Pandemia zmieniła sposób wydawania przez nas pieniędzy. Na czym zaoszczędziliśmy, a na co wydawaliśmy więcej? Te zmiany w naszych portfelach szybko się nie cofną!

Pandemia zmieniła sposób wydawania przez nas pieniędzy. Na czym zaoszczędziliśmy, a na co wydawaliśmy więcej? Te zmiany w naszych portfelach szybko się nie cofną!
Współautor: Maciej Samcik
8

W ostatnich dniach podsumowywaliśmy pierwszy rok pandemii w Polsce. Głównie przez pryzmat liczby osób uodpornionych, zaszczepionych, zmarłych, a także strat gospodarczych wynikających z lockdownów. Ale pandemia to nie tylko takie „wielkie” liczby. W czasie pandemii zmieniło się nasze codzienne życie. Inne rzeczy kupowaliśmy, w innych rzeczach chodziliśmy, zmieniliśmy podejście do zwierząt, wprowadziliśmy ważne zmiany w życiu rodzinnym. Niektóre zmiany są zaskakujące!

Rocznica pandemii (4 marca ogłoszono pierwszy potwierdzony przypadek zakażenia w Polsce) przypadła w momencie nadejścia trzeciej – jak twierdzą eksperci – jeszcze groźniejszej, niż jesienna, fali pandemii. Trudno powiedzieć, czy jesteśmy bliżej czy dalej od pokonania koronawirusa. Na to pytanie próbował odpowiedzieć Maciek Samcik, a Irek Sudek przyjrzał się pandemicznym zaskoczeniom.

Zobacz również:

Ja natomiast skupiłem się na pandemicznych ciekawostkach. Sprawdziłem, czy posłuchaliśmy higienicznych zaleceń ekspertów i od momentu wybuchu pandemii częściej myliśmy ręce. Na zakończenie pandemicznych podsumowań kilka spostrzeżeń o tym, jak zmieniło się nasze codzienne życie. A więc jak i na co wydawaliśmy pieniądze, jak się ubieraliśmy, jak organizowaliśmy sobie codzienne życie. To nie tylko ciekawostki ery pandemii. Większość z tych zmian tak szybko nie minie.

Na co wydawaliśmy mniej pieniędzy, a na co więcej? Są zaskoczenia!

Z danych firmy Euromonitor International, która monitoruje wydatki konsumentów w różnych krajach, wynika, że ogólnie w 2020 r. – czyli przez jeden „normalny” kwartał oraz przez trzy kwartały pandemii (świeższych danych nie ma) – wydaliśmy mniej pieniędzy, niż w poprzednim roku.  Nasze wydatki spadły z 1,35 bln zł do 1,31 bln zł. To raptem o 4% mniej, ale po kilku latach konsumenckiego karnawału, kiedy zarobki statystycznego Polaka rosły po 7% rocznie, to jednak jest duża zmiana.

Z danych Euromonitora (bardzo fajną analizę na ich temat przeczytacie w „Wiadomościach Handlowych”) wynika, że zmieniła się mocno struktura naszych wydatków. Wzrosły koszty utrzymania mieszkania (o 12%, do 302 mld zł) oraz wydatki na żywność (o 13%, do 250 mld zł). A to niemal połowa naszych domowych budżetów. Poniekąd nie ma co się dziwić, że skoro zamknięto nas w domach i odebrano większość „pozadomowych” rozrywek, to rachunki szły nam w górę, a z nudów zajmowaliśmy się jedzeniem.

Nota bene nie tylko jedzeniem zdrowych rzeczy, bo z danych wynika, że mocno wzrosły nam wydatki na używki – głównie alkohol i papierosy. Łącznie wydaliśmy na te rzeczy 92 mld zł (wzrost o 12%).  Koszty utrzymania mieszkania, zakupów żywności i używek wzrosły nam łącznie o 70 mld zł, czyli w strukturze naszych wydatków – o 12%. Dużo. A na co wydawaliśmy mniej pieniędzy?

Minimalnie mniej na ubrania i na zdrowie (spadek po 2%, łącznie o 3 mld zł) oraz na wydatki telekomunikacyjne (czyli internet albo abonamenty telefoniczne) i edukację (w obu przypadkach spadek o 3-5%, łącznie o 2 mld zł).  Na trzy kategorie rzeczy wydaliśmy w 2020 r. bardzo dużo mniej pieniędzy. To oczywiście transport (spadek o jedną trzecią, czyli o 55 mld zł), hotele i restauracje (spadek o jedną piątą, czyli o 10 mld zł) oraz szeroko pojęta rozrywka i rekreacja (spadek o 10%, czyli o 13 mld zł).

Jest jeszcze jedna kategoria zakupów, która – choć na pierwszy rzut oka to dziwne – znacznie ucierpiała jeśli chodzi o nasze wydatki. To dobra trwałego użytku, czyli wyposażenie domu (spadek prawie o jedną piątą, czyli minus 17 mld zł). Nie pomogły zakupy biurek, komputerów, kamerek internetowych.

Pandemia i moda. Cała Polska chodzi w dresach

Branża odzieżowa nie ma powodów do zadowolenia. Odwołane imprezy, zamknięte knajpy i restauracje i w końcu odesłanie rzeszy pracowników do pracy zdalnej sprawiły, że nie mieliśmy potrzeby się stroić. Co prawda ogólnie nasze wydatki na odzież spadły tylko minimalnie, lecz zmieniła się bardzo ich struktura. Jest jedna kategoria, której pandemia pomogła – odzież dresowa.

Niedawno firma Answear.com podała wstępne dane dotyczące sprzedaży kolekcji jesień-zima 2020. Choć ostateczne wyniki ta giełdowa spółka ogłosi w kwietniu, to już pochwaliła się, że sprzedaż była znacznie lepsza niż przed rokiem. A wpływ na to miał właśnie ogromny popyt na odzież dresową czy sportową. Nie jest to nic dziwnego – podobne trendy obserwują właściwie wszystkie firmy odzieżowe. Zobaczcie na dane dotyczące importu do USA trzech kategorii odzieży: dżinsów (denim, kolor niebieski), odzieży eleganckiej (fioletowe) oraz sportowej (to te różowe słupki).

Na pandemii dobrze też wyszła firma odzieżowa Jakuba Chmielniaka. Jest on właścicielem kilku marek, m.in. „Mr Gugu & Miss Go”, a jego znakiem rozpoznawczym są bluzy czy leginsy z kolorowymi nadrukami.

„Generalnie jako organizacja zaliczyliśmy w zeszłym roku 50% wzrost sprzedaży i większość z tego przynależy do sprzedaży dresów, a także sprzętu do ćwiczenia w domu. To drugi ciekawy trend. Spodnie dresowe, bluzy z kapturem i zwykłe bluzy – acz nietypowe, bo zadrukowane – są naszym podstawowym asortymentem i szczególnie w okresie pierwszego lockdownu ich sprzedaż znacząco wzrosła”

– mówi Chmielniak, który podkreśla, że bardzo wiele marek niewyspecjalizowanych w tego typu odzieży wprowadziło je do swojej oferty. Czy przyzwyczajenie do dresów po pandemii minie? Jeśli nie, to czy po powrocie do biur, firmy rozluźnią politykę ubraniową? Na razie widać bardzo duży spadek sprzedaży np. męskich garniturów, których przy pracy zdalnej po prostu potrzebujemy mniej (a dodatkowo jest to stosunkowo droga odmiana odzieży)…

…a nie mniej ciekawie wyglądają wyniki sprzedaży spółki Levi’s, bodaj największego na świecie producenta odzieży dżinsowej. Nie ma dwóch zdań – dżinsy nie są wygodne do siedzenia na home-office. W dżinsach chodzi się na imprezę i spaceruje po mieście. A tę aktywność ostatnio limitowaliśmy:

Przeczytaj też: Likwidacja OFE: 15 najważniejszych pytań oraz odpowiedzi. Czyli FAQ, który ułatwi Wam decyzję: wybrać nowe IKE, czy przenieść pieniądze do ZUS?

Pracujemy zdalnie. Czy rzuciliśmy się na sprzęt elektroniczny?

Praca zdalna nie tylko zmieniła nasze odzieżowe przyzwyczajenia. Ucząc się i pracując w domu, wielu z nas musiało zainwestować w sprzęt elektroniczny do pracy zdalnej: laptopa, kamerkę internetową czy łącze internetowe. Instalator kablówki, z którym niedawno rozmawiałem, przyznał, że nie pamięta, żeby tak dużo pracował jak w czasie pandemii.

Popyt na sprzęt elektroniczny powinien więc być ogromny. A jak było w rzeczywistości? Z danych Euromonitor International dla „Rzeczpospolitej” wynika, że w 2019 r. w sklepach ze sprzętem elektronicznym wydaliśmy 20,4 mld zł. Zakupy w pandemicznym 2020 r. skurczyły się aż o 4 mld zł. Szacunki na ten rok mówią o obrotach branży rzędu 18,8 mld zł. Branży nie pomógł rozwój handlu w internecie, choć udział tego segmentu zwiększył się z prawie 22% w 2019 r. do 31% w 2020 r.

Wniosek z tego taki, że sprzęt elektroniczny to nie zabawka. Przed zakupem wolimy obejrzeć, sprawdzić, przetestować, a w ubiegłym roku było ku temu mniej okazji, bo sklepy RTV/AGD były przez wiele miesiące uziemione.

Przeczytaj też: Zrobiłem zakupy na Amazon.pl! Czy platforma zawstydziła polskiego konkurenta? W czym jest lepsza, a w czym gorsza od Allegro? Oto moje pierwsze wrażenia

Mniej ślubów, ale też mniej rozwodów. Pandemia w związku ze związkami

Branża weselna to jeden z największych przegranych pandemii. W czerwcu ubiegłego roku wziąłem ślub, choć to, czy on się odbędzie, do samego końca było wielką niewiadomą. Trafiliśmy z żoną na „weselne okienko”, kiedy rząd pozwolił bawić się w gronie do 150 osób, ale żeby nie kusić losu, przyjęcie weselne obyło się w kameralnym gronie.

Ile zaplanowanych ślubów się nie odbyło? W latach przed pandemią w Polsce zawierano ok. 190.000 małżeństw rocznie. Z wstępnych danych GUS wynika, że w 2020 r. zawarto ponad 145.000 małżeńskich. Te dane pokazują, ile pieniędzy mogło przejść branży weselnej koło nosa. A nawet te, które się odbyły, zapewne były skromniejsze niż zazwyczaj. Co jednak ciekawe, pandemia z jakiś powodów nie służyła… rozwodom. W „normalnych” latach notowano nieco ok. 65.000 rozwodów rocznie. W 2020 r. rozpadło się „tylko” 51.000 formalnych związków, czyli o 14.000 mniej niż w 2019 r.

Pandemia sprawiła, że pokochaliśmy… psy. I jest inflacja na rynku zwierzątek

Mój znajomy od dawna chciał mieć psa. Niestety praca poza domem nie sprzyjała zamianie chęci w czyny. Z tego powodu pandemia i praca zdalna spadła mu z nieba. Myślał sobie, że nawet jeśli pandemia się skończy i będzie musiał wrócić do pracy stacjonarnej, to zdąży psiaka odchować. Od wybuchu pandemii psy pojawiły się w domach jeszcze kilku moich znajomych.

Wiele wskazuje na to, że psie szaleństwo ogarnęło całą Polskę. Pamiętam, że już w pierwszych miesiącach pandemii media donosiły o tym, że schroniska dla psów pustoszeją. O ogromnym popycie mówią też właściciele hodowli psów. A jeśli jest popyt, to powinien przełożyć się on na ceny zwierzaków. Pod koniec ubiegłego roku ekonomiści mBanku wyciągnęli z GUS ciekawe dane dotyczące inflacji cen zwierząt domowych (głównie chodzi o psy i koty). W poprzednich latach ceny nie rosły więcej niż o 5% rocznie, a tymczasem w 2020 r. podskoczyły o blisko 30% w porównaniu z 2019 r. Ekonomiści mBanku przy okazji sprzedali dobrą radę: psy z hodowli drożeją, natomiast te ze schronisk można mieć za darmo.

Ale trzeba sobie zadać pytanie, co się stanie, gdy pandemia ustąpi i wrócimy do biur. Znając mentalność Polaków, obawiam się (to też opinia hodowców), że część psów wróci tam, skąd przyszła, czyli do schronisk.

Przeczytaj też: Pracujesz zdalnie, w drodze do łazienki łamiesz rękę. To był wypadek w domu, czy wypadek przy pracy? Oto przykład, dlaczego trzeba uregulować pracę zdalną

Pandemia pomogła ograniczyć „produkcję” prawa. I to dobrze 

Od kilku lat firma doradcza Grant Thornton przygląda się, jak stanowi się w Polsce prawo. Eksperci liczą strony wydanych ustaw, rozporządzeń oraz umów międzynarodowych. Ale nie tylko. Przyglądają się procesowi legislacyjnemu, np. jaka część ustaw procedowana jest jako projekty rządowe i poselskie. W pierwszym przypadku konieczne są konsultacje społeczne, w drugim można je ominąć. W praktyce często projekty rządowe procedowane są jako poselskie, dzięki czemu rządzący nie muszą zawracać sobie głowy jakimiś tam konsultacjami. Oczywiście, taka praktyka obija się na jakości stanowionego prawa.

Generalnie jednak po kilku latach wzrostu produkcji prawa, legislacyjny walec zwolnił. W 2020 r. uchwalono 14.900 stron maszynopisu nowych aktów prawnych. To najmniej od 2008 r. kiedy uchwalono 12.600 stron „prawa” i aż o 30,7% mniej niż w 2019 roku oraz o 57,7% mniej niż w rekordowym 2016 r. Na ten spadek wpływ miała oczywiście pandemia i skupienie się na walce z nią. Ale to i tak ogromna produkcja. Eksperci policzyli, że aby przeciętny obywatel mógł zapoznać się z całą „produkcją” prawa, na lekturę musiałby poświęcić każdego dnia mniej więcej dwie godziny.

Eksperci Grant Thornton zwracają uwagę na inny problem związany z produkcją prawa. Chodzi vacatio legis, a więc czas jaki obywatele, a zwłaszcza przedsiębiorcy mają na dostosowanie się do nowych regulacji. W 2020 r. w przepisach podatkowych połowa ustaw przyjęta została z vacatio legis krótszym niż ustawowe 14 dni, a co piąte rozporządzenie „podatkowe” wchodziło w życie z dniem publikacji.

Pandemia prozdrowotna? Jak (nie) chorowałem w czasie zarazy

Na koniec osobiste spostrzeżenie. Bezpośrednio z powodu Covid-19 zmarło do tej pory blisko 50.000 Polaków. Trudno precyzyjnie oszacować, ile osób nie żyje tylko dlatego, że służba zdrowia skoncentrowana była na walce pandemią. Prawdopodobnie drugie 50.000 (i są to ostrożne szacunki).

Ja też złapałem „koronkę”, ale na szczęście przeszedłem ją prawie bezobjawowo. Ale to, co mnie zadziwiło, to fakt, że ubiegłym roku właściwie ani razu nie chorowałem. Zwykle w ciągu roku łapię dwie, może trzy infekcje, które rozkładają mnie w sumie na jakieś dwa tygodnie. Tym razem nie było żadnej sezonowej grypy czy innego ustrojstwa. Dlaczego? Myślę, że to pokłosie pandemicznych obostrzeń. Kiedy chodzę w maseczce, dezynfekuję ręce, ograniczam ryzyko zakażenia nie tylko koronawirusem, ale też innymi wirusami i bakteriami.

Nie mogę się doczekać momentu, kiedy będę mógł wreszcie zdjąć maseczkę, pójść na koncert, do kina czy imprezę bez obowiązku zachowywania dystansu społecznego. Mam jednak nadzieję, że wyciągniemy pewien wniosek z pandemii – nie będziemy przychodzić do pracy z tzw. przeziębieniem („bo przecież nie umieram”, „lepiej nie brać zwolnienia, bo co szef pomyśli”). A to prosta droga do zarażania innych. Mam nadzieję, że osoby chore na tzw. lekką grypę w miejscach publicznych będą zakładać maseczki, nawet jeśli pandemia koronawirusa będzie już tylko wspomnieniem.

———————————————

POSŁUCHAJ PODCASTU „FINANSOWE SENSACJE TYGODNIA”

Dziś w cyklu podcastowym „Finansowe sensacje tygodnia odcinek nietypowy, poświęcony „rocznicy” pandemii w Polsce. Dokładnie 4 marca 2020 r. ogłoszono w Polsce pierwszy przypadek koronawirusa, a dokładniej – wywołanej nim choroby nazwanej Covid-19. Czego nauczyliśmy się przez ten rok? Jakie mamy wnioski na przyszłość? I jaka będzie ta przyszłość? Zapraszam do posłuchania pod tym linkiem, albo na Spotify, Google Podcasts, Apple Podcasts i siedmiu innych platformach do słuchania.

Rozpiska minutowa odcinka:

00:56 – od pierwszego przypadku koronawirusa w Polsce do pierwszego twardego lockdownu. Panika sklepowa, afera maseczkowa, rzeź na giełdzie. I co nam z tego dziś zostało? Czy warto było panikować?
16:57 – wiosenny lockdown. Czy dziś możemy z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że zamykanie wszystkiego to zło?
20:14 – pandemiczna odwilż i wakacje. Jak w pandemii zmieniła się turystyka? I jak się zmieni w najbliższych miesiącach, latach?
28:50 – drugi, jesienny lockdown. Jak rząd (nie) pomagał przedsiębiorcom uziemionym przez Covid-19. I co z tego wynika?
37:47 – odmrażanie gospodarki w przeddzień trzeciej fali koronawirusa. W którym miejscu pandemii jesteśmy? Czy dzięki szczepionce pokonamy zarazę? Bilans pandemii po roku od jej wybuchu

Subscribe
Powiadom o
8 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Olek
1 miesiąc temu

„W latach przed pandemią w Polsce zawierano ok. 190.000 małżeństw rocznie. Z wstępnych danych GUS wynika, że w 2020 r. zawarto ponad 145.000 małżeńskich, czyli aż o ponad 38.000 mniej niż rok wcześniej.”

Mi wychodzi 45 000 mniej niż w latach poprzednich. W tekście nie ma informacji, że w 2019 było 183 000 ślubów.

Olek
1 miesiąc temu

„Pandemia pomogła ograniczyć „produkcję” parawa.”

Przepraszam, że się czepiam, ale co to jest „parawa”?

Adam S.
1 miesiąc temu
Reply to  Olek

parawan do plażingu

Janusz_z_wąsem_były_wyborca_pis
1 miesiąc temu

„w ubiegłym roku właściwie ani razu nie chorowałem”

Później organizm będzie musiał uczyć się na nowo radzenia sobie z infekcjami. Chyba że ktoś już zawsze będzie chodził z głową owiniętą tkaniną, unikał wychodzenia z domu, unikał kontaktu z ludźmi i załatwiał wszystko przez internet.

Stef
1 miesiąc temu

Chętnie wydam pieniądze na rozrywkę, transport, hotele tylko ktoś mi to uniemożliwia.
Restauracje też ucierpiały w różnym stopniu. Kebab/ burger nadaje się na dowóz, owoce morza nie bardzo.

Uzbekistan
1 miesiąc temu

Mnie od 8 lat nic nie rozkłada, a chodzę na siłownie, nie noszę czapki, szalik i rękawiczki wyłącznie poniżej -10 st. Celsjusza. Nie biorę leków ani suplementów, jedynie APAP na ból głowy oraz białko do lunchu. Mam 33 lata. Spotykam się z ludźmi, lubię nocny tryb życia, alkohol raczej skromnie. Pandemia to bzdura. Powtarzam kolejny raz. Choroba istnieje, nie neguję ale sposób postepowania i wszechobecna panika to medialna choroba, która sprzyja rządowym i farmaceutycznym interesom. Sektor IT, media, farmaceutyka, służba zdrowia, interesy rządowe przechodzą złoty okres. Pieniądze leją się strumieniami. Dlaczego: IT – nastąpiła jeszcze większa presja na cyfryzację, tworzenie… Czytaj więcej »

Uzbekistan
1 miesiąc temu
Reply to  Uzbekistan

@up – na granicy Syrii (z Libanem) i Maroka (z Saharą Zachodnią). Jeszcze jedno. Skojarzył mi się film Armageddon z Brucem Willisem – myślicie, że ktokolwiek wyłożyłby kasę żeby wysłać rakietę i ratować ziemię? Jeżeli sądziliście, że tak będzie to popatrzcie na COVID. Światem będą rządzić (o ile już nie rządzą) gigantyczne korporacje. Kwestia może 50-60 lat nim ziści się scenariusz gdy zamiast Polski, Niemiec, Hiszpanii, Argentyny czy Brazylli mamy – Facebook Corp. Amazon Corp. Pfeizer Inc. Google Industries, Microsoft Ltd etc. duża część Marsa będzie Tesli, chociaż Muska i jego spadkobierców zapewne wyruchają bez wazeliny bo to miękki frajer-myśliciel.… Czytaj więcej »

Last edited 1 miesiąc temu by Uzbekistan
Pan Krzysztof
1 miesiąc temu
Reply to  Uzbekistan

50 lat to trochę długo. Heeh optymista 😉 Podobne przejęcia biznesów były ćwiczone przez sanację, ale bez udziału korporacji. A na kim wzorują się sie durnie z PISu?

Last edited 1 miesiąc temu by Pan Krzysztof

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!