26 czerwca 2026

Albo je dziś masz, albo nie. Czy świadectwo z czerwonym paskiem pomaga w dochodzeniu do fortuny? Co myślą ci, którzy tam doszli? I czy mają rację?

Albo je dziś masz, albo nie. Czy świadectwo z czerwonym paskiem pomaga w dochodzeniu do fortuny? Co myślą ci, którzy tam doszli? I czy mają rację?

Świadectwo z czerwonym paskiem – utrudnia czy pomaga w drodze na finansowe szczyty? Uroczyste zakończenie roku szkolnego to zwykle czas nagradzania najlepszych uczniów świadectwami z czerwonym paskiem. Rodzice puchną z dumy, a niektóre sklepy za dobre świadectwo przyznają nawet specjalne rabaty. Ale jeśli w rodzinie nie macie czerwonych pasków na świadectwie, to mam coś na pocieszenie – miliarderzy twierdzą, że same piątki i szóstki w szkole nie pomagają w dochodzeniu do fortuny. Tylko czy mają rację?

Świadectwo z czerwonym paskiem ma dziś wartość rynkową. Nie dlatego, że otwiera drzwi do kariery (na to jeszcze za wcześnie), ale w niektórych sieciach sklepów można zasłużyć na rabaty. Co prawda większość handlowców już doszła do wniosku, że to bezsensowne, ale niektóre sklepy wciąż za świadectwa z czerwonym paskiem płacą w formie zniżek na zakupy.

Zobacz również:

Świadectwo z czerwonym paskiem to dowód na to, że pod względem sprawności zasysania wiedzy przewidzianej programem nauczania dziecko wyróżniało się na tle rówieśników. Jest to oczywiście powód do zadowolenia (bo zasysanie wiedzy co do zasady nie jest złe. Sam byłem uczniem notorycznie wyróżnianym czerwonym paskiem), ale czy to oznacza, że uczniowie, którzy na czerwony pasek na świadectwie nie „zasłużyli” powinni załamywać ręce? A przynajmniej ich rodzice? Niekoniecznie.

Świadectwo z czerwonym paskiem Cię ominęło? Branson pociesza

Otóż niejaki Richard Branson, miliarder i założyciel Virgin Group, wyznał jakiś czas temu, że poszukuje trzech rzeczy u ludzi, którym powierza najważniejsze funkcje i płaci największe pieniądze. Muszą umieć być kreatywni i destrukcyjni zarazem (czyli umieć w porę coś rozwalić i zbudować na nowo, niż brnąć w projekt bez przyszłości), umieć się bawić (bez fantazji w biznesie ani rusz) i nie bać się podejmować ryzyka (no risk, no fun).

No oględnie pisząc, nie są to cechy wyróżniające większość prymusów (choć pewnie znajdzie się jakiś destrukcyjny, fantazyjny i imprezowy posiadacz czerwonego paska, ja na przykład kiedyś zrobiłem taką destrukcję pani od języka rosyjskiego, że skończyło się to egzaminem komisyjnym, który zdałem śpiewająco).

Branson twierdzi, że żadna z tych kluczowych cech nie jest kształtowana u dzieci w szkołach. „Dzieci uczą się zdawać egzaminy, a nie rozwijać swoje umysły” – pisze miliarder. „Wiele dzieci ma problemy z systemem, który oparty tylko o wyniki egzaminów. To stwarza problemy dzieciom myślącym nieszablonowo, kreatywnie, dochodzących do dobrych wniosków, ale innymi torami”.

Jeden z amerykańskich speców od finansów osobistych, Tom Corley, przeprowadził kilka lat temu ankietę wśród kilkuset zamożnych osób. Wielu z nich to byli dolarowi milionerzy, którzy dorobili się majątku własnoręcznie, a nie poprzez dziedziczenie. Corley ustalił, że większość ankietowanych milionerów nie miała świadectw z czerwonym paskiem w szkole. Tylko (a może aż?) 21% milionerów (z tych którzy sami się dorobili swojego majątku), było uczniami i studentami „na szóstkę”. 41% to byli raczej średniacy, a 29% miało wręcz kiepskie oceny.

Jak to interpretować? Można różnie. Jeśli co piąty miliarder miał świetne oceny, to prawdopodobnie jest to większy odsetek dobrze uczących się osób niż w całym społeczeństwie. Ale są i inne interpretacje. Corley podsumował:

„Sukces w życiu nie przychodzi łatwo. Jest najeżony pułapkami, przeszkodami, porażkami i błędami. Sukces wymaga wytrwałości, odporności psychicznej i emocjonalnej w pokonywaniu tych pułapek. Musisz wyhodować na sobie grubą skórę i przyzwyczaić się do walki, jeśli masz nadzieję na sukces. Osoby, które bardziej zmagają się z nauką, mogą być bardziej przyzwyczajone do radzenia sobie z trudnościami i robienia z nich codziennego nawyku pokonywania pułapek”.

Nie oznacza to oczywiście, że osoba, która w efekcie tych zmagań osiągnie świadectwo z czerwonym paskiem, nie ma szans na sukces. Przecież walka o dobre oceny też wymaga wytrwałości, odporności psychicznej i emocjonalnej zdolności do pokonywania pułapek. Nie zawsze, ale nierzadko tak właśnie jest.

„Ludzie sukcesu są świetni w opóźnianiu gratyfikacji. Ludzie sukcesu są świetni w opieraniu się pokusom. Ludzie sukcesu są świetni w pokonywaniu strachu, aby robić to, co muszą zrobić. Oczywiście, to nie znaczy, że się nie boją – to znaczy tylko, że są odważni. Ludzie sukcesu nie tylko ustalają priorytety. Konsekwentnie robią to, co uznali za ważne. Wszystkie te cechy wymagają siły psychicznej i wytrzymałości”

– przeczytałem w podsumowaniu pracy Corleya. Autor analizy twierdzi, że jeśli ktoś ma słabsze oceny, to całkiem możliwe, że miał więcej treningu życiowego polegającego na ciągłej walce, popełnianiu błędów i wyciąganiu wniosków. I że ta droga, być może bardziej wyboista niż w przypadku prymusów, prowadzi do sukcesów w dorosłym życiu.

Inna sprawa, że przecież i tak szkoła nigdy się nie kończy. Ludzie sukcesu uczą się przez całe życie. Zwłaszcza teraz, gdy rynek pracy zmienia się jak w kalejdoskopie pod wpływem rewolucji technologicznej.

Czytaj więcej o tym: Koniec roku szkolnego! Czerwony pasek na świadectwie? Miliarderzy twierdzą, że nie ma się z czego cieszyć. No, chyba że to była szarża

Oto pułapki, które zastawia szkoła na przyszłych ludzi sukcesu

innym amerykańskim opracowaniu dotyczącym wpływu dobrych lub nieco gorszych ocen na sukces finansowy znalazłem kilka cech szkoły, które zdaniem autorów powodują, że posiadanie bardzo dobrych ocen nie zbliża do sukcesu zawodowego. Jakie to cechy?

– Myślenie liniowe. W szkole oczekuje się rozwiązania zadania, a prawidłowa odpowiedź z reguły jest jedna. Tymczasem sukces w biznesie wymaga myślenia „inaczej”, przełamywania konwencji i szukania nowych dróg. To w szkole często nie jest mile widziane, lepiej iść autostradą wytyczoną przez nauczyciela.

– Niechęć do ryzyka. Podobno osoby osiągające wysokie wyniki w nauce osiągają je m.in. dlatego, że nauczyły się również utrzymywania niskiego ryzyka na drodze do oceny. Podążanie standardową ścieżką w sposób perfekcyjny to większa szansa na dobrą ocenę niż chodzenie bocznymi ścieżkami.

– „Standaryzacja” i ogólne formatowanie. Dobrze jest uczyć się dla pasji, a nie dla oceny, bo pęd do wysokich ocen może spowodować, że za mało czasu poświęcamy na rzeczy, które nas interesują, czyli rozpraszamy uwagę.

– Ścisłe przestrzeganie zasad. Szkoła jest pełna zasad. Dzwonki mówią, kiedy się uczyć, a nauczyciele mówią, czego się uczyć. To zaś niesie ryzyko, że wysokie oceny uzyska ten, kto nigdy nie zakwestionuje autorytetu nauczyciela i nie złamie zasad. Da to solidne wykształcenie, ale może nie zbliżyć do bogactwa.

–Hartowanie przez trudności. Pokonywanie przeciwności losu jest kluczowym elementem osiągnięcia sukcesu. Częściej, choć nie jest to zasadą, trudności spotykają gorszych uczniów. Ci lepsi z czasem zaczynają „jechać na opinii” i omijać rafy.

Jak widzicie, mnóstwo jest wytłumaczeń, z których wynika, że bez czerwonego paska życie wcale nie musi być trudniejsze, a zwłaszcza biedniejsze. Ale druga strona medalu jest taka, że świadectwo z czerwonym paskiem to też dowód na pracowitość, determinację, konsekwencję, umiejętność planowania. Jakie jest Twoje zdanie na ten temat? Wpisz komentarz. Ja zaś gratuluję wszystkim uczniom „czerwonopaskowym” (jak również tym „bezpaskowcom”) i życzę udanych wakacji!

zdjęcie: własne archiwum

Subscribe
Powiadom o
84 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Martyna
2 lat temu

Liczy się inteligencja i znalezienie własnej dziedziny. Idę o zakład że nawet ci ludzie sukcesu ze słabymi ocenami są ponad przeciętnie inteligentni. A oceny? Nie każdemu chce się kuć rzeczy które mu się nigdy nie przydadzą.
Myślenie nie szablonowe też bywa problemem. Pamietam jak 4 klasie podstawówce mama musiała nauczycielce matmy zagrozić komisją żeby mi dała 5, bo zadania były dla mnie za proste i odrazu podawałam wynik bez toku myślenia. I nauczycielka nie wiedziałam czy sama obliczyłam, a że konkursy matatyczne wygrywałam to nie widać nie zauważyła ????

bruno
2 lat temu
Reply to  Martyna

A jak z j. polskim? Pytanie retoryczne.

Rafał
22 dni temu
Reply to  bruno

Jak to mówią: nie można znać się na wszystkim.

Xxx
22 dni temu
Reply to  bruno

„A jak z j. polskim? Pytanie retoryczne.” Wystarczająco dobrze żebym zrozumiał co ma do przekazania. Ewentualne niedociągnięcia w tym zakresie zawsze można w pracy zastąpić poświęceniem większej ilości czasu lub przerzuceniem maila przez AI skoro pracodawcy nam już udostępniają wewnętrzne bezpieczne modele językowe. A jak nie masz kompetencji matematycznych, to AI nie pomoże bo nawet nie będziesz wiedział kiedy ma rację a kiedy nie. Za to mam inny problem z twoim wpisem. Jeżeli problemem było: „zagrozić komisją żeby mi dała 5, bo zadania były dla mnie za proste i odrazu podawałam wynik bez toku myślenia.” To inteligentna rodzicielka nie powinna… Czytaj więcej »

T1000
2 lat temu
Reply to  Martyna

Nauka to chyba tylko w Polsce się z kuciem kojarzy?

Xxx
22 dni temu
Reply to  T1000

Nie tam.

Paweł
22 dni temu
Reply to  Martyna

Jest oczywiście sporo osób inteligentnych które sobie świetnie poradzą pomimo słabych ocen (bo w szkole mieli ciekawsze zajęcia). Tylko trzeba uważać żeby takie zjawisko nie stało się pretekstem do całkowitego olewania nauki, na zasadzie „bo X miał słabe oceny a teraz jest miliarderem”.
Czysta statystyka podpowiada że większość ludzi ma przeciętne wyniki w szkole, czerwony pasek powinien być wyróżnieniem dla nielicznych. Więc nawet jeśli uczeń z lepszymi ocenami ma kilkukrotnie większe szanse na dostatnie życie niż uczeń przeciętny, to sam efekt skali powoduje że większość ludzi sukcesu wywodzi się jednak z grona tych przeciętnych.

Marek
22 dni temu
Reply to  Martyna

Inteligencja jest ważna, ale ja bym jej nie przeceniał bo to miecz obusieczny – ludzie inteligentni mają o wiele więcej lęków, za dużo analizują a za mało ryzykują. Pewne porzekadło mówi że człowiek inteligentny potrzebuje kogoś mniej inteligentnego żeby powiedział mu co ma robić…
Stawiam dolary przeciwko orzechom że polscy profesorowie są średnio bardziej inteligentni już polscy przedsiębiorcy z listy Forbesa, tylko że finansowo im raczej nie idzie…

Stef
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

To juz powszechna wiedza, tzn. czlowiek wybitnke inteligentny analizuje zbyt mocnl, widzi wiele zagrożeń ktorych nie widzi ten głupi. Przez to inteligentny wie co zrobic ale tego nie robi, głupi poprosti działa. Znam osoby ktore odniosły sukces na chybil trafił, tzn. Weszlo do polski xero to miały punkt, potem nie szło to przeskoczyli na telefony komórkowe, potem na samochody używane …

Stef
21 dni temu
Reply to  Martyna

Dodajmy że jest 7 rodzajów inteligencjin a samo IQ tez nie jest gwarantem sukcesu.

Radek
2 lat temu

Sukces finansowy nie jest ściśle skorelowany z inteligencją, pracowitością itd. a czego dowodem – zdaje się być- czerwony pasek. Jednym ze sposobów dojścia do wielkich pieniędzy (szczególnie w USA) jest sport, a ocena z WFu to tylko jedna z wielu ocen. Nawet wybitnie rokujący sportowiec, z szóstką z WFu, może jechać na trójkach z pozostałych przedmiotów, paska nie mieć, a kasa przyjdzie ogromna. Z drugiej strony są wybitne umysły, które miały paski, ale wybrały karierę naukową zamiast biznesowej – zarobią dobrze ale do dziesiątek milionów nie dotrą. Gdzieś pomiędzy tym wszystkim są osoby: – które np. wstrzelą się w rynek… Czytaj więcej »

Anna
2 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

Duża grupa db zarabiających specjalistów miała pasek. Prawnicy lekarze, inżynierowie bywają milionerami, ale nie miliarderami. Plus taki, że nieźle zarabiać, nie ponoszą ryzyka inwestycyjnego, więc nie są narażeni na znaczące straty kapitału.

Anna
2 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

Zawód nieekonomisty nie wyklucza inwestowania. Jak ktoś db się uczył to tego też dodatkowo się nauczy a ponadto ma db lewar do kredytów.

Mike
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Teraz każdy właściciel 40 metrowej klitki w Warszawie czy centrum Krakowa lub Gdańska jest milionerem, inflacja, którą wywołali politycy daje złudne uczucie bogactwa, ale milion z roku 2000 miał gigantyczną siłę nabywczą, a milion z roku 2026 nie pozwala nawet na wybudowanie większego domu (nie mówiąc o koszcie działki…).

Artur
2 lat temu
Reply to  Radek

Najważniejsze w życiu to trzeba się ustawić i mieć plecy z każdej strony i nie iść na kompromis tylko obstawiać przy swoim. Ja nigdy nie miałem czerwonego paska jak żona, ba na maturalnym 3,8 średnia a zarabiam 2 do 3 razy więcej.

RAFAL
22 dni temu
Reply to  Radek

Tak ,zgadza się szczególnie jeśli chodzi o dobrze płatne stanowiska polityczne. Większość to miernoty nie mające szans na taką kasę na rynku .

Wojtek
2 lat temu

A Milioner Samcik to miał świadectwa z paskiem czy nie? Bo jakoś nie chwali się nimi w tym serwisie 😀
W Polsce dział kadr o świadectwa i dyplomy ukończenia studiów pyta zwykle by ustalić liczbę dni wolnych od pracy jakie komuś przysługują. Za granicą nasze świadectwa też często nie znajdują sensownego zastosowania. Matura to bzdura, niestety 😉

bruno
2 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

Oj, czerwone to chyba po pasku było? ????

Stefan
22 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Bo w w drugiej klasie liceum pojawiło się w życiu redaktora wino marki Wino ? (taki sarkazm…)

Stef
2 lat temu

Jeśli chodzi o licea to można dać wspaniałego ucznia podstawówki do słabego liceum i będzie miał czerwony pasek.
Znaczenie ma wybór kierunku studiów i to też nie zawsze.

das
22 dni temu
Reply to  Stef

dokładnie, kierunek i zawód ma dużo większe przełożenie niż pasek.

Stef
21 dni temu
Reply to  Stef

I potem latwo dostanie sie na studia ale pytanie czy na nich sie utrzyma?

Robert
2 lat temu

Ja często dostawalem świadectwo z paskiem biało-czerwonym, z samym czerwonym nigdy. Moze dlatego, ze byłem uczniem szkoły polskiej, a nie radzieckiej.

Last edited 2 lat temu by Robert
das
22 dni temu
Reply to  Robert

Po co się czepiać ? Po pierwsze to potoczne określenie, oficjalnie to świadectwo z wyróżnieniem. Po drugie pasek był kiedyś drukowany tylko w kolorze czerwonym, a 'biały kolor’ to było tło pozbawione gilosza, oczywiście bez użycia dodatkowej białej farby. Teraz może inaczej drukują, moję świadectwa z paskiem są z XX wieku ale nie tylko z czasów „komuny” 😉

Xxx
21 dni temu
Reply to  das

[CENZURA-red]

Generał
2 lat temu

Tak dla ścisłości, to jest biało-czerwony pasek. Co zresztą widać na zdjęciu 🙂

Last edited 2 lat temu by Generał
Xxx
21 dni temu
Reply to  Generał

Tak i ten biało czerwony pasek nadeukowany na swiadectwi nazywa się czerwonym paskiem. Ale wy macie braki w edukacji.

calipso
2 lat temu

A co znaczy, że ktoś miał pasek? Raz w życiu? Przez wszystkie lata nauki? Czy liczymy tylko liecum? A co ze studiami? Tam nie ma „paska”. W podstawówce w klasach 1-4 to pewnie 99% ma pasek. W klasach 5-8 mniej ale też pewnie podnad połowa. Takie rozważania sa słabe bo założenia są słabe. Jasne statystycznie pewnie osoby które mają wysoką średnią osobowościowo pasują do etatu. Osoby które całe życie kombinowały by wyciągnąć oceny statystycznie sa bardziej przedsiębiorcze. Tylko co z tego bo do sukcesu przyczynia sie tak wiele czynników, że tutaj statystyka posiadania paska nie pomoże a raczej zamgli obraz.… Czytaj więcej »

calipso
2 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

O jakim rodzaju motywacji pan wspomina?

calipso
2 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

Na świadectwie rodzaju motywacji nie widać, pasek to pasek. Tak patrząc po rodzajach które pan wymienił to wręcz typy osobowości bym powiedział. Pytanie tylko czy typ osobowości byłby lepszym prognostykiem w tym wypadku.

Jeśli pan nie czytał to powiedzialbym ze wręcz musi przeczytać ” Otoczeni przez idiotow” Eriksona. Jak dla mnie poteżna broń gdy sie pracuje z ludźmi, w kontekście osobowości i rodzaju motywacji.

Rafał
2 lat temu

Pasek nie gwarantuje NIC, ale jednak statystycznie czym wyzsze wykształcenie tym lepsza sytuacja majątkową.

das
22 dni temu
Reply to  Rafał

nie do końca NIC, gwarantuje, że na drugiej stronie średnia ocen będzie wyższa niż 4.75 i wysoką ocenę z zachowania. Poza tym przy rekrutacji do szkół średnich gwarantuje dodatkowe 7 punktów.

Thomas Shelby
2 lat temu

Bylem bardzo slabym uczniem, nie przeczytalem zadnej lektury, z matmy ledwo co wyciagalem 2, ale umiem liczyc piniondze, i sam w zyciu nauczylem sie oszczedzac, odlozylem dobra sume przez prace, musialbym sie bardziej rozpisac ale nie chce tego robic

Abc
2 lat temu

„Dzień Świra” i motyw z wypłatą przy okienku, oddaje dokładnie relację nauki, w stosunku do sukcesu. Nic więcej tłumaczyć nie trzeba. Jak ktoś ma smykałkę do biznesu, to i po podstawówce sobie poradzi. Większym problemem może być próg krytyczny strzelenia wody sodowej do głowy, który u mniej wykształconych, może być dużo niższy, tzn. wcześniej im odbije i nie wiadomo, czy nie skończą na dnie.

Tomasz
2 lat temu

Traktowanie milionera i miliardera jako synonimu w tym artykule nie jest za adekwatne, różnica pomiędzy nimi jest dużo większa od milionera a osoby ledwo łączącej koniec z końcem, ale dzięki za podlinkowanie tej ankiety, tam znalazłem że chodzi o milionerów.

Janek Polak
2 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

Dodam 3 grosze. Jest takie powiedzenie, że milionera od miliardera różni korzystanie z _dobrego_ astrologa. Prezydenci USA z nich też korzystali, np bodaj Reagan i jego żona. Np. tu artykulik po ang. https://thinkfaith.net/2014/11/05/us-presidents-and-astrology/

michał
2 lat temu

pogadaj o tym z psychologami a ujrzysz ciemną stronę księżyca, tzn. takiego świadectwa. https://www.facebook.com/share/p/KvEUN1QG14aeeC9k/ Co roku miałam świadectwo z paskiem, stypendium ministra i najpewniej w mojej szkole wciąż jeszcze wisi złota tabliczka w uznaniu moich najwyższych średnich ocen. Kochałam lekcje matematyki i polskiego, maturę zdałam bardzo dobrze i nie było to zaskoczeniem, a mimo to wciąż jeszcze śnią mi się koszmary, o tym że jestem nieprzygotowana, nie umiem, coś idzie nie tak. Nie zmyślam, naprawdę wciąż się śnią. Bo napędzała mnie wtedy chora ambicja i poczucie, że bez tych pasków i najwyższych ocen nie znaczę nic. A to nigdy nie… Czytaj więcej »

Xxx
21 dni temu
Reply to  michał

Ale to co opisujesz to nie jest ciemna strona księżyca. Miałem takiego kolegę w liceum, imponował mi pracowitością. Wszystkie cztery matury zdał na 100%, moje wyniki to 96% i 92% z tych dwóch na których mi zależało, 64% z polskiego.co nie miało znaczenia i 86% z angielskiego co nie miało znaczenia. Taki był kujonowaty w złym tego słowa znaczeniu. Studia też kończył z dobrymi wynikami. Po czym trafiliśmy w kryzysie do pierwszej pracy i mi i jemu udało się znaleźć pracę tam gdzie chcieliśmy, świat stał przed nami otworem tylko jeszcze nie wiedzieliśmy jakim. Nie mieliśmy kontaktu po studiach, minęło… Czytaj więcej »

Tomasz
2 lat temu

Miałem wielokrotnie świadectwo z czerwonym paskiem. Studia celowo rzuciłem (były strasznie nieefektywne jeśli chodzi o zdobywanie nowej wiedzy), a co do tego co było później, to moim zdaniem liczą się trzy sprawy, spośród których wystarczą dwie na bardzo wysokim poziomie, aby osiągnąć tak czy inaczej rozumiany sukces. Te kwestie to: wiedza, pracowitość, determinacja. No i jako czwarta bonusowa: zwykły przypadek. Gdyby ktoś miał pełne trio, to byłby skrajnie dobry, choć osobiście uważam, ze w życiu zdecydowanie bardziej liczą się inne rzeczy niż stan konta (choć oczywiście lepiej mieć ten stan wysoki, niż niski; z drugiej strony znacznie lepiej być szczęśliwym… Czytaj więcej »

Xxx
21 dni temu
Reply to  Tomasz

„uważam, ze w życiu zdecydowanie bardziej liczą się inne rzeczy niż stan konta (choć oczywiście lepiej mieć ten stan wysoki, niż niski; z drugiej strony znacznie lepiej być szczęśliwym zadłużonym niż nieszczęśliwym miliarderem).” w teco typu powiedzonkach brakuje mi jedynie zauwazenia że cokolwiek sprawia nieszczęście u miliardera (np. nieuleczalna za żadne pieniadze choroba) wywoła taki sam a często jeszcze gorszy efekt u biedaka. Życie nie pozwoli nam oddać miliardów w zamian za szczęście, miłość, zdrowie. Oczywiście że lepiej być zdrowym i kochanym biedakiem niż miliarderem ktoremu został tydzień życia i który nie może się z tym pogodzić, tylko to nie… Czytaj więcej »

Wojciech
1 rok temu

A ja włożę kij w mrowisko: tak naprawdę sukces finansowy (czy – jak kto woli – powodzenie w rozwijaniu biznesu) zależy od tego, CO zaczyna się rozwijać jako początkujący biznesmen/biznesłumen. Jeżeli na początku ma się własne dziesięć palców i dziurę w kieszeni, to można sobie co najwyżej pokiwać palcem w bucie. Gdy na każdej rozmowie o pracę słyszy się: „No Ale Ty Jeszcze Przy Tym Nie Pracowałeś”, „Szkoła Nic Nie Daje”, „No Ale Tego, Co Robiłeś Nie Można Porównywać Do (i tu cokolwiek)”, „Żadnej Pracy Nie Ma i Nic Nie Wskazuje, Żeby Kiedykolwiek Miała Być”, „Odpowiedź Na Twoje (i tu… Czytaj więcej »

Wojciech
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

To oczywiście tylko jedna z opcji. Bo niby skąd młodzi, rzutcy biznesmeni mają już na starcie ten przysłowiowy „pierwszy milion”? Dodatkowo nie musząc się przejmować tak przyziemnymi sprawami, jak wikt, opierunek, miejsce do położenia głowy na noc i transport😉…

Wojciech
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Czy znajdzie się odważny, kto mi na to odpowie? Czy wszyscy będą udawać, że sukces finansowy to wyłącznie efekt własnej, ciężkiej pracy?

Wojciech
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Znam na pęczki ludzi, (często z imienia i nazwiska, a niektórzy z nich mieszkali ze mną pod jednym dachem), którzy swój sukces finansowy opierają na pieniądzach „uzyskanych” w sposób mniej lub bardziej (nazwijmy to) wątpliwy. W języku prawniczym nazywa się to: „czynności, które nie mogą być wynikiem prawnie skutecznej umowy”. I ci właśnie zrobili najbardziej błyskotliwe kariery i są dzisiaj baaaardzo bogaci.

Stef
21 dni temu
Reply to  Wojciech

Od rodziców. Do niektorych biznesow wystarczy pokój w domu lub garaż. Mjąc go nie ponosisz kosztow wynajmu lokalu a te są obecnie spore.

Smieja sie że Microsoft czy Apple powstaly od zera ale w domu rodziców wartym fortunę.

Xxx
20 dni temu
Reply to  Wojciech

Różnie jest, mi rodzice się nie wtrącali jak rozwijałem moje pasje. Z drugiej strony odległa kuzynka otwierała biznes, potem drugi z potem kolejny i za 4 razem jej wypalił i ma z niego naprawdę dobre pieniądze. Poprzednie 3 biznesy spłaciła pieniędzmi tatusia. Ja jakbym w jej wieku tyle utopił to bym się nie wypłacił. Niemniej to bardzo dobrze, ze ktoś zobaczył szansę i z niej skorzystał zamiast narzekać.

Wojciech
27 dni temu

Polecam film „Pieniądze To Nie Wszystko”, zwłaszcza fragment, w którym Tomasz Adamczyk (Marek Kondrat) dostaje „życiową szansę” – Bogumił Maślanka (Sylwester Maciejewski) składa mu propozycję nie do odrzucenia: „No To teraz Masz Pan Miesiąc Na Zrobienie Biznesu Od Zera!”. I co? Guzik z pętelką! Pomysł ze zbieraniem grzybów i jagód, by je sprzedawać przy drodze przejeżdżającym kierowcom był tylko po to, by stamtąd uciec. By zacząć „robić biznes” trzeba mieć pieniądze „na start” i to duże. Bez tego można tylko pokiwać palcem w bucie. Jeżeli ktoś mówi, że zrobił biznes „od zera”, nic nie mając, to kłamie.

Wojciech
27 dni temu

Uzupełnieni: ów słynny Richard Branson – miliarder bez szkół – HA!, HA!, HA!. Jego ojciec był adwokatem, a dziadek ze strony ojca sędzią Sądu Najwyższego. W jego domu od długiego czasu były pieniądze i to duże. Jego rodzice przez lata pompowali w niego pieniądze – czesne, „kieszonkowe”, a z całą pewnością środki na rozpoczęcie i rozwój biznesu. A także to, że on nie musiał rozdrabniać się na codzienne martwienie się o to, co jutro włoży do garnka, czy będzie miał gdzie spać, w czym w niedzielę pójdzie do kościoła (albo do pubu). Wielokrotnie wyrzucano go z różnych szkół, ALE rodzice… Czytaj więcej »

Niko
22 dni temu

Znam kolesia co skończył ogólniak zaocznie,obecnie ma firme transportową ,pracowników ,flote tirów ,dorobił sie że już nie musi pracować jedynie dla przyjemnosci …

Mike
22 dni temu

Nie ma większego znaczenia. Liczy się przede wszystkim zaradność, inteligencja, spryt. W następnej kolejności majątek z którym się startuje lub który się dziedziczy.

Może z wyjątkiem lekarzy 😉

Jarek
22 dni temu

Pasek miałem wielokrotnie, zarówno w podstawówce i liceum, i z perspektywy czasu uważam, że więcej korzyści może przynieść skupienie się i bycie dobrym w konkretnym przedmiocie (powiązanej grupie przedmiotów), a w przypadku pozostałych utrzymanie przyzwoitego poziomu 🙂 Myślę, że takie podejście pozwoliłoby rozwijać się ponadprzeciętnie w konkretnej dziedzinie, co przyniosłoby korzyści w przyszłości. Może nie jest to do realizacji już w podstawówce, ale w liceum jak najbardziej. PS. A nie macie w ogóle wrażenia, że pasek „stracił na znaczeniu”? Ja pamiętam za moich czasów to na klasę 30-35 osób miało go kilka (powiedzmy góra 5-10), a obecnie to ponad połowa,… Czytaj więcej »

das
22 dni temu
Reply to  Jarek

inflacja ocen to jak psucie pieniądza, tracą na znaczeniu 😉 W szkole średniej to już teraz nie mają znaczenia, ważny jest tylko wynik procentowy z matury i dobór przedmiotów

Rafał
19 dni temu
Reply to  Jarek

Kuzynka chwaliła się wynikami syna, ale ciężko mi uwierzyć w klasę geniuszy, ze średnią klasową ocen na poziomie 5,2 😃

Michał
21 dni temu

Radzę przeczytać autobiografię Richarda Bransona zanim potraktujemy go jako autorytet w kwesti dorabiania się. A dowiemy się z niej, że jego biznesy bardzo długo cienko przędły, a pierwsze duże pieniądze zarobił jak wydał, jako przysługę na której nie liczył że zarobi, płytę Mike Oldfielda „Tubular Bells”. Tak więc równie dobrze możemy robić wywiady z tymi, co wygrali w totolotka, czy szkoła im się do tego przydała. Co z tego wynika? To, że zarobienie bardzo dużych pieniędzy najczęściej wiąże się z dużym fartem. A dobre oceny w szkole w tym nie pomagają. Ale zasadniczo oceny korelują z ogólną intelingencją i średnio… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu