11 sierpnia 2026

Europejskie banki wspólnie chcą wypuścić stablecoina opartego na euro. W projekcie jest jeden polski bank. Jakie możliwości to da klientom?

Europejskie banki wspólnie chcą wypuścić stablecoina opartego na euro. W projekcie jest jeden polski bank. Jakie możliwości to da klientom?

W Europie rozpoczyna się rewolucja stablecoinów. Konsorcjum europejskich banków chce stworzyć stablecoina denominowanego w euro. Ma on się pojawić na rynku jeszcze w tym roku. To nie będzie pierwszy stablecoin, którym będzie można obracać w Europie, ale może być wspierany przez największą liczbę banków. Z polskich banków w projekcie Qivalis bierze udział Bank Pekao. Jakie znaczenie będzie miał ten stablecoin dla zwykłych konsumentów, jeśli rzeczywiście powstanie?

Świat tradycyjnych finansów przechodzi sporą transformację i to nie tylko z powodu AI, ale też wskutek pojawienia się technologii blockchain, a przede wszystkim jej wejścia do bankowego mainstreamu. Ma to być odpowiedź banków na kryptowaluty, czyli cyfrowe pieniądze emitowane przez prywatne firmy, których wartość zależy wyłącznie od liczby ich fanów, którymi handluje się na nieregulowanych giełdach.

Zobacz również:

Niewykluczone, że banki zaproponują nam wkrótce aplikacje, w których będziemy mogli przechowywać cyfrowe wersje tradycyjnych walut, a także obligacji, akcji czy fragmentów własności nieruchomości. To będą portfele podobne do tych, w których dziś część z nas przechowuje kryptowaluty. Ale bezpieczniejsze, bo tworzone przez instytucje nadzorowane przez państwo.

Banki kontra stablecoiny. Była niechęć, ale…

Branża bankowa długo była sceptyczna wobec kryptoaktywów. „Pieniądze” takie jak bitcoin powstały przecież po to, żeby omijać banki i odebrać im dochody z pośrednictwa w transakcjach i część marży odsetkowej (jeśli ktoś przechowuje oszczędności w kryptoaktywach, to nie potrzebuje lokat i kredytów). Ale w erze cyfryzacji, zdecentralizowanych finansów, opartych na technologii blockchain oraz w erze możliwości emitowania cyfrowych „pieniędzy”, wymienialnych na tradycyjne waluty bankowcy też muszą zagrać w tę grę.

Jako pierwsze z technologii blockchain skorzystają płatności międzynarodowe polegające dotychczas na sesjach rozliczeniowych i pośrednictwie tzw. banków-korespondentów. Wkrótce tradycyjne przelewy ustąpią miejsca rozwiązaniom opartym właśnie na technologii blockchain. Przesyłanie pieniędzy w transakcjach kryptograficznie zabezpieczonych i zapisywanych w rozproszonym rejestrze nie wymaga pośrednictwa banków – odbywa się bezpośrednio z jednego cyfrowego portfela na drugi. Ale banki chcą dostarczać cyfrowe portfele i „walutę” do tych transakcji.

Ale żeby można było zaproponować klientom banków cyfrowe portfele, w których będą trzymali cyfrowe waluty (z możliwością ich „przesuwania” bez pośrednictwa banków do innych portfeli), bankowcy chcą emitować własne cyfrowe pieniądze. Ale nie takie jak bitcoin, czyli kryptowaluta, która ma „samodzielną” wartość, lecz stablecoiny, czyli cyfrowe pieniądze odzwierciedlające wartość tradycyjnych walut: dolara, euro, złotego. I wymienialne na nie po kursie 1:1.

Stablecoiny to nic nowego. To od dawna część rynku kryptoaktywów. Stablecoiny są emitowane przez prywatne firmy takie jak np. Circle czy Tether. Stablecoiny są wykorzystywane przez zwolenników kryptowalut do „parkowania” kapitału chwilowo niezainwestowanego na rynku krypto.

Wiarygodność emitentów stablecoinów bywa stawiana pod znakiem zapytania (nie mają „gwarancji” banku centralnego), choć w USA w zeszłym roku uchwalono prawo, które zobowiązuje emitentów stablecoinów do posiadania i cyklicznego audytowania rezerw w tradycyjnych aktywach (np. obligacjach USA) wystarczających na pokrycie 100% emitowanych stablecoinów.

Qivalis, czyli cyfrowe euro od sojuszu prywatnych banków

I właśnie na ten rynek chcą wejść banki – i przelicytować technologiczną konkurencję wiarygodnością, bezpieczeństwem, reżimem regulacyjnym i być może zasięgiem „używalności” swoich stablecoinów. Największym projektem tego typu realizowanym przez europejską branżę bankową jest Qivalis. Chodzi o zbudowanie paneuropejskiego stablecoina „kopiującego” euro, którego mogliby przechowywać w smartfonach i używać klienci wielu banków jednocześnie.

Rynek stablecoinów, czyli cyfrowych pieniędzy bazujących na istniejących walutach, jest dziś zdominowany przez amerykańskiego dolara. „Greenback” stanowi bazę dla 99% stablecoinów, których ogólna kapitalizacja sięga w połowie 2026 roku już około 312 mld dolarów – wedle raportu portalu CoinDesk. Europejskie euro w tym cyfrowym, zdecentralizowanym i kryptowalutowym świecie praktycznie nie istnieje.

Aby to zmienić, europejski sektor bankowy postanowił wziąć sprawy we własne ręce, nie czekając na ślamazarne działania EBC – cyfrowe euro ma ruszyć dopiero w 2029 roku. Ale nie wiadomo, czy w ogóle ruszy. W Chinach „państwowy” cyfrowy pieniądz (czyli CBDC, cyfrowa waluta banku centralnego) został praktycznie zbojkotowany przez konsumentów, którzy obawiali się, że będzie wykorzystany do ich inwigilowania.

W Chinach jedną z funkcji testowanych w ramach CBDC było… ograniczenie czasu ważności pieniądza. Stąd i wśród Europejczyków jest sporo sceptyków zapowiadających, że cyfrowego „państwowego” pieniądza używać nie będą.

Wartość rynku stablecoinów (w mld USD)

Dlatego pojawiła się inicjatywa Qivalis, która ma ambicję mocno przemodelować unijny system finansowy. Grupa 37 gigantów europejskiej bankowości powołała do życia konsorcjum, którego celem jest emisja w pełni regulowanego prywatnego cyfrowego stablecoina bazującego na euro. Co najistotniejsze z perspektywy lokalnego rynku, w tym elitarnym gronie – obok takich instytucji jak ING, BNP Paribas czy UniCredit – znalazł się reprezentant Polski: Bank Pekao.

Czekanie na zielone światło z Holandii

Projekt Qivalis to zarejestrowane w Amsterdamie konsorcjum joint venture zrzeszające obecnie 37 instytucji finansowych z 15 krajów Europy. Inicjatywa ma na celu stworzenie – i wprowadzenie na rynek już w drugiej połowie 2026 roku – stabilnego i w pełni regulowanego stablecoina denominowanego w euro, który będzie dostępny dla instytucji i firm. Podmiot ten oczekuje obecnie na autoryzację ze strony holenderskiego banku centralnego (De Nederlandsche Bank – DNB) jako instytucja pieniądza elektronicznego (EMI).

W unijnej nomenklaturze prawnej kształtowanej przez rozporządzenie MiCA (Markets in Crypto-Assets) tego typu instrument klasyfikowany jest jako EMT, czyli Electronic Money Token. W przeciwieństwie do wielu dotychczas pojawiających się europejskich projektów kryptowalutowych, które borykały się z brakiem przejrzystości i problemami z pokryciem w aktywach, na które mają być wymienialne, token Qivalis ma mieć stuprocentowe zabezpieczenie w tradycyjnej walucie (w stosunku 1:1 do euro).

Za technologiczną stronę przedsięwzięcia odpowiada firma Fireblocks – globalny lider w dostarczaniu infrastruktury do tokenizacji, zarządzania portfelami opartymi na technologii MPC (Multi-Party Computation). Architektura Fireblocks ma zagwarantować wysoki poziom bezpieczeństwa, umożliwiając błyskawiczne emitowanie i „niszczenie” cyfrowych tokenów oraz zgodność z KYC i AML („poznaj swojego klienta”, przeciwdziałanie praniu brudnych pieniędzy). Na czele projektu Qivalis jako CEO stanął Jan-Oliver Sell wcześniej związany m.in. z Coinbase Germany.

Do czego dokładnie ma służyć ten stablecoin? „Potencjalne korzyści dla klientów mogą obejmować przede wszystkim szybsze, bardziej dostępne i efektywne kosztowo rozliczenia, zwłaszcza w obszarze płatności transgranicznych oraz transakcji realizowanych w środowisku cyfrowym” – tłumaczy mi Łukasz Januszewski, wiceprezes zarządu Banku Pekao nadzorujący Pion Bankowości Przedsiębiorstw.

Po co klientom banków cyfrowy token euro?

Dalej i śmielej poszedł dr hab. Lech Kurkliński, profesor SGH i kierownik Studiów Podyplomowych FinTech na SGH. Wyliczył on w rozmowie ze mną korzyści, jakie ten token może dawać:

>>> Natychmiastowe rozliczenia międzynarodowe działające w trybie 24/7/365, czyli także wieczorami, w weekendy i w święta, niezależnie od sesji ELIXIR/TARGET2. Pieniądze będą więc transferowane błyskawicznie i tanio. Inna sprawa, że w Europie już jest system szybkich przelewów między bankami, a stawka za przelew SEPA w euro nie może być wyższa niż w walucie lokalnej dla klientów korporacyjnych, a dla klientów indywidualnych przelew taki jest z reguły bezpłatny.

>>> Bezpieczeństwo. Mimo, że trzymanie stablecoinów nie jest objęte gwarancjami takimi jak w przypadku depozytów bankowych (np. w Polsce odpowiada za to Bankowy Fundusz Gwarancyjny), to wymóg zabezpieczenia stablecoina za pomocą euro w skali 1:1 i wyłącznie z masy upadłościowej tegoż zabezpieczenia może czynić z stablecoina bezpieczniejsze aktywo niż zwykły depozyt (zwłaszcza dla podmiotów gospodarczych operujących kwotami większymi niż 100 tys. euro, a gwarancję stabilności prawnej daje reżim MiCA).

>>> Otwarcie drogi do nowoczesnej bankowości korporacyjnej (zwłaszcza w zakresie zarządzania płynnością) i rynków cyfrowych (tokenizowanych aktywów i platform cyfrowych). Otworzą się gigantyczne możliwości dla przedsiębiorstw, które będą mogły łatwiej lokować pieniądze w cyfrowe aktywa, których będzie coraz więcej (np. stokenizowane obligacje, akcje, fragmenty nieruchomości).

Jednak to na razie wciąż jest w pewnym sensie „lista życzeń”. Dlaczego? Na aktualnym etapie mówimy przede wszystkim o współkształtowaniu przez sojusz banków europejskiego standardu płatności cyfrowych oraz analizie możliwych zastosowań stablecoina w usługach bankowych. Realny potencjał Qivalis będzie zależał od zastosowań, które zostaną przez banki wprowadzone. A jakie to będą zastosowania i funkcje, na razie nie wiemy.

Qivalis kontra EBC. Konkurencja dla CBDC?

Rozwój tak ogromnego projektu przez europejskie banki komercyjne nieuchronnie rodzi pytania o jego relację z działaniami Europejskiego Banku Centralnego, który od lat pracuje przecież nad publicznym cyfrowym euro. Otóż Qivalis można odczytywać jako bezpośrednią komercyjną odpowiedź na przewlekłe procedury i ostrożne podejście EBC do innowacji.

„Qivalis nie ma dużego sensu, jeśli traktować go wyłącznie jako tańszy przelew SEPA, a zwłaszcza SEPA Instant, które już dziś całkiem dobrze rozwiązuje problem tanich i szybkich płatności w euro. Stawka leży gdzie indziej. Chodzi o to, czy euro będzie obecne jako aktywo rozliczeniowe w świecie on-chain. Dotyczy to tokenizacji obligacji, funduszy, należności czy nieruchomości, automatycznych płatności wykonywanych przez smart kontrakty oraz części zastosowań DeFi” – mówi Lech Wilczyński, przewodniczący Rady Nadzorczej BTCS. DeFi to zdecentralizowane finanse umożliwiające lokowanie i wypożyczanie posiadanych kryptoaktywów na procent.

„Dziś te obszary są zdominowane przez stablecoiny dolarowe. Jeżeli europejskie aktywa będą tokenizowane, a rozrachunek nadal będzie odbywał się głównie w dolarze, Europa odda istotną część przyszłej infrastruktury finansowej” – tłumaczy Lech Wilczyński, przewodniczący Rady Nadzorczej BTCS.

Qivalis ma być wspólną infrastrukturą banków, a nie kolejną aplikacją płatniczą. „Chodzi o to, żeby banki miały wspólną infrastrukturę rozliczeniową dla rynku tokenizowanych aktywów, zamiast budować kilkadziesiąt zamkniętych, niezgodnych ze sobą projektów” – tłumaczy Wilczyński. Tokenizacja aktywów polega na tym, że np. można trzymać akcje lub obligacje – albo np. własność fragmentów nieruchomości (co pozwoliłoby inwestować w zdywersyfikowane mieszkania na wynajem bez posiadania dużego kapitału) – w smartfonie, a nie na giełdzie czy w państwowym depozycie. I można nimi handlować poza giełdą.

Prezes EBC Christine Lagarde z jednej strony sygnalizuje, że obawia się prywatnego stablecoina, który będzie w pewnym sensie zastępował elektroniczne euro, ale z drugiej strony wielokrotnie podkreślała, że stablecoiny – zdominowane przez amerykańskie podmioty – stanowią zagrożenie dla suwerenności Europy i mogą zakłócać działanie polityki pieniężnej, jeśli depozyty zaczną masowo uciekać z banków do portfeli kryptowalutowych. Z tego powodu projekt publicznego cyfrowego euro zakłada m.in. wprowadzenie limitów posiadania cyfrowego euro, co ma zapobiec destabilizacji systemu bankowego. A kiedy powstanie cyfrowe euro pod egidą EBC? Pierwsza emisja będzie miała miejsce zapewne dopiero w 2029 r.

Dr hab. Lech Kurkliński, ekspert SGH, uważa jednak, że europejski rynek potrzebuje już teraz stabilnego tokena, dzięki któremu zniknie konieczność ciągłego przechodzenia między rynkiem kryptoaktywów i tradycyjnym systemem bankowym. Stablecoin może być takim „łącznikiem” między tymi dwoma światami. Będzie się go trzymać w cyfrowym portfelu w smartfonie, ale będzie tylko nowoczesną formą tradycyjnego pieniądza. „Sens inicjatywy Qivalis wydaje się głęboki, nawet gdyby w przyszłości rozwój rynków finansowych poszedł w innym kierunku” – przekonuje prof. Kurkliński.

Żubr wykonuje strategiczny ruch na niepewnym gruncie

Wejście Banku Pekao do grona 37 instytucji założycielskich Qivalis jest ciekawym ruchem. Do tej pory polskie instytucje finansowe podchodziły do technologii blockchain i kryptoaktywów z dużą rezerwą, często traktując je jako zagrożenie biznesowe, ryzyko wizerunkowe i operacyjne (m.in. w dziedzinie bezpieczeństwa). Pekao miało już jednak pewne doświadczenia w tym zakresie, bowiem bank był pionierem tokenizacji sztuki w Polsce (projekt ARCHIV3 i karta UNIQUE), przenosząc do cyfrowego świata cyfrowe kopie dzieł Matejki czy Wyspiańskiego.

Decyzja o dołączeniu do Qivalis ma jednak o wiele głębszy wymiar. Łukasz Januszewski, wiceprezes zarządu Banku Pekao, wskazuje na aspekt kształtowania standardów rynkowych. Budowa własnej infrastruktury blockchain pochłonęłaby ogromne pieniądze. Współdzielenie kosztów pomiędzy 37 dużych graczy rynkowych pozwala osiągnąć efekt skali i zminimalizować ryzyko. Qivalis stara się o licencję dość liberalnego holenderskiego regulatora, a nie w konserwatywnej Komisji Nadzoru Finansowego.

Lech Wilczyński przypomina, że ustawa o rynku kryptoaktywów była w Polsce wielokrotnie wetowana przez prezydenta. Krajowy rynek kryptoaktywów pozostaje w swego rodzaju „próżni nadzorczej”. Z punktu widzenia zarządu banku ponoszącego odpowiedzialność przed akcjonariuszami i nadzorem samodzielna próba emisji tokena w Polsce wiązałaby się z nieproporcjonalnym ryzykiem prawnym i kapitałowym. „Polskie banki interesują się tokenizacją, ale emisja realnego pieniądza działającego on-chain dotyka rezerw, wykupu, ochrony klienta i relacji z nadzorem. Dlatego udział Pekao w europejskim konsorcjum pod nadzorem holenderskim jest dużo łatwiejszy niż samotna próba emisji polskiego stablecoina” – podkreśla Wilczyński.

„Uczestnictwo w szerokiej, paneuropejskiej grupie banków daje Bankowi Pekao dostęp do doświadczeń największych instytucji finansowych w Europie oraz możliwość współtworzenia standardów, które mogą mieć znaczenie dla przyszłości płatności cyfrowych i tokenizowanych rozliczeń. Skala konsorcjum zwiększa szanse na zgodność rozwiązań z potrzebami różnych jurysdykcji. Dla Pekao oznacza to także możliwość reprezentowania perspektywy polskiego rynku w projekcie o europejskim znaczeniu” – mówi Łukasz Januszewski.

Co Qivalis może dać klientom banków?

Co może dać dostęp do stablecoina stworzonego w ramach projektu Qivalis klientom Banku Pekao? Cóż, największą zaletą raczej nie będzie możliwość szybkiego przekazywania pieniędzy na terenie Europy. System tradycyjnych przelewów SEPA Instant funkcjonuje w Europie doskonale, umożliwiając szybkie i darmowe (dla konsumentów) przelewy w euro.

Wartość tego projektu tkwi w całej gospodarce opartej na tokenach. A więc ujawni się tam, gdzie tradycyjny pieniądz bankowy napotyka bariery technologiczne. Ten bankowy stablecoin będzie przeznaczony m.in. do stosowania w inteligentnych kontraktach, czyli np. pozwoli zakodować płatność w taki sposób, aby pieniądze zostały zwolnione automatycznie po spełnieniu jakiegoś warunku (np. odczytu z satelity potwierdzającego zacumowanie statku z towarem w porcie docelowym lub po zaktualizowaniu rejestru celnego).

Ponadto taki stablecoin działający w trybie 24/7 umożliwi korporacjom międzynarodowym swobodne przerzucanie pieniędzy między kontynentami w środku nocy w sobotę, co drastycznie obniża koszty zamrożonego kapitału, koszty ubezpieczeń itp. Przelewy nie będą wymagały uwierzytelnienia przez człowieka, będą więc rzeczywiście działały całodobowo.

Co więcej, taki stablecoin przyda się w przypadku tokenizacji obligacji, akcji, jednostek uczestnictwa funduszy czy nawet praw do nieruchomości. Na razie takich rozwiązań nie ma wiele, ale… Latem 2026 roku bank Crédit Agricole wykorzystał świeżo wyemitowany stablecoin EURXT do zakupu udziałów w tokenizowanym funduszu rynku pieniężnego Amundi. Takie stokenizowane udziały w funduszu są znacznie bardziej elastyczne w sensie handlu nimi.

„To, co jest unikatowe w stablecoinach, to możliwość ich frakcjonalizacji oraz programowalność. Jednocześnie ze względu na fakt, że w Polsce kwestia wykorzystania stablecoinów nadal wymaga regulacji, nie możemy dziś mówić o konkretnych produktach, które Bank Pekao będzie oferował klientom. Analiza rynku i potrzeb klientów pokazuje jednak, że tokenizowany pieniądz regulowany może w przyszłości wspierać rozwój nowych modeli płatności, rozliczeń, usług dla klientów korporacyjnych oraz rozwiązań powiązanych z tokenizacją aktywów” – mówi wiceprezes Banku Pekao.

Token w gorsecie. Czy tak da się działać w świecie krypto?

Rozporządzenie MiCA narzuca na emitentów tokenów pieniądza elektronicznego niezwykle restrykcyjne obowiązki, które mają na celu zapobieżenie powtórce z upadków niestabilnych projektów kryptowalutowych takich jak Terra/Luna (najgłośniejsza upadłość stablecoina, która rozegrała się w 2022 roku). Dlatego Qivalis musi spełniać szereg warunków, które zdecydują o kształcie tego stablecoina.

Jakież to warunki? Po pierwsze rezerwy zabezpieczające pełną wymienialność tokenów na „normalne” euro muszą być w pełni oddzielone od majątku emitenta stablecoinów, co chroni posiadaczy tokenów na wypadek bankructwa instytucji. Przynajmniej 30% pieniędzy, a w przypadku tokenów uznanych przez Europejski Urząd Nadzoru Bankowego (EBA) za systemowo istotne aż 60%, musi być bezwzględnie zdeponowane w bezpiecznych bankach komercyjnych. Pozostała część rezerw może być lokowana wyłącznie w wysoko płynne instrumenty takie jak krótkoterminowe obligacje skarbowe.

Po drugie, EBA wymaga od emitentów poddawania się regularnym testom warunków skrajnych (liquidity stress testing). Instytucje muszą symulować nagłe odpływy kapitału i masowe żądania wykupu tokenów przez użytkowników, aby udowodnić, że w każdej chwili są w stanie zwrócić tradycyjne euro posiadaczom cyfrowych odpowiedników.

Po trzecie – i to może być największe wyzwanie biznesowe – art. 50 rozporządzenia MiCA wprost zakazuje emitentom stablecoinów wypłacania jakichkolwiek odsetek posiadaczom tokenów. Ustawodawca europejski zrobił to celowo, aby stablecoiny nie zaczęły konkurować z tradycyjnymi lokatami bankowymi. Token ma pełnić wyłącznie funkcję narzędzia transferowego (pieniądza elektronicznego), a nie instrumentu oszczędnościowego. Ta restrykcja sprawia, że część europejskich banków preferuje ideę „tokenizowanych depozytów”, które – w przeciwieństwie do stablecoinów – mogą być oprocentowane.

Podsumowując, perspektywy dla konsorcjum Qivalis i stablecoina eurowego są obiecujące, jednak nie ma gwarancji sukcesu. Uzależniony jest on od tego, czy będzie wiarygodny, wygodny w obrocie i obecny na zewnętrznych giełdach kryptowalut, w zdecentralizowanych protokołach finansowych oraz w ekosystemach zarządzania majątkiem instytucjonalnym. „Jeżeli token Qivalis będzie funkcjonował wyłącznie w obrębie prywatnej sieci 37 banków, jego użyteczność w europejskiej gospodarce pozostanie znikoma i nie stanie się on realną alternatywą dla dolarowych stablecoinów” – ostrzega Wilczyński.

Qivalis rozmawia z licencjonowanymi giełdami kryptoaktywów, żeby już w momencie premiery zapewnić tokenowi globalny zasięg. Z perspektywy banków, wymusza to jednak konieczność pogodzenia restrykcyjnych procedur przeciwdziałania praniu brudnych pieniędzy (AML) z publicznym charakterem ksiąg rozproszonych. „Banki mają tu trudny wybór: im mocniej ograniczą użycie stablecoinów ze względów związanych z AML, tym mniej atrakcyjny będzie produkt” – mówi Wilczyński.

Debiut rynkowy tokena Qivalis będzie także próbą przełamania jankeskiego oligopolu. Przewaga takich instrumentów jak USDT (Tether) czy USDC wynika z ich wieloletniej obecności i integracji z niemal każdym zakamarkiem rynku kryptowalutowego. Narzędziem, które daje Qivalis realną przewagę konkurencyjną w Europie, jest rozporządzenie MiCA które utrudnia działalność nieregulowanych stablecoinów w Europie.

CZYTAJ WIĘCEJ:

cyfrowego juana

STABLECOINY

stablecoiny przyszłość czy koń trojański

nadchodzi sztuczna inteligencja w płatnościach

————————————

CZYTAJ O TOKENIZACJI AKTYWÓW:

cyfrowe certyfikaty akcji

——————————

ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

———————————

Źródło okładki: unsplash

Subscribe
Powiadom o
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Max
37 minut temu

Euro, złoty, dolar. W formie gotówki, w formie elektronicznej, w formie stablecoina. To wciąż te same waluty, oparte na niczym, dodrukowywane według widzimisię polityków i rządów. Stablecoiny zabezpieczane są rządowymi długami. Taka piramida na piramidzie.

Admin
31 minut temu
Reply to  Max

Tak, pieniądz ten sam, tylko w innej formie – i łatwiej „przesuwalny”

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu