własnościowa jest efektem procedury resolution, czyli „kontrolowanego bankructwa” Getin Noble Banku, rozpoczętego we wrześniu 2022 r. i realizowanego w porozumieniu z Unią Europejską.

Zobacz również:

Przypomnę pokrótce, że było tak: niewypłacalny Getin Noble Bank (a dlaczego niewypłacalny – pisałem tutaj) odebrano Leszkowi Czarneckiemu i pozostałym akcjonariuszom, następnie „wycięto” z niego zdrowy biznes (depozyty i spłacane w terminie kredyty złotowe, sieć placówek, pracowników), przemalowano wszystko na VeloBank i zaproszono kilku sprawnych menedżerów z Adamem Marciniakiem na czele, żeby „rozkręcili” interes.

Taki sposób „kontrolowanego bankructwa” Getin Noble Banku miał nie tylko uratować zdrową część biznesu, ale też zmniejszyć koszty likwidacji banku Leszka Czarneckiego. Ale to wymagało jeszcze jednego elementu – znalezienia na rynku nowego właściciela dla „ocalonej” części biznesu. Komisja Europejska dała półtora roku na znalezienie dla VeloBanku docelowego inwestora. Bo jak nie – to likwidacja.

VeloBank: trudne szukanie inwestora

Ekipa menedżerska prezesa Marciniaka spisała się dzielnie. Bank urzeźbił nową ofertę, zainwestował w technologię (nowa aplikacja mobilna, platforma VeloMarket), zaatakował marketingiem, zwiększył liczbę klientów do ponad 200 000 i po roku pokazał prawie 450 mln zł czystego zysku. Wartość zarządzanych aktywów „spuchła” do 46,5 mld zł (przy czym portfel kredytowy to niecałe 20 mld zł, bo bank musi „oszczędzać” kapitał, zaś depozyty – ponad 40 mld zł). Wyniki finansowe VeloBanku można zassać stąd.

Adam Marciniak prezes VeloBank
Adam Marciniak, prezes VeloBank

Czytaj też: Wyniki VeloBanku zadziwiają. Następca upadłego Getin Banku raportuje krociowe zyski. Skąd się wzięły? I czy Getin… też by je miał?

W połowie 2023 r. zaczęło się oficjalne szukanie inwestora dla VeloBanku. Polska bankowość nie jest najbardziej dochodowym biznesem na świecie (wysoki podatek bankowy, niestabilne prawo, szaleństwa polityków obrazowane m.in. wakacjami kredytowymi bez żadnych limitów), więc – najdelikatniej pisząc – na VeloBank nie było kolejki chętnych. Zakończenie składania ofert było we wrześniu, z nieoficjalnych informacji wynikało, że nie zgłosił się żaden inwestor z branży bankowej.

Wśród chętnych miały być dwa amerykańskie fundusze inwestycyjne – Cerberus Capital Management oraz JC Flowers. Mówiło się także, że ofertę złożył najbogatszy Polak Michał Sołowow (ale on sam chyba tego nie potwierdził).

Komisja Nadzoru Finansowego od lat nie przepada za funduszami inwestycyjnymi jako inwestorami w polskich bankach (jednego nawet „przepędziła” z FM Banku), ale tym razem chyba będzie musiała przymknąć oko na taki „mezalians”. Pojawiła się bowiem oficjalna informacja o podpisaniu przez właścicieli VeloBanku umowy przedwstępnej z Cerberus Capital Management. 

Amerykanie za 100% udziałów VeloBanku zapłacą 375 mln zł oraz zobowiązują się do dokapitalizowania go kwotą 700 mln zł. Jeśli transakcja dojdzie do skutku, to będzie to prawdopodobnie największy zakończony proces uporządkowanej restrukturyzacji banku. Europejska procedura resolution ma na celu ochronę podatników, żeby nie trzeba było za ich pieniądze ratować banków „za dużych, by upaść”.

I ten cel został osiągnięty. Niekontrolowane bankructwo Getin Noble Banku kosztowałoby 40 mld zł (tyle depozytów trzeba byłoby zagwarantować). Koszt podziału banku na „zdrową” część i resztę wyniósł 10,3 mld zł. Oficjalnie w branży i okolicach zapanowała ekstaza:

KNF bardziej velo
KNF też bardziej velo

Słodko-gorzka przygoda, czyli Cerberus płaci grosze. Ale płaci

Smak tej przygody jest słodko-gorzki nie tylko dlatego, że okazała się mimo wszystko dość kosztowna. Choć z komunikatu VeloBanku można wyczytać, że transakcja jest potwierdzeniem atrakcyjności polskiej branży bankowej, to prawda jest okrutnie inna. Żadnej oferty zakupu VeloBanku od jakiegokolwiek banku ze świata, a cena… cóż, bardzo okazyjna. 375 mln zł za bank, który generuje 450 mln zł zysku netto rocznie oznacza, że za każdą złotówkę rocznego zysku inwestor płaci… mniej niż złotówkę.

W przypadku Alior Banku wycena rynkowa przekracza 6-krotność zysku przypadającego na akcję, w przypadku ING jest to 10-krotność zysku na akcję, w przypadku Santander Banku mamy 12-krotność zysku na akcję, a PKO BP jest wyceniany 13-krotnością zysku przypadającego na akcję. Amerykański Cerberus płaci za VeloBank sześć razy mniej, niż inwestorzy na giełdzie płacą za akcje najniżej wycenianych polskich banków.

Kiedy sześć lat temu BNP Paribas przejmował Raiffeisen Bank (instytucję finansową o podobnych gabarytach do VeloBanku, mniej rentowną, lecz posiadającą więcej klientów i wyższy kapitał), płacił 3,25 mld zł i to było bardzo, bardzo mało – ledwie 0,9 wartości księgowej jego majątku. Teraz VeloBank jest kupowany za niecałe 0,4 wartości księgowej majątku (kapitał własny banku wynosi miliard złotych).

Inna sprawa, że żaden z giełdowych banków nie jest przeznaczonych do szybkiej, przymusowej sprzedaży. W przypadku VeloBanku każdy potencjalny chętny wiedział, że sprzedający jest pod ścianą i ma czas do końca marca 2024 r. To daje dobre warunki negocjacyjne, z których Cerberus skorzystał.

No i też warto zauważyć, że kilka innych banków poddanych resolution, jak włoskie Banca Marche, Carige oraz Banca Popolare Veneto, portugalskie Novo Banco, czy hiszpański Banco Popular były sprzedawane inwestorom za 1 euro (to było w latach 2017-2018). Z drugiej strony – w większości przypadków udawało się pozyskać inwestora z branży bankowej (np. włoskie Intesa i UBI Banca, czy hiszpański Santander).

Cerberus jest wielkim funduszem inwestycyjnym, istniejącym od 1992 r. i zarządzającym kapitałem przekraczającym 65 mld dolarów. Ale specjalizuje się raczej w inwestycjach w branży motoryzacyjnej (ma pakiet kontrolujący koncernu Chrysler), handlowej i nieruchomościowej, jest też znanym inwestorem w aktywa alternatywne, nie stroni od inwestycji w spółki w trudnej sytuacji finansowej oraz w restrukturyzacji.

Jeśli chodzi o banki, to Cerberus w przeszłości inwestował w My Money Bank we Francji, Hamburg Commercial Bank w Niemczech i BAWAG w Austrii (pod względem zysku cztery razy większy od VeloBanku). W VeloBank amerykański Cerberus zainwestuje łącznie miliard złotych, z czego dwie trzecie pieniędzy pójdzie na dokapitalizowanie banku. Kapitał się przyda, bo dziś współczynnik kapitałowy VeloBanku (TCR) nie przekracza 7, czyli jest poniżej wymogów nadzoru.

Hasło reklamowe VeloBanku zachęca do tego, żeby korzystać z usług tego banku, bo wtedy świat będzie „bardziej velo”, czyli lepszy. Przykład VeloBanku świadczy o tym, że polskie banki są dla świata „niezbyt velo”. Trudno uznać, że fundusz inwestycyjny jest idealnym inwestorem dla polskiego banku, choć oczywiście na bezrybiu i rak ryba. Na pewno ucieszy się zarząd i pracownicy, bo inwestor z branży bankowej zaprowadziłby własne porządki, a fundusz będzie tylko oczekiwał, żeby „zarabiało”. Nieważne jak.

——————

PodcastPosłuchaj też 203. odcinka podcastu „Finansowe Sensacje Tygodnia” poświęconego rynkowi nieruchomości. Jesteśmy po silnym wzroście cen mieszkań wywołanych wybuchową mieszanką niskiej podaży mieszkań i „Bezpiecznego kredytu 2%”, który napompował popyt. Czy zapowiadany kolejny program tanich kredytów jeszcze bardziej wywinduje ceny? A może tym razem nie będzie już tak źle? Skąd bierze się mieszkaniowy fenomen Łodzi i czy inne aglomeracje mogłyby pójść jej śladem? Czy ten rok będzie sprzyjał zakupowi nieruchomości? Gościem Maćka Samcika był Marek Wielgo, ekspert portalu analitycznego (sprzedającego dane m.in. deweloperom) Rynekpierwotny.pl i portalu ogłoszeniowego GetHome.pl

——————-

VeloBank dostanie finansowego kopa

Amerykanie prawdopodobnie za jakiś czas odsprzedadzą 20% udziałów europejskiemu bankowi EBOiR oraz spółce należącej do Banku Światowego (z komunikatu VeloBanku wynika, że oba banki mają zgody swoich komitetów inwestycyjnych na ewentualne zainwestowanie w VeloBank). Nie wiadomo czy VeloBank trafi na giełdę, ale nie jest to wykluczone, bo Cerberus zapewne będzie chciał za jakiś czas wyjść z inwestycji, być może poprzez giełdowy parkiet.

Dobrze, że VeloBank pozyskuje inwestora (uciekając spod unijnego noża likwidacji). Dzięki niemal podwojeniu kapitału bank będzie mógł udzielić więcej kredytów (być może nawet podwoić ich portfel, o ile na kapitał trafią także generowane na bieżąco zyski), a zwiększenie skali działalności powinno dać finansowy sukces w przyszłości.

Nie jest to pewne, bo VeloBank wciąż generuje przygniatającą większość zysków z marży odsetkowej (a ta wynika głównie z dobrych okoliczności, czyli wysokich stóp). Zyski powtarzalne, niezależne od poziomu stóp procentowych (np. z prowizji) są malutkie, bankowi brakuje lojalnych klientów korzystających z codziennego bankowania. Zyskowność banku jest więc wysoka, ale będzie trudna do powtórzenia na dłuższą metę, o ile nie uda się pozyskać więcej klientów.

Z dobrych wieści: marka VeloBank powinna zagościć już na stałe na polskim rynku bankowym, choć trudno powiedzieć, żeby pozyskanie inwestora „funduszowego”, płacącego bardzo małe pieniądze, było dowodem atrakcyjności polskiej branży bankowej.

Czytaj też: Jak to możliwe, że raty leasingowe tysięcy ludzi wpadły do „czarnej dziury”? Kto za to odpowiada? I kto zapłaci? Błąd, obłęd czy… inżynieria finansowa?

Czytaj też: Gdzie są „zniknięte” pieniądze z rat leasingowych? Syndyk, który likwiduje masę upadłościową po jednym z banków Leszka Czarneckiego, podsuwa trop

Czytaj też: Leasingowa czarna dziura. Część klientów uważa, że firma, która żąda powtórnej zapłaty rat leasingowych, przejęła… nieistniejące wierzytelności. Za prawdziwe obligacje

zdjęcie tytułowe: Maciej Jaszczuk

Subscribe
Powiadom o
33 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Jakub
14 dni temu

Mam wrażenie, że cała operacja udała się głównie dlatego, że uratowano bank i klientów detalicznych kosztem klientów frankowych, którzy teraz mają dużo większy problem odzyskać jakieś środki. I pewnie każdy z banków na rynku który ma ten sam problem chętnie by z takiej procedury skorzystał gdyby było to możliwe. Na szczęście nie jest, więc one sobie radzą same, a tu weszło państwo, wycięło z banku to co im nie pasowało, a z reszty odtrąbiło sukces.

Piotr
14 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Dokładnie
Frankowicze nic nie dostaną i jeszcze muszą się procesować z syndykiem.

Leszek
14 dni temu
Reply to  Jakub

Klienci detaliczni nie byli ratowani. Ich chronił BFG. Poszkodowani bezpośrednio byli udziałowcy i obligatarousze, bo stracili wszystkie udziały. Frankowicze zostali w getinie i dalej wszystko się dzieje zgodnie z prawem.

Wasyl
14 dni temu
Reply to  Leszek

Czy było to zgodnie z prawem to dopiero się dowiemy po odpowiedzi TSUE na zapytanie sądu z Poznania

Hieronim
13 dni temu
Reply to  Wasyl

Mam poczucie, że chcąc nie chcąc, rząd będzie musiał znów poszukać środki po odpowiedzi TSUE.

Rafał
14 dni temu

Panie reaktorze, skoro tak okazyjna cena to dlaczego żaden bank się nie skusił?

Maciej
13 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Wedle ostatniego raportu zysk stopniał do 384 mln zł. W dodatku został policzony nie za 12 miesięcy (cały 2023), tylko 15 miesięcy (od powstania banku na początku października 2022). Prawdopodobnie zysk uszczupliło wydzielenie wierzytelności leasingowych do Podmiotu Zarządzania Aktywami, co stanowiło II etap resolution: https://obiektywnefinanse.pl/2024/03/nowy-wlasciciel-velobanku-wyloniony/

Andrzej
13 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Wskaźnik jest wyższy gdyż podwyższenie kapitału jest warunkiem koniecznym zawarcia transakcji. To po pierwsze. A po drugie bank nie odprowadza podatku bankowego więc to porównanie z bankami z GPW nie jest miarodajne.

JFK
14 dni temu

Cerberus ma na koncie również inwestycje w bank z Japonii, Izraela oraz firmy z branży finansowej z Australii. Znalazłem również wzmiankę, że kilka lat temu fundusz posiadał kilka procent akcji Commerzbanku oraz Deutsche Banku. Aby nadzorować swoje inwestycje Cerberus ma biura na wszystkich kontynentach.

JFK
14 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Polecam Wikipedię 😉

maciek szmacik
14 dni temu

„Amerykański Cerberus płaci za VeloBank sześć razy mniej” – dopłacają Cerberusowi? I to kilkukrotność? To i ja bym chętnie wziął.

Jacula
14 dni temu

Plan Zdzisława został zrealizowany. Opakowany we wspaniałe hasła: resolution, velo, inwestor. A to dalej plan Zdzisława.

Cassandra
13 dni temu

Ciekawe czy w konsekwencji sprzedaży Velo skończą się promocje w tym banku i niezłe oprocentowanie które bank oferuje…

Maciej
13 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Ja zaryzykuję tezę, że niekoniecznie. Jako instytucja pomostowa Velo nie mógł mieć oferty lepszej niż czołówka rynkowa. Teraz już nie będzie podlegać tym ograniczeniom (ale będzie też płacić podatek bankowy i zrzutkę na BFG).

Matson
13 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Szkoda, że nikt nie zadaje sobie pytaniam jak to jest możliwe, że bank zagrożony upadłością rozdaje pieniądze na marketing na lewo i prawo, a jego aktywa rosną, WBREW umowie z KE. No i przy okazji, WCALE ale to WCALE bank nie został szalupą ratunkową dla pociotków poprzedniej władzy. Absoultnie wcale nie ma tam ludzi powiązanych z Morawieckim, wogóle żadnego.

Fabian
13 dni temu
Reply to  Cassandra

Tylko dla 6,5% na koncie oszczędnościowym tam siedzę bo rachunek nieźle oprocentowany i bez limitu przelewów na ROR co nie jest powszechne. Jako rachunek główny ma niedostatki np. brak bezpłatnych przelewów natychmiastowych (Alior i Santander pozwalają łatwiej zarządzać środkami).

Maciej
13 dni temu
Reply to  Fabian

Mniejsze kwoty można transferować Blikiem. Wiem, że to upierdliwe, ale jednak pozwala na szybki transfer.

Bambino
13 dni temu
Reply to  Maciej

W velobank limit BLIK na telefon, tylko 500 zł dziennie ŁACZNIE dla wszystkich przelewów blik na telefon ;( Byłoby zbyt pięknie, bo blik na telefon praktycznie zastępuje przelewy natychmiastowe ;)))))

Maciej
10 dni temu
Reply to  Bambino

To słabo. W takim Banku Millennium jednorazowy limit P2P dla Blika wynosi 2000 zł.

Ewelina
13 dni temu
Reply to  Fabian

To patrz od czerwca zmienia się regulamin banku oraz opłaty za przelewy.

Bambino
13 dni temu
Reply to  Fabian

Konto skarbonka pierwotnie było oprocentowane na 8% 😉 Z czasem oprocentowanie malało, do obecnych 6,5%. Atrakcyjne oprocentowanie tylko do 3.000 zł.

Jarek
13 dni temu

Ten bank i jego spółki córki to takie g, że szkoda gadać. Obecnie klienci są trzymani jak zakładnicy. Pierwsze co zrobię jak tylko będzie możliwość to uciekam z tonącego statku

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu