9 listopada 2023

Prezes NBP zapewniał, że pokonaliśmy inflację. Czy ostatnie zatrzymanie obniżek stóp oznacza, że zmienił zdanie? Odpowiedź kryje ten wskaźnik

Prezes NBP zapewniał, że pokonaliśmy inflację. Czy ostatnie zatrzymanie obniżek stóp oznacza, że zmienił zdanie? Odpowiedź kryje ten wskaźnik

Inflacja konsumencka spadła do najniższych poziomów od dwóch lat. NBP obwieścił zwycięstwo nad inflacją przed wyborami. Ale teraz Rada Polityki Pieniężnej nagle przestała obniżać stopy. I chyba już bardziej ich nie obniży. Dlaczego? Co się stało, że wygrana (podobno) walka z inflacją już nie jest wygrana? Odpowiedź kryje się w odczycie wskaźnika cen producenta. To przestroga dla RPP przed obniżaniem stóp. A kto wie czy nie zachęta do ich podwyższania…

W lutym 2023 r. inflacja konsumencka, czyli CPI, osiągnęła najwyższy poziom od wielu lat i od tego czasu solidnie się obniżyła. We wrześniu Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała się na mocne cięcie stóp procentowych, któremu towarzyszyły tryumfalne deklaracje prezesa NBP o „zwycięstwie nad inflacją”.

Zobacz również:

Jeśli rzeczywiście trend hamowania inflacji (tzw. dezinflacja – nie mylić z deflacją, czyli ujemną inflacją) miałby się utrzymać, to decyzję o obniżaniu stóp dałoby się pewnie uzasadnić. Są jednak tacy, także w samej RPP, którzy twierdzą, że nie tylko tempo spadku CPI zwolni, ale wręcz może się odwrócić!

Jak stłumić inflację?

Inflacja, czyli wzrost cen, może być napędzany – co do zasady – dwoma siłami. Pierwsza z nich to czynniki podażowe. Gdy jakiegoś towaru zaczyna brakować, a zapotrzebowanie na niego nie spada, to ceny rosną. Tym mocniej, im bardziej zdeterminowani (czy zdesperowani) są kupujący.

Widzieliśmy to na przykład w cenach gazu na początku wojny w Ukrainie – odcięcie dostaw rosyjskiego gazu (ale i innych surowców) sprawiło, że jego ceny wystrzeliły.

Druga siła to czynniki popytowe. Inflacja przyspiesza, gdy zwiększa się popyt na jakieś towary lub usługi. Zanim producenci i sprzedawcy zdążą dostosować się do większego zapotrzebowania, ceny rosną. Kiedy mamy do czynienia z taką sytuacją? Gdy np. konsumenci mają więcej pieniędzy – dzięki wzrostom płac albo transferom od państwa.

W realnym świecie zazwyczaj mamy do czynienia ze złożeniem tych dwóch sił. W skrajnych przypadkach dochodzi do paniki – jak z cenami maseczek na początku pandemii. Zamknięte granice państw i zamrożona międzynarodowa wymiana towarów sprawiła, że z Azji do Europy dostarczono mniej produkowanych tam środków ochrony osobistej. A jednocześnie popyt na nie drastycznie wzrósł. Wystarczyło jednak poczekać kilka miesięcy, by sytuacja wróciła do normy – ruszyła lokalna produkcja, udrożniono łańcuchy dostaw i ceny spadły.

Na czynniki podażowe za wiele nie da się poradzić – a już zupełnie nie za pomocą polityki pieniężnej. Natomiast na tę popytową – jak najbardziej.

Podnoszenie stóp procentowych powoduje, że konsumenci mają mniej pieniędzy – bo muszą spłacać wyższe raty, a wzięcie kredytu jest droższe i trudniejsze. A gdy mają mniej pieniędzy, to mniej kupują.

Analogicznie jak przy inflacji konsumenckiej działa to przy producenckiej. Wskaźnik PPI, czyli indeks cen producenta, pokazuje, jak zmieniają się – wybaczcie odrobinę masła maślanego – ceny produktów na różnych etapach produkcji. A więc te w wymianie między przedsiębiorstwami, a nie między firmą a konsumentem.

Nie ma przełożenia jeden do jednego, ale istnieje spora korelacja między CPI a PPI. Jeśli producenci zaczynają obniżać ceny, to prawdopodobnie za jakiś czas zaczną robić to także sklepy. Co może doprowadzić do hamowania PPI? Tak samo jak w przypadku inflacji konsumenckiej – spadek popytu.

Jeśli sklep meblowy sprzedaje mniej stołów, to mniej chętny jest do kupowania ich od producenta, a ten z kolei zamawia mniej półproduktów: drewna, płyt, śrub. W takiej sytuacji wytwórcy muszą konkurować ceną o swój udział w rynku.

Producenci od dawna w recesji, PPI – w deflacji

Nie licząc statystycznego wystrzału dynamiki produkcji na wiosnę 2021 r. (spowodowanego lockdownem rok wcześniej), szczyt trendu wzrostowego, jeśli chodzi o produkcję przemysłową w Polsce, przypadł na styczeń 2022 r. Od tego momentu zaczyna się hamowanie – a w lutym 2023 r. weszliśmy nawet w „recesję” – to znaczy produkcja jest mniejsza niż rok wcześniej.

Mniej więcej pół roku po tym, jak zaczęła hamować sama dynamika produkcji, rosnąć przestał także PPI. Przez rok wskaźnik spadł z plus 25,6% do… zera. I od połowy 2023 r. pogłębia się tylko deflacja – ceny producenta są cały czas niższe (nominalnie) niż w 2022 r.!

 

Jaki z tego wniosek? Kurczenie się produkcji sprawia, że nie ma tej popytowej siły, która pchałaby ceny w górę. A gdyby nawet zdarzył się szok podażowy (np. zabrakłoby jakichś komponentów lub surowców), to może i PPI podskoczyłby na chwilę w górę, ale fabryki od tego nie zaczęłyby nagle produkować więcej (a może wręcz mniej – z powodu niedoborów), więc szybko wskaźnik wróciłby do niskich poziomów.

Czy popyt konsumencki także hamuje?

Przejdźmy zatem do tej inflacji, która nas najbardziej interesuje, czyli do CPI. Jeśli przyłożyć analogiczne założenia, to trzeba byłoby sprawdzić, jaka jest koniunktura w handlu detalicznym. Bo dopóki nie zobaczymy, że konsumenci nie kupują mniej, dopóty nie ma co liczyć na to, że presja popytowa na ceny zniknie.

I rzeczywiście, dynamika sprzedaży detalicznej i obrotów w handlu detalicznym od kwietnia 2022 r. spada. A właściwie – spadała. Weszła nawet w ujemne wartości. A więc sukces! Polscy konsumenci kupują coraz mniej – przygnieceni wysokimi stopami procentowymi i „drożyzną” w sklepach i nie są w stanie skompensować inflacji relatywnie wolno rosnącymi płacami.

 

Radość z tych trudności nie trwała jednak długo. Od wiosny tego roku dynamiki w handlu detalicznym zaczęły zmniejszać straty. I dotarły właśnie do „kreski”, co oznacza, że prawdopodobnie apetyty konsumentów zaczęły rosnąć. A niższa inflacja i płace, które realnie wyszły na plus, tylko zachęcają do zakupów.

„Mamy zatem do czynienia z wyraźnym odbiciem sprzedaży detalicznej i, w przeciwieństwie do wiosny br., nie wynika to z efektów bazy, a z autentycznego wzrostu wolumenu sprzedaży w ostatnich miesiącach”

napisali ekonomiści Pekao w komentarzu do opublikowanych pod koniec października danych za wrzesień.

Co z tego wynika? Moim zdaniem zwiastuje to, że zwycięstwo nad inflacją zostało ogłoszone przez prezesa NBP o wiele za wcześnie. Owszem, ceny paliw zaczęły rosnąć (a właściwie wracać do rynkowych poziomów po przedwyborczym zaniżaniu ich przez Orlen), więc będzie można bronić się, że wzrost inflacji jest „przejściowy” i „poza zasięgiem polityki pieniężnej”.

Widać jednak gołym okiem, że polska gospodarka – szczególnie w części konsumenckiej – przeszła przez inflacyjny kryzys w miarę suchą stopą. I z zapałem wracamy do kupowania i konsumowania, bo nadal mamy na to pieniądze – nawet jeśli nie z wynagrodzeń, to ze środków płynących z budżetu państwa w formie świadczeń, nastych emerytur, dodatków i dopłat.

Nie wygląda na to, żeby oczekiwania inflacyjne w Polsce spadły. A bez tego – czyli bez powszechnego przekonania, że uda się bankowi centralnemu zahamować wzrosty cen – będziemy po prostu godzić się na szybko zwiększające się koszty życia i coraz mocniej oczekiwać, że nam lukę w dochodach do dyspozycji załata państwo.

Jakie są skutki ostrego cięcia stóp procentowych? Przeczytaj: Było ostre rżnięcie stóp procentowych, teraz jest ostre rżnięcie oprocentowania depozytów. Ile da się wycisnąć z lokaty?

Źródło zdjęcia: Freepik

Subscribe
Powiadom o
25 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Marcin
2 lat temu

„nie są w stanie skompensować inflacji relatywnie nisko rosnącymi płacami.” Chyba powinno być: „wolno rosnącymi placami”, ewentualnie „niskimi placami”. Nisko to może być poziom wody w rzece.

Admin
2 lat temu
Reply to  Marcin

Tak, to błąd. Poprawione. Dzięki za czujność

Mag
2 lat temu
Reply to  Marcin

Jeszcze gramatyka w tytule: odpowiedz kryje wskaznik czy wskaznik kryje odpowiedz? Nie wiadomo, co jest podmiotem. 'Odpowiedz kryje sie w tym wskazniku’, ew. 'ten wskaznik wiele wyjasnia’, zeby wpisac sie w estetyke tytulow.

Admin
2 lat temu
Reply to  Mag

Mujborze 😉

Kirnin
2 lat temu

W skrócie jest to ilość waluty, która cyrkuluje w gospodarce. Nadrukowali 20% więcej, ludzie zaczęli wydawać to i ceny nam skoczyły w lutym o 18%. Teraz dodać do tego jakieś bezpieczne kredyty i inne socjaly i wyglada na to ze będzie pełzać długo.

Admin
2 lat temu
Reply to  Kirnin

Zwłaszcza, że trzeba jeszcze parę rzeczy poodmrażać (VAT na żywność, ceny energii), a parę innych „odmroziło się” samych (ceny paliw, kurs PLN)

E.G
2 lat temu

Cud . Pis nadal rządzi a policja jakby grzeczniejsza dla suwerena , Mucha z pałacu otwarcie krytykuje Glapa za skandaliczne rządy NBP , RPP też nagle przejrzało na oczy ,posłowie Pis w uśmiechach do dziennikarzy i opozycji, tylko prezes ukrył się w jakiejś norze .Cud wyborczy !

Robert
2 lat temu

Nieszczęściem każdego kraju jest upolityczniony bank centralny, który powinien być niezależny.

Sebastian
2 lat temu

Pan Ludwik Kotecki prognozował pod koniec 2022 roku,że inflacja na początku 2023 roku przekroczy 20% i zbliży się do poziomu 25%.Jak było,wiemy.
Pan Witold Orłowski prognozował kilka tygodni temu,że inflacja na koniec tego roku wyniesie 8-9%.Jak będzie,zobaczymy.
Pan Janusz Jankowiak niedawno napisał : „Doprawdy nie sposób zrozumieć,skąd biorą się prognozy spadku średniorocznej inflacji w 2024 do 6,6 proc.”.
Jak będzie,zobaczymy.
Ja wiem,że każdy mówić może,trochę lepiej lub trochę gorzej.Ale chyba o to chodzi,jak co komu wychodzi.

Admin
2 lat temu
Reply to  Sebastian

Prognozowanie – jak wiemy – jest trudne, zwłaszcza jeśli dotyczy przyszłości. Prezes NBP też ma pewne zasługi w tej dziedzinie ;-). Że przypomnę tylko jak namawiał ludzi do brania kredytów hipotecznych zapowiadając, że do końca kadencji stopy nie wzrosną 😉

Sebastian
2 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale ja oczekuję od panów Koteckiego,Orłowskiego i Jankowskiego czegoś więcej niż od aktualnego prezesa NBP.Dobrze byłoby,żeby adwersarze pana Glapińskiego byli bardziej wiarygodni niż pan prezes.Wiem,że prognozowanie jest trudne,ale taki wybrali sobie zawód.Powinni wykonywać go dobrze albo wcale.

Admin
2 lat temu
Reply to  Sebastian

Zgoda, ale nie znam nikogo, kto by się nie pomylił coś prognozując

Radek
2 lat temu
Reply to  Sebastian

Prognozują na podstawie wskaźników, ale rząd ma w ręku instrumenty które pozwalają „na kredyt” na stłumienie inflacji. Nie ma fachowca, który jest w stanie przewidzieć jak daleko może posunąć się rząd w kontrze do NBP podnoszącego stopy.

Adam
2 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

Czy moglby Pan podac przyklad prognozowania ktore nie dotyczy przyszlosci?

Admin
2 lat temu
Reply to  Adam

Ja nie, ale może Mark Twain, który jest autorem tego stwierdzenia, by coś znalazł 😉

Stef
2 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

Analiza wsteczna zawsze skuteczna. Gdybym kupił bitcoina w 2000 roku. .. To jest właśnie analiza w przeszłość….

Stef
2 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

Tak, analiza wsteczna zawsze skuteczna.

Ppp
2 lat temu

Poza popytem i podażą są jeszcze sztucznie tworzone koszty i kilka innych czynników. Dorośli jesteście, to powinniście pamiętać inflację z lat 90-tych, która szalała pomimo BRAKU popytu i pieniędzy u ludzi. Zacznijcie pisać porządnie na ten temat!
Pozdrawiam.

Admin
2 lat temu
Reply to  Ppp

No, zawsze można dodać kilka czynników, ale jasność narracji narzuca pewne ograniczenia 😉

Jacuś
2 lat temu
Reply to  Ppp

Ale tamte czasy były jak po armagedonie. Powstawał nowy ustrój, Lewandowski na pierwsza sesje giełdy wiózł 4 Optimusy w polonezie. Dwa trzy lata i sie uspokoiło, to znaczy relatywnie jak na ten syf lat 90.

Stef
2 lat temu
Reply to  Ppp

No właśnie, jak to jest ze niektóre produkty importowane do Polski i do Hiszpanii z tego samego kraju są w Polsce droższe.
Albo dlaczego kawa, pizza czy spagetti jest tańsze w restauracji we Włoszech?

Jacuś
2 lat temu
Reply to  Stef

To ze na zachodzie jest taniej może pisać tylko człowiek który tam nie bywa. Owszem kawa we Włoszech jest tańsza, tylko z tym sie zgodzę. Taka tradycja z której nikt sie nie wyłamuje. Może dlatego ze większość wali shot espresso i idzie dalej.

Stef
2 lat temu
Reply to  Jacuś

Akurat trafił pak kula w płot. Często podróżuje. Najłatwiej porównać ceny w sklepach typu lidl czy rosman bo są one w większości krajów europejskich. Lidl Sok wyciskany, Polska 7,99 zł Hiszpania 1.49 e (6,71zl) Peingles polska 9,99zl, Hiszp. 1,69e=7,62 zł. Mieszkanie Warszawa 19 999 zł, Barcelona z widokiem na może 4400 euro/m2(19844), Woda lidl 1,5l polska 1,99, Hiszp 0,3 euro(1,35 zł) za 2l. Kosmetyki np. nivea, Garnier są z 30 % tańsze. Oczywiście część produktów jest droższa np sery, cześć dużo tańsza np mięso. Nie występuje też szrink flacja. U nas opakowanie mięsa mielonego ma 400g, w Hiszpanii 500g. Proszę… Czytaj więcej »

Fabian
2 lat temu

Dziwne, że wielu analityków spodziewało się obniżki stóp RPP w bieżącym miesiącu. A uzasadnieniem miał być dalszy spadek inflacji w październiku. Chyba ci znawcy zapomnieli, że znaczny spadek inflacji w październiku to głównie pochodna tzw. 'cudu na Orlenie’. A dane z wnętrza gospodarki, co potwierdza w/w artykuł, nie uzasadniają takiego optymizmu.

hipo- albo teza
2 lat temu

Inflacja, bo: kasy już wiele nie ma w budżetach UE, PL.. historyczna podwyżka minimalnej, socjale itd. – potrzeba $, a kreatywna księgowość… agenda 2030 – zabierają łyżeczką, potem chochlą, aż „nie będziesz miał nic i będziesz szczęśliwy”… Zaraz prąd ma że iść w górę, ale myślę, że to w/w plus: potrzeba dużo energii na podtrzymywanie systemów inwigilacji, zarówno tych jawnych (monitoringi, biometrie), jak i tajnych (np. psychotroniczne systemy, technologie mind control) przemysł 4.0, cyfryzacja – duże zapotrzebowanie na energię sieci przestarzałe, potrzeba na remonty $ presja, żeby ludzie kupowali-montowali fotowoltaiki itp. zmuszanie ludzi do oszczędzania energii (a Tesla chciał dać… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu