Dostałem karę za niesegregowanie odpadów, chociaż śmieci grzecznie segreguję. Zadziałała odpowiedzialność zbiorowa i to, że któryś z moich sąsiadów jest mniej ekologiczny. Czy wyższe opłaty za wywóz śmieci mogą nas zmotywować do ekologicznej postawy? A może naprawdę uczciwie będzie dopiero wtedy, gdy do gry wejdą nowe rozwiązania technologiczne?
- Tak Duńczycy przygotowują się na kryzys? Bank centralny wydał nowe zalecenie dotyczące form płatności w sklepach [POWERED BY EURONET]
- Przesiadka na mniejszego konia da zarobić? Akcje polskich małych i średnich spółek mogą przejąć pałeczkę hossy od gigantów [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jest nowy ETF oparty na polskich indeksach akcji! I to… dwóch naraz! Czy to ma sens? TFI PZU chce ściągnąć polskie pieniądze na polską giełdę [POWERED BY PZU]
Nasz naród z ekologią jest trochę na bakier. Poprawnie segreguje śmieci zaledwie połowa z Polaków. Sporo z nas stara się za to w wystarczający sposób imitować segregację, aby nie zapłacić kary za niesegregowanie śmieci. Można powiedzieć, że robią wystarczająco dużo, by zadowolić kontrolerów, ale zbyt mało, by wpłynąć pozytywnie na środowisko. Czy wysokość opłaty za wywóz śmieci to zmieni?
Dostałem karę za niesegregowanie śmieci
Znalazłem w skrzynce na listy nowe stawki opłat czynszowych. Żyjemy w takich czasach, że ostatnio takie pisma przychodzą dosyć regularnie, a więc nie byłem specjalnie zdziwiony. Zaskoczyła mnie natomiast jedna pozycja: „opłata śmieciowa – dopłata” w wysokości 30 zł od osoby. Spodziewałem się podwyżki cen za wywóz odpadów, ale – po pierwsze – miała być to podwyżka do 38 zł za osobę, a – po drugie – to nie wygląda jak podwyżka, a jak jakaś opłata dodatkowa. Postanowiłem zadzwonić do spółdzielni z prośbą o wyjaśnienie, czym sobie na to zasłużyłem.

Okazało się, że pół roku wcześniej miasto nałożyło na spółdzielnię opłatę dodatkową z powodu niewywiązywania się z obowiązku segregacji odpadów. Właśnie w kwocie 30 zł za osobę. Opłatę naliczono wszystkim mieszkańcom dwóch ulic. Mieszkam w bloku i osobiście z żoną segregujemy śmieci, ale zadziałała odpowiedzialność zbiorowa i ukarani zostali wszyscy mieszkańcy. Wiedząc, o co chodzi, znalazłem odpowiednią decyzję Prezydenta Miasta. Liczyła 8 stron. Były w niej wyjaśnione nieprawidłowości i dowiedziałem się, że kara została naliczona, bo:
„Pracownik firmy odbierającej odpady komunalne podczas kontroli altany śmietnikowej (…) stwierdził nieprawidłowości w pojemniku na bioodpady, w którym znajdowały się tworzywa sztuczne. W pojemniku na odpady zmieszane znajdowały się czyste opakowania z tworzyw sztucznych”.
Opisane w ten sposób były różne altany śmietnikowe. Spółdzielnia próbowała się odwoływać. Powołała się m.in. na to, że to były incydentalne przypadki. Nic jednak nie wskórała, a jedynie dowiedziała się, że dowody w postaci zdjęć i płyt CD z nagraniami świadczą inaczej.
Opłaty za wywóz śmieci: jakie są kary za niesegregowanie?
Kara, która i mnie dotknęła, dotyczyła jednego osiedla, w skład którego wchodzi 20 budynków mieszkalnych. Łącznie mieszka w nich (wg deklaracji) 1341 osób. Każda z nich musiała zapłacić 30 zł dodatkowej opłaty, a to przyniosło miastu całe 40 230 zł. Tylko za jeden miesiąc. Nie były to jednak jedyne kary na mieszkańców spółdzielni (w jej skład wchodzi więcej osiedli). Łącznie w 2021 r. naliczyłem 2856 ukaranych osób. Każda miała do zapłaty dodatkowe 30 zł za jeden kontrolowany miesiąc, co daje aż 85 680 zł. Przyjemny zastrzyk gotówki dla budżetu.
Jak to jest w innych miastach? Zgodnie z przepisami (ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach) wysokość opłaty za niedopełnienie obowiązku segregowania śmieci musi wynosić od dwukrotności do czterokrotności standardowej stawki. Czyli kara za bycie nieekologicznym wynosi od jednej do trzech dodatkowych opłat za osobę za każdy miesiąc, w którym stwierdzono błędy. U mnie w mieście zastosowano więc najniższy możliwy wymiar kary, ale to nie jest reguła.
Czterokrotnie podwyższoną opłatę za niesegregowanie śmieci zastosowano chociażby w Sopocie, Gliwicach czy w Olecku. Trzykrotność opłaty wprowadziły na przykład Brzeszcze i Rzgów. Z kolei w Warszawie, w Toruniu czy w Poznaniu też zastosowano karę w wysokości dwukrotności opłaty.
Czy wyższe opłaty za wywóz śmieci „za karę” mają sens?
Trochę się dziwię, dlaczego takie kontrole przeprowadzane są tak rzadko. Spółdzielnia wprawdzie odwoływała się i argumentowała, że są to incydentalne przypadki, ale bądźmy szczerzy – w tak dużej grupie mieszkańców co miesiąc można by znaleźć kogoś, kto nie respektuje reguł. Bez większego nakładu pracy. Problemem raczej nie są też koszty kontrolerów, skoro do wzięcia są tak wysokie kary, więc może miasto nie chce przesadnie denerwować mieszkańców?

Pytanie brzmi, czy takie kary w ogóle są skuteczne. Z jednej strony uderzenie w finanse gospodarstwa domowego to dobry motywator. W niektórych miastach taka kara będzie wyjątkowo dotkliwa. Szczególnie, że stosunkowo łatwo możemy jej uniknąć – wystarczy segregować śmieci. Z drugiej strony, taka kara może przynieść efekt odwrotny do zamierzonego. Niektóre osoby mogą uznać, że i tak wszystkich nie uda się wychować, a więc po co segregować śmieci, skoro i tak trzeba będzie zapłacić karę? Rozwiązaniem może być odejście od odpowiedzialności zbiorowej, o czym piszę na końcu artykułu.
Taka jednorazowa kara pewnie nie przyniesie jakiegoś większego efektu, bo – po rozmowie z sąsiadami – wnioskuje, że spora część mieszkańców w ogóle nie zauważy takiej dopłaty. Niektórzy wręcz zarzekali się, że takiej dopłaty nie dostali. Takich dziwaków jak ja, którzy czytają rozliczenia, jest pewnie mniejszość.
Gdyby jednak udało się wdrożyć takie kontrole regularnie (na przykład raz w miesiącu przy każdym punkcie) i opłaty za wywóz śmieci na stałe by się podwoiły (lub nawet zwiększyły czterokrotnie), to wszyscy by je już raczej zauważyli (szczególnie w warunkach wysokiej inflacji). Podobną sytuację można zaobserwować na drogach – wyższe mandaty spowodowały wolniejsza jazdę kierowców.
Rocznie – u mnie – to byłoby 360 zł dodatkowych opłat na osobę (w 2022 r. już 456 zł po podwyżce), a więc nawet 4-cyfrowa kwota dla większych gospodarstw domowych. Nie można jej po prostu ignorować. A ewentualna czterokrotna podwyżka opłaty to już w ogóle byłaby wyrwa w budżecie domowym. Przy takiej kwocie sąsiedzi mogliby sami zacząć pilnować się nawzajem, bo wtedy sąsiad wrzucający plastikowe butelki do odpadów zmieszanych nie byłby już tylko nieekologiczny, a spowodowałby u nas realną stratę finansową.
Odpowiedzialność zbiorowa uszczupla nasze finanse
Brak rzetelnych informacji to najczęstszy powód korzystania z odpowiedzialności zbiorowej. W rezultacie część osób płaci wyższą cenę, niż mogłaby płacić w warunkach pełnej informacji. Nie dotyczy to oczywiście tylko śmieci. Takim przykładem jest chociażby opłata reprograficzna.
Jest to forma rekompensaty dla twórców za kopiowanie i rozpowszechnianie ich utworów. Taka opłata pobierana jest w wielu krajach, w tym w Polsce. Z tym, że nasza jest mocno nieaktualna (np. 3% opłaty od sprzedaży magnetowidu) i trwają prace nad jej aktualizacją, bo jednak w dzisiejszych czasach kopiujemy coś raczej za pomocą telefonów komórkowych i tabletów, a nie kaset VHS. Taką opłatę płacą wszyscy kupujący dany sprzęt. Niezależnie od tego, jakie mają intencje i czy kiedykolwiek nielegalnie skopiowali jakąkolwiek rzecz.
Ubezpieczenia też mogłyby mieć niższą składkę dla niektórych ludzi. Teoretycznie istnieje zniżka za brak szkody w poprzednich latach i jest jakaś personalizacja wg różnych kryteriów, ale w praktyce ubezpieczeni są zmuszeni do opłacania dyskonta za niepełną informację.
Firmy ubezpieczeniowe nie są w stanie w pełni oszacować prawdopodobieństwa, a więc sporo osób (np. przepisowo jeżdżących kierowców) płaci wyższe składki, niż mogłoby płacić. To samo dotyczy ceny kredytów. Ryzyko kredytowe jest w jakiś sposób uśredniane, a przecież banki spokojnie mogłyby jeszcze bardziej obniżyć oprocentowanie osobom, które są „bezpiecznymi” kredytobiorcami. Niestety tak nie jest i osoby, które regularnie spłacają swoje zobowiązania, dopłacają za tych, którzy tego nie robią.
Technika przyjdzie na pomoc? A może zostanie zablokowana przez ochronę prywatności?
Odpowiedzialność zbiorowa skutkuje tym, że ukaranych może zostać kilkadziesiąt osób w sytuacji, w której zaledwie jeden sąsiad nie segreguje śmieci. Taka sytuacja spotkała właśnie mnie. Nie jest to sprawiedliwe i wiele osób zwracało na to uwagę.
Rozwiązaniem mogą być nowe możliwości techniczne (który usprawniają chociażby dostawy). W zeszłym roku Prezydent podpisał nowelizację ustawy, która teraz pozwala, jeżeli są możliwości techniczne, na identyfikowanie odpadów poszczególnych mieszkańców. W następstwie włodarze miasta będą mogli karać podwyższonymi opłatami jedynie osoby niesegregujące śmieci i – kto wie – może będą takie osoby karać częściej.
Tego typu rozwiązanie pilotażowo wprowadzono w Ciechanowie, gdzie postawiono pojemniki na odpady, które otwierało się przy pomocy indywidualnych kodów QR. Rezultat był bardzo obiecujący, bo liczba mieszkańców segregujących odpady wzrosła z 10% do 90%.
Ubezpieczyciele też mają coraz większe możliwości sprawdzania nas. Z jednej strony ulepszają swoje algorytmy, a z drugiej mogą nas poprosić o uchylenie prywatności. W rezultacie możemy liczyć na niższą składkę w zamian za kontrolę naszego stylu jazdy (takie próby już trwają).
To samo dotyczy banków. Sporo ułatwił chociażby sam BIK. Kiedyś przecież naszej oceny punktowej nie można było tak łatwo sprawdzić. Obecnie banki wiedzą już o nas dużo więcej niż kilka lat temu, a możliwość podglądania kont w innych bankach (dzięki dyrektywnie PSD2) jeszcze bardziej zwielokrotnia tą wiedzę. W ten sposób kredytów udziela nam chociażby Revolut, który po prostu analizuje nasz wyciąg z konta innego banku. I to nawet nie sam, a za pośrednictwem zewnętrznego algorytmu.
Przy nowych rozwiązaniach technicznych zawsze pojawia się jednak problem prywatności. W zamian za tańsze (lub droższe dla niektórych) produkty musimy pozwolić się śledzić. Pół biedy, jeżeli te dane będą przetwarzane automatycznie i bezpiecznie przechowywane. Gorzej, jak gdzieś wyciekną (a dane wyciekają coraz częściej) lub ktoś zrobi z nich inny użytek. Decyzja ciągle należy do nas, ale coraz częściej brak zgody będzie oznaczał rezygnację z usługi.

