21 lutego 2020

Opóźniony samolot, ale odszkodowania brak. „Przyczyny niezależne” – mówi linia lotnicza. „Mam dowody, że wcale nie!” – oskarża pasażer

Opóźniony samolot, ale odszkodowania brak. „Przyczyny niezależne” – mówi linia lotnicza. „Mam dowody, że wcale nie!” – oskarża pasażer

Samolot się spóźnił, ale linia lotnicza nie chce wypłacić odszkodowania, powołując się na „przyczyny niezależne od przewoźnika”. Tymczasem pan Jacek przekonuje: „słyszałem na własne uszy, jak pilot mówił, że jesteśmy spóźnieni, bo załoga musiała dotrzymać czasu odpoczynku”. Pokazuje też wyjaśnienia agencji zarządzającej ruchem lotniczym, z którego wynika, że… to sama linia lotnicza poprosiła o nowy, opóźniony plan lotu

Każdy, kto czasem wsiada do samolotu, zdaje sobie sprawę z ryzyka opóźnienia lotu. Lotniska są przeciążone, przestrzeń powietrzna zatłoczona. Poza tym plany lotów są układane niemal „na zakładkę”, a samoloty mają rozkłady jazdy prawie, jak autobusy – latają w tę i wewtę po kilka razy dziennie. Wystarczy, że raz wylecą później z lotniska startowego i cały plan się sypie. Nie mówiąc już o usterkach.

Zobacz również:

Pasażerowie wszystko to znoszą zwykle z anielską cierpliwością. Wiadomo: bezpieczeństwo jest najważniejsze. Lepiej wylecieć później i dolecieć bezpiecznie, niż gdyby z powodu czyjegoś pośpiechu miało dojść do tragedii.

Ale jednego świadomy pasażer linii lotniczej nie wybaczy nigdy – ściemy. Jeśli samolot jest opóźniony z winy przewoźnika, zaś przewoźnik ten twierdzi, że przyczyna jest od niego niezależna, łatwo świadomego pasażera rozjuszyć. I właśnie to zadanie udało się wykonać perfekcyjnie skandynawskim liniom lotniczym SAS, które miały dostarczyć do Kopenhagi pana Jacka, czytelnika „Subiektywnie o finansach”.

Samolot miał wylecieć bladym świtem z lotniska w Warszawie, Niestety, wyleciał grubo (godzinę i czterdzieści minut) później i z takim też opóźnieniem wylądował. Pan Jacek z tego powodu miał trochę problemów w pracy, ponieważ w Kopenhadze miał się przesiąść na inny samolot, na który się spóźnił. Ostatecznie do celu dotarł cztery godziny później, niż wynikałoby to z „rozkładu jazdy” linii lotniczych.

Kłopot w tym, że gdy pan Jacek zwrócił się do linii lotniczych z prośbą o odszkodowanie zgodne z unijną dyrektywą (250 euro) i pokrycie kosztów wyżywienia (przekraczających nieco wartość vouchera, który otrzymał od SAS), przewoźnik uwzględnił tylko tę drugą prośbę, stwierdzając, iż opóźnienie – które w tym rejsie było niespełna dwugodzinne, ale spowodowało dotarcie pasażera do celu z aż czterogodzinnym opóźnieniem – wynikało z przyczyn od niego niezależnych.

Pan Jacek pewnie musiałby przyjąć to wytłumaczenie do wiadomości i wyluzować, gdyby nie pewien drobiazg.

„To wyjaśnienie jest zaskakujące, ponieważ całkowicie różni się od wyjaśnienia podanego przez kapitana samolotu. Powiedział on, że powodem opóźnienia była konieczność zapewnienia załodze minimalnych czasów odpoczynku. Pracowali dłużej poprzedniego dnia i musieli opóźnić wylot, aby dotrzymać minimalnego czasu odpoczynku”

Jeśli opóźnienie samolotu wynika z tego, że linia lotnicza źle zaplanowała grafiki pracy pilotów, to trudno mówią o przyczynach niezależnych.

„To powód czysto operacyjny, ponieważ linia lotnicza ma pełną kontrolę nad grafikami pilotów, rozkładem lotów i powinna wszystko zaplanować z rozsądnymi zakładkami, aby uniknąć takich sytuacji. Jeśli planują wszystko bez żadnej rezerwy, aby zmaksymalizować zyski, to kończy się opóźnieniami. Dlaczego mam ponosić koszty niedogodności związanych z takim działaniem renomowanych, bądź co bądź, linii?”

Pan Jacek dostał od linii kupon wart 100 koron duńskich. Za posiłek zapłacił 167 koron i linia lotnicza chętnie pokryła brakującą kwotę, w przeliczeniu 39 zł. A co z odszkodowaniem?

„Przykro mi, że Pańska podróż nie przebiegła zgodnie z planem i w pełni rozumiem rozczarowanie oraz frustrację. Przyczyną opóźnienia były ograniczenia ruchu lotniczego. Nasze ustalenia wskazują, że lot został opóźniony o 79 minut w wyniku decyzji podjętej przez Zarząd Kontroli Ruchu Lotniczego. Opóźnienia wynikające z ograniczeń w ruchu lotniczym są uważane za nadzwyczajne okoliczności i dlatego nie jestem w stanie zrekompensować dodatkowych kosztów”

Pan Jacek jest nie w ciemię bity, więc zaczął podejrzewać, że coś tu nie gra. Napisał więc do Zarządu Kontroli Ruchu Lotniczego, a tam dowiedział się, że…

„Na operację lotniczą realizowaną w dniu 23 października 2019 r. na trasie Warszawa – Kopenhaga w dniu 22 października został złożony plan lotu, w którym zadeklarowano planowany czas startu samolotu z lotniska o godz. 04:05 UTC. Następnie, również 22 października nastąpiła modyfikacja planu lotu, poprzez którą przewoźnik przesunął czas startu samolotu z lotniska na godzinę 05:20 UTC. Faktycznie start samolotu z lotniska nastąpił o godz. 05:30 UTC”

Z tych wyjaśnień wynika, że linia lotnicza sama poprosiła zarządzających ruchem lotniczym nad Warszawą, by opóźnili start samolotu, zaś pilot – jak na spowiedzi – wytłumaczył pasażerom przyczyny: że musiał po prostu odpocząć, bo takie ma regulacje. W SAS jednak twierdzą, że racja jest po ich stronie.

„Z przykrością informuję, że nie jesteśmy w stanie uwzględnić Pańskiego wniosku o rekompensatę w ramach regulacji Unii Europejskiej, ponieważ przyczyną zakłóceń była decyzja Agencji Transportu Cywilnego. To nasza ostateczna odpowiedź. Mam nadzieję, że udało nam się wyjaśnić wszelkie okoliczności. Dziękujemy za zrozumienie i cierpliwość. Do zobaczenia wkrótce na pokładzie”

Pan Jacek jest zniesmaczony tym, że linia lotnicza – jak twierdzi – nie powiedziała mu całej prawdy. Nie można jednak wykluczyć, że to w lotniskowym centrum zarządzania lotami coś pokręcili. Jest to bardzo mało prawdopodobne, ale nie niemożliwe. Lub też, że nałożyły się na siebie dwie przyczyny, a linia lotnicza skwapliwie z tego faktu skorzystała. Na szczęście nie wszystko stracone:

„Jeśli nie jesteś zadowolony z naszej ostatecznej odpowiedzi, możesz skierować skargę do lokalnego organu ds. ochrony konsumentów. Informacje kontaktowe można znaleźć w lokalnym krajowym organie odpowiedzialnym za egzekwowanie przepisów, na stronie internetowej Komisji Europejskiej. Do twojej dyspozycji jest też Platforma internetowego rozstrzygania sporów, utworzona przez Komisję Europejską (ADR)”

– poinformowała pana Jacka linia lotnicza. Cóż, nie wiem czy pan Jacek się zdecyduje na którąś z tych ścieżek, ale niezależnie od tego chciałbym zaapelować do SAS o ponowne zbadanie sprawy. Przyznać się do błędu to żaden wstyd. Wstydliwe jest dopiero tkwić w błędzie. W przeszłości skandynawskie firmy pokazywały, że potrafią się w takich sytuacjach zachować. Pan Jacek czeka, a my razem z nim.

zdjęcie tytułowe: Pixabay

12
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
8 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
FilipHanaanonymousadreŁukasz Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Cze
Gość
Cze

Panie Jacku – proszę skorzystać z pomocy Urzędu Lotnictwa Cywilnego. Kiedyś była procedura skargi, obecnie funkcjonuje Rzecznik Praw Pasażerów, który reprezentuje interesy pasażerów w sporach z liniami. https://pasazerlotniczy.ulc.gov.pl/ Ostatnią instancją jest sprawa sądowa – często sama groźba procesu (przedsądowe wezwanie do zapłaty, pismo procesowe) może wystarczyć do nagłej zmiany nastawienia linii lotniczej. Z opisu zdarzenia wygląda, że zdecydowanie ma Pan prawo do odszkodowania zgodnie z EU 261/2004, tym bardziej że o ile dobrze pamiętam ostatnio Komisja Europejska bardzo zawęziła pole do interpretacji „extraordinary circumstances” na które powołuje się SAS w tym przypadku, efektywnie zawężając je do przyczyn związanych z pogodą… Czytaj więcej »

Łukasz
Gość
Łukasz

Czy w przypadku wziecia faktury na firme (jdg) oraz startu z UK a ladowaniu w PL takze pomoze ulc ? Sprawa wedlug polskiego prawa juz sie przedawnila – wedlug angielskiego, nie. Przewoznikiem byl wizzair. Samolot lecacy z PL wyladowal o czasie w UK, po czym przez brak pracownikow lotniska nie mogl „zakonczyc” lotu (nie mial kto podstawic schodow – my czekalismy w budynku ale pasazerowie przylatujacy czekali 5h w samolocie…) po czym zakonczyl sie czas pracy pilotow i samolot nie wystartowal w ogole (planowy odlot 21 fizycznie wylecial o 17 dnia nastepnego). Nie dostalem ani voucherow ani nawet wody w… Czytaj więcej »

BdB
Gość
BdB

„ wyleciał grubo (godzinę i czterdzieści minut) później i z takim też opóźnieniem wylądował” – liczy się opóźnienie w miejscu docelowym i tego powodu większość linii podaje znacznie dłuższy czas przelotu, by mieć bufor na opóźnienia

Hana
Gość
Hana

Nieprawda. W przypadku, gdy jest to lot laczony liczy sie czas dotarcia do miejsca docelowego.

BdB
Gość
BdB

Z artkułu wynika, że SAS miał przewieźć p. Jacks tylko do Kopenhagi. Czy to SAS sprzedał jedną rezerwację na całą trasę Warszawa-Kopenhaga-cel?

adre
Gość
adre

No właśnie diabeł tkwi w tym dokładnie szczególe. Jeśli podróż z przesiadką (oba odcinki) była na jednym bilecie to pasażer ma rację i powinien dostać kasę. Jeśli na dwóch oddzielnych – niestety nie.

anonymous
Gość
anonymous

Panie Macieju, odpoczynki załogi są regulowane zewnętrznymi przepisami. Opisana przyczyna opóźnienia faktycznie jest niezależna od linii lotniczej. Gdy kierowca ciężarówki nie odpocznie lub oszuka tachograf to w przypadku kontroli ponosi odpowiedzialność i policja nie przyjmuje tłumaczenia mimo że doskonale zdaje sobie sprawę że jak kierowca nie zdąży to będzie problem. Gdyby doszło do katastrofy lotniczej to w raporcie ze śledztwa stało by że mieli opóźnić lot ale tego nie zrobili.

KkTt
Gość
KkTt

Niestety nie masz racji. Mimo tego, że czas odpoczynku jest regulowany zewnętrznymi przepisami, to przewoźnik w tym momencie powinien zapewnić racjonalną alternatywę – przysłać samolot z rezerwy, dosłać zastępczą załogę lub zapewnić przelot innymi liniami. Nie zrobił tego z powodów operacyjnych, które nie są nadzwyczajnym okolicznościami. Linia orzecznictwa również jest jednoznaczna i mówi o tym, że nawet jeśli opóźnienie poprzedniego lotu daną maszyną było niezależne od przewoźnika, to tzw. „knock on effect” tej definicji już nie podlega.

anonymous
Gość
anonymous

Ja o chlebie ty o niebie…
Ja nie kwestionuję tego czego (nie) powinna zrobić linia lotnicza. Tylko zwracam uwagę na to że opóźnienie jest niezależne od przewoźnika.

Filip
Gość
Filip

Odpoczynki załogi są bezpośrednio związane z działalnością operacyjną przewoźnika. A jeśli przyczyną opóźnienia była konieczność zapewnienia odpoczynku to przyczyna była zależna od linii lotniczej. Po prostu przewoźnik inaczej mógł zaplanować swoje loty. Powyższa sprawa dotyczy odszkodowania za opóźniony lot i w tym kontekście prawnym powinniśmy rozpatrywać odpowiedzialność przewoźnika. Jeśli nie mamy to czynienia z nadzwyczajną okolicznością (a w tej sytuacji wygląda na to że nie mamy) to zgodnie z unijnym rozporządzeniem opóźnienie było zależne od linii lotniczej i należy się odszkodowanie.

BdB
Gość
BdB

Zewnętrzne przepisy nie są nadzwyczajną okolicznością, tylko z uwzględnieniem ich układane są rozkłady lotów.

Hana
Gość
Hana

W gesti linii lezy podstawienie nowej zalogi.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu