4 września 2020

Praca zdalna udowodniła, że jesteśmy gotowi do cyfrowej transformacji? Bzdura. Ale idzie rewolucja, w której każdy będzie mógł być programistą i „pasterzem robotów”

Praca zdalna udowodniła, że jesteśmy gotowi do cyfrowej transformacji? Bzdura. Ale idzie rewolucja, w której każdy będzie mógł być programistą i „pasterzem robotów”
Współautor: Bartek Ciszewski

Od wiosny wielu z nas pracuje zdalnie. Firmy odtrąbiły udaną cyfrową transformację. Ale korzystanie z Zoom, Hangouts czy Teams to żadna cyfrowa transformacja. Rewolucja dopiero nadejdzie. Przygotuj się na świat, w którym większość zadań w twojej firmie wykonują roboty, a za automatyzację twoich zadań zabierze się nie informatyk – on już może być dawno zwolniony z roboty – ale na przykład… twoja pomysłowa kierowniczka. Albo kolega zza biurka

Płacisz BLIK-iem, odbierasz przesyłki z paczkomatu i czytasz o tym, jak Google i Microsoft zainwestują trzy miliardy dolarów, aby uczynić z Polski regionalne centrum przetwarzania danych. Pewnie wydaje ci się, że Polska to jeden z liderów cyfryzacji i nowych technologii.

Zobacz również:

Niestety, jest na odwrót. Jeśli wziąć pod uwagę najpoważniejsze wskaźniki, znajdujemy się na samym końcu. Komisja Europejska publikuje corocznie raport „Digital Economy and Society Index (DESI)„. W ostatniej edycji znajdujemy się na szóstej pozycji. Od końca.

„Polska jest liderem, ale jeśli chodzi o infrastrukturę i dostęp do internetu. To dzięki naszemu sektorowi telekomunikacyjnemu w okresie lockdownu infrastruktura wytrzymała potężne dodatkowe obciążenia”

– zauważył na zorganizowanej kilka dni temu w Warszawie konferencji Emerging Europe Paweł Jakubik, dyrektor ds. transformacji cyfrowej w chmurze w Microsoft. Jednak to nie światłowody i serwery zdecydują o tym, kto odniesie sukces w nowej, zdigitalizowanej rzeczywistości. Wobec rozwoju automatyzacji i sztucznej inteligencji największym wyzwaniem jest to, by ludzie nadążyli za zmianami. Żeby potrafili je wykorzystać, ułatwić sobie dzięki nim życie.

Telekonferencje? To żadna rewolucja

Podczas wiosennego lockdownu firmy odtrąbiły sukces, bo były w stanie szybko przejść na pracę zdalną. Ale praca zdalna to nie jest cyfrowa transformacja. Do pracy spoza biura technologicznie byliśmy gotowi od dawna – umożliwiają to trywialne aplikacje, takie jak Zoom, Meet, Hangouts, Teams, WebX.

„Covid-19 po prostu pokazał, że wykorzystanie opcji pracy zdalnej jest możliwe. Z dnia na dzień zniknęła największa blokada – ta psychologiczna. Ale wideokonferencje, czy zdalne zarządzanie dokumentami, to nie jest żadna rewolucja. Ta dopiero nadejdzie. Żeby ją pomyślnie przejść, potrzebujemy lepszej edukacji i rozpowszechnienia najbardziej przydatnych umiejętności”

– mówił Jakubik. Kłopot w tym, że my tych umiejętności, pozwalających na przystosowanie się do bardziej zautomatyzowanego świata, nie mamy.

Microsoft przeprowadził badania sprawdzające, jak polskie szkoły poradziły sobie ze zdalną edukacją. Największą niespodzianką było to, jak niewielu polskich nauczycieli było gotowych do wyzwania. Okazało się, że 34% z nich poległo na pierwszym kroku w organizacji lekcji online – nie potrafiło właściwie skorzystać z komputera osobistego. W rankingu DESI 2020 szczególnie słabo wypadamy pod względem umiejętności cyfrowych społeczeństwa.

Czytaj też: Roboty zastępują pracowników w barach, fast-foodach i restauracjach. Ta branża jako pierwsza odczuje rewolucję, którą przyniósł koronawirus?

Nadchodzi świat, w którym każdy będzie mógł być programistą

Inwestycja Google i Microsoftu to nie tylko budowa infrastruktury, ale właśnie szkolenia i edukacja. W ramach miliarda dolarów, które koncern z Redmond wyda w Polsce, planowany jest specjalny budżet na szkolenia. Będzie uczył Polaków pracy z aplikacjami „low code” albo „no-code”. Co to takiego?

Okazuje się, że automatyzacja dosięgnęła także programistów. Najbardziej powtarzalne zadania „koderskie” (czyli pisanie kodu oprogramowania) z powodzeniem wykonują algorytmy. Polecenia wydajemy im normalnym językiem, takim samym, jakim rozmawialibyśmy z programistą.

To oznacza, że każdy może być informatykiem, wymyślić program coś-tam automatyzujący. Nie trzeba umieć kodować, wystarczy mieć pomysł i wydać polecenie, a algorytm je wykona i sam napisze odpowiedni kod programu. Jak to może wyglądać? Tutaj możecie zobaczyć, jak automatyczny język GPT-3 wykonuje pracę za programistę bazy danych SQL. Wystarczy zapytać algorytm: „Ilu użytkowników zarejestrowało się od początku 2020 r.?”, aby ten napisał stosowne zapytanie do bazy danych.  Wygląda na to, że ktoś tu niechybnie straci zajęcie. A tu inny przykład, gdzie GPT-3 wykonuje pracę informatyka (a konkretnie: front-end dewelopera).

Microsoft zamierza uczyć polskich pracowników, menedżerów, nauczycieli i wykładowców (także kierunków humanistycznych) korzystania z pakietu aplikacji do tworzenia oprogramowania, które ma ułatwić automatyzacja procesów z… pominięciem pracy informatyków. Ta została zautomatyzowana.

Zobacz, to jest hit: We Wrocławiu ruszył system płacenia za pomocą… tęczówki oka. Testowałem!

Kto straci pracę, gdy nadejdzie era automatów?

No dobra, ale dlaczego mielibyśmy mieć potrzebę zastąpienia informatyków i samodzielnego „pisania” programów automatyzujących to lub tamto? Zwłaszcza, że przecież nie każdy pomysł musi być udany, więc samodzielne budowanie programu nie musi być zawsze zwieńczone sukcesem. Może pozostawić to jednak profesjonalistom, którzy potrafią nie tylko napisać, ale też wcześniej zaplanować jak powinna działać aplikacja, która rozwiązuje jakiś-tam problem?

„Czy mieliśmy potrzebę korzystania z social mediów, czy telewizji zanim została wynaleziona? Nie, ale każdy z tych wynalazków sprawił, że pojawiły się nowe zawody. Tak będzie i tym razem”

– uspokajał w wirtualnym wystąpieniu na konferencji Emerging Europe Vargha Moayed, odpowiedzialny za strategię w firmie UIPath, jednym z największych startupów technologicznych z naszego regionu. Ta spółka, założona w Bukareszcie w 2005 r., zajmuje się projektowaniem rozwiązań robotyzacji procesów biurowych i jest dzisiaj wyceniana na ponad 10 mld dol.

Ten rynek nazywa się robotic process automation (RPA) i rozwija się w zawrotnym tempie. Algorytmy UIPath to kolejna generacja robotów. Pierwsze roboty zastąpiły robotników w fabrykach, współczesne algorytmy mają za zadanie wyręczyć nas w tzw. „pracy umysłowej”. Już teraz algorytmy zaprojektowane przez UIPath z powodzeniem wyręczą w pracy:

  • księgowych
  • agentów ubezpieczeniowych i likwidatorów szkód
  • specjalistów obsługi klienta
  • pracowników działów kadr
  • programistów
  • prawników

Oczywiście nie są w stanie w 100% zastąpić człowieka. Naszą przewagą jest wszechstronność. Automaty są jednak wyspecjalizowane i bezwzględnie skuteczne. Dlatego robotyzacja przebiega punktowo. W każdej branży można zaobserwować podobny schemat.

Z obowiązków danego specjalisty wyodrębniane są najbardziej monotonne czynności. Zastępuje je skrypt. Te najprostsze obsłużyć może tzw. drzewo decyzyjne. Te bardziej skomplikowane sztuczna sieć neuronowa, czyli algorytm który imituje działanie neuronów w mózgach zwierząt.

Czytaj też: Roboty do roboty przy naszych portfelach? Nie tylko! Oto siedem technologicznych nowinek, które mogą cię zaskoczyć w 2020 r.

Czytaj też: Automat z przekąskami i napojami ma już sztuczną inteligencję. I co? I strach podejść 

Czy ktoś płacze po kasjerach? A bankomaty to też roboty

Sieci neuronowe potrafią się same uczyć na podstawie doświadczeń. Jednak zazwyczaj tzw. uczenie maszynowe (machine learning) przebiega pod nadzorem człowieka. Z czasem algorytmy potrafią wykonywać czynność dużo szybciej i skuteczniej od człowieka. Algorytmy wyspecjalizowane w rozpoznawaniu nowotworów skóry biją już teraz na głowę najlepszych dermatologów. Ich ludzki trener nie wie dokładnie, jak rozumują, ale widzi, że ich diagnozy na podstawie analizy obrazu skuteczniejsze i z czasem będą coraz lepsze.

Uczące się algorytmy są też dobre w przewidywaniu. Nie rozumiejąc procesu, potrafią odkryć zależności w danych i w kilka sekund stwierdzić z dużym prawdopodobieństwem, czy np. zgłoszenie kolizji jest prawdziwe, czy też nie.

Fenomen rozwiązań takich firm jak UIPath tkwi w ich zdolności do skalowania. Gdy raz nauczymy algorytm diagnozować zdjęcie rentgenowskie, może on niskim nakładem sił i środków pomóc zdiagnozować wszystkich pacjentów na świecie.

Łatwo sobie wyobrazić, co to oznacza dla radiologów. Zdecydowana większość z nich stanie się niepotrzebna. Natomiast ci najlepsi skupią się na bardziej wyszukanych zajęciach i też będą „skalować” swoją pracę dzięki automatyzacji.

Bankomaty odebrały pracę kasjerom wypłacającym nam pieniądze w oddziałach, ale jakoś nikt za nimi nie tęskni. Technologia zabiera miejsca i tworzy inne.  Zamiast chować głowę w piasek, trzeba podjąć wyzwanie. Uczyć się i wykorzystać automatyzację i nowe technologie do tego, aby zostać „pasterzem robotów”.

Lepiej być „pasterzem robotów”, niż „klasą bezużytecznych”

Z wirusem automatyzacji jest trochę jak z Covid-19. Nikt ci nie zagwarantuje, że go unikniesz, ale twoim obowiązkiem jest rozsądne zarządzanie ryzykiem zarażenia. Tak i my wszyscy powinniśmy starać się uniknąć pecha, który umieści nas – albo nasze dzieci – w prawdopodobnie bardzo licznej grupie nazwanej wdzięcznie przez Yuvala Harariego „globalną klasą bezużytecznych”. I mówić: „roboty mnie wygryzły z roboty”.

„Pasterze robotów” to termin, który od kilku lat propaguje wśród polskich przedsiębiorców warszawski startup Digital Teammates. Firma stawia sobie za cel „automatyzowanie nudy”. Specjaliści nowej generacji będą nadzorować samouczące się algorytmy. Trenować je i podejmować za nie decyzje w najbardziej złożonych, niecodziennych lub wymagających indywidualnej odpowiedzialności prawnej przypadkach.

Co to wszystko dla nas oznacza? Że idzie bardzo dobry czas dla ludzi kreatywnych, pomysłowych (bo oni dostaną narzędzia do tworzenia programów automatyzujących życie wokół nich) i dla tych posiadających unikalne kompetencje i wykonujących złożone, niepowtarzalne zadania (bo ich niełatwo zastąpią roboty). A co z pozostałymi? Cała nadzieja w szkoleniach.

_______________________

POSŁUCHAJ NAJNOWSZEGO PODCASTU „FINANSOWE SENSACJE TYGODNIA”

W tym odcinku podcastu „Finansowe sensacje tygodnia” mówimy o pomysłach na bezpieczną szkołę w czasach pandemii (i ile by kosztowała, gdyby ktoś chciał za to zapłacić), o karach za nienoszenie maseczek i karach za karanie za nienoszenia maseczek (tak, tak!), o tym dlaczego niedługo będziesz musiał/a mieć trzy różne aplikacje do płacenia za autostrady i o tym dlaczego Alerty RCB za chwilę przestaną nas obchodzić. Zapraszamy!

Rozpiska podcastu:

01:05 – Witaj szkoło… w czasie pandemii! Kamery termowizyjne do „hurtowego” mierzenia temperatury, jednoosobowe ławki z przegrodami z pleksi, ozonowanie, lampy UV… Podpowiadamy rządowi, co powinien zrobić, żeby powrót do szkoły był bezpieczny.
15:35 – Nie nosisz maseczki? Kara. Nie obsługujesz klienta w sklepie, który nie ma maseczki? Za to też grozi kara, czyli Polacy w gąszczu absurdalnych antycovidowych przepisów…
24:18 – Dlaczego w Polsce nie ma jednego, spójnego systemu do automatycznych płatności za przejazd autostradami? Jest już aplikacja Autopay, ale rząd chce stworzyć swoją…
31:14 – Alerty RCB od lat ostrzegają nas przed zjawiskami zagrażającymi naszemu życiu i zdrowi. Tylko dlaczego przez alerty zaczyna przesączać się polityka i propaganda? I dlaczego takie podejście może się źle dla nas skończyć?

Żeby posłuchać kliknij poniższy banerek, a jeśli to nie zadziała, to wejdź w niniejszy link

—————————-

„SUBIEKTYWNIE O FINANSACH” NAJPOPULARNIEJSZYM BLOGIEM FINANSOWYM W POLSCE

Martis Consulting sprawdził, jak wygląda polski rynek kapitałowy w mediach społecznościowych. Nie tylko przez pryzmat najbardziej obserwowanych spółek, ale też portali internetowych, dziennikarzy oraz blogerów. Z zestawienia wynika, że „Subiektywnie o finansach” jest najbardziej opiniotwórczym w Polsce blogiem finansowym (choć ja bym go określił bardziej jako blogoserwis lub opiniotwórczy butik finansowy)…

…zaś ja, jako jego twórca, jestem czwartym najpopularniejszym komentatorem giełdowym na Twitterze…

…oraz drugim najpopularniejszym komentatorem giełdowym na LinkedIn

Dziękuję Wam za zaufanie i za to, że w coraz większej liczbie czytacie „Subiektywnie o finansach”. W raporcie nie podano miary ruchu na stronie, która jest głównym kryterium popularności blogów, wiadomo tylko, że jest to „ruch na blogu” w maju 2020 r. Patrząc przez pryzmat liczby użytkowników (od 400.000 miesięcznie do 1.000.000 miesięcznie w 2020 r.) ten raportowany przez Martis wydaje się być „nieco” zaniżony, ale i tak jestem dumny, że „Subiektywnie o finansach” jest w gronie najpopularniejszych blogów finansowych w Polsce.

zdjęcie tytułowe: Emerging Europe

Subscribe
Powiadom o
15 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Krzysztof M.
13 dni temu

Ludzie jako gatunek do czego będą potrzebni. Maszyny potraktują nas jak wirus i wyeliminują. Chyba, że jesteśmy maszynami i zastępuje nas kolejna generacja a te całe dyskusje, wspomnienia to taka wirtualna rzeczywistość.

Michal
13 dni temu

Taa… a kto projektuje i koduje ten GPT-3 -raczej nie księgowy. O prace programiści raczej nie muszą się obawiać dopóki chcą przyswajac nowe technologie.

Grzegorz
13 dni temu
Reply to  Michal

Ale prawdopodobnie będzie ich potrzeba mniej. I będą przede wszystkim potrzebni ci lepsi, a nie „klepacze kodu”.

Jacek
13 dni temu

(…)Ale idzie rewolucja, w której każdy będzie mógł być programistą i „pasterzem robotów”(…)
Tak jak teraz wszyscy są programistami? Wypraszam sobie takie żarty!!!!!!!

Robert
13 dni temu

Kapitalizm zjada swój ogon. nie będzie nowych zawodów to mrzonka nikt tego nie mówi aby nie wywołać paniki.Bedzie nowy algorytm, nowy robot.Praca będzie dla 20% wysoko wyspecjalizowanych specjalistów i twórców. Zaczną znikać kierowcy ,piloci , lekarze tych ludzi nie da się przeszklić, wdrożyć bo oni używają technologi i której nie rozumieją, są klepaczami.Na szczęście jest spora grupa ludzi którzy widza co się świeci i dlatego takie eksperymenty jak dochód gwarantowany czy opodatkowanie robotów tylko czy coś się z tego wykluje zanim pierwsza cegiełka z muru wypadnie.Na razie jesteśmy na drodze do Elizium.Mam cichą nadzieje ze nie dożyje tych czasów ale… Czytaj więcej »

Natalia
12 dni temu

Kod wytworzony przez GPT-3 da się napisać w mniej więcej tyle samo czasu co zajęło utworzenie tekstu w naturalnym języku. To nie ma nic wspólnego z rzeczywistymi zagadnieniami, z którymi trzeba się mierzyć codziennie. Każdy straszy zastąpieniem programistów przez roboty, tyle że zawód programisty 5 lat temu i zawód programisty dzisiaj to dwa różne światy – i tak samo będzie w kolejnej iteracji. Owszem, spora część zagadnień została zautomatyzowana, ale przy okazji pojawiły się inne pozwalające tworzyć bardziej skomplikowane i spersonalizowane narzędzia. Kolejne lata przyniosą najprawdopodobniej podobny bieg wydarzeń, także kto chce się uczyć i rozwijać, nie zginie.

Kamil
12 dni temu

1. Gdy pisałem jeszcze kilka miesięcy temu (na początku tej całej paranoi), że teraz przyjdzie czas odśpiewania ludzi bezużytecznych (np. creative-corpo-account-managers), których praca może zostać zastąpiona przez dobry algorytm to dostawałem po 20-30 łapek w dół. 2. Teraz artykuły o tym, że ludzie są bezużytecznymi i nie mają innym nic do zaoferowania pojawiają się średnio raz na dwa tygodnie. 3. Co do odpowiedzialnego podejścia do przyszłości dzieci — nie robić ich, a przynajmniej bardzo ograniczyć! 4. Napisanie kodu wcale nie jest tak proste — co prawda odsiać użytkowników z bazy danych jest łatwo, ale to jest przesortowanie tabeli wg. kilku… Czytaj więcej »

Lena
12 dni temu

Autor ewidentnie nie zna specyfiki pracy programisty i postrzega ja jako łatwe klepanie kodu. Programista uczy się cały czas, to co było aktualne 5l temu już nie jest. Akurat programiści są wymieniani we wszystkich rankingach jako NAJMNIEJ zagrożony zawód:) W korporacjach te pseudo „programistyczne” prace wykonują zwykle ludzie po prostu po szkoleniach, z podstawową wiedzą z zakresu IT. I tak, oni stracą pracę. Ale prawdziwi programiści na pewno nie stracą pracy, bo żeby być programista trzeba uczyć się wiele lat i ciągle doszkalać. I z pewnością nie każdy możne być programista…Bo gdyby to było takie proste to już wszyscy byśmy… Czytaj więcej »

Alek
10 dni temu

Jak wymyślono kombajn do wydobywania węgla to też wszyscy mówili, że górnik nie będzie potrzebny. Okazało się po 100 latach, że górnik jest potrzebny tylko węgiel już nie. Prędzej uwierzę, że na świecie zabraknie prądu i dopiero wtedy programiści nie będą potrzebni.

Ciekawy przykład Pan wybrał z tą baza danych i GPT-3. Akurat to zapytanie w bazie danych już chyba bardziej ludzkie nie może być.
Ilu użytkowników zarejestrowało się od początku 2020 r. w języku SQL to będzie coś w tym rodzaju:
select count(1) from users where register_date >= ‚2020-01-01’

Bartek
10 dni temu

Panie Macku, poruszyl pan kilka tematow, ktore maja wspolny mianownik ale sa osobnymi kategoriami. Na przyklad uczenie maszynowe to temat tak obszerny ze nie mozna go zaszufladkowac w paru zdaniach a tymbardziej podpiac jedynie pod programownie („klepanie kodu” ?) – tu potrzebna jest wiedza z zakresu wyzszej matematyki i statystyki polaczona z obszerna wiedza z zakresu programowania i systemow IT a takze duze doswiadczenie biznesowe wraz z wiedza miekka (np. psychologia czy filozofia). Tezy tutaj postawione brzmia dziwnie dla kogos, kto rozumie technologie i procesy zachodzace w tej sferze a kilka use case’ow zgrabnie polaczonych nie tworzy spojnej narracji i… Czytaj więcej »

Jacek
10 dni temu
Reply to  Bartek

Widzę, że ktoś tu myli pracę zawodową od pracy naukowej… Żeby praktycznie zajmować się np. sieciami neuronowymi to wystarczy wiedzieć jak wyglądają typowe sieci i sposoby ich dostosowywania do konkretnych zastosowań.

Bartek
9 dni temu
Reply to  Jacek

Te sposoby to wlasnie doswiadczenie i wiedza ktora sie zdobywa latami, zaczynajac od nauki pracy z analiza danych, modelowaniem statystycznym, poprzez testowanie i optymalizacje parametrow modelu oraz wdrozeniem modelu do produkcji i ciaglym monitoringiem. To wszystko oczywisice przy znajomosci programownia w kilku jezykach, zagadnien pracy z duzymi ilosciami nieustukturyzowanych danych i rozpoznawaniem obrazow (bo jak inaczej nauczyc siec neuronowa rozroznienia nowotworow skory?), znajomosci infrastruktury i technologii cloud oraz duzej gamy narzedzi programistycznych roznej masci. To wszystko powtorzone w pracy przy kilku / kilkunastu projektach z roznymi celami, w kilku roznych firmach i galeziach przemyslu wraz z akumulowana wiedza biznesowa ,… Czytaj więcej »

Jacek
9 dni temu
Reply to  Bartek

(…)Te sposoby to wlasnie doswiadczenie i wiedza ktora sie zdobywa latami, zaczynajac od nauki pracy z analiza danych, modelowaniem statystycznym, poprzez testowanie i optymalizacje parametrow modelu oraz wdrozeniem modelu do produkcji i ciaglym monitoringiem.(…)
Jakoś nigdzie tu nie widzę modelu matematycznego algorytmu genetycznego, definicji algorytmu NP złożonego itp. zagadnień, którymi torturuje się studentów informatyki.

Marek
9 dni temu

Jako programista, który samym programowaniem zajmuje się przez 2/3 swojego życia odkąd skończyłem 12 lat muszę przyznać, że pewnie ciężko jest zrozumieć pracę prawdziwego programisty jeśli się nim nie jest albo nie ma się takiego w bardzo bliskim otoczeniu. Mnie rozumie może tylko moja żona, ale na pewno nawet nie najbliżsi koledzy, z których większość ciągle uważa, że programista i informatyk to przecież to samo. Komputer dla programisty to prawie takie samo narzędzie pracy jak dla księgowej. Jeśli chodzi o samych programistów to trzeba pamiętać, że są to osoby bardzo elastyczne. Nie jesteśmy nauczycielami (bez obrazy) którzy będą płakać gdy… Czytaj więcej »

Jacek
9 dni temu
Reply to  Marek

(…)Jeśli ktoś potrafi myśleć logicznie i ma chęć do ciągłego rozwijania się to może zwykły klepacz kodu z niego kiedyś będzie, ale na pewno nie osoba,(…)
Taka osoba zapewne wyłoży się na zagwozdkach*, które funduje JAVA… tylko po co męczyć tym ludzi, kiedy taki C++ pięknie się rozwija…

* Swoją drogą jak zobaczyłem próbne testy, które robi Oracle to nabrałem podejrzenia, że były robione ze złą wolą.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu