6 grudnia 2024

Obniżki stóp procentowych nadejdą później, niż myśleliśmy? Co zmieni nam w portfelach nowa narracja prezesa NBP? Jak teraz lokować pieniądze?

Obniżki stóp procentowych nadejdą później, niż myśleliśmy? Co zmieni nam w portfelach nowa narracja prezesa NBP? Jak teraz lokować pieniądze?
Współautor: Maciej Samcik

Prezes NBP Adam Glapiński uważa, że z powodu ryzyka wzrostu inflacji pod koniec 2025 r. cały dotychczasowy scenariusz działań Rady Polityki Pieniężnej powinien się zmienić. Do tej pory przewidywał on, że Rada mogłaby dyskutować o cięciach stóp procentowych już od marca przyszłego roku. Ale rząd zamroził ceny energii tylko do września 2025 r. i nie można wykluczyć, że pod koniec 2025 r. inflacja ponownie zacznie rosnąć i… dwukrotnie przekroczy cel inflacyjny NBP. Obniżki stóp mogą się przesunąć na… 2026 r. „Jest na to zgoda całej Rady Polityki Pieniężnej” – zapewnia Glapiński. Co to zmienia w naszym oszczędzaniu, inwestowaniu, kredytów zaciąganiu i jak może ruszyć oprocentowanie obligacji i ceny nieruchomości?

To duża zmiana w narracji banku centralnego. Oznacza ona, że sama dyskusja, która byłaby początkiem zmiany nastawienia członków Rady Polityki Pieniężnej (RPP) do pożądanego poziomu stóp procentowych, może opóźnić się o pół roku wobec tego, czego spodziewali się ekonomiści i analitycy. Nasz kraj przesunie się na sam koniec „kolejki” wśród banków centralnych obniżających stopy. Kiedy RPP zacznie dopiero przymierzać się do obniżek, inne banki centralne prawdopodobnie będę miały już za sobą cały cykl tzw. normalizacji polityki pieniężnej.

Zobacz również:

Obniżki stóp później? Prezes NBP zatroszczył się o oszczędzających

O ile rzeczywiście scenariusz narysowany przez prezesa NBP na czwartkowej konferencji prasowej się sprawdzi, to mamy koniec marzeń o tańszym kredycie w 2025 r. i o przyspieszeniu dzięki niemu wzrostu gospodarki. Wygląda na to, że kredyt pozostanie drogi jeszcze przez co najmniej półtora roku. Polska obecnie jest liderem wysokości oprocentowania kredytów konsumenckich i hipotecznych w całej Unii Europejskiej i pozostanie nim jeszcze przez wiele miesięcy.

Z drugiej strony: jest szansa, że wysokie stopy procentowe spowodują utrzymanie realnie dodatniego oprocentowania przynajmniej niektórych naszych inwestycji. Trudno mieć takie nadzieje, jeśli chodzi o depozyty bankowe, ale – niezależnie od tego czy lubimy prezesa NBP czy nie – ta zmiana tektoniczna w jego narracji oznacza przesunięcie troski na posiadaczy kapitału, którzy wcześniej prezesa Glapińskiego w ogóle nie obchodzili (przejmował się tylko tymi, którzy oszczędności nie mają, a mogliby stracić pracę).

 

Wszystkiemu winne  są – zdaniem prezesa NBP – rosnące ceny energii, rekordowe w Polsce na tle krajów Unii Europejskiej. O ile w strefie euro w październiku dynamika cen energii wyniosła 0%, o tyle w Polsce – aż 21,2%. Ceny energii – wynikającej z zaniedbania przez poprzednie rządu transformacji energetycznej – windują nam inflację i będą to robić jeszcze przez ponad rok, a kulminacja może nastąpić pod koniec 2025 r.

Prezes NBP oczywiście rysuje w sprawie cen energii czarny jak węgiel scenariusz, bo przecież jeśli posłuchamy o planach Donalda Trumpa (chce zwiększać wydobycie ropy i gazu w USA) oraz spojrzymy na niskie obecnie ceny energii na światowych giełdach – scenariusz ze wzrostem inflacji z powodu cen energii wcale nie musi się zrealizować. Ale oczywiście nie można go wykluczyć.

Czytaj też: Prezes NBP powiedział, co się musi stać, żeby Rada Polityki Pieniężnej poparła obniżki stóp procentowych. Ile jeszcze poczekamy na tańszy kredyt?

Dlaczego Adam Glapiński będzie teraz jastrzębiem?

Prezes Adam Glapiński żartował sobie kiedyś z określenia „jastrząb”. Faktycznie, z „gołąbka” polityki pieniężnej jeszcze przed ubiegłorocznymi wyborami parlamentarnymi (RPP ścięła wtedy nieoczekiwanie stopy o 1 pkt proc. w dwóch ruchach we wrześniu i październiku), stał się od listopada 2023 r. prawdziwym jastrzębiem i zaczął coraz mocniej dostrzegać ryzyka dla wygaszania presji inflacyjnej.

Jednak w ostatnich miesiącach ten ton jakby złagodniał i zaczęliśmy przyzwyczajać się do myśli, że do obniżek stóp procentowych pozostało już naprawdę niewiele czasu. Już na wiosnę 2025 r. miała powstać przestrzeń do dyskusji na ten temat, a potem może do decyzji łagodzących restrykcyjny charakter polityki pieniężnej w  Polsce. Niektórzy bankowi analitycy zakładali nawet, że już na początku 2025 r. może dojść do pierwszych cięć stóp procentowych w Polsce. Zwłaszcza, że w innych krajach one już trwają w najlepsze.

 

„Nikt nie obniża stóp procentowych, kiedy ma w perspektywie wzrost inflacji” – tłumaczy prezes NBP zmianę narracji. Na dowód pokazał ścieżkę inflacji popychanej w górę przez ceny energii. Dynamika cen energii to może być – zdaniem szefa banku centralnego – główny winowajca podwyższonej inflacji. Częściowe zamrożenie cen przesunęło jedynie ryzyko odbicia inflacji na późniejszy okres.

Żeby nikt nie posądził prezesa NBP o chęć „mrożenia” wysokimi stopami procentowymi gospodarki kierowanej przez obecną koalicję rządową, Adam Glapiński przywołał opinię członków RPP, w tym – tych wybranych 2,5 roku temu przez Senat, kontrolowany przez ówczesną opozycję. Ponownie usłyszeliśmy, że jeden z członków RPP (chodzi o prof. Joannę Tyrowicz, wybraną do RPP w 2022 r. przez senatorów KO-PSL) składa systematycznie wnioski o podwyżkę stóp procentowych o 2 pkt procentowe., do poziomu 7,75%. W tym kontekście, to nie zła wola „prawicowej” części RPP zdecyduje o opóźnieniu, tylko obiektywne czynniki.

Na jakiej podstawie RPP będzie analizować perspektywy inflacji? Prezes długo wyjaśniał, jak będzie przebiegać ścieżka inflacji w 2025 r. Zgodnie z listopadową projekcją, na wykresie poniżej to przerywana linia zielona, inflacja miałaby swój szczytowy punkt na początku 2025 r. Potem powoli dążyłaby do celu inflacyjnego. To scenariusz, który zakładał pełne zamrożenie cen energii. „Wtedy po pierwszym kwartale 2025 r. mielibyśmy wymarzoną sytuację, w której inflacja dochodzi do jakiegoś pułapu, a za kilka kwartałów – będzie maleć” – tłumaczył prezes NBP.

To ten scenariusz skłonił kilku członków RPP do deklaracji, że już wiosną 2025 r. będzie czas na dyskusję o obniżkach stóp procentowych. „Ale sytuacja się zmieniła” – tłumaczył Glapiński. Sejm przyjął ustawę, „która ani nie mrozi, ani nie odmraża cen energii. Tylko mrozi częściowo, przez część roku. Tego nie przewidywaliśmy” – dodał prezes NBP.  To zamrożenie do września – jego zdaniem – jest trudne do interpretacji. Istnieje – zdaniem szefa NBP – ryzyko, że inflacja jesienią 2025 r. dwukrotnie przekroczy cel inflacyjny NBP, ustalony na poziomie 2,5%.

„To dylemat, przed którym stoi Rada: czy aktualne są wcześniejsze rozważania, że w marcu przystępujemy do dyskusji o obniżkach stóp procentowych. Po wyborach prezydenckich w 2025 r. ceny energii pójdą w górę”.

Tak prezes NBP nakreślił najbliższą przyszłość inflacji, a co za tym idzie – stóp procentowych. „Głosujemy zgodnie” – tłumaczył. „Wchodzimy w okres mniej klarowny. Inflacja spada, ale wiemy, że będzie rosnąć za kilka kwartałów” – dodawał..

Zdaniem prezesa NBP, wstępna dyskusja o obniżkach może więc zacząć się dopiero w momencie, kiedy inflacja będzie co prawda podwyższona, nawet do ok. 5%, ale widać będzie już możliwość jej spadku, kiedy wyczerpią się efekty odmrożenia cen energii z końca 2025 r. Ten moment to październik 2025 r. Ale – jak zaznaczył Glapiński – same decyzje przesuną się aż na 2026 r., „kiedy inflacja się ustabilizuje i będzie już widać, że rozpoczyna się proces jej spadku”.

Komunikat RPP nie do końca zgadza się ze słowami prezesa NBP

Ciekawe, że sam komunikat RPP po ostatnim posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej nie jest aż tak jastrzębi, jak starał się przedstawić sytuację prezes NBP na konferencji prasowej. Jest może raczej nieco tajemniczy i ogólnikowy. Czy prezes doprecyzował tylko to, co nie znalazło się w komunikacie, czyli przypuszczalne terminy rozpoczęcia dyskusji nad łagodzeniem polityki pieniężnej, czy dodał jednak sporo własnych przemyśleń?

Tego będziemy dowiadywać się z czasem z wypowiedzi innych członków RPP. Na konferencji po posiedzeniu Rady prezes od kilku lat chce być jedyną gwiazdą, więc nie dopuszcza innych członków do wypowiedzi w tym trybie. Ale oni zapewne udzielą wkrótce wypowiedzi do mediów i zobaczymy czy w całości – także jeśli chodzi o terminarz możliwych zmian stóp procentowych – zgadzają się z prezesem NBP. Z komunikatu całej Rady wynika, że inflacja nie daje za wygraną i winne temu są podwyższone ceny nośników energii.

W ocenie Rady inflacja jest obecnie istotnie podwyższana przez wzrost cen nośników energii, a także inne czynniki regulacyjne. W kierunku wyższej presji cenowej w krajowej gospodarce oddziałuje również wyraźny wzrost wynagrodzeń, w tym w związku z podwyżkami płac w sektorze publicznym”.

Tym, co działa na korzyść osłabiania tej presji jest niski popyt w gospodarce (np. niskie wskaźniki sprzedaży detalicznej mówiące o tym, że nie chcemy wydawać w sklepach więcej pieniędzy). Przy słabszej koniunkturze za granicą (na naszych rynkach eksportowych) ogranicza to presję na wzrost inflacji w Polsce. W tym samym kierunku zadziałało także umocnienie kursu złotego. Kluczowe jest chyba sformułowanie, które zostało rozwinięte przez szefa NBP na konferencji:

„W najbliższych kwartałach inflacja utrzyma się wyraźnie powyżej celu inflacyjnego NBP, do czego przyczynią się efekty wcześniejszego wzrostu cen energii, a także zaplanowane wzrosty stawek akcyzy i cen usług administrowanych. (…) Czynnikiem niepewności (…) pozostaje jednak kształtowanie się cen energii ze względu na ich prawdopodobne odmrożenie w II połowie 2025 r., a także wpływ podwyższonej dynamiki cen energii na oczekiwania inflacyjne”.

Komunikat zawiera również informację, że na kształtowanie się inflacji w średnim okresie będą miały także wpływ „dalsze działania w zakresie polityki fiskalnej i regulacyjnej, tempo oczekiwanego ożywienia gospodarczego w Polsce oraz sytuacja na rynku pracy”.

Oczywiście – komunikat zawiera ulubione sformułowanie banków centralnych , że w tzw. średnim okresie – przy obecnym poziomie stóp procentowych NBP oraz w warunkach oczekiwanego stopniowego obniżania się dynamiki płac – inflacja powinna powrócić do celu NBP. Z komunikatu nie dowiedzieliśmy się jednak, kiedy mogłoby to nastąpić. Prezes NBP doprecyzował – w całym 2025 r. nie ma co mówić o powrocie w okolice celu NBP, dopiero 2026 r. stworzy taką możliwość. O ile oczywiście nie wystąpią kolejne przeszkody.

Złoty będzie mocny, a polski dług droższy?

Nasza waluta zyskuje od miesiąca wobec euro, które osłabiło się do dolara po wyborach prezydenckich w USA. Patrząc na wykresy cen walut, złoty jest bardzo drogi (ok. 4,26 zł za euro). Wydawało się, że już droższy nie będzie. Ale teraz dostał nowy impuls do umocnienia. Przed nim jeszcze wiele miesięcy funkcjonowania w otoczeniu wyższych stóp procentowych, niż te w innych krajach.

Długi czas korzystnie oprocentowanych polskich obligacji (a może i lokat bankowych?) może ściągać do Polski kapitał zagraniczny i powodować, że złoty pozostanie silny. O ile oczywiście z budżetem państwowym oraz długiem nie wydarzy się coś, co kapitał odstraszy. Albo jeśli nie pojawi się globalny „risk-off”, czyli odwrót pieniędzy z rynków bardziej ryzykownych (do których Polska się zalicza).

(ciąg dalszy artykułu pod filmem)

Pomijając „niespodzianki”, na korzyść złotego będzie działał dysparytet stóp procentowych między Polską a innymi krajami, w których banki centralne nie mają „energetycznych” dylematów, bo już dawno skończyły mrożenie cen energii.

Jeśli w największych bankach centralnych – w USA, strefie euro, Wielkiej Brytanii i Szwajcarii – stopy procentowe rozpoczęły już kilka miesięcy temu marsz w dół i będą ten kierunek kontynuować, a w Polsce stopy procentowe będą jeszcze na długo stabilnie wyższe, będzie to sprzyjać przyciąganiu kapitału inwestującego na rynku walutowym i w polskie obligacje skarbowe.

Oczywiście nie jest to kapitał trwały i wspierający gospodarkę. Wyższe stopy procentowej przyciągają kapitał spekulacyjny, poszukujący okazji do zarobku w różnych częściach świata. Jednak nawet takie okresowe zainteresowanie naszą walutą i wzrost jej wartości spowoduje mniejszą presję inflacyjną, i to ze strony ważnych dla gospodarki towarów. Tańsze mogą być bowiem paliwa i niektóre nośniki energii. Paliwa co prawda ciągną od wielu miesięcy inflację w dół, ale nośniki energii są przyczyną jej uporczywego pozostawania na podwyższonym poziomie, o czym mówił prezes NBP.

Już wzrosły rentowności 10-letnich obligacji skarbowych. Inwestorzy zdecydowanie obstawiali dotychczas scenariusz rozpoczęcia dyskusji o obniżkach stóp procentowych już w marcu (albo i nawet samych obniżek), teraz zaczynają  przyzwyczajać się do myśli, że nastąpi to najwcześniej w październiku. Rentowności obligacji ponownie zmierzają więc do poziomów z wiosny tego roku, w widełkach 5,6-5,8%.

To fatalna wiadomość dla Ministerstwa Finansów, bo przecież wyższa rentowność obligacji oznacza wyższe oprocentowanie nowo emitowanego długu. Tegoroczny budżet Polski ma 240 mld zł dziury, a przyszłoroczny ma mieć 289 mld zł deficytu. Potrzeby pożyczkowe Polski wynoszą ok. 450 mld zł w ciągu kilkunastu miesięcy i każdy ułamek wyższego oprocentowania (rząd emituje w większości obligacje o stałym oprocentowaniu) oznacza zafiksowanie sobie wyższych kosztów na lata,

 

Obniżki stóp później: co to oznacza dla naszych pieniędzy?

Perspektywa wysokich stóp procentowych i podwyższonej inflacji zmienia nieco strategię posiadaczy oszczędności inwestujących w obligacje. Dla posiadaczy udziałów w funduszach obligacji może oznaczać „stracony rok”, bowiem dodatkowe zyski dzięki obniżkom stóp procentowych, które miały popłynąć do funduszy dłużnych w najbliższych miesiącach, mogą popłynąć do nich dopiero w 2026 r.

Oczywiście: fundusze nadal będą inkasować wysokie odsetki z posiadanych w portfelach obligacji, ale drugie źródło „ekstra zysków”, czyli wzrost rynkowej wyceny posiadanych przez fundusze obligacji, może odsunąć się w czasie. To może oznaczać, że w 2025 r. posiadacze udziałów w funduszach obligacji nie dostaną do ręki zysków sięgających 8-10% w skali roku, tylko znacznie mniej. O tym jak działa mechanizm osiągania zysków w funduszach obligacji mówił nam niedawno Paweł Mizerski z UNIQA TFI.

(ciąg dalszy poradnika pod filmem)

Czytaj też: Co z dobrymi czasami, które miały nadejść dla funduszy inwestujących w obligacje? Które fundusze warto wybierać? Nieoczywiste rady eksperta

Z drugiej strony opóźnienie korzyści z tytułu obniżek stóp procentowych daje możliwość usadowienia się w tym „pociągu” tym, którzy do tej pory nie zdążyli tego zrobić. Tak czy owak – perspektywy dwucyfrowych zysków w funduszach obligacji chyba nieco się odsuwają.

Dla inwestujących w detaliczne obligacje skarbowe też sporo się zmienia. Do tej pory wydawało się, że lepszym pomysłem na najbliższych kilka lat jest zakup obligacji trzyletnich o stałym oprocentowaniu. Inflacja i stopy miały spadać, a kupowanie obligacji stałoprocentowych gwarantowałoby utrzymanie zysków na dotychczasowym poziomie. Teraz wydaje się, że zupełnie bezpieczną opcją stają się roczne i dwuletnie obligacje oprocentowane według stopy NBP. Prawie 6% rocznie do wzięcia i niskie ryzyko zmiany oprocentowania w trakcie inwestycji. 

Przedłużenie ery wysokich stóp procentowych to dobra wiadomość dla tych, którzy inwestują w instrumenty finansowe oparte o stawkę WIBOR. Są to głównie obligacje emitowane przez przedsiębiorstwa. Wysokie stopy procentowe zwiększają ryzyko niewypłacalności najbardziej zadłużonych firm, ale z drugiej strony o co najmniej rok przedłuży się stan, w którym na obligacjach korporacyjnych zarabia się 8-10% w skali roku. 

 

Opóźnienie decyzji RPP o obniżkach stóp to niedobry sygnał dla kredytobiorców czekających na spadek wysokości rat czy dla tych osób, które dopiero chciałyby zaciągnąć kredyty konsumpcyjne lub hipoteczne. Nie odetchnie rynek mieszkaniowy, a zapewne pogłębi się spadek cen mieszkań na rynku wtórnym, co przeniesie się na rynek pierwotny. Pewnie w najbliższym czasie deweloperzy ograniczą swoje inwestycje z powodu braku wystarczającego popytu. Programu zachęt i tańszego kredytu finansowanego przez rząd na razie nie ma i nie wiadomo, czy w ogóle będzie, stopy procentowe pozostaną bardzo wysokie.

Nie wiadomo czy banki na fali przesuwania obniżek stóp procentowych nie powstrzymają trendu, który powodował, że startujący do kredytu hipotecznego otrzymywali coraz niższe oferty stałego oprocentowania. Banki spodziewały się, że w ciągu pięciu lat stopy będą dużo niższe, więc mogły sobie pozwolić, by kusić klientów stałą stopą. Niewykluczone, że teraz znów w bankach wrócą wyższe „taryfy” na kredyty stałoprocentowe. 

Co z oprocentowaniem depozytów? Zmiana narracji prezesa Adama Glapińskiego powinna zmniejszyć nasz apetyt na długoterminowe depozyty o stałym oprocentowaniu. Jeszcze niedawno wydawało się, że wziąć lokatę na rok z dobrym oprocentowaniem to może być gwarancja utrzymania wysokich odsetek w sytuacji, gdy już na rynku takich nie będzie. Teraz wydaje się, że taka strategie będzie dobra, ale… za rok.

 

Istnieje ryzyko, że banki, które obniżały ostatnio oprocentowanie depozytów, nie będą chciały go podwyższyć z powrotem, bo uznają, że przy wysokich stopach procentowych popyt na kredyty będzie nikły i nie potrzebują pieniędzy. A jeśli jesteśmy przy bankach – to, co powiedział prezes NBP o przyszłości stóp procentowych gwarantuje bankom jeszcze co najmniej dwa lata odsetkowego eldorado, a więc jest argumentem, by mieć w portfelu akcje największych polskich banków. To, co jest argumentem dla kupowania akcji banków – powinno budzić ostrożność, jeśli chodzi o zakupy akcji spółek podatnych na wysokie stopy procentowe, a więc np. deweloperów). 

No i na koniec ważna uwaga, a nawet dwie. Po pierwsze (o czym jest też wyżej), nie mamy absolutnej pewności, że zdanie prezesa NBP dotyczące odsunięcia obniżek stóp procentowych aż do 2026 r. podziela większość członków Rady Polityki Pieniężnej (komunikat z posiedzenia RPP nie podaje takich terminów). Po drugie, część analityków uważa, że do obniżek stóp jednak dojdzie w 2025 r. – choć zapewne jeszcze nie wiosną. Może się bowiem zdarzyć, że konsekwencje utrzymywania stóp na wysokim poziomie na tyle będą dusiły gospodarkę, że inflacja – wbrew obawom prezesa NBP – przestanie być problemem.  

Czytaj teżInflacja znów rośnie, a premier wzywa do… obniżki stóp. Prezes NBP może posłuchać. Ale nie Donalda Tuska, lecz Jerome’a Powella z Jackson Hole

Czytaj teżEBC wreszcie zaczął cięcie stóp procentowych! Ale czy się nie pospieszył? Co rosnący dysparytet stóp EBC i Fed może oznaczać dla naszych inwestycji?

——————————-

ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela.  Co  wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

——————————-

PodcastPOSŁUCHAJ  „FINANSOWYCH SENSACJI TYGODNIA”

>>> FST (242): JAK ZASPOKOIĆ GŁÓD MIESZKAŃ W POLSCE? Skoro dopłaty do kredytów nie działają, to jak w takim razie zwiększyć podaż mieszkań? Gdzie jest problem: w biurokracji, przepisach, braku rąk do pracy? Dlaczego od 30 lat nie umiemy poradzić sobie z deficytem mieszkań? Co myślą o tym przedsiębiorcy? Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców RP, organizacji zrzeszającej przedsiębiorców, przedstawia swój plan na rozwiązanie tego problemu. Rozmawia Maciej Danielewicz. Zapraszam do posłuchania podcastu tutaj.

>>> FST (240): JAK DZIŚ WYGLĄDA INWESTOWANIE ESG-STYLE? Inwestowanie w ESG ostatnio jakby wychodziło z mody, bo trend ten zaczął być utożsamiany z wyłącznie ekologią albo z… ekościemą, czyli greenwashingiem. Ale teraz nadchodzi „oczyszczenie”. Odpowiedzialne inwestowanie zaczyna być postrzegane jako lokowanie w szeroki lifestyle, czyli takie życie, które nie wymaga wielkich poświęceń, ani ograniczeń, a jedynie wyłącza te aspekty, które drastycznie szkodzą nam i naszym dzieciom. Jak inwestują fundusze definiujące ESG w ten sposób? Rozmowa z Pawłem Mizerskim, szefem inwestycji i wiceprezesem w UNIQA TFI. Rozmawia Maciej Samcik. Zapraszam do posłuchania podcastu tutaj.

——————————-

OBEJRZYJ TEŻ ROZMOWĘ Z CZŁONKIEM RPP:

ZOBACZ WIDEOFELIETON „ORNITOLOGICZNY”:

Źródło zdjęcia: konferencja prasowa prezesa NBP

Subscribe
Powiadom o
56 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Hieronim
1 rok temu

> Teraz wydaje się, że zupełnie bezpieczną opcją stają się roczne i dwuletnie obligacje oprocentowane według stopy NBP. Prawie 6% rocznie do wzięcia i niskie ryzyko zmiany oprocentowania w trakcie inwestycji.

Mimo wszystko, obligacje trzyletnie również nie wydają się złą opcją (5,95% z roczną kapitalizacją). Bezgraniczne ufanie słowom Prezesa NBP to byłby „szkolny błąd”, że zacytuję klasyka.

Admin
1 rok temu
Reply to  Hieronim

Tak, pełna zgoda. „Bezpieczną opcją”, ale nie jedyną. Jestem za dywersyfikacją, czyli jechaniem na kilku koniach. Ale gdzie można zrobić niewielkie przeważenie i kto wie czy roczne lub dwuletnie obligacje (do tej pory stojące na uboczu) nie zyskują większego blasku

Belbeniusz
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

DOR były moimi ulubionymi obligacjami XI2023- V2024, jak miały 0.5% marży. Teraz są już mniej atrakcyjne, wydaje mi się że 0.15% to trochę za mała premia za zaparkowanie pieniędzy na rok dłużej.

Admin
1 rok temu
Reply to  Belbeniusz

To prawda, lepsze ROR w tej sytuacji

IRR
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Moim zdaniem z ROR i DOR wygrywają obecnie 6-9 miesięczne lokaty w bankach samochodowych.

Last edited 1 rok temu by IRR
Admin
1 rok temu
Reply to  IRR

A one mają stałe oprocentowanie?

Admin
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Toyota rzeczywiście, 6,2% na 9 miesięcy to niezła opcja. Ale w VW Banku widzę 5,5%, więc szału nie ma.

IRR
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Toyota – potwierdzam 6,2%
VW – Lokata Plus – 6,5% stałe na 6 miesięcy (dokładnie 179 dni).
VW – Lokata 5 Plus – 5.5% zmienne na 1-10 lat
Najlepiej pobrać pdf z oprocentowaniem ze strony VW.

Admin
1 rok temu
Reply to  IRR

No to są dość dobre opcje

Marek
1 rok temu

Na początku ubiegłego roku mówiłem że obniżka stóp procentowych nastąpi tuż przed wyborami najpewniej w październiku pomyliłem się niewiele obniżka stóp procentowych w październiku była i owszem ale nie tylko była również we wrześniu. Tuż po wyborach gdy nastąpiła zmiana władzy moja opinia co do perspektywy stóp procentowych zmieniła się w ten sposób iż uważałem iż glapus drukus nie nie obniży stóp do czasu kiedy ponownie PiS wróci do władzy. Wszystkim którym to mówiłem uważali że to jakaś szalona opinia a patrzcie ona jest coraz bliższa realizacji. Na tym polega dramat polskiej polityki pieniężnej że jest ona podporządkowana wyłącznie interesom… Czytaj więcej »

Admin
1 rok temu
Reply to  Marek

Panie Marku, jest Pan wieszczem, ale proszę pamiętać, że jak gospodarka siądzie na dobre (a niewiele jej brakuje), to inflacja nie będzie problemem, podobnie jak ceny energii i ich mrożenie lub nie. Także nie jest jeszcze pewne, że ta wróżba się spełni 😉

Marek
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Tylko że Pan panie Macieju wciąż chyba trochę naiwnie wierzy że na obecnego prezesa NBP inflacja ma jakieś znaczenie w ustalaniu stóp procentowych. Ja w to już nie wierzę dla niego jedyne kryterium w ustalaniu stóp procentowych to jest polityka partyjna PiS. Była już taka kpina jeżeli dobrze pamiętam to w połowie tego roku kiedy inflacja osiągnęła swój najniższy pułap 2% że stopy procentowe na poziomie około 6% są dobre przy obecnej inflacji 2%jak i przy inflacji która była nieco ponad rok temu 18,5%

Admin
1 rok temu
Reply to  Marek

Ma Pan rację, ale to nie prezes NBP ustala stopy, tylko Rada Polityki Pieniężnej. Ona się będzie stopniowo zmieniała, a jej członkowie obecni również mogą zmieniać opinie (kilka tygodni temu ktoś z „glapińskich” członków RPP mówił, że warto przyspieszyć rozmowę o obniżce stóp). Jeśli inflacja będzie spadała, to „jastrzębie” znajdą się pod presją

Łukasz
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

RPP została wybrana w większości w 2022 i zgaduje, że członkowie wybrani przez sejm i prezydenta będą głosowali tak jak prezes Glapiński. Czyli istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że do 2028 roku Pan Glapiński będzie robił wszystko, żeby PiS (albo jego klon) wrócił do władzy. Wystarczy przeanalizować jakie fikołki intelektualne robił Pan Prezes w przeszłości.

Admin
1 rok temu
Reply to  Łukasz

Ale któryś z członków „prezydenckich’ się kilka tygodni temu zaczął wyłamywać. Wszystko w „rękach” inflacji

maks
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale ludzie przecież członkini wybrana przez senat czyli obecną koalicje rządzącą prof. Tyrowicz od kilku lat proponuje podwyższenie stóp o ok. 2% więc wcale Glapiński nie jest największym jastrzębiem . A swoją drogą za oszukańcze wizje z obniżeniem podatku Belki ja na pewno nie zagłosuję w wyborach prezydenckich za kandydatem PO.

Admin
1 rok temu
Reply to  maks

Pani Tyrowicz w jednej drużynie razem z Panem Glapińskim, świat się kończy 😉

erdwa
1 rok temu
Reply to  maks

Tak tak… Nie zagłosuje na tych za których rządów realnie zarabia na bezpiecznych papierach bo jest podatek, a zagłosuje na gości którzy przez 6 lat zarzynali oszczędności ujemną stopą , czyli demolowali nam oszczędnosci i jeszcze kazali sobie z tego tytułu płacić tą samą Belkę. Brawo. Logiczne to jak teologia Donatystów. Tylko czemu tacy jak ty mają głos w wyborach? przecież wam 5 zł do ręki nie powinno się dawać bo sobie krzywdę nimi zrobicie, a co dopiero kartkę wyborczą.

Ppp
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Kolega Marek ma rację. A jeśli w wyniku umocnienia PLN będą tańsze paliwa, to tego siadania gospodarki też bym się nie obawiał. Nasza gospodarka może siąść z powodów demograficznych, ale nie w ciągu najbliższego roku no i to nie jest problem stóp procentowych. A obniżka cen mieszkań, to nie „siadanie”, lecz powrót na właściwe miejsce – teraz ceny są mocno zawyżone.
Pozdrawiam.

Admin
1 rok temu
Reply to  Ppp

No tak, ale nie mieszajmy normalizacji cen mieszkań po wzroście o 20% w ciągu roku (tutaj nawet spadek o 10% nie byłby niczym dziwnym) z inflacją, bo zakupy mieszkań chyba są słabo uwzględniane w koszyku inflacyjnym…

Jarek
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Czyli wychodzi, że wysokie stopy nie zwalczyły inflacji, ale za to zajechały nam gospodarkę?

Admin
1 rok temu
Reply to  Jarek

Jeszcze się tak nie okazało, ale może się okazać. Bo wysokie stopy działają na inflację „rynkową”, a nie „regulacyjną”. Nie ma znaczenia jak wysokie będą stopy, jeśli rząd podwyższa ceny regulowane, to powoduje inflację niezależną od tego.

PawełS
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale co to obchodzi Glapę? I tak cała wina będzie na Tuska, więc jeśli Marek ma rację (a moim zdaniem ma) to będzie cienko :/

Admin
1 rok temu
Reply to  PawełS

Glapę może i nie obchodzi, ale tam jest jeszcze paru innych, par excellence, członków. No i ciekawe kiedy wymiana jakiejś partii członków RPP.

Alex
1 rok temu
Reply to  Marek

A ja Panu Gapińskiemu serdecznie dziękuję za drogie € i $,o CHF nie wspomne,za to wspomne ze dzięki niemu przeciętnie oszczędzający Polacy stracili min.25% swoich oszczędności na skutek drastycznie długiego okresu trzymania stop % znaczaco poniżej rozsądnego minimum.

Marian
1 rok temu

Dlaczego Adam Glapiński będzie teraz jastrzębiem?Bo pan prezes jest teraz w opozycji. To robi swoją robotę najlepiej jak może. Teraz rząd może coś zrobić, np zamiast na developerów dać na prąd. I już inflacja nie będzie rosnąć aż tak.

Admin
1 rok temu
Reply to  Marian

Racja, jeśli rząd przyłoży się do pokonania inflacji, to prezes NBP nie będzie miał ruchu.

PawełS
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale co to znaczy „nie będzie miał ruchu”? Ktoś go do tych obniżek fizycznie zmusi?

Admin
1 rok temu
Reply to  PawełS

Oni tam głosują większością, a jest ich dziewięcioro. Sam prezes nic nie może

PawełS
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

W teorii tak. W praktyce grupa przydupasów Jastrząba jest na tyle liczna, że jeśli tylko im nie puści guma, to mogą przecież robić, co chcą – są wszak niezależni i do niczego ich zmuszać nie można 😉 jedyny środek przymusu, jaki widzę, to zdenerwowany lud pod siedzibą NBP. Ale czy znalazłaby się odpowiednio duża grupa? Ja na to pytanie nie znam odpowiedzi 😉

Admin
1 rok temu
Reply to  PawełS

Hmmm… Ja chyba postoję. Z dwojga złego wolę stopy za wysokie niż za niskie. Mniejsze szkody.

PawełS
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Akurat pod tym względem w zupełności się z Panem zgadzam 😉

Po prostu nie zgadzam się z nadzieją, że rząd jest w stanie jakimikolwiek działaniami zmusić RPP do czegokolwiek. Oczywiście chodzi o rząd Tuska, bo rząd Kaczyńskiego (lub jego wysłannika) byłby w innej sytuacji 😉

Admin
1 rok temu
Reply to  PawełS

Rząd może nie, ale inflacja – już tak. Więc jeśli rząd będzie antyinflacyjny, to moim zdaniem może spowodować zmianę sytuacji w RPP. Tylko to nie jest łatwe, rzecz jasna

Ppp
1 rok temu

Dziwnie się czyta artykuł, we którym DOBRO jest nazywane ZŁEM i odwrotnie.
Inflacja nadal jest znacząco ponad 4%, nie widać spadków, więc nadzieje na obniżki stóp w pierwszej połowie 2025 były nierealne.
PLN nie jest drogi – 4,27 za EUR, to zaledwie zejście do górnej granicy stanów średnich – drogi złoty zaczyna się na 3,99 za EUR.
A jeśli kogoś tak boli te umiarkowane 5,75%, to proponuję zapoznać się z sytuacją w Rosji – pociecha gwarantowana!
Pozdrawiam.

Admin
1 rok temu
Reply to  Ppp

Pan nieprawidłowo zinterpretował ten artykuł. My częściej stajemy w obronie posiadaczy kapitału, niż ich nieposiadaczy. Więc nie mówimy, że wyższe stopy procentowe przy wyższej inflacji to zło. Ale nie wykluczamy, że inflacja będzie niższa niż myśli prezes NBP

Jarek
1 rok temu

No wszyscy tu o inwestowaniu, a czy ktoś rozważa aspekt demograficzny wysokich stóp? Zakładam, że wiele młodych małżeństw, które wzięło w ostatnich latach kredyt hipoteczny odwleka decyzję o dziecku, gdy sporą część dochodów spala kredyt. Nie mówiąc już o tych, które teraz w ogóle szans na kredyt nie mają.

Admin
1 rok temu
Reply to  Jarek

Bardzo ciekawy punkt widzenia, aczkolwiek obawiam się, że to jest czynnik bardzo trudno mierzalny…

Demografia? Na innym blogu
1 rok temu
Reply to  Jarek

Przypomnę, że ten blog nazywa się „Subiektywnie o FINANSACH”. Blog o demografii i problemach młodych małżeństw jest gdzie indziej. A odpowiedź na pytanie „co mają robić, ci którzy szans na kredyt nie mają?” została udzielona publicznie już wiele lat temu, a mianowicie „niech wyjadą za granicę”.

Belbeniusz
1 rok temu
Reply to  Jarek

 Zakładam, że wiele młodych małżeństw, które wzięło w ostatnich latach kredyt hipoteczny odwleka decyzję o dziecku”
Założenie trudne o udowodnienia, wydaje mi się, że jak już ktoś wziął kredyt i mieszka na swoim to nie będzie odwlekał.
Z punktu widzenia demograii bardziej martwiłbym się tymi, którzy wynajmują- warto wziąć pod uwagę, że ze względu na ochronę lokatorów rodzinie z dziećmi trudno jest znaleźć mieszkanie. To nie jest głos za kredytem 0% i podobnym potworkom, a przeciw niemu- raczej za zmianami przepisów żeby betonowe złote przestało być najlepszą inwestycją w Polsce- czyli zwiększeniem ich dostępności).

Jan
1 rok temu
Reply to  Jarek

Jeżeli nie mają dzieci bo są wysokie stopy procentowe to nie stać ich na dzieci. Łatwo to policzyć realnie stopy spadną pewnie 2-2,5% jeżeli dopiero co wzięli kredyt na 0,5mln zł, to rata na obniżce stóp spadnie im o jakieś 800-1000 zł, a po urodzenia dostaną 800 zł od państwa. To wychodzą na zero.

Tomasz
1 rok temu

Odnośnie nadwyżek, plan na 25/26 mam następujący – roczne obligi na 25 (na przeczekanie), od stycznia 26 akumulacja BTC według cykliczności – bessa, nie jest to porada finansowa i diabli wiedzą czy kolejny raz cykliczność zadziała (ETF-y) 😉 pozdrowienia dla ciułaczy, sorry za delikatny off-topic

Admin
1 rok temu
Reply to  Tomasz

Ależ Pan jest kozakiem, manewrując kapitałem między obligacjami skarbowymi i kryptowalutami 😉

Kozak?
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

I kozak czasem z konia spadnie …

Marek
1 rok temu

Mechanizm jest prosty – dopóki rządzili sojusznicy Glapy, to był „gołębiem”, a NBP dokonywał wręcz cudów księgowych, żeby wykazać sztuczny zysk na koniec roku, który potem wypłacano do budżetu. Odkąd rządzą przeciwnicy Glapy, to nagle został „jastrzębiem”, a NBP zaczął wykazywać straty. Innego uzasadnienie nie ma. Argumenty odnoszące się do prognoz inflacyjnych itp. są konstruowane ex post, dla uzasadnienia decyzji podejmowanych ze względów politycznych. Politycznie sterowany prezes banku centralnego był bardziej niebezpieczny wtedy, gdy był sojusznikiem rządu, bo mógł więcej napsuć nadmiernie luźną polityką pieniężną. Teraz świeżo nawrócony „jastrząb” może utrudnić życie rządowi, obciąć kilka dziesiątych procenta z wzrostu PKB… Czytaj więcej »

Admin
1 rok temu
Reply to  Marek

Paradoksalnie nawet jeśli uznamy, że prezes NBP wtedy był szkodnikiem i teraz jest szkodnikiem, to tym razem szkody może zrobić znacznie mniejsze (przynajmniej z punktu widzenia posiadacza jakichkolwiek aktywów)

Gregory
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Powiem tak, dość wysokie stopy procentowe chronią też zyski banków… a kto jest głównym beneficjentem dywidendy państwowych banków? Aaa 🙂

Admin
1 rok temu
Reply to  Gregory

Pytanie który strumień pieniędzy jest większy – ten z dywidend bankowych płynący do Skarbu Państwa czy ten, którego nie będzie z powodu silnego złotego i braku zysków NBP 🙂

Janina Nowak
1 rok temu

Ulubienica mediów liberalnych Joanna Tyrowicz nieustannie głosuje, aby stopy PODWYŻSZYĆ, a nie obniżyć. Od razu chce radykalnie podwyższyć o 200 pb. Jeśli obecna koalicja centrolewicowa utrzyma się do wyborów parlamentarnych w październiku 2027, to do tego czasu nie ma co marzyć o obniżce. Glapiński nie zrobi prezentu swoim przeciwnikom politycznym. Na razie prezent dostają banki, a nie ich klienci. Zarządy naszych banków zadowolone. Nadal można jechać z drogimi kredytami. Przecież nic nie szkodzi, aby już teraz banki oferowały kredyty z niższym oprocentowaniem, a nie w standardzie miały te z maksymalnym oprocentowaniem. Czy któryś z banków ma obecnie w ofercie kartę… Czytaj więcej »

Admin
1 rok temu
Reply to  Janina Nowak

To prawda, w siedzibach banków szampan leje się teraz strumieniami

erdwa
1 rok temu

Hmmm… No to teraz pomyślmy. Glapa, zgodnie z przewidywaniami stał się monetarną harpią. Co to oznacza dla aktywów? Oznacza to przede wszystkim to zduszenie inflacji na dłuższy okres. Daję temu ok 4-5 lat. Przy opcji że PIS wygrywa wybory za 3 lata. Jesli wygra PO to dalej będziemy mieli restrykcyjną politykę monetarną więc i dalej duszenie gospodarki stopami, nawet jeśli bedą kosmetycznie obniżane. Co w takiej sytuacji? Obligacje EDO/COi niedoważać. Co oparte na stopie nbp przeważać. Wibor zacznie wyceniać obniżki i będzie spadał szybciej niż stopa NBP więc to też należy brać pod uwagę. Ale największym hitem w średnim terminie… Czytaj więcej »

Admin
1 rok temu
Reply to  erdwa

W dłuższej perspektywie fundusze obligacji (i ETF-y oparte na indeksach obligacji) na pewno pokażą jakość. Ale pytanie jak będzie w krótkiej perspektywie – tutaj chyba żniwa się odsuwają w czasie

erdwa
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Paradoks taki że w Europie agresywna polityka celna w wykonaniu Trumpa bardzo spadkom rentownosci by pomogła, a w USA przeszkodzila. I odwrotnie – łagodniejsza wersja Trumpa pomoże w spadkach obligacjom USA a może spowolnić tempo obniżek w Europie. Jak będzie – zobaczymy, ale generalnie to ja wolę obecnie obligacje eurowe niż polskie. Glapinski potwierdził że jest nieprzewidywalny, duży deficyt, ryzyko gopolityczne wiec i dla waluty .Ergo zagranica nie jest zainteresowana polskim długiem lokalnym a nasze banki chyba już mocno się zakorkowały tymi papierami. Gdyby nie wyceny na NYSE to kupowałbym akcje, ale IMHO pewne wskaźniki doszły do poziomów już dla… Czytaj więcej »

Konrad S.
1 rok temu

Smarowana bułeczka z masełkiem na śniadanie w banku jest, a na serwetce kilka zer lub promes zapisanych niebieskim długopisem na kabelku. Stopy procentowe nijak się mają do inflacji, to jeden ze składników, o wcale nienajwiększej wadze. Idąc tokiem rozumowania prezesa NBP, nie należało dziś wstawać z łóżka, bo za kilka miesięcy można się rozchorować 🙂

Pytanie brzmi – może w takim razie RPP będzie się zbierała raz na kwartał i otrzyma 1/3 pensji? Przecież posiedzenia decyzyjne co miesiąc nie są nikomu potrzebne 🙂

Admin
1 rok temu
Reply to  Konrad S.

Posiedzenia nie są potrzebne, ale prezes lubi potem wystąpić. Raz na kwartał to za rzadko 😉

Konrad S.
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Może jakieś konferencje dla studentów SGH w takim razie, gdzie w panelu będzie p. prezes? Albo sympozja lub cykl wywiadów w TVP?

Admin
1 rok temu
Reply to  Konrad S.

Brzmi dobrze. Chociaż gdybym był prezesem, to bym się na studentów SGH nie wystawiał 😉

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu