29 lipca 2019

Oprocentowanie kredytów wkrótce po nowemu. Czym branża bankowa może zastąpić WIBOR? Oni twierdzą, że znaleźli na to patent

W ciągu dwóch lat WIBOR – powszechnie stosowany w Polsce wskaźnik do wyliczania oprocentowania kredytów – musi zostać dostosowany do wymogów nowych regulacji. Musi stać się odporny na manipulacje i jednocześnie odzwierciedlać rzeczywiste realia transakcyjne w jakich funkcjonują banki. A ponieważ na rynku międzybankowym praktycznie nie ma transakcji zawieranych na dłużej niż tydzień, eksperci uważają, że wskaźniki takie jak WIBOR czy LIBOR powinny zniknąć. Czym można je zastąpić? Ludzie z ekipy Tomasza Mironczuka twierdzą, że wiedzą, jak to zrobić

Konieczność stworzenia następców WIBOR-u czy LIBOR-u jest pokłosiem kryzysu finansowego sprzed dekady i zmian strukturalnych, jakie zaszły na rynku. Wdrożenie regulacji jest też odpowiedzią na manipulacje wskaźnikami, do jakich dochodziło w Europie. Dwa lata temu z Parlamentu i Komisji Europejskiej wyszło rozporządzenie BMR w sprawie indeksów stosowanych jako wskaźniki m.in. w kredytach.

Dziś w przypadku kredytów złotowych powszechnie stosowanym wskaźnikiem jest WIBOR, a oprocentowanie kredytów jest z reguły sumą tego wskaźnika i stałej marży banku. Problem w tym, że ten wskaźnik nie odzwierciedla realnych transakcji zawieranych przez banki. WIBOR powstaje na podstawie deklaracji największych banków, po jakiej cenie byłyby skłonne pożyczyć sobie pieniądze.

A co mówi rozporządzenie BMR? Że w umowach z klientami banki muszą stosować indeksy, które powinny odzwierciedlać nie deklaracje, a realia gospodarcze, najlepiej transakcje służące pozyskaniu przez banki finansowania. Czyli wskaźnik, w oparciu o który banki obliczają oprocentowanie naszych kredytów, nie może być wzięty z powietrza, a powinien być kalką ceny pozyskania finansowania.

Przeczytaj też: To już pewne: WIBOR i LIBOR do likwidacji. Miliony kredytobiorców czekają zmiany umów. Jakie? Banki zdradzają pierwsze szczegóły

Przeczytaj też: Czy klienci banków zyskają na zastąpieniu WIBOR-u innym wskaźnikiem? Ten wykres pokazuje, że kredyty mogłyby potanieć!

Rozporządzenie BMR mówi też, że banki powinny mieć „plan B”, a więc mieć w pogotowiu alternatywne wskaźniki, których mogłyby użyć, gdyby z jakiś powodów istniejące wskaźniki zostały istotnie zmienione lub gdyby zaprzestano ich publikacji.

Dziś banki „wiszą” tylko na wskaźniku WIBOR. Co prawda mogą na nim „powisieć” jeszcze prawie dwa lata, bo Komisja Europejska – na wniosek Komisji Nadzoru Finansowego – uznała ten wskaźnik jako kluczowy dla polskiego systemu finansowego i dała nam jeszcze trochę czasu na opracowanie wskaźników zgodnych z rozporządzeniem BMR.

WIBOR odkleił się od realiów

Bankowcy, z którymi rozmawiałem o „reformie wskaźników”, najchętniej nic by nie zmieniali. Mówią, że po co „gmerać” przy WIBOR-ze, jeśli dobrze się sprawdza. Ale to myślenie krótkowzroczne. Może sprawdza się dziś, kiedy rynek działa w stabilnym środowisku. Ale co będzie, jeśli dojdzie do kolejnego kryzysu?

Na poniższym wykresie granatowa linia pokazuje średnie oprocentowanie depozytów 3-miesięcznych dla klientów indywidualnych (na podstawie danych NBP). Czerwona linia to 3-miesięczny wskaźnik WIBOR. Szare kreski to natomiast różnica między WIBOR-em a oprocentowaniem depozytów.

 

Do sierpnia 2008 r., czyli w przeddzień wybuchu światowego kryzysu finansowego, średnie oprocentowanie depozytów terminowych było niższe niż poziom WIBOR-u. Ale jesienią 2008 r. nastąpił przełom. Od tego czasu prawie bez przerwy średni koszt depozytów terminowych jest wyższy niż najbardziej popularny indeks rynku pieniężnego dla złotego.

Do 2008 r. banki pozyskiwały depozyty terminowe znacznie poniżej WIBOR-u. Pozwalało im to na poszerzenie marży odsetkowej. Banki mogły bowiem ulokować pozyskane środki na rynku międzybankowym lub w bezpieczne obligacje skarbowe. Ale od 2009 r. pozyskanie depozytów terminowych stało się znacznie bardziej kosztowne, niż pokazuje WIBOR.

„Depozyty terminowe relokowane na rynku międzybankowym nie przynoszą dodatniej marży. Skoro koszt pozyskania pieniądza na rynku międzybankowym jest niższy niż od klienta detalicznego, to logika wskazywałaby, że środki należy pożyczyć od innych banków. Ale pożyczenie środków na rynku międzybankowym jest prawie niemożliwe ze względu na bardzo skromne limity na takie operacje, jakie banki wzajemnie siebie przyznają. Wobec tego klient detaliczny i korporacyjny pozostaje najlepszym źródłem pozyskania płynności strukturalnej. Pomimo tego że jest to płynność bardzo kosztowna, banki tak robią, bowiem po 2008 r. jest to – mimo ceny – najlepsze źródło stabilnego finansowania”

– mówi Tomasz Mironczuk, prezes Instytutu Rynku Finansowego, a w przeszłości m.in. prezes BGK i wiceprezes PKO BP.

Bez wskaźnika wycena banków jest „od czapy”

Co to oznacza w praktyce dla banku? Podam przykład. Załóżmy, że w 2005 r. bank udzielił wieloletniego kredytu oprocentowanego według formuły WIBOR 3M + 1,3 pkt proc. marży. W roku udzielania kredytu całkowita marża z pozyskania depozytów poniżej stopy WIBOR 3M i ulokowania w kredyt wynosiła nawet 2,5 pkt proc. Ale po 2008 r. rynek międzybankowy się załamał. Banki, żeby tylko zdobyć finansowanie, były skłonne pozyskiwać płynność płacąc klientom kwoty znacznie powyżej stawek referencyjnych.

„Taka skłonność oznacza, że koszt krańcowy, czyli najbardziej kosztowne środki pozyskane od klientów, ale również średni koszt całego finansowania może przekroczyć stopy referencyjne. Złamanie zasady krańcowego kosztu pieniądza opartego o stopę WIBOR oznacza, że w przyszłości bankom może być trudniej zarządzać rentownością banku, zwłaszcza gdy portfel kredytowy generuje stałą marżę ustaloną na kilka lub kilkanaście lat, a koszt finansowania nie ma związku z historycznie ustaloną formułą oprocentowania kredytów”

– mówi Mironczuk. Jego zdaniem, odklejenie się WIBOR-u od realnej ceny, po jakiej banki pozyskują kapitał, powoduje też, że trudno w takich warunkach dokonać wyceny banków, ponieważ nikt nie jest w stanie przewidzieć, ile będzie wynosił całkowity koszt pasywów (głównie koszt ściągnięcia z rynku depozytów od klientów) za rok lub dwa i jaka będzie marża odsetkowa netto, a więc różnica między kosztem pozyskania finansowania a tym, co bank „zarobi” na kredycie.

Przeczytaj też: Banki twierdzą: „przy wcześniejszej spłacie pożyczki nie zwracamy prowizji, bo jej wysokość nie zależy od okresu kredytowania”. Sęk w tym, że… to nieprawda! Oto dowody

Przeczytaj też: Zastanawiasz się czy twój bank oferuje wygodną kartę do płacenia za granicą bez spreadów i prowizji? Mamy listę takich kart i banków

Indeks na bazie oprocentowania depozytów

Jak widać, WIBOR ustalany na obecnych zasadach nie jest doskonały i niesie ryzyka na przyszłość. Niestety nie ma na razie w Polsce alternatywy. Jakiś czas temu pojawił się np. pomysł (w resorcie finansów), by zastąpić WIBOR stopą referencyjną banku centralnego. Pomysł bez sensu, bo niezgodny z duchem rozporządzenia BMR, gdyż jeszcze w mniejszym stopniu niż obecny WIBOR oddaje rynkową rzeczywistość.

Dlatego Tomasz Mironczuk wraz zespołem z Instytutu Rynku Finansowego, opracował wskaźnik, który w 100% bazuje na realnych transakcjach. A konkretnie na koszcie pozyskiwania przez banki depozytów terminowych, bo tak głównie banki się finansują (finansowanie depozytami terminowymi i bieżącymi od klientów stanowi ponad 70% bilansów banków).

Pod koniec ubiegłego roku Instytut Rynku Finansowego podpisał umowy z grupą 20 banków o uczestnictwo w pilotażu. Indeks został opracowany tak, aby bazował na realiach gospodarczych – transakcjach banków o sumie bilansowej (wartość aktywów) do 4 mld zł. W założeniu mogłyby go więc stosować w pierwszej kolejności m.in. banki spółdzielcze.

Przeczytaj też: Windykator chciał postraszyć dłużniczkę i wpisał ją na „czarną listę”. Tyle, że dług już od dawna spłacony! Sąd wymierzył surową karę

Przeczytaj też: „Traktują nas jak terrorystów”. Dlaczego mBank wypowiada niektórym przedsiębiorcom umowy o prowadzenie rachunku firmowego?

Wskaźnik kosztu finansowania jest w trakcie testów. Na podstawie setek tysięcy transakcji eksperci obliczyli indeks. Efekt? O ile WIBOR jest płaski – oscyluje wokół 1,7%, to wskaźnik kosztu finansowania nieustannie się zmienia – od stycznia do września 2018 r., czyli w okresie zbierania danych, przyjmował (wskaźnik dla okresu 3-miesięcznego) wartości od ok. 1,55 do 1,80%. Zmienność wskaźnika oddaje więc zmienność rynku depozytów. Teraz ekipa Tomasza Mironczuka przygotowuje się, aby wystąpić do KNF o licencję na stosowanie tego wskaźnika w transakcjach z klientami.

Dziwne zapisy w umowach kredytowych

Mironczuk przekonuje, że wskaźnik spełni wymogi regulacyjne BMR i może być używany przez banki zarówno jako wskaźnik podstawowy, jak i alternatywny. Likwiduje też ryzyko ekonomiczne, bo jest bliski realnym kosztom finansowania banków, a więc zabezpiecza stabilność marży odsetkowej banku.

Wreszcie jest prosty do zrozumienia dla „kredytobiorcy Kowalskiego”, bo opiera się na cenach depozytów składanych przez niego w banku. A to z kolei jeden z wymogów ustawy o kredycie hipotecznym z marca 2017 r., która nakazuje, by wskaźniki w umowach kredytowych były zrozumiałe, dostępne, obiektywne i możliwe do zweryfikowania przez strony umowy.

Przeczytaj też: „Płatność tylko gotówką”. To tradycjonalizm, czy też… rachunek ekonomiczny? Sprawdzamy dlaczego niektórzy nie lubią być cashless

Przeczytaj też: Nadałem przelew ekspresowy i słono za niego zapłaciłem. Pieniądze, które miały dotrzeć do odbiorcy w 5 minut, szły prawie dwie godziny!

Banki już dziś w nowo podpisywanych umowach zabezpieczają się na wypadek, gdyby WIBOR przestał być publikowany. Ale mam wrażenie, że panuje tu „wolnoamerykanka”. Np. w umowie jednego z banków znalazłem zapis, zgodnie z którym w razie zaprzestania publikacji WIBOR-u oprocentowanie kredytu będzie obliczane w oparciu o stopę referencyjną NBP powiększoną o 0,2 pkt proc.

Z kolei inny bank wpisał do umowy, że w takiej sytuacji będzie stosował średnią stawkę „ustalaną na podstawie stawek oprocentowania depozytów międzybankowych oferowanych przez trzy główne banki prowadzące aktywne działania na rynku międzybankowym w Warszawie”.

Jakie to banki? Jak konkretnie wyliczany będzie ten indeks? Czy będzie zgodny z BMR? Gdzie i jak to zweryfikować? Więcej zagadek niż konkretów.

Źródło zdjęcia: Pixabay.com

49
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
41 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
18 Comment authors
MarekinvestorinvestorMarekJoanna Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Zbigniew
Gość
Zbigniew

„Dlatego Tomasz Mironczuk wraz zespołem z Instytutu Rynku Finansowego, opracował wskaźnik, który w 100% bazuje na realnych transakcjach. A konkretnie na koszcie pozyskiwania przez banki depozytów terminowych”

W artykule brakuje linków do metodologii obliczania tego wskaźnika.

Zbigniew
Gość
Zbigniew

Mają taką stronę https://test.irf.org.pl/ ale niewiele można się tam dowiedzieć.

Tomasz Mironczuk
Gość

Dziękuję za ten głos. Faktycznie strona za pomocą, której będą publikowane informacje o Wskaźniku WKF jest obecnie w fazie testów i w przygotowaniu. Regularnie będzie uzupełniana o informacje takie jak metodologia, kodeksy postępowania, zasady nadzoru nad wskaźnikiem, dane historyczne za ostatnie 2 lata jak również bieżącą wartość wskaźnika. Adres http://www.irf.org.pl – jest adresem docelowym. Podany przez Pana adres jest testowy/tymczasowy.

Ekaterina
Gość
Ekaterina

Nie że marudzę, ale… Jeśli co 3 miesiące będą się zmieniać raty kredytu, to rodziny z mniejszym budżetem i płynnością finansową będą w dużym kłopocie – raz rata 1500, potem 1800… Licząc na okrągło 2% marży i raz 1.5 a raz 2.0 nowego wskaźnika…. Od 3,5 do 4%. Ciągle zmiany. Przecież to wbrew logice.

Tomasz Mironczuk
Gość

Czy logiczne jest, że wskaźnik WIBOR nie zmienia się pomimo tego, że nawet na podstawie danych NBP widać, że oprocentowania depozytów w ostatnich 3 latach są zmienne? Widać to szczególnie przed i po wprowadzeniem podatku bankowego. Oprocentowanie wszystkich depozytów spadło, WIBOR jest bez zmian. Czy nie zastanawiała się Pani jaki proces gospodarczy opisuje wskaźnik WIBOR, który używany jest w 99% kredytów hipotecznych w Polsce? Regulacje które wymuszają reformę wskaźników przede wszystkim wymagają aby wskaźnik obrazował proces gospodarczy, był reprezentatywny i odporny na manipulacje. To jest logika reformy wskaźników – ochrona konsumenta.

Ekaterina
Gość
Ekaterina

W jaki sposób niby chroni konsumenta, skoro ma zabezpieczać marżę odsetkową banku?

Tomasz Mironczuk
Gość

Zabezpieczenie konsumenta polega na tym, że wskaźnik, który opracowujemy (WKF – Wskaźnik Kosztu Finansowania), nie opiera się o subiektywne oceny banków (a tak teraz powstaje większość wskaźnikó -IBOR ) – przez to możliwe jest takie zjawisko, że oprocentowanie depozytów spada a wskaźnik -IBOR według, którego obliczane są odsetki kredytowe nie spada, w związku z tym obecnie marże odsetkowe banków rosną. Wskaźnik WKF jest obliczany wyłącznie na podstawie transakcji. Jeżeli bank będą płacić za depozyty wyższe oprocentowanie wskaźnik wzrośnie. Jeżeli oprocentowanie depozytów będzie niższe – wskaźnik spadnie. To jest chyba rzetelne podejście?

Don Q.
Gość
Don Q.

„Przecież to wbrew logice” — co? To, że oprocentowanie zmienne może się zmieniać?

investor
Gość
investor

Jeśli nie wiesz, za co minusy przy Twoim komentarzu, to porównaj sobie go z wpisami Tomasza.

Don Q.
Gość
Don Q.

„Jeśli nie wiesz, za co minusy przy Twoim komentarzu”
— akurat wielu tych minusów nie ma, aktualnie negatywnie był oceniony tylko dwa razy więcej, niż pozytywnie… Trudno też, by dziwiło mnie, że istnieją osoby uznające za nielogiczne, że oprocentowanie zmienne może się zmieniać, skoro wiele osób uważa np., że ich zasiłki to Pan Prezes daje (ze swoich oszczędności zapewne, heheh).

Marek
Gość
Marek

Konstrukcja wskaźnika w oparciu o koszt depozytów może chyba być ryzykowna ze społecznego punktu widzenia. Obecnie stopę procentową dla kredytów określają „złe banki”. W przypadku określania stopy w oparciu o stopę referencyjną NBP winne byłoby „złe NBP”. Oba podejścia są w pewnym sensie odczłowieczone. Ale w nowym proponowanym przypadku winni byliby „źli oszczędzający ludzie”. W rezultacie niezadowolenie ludzi spłacających kredyty hipoteczne z powodu rosnącej raty potencjalnie nie byłoby już skupione na bezdusznych instytucjach bo w nowej rzeczywistości z nowym wskaźnikiem można by uznać za winnych ludzi którzy oszczędzają w bankach. Mógłby się utworzyć społeczny konflikt w którym ścierają się oszczędzający… Czytaj więcej »

Mko
Gość
Mko

Odwrotnie: im więcej chętnych na oszczędzanie, tym niższe oprocentowanie lokat, a im mniej chętnych, tym lepsze waeunki muszą oferować banki, żeby ściągnąć kapitał

Juannita
Gość
Juannita

Ale stawki lokat nadal ustalają „złe banki”. Skoro IDEA płaci 3%, a mBank płaci 1%, to winni będą ci, którzy wolą oszczędzać w IDEI? Poza tym – zdecydowana większość pieniedzy leży na nieoprocentowanych ROR-ach, więc banki mają do dyspozycji znacznie więcej środków niż na lokatach. Więc ten wskaźnik na dobrą sprawę odzwierciedla również tylko wycinek rynku – krótkoterminowych lokat na środki, których nie będziemy potrzebować przez najbliższe 3 miesiące.

Jacek
Gość
Jacek

Wystarczy zamienić kredytu na stała stopę procentowa i skończy się manipulowanie stawkami referencyjnymi

Maciej Samcik
Admin

Tylko, że taki kredyt o stałej stopie mógłby pewnie dostać co drugi z tych, którzy mają o zmiennej. One są dużo droższe

mol książkowy
Gość
mol książkowy

Samcikowa ekipo: bardzo bym się ucieszył z jakiegoś zestawienia / przeglądu dobrych książek o finansach. Zarówno ogólnych jak i stricte o inwestowaniu. Takich, które dobrze opisują różne zależności (wskaźników, zachowań) w świecie finansów, istniejące produkty (jak mają się do siebie), ryzyk, etc.

Maciej Samcik
Admin

dobra, idę do biblioteki…

mol książkowy
Gość
mol książkowy

Będę wdzięczny za wskazówki 😉 Niestety książek w tematyce jest sporo, a nie każda ma w sobie wartościowe informacje i jedyny zysk, jaki przynosi, to zysk ze sprzedaży dla autora i wydawcy. 😉

gege
Gość
gege

ale te książki po roku 2007 – 2009 są już nieaktualne …… czy któraś z nich tłumaczy czytelnikowi np . ujemne stopy procentowe na depozytach …… bo taki zwykły klient banku tego nie potrafi zrozumieć …..

Maciej Samcik
Admin

To prawda. Ale z drugiej strony książki o „nowej ekonomii” to z reguły teoretyzowanie, tak naprawdę jeszcze nie wiemy jak ona się skończy

someone
Gość
someone

Bardzo ciekawe jak wpłyną nowe regulacje na już obowiązujące kredyty. Planowana jest podmianka w realizowanych umowach? Zmiana pewnie wiązała by się z możliwością rozwiązania umowy przed czasem. Choć w przypadku hipotek pewnie nie było by to lawinowe. Czy cos wiadomo w temacie?

obatel
Gość
obatel

Skoro WIBOR zniknie, to zmiana umów raczej będzie konieczna, chyba, że już mają odpowiednie klauzule.

Ktoś
Gość
Ktoś

W starych nie mają. Jest WIBOR. A jak nie ma notowania to WIBOR z dnia poprzedniego.

investor
Gość
investor

Dzień przed utylizacją WIBORu będzie on windowany? 😉

Don Q.
Gość
Don Q.

Tak, to ciekawe, trochę o tym było w poprzednim artykule:

Bank może zaproponować aneks do umowy, ale jeśli klient się uprze, to teoretycznie będzie mógł się nie zgodzić. Wtedy w umowie zostałby WIBOR i klient mógłby „zafiksować” sobie kilkunastoletni kredyt na podstawie ostatniej publikacji tegoż WIBOR-u. […]
Innym rozwiązaniem jest ustawowe przejście ze stawki WIBOR na inny wskaźnik. Ale tu mogą pojawić się wątpliwości natury konstytucyjnej – czy to legalne?

https://subiektywnieofinansach.pl/wibor-libor-likwidacja-co-dalej-z-kredytami/

someone
Gość
someone

Dzięki. Ciekawe. Na tym etapie to pewnie wróżenie z fusów.

Tomasz Mironczuk
Gość

Temat, zaprzestania publikacji dotychczas używanych wskaźników jest bardzo intensywnie opracowywany w całej Europie w USA i w innych krajach. Już w wielu krajach na świecie sektor bankowy ma przygotowane rozwiązania – nowe wskaźniki które mogą być alternatywą dla tych dotychczasowych. Dotychczasowe wskaźniki ( wskaźniki typu -IBOR) opisujące depozyty terminowe międzybankowe funkcjonują pomimo tego, że te rynki zniknęły. Jak długo taki stan rzeczy może się utrzymywać. Regulatorzy światowi od co najmniej 4 lat wzywają aby uczestnicy wyników finansowych oddolnie wypracowali alternatywy – swoiste szalupy ratunkowe. Statek, którym płyniemy (czytaj: obecnie używane wskaźniki) nie jest niezatapialny i nawet najlepsze zaklęcia prawne (czytaj:… Czytaj więcej »

czytelnik
Gość
czytelnik

Odnoszę wrażenie że nowe regulacje mają chronić zyski banków. Co mnie obchodzi trudność w wycenie banków? Skoro sobie „odklejają” stawki od WIBORU? „Ale od 2009 r. pozyskanie depozytów terminowych stało się znacznie bardziej kosztowne, niż pokazuje WIBOR.” To już ryzyko banku.

Joanna
Gość
Joanna

Hmm…. w tekście znalazł się następujący cytat „Likwiduje też ryzyko ekonomiczne, bo jest bliski realnym kosztom finansowania banków, a więc zabezpiecza stabilność marży odsetkowej banku”. Czy mam z tego rozumieć, że jako konsument mam popierać wskaźnik, który zabezpiecza interesy li i wyłącznie banków? A co z interesami klientów? Poza tym – są banki, np. ze stajni czarneckiego, które płacą teraz wysokie ceny depozytów, bo pokutują za wcześniejszą, nie bójmy się tego słowa, nieetyczną sprzedaż i zachowania. Skąd możemy mieć gwarancję, że jeśli koszty kredytów będą oparte na depozytach, że więcej banków nie przyjmie takiej polityki? W końcu nachapią się 2x.… Czytaj więcej »

Don Q.
Gość
Don Q.

„Czy mam z tego rozumieć, że jako konsument mam popierać wskaźnik, który zabezpiecza interesy li i wyłącznie banków? A co z interesami klientów?” — stabilnie działające banki to zaleta także dla klientów. Do tego w przypadku depozytów indeksowanych (ja np. mam lokaty 36M na WIBOR 6M + 1,1) wskaźnik odzwierciedlający prawdziwą sytuację rynkową wydaje się uczciwszy; w przypadku, gdy (jak w ostatnich latach) WIBOR jest niższy, niż oprocentowanie depozytów, dokładniej odwzorowujący je inny wskaźnik byłby w sposób oczywisty bezpośrednio korzystny dla takich klientów. „Poza tym – są banki, […] które płacą teraz wysokie ceny depozytów […]. Skąd możemy mieć gwarancję, […], że więcej… Czytaj więcej »

Ekaterina
Gość
Ekaterina

Zachwycony póki masz wyższe oszczędności niż kredyt

Don Q.
Gość
Don Q.

Nie jestem patolem, który kupuje coś, na co go nie stać (takie patologiczne zachowania zdarzały mi się dawno temu, gdy byłem młody i głupi).

Joanna
Gość
Joanna

Ciekawe, po co odbywa się tu pozorowana moderacja komentarzy, skoro można zwyzywać innych od patoli i głupków, absolutnie bez dania racji, a ekipa nic z tym nie robi. Ja w dyskusji na tak żenującym poziomie nie mam w zwyczaju.

Maciej Samcik
Admin

Pani Joanno, proszę wskazać obraźliwe komentarze, staramy się takie usuwać. Ale jednocześnie staramy się nie ograniczać swobody dyskusji.

Joanna
Gość
Joanna

Zdawało mi się że wskazałam. Ale proszę – komentarz Dona Q, powyżej, z którego wynika, że ten kto ma kredyt jest patolem, w dodatku głupim. No nie wydaje mi się, żeby w toku dyskusji było coś, co go uprawnia do takich sądów.

Don Q.
Gość
Don Q.

„skoro można zwyzywać innych od patoli i głupków”
kłamiesz, nie „innych”, wyraźnie napisałem, że ja sam kiedyś byłem takim głupkiem, któremu zdarzały się patologiczne zachowania tego typu (kupowanie czegoś na kredyt).

Ciekawe, po co odbywa się tu moderacja, skoro publikuje się takie kłamliwe komentarze. 😉

Maciej Samcik
Admin

Będzie prościej jeśli po prostu nie będziemy używać słów typu „patol”, czy „głupek”, nawet w odniesieniu do siebie 😉

Marek
Gość
Marek

Jak widać mój wpis zaczynający się od słów „Konstrukcja wskaźnika w oparciu o koszt depozytów może chyba być ryzykowna ze społecznego punktu widzenia.”
dość szybko się sprawdził. Już pojawia się spór oszczędzających z kredytobiorcami. Co prawda to tylko 2 osoby się spierają ale chyba więcej osób będzie mieć podobne odczucia.
Ludzie WIBORu nie rozumieją a nowy wskaźnik rozumieją i paradoksalnie tutaj jest chyba źródło problemu i początek konfliktu.

Joanna
Gość
Joanna

Sofistyka na mnie nie działa. Zarzuty o kłamstwie są zaś z gruntu niesprawiedliwione. Skoro piszesz, że nie jesteś patolem, żeby brać kredyt, to osoby takowy posiadające za tychże uważasz. Skoro piszesz, że byłeś głupi, że tak robiłeś, to implikujesz głupotę robiącym tak obecnie. Prosta logika i czytanie ze zrozumieniem, wymóg maturalny podobno. Ale jak nie masz nic lepszego na poprawę poczucia wartości, to… Niechże ci będzie – jesteś taką samą krynicą i kryształem jak milosciwie nam panujący Jarosław Zbawca

Don Q.
Gość
Don Q.

„Skoro piszesz, że byłeś głupi, że tak robiłeś, to implikujesz głupotę robiącym tak obecnie”
— oczywiście, nie mam wątpliwości, że kupowanie czegoś, na co kupującego nie stać, jest głupie i nieprawidłowe z punktu widzenia życia społecznego (czyli patologiczne). Jeśli uważasz, że ta prawda Cię obraża, to możesz mnie zaskarżyć, z olbrzymią przyjemnością spotkam się z Tobą w sądzie.

(Jednocześnie zaznaczam, że chodzi mi o zadłużanie się osób prywatnych, kredyty inwestycyjne brane przez przedsiębiorstwa to coś zupełnie innego.)

Don Q.
Gość
Don Q.

Wiadomo, że od zawsze ludzie się zapożyczali czy brali jałmużnę. Wydaje się jednak, że dawniej było to coś wstydliwego… Tymczasem obecnie wiele osób uważa chyba (co widzimy w powyższych komentarzach), że zadłużanie się, życie ponad stan, to rzecz zupełnie normalna, niemal przynależne każdemu prawo człowieka! Podobnie z jałmużną — teraz życie na koszt innych to już nie jest powód do wstydu, teraz takie osoby dumnie podnoszą głowę krzycząc: „te pieniądze nam się po prostu należą!”…

investor
Gość
investor

Strasznie popłynąłeś… Mylisz pojęcia zadłużania się z życiem ponad stan oraz z życiem na koszt innych. Można zadłużać się i jednocześnie nie żyć ponad stan. Mnóstwo osób ma gotówkę, ale bierze korzystny kosztowo kredyt. przeznaczając gotówkę na inne rzeczy. Sklep A sprzedaje lodówkę po 5k, co porównywarka cen wskazuje jako najtańszą ofertę, ale obok jest sklep B, który dokładnie w tej samej cenie sprzedaje tę samą lodówkę, ale daje raty 0%. Ja taką lodówkę wezmę na kredyt. Ty pewnie nie. Gotówkę wrzucę do mojego oszczędnościowego portfela ze złotem. To jest raczej spryt i finansowe wyedukowanie a nie głupota. Brak takich… Czytaj więcej »

Don Q.
Gość
Don Q.

@investor, teoretyzujesz. Nie istnieją kredyty o oprocentowaniu niższym, niż depozytów (kiedyś ponoć istniały takie kredyty hipoteczne, ale to było dawno i nie wiadomo, czy naprawdę). Jeśli taki nie w teorii, ale praktycznie udało Ci się wziąć — to podziel się dokładniejszymi informacjami. A jak chodzi o raty 0%, to pewnie takie rzeczywiście niekiedy się zdarzają, ale — o ile mi wiadomo — niemal zawsze wiążą się z wyższą ceną produktu. Tak więc zamiast cieszyć się, że w sklepie B kupiłeś lodówkę na raty za 5 kzł, lepiej idź do sklepu C i kup ją za 4,8 kzł. Albo po prostu… Czytaj więcej »

investor
Gość
investor

2.7% na koncie oszczędniościowym? Daj znać gdzie. Świat „inwestycji” nie kończy się na kontach oszczędnościowych. Jak napisałem w przykładzie, cena jest często niezależna od rat, rzeczywiście WIELOKROTNIE (podkreślam, nie był to jeden traf) kupowałem na raty nie uzyskując nigdzie indziej niższej ceny. Zdarzało się przy większych zakupach negocjować cenę pod warunkiem zakupu za gotówkę, ale nie zawsze się to udaje. W taki, czy inny sposób, gotówkę, która zostaje pod ręką, można zaprząc do roboty w inne mniej lub bardziej ryzykowne produkty, co kto lubi. Przy w miarę niskim ryzyku, w porównaniu do rat na rok, czy cztery, jesteś w stanie… Czytaj więcej »

Don Q.
Gość
Don Q.

@investor, a w ogóle to pisząc o ratach 0% piszesz nie na temat, tych w oczywisty sposób WIBOR czy inny indeks nie dotyczy; do tego skoro piszesz,że kupując lodówkę środki na jej zakup posiadasz, to oczywiście nie mamy tu do czynienia z „życiem ponad stan”, ale też po prostu nie musisz się zadłużać, by lodówkę kupić, więc nie powinno Cię interesować, czy kredyt ratalny jest oprocentowany np. na podstawie WIBOR czy IRF (bo jeśli Cię na lodówkę za 5 kzł jednak nie stać, to jej nie kupujesz).

investor
Gość
investor

O przepraszam Cię, ale ja tu piszę bardzo na temat. W sposób bardzo ogólny wyzwałeś kredytobiorców od patoli, pomijając fakt, że kredyty są bardzo różne. Są kredyty na 0% i są kredyty na duuuużo %. Są też hipoteki, gdzie (kapitałowa) cześć raty to rzeczywiście zakup mieszkania, a (odsetkowa) część raty to „czynsz za najem mieszkania” od banku. Po spłacie masz swoje mieszkanie. Ale możesz też zdecydować się na najem mieszkania. Wtedy płacisz tylko czynsz. A resztę dochodów odkładasz na jakiś bezpieczny % i swoje mieszkanie kupujesz sobie za 30 lat. Finansowo wyjdzie na to samo. Tyle tylko, że swoje mieszkanie… Czytaj więcej »

Don Q.
Gość
Don Q.

Życie ponad stan, kupowanie czegoś, na co kupującego nie stać jest patologiczne.

investor
Gość
investor

przeanalizuj raz jeszcze to, co napisałem o hipotekach – nie ma w tym patalogii, a jest rozsądek, mimo że ludzi nie stać w danej chwili na mieszkanie

Marek
Gość
Marek

Życie po raz kolejny pokazało jak bardzo trzeba się napracować w polityce żeby nic nie zmienić
https://www.bankier.pl/wiadomosc/GPW-Benchmark-Nowy-WIBOR-ruszy-w-2020-r-7719635.html
niby po nowemu ale od starego to się raczej nie będzie różniło.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss