5 lipca 2021

Masz oszczędności w banku i obawiasz się o ich wartość? Prezes NBP brutalnie (lecz chyba niechcący) zdradził „tajemnicę pontyfikatu”

Masz oszczędności w banku i obawiasz się o ich wartość? Prezes NBP brutalnie (lecz chyba niechcący) zdradził „tajemnicę pontyfikatu”

Czy prezes NBP wreszcie zaczął się obawiać, że spirala inflacyjna nakręci się za bardzo i stanie się nie do opanowania? W wywiadzie dla „Financial Times” zapowiedział, że jeśli Polacy masowo pójdą po podwyżki pensji, to podwyżka stóp procentowych jest możliwa jeszcze w tym roku. Z kolei w wywiadzie dla platformy Salon24 niechcący zdradził „tajemnicę pontyfikatu”, czyli przyczyny, dla których toleruje niskie stopy procentowe i wysoką inflację. „Brutalnie powiedziałbym tak: bogaci to mnie mniej obchodzą”

Zastanawiamy się czasem na „Subiektywnie o Finansach” nad pobudkami kierującymi postępowaniem prezesa NBP, który rękami i nogami broni się przed podwyższaniem stóp procentowych. Wiadomo, że to decyzja, której nie podejmuje jednoosobowo prezes banku centralnego (lecz cała Rada Polityki Pieniężnej, której szef NBP jest przewodniczącym, ale ma jeden głos z dziesięciu), ale stanowisko prezesa oraz jego słowa mają w tej sprawie znaczenie.

Zobacz również:

Polska ma jedne z najniższych (realnie ujemnych) stóp procentowych (czyli relacja między oprocentowaniem depozytów a inflacją należy do najbardziej niekorzystnych). Inne kraje naszego regionu już podjęły decyzję o symbolicznej podwyżce stóp procentowych. A nasz NBP wciąż mówi, że woli poczekać. Choć przecież są przykłady krajów, które czekały za długo – jak Turcja.

Na co chce czekać NBP, gdy wartość oszczędności Polaków zgromadzonych w bankach topnieje realnie w tempie 5% w skali roku? W tym tempie za 10 lat każde 10 000 zł ulokowane w banku będzie realnie warte tyle, co 5000 zł teraz. Tymczasem głównym zadaniem banku centralnego jest ochrona wartości złotego.

Prezes NBP dla „Financial Times”: podwyżka stóp możliwa jeszcze w tym roku

Prezes polskiego banku centralnego udzielił właśnie wywiadu dla „Financial Times”, powtarzając mantrę, że „nie podziela krótkoterminowych obaw o inflację”. Glapiński powiedział, że dane dotyczące inflacji obecnie „nie są niepokojące”. Dodał jednak, że  Narodowy Bank Polski będzie wypatrywał sygnałów świadczących o tym, że rosnące płace powodują wzrost cen.

„Jeśli zauważymy tendencję, że w ciągu kilku kwartałów wzrost cen może być napędzany przez czynniki o charakterze popytowym, wówczas będziemy działać. Kiedy to nastąpi? Trudno określić to precyzyjnie, jednak raczej nie wcześniej niż jesienią tego roku. A może dopiero w połowie przyszłego roku. (…) Czekamy, aż ożywienie gospodarcze się ugruntuje. Następnie będziemy obserwować, czy istnieje ryzyko wzrostu inflacji. I na pewno się nie zawahamy – będziemy działać natychmiast, jak tylko będzie to konieczne”

– powiedział prezes Glapiński dziennikarzowi „Financial Times”. Kłopot w tym, że jak już spirala płacowo-popytowa się nakręci, to prezes NBP może się znaleźć z ręką w nocniku, bo będzie musiał reagować gwałtownie, destabilizując sytuację np. kredytobiorców i miażdżąc rynek nieruchomości. Prezes NBP jednak i w tej dziedzinie nie widzi na razie zagrożeń wynikających z ultraniskich stóp i wysokiej inflacji.

Obecnie w sektorze nieruchomości nie ma żadnych oznak występowania baniek napędzanych przez niskie stopy procentowe. I nie spodziewamy się ich wystąpienia. Niskie stopy procentowe utrzymują się dopiero od stosunkowo bardzo krótkiego czasu i zaczniemy wychodzić z ich obszaru już w następnym roku. Natomiast cykle na rynku nieruchomości są znacznie dłuższe”

Choć więc prezes NBP powoli zmienia retorykę i zaczyna przebąkiwać o możliwości wzrostu stóp procentowych (pamiętacie, jak jeszcze kilkanaście miesięcy temu ogłaszał, że do końca kadencji nie wyobraża sobie, żeby stopy procentowe poszły w górę), to wciąż obstawia w kasynie scenariusz, w którym inflacja „zniszczy się sama”, bez konieczności zbytniego podnoszenia stóp.

Jeśli ktoś się dziwi podejściu prezesa NBP do inflacji – najpierw mówił, że jej w ogóle nie ma, potem, że jest tylko chwilowa i zaraz zgaśnie, a teraz że „wynika z przyczyn niezależnych od polskiej polityki pieniężnej” – to może przestać się dziwić po przeczytaniu innej z ostatnich wypowiedzi Adama Glapińskiego – tej dla platformy Salon24 (wywiad jest mocno promowany także na stronie głównej NBP). Prezes NBP dał w niej do zrozumienia, że ludzie, którzy mają znaczne oszczędności w polskiej walucie… w ogóle niespecjalnie go interesują. Naprawdę!

Masz pieniądze? Prezes NBP cię nie przytuli, nawet jeśli to są złote

Ale po kolei. Jeśli chodzi o przyczyny niskiej dochodowości lokat bankowych to szef NBP rozkłada ręce i mówi, że lepiej nie będzie, bo na całym świecie stopy procentowe są niskie i coraz niższe:

Trzeba się przyzwyczaić, że dochody ze zwykłych lokat są i pewnie pozostaną niewielkie. To jest zjawisko globalne i wynika z czynników strukturalnych, w tym demograficznych, które powodują, że jest nadmiar oszczędności względem inwestycji”

Szef NBP pomija jednak, że nie tutaj jest źródło problemu, lecz w jednocześnie wysokiej inflacji. To, że oprocentowanie pieniędzy w banku wynosi zero, nie boli pod warunkiem, że inflacja też wynosi zero. A za to, że w Polsce inflacja nie wynosi zero, tylko 5% rocznie, w pewnej części odpowiada jednak polityka pieniężna NBP. Prezes NBP zapytany o to, jak w takiej sytuacji lokować oszczędności, brnie dalej w swojej narracji i mówi tak:

„Wielokrotnie wskazywałem, że to nie jest problem przeciętnego Polaka. Przeciętny Polak ma oszczędności bardzo niewielkie. Bogaci się zastanawiają, w co inwestować”.

Nie wiem, czy dobrze rozumiem, ale prezes Adam Glapiński chce nam chyba powiedzieć, że przeciętny Polak ma w banku takie grosze, że nie ma dla niego znaczenia, czy dostanie 20 zł odsetek w skali roku czy też 2 zł ,a zatem – czy jego małe oszczędności będą topniały w tempie 5% rocznie czy tylko 1% rocznie. Są i tak na tyle małe, że to nie od nich zależy los ciułacza. A jeśli ktoś ma większe pieniądze?

„Brutalnie powiedziałbym tak: bogaci to mnie mniej obchodzą, bo to jest jednak niewielka część polskiego społeczeństwa. (…) Tych ludzi jest w Polsce mało. Moim zdaniem bogaci to ci, którzy zastanawiają się, czy kupować mieszkania w kraju czy za granicą, czy np. w miejscowościach wypoczynkowych. Nie mają tak zwanych trosk dnia codziennego. Kupują dobra luksusowe”.

Narracja prezesa NBP dotycząca sytuacji, którą „wyprodukował”, czyli zerowych stóp procentowych w powiązaniu z bardzo wysoką inflacją, jest więc następująca: biednym wszystko jedno jaka jest inflacja i oprocentowanie ich oszczędności, a bogaci sobie poradzą, bo nie trzymają pieniędzy w bankach.

Prezes Adam Glapiński umościł się więc w wygodnej pozycji człowieka, którego polityka utrzymywania głęboko ujemnych stóp procentowych nie będzie miała żadnego znaczenia dla losu Polaków, bo albo mają za mało pieniędzy, albo za dużo pieniędzy, żeby to odczuli.

Czytaj też: Tusk o rządach PiS, że to 3D. Dług, daniny, drożyzna. Ma rację? Co mówią liczby? (subiektywnieofinansach.pl)

Polska oczami szefa NBP: kraj biednych i multimilionerów?

Jeśli tak na to patrzymy, to okazuje się, że obecna polityka NBP jest dobroczynna, bo skoro wszystkie negatywne skutki uboczne są bez znaczenia, to pozostają tylko korzyści: nieomal gwarancja niskiego kursu złotego (co pomaga eksportowi i przemysłowi, którym Polska stoi) oraz niższe koszty obsługi zadłużenia państwowego. Piękne, ale nieprawdziwe. I to z kilku przyczyn.

Po pierwsze: to nieprawda, że nie ma w Polsce ludzi, których bolą realnie ujemne stopy procentowe. Zgodzę się z Adamem Glapińskim, że ludzi prawdziwie zamożnych (dolarowych milionerów) jest w Polsce mało. Niedawno nawet pokazywałem wyliczenia mówiące o tym, ilu ich mniej więcej tutaj mamy.

Natomiast bilion złotych oszczędności w bankach to nie są wyłącznie groszowe oszczędności biednych (którym jest wszystko jedno, ile dostaną odsetek) oraz multimilionerów, którzy nie trzymają pieniędzy w bankach, tylko je inwestują w akcje, obligacje, złoto i nieruchomości. Są jeszcze ludzie „w drodze”, czyli średniozamożni, posiadający już po kilkaset tysięcy złotych oszczędności, własne mieszkanie i samochód, ale jeszcze nie są to multimilionerzy. To kilka milionów ludzi, których prezes Glapiński pomija w swojej argumentacji, bo tak mu wygodnie.

„W Polsce nie ma jeszcze klasy średniej. Osoby, które pobierają nawet wyższe [niż średnia krajowa] wynagrodzenie, to jeszcze nie jest klasa średnia. Klasa średnia z każdego punktu widzenia, socjologicznego czy ekonomicznego, to są ludzie, którzy są niezależni finansowo, majątkowo, którzy mają poczucie pewności, nie boją się utraty pracy, mają pewne zasoby, mają na wykształcenie następnego pokolenia, mają wyposażone mieszkania, a przede wszystkim są to posiadacze dobrze prosperujących niewielkich i średnich przedsiębiorstw. U nas większość przedsiębiorców ma mikroprzedsiębiorstwa, z których zysk jest na poziomie przeciętnej pensji”

– dodał prezes NBP. I – jakkolwiek bardzo mi się podoba jego definicja klasy średniej (zgadzam się, że jeszcze jej w Polsce prawie nie mamy) – to nie dowodzi ona, że Polska dzieli się tylko na ludzi, którzy mają za mało, i tych, którzy mają za dużo pieniędzy, by ujemne stopy procentowe ich bolały.

Po drugie: wszyscy posiadacze oszczędności w polskich złotych powinni obchodzić prezesa NBP w takim samym stopniu. Został on powołany na swoje stanowisko po to, by bronić wartości złotego, niezależnie od tego, czy ktoś ma 10 000 zł jednostki tej waluty czy też 1000.000 zł albo i 50 000 000 zł. Nawet bardzo bogaci ludzie trzymają w bankach niewielką część swojego portfela inwestycji. Jasne, że od wartości tych pieniędzy nie zależy ich los, ale oni też mają prawo, by ich pieniądze w polskich złotych były przedmiotem troski szefa NBP.

Dlaczego wysoka inflacja uczyni biednych jeszcze biedniejszymi?

Po trzecie: bogaci, którzy prezesa NBP „mniej obchodzą”, w warunkach stworzonych przez niego decydują o tym, że biedni są jeszcze biedniejsi. Co mam na myśli? Bańki spekulacyjne. To głęboko ujemne stopy procentowe w Polsce są odpowiedzialne za szybki wzrost cen nieruchomości. Bogaci, podskórnie czując, że prezesa NBP „mniej obchodzą”, zabierają pieniądze z banków i idą kupować mieszkania, przez co „normalnych ludzi” na te mieszkania coraz bardziej nie stać.

Prezes NBP może się więc nie przejmować, że dzięki jego polityce pieniężnej ktoś nie zarobił 20 zł odsetek (to rzeczywiście może być niezbyt martwiące, aczkolwiek dla niektórych nawet 20 zł ma wartość), ale powinien się przejmować, że przez jego poczynania bogatsi stają się jeszcze bogatsi, a biedni – jeszcze biedniejsi.

Po czwarte: nawet ci, którzy (prawie) nie mają pieniędzy w bankach, ucierpią z powodu inflacji. Prezes NBP woli rozpędzać gospodarkę (dzięki niskiemu kursowi walutowemu i niskim kosztom obsługi długu), niż wspierać tych, którzy mają w bankach pieniądze. I to można próbować zrozumieć: lepsza koniunktura to wyższe pensje, które też są dobrem w gospodarce. „Lepiej, żeby ludzie bez oszczędności mieli wyższe pensje, niż żeby ci z oszczędnościami mieli wyższe odsetki” – to jest punkt widzenia, który nie do końca mi się podoba, ale ma pewne racje.

Cienkość polega na tym, że inflacja zżera nie tylko oszczędności w bankach, ale i wartość wynagrodzeń. A z kolei wartość wynagrodzeń nie rośnie wszystkim w równym stopniu. Wysoko wykwalifikowany pracownik będzie mógł wywalczyć wyższą podwyżkę, a ten niżej wykwalifikowany, biedniejszy – mniejszą. I niekoniecznie ona wystarczy, by pobić inflację.

Czytaj o obligacjach antyinflacyjnych: Inflacja się rozpędza. Czy obligacje antyinflacyjne bardziej się opłacają? (subiektywnieofinansach.pl)

Prezes NBP nie jest od lubienia bogatych ani biednych

Widzę więc w rozumowaniu prezesa NBP błędy – lub zamierzone luki – które czynią je niebezpiecznym. I to zarówno dla tych, którzy nie mają oszczędności, ale chcieliby mieć wyższe pensje, jak i dla tych, którzy mają oszczędności, ale jeszcze nie są dolarowymi milionerami.

Generalnie jestem w stanie zrozumieć sytuację, w której dla polityka ważniejsze są etaty i wyższe pensje ludzi niemających oszczędności niż odsetki dla tych z oszczędnościami. To kwestia priorytetów – czy chcemy wspierać akumulację oszczędności (i ewentualnie potem próbować je uruchomić w celu pobudzenia inwestycji) czy też interesuje nas bardziej pobudzanie bieżącej koniunktury kosztem niszczenia tych oszczędności.

Skutki uboczne będą takie, jakie nakreśliłem powyżej – być może niespecjalnie korzystne dla najbiedniejszych. Ale w interesie każdej partii populistycznej, która „żyje” z tego, że dostarcza socjał swojemu elektoratowi (zwykle najbiedniejszym), jest prowadzić politykę, która „produkuje” ludzi uzależnionych od tego socjału. I z tego punktu widzenia nawet jak coś pójdzie nie tak i biedni staną się jeszcze biedniejsi – mała strata.

Tyle że tego rodzaju priorytety – jakkolwiek by je oceniać – nie bardzo mieszczą się w ramach mandatu prezesa NBP. On ma dbać o wartość pieniądza (niezależnie od tego, czy obywatel ma go więcej czy mniej). A dopiero po spełnieniu tego warunku może mieć inne priorytety wynikające z tego, że bardziej lubi bogatych albo biednych, do czego oczywiście ma pełne prawo.

———————

SPRAWDŹ INWESTYCJE ZE ZNAKIEM JAKOŚCI SAMCIKA:

>>> Oszczędzaj na emeryturę i dostań 400 zł „samcikowej” premii. Chcesz dostać 200 zł premii za zainwestowanie 2000 zł albo 400 zł premii za zainwestowanie z myślą o dodatkowej emeryturze 4000 zł? Kliknij ten link albo ten link oraz wpisz kod promocyjny msamcik2021.

>>> Zainwestuj ze mną w fundusze z całego świata bez prowizji. Chcesz wygodnie – przez internet – oraz bez żadnych opłat lokować pieniądze w funduszach inwestycyjnych z całego świata? Skorzystaj z platformy F-Trust rekomendowanej przez „Subiektywnie o Finansach”. Kupuję tam fundusze. Inwestowanie bez opłat dystrybucyjnych po wpisaniu kodu promocyjnego ULTSMA. w tym poradniku najważniejsze rady, w co teraz inwestować.

>>> Zainwestuj w ETF-y z całego świata. Proste inwestowanie w ETF-y u robodoradcy możliwe jest dzięki platformie Finax, w której ja również trzymam kawałek oszczędności. Dzięki temu linkowi zainwestujesz tam pieniądze łatwo i wygodnie.

>>> Wypróbuj fundusze od najsłynniejszych firm zarządzających na świecie. Może warto trzymać pewną część swoich oszczędności pod zarządzaniem ludzi, którzy mogą o sobie powiedzieć: „osobiście znam Warrena Buffeta”? Fidelity, Schroeders, AllianceBernstein – fundusze tych legendarnych firm dostępne są dla klientów mBanku. Zachęcam do sprawdzenia na tej stronie.

>>> Zastanawiając się nad sposobami lokowania oszczędności zapewne nie myślimy o tym, że mógłby nam w tym pomóc… robot inwestycyjny. Robot jako doradca dla początkującego inwestora może być jednym z lepszych wyborów. Dlaczego? Wyjaśniam w tym artykule.

Czytaj więcej o tym: Co (kto?) to jest robodoradca? I komu jego pomoc może się przydać? Dlaczego roboty na dobre zaczęły pomagać nam w inwestowaniu oszczędności?

Przeczytaj też: Brak oprocentowania w bankach skłania do refleksji? „40% Polaków już otwartych na inwestowanie”. Ale jeszcze się boją. Rada? „Korzystajcie z robodoradcy!”

Zerknij też, jak to wygląda na Zachodzie: Robodoradcy – jak zarządzają pieniędzmi konsumentów w najbogatszych krajach świata? Warto się dowiedzieć, bo u nas też wkrótce to może tak wyglądać

—————————

SKORZYSTAJ Z BANKOWEGO OKAZJOMATU SAMCIKA:

Sprawdź „Okazjomat Samcikowy” – aktualizowane na bieżąco rankingi lokat, kont oszczędnościowych, a także zestawienie dostępnych dziś okazji bankowych (czyli 200 zł za konto, 300 zł za kartę…). I zacznij zarabiać. Masz zero na lokacie i koncie oszczędnościowym? Zarabiaj przynajmniej tak:

>>> Ranking najwyżej oprocentowanych depozytów

>>> Ranking kont oszczędnościowych. Gdzie zanieść pieniądze?

>>> Przegląd aktualnych promocji w bankach. Kto zapłaci ci kilka stówek?

zdjęcie tytułowe: NBP.pl/Kraken Images/Unsplash

Subscribe
Powiadom o
75 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Stef
2 miesięcy temu

Zawsze mnie zastanawia to wspieranie eksporterów słabym PLN:
1. Producent okien: importuje granulat PCV, maszyny, szyby a eksportuje okno
2. Producent rur izolowanych importuje rury, izolację, maszyny, kleje.

Obaj część produkcji przeznaczają na rynek krajowy.
Czy to nie jest tak że w 90% ich kurs nie obchodzi?

W tłumaczeniach prezesa mamy jakiegoś producenta który 100% kosztów ponosi w PLN a 100% przychodów ma w EUR.

Max
2 miesięcy temu
Reply to  Stef

Mało tego, Niskie stopy i słaby PLN, to długoterminowe zabójstwo dla gospodarki. Mając niskie stopy i sztucznie osłabianą walutę, przedsiębiorcy przestają racjonalnie inwestować. Po co wprowadzać innowacje, obniżać koszty, zwiększać efektywność, jak i tak jest zysk wynikający ze słabej waluty i prawie darmowego kredytu. Dla mało innowacyjnej polskiej gospodarki to gwóźdź do trumny,

Pan Krzysztof
2 miesięcy temu
Reply to  Stef

Naszemu okupant ma jeszcze tańsza siłę roboczą. Reszta świnki Peppy i Pinokia nie obchodzi.

BdB
2 miesięcy temu
Reply to  Pan Krzysztof

Nikt nas nie okupuje. Zapewne pijesz do UE, jeśli tsk to powiesz skąd wzięlibyśmy 130 miliardów euro jakie otrzymaliśmy i wydaliśmy u siebie od 2004 r. Bylibyśmy bez tej kasy biedotą jak Ukraina.

Pan Krzysztof
2 miesięcy temu
Reply to  BdB

Dotacje są po to, żeby zachodnie firmy miały rynki zbytu, a my zadłużenie w bankach, co skutecznie hamuje nasz rozwój. Część pieniędzy z dotacji jest przepalana na biórwę lub wydawana na bzdury. 130mld ojro to ile to % pkb? Ile mld z tego to nasza składka? Do jakiego zadłużenia doprowadziły polskojęzyczne władze, żeby te dopłaty uzyskać? Okupacja nie musi oznaczać, że na każdym rogu będzie stać gestapo z karabinem. Wystarczy przejąć za psi grosz strategiczne sektory gospodarki tak jak to robił okupant w latach ’90. Podatki unijne i przymus wprowadzania dyrektyw to nie okupacja? Skoro mamy rzekomo demokrację, to może… Czytaj więcej »

BdB
2 miesięcy temu
Reply to  Pan Krzysztof

Sam sobie odpowiedz na te tendencyjne pytania. 130 mld vs 6 mld czyli na czysto dostaliśmy 120 mld. I bynajmniej nie na konsumpcję by się kredytować jak piszesz tylko na transformację z zaścianka w kraj z najnowszą infrastrukturą w Europie. Kiedyś był wymóg 25% inwestycji ze środków własnych, a 75% dawała Unia, teraz może dawać nawet 100%. Ich by nie było bez tej kasy. Gdybyś był człowiekiem tobyś myślał i to wszystko wiedział, ale będąc trollem piszesz to co masz pisać.

Pan Krzysztof
2 miesięcy temu
Reply to  BdB

Bilans samych transferów wynosi ~180mld do ~60mld. Koszty tej całej zabawy oczywiście są skrzętnie pomijane, ale kto by się przejmował, przecież jestem trolem 🙂

BdB
2 miesięcy temu
Reply to  Pan Krzysztof

„ Polska od 1 maja 2004 r., kiedy to weszliśmy do Unii Europejskiej, otrzymała z niej blisko 138 mld euro. W tym samym czasie zapłaciła składki przekraczające 6,1 mld euro. Czyli korzyści finansowe netto Polski w związku z przynależnością do Unii Europejskiej po siedemnastu latach członkostwa sięgają blisko 132 mld euro. ” – tyle w temacie trollu

Jacek
2 miesięcy temu
Reply to  Pan Krzysztof

(…)Dotacje są po to, żeby zachodnie firmy miały rynki zbytu, a my zadłużenie w bankach, co skutecznie hamuje nasz rozwój.(…)
Zaraz, zaraz… rynek zbytu bez zdolności nabywczej? Jakim cudem?

Pan Krzysztof
2 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Zadłużenie samo się nie zrobiło, zakłady same się nie sprywatyzowały za ułamek ceny. Podziwiam to bezrefleksyjne podejście i beztroska wiarę, że coś dostaliśmy od dobrodziei za darmo i bezinteresownie.

Jacek
2 miesięcy temu
Reply to  Pan Krzysztof

(…)zakłady same się nie sprywatyzowały za ułamek ceny(…)
To lepiej było je zlikwidować psie ogrodnika?

Pan Krzysztof
2 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Nie nadymaj się tak, bo Ci żyłka pęknie smyku. Część sprywatyzować na uczciwych zasadach, resztę zostawić. Na pewno nie należało niszczyć przemysłu ciężkiego, przetwórstwa, cementowni i zakładów elektrotechnicznych. W latach ’80 Chiny były biedniejsze od Polski. Nie wyzbyły się narzędzi produkcji, więc mogły prowadzić politykę gospodarczą jak chciały. Uprzedzając zarzuty o kradzież patentów powiem tyle, że lepiej okradać niż być okradanym, czego Chiny dotkliwie doświadczały od zachodu przez dlugi czas.

Jacek
2 miesięcy temu
Reply to  Pan Krzysztof

(…)Uprzedzając zarzuty o kradzież patentów powiem tyle, że lepiej okradać niż być okradanym, czego Chiny dotkliwie doświadczały od zachodu przez dlugi czas.(…)
OK. Taka twoja droga rozwoju gospodarczego…

Pan Krzysztof
2 miesięcy temu
Reply to  Jacek

„OK. Taka twoja droga rozwoju gospodarczego…”
Nic takiego nie napisałem. Odwracanie kota ogonem to typowy zabieg manipulacji osób, którym brak argumentów. Uprzedziłem po prostu często używany stereotyp, że Chiny doszły do potęgi, dzięki kradzieży patentów, co nie jest do końca prawdą. Bez dobrej organizacji i pracy nic by nie osiągnęli.

Jacek
2 miesięcy temu
Reply to  Pan Krzysztof

(…)Bez dobrej organizacji i pracy nic by nie osiągnęli.(…)
No i kraść też trzeba umieć…

Artur
2 miesięcy temu
Reply to  BdB

Bzdury pan piszesz.

Max
2 miesięcy temu
Reply to  Artur

Podaj mi ilość kilometrów dróg ekspresowych i autostrad, zbudowaną w latach 1990 – 2004, jak byliśmy wolni i bogaci, i w latach 2004 – 2021, jak byliśmy niewolnikami UE.

stef
2 miesięcy temu
Reply to  Max

2004 to juz programy przedakcesyjne, lepiej porównać 1991-99 i 2011-2019

BdB
2 miesięcy temu
Reply to  Artur

Masz rację, bilans to na plus 132 mld euro mea culpa.

Artur
2 miesięcy temu
Reply to  BdB

A ile zachodnie korporacje wyssały z Polski pieniędzy. Dlaczego Amazon rozbudowuje swoje magazyny w Polsce. Mamy tanią siłę roboczą. Ilu Polaków wyjechało z Polski na zachód za chlebem. Mimo 17 lat bycia w uni nadal jesteśmy tanią siłą roboczą. Jesteśmy przede wszystkim tanią montownia dla zachodu. Jesteśmy tak jak Chiny tyle tylko że Chiny się wycwaniły. Przerobili cały zachód w tym USA. A my nie mamy takich szans. My nie mamy takiego potencjału demograficznego żeby stanąć do konkurencji z zachodem. Jak chcieliśmy wprowadzić podatek cyfry to z ambasady USA już poszło pouczenie. Piszesz bilans na plus 132 mld euro. A… Czytaj więcej »

Jacek
2 miesięcy temu
Reply to  Artur

(…)Piszesz bilans na plus 132 mld euro. A ktoś policzył ile wróciło na zachód.(…)
Ponoć tylko 80%… mądrzej było zostawić sobie 100%.

Pan Krzysztof
2 miesięcy temu

Świnkę Peppę właśnie obchodzą najbogatsi, bo to oni hurtowo kupują mieszkania na wynajem, a inflacja najbardziej uderza w biednych, którzy odczuwają podwyżki cen i coraz mniej dostępne mieszkania dla młodych ludzi – potencjalnych emigrantów.

Ojejajeja
2 miesięcy temu

Oczywiście, że bogaci go mniej obchodzą, przecież bogaty pieniędzy w banku nie trzyma, a tani kredyt jest mu jak najbardziej na rękę.

Aleksander
2 miesięcy temu

Jak wiemy dla Glapy bogaty, to ten, co zarabia 5 tysięcy netto.

Max
2 miesięcy temu
Reply to  Aleksander

Według wiceministra(sic) Patkowskiego klasa średnia w PL zaczyna się już od 4000 zł. brutto, 5000 zł. netto zahacza już o klasę wyższą:)) Wiecie już co oni nam tutaj szykują ? „Wiceminister Patkowski był pytany o klasę średnią. „W Ministerstwie Finansów na klasę średnią patrzymy pod kątem średnich zarobków. Z danych wynika, że 10 proc. najlepiej zarabiających Polaków uzyskuje dochody miesięczne powyżej 10 tys. zł, więc ich spokojnie można uznać za klasę wyższą. Natomiast klasa średnia, patrząc na dominantę średnich zarobków, zaczyna się powyżej 4 tys. zł brutto. Już od tego poziomu sama osoba ma odczucie, że należy do klasy średniej”… Czytaj więcej »

Max
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Jeszcze gorzej, według niego 4000 zł. brutto, to już jest w Polsce kasa średnia, czyli jakoś 2900 zł. netto. :))) 10000 zł. brutto, to już dla pana ministra klasa wyższa.

„Natomiast klasa średnia, patrząc na dominantę średnich zarobków, zaczyna się powyżej 4 tys. zł brutto. Już od tego poziomu sama osoba ma odczucie, że należy do klasy średniej” – powiedział Patkowski w programie Kurier Ekonomiczny Radia Wnet.”

Aleksander
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Albo kompletny tuman – albo świadomy sabotażysta.

Max
2 miesięcy temu
Reply to  Aleksander

Świadomy sabotażysta, realizujący agendę Kremla. Polega na zmianie znaczenia podstawowych pojęć, faktów naukowych, i innych zdobyczy cywilizacji zachodniej, przez ciągłe powtarzanie kłamstw i propagandy . A celem tej agendy jest wywołanie chaosu w UE, antagonizmów na każdym szczeblu, i na końcu jej rozbicie.

Jacek
2 miesięcy temu
Reply to  Max

(…)Jeszcze gorzej, według niego 4000 zł. brutto, to już jest w Polsce kasa średnia, czyli jakoś 2900 zł. netto. :))) 10000 zł. brutto, to już dla pana ministra klasa wyższa.(…)
Widać nie słuchał (…)zwykłych ludzi(…) pod postacią Muchy i Gowina.

stef
2 miesięcy temu
Reply to  Max

czyli za kilka lat zarabiając pensję minimalną będzie się klasa średnią. MAGIA.

Piotr
2 miesięcy temu

Pan Prezes o siebie juz zadbal w zeszlym roku. Dostal/przynal sobie podwyzke o 20%, co prasa wychwycila dzieki upublicznieniu zarobkow w NBP. https://www.money.pl/gospodarka/nie-tylko-adam-glapinski-dostal-podwyzke-oto-zarobki-w-nbp-6622554416544640a.html Pytanie ile bedzie w biazacym? Skala tych podwyzek, wydaje mi sie, jest rzeczywista miara przewidywanej przez niego inflacji realnej w trakcie jego kadecji. Smutne jest to co mowi i jak czyni.

BdB
2 miesięcy temu
Reply to  Piotr

A co u przedszkolanek?

olo
2 miesięcy temu

Dodałbym jedną rzecz – wg Glapińskiego inflacja jest głównie spowodowana tzw. czynnikami zewnętrznymi. Podał nawet przykład – ropa / benzyna.
Tylko, że w UE średnia inflacja to 1,7%… czyli w większości krajów UE ropa nie podrożała? 😉

Rad
2 miesięcy temu

Glapa wspiera kredytobiorców np. mieszkaniowych. Dzięki niskim stopom zaoszczędziłem ładnych parę tysięcy pln na przestrzeni ostatnich kilku lat.

olo
2 miesięcy temu
Reply to  Rad

Gdyby stopy były wyższe to być może twoje mieszkanie byłoby kilkanaście tysięcy tańsze. Nie byłoby takiego popytu. Każdy kij ma dwa końce.

Bogdan
2 miesięcy temu
Reply to  Rad

No i wygląda na to, że na przestrzeni kilku kolejnych lat dołoży Pan kilkanaście tysięcy złotych. Dla kredytów długoterminowych takie oszczędności są pozorne.

dizzy
2 miesięcy temu
Reply to  Rad

W takim razie odpowiedz sobie co jest lepsze – zaoszczędzić kilkadziesiąt-kilkaset zł na racie taniego kredytu czy kilkadziesiąt-kilkaset tysięcy na cenie nieruchomości, które zostały wywindowane właśnie przez te tanie kredyty? Kupujący na kredyt w tym układzie zyskuje bardzo niewiele a zwykle ostatecznie traci. Kupujący za gotówkę traci dużo albo bardzo dużo. Zyskują natomiast wszyscy deweloperzy, budżet państwa mający większe wpływy z podatków od tych transakcji i banki, z którymi politycy mają wspólne interesy.

Pawel
1 miesiąc temu
Reply to  dizzy

Problem polega na tym, ze wyższe odsetki podniosą oprocentowanie kredytów – banki będą więcej zarabiać na kredytach. A reszta wszystko pozostanie bez zmian. Lokaty na pewno nie drgną w górę, ceny nieruchomości i tak pójdą w górę (bo wyższe oprocentowanie kredytów). Ci co kupili na raty będą płakać (bo kredyty podrożeją), Ci co mieli gotówkę i nie kupili będą płakać (bo inflacja) – wyższe odsetki ucieszą tylko banki, wiec nie widzę sensu podwyższania odsetek – banki już teraz maja rekordowe zyski

Marek
2 miesięcy temu
Reply to  Rad

Wspiera tylko tych, którzy swoje mieszkania już kupili i tylko spłacają. Za to robi pod górkę tym, co chcą dopiero kupić, bo doprowadza do większej zwyżki cen mieszkań.

Jacek
2 miesięcy temu
Reply to  Rad

Kiedyś Kaczynśki wsparł Frankowiczów… blokując rekomendację S.

Jacek
2 miesięcy temu

(…)W wywiadzie dla „Financial Times” zapowiedział, że jeśli Polacy masowo pójdą po podwyżki pensji, to podwyżka stóp procentowych jest możliwa jeszcze w tym roku.(…)
Wtedy może być za póżno… masowe podwyżki pensji to masowe podwyżki kosztów wytworzenia produktu/usługi, czyli ich ceny wzrosną, a wtedy siła nabywcza pracowników masowo się zmiejszy i znowu będą żądali podwyżek… hiperinflacja.

Jacek
2 miesięcy temu

(…)biedniejszy – mniejszą. I niekoniecznie ona wystarczy, by pobić inflację.(…)
W takim razie wcześniej czy póżniej będą musieli przekroczyć granicę, gdzie pensja po opodatkowaniu starcza tylko na wikt i opierunek, a jej przekroczenie spowoduje deprywację, którą będzie można zaspokoić tylko 2 sposobami:

  • wymuszenie odpowiedniej podwyżki
  • kroki pozaprawne

Socjal odrzucam ponieważ nałożenie zbyt wysokich podatków w celu jego wygenerowania spowoduje ucieczkę bogatych za granicę tym łatwiejszą, że jesteśmy w EOG.

Jozin
2 miesięcy temu

Mam pytanie do Pana Prezesa. Czy Panskie wysoko wykwalifikowane dwórki z pensjami po 40 tysiecy miesiecznie to juz klasa średnia czy nadal tylko aspirujący proletariat? Przy okazji, waloryzacja inflacyjna płac w NBP bedzie miala w tym roku miejsce? Dziękuję.

Adam
2 miesięcy temu

Najgorsze jest to, że chłop nie ma pojęcia o polityce pieniężnej

BdB
2 miesięcy temu
Reply to  Adam

O telekomunikacji też nie miał, a kierował z pisowskiego nadania Plusem.

olo
2 miesięcy temu
Reply to  Adam

Albo działa według wytycznych z Żoliborza. Glapa to stary dobry kumpel Kaczyńskiego.

marekk
2 miesięcy temu

„W tym tempie za 10 lat każde 10 000 zł ulokowane w banku będzie realnie warte tyle, co 5000 zł teraz”

Na blogu finansowym taki babol! 🙁

BdB
2 miesięcy temu
Reply to  marekk

Przy inflacji 5% rocznie po 10 latach będzie to 5987 zł.

marekk
2 miesięcy temu
Reply to  BdB

Jak widać, niektórzy (łącznie z autorem artykułu) są innego zdania 😉

Fabian
2 miesięcy temu

Glapiński „rżnie głupa” rzekomo kierując swoje działania przeciwko bogatym, bo na pewno wie że taka wysoka inflacja szkodzi przede wszystkim biednym. Bogaci znają wiele innych możliwości lokowania swoich nadwyżek finansowych, od giełd po nieruchomości.
Więc psując pieniądz ze względów politycznych, NBP działa na szkodę zwykłych obywateli. Glapiński kreując się na polityka powinien być rozliczony za to, że wykonuje podstawowego zadania NBP w dziedzinie ochrony wartości pieniądza, do czego został powołany.

erdwa
2 miesięcy temu

Co za …tyn. Bogaci. Bogaci świetnie sobie radzą i majątki im pucną. Najwięcej tracą osoby 'na dorobku’ którym pociąg z tymi bogatymi odjeżdża. Czasem zastanawiam się czy Kaczyński nie celowo prezesem nbp zrobił takiego człowieka. [CENZURA-red] cyniczny tak że od samego patrzenia źle się człowiekowi na jego widok robi

Jełob
2 miesięcy temu

Wszystko się toczy wokół jednego. Ciułacze mają gotówkę i chcą mieć na lokacie zamiast 0,1% -> 0,3% kosztem Kredyciarzy, którzy mają tak jak ja 1.90% (obecnie), a będą mieć 4,40% (podniesienie do 2,5% stóp). Kosztem jakiegoś ciułacza mam płacić zamiast 1200 raty /mc -> 2000 raty /mc? Zaraz będzie wysyp – było nie kredytować się pod korek – a ja odpowiem że mam 40% LTV 😛 Druga kwestia, dlaczego tutaj narracja jest żeby podnosić stopy – liczycie że w końcu od mamusi się wyprowadzicie i kupicie za pół ceny mieszkania xD Niedoczekanie, jak spadną ceny to wykoszą was fundusze skandynawskie,… Czytaj więcej »

stef
2 miesięcy temu
Reply to  Jełob

Trochę racji masz ale
przez niskie stopy %, m2 podskoczył z 7500 na 10 000 zł.
Co miesiąc możesz przepłacać te 800 w sklepie, na stacji paliw, płacąc czynsz.

Jełob
2 miesięcy temu
Reply to  stef

No niestety stopy procentowe nie powodują wzrostu cen mieszkań, bo o ile pamiętam przy stopie 1,5% między 2016-2020 mieszkania np. na Bemowie wzrosły z 5500 / m2 do 10 000 m2, a pomiędzy 2020-2021 z 10 000 do 12 500/m2.

Wątpię by stopy procentowe były jedynym czynnikiem. Chodzi o wzrost minimalnej z 1500 netto do 2400 netto oraz spekulację już praktycznie na każdym aspekcie naszego życia, od mieszkań, przez kryptowaluty, ceny stali, elektronikę po papier toaletowy.

Krzysztof M.
2 miesięcy temu
Reply to  Jełob

Do diabła myślicie, że jak podniosą stopę procentową o punkt to banki dadzą rentierom ten punkt na lokatach. Banki owszem podniosą koszty kredytobiorcom ale lokatorom nie. Papieru jest za dużo, to też towar. Kto taniej odda go bankom zyska, ułamek tego procenta.

Krzysztof M.
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Rozumiem, ale ten sygnał będzie czytelny dla instytucji finansowych, zwykli ludzie będą napierać na płace dopóki się da. Pojawiają się jednak sygnały, że konsumenci zaczynają odkładać zakupy z uwagi na rosnące koszty, to może być czynnik hamujący inflację/ dodajmy zamrożenie płac w budżetówce/.

Jacek
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Jeśli pensja po opodatkowaniu nie starczy na wikt i opierunek to nie da się ich zamrozić…

olo
2 miesięcy temu
Reply to  Jełob

Podpowiem ci coś, bo chyba masz problem z czytaniem ze zrozumieniem. Wg artykułu głównym problemem ultraniskich stóp procentowych jest wysoka inflacja. Stąd 'narracja aby podnosić stopy’.
Cieszę się, że pomogłem.

Jełob
2 miesięcy temu

Skończcie ze sztucznym podnoszeniem minimalnej oraz rozdawaniem kasy „potrzebującym” a inflacja się ogarnie.
Do tego wpieprzyć ORLENowi za zawyżanie cen paliwa oraz zlikwidować monopolistę Biedronkę i mamy stabilny ekonomicznie kraj z inflacją góra 1,5%.

Stef
2 miesięcy temu
Reply to  Jełob

Jak zlikwidujesz biedronkę to monopolistą zostanie Lidl.

Czugu
2 miesięcy temu
Reply to  Stef

Tęsknię za erą hipermarketów

E.G
2 miesięcy temu

To co mówi Glapiński jest haniebne. Rządzą nami złodzieje rozrywający państwo na strzępy. Idą czasy podobne do lat 70-tych kiedy ludzie tracili oszczędności życia za eksperymenty Gierka. Na czyje polecenie, niszczą Polskę ? Na Kremlu piją szampana.

XXL
2 miesięcy temu
Reply to  E.G

Konkretny przykład – mam 55 lat, oszczędzam na emeryturę. Mam już pewien wiek, dzieci się usamodzielniły, kredyty pospłacane, oszczędności uzbierały się na koncie. Ale mam problem – bo obecnie, od dwóch lat kwota tego co miesięcznie odkładam nie pokrywa strat wynikających z inflacji. A odłożyć na emeryturę poza ZUS (tu nie liczę na wiele) trzeba bardzo dużo forsy (policzcie sobie). Czyli wiosłuję, i wiosłuję, a i tak oddalam się od brzegu.To typowa sytuacja kogoś, kto przez wiele lat oszczędzał, a nie ma super-zarobków. Siła ujemnego procentu składanego. Mamy więc nie odkładać i liczyć na ZUS? Mam kupić mieszkanie, którego nie… Czytaj więcej »

T-1000
1 miesiąc temu

Donald Tusk podczas wizyty w Nakle powiedział, że obecnemu prezesowi NBP powołanemu za rządów PiS, „on by nie powierzył szkolnej kasy oszczędności”.

kboom
21 dni temu

Niskie stopy spowodowały przenoszenie środków z lokat w inwestycje mieszkaniowe, a co za tym idzie – wzrost cen mieszkań. To straszne, że rząd ma kompletnie gdzieś, czy mkw. kosztuje 9 czy 15 tys. Jestem osobą, która oszczędzała na wkład własny, nie bogatą, teraz moje pieniądze tracą wartość, a perspektywa kupna coraz bardziej się oddala. Za jakiś czas może stanę przed koniecznością wynajmu mieszkania od holenderskiego funduszu – też dziwne, że tak – w deklaracjach -patriotycznemu rządowi to nie przeszkadza.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!