18 listopada 2022

Polski rząd znalazł niezawodny patent na to, żeby chronić złotego przed spadkami? Jak to działa? Oto trzy triki na umocnienie złotego i… trzy rachunki do zapłacenia

Polski rząd znalazł niezawodny patent na to, żeby chronić złotego przed spadkami? Jak to działa? Oto trzy triki na umocnienie złotego i… trzy rachunki do zapłacenia

Inflacja galopuje, Rada Polityki Pieniężnej kończy (zawiesza?) cykl podwyżek stóp procentowych, gospodarka hamuje, dziura budżetowa rośnie – co nie pasuje do tego obrazka? Umocnienie złotego. A rząd mówi: „jam to, nie chwaląc się, sprawił”. Czy to możliwe? I jakim kosztem?

Rąbka tajemnicy uchylił pod koniec października Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju i jedna z najbardziej wpływowych osób w naszej gospodarce. Na jednej z konferencji powiedział dość enigmatycznie, że „jednym z naszych priorytetów jest to, żeby trzymać płynność złotową na jak najniższym poziomie po to, żeby trzymać kurs walutowy”. Po czym dodał, że priorytetem polityki makroekonomicznej jest trzymanie kursu walutowego.

Zobacz również:

O co chodziło? Dlaczego rządowi miałoby zależeć na niskiej płynności własnej waluty? I czy rzeczywiście przekłada się to na umocnienie złotego? Kurs USD/PLN pod koniec września i na początku października przekraczał 5 zł – a obecnie zszedł do 4,50 zł. To najniższy poziom od początku lipca. Również w stosunku do euro widzimy umocnienie złotego, chociaż nie aż tak spektakularne – z październikowych szczytów w okolicach 4,90 zł za euro zeszliśmy do 4,70 zł.

Czy rząd ma podstawy, by przypisywać sobie zasługi w doprowadzeniu do tej sytuacji? Chociaż zwykle sceptycznie podchodzę do przechwałek ekipy rządzącej, to tym razem wydaje się, że coś w tym może być. Działania podejmowane przez państwo doprowadziły do tego, że w dość niesprzyjających warunkach ekonomicznych możliwe było umocnienie złotego. Jak? Oto trzy sposoby rządu na podbicie wyceny krajowej waluty.

Po pierwsze. Zabierz swoje pieniądze z banków

Rząd ma na swoich rachunkach około 130 mld zł. Gdzie je trzyma? Podstawowym bankiem dla jednostek sektora finansów publicznych jest BGK, ale depozyty były też lokowane w bankach komercyjnych.

Jeśli rządowe pieniądze z banków komercyjnych przepływają do Banku Gospodarstwa Krajowego, to oznacza to, że znikają z rynku. W normalnych warunkach, jeśli składamy nasze pieniądze w depozyt, to bank nie musi przecież tych środków trzymać w sejfie. Wystarczy, że część tych środków „zablokuje” w NBP. Ile? O tym decyduje poziom stopy rezerwy obowiązkowej.

Obecnie wynosi ona 3,5% – czyli jest w normie (niżej była tylko po wielkim kryzysie finansowym i w czasie pandemii). To oznacza, że z każdych 100 zł, które klienci zostawią w banku komercyjnym, 3,5 zł powinno zostać „odłożone” na czarną godzinę. A co z resztą? Z resztą bank może robić, co mu się podoba. Kupić za to obligacje, udzielić kredytu, pożyczyć innemu bankowi albo instytucji finansowej.

Rząd jednak te pieniądze z systemu bankowego wycofał. Albo mógłby – teoretycznie – przekazać do banków komercyjnych, ale takich, co do których ma pewność, że będą nimi gospodarowały „roztropnie”. Efekt jest jednak podobny – płynność złotego na rynku walutowym się obniża.

Przeczytaj też: Coraz więcej apeli o wyższą stopę rezerwy obowiązkowej. Czy to podniesie oprocentowanie depozytów? A może to łapanie się prawą ręką za lewe ucho? Wyjaśniam

Po drugie. Zabierz cudze pieniądze z banków

Skoro już więc nasz rząd swoje pieniądze (Margaret Thatcher przewraca się w grobie, gdy używam tego zwrotu) upchał do BGK-owej skarpety, zaczął się rozglądać, jak tu jeszcze zamrozić cudze pieniądze. Czyli obywateli. Udało się tego częściowo dokonać, poprawiając ofertę obligacji detalicznych.

W tym roku (do września) gospodarstwa domowe kupiły rządowych papierów za prawie 50 mld zł. Już teraz jest to więcej niż w całym zeszłym roku i prawie dwa razy więcej niż w 2020 r. Rekordową sprzedaż MF notowało w wakacje – 14 mld zł w czerwcu, 10 mld zł w lipcu i 6 mld zł w sierpniu. Widać jednak tendencję spadkową.

Wrzesień przyniósł powtórkę normy, czyli niecałych 3 mld zł miesięcznie. Z czego to wynika i jakie skutki to przyniesie – opisywał Maciek Samcik w tym artykule. Nie da się jednak ukryć, że oferta lokat bankowych stała się całkiem atrakcyjna (choć pokonać inflacji raczej nie pozwoli).

Mimo to rządowi udało się wyciągnąć od gospodarstw domowych – a więc z ich rachunków bankowych – kolejne kilkadziesiąt miliardów złotych. Mniej gotówki w obiegu oznacza, że polska waluta jest dobrem rzadszym. A to przekłada się na umocnienie złotego.

Po trzecie. Podnieś stopy procentowe

Stopy procentowe to domena banku centralnego, zgadza się? I tak, i nie. Rada Polityki Pieniężnej ustala stopy procentowe, to prawda. Ale tylko te oficjalne. W gospodarce – i na rynku finansowym – funkcjonuje wiele innych stóp procentowych, które owszem odnoszą się do tych wyznaczanych przez NBP, jednak kierują się swoimi prawami.

Taką stopą procentową, znaną chyba wszystkim, jest WIBOR. Generalnie porusza się on w pobliżu benchmarkowej stopy NBP, ale nie jest to przełożenie jeden do jednego. Innym przykładem są rentowności rządowych obligacji – jest to stopa procentowa, po której rząd pożycza pieniądze od inwestorów na długi termin. I do tego wskaźnika odnoszą się firmy i ich wierzyciele przy wycenie długu w postaci obligacji korporacyjnych.

Są także stopy procentowe na rynku walutowym. Mogą one wyznaczać na przykład koszt zabezpieczenia inwestycji walutowych. Gdy inwestor zagraniczny kupuje polskie instrumenty i chciałby zabezpieczyć się przed zmianą kursu walutowego, musi znaleźć kogoś, kto ma odpowiednią kwotę w złotych i zechce mu ją „wypożyczyć”. A to kosztuje.

Działania rządu doprowadziły do tego, że „wolnego” złotego jest na rynku mało. Czyli że płynność – ta, o której mówił prezes Borys – jest niska. A przez to polska waluta jest wartościowa. Być może bardziej, niż wynika to ze stanu naszej gospodarki. W tej chwili koszt zabezpieczenia pozycji na złotym wynosi koło 10%. Czyli sporo wyżej niż koszt pieniądza wyznaczyła RPP.

Nie opłaca się więc grać na spadki złotego. Granie na krótko polega przecież na tym, że pożyczamy od kogoś instrument, sprzedajemy go dzisiaj i liczymy na to, że odkupimy za jakiś czas taniej. Ale za okres wypożyczenia płacimy procent. I ten procent jest z powodu wydrenowania rynku przez rząd – za wysoki, by opłacało się obstawiać spadki.

A skoro nie ma komu sprzedawać złotego, to nasza waluta może umacniać się w stosunku do innych walut. Czyżby nasz rząd znalazł receptę na sterowanie walutą? Gdyby to było takie proste, to by wszyscy tak robili. Rynki finansowe to naczynia połączone, a dociśnięcie w jednym miejscu wywołuje reakcję w innym.

Nie ma nic za darmo, czyli czym rząd płaci za to, że złoty się umacnia? Oto trzy rachunki, które musi zapłacić rząd, a my wszyscy – razem z nim.

Rachunek pierwszy. Rozsynchronizowane stopy oficjalne i rynkowe

Zaczynam od końca – stopy procentowe. Rządowi udało się podnieść rynkowe stopy procentowe znacznie powyżej tego, co wyznaczyła RPP. Z punktu widzenia walki o umocnienie złotego to sukces. Jednak powoduje to jednocześnie rozsynchronizowanie się różnych stóp procentowych. A to z kolei rodzi nierównowagi w systemie finansowym, utrudnia jego funkcjonowanie i daje możliwości do prowadzenia różnych arbitraży – czyli do zarabiania na nieefektywności rynku.

Uderza to także w wiarygodność (albo jej resztki) Narodowego Banku Polskiego. Skoro rynek odrywa się od tego, co bank centralny chce wyznaczyć, to autorytet takiej instytucji spada. A wraz z nią – możliwość wpływania na rzeczywistość gospodarczą. Inna sprawa, że sam NBP wywiesił ostatnio białą flagę w walce z inflacją. Ale dopóki rynki uznają to za błąd, a nie wyraz bezsilności, dopóty bank centralny ma straszak w postaci możliwości zmiany zdania.

Rynki mają jednak siłę, by zmusić nawet najpotężniejsze banki centralne do działania. Tak był z Narodowym Bankiem Węgier, który musiał awaryjnie podnosić stopy, tak było z Bankiem Anglii, który z kolei interwencyjnie zaczął skupować obligacje.

W tej chwili działania rządu sprawiają, że złoty się umacnia – być może bardziej, niż powinien, gdyby tych działań nie było. Ale rentowności obligacji nadal są wysokie, a rząd ma problemy z lokowaniem długu. Na tyle duże, że na szybko szuka oszczędności, nawet w skali dziesiątków miliardów złotych.

Stopy procentowe – te rynkowe i te oficjalne – prędzej czy później będą do siebie konwergowały – czyli zbliżały się. Może to się wydarzyć na dwa sposoby. Albo rynek uwierzy w argumenty prezesa Glapińskiego, że obecny poziom stóp procentowych jest optymalny, by doprowadzić do spadku inflacji, albo szef NBP i większość RPP będzie musiała się ugiąć i zacząć podnosić stopy. Jest jeszcze trzeci scenariusz – powtórzenie losów tureckiej liry, ale zakładam, że do tego nie dojdzie.

Rachunek drugi. Nie ma od kogo pożyczać

Rząd planował pożyczyć w przyszłym roku ponad 200 mld zł od inwestorów – w obligacjach Skarbu Państwa i w obligacjach BGK i PFR, które przez Skarb Państwa są gwarantowane. Ostatnio jednak nie bardzo idzie mu przekonywanie inwestorów do ich kupowania. Dlaczego?

Dla inwestorów zagranicznych Polska jest dość ryzykownym krajem – zwłaszcza w obliczu toczącej się za naszą granicą wojny. Ale to by nie było nawet takim problemem, gdyby inwestycja w polskie obligacje była… opłacalna. A nie jest i to mimo wysokich rentowności. Dlaczego?

Inwestor zagraniczny, który kupuje dług Skarbu Państwa denominowany w złotym, najprawdopodobniej chciałby zabezpieczyć się przed zmianami kursu walutowego – zwłaszcza jeśli popatrzy na rekordowe wahania polskiej waluty do euro i dolara.

Ale przecież rząd doprowadził do tego, że za zabezpieczenie pozycji w złotym trzeba zapłacić 10%. A rentowność polskich 10-letnich obligacji w szczycie (lub dołku – zależy jak na to patrzeć) sięgnęła… 9%. Czyli z marszu jest się na takiej inwestycji w plecy. A od tego czasu krajowy dług umocnił się i daje teraz niecałe 7%… Nie ma więc popytu na złotowe obligacje od zagranicznych inwestorów.

Co z krajowymi? Banki dostały mocno po… kieszeni przez wakacje kredytowe. A do tego ten sam rząd doprowadził do ograniczenia płynności w bankach. Nie ma już nadmiaru gotówki, za którą mogłyby kupować obligacje SP, BGK czy PFR – i planowane zdjęcie podatku bankowego z tych dwóch ostatnich niewiele tutaj zmieni.

Są jeszcze fundusze inwestycyjne. Ale te miesiąc w miesiąc notują odpływy kapitału. Główny wysiłek zarządzających idzie więc w to, by mieć wystarczająco dużo gotówki na wypłacanie pieniędzy klientom. O powiększaniu portfela o obligacje skarbowe nikt w tej chwili nie myśli.

Rząd ściągnął płynność z rynku jedną ręką, a drugą rękę wyciąga, by ten sam rynek mu tę samą płynność pożyczył. Niestety, nie da się zjeść ciastka i mieć ciastka.

Rachunek trzeci. Nakręcana sprężyna albo pęknie, albo wystrzeli

Póki co mamy umocnienie złotego. Pomaga euforyczne odreagowanie po sygnałach o hamowaniu inflacji w USA. Inwestorzy mają nadzieję, że Rezerwa Federalna zobaczy, że wzrost cen jest coraz słabszy i przystopuje z zacieśnianiem polityki. A to pozwoli na przesunięcie kapitału na bardziej ryzykowne aktywa – jak akcje czy waluty rynków wschodzących.

Złoty też na tym korzysta, akcje na GPW rosną, rentowności obligacji spadają. Ale nie zmienia to faktu, że polska gospodarka nadal jest w trudnej sytuacji. Sam NBP prognozuje, że inflacja będzie bardzo wysoka co najmniej przez kolejne trzy lata – czyli tak naprawdę mówi, że wyrwała się spod kontroli. Bo podwyżki stóp procentowych powinny dawać efekt w ciągu 4-6 kwartałów. Jeśli więc pod koniec przyszłego roku inflacja nadal ma być na poziomie 8%, a RPP nie podnosi stóp – to znaczy, że sama przyznaje, że nie chce lub nie umie realizować swojego podstawowego zadania.

A bez niskiej inflacji nie może być umocnienia złotego w długim terminie. Jeśli inne kraje, jak USA, ustabilizują wartość swojej waluty (nawet kosztem recesji), a my nie – to kapitał znowu będzie od nas uciekał. Inflacja uniemożliwia także zrównoważony rozwój, bo nie da się przy takiej niestabilności efektywnie zarządzać zasobami.

Rząd ma potrzeby pożyczkowe, które musi zaspokoić. Co więcej, pod koniec tego i na początku przyszłego roku zapadają obligacje warte łącznie 80 mld zł. To znaczy, że tyle pieniędzy rząd musi przelać inwestorom. W normalnych warunkach kwoty te zostałyby „zrolowane”, to znaczy, że inwestorzy wymieniliby stare obligacje na nowe. Skoro jednak rząd wydrenował rynek z płynności, to banki mogą nie mieć takiej ochoty znowu pożyczać tych pieniędzy rządowi.

Prędzej raczej niż później rząd będzie musiał odpuścić swoje działania i odblokować (lub wydać) część tej zbunkrowanej płynności. A jeśli do tego czasu nie przekona inwestorów, że zarówno Ministerstwo Finansów, jak i Narodowy Bank Polski są zdeterminowane do walki z inflacją – złotego czeka przebudzenie z pięknego snu i powrót poziomów bardziej odpowiadających sytuacji gospodarczej.

Posłuchaj więcej na ten temat: W 131 odcinku „Finansowych Sensacji Tygodnia” mamy prawdziwą sensację! Polski rząd zastosował kilka sprytnych zagrań, żeby umocnić złotego i nawet mu to wyszło! Gość specjalny – Mikołaj Raczyński, członek zarządu Noble Funds TFI – wyjaśnia, na czym polegają te działania, czym płacimy za umocnienie waluty i jak długo da się to utrzymać. Do wysłuchania rozmowy zaprasza Maciek Jaszczuk.

Posłuchaj też: W 132. odcinku podcastu „Finansowe Sensacje Tygodnia” rozmawiamy o cenach energii i o tym, jak możemy zredukować nasze rachunki za prąd. Wspólnie z Włodzimierzem Cupryszakiem, ekspertem ds. regulacji w Polskim Komitecie Energii Elektrycznej, próbujemy odpowiedzieć na pytanie, czy zamrożenie cen energii to dobry pomysł, kto za to wszystko zapłaci, jakie są szanse na tańszy prąd oraz jak ograniczyć wzrost rachunków za energię. Zaprasza Maciej Samcik

Źródło zdjęcia: bierfritze/Pixabay

Subscribe
Powiadom o
61 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
phx
1 rok temu

Dziękuję za artykuł. Cieszy mnie że na blogu oprócz lekkich treści (które budują masę) zagościły na stałe treści głębsze. I tu w sumie uznanie do drugiego pana Macieja za dobre zarządzanie treścią.

Admin
1 rok temu
Reply to  phx

Bardzo się cieszę, że tekst Maćka Jaszczuka Wam się spodobał. Też uważam, że jest świetny (zawsze po takim tekście zastanawiam się nad wprowadzeniem paywalla, bo to skandal, żeby tak pracochłonne i jakościowe rzeczy były do czytania za darmo, nieprawdaż? :-)). Staramy się przekładać treści lekkie poradnikowymi, poradnikowe analitycznymi i własnymi wyliczeniami, a to wszystko przekładać też interwencjami w Waszych sprawach oraz ognistymi felietonami i szybkimi komentarzami do ważnych spraw, które się dzieją.

Tomek
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Racja, świetny tekst – potrzebujemy tu takich więcej. Dodałbym tylko że przyfadyby się wykresy i linki do źródeł.

Andrzej
1 rok temu

Bardzo dobra i trafna analiza, dzięki!
Mam pytanie, czy mógłby Pan wyjaśnić na podstawie jakiego instrumentu/stopy % oszacował Pan: „ W tej chwili koszt zabezpieczenia pozycji na złotym wynosi koło 10%.” ?

Łukasz
1 rok temu
Reply to  Andrzej

Ja wiem tyle, może dobrze rozumuję, może plecę bzdury (może kiedyś rozgryzę zabezpieczanie walutowe):

https://biznes.pap.pl/pl/news/search/info/43781773,jednym-z-priorytetow-jest-jak-najnizsza-plynnosc-zlotowa–zeby-trzymac-kurs-walutowy—borys–pfr – 24 października Paweł Borys twierdził, że basis swap wynosił 270 punktów bazowych.

https://www.spglobal.com/spdji/en/documents/education/education-currency-hedging-us-equities-a-practical-tool-for-global-investing.pdf – fajne omówienie kosztu/przychodu z zabezpieczenia walutowego.

WIBOR 1M (krótkoterminowa stopa procentowa) to teraz 6,93%, dodając 270 punktów bazowych mamy prawie 10% – ale ten koszt byłby dla inwestora z lokalną walutą z zerową krótkoterminową stopą procentową.

Powinno być to widać po FX forwardach.

Andrzej
1 rok temu
Reply to  Łukasz

Panie Łukaszu, tak to by się zgadzało. Panie Macieju, jeszcze raz dzięki za tak dobry tekst. Jak wyżej pisał red. Maciej Samcik, aż głupio czytać za darmo 🙂
Pozdrawiam

Tomek
1 rok temu

Dzięki!
Więcej takich artykułów i następnym razem proszę zamieszczać wyliczenia i linki do źródeł 🙂

Tomek
1 rok temu
Reply to  Łukasz

Dzięki!
Więcej takich artykułów i następnym razem proszę zamieszczać wyliczenia i linki do źródeł 🙂

erdwa
1 rok temu
Reply to  Andrzej

to stopa implikowana ze swapów walutowych, ale jak to się ją dokładnie oblicza to nie mam większego pojęcia. Jedno jest pewne. Swap walutowy ma koszty per se które płacisz u kogoś kto kontrakt sprzedaje więc tu juz mamy koszt który powieksza się o róznicę kursową. Najprawdopodobniej ceny swapów są wysokie + potencjalna różnica w kursie za jakiś czas robi taki wynik.

Marcin Staly Czytelnik
1 rok temu

I teraz dylemat. Brac te obligacje antyinflacyjne 10 letnie (na razie biore) czy jednak ryzyko robi sie zbyt duze, ze potem tego kapitalu sie nie odzyska. Czytalem opinie i tu i na innych portalach i wiem, ze niby droga do bankructwa kraju to nie dni a miesiace, lata w zaleznosci od zarzadzania , ale jednak mam coraz wiecej obaw.

Admin
1 rok temu

Kraje bankrutują przy długu 100% PKB, nasze PKB dziś to 3 bln zł, a zadłużenie (razem z nieoficjalnym) 1,7 bln zł, w przyszłym roku będzie 2 bln zł. Jeśli stracimy wiarygodność wcześniej niż piszą w książkach (na poziomie długu 80-90% PKB to już zacznie być możliwe), to zobaczymy spadek złotego i wzrost rentowności obligacji, będzie czas żeby się wycofać z obligacji

erdwa
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Pytanie co będzie jak padnie nam PKB a wydatki i dług zostanie :-)). mamy koniec kaczego cudu gospodarczego wzorowanego na Gierku. Gierkowi zrujnowanie fnansow trwało 10 lat. Kaczyńskiemu tylko 8 wystarczy. Niewypłacalnosci może unikniemy, ale wyrzeczeń jakie trzeba będzie ponieśc żeby go unknac będzie cała masa. W skrocie – dopóki jesteśmy w UE grozi nam jedynie jakeś perypetie które zakończą się w MFW. Gdy nas z tej UE w końcu wyprowadzą to trzymajcie się foteli bo to bedzie rzeźnia na złoty, długu i budżecie. Bankructwo w takiej sytuacji raczej pewne. Wystarczy zobaczyć jak skończyła UK ostatnio przy próbie nadwyrężenia finansów… Czytaj więcej »

Admin
1 rok temu
Reply to  erdwa

To prawda, analogie z Gierkiem dość celne

Michal
1 rok temu

Jeden z ciekawszych artykułów na SOF. Potwierdza moje przemyślenia o tym by traktować złotówkę jak walutę śmieciową. Trudno traktować państwo polskie poważnie skoro mamy durny populistyczny rząd i instytucje, które nie realizują swojego mandatu. Pozdrawiam autora.

Bohdan
1 rok temu

Tylko robią to w taki sposób, który tylko odciąga spadek wartości złotego na później, i prawdopodobnie on będzie bardziej gwałtowny i głębszy niż byłby teraz. No ale muszą przetrwać do wyborów, a dalej to już w sumie bez znaczenia.

Admin
1 rok temu
Reply to  Bohdan

Chyba, że niechcący wygrają. Wtedy to wciąż będzie ich problem 😉

Radek
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

na pewno? A może powiedzą, że teraz to dolar może być i po 7 zł i co im zrobisz? nie będzie to pierwsza ekipa u władzy myśląca w ten sposób

Admin
1 rok temu
Reply to  Radek

Nie do końca, przy dolarze po 7 zł nikt nie będzie chciał kupować polskich obligacji, a rząd musi sprzedać tego truchła za 220 mld zł w ciągu najbliższego roku

Bohdan
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Rząd się jakoś wyżywi 🙂

Pat Mat
1 rok temu

Doskonała analiza patowej sytuacji. Podwyżka stóp procentowych ani podatków nie przejdzie, obniżka wydatków tym bardziej, więc prawie na pewno będzie zawoalowany dodruk złotówek… Chyba dopiero skutki recesji z zachodu najwcześniej za rok pokażą prawdziwą skalę problemu. I co wtedy – jak żyć? W czym przechować wartość?

Marcin
1 rok temu

i alkohol. Gwarantowane podwyżki akcyz i leżeć może latami

Piotr Węglarz
1 rok temu

Podobno dobry jest też Bank Ziemski.
Tylko trzeba mieć dokładną mapę działki….

pprzemookrypto
1 rok temu

Dobry artykuł. Czyli jednak warto myśleć o dolarze 😉

Admin
1 rok temu
Reply to  pprzemookrypto

Yep!

Maciek
1 rok temu

Czyli założenie jest pewnie takie, że trzymamy niską płynność aż do uzyskania KPO a sama wiadomość (o porozumieniu) zacznie działać jako stabilizator i wtedy luzujemy zeta? Jeśli tak, to oznacza dla mnie dwie rzeczy: albo pozyskanie KPO jest już totalnie przesądzone i teraz to tylko gra na czas albo…..brak KPO będzie oznaczać jeszcze większą masakrę, zważywszy na opisane hokus-pokus. Jedno trzeba im przyznać, mają żyłkę do hazardu 🙂 Pozdrowienia dla Redakcji.

Last edited 1 rok temu by Maciek
Admin
1 rok temu
Reply to  Maciek

Chyba tak właśnie jest: znów podnieśli stawkę i zagrali va banque

Maciek
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Najnowsze wypowiedzi krajowych dżentelmenów z głowami w kształcie jajka wskazują na jednoznaczne postawienie na kasę z KPO. W tym wypadku jest jednak jakaś szansa, że EUR nie będzie za piątaka. just saying 🙂

jsc
1 rok temu

Czyli jednym słowem: Pokazał nam Władyirowicz jak z dolarem zwyciężać mamy.

Jeszcze tylko nauczymy w przyszłym roku się robić wybory i nie będzie trzeba soldatów Putina, abyśmy mieli tu rosyjskie standardy.

jsc
1 rok temu

Jak jest potrzeba to będzie i rada będzie… Tak się składa, że z punktu widzenia interesu prawnego dla DobroZmienców to coś jak dla Putina przegranie wojny. To, że mają na koncie ludobójstwa to nie znaczy, że nie zapracowali na Norymbergę.

jsc
1 rok temu

Jak jest potrzeba to będzie i rada będzie… Tak się składa, że z punktu widzenia interesu prawnego dla DobroZmienców przegranie wyboró to coś jak dla Putina przegranie wojny. To, że mają na koncie ludobójstwa to nie znaczy, że nie zapracowali na Norymbergę.

Marek
1 rok temu

Panie redaktorze, niestety nie zgadzam się. Pan tutaj pisze o jakiejś finezyjnej operacji fałszowania. Na to, oczywiście są i zbyt głupi i zbyt bezczelni. Siłą to zrobią, w biały dzień i nikt im nic nie zrobi. Proszę zwrócić uwagę na fakt, że kaczelnik państwa obwożony od kilku miesięcy po gminach kilkukrotnie już nawoływał do stworzenia armii pilnującej lokali wyborczych. Niestety, ale odzew w postaci półmózgów bąkiewicza na pewno uzyska – i proszę pomyśleć teraz jak gros ludzi zagłosuje pod przymusem bezpośrednim? Gdzie ci ludzie zadzwonią, na policję – która od dawna jest milicją partyjną i poglądy ma jak najbardziej zbieżne… Czytaj więcej »

Ppp
1 rok temu

Bardzo ciekawy artykuł – nie słyszałem o takich kombinacjach.
Dodałbym jeszcze parametr cen energii – ropa WTI spadła znowu na 80$ (Stooq), inne nośniki podobno także spadają.
Pozdrawiam.

Admin
1 rok temu
Reply to  Ppp

Tak jest!

Paweł
1 rok temu

Dziękuję za artykuł. Teraz zrozumiałem dlaczego kursy spadają mimo złego zarządzania gospodarką przez rząd.

Admin
1 rok temu
Reply to  Paweł

Dzięki za dobre słowo 😉

Sławek
1 rok temu

Ależ to wszystko pięknie pyrtolnie…

Monika
1 rok temu

W przyszłym roku trzeba będzie rozdawać podarunki przedwyborcze. Teraz się zbiera do worka, a potem się z tego worka wysypie. Przy okazji wysypie się złotówka. Dziękuję za wiedzę. Idę po dolary.

erdwa
1 rok temu

Scenariusz jest dość oczywisty. Aby do wyborów. Jeśli wygra je dzisiejsza opozycja to glapińskiemu wyrośnie dziób i szpony jak u monetarnej harpii, a gdy wygra PIS to też podniosą bo rynek zacznie znów stąd uciekać – tyle że znów bedzie to trochę działanie 'na alibi’ co skończy się scenariuszem mini-tureckim. Obstawiam też że wybory beda wcześniej bo PIS nie dociągnie z Ziobra do wyborów jesli ma to oznaczać pełna realizację wymogów KPO

armi
1 rok temu

a teraz inne spojrzenie – nie jest tak, że duże fundusze inwestycyjne weszły mocno w złotego jak był USD w okolicach 5PLN. Za te PLN weszły na polską giełdę – stąd te wzrosty…?
Ja przewiduję, że te fundusze mogę grać na umocnienie złotego do 4-4.20 za $1 i wzrostu na WIGu 70-100% od dołka?
Da im to ok 100% zysku w ciągu 6-12 m-cy – inwestycja idealna

Admin
1 rok temu
Reply to  armi

Tego typu fundusze na pewno też są na rynku

armi
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

@Maciej Samcik pytanie czy tego typu fundusze są na rynku czy ten rynek teraz rozgrywają? Dołek na polskiej giełdzie spotkał się praktycznie z maksimum na USD

Admin
1 rok temu
Reply to  armi

To akurat logiczne, USD rośnie m.in. na fali odwrotu od ryzyka, spada m.in. na fali trendu risk-on. A my, jako rynek wschodzący jeden z najniżej wycenianych, byliśmy w tym momencie głównym kandydatem do odbicia

Tomasz
1 rok temu

Dziwne, że gospodarka „hamuje” skoro PKB jest najwyższe w UE, a reszta to stek bzdur, aż dziw, że ludzie mający pojęcie piszą takie głupoty

Admin
1 rok temu
Reply to  Tomasz

Za dużo TVP Info. TO robi dziury w mózgu. Zalecam terapię

Tomasz
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Tak TVP Info … popatrz sobie na inne źródła choćby Eurostat albo bankowe analizy Polski PKB wzrósł w III kwartale o 3,5% r/r (bardzo blisko naszego szacunku). Zgodnie z oczekiwaniami kwartalna dynamika na plusie (+0,9% SA). Brak technicznej recesji (o ile w ogóle stwierdzenie tego ma znaczenie). Ale i tak będzie wolniej i wolniej. Celujemy w 0,4% w 2023 r. Jak to wytłumaczysz, kłamią, a może Ty kłamiesz?

Admin
1 rok temu
Reply to  Tomasz

Tomaszku, zadanie: przy jakim minimalnym wzroście PKB następuje przynajmniej utrzymanie neutralnej sytuacji na rynku pracy (czyli brak wzrostu bezrobocia)? Tego w specjaliści od robienia wody z mózgu w TVP Info nie powiedzą, więc radzę pogrzebać głębiej 😉

Tomasz
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Czuję, ąż tupiesz nóżkami, aby byłą recesja ale mimo lemingowych zachcianek jej nie będzie, przynajmniej w Polsce

Admin
1 rok temu
Reply to  Tomasz

Nie musi być. Wystarczy, że durnie z partii rządzącej wyprodukowali jedną z najwyższych w Europie inflacji i są za głupi, żeby umieć to naprawić

Tomasz
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Inflacja jest z wiadomych przyczyn. Ruska wojna z Ukrainą oraz sankcje nałożone przez UE i embargo na rosyjską energię, inflacja w euro zonie jest większa albo zbliżona z pewnymi wyjątkami. Fakt rozdawnictwo ją napędza i sam zbyt nie jestem zwolennikiem tego typu działań. Przykładowo ja inwestuje ciężko zarobione pieniądze, oszczędzam, itd… kupuje za 40 000 panele fotowoltaiczne i kolektory i dowiaduję się, że spośród wszystkich grup jestem dymany najbardziej, bo jestem zaradny, a właściwie to tylko oszczędzałem i poczyniłem inwestycję, a mogłem nic nie robić i wystawić ręce po jakieś dopłąty …

Admin
1 rok temu
Reply to  Tomasz

Jest jeszcze jedna przyczyna inflacji: polityka polskiego rządu oraz powiązane z nią błędy polityki pieniężnej. To widać po inflacji bazowej, która u nas jest dużo wyższa niż w innych krajach. W niektórych krajach inflacja zaczęła już spadać (USA, Szwecja, Szwajcaria), jeśli u nas to nie nastąpi, to będziemy mieli kłopoty ze sprzedażą obligacji, a musimy ich sprzedać bardzo, bardzo dużo

Tomasz
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale masz mętlik logiczny, pomyśl o Litwie i jej inflacji która jest w strefie EURO i przełóż to na Polskę. Dlaczego Litwa ma większą inflację od Polski, mimo, że nie ma żadnego wpływu na swoją walutę? Pewnie nie masz zielonego pojęcia.

Admin
1 rok temu
Reply to  Tomasz

To jest właśnie największa kompromitacja polskich władz. Mieć własną walutę i dopuścić do porównywalnie wysokiej inflacji. Kom-pro-mi-ta-cja.
Zamykam dyskusję

Piotr
1 rok temu
Reply to  Tomasz

Od kiedy to mamy najwyższe PKB w Europie?
Czy przyrost nie pomylił ci się z wartością nominalna?

Wolisz mieć 100% przyrostu zwiększając 1zl na 2zl czy 10% przyrostu zwiększając 1000zl na 1100zl?
Ja zadowoliłbym się 10% 😉

Krzysztof
1 rok temu

Rząd tak sprawnie manipuluje kursem złotego, że zmanipulował tez inne pary walutowe z dolarem 😉

Artykuł pełen bzdur.

Jan
1 rok temu

Zdecydowanie brakuje w artykule poruszenia wątku o słabnącym globalnie dolarze. Fakt ten widać jednoznacznie na wykresach. Panie Macieju, można prosić o komentarz jak powyższe przekłada się na umocnienie złotego?

Admin
1 rok temu
Reply to  Jan

Przepraszam, że się wtrącę, słaby dolar to część globalnego trendu. Jarosław nie steruje jeszcze tymi kursami 🙂
https://subiektywnieofinansach.pl/dolar-coraz-tanszy-czy-warto-kupowac-zielonego/

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu