6 czerwca 2024

EBC wreszcie zaczął cięcie stóp procentowych! Ale czy się nie pospieszył? Co rosnący dysparytet stóp EBC i Fed może oznaczać dla naszych inwestycji?

EBC wreszcie zaczął cięcie stóp procentowych! Ale czy się nie pospieszył? Co rosnący dysparytet stóp EBC i Fed może oznaczać dla naszych inwestycji?

EBC tnie stopy  po raz pierwszy od pięciu lat, ale jednocześnie… zaskakuje podwyższonymi prognozami inflacji i na razie nie zapowiada, kiedy nastąpią kolejne kroki w ramach cyklu obniżek stóp. Czyżby EBC już wiedział, że się pospieszył? Tymczasem amerykański bank centralny Fed na razie twardo czeka z bronią u nogi, bo uważa, że inflacja jest wciąż zbyt groźna, by obniżać stopy. Co wyniknie – także dla nas – z rozejścia się dróg największych banków centralnych świata? Warto kupować dolara? Inwestować w polskie fundusze obligacji?

Decyzja Europejskiego Banku Centralnego (tu można przeczytać komunikat po posiedzeniu jego władz) jest już od dawna uwzględniona w cenach obligacji i akcji oraz w kursach walut na rynkach. Prezes EBC Christine Lagarde zapowiadała czerwcowe cięcie stóp już w trakcie poprzedniego posiedzenia banku. I tak się stało. EBC ściął stopy o 0,25 pkt proc. To duże wydarzenie, bo zrobił to po raz pierwszy od pięciu lat.

Zobacz również:

EBC tnie stopy, ale… jednocześnie przedstawia podwyższone projekcje inflacji. Nie usłyszeliśmy też konkretnych zobowiązań dotyczących kolejnych obniżek stóp. Nic dziwnego, że dociekliwi analitycy natychmiast zaczęli zastanawiać się, czy obecne cięcie stóp procentowych to przypadkiem nie jest wynik wcześniejszych zapowiedzi (z których EBC nie chciał się już wycofywać) czy też rzeczywistej konieczności, wynikającej z danych.

Po decyzji EBC oprocentowanie podstawowych operacji refinansujących oraz oprocentowanie kredytu w banku centralnym wyniesie odpowiednio 4,25% i 4,50%. Czy jednak obniżka nie jest przedwczesna? Wątpliwości co do tej decyzji wyrażała dwa tygodnie temu wpływowa przedstawicielka Niemiec w Radzie EBC Isabel Schnabel. Uważa ona, że EBC niepotrzebnie tnie stopy, bo inflacja wciąż nie jest w celu EBC, który wynosi 2%, ani nie zapowiada się, że osiągnie ten cel w tym lub przyszłym roku.

Jeśli jednak – choćby krótkoterminowym – miernikiem wiarygodności prowadzonej polityki pieniężnej jest reakcja rynków finansowych na decyzje bankierów centralnych, to wydaje się, że decyzja EBC nie zbulwersowała inwestorów, a echa po jej ogłoszeniu były umiarkowane.

Dysparytet stóp procentowych popchnie złotego w górę?

Po decyzji EBC zwiększył się „rozjazd” stóp procentowych w Europie i USA. Obecnie główna stopa Fed to 5,25-5,50%, a szef banku centralnego USA Jerome Powell przestrzega, że inflacja jest wciąż zbyt wysoka i niepewne są perspektywy jej zejścia do celu 2%. W kwietniu inflacja w USA wyniosła 3,4% w skali roku. Inflacja bazowa w kwietniu wyniosła 3,6%. Dla porównania inflacja CPI w strefie euro w maju to 2,6% w skali roku i była wyższa niż w kwietniu, kiedy wyniosła 2,4%.

Co oznacza sięgający punktu procentowego dysparytet stóp procentowych banków centralnych w dwóch największych obszarach gospodarki światowej? Pieniądz może bardziej intensywnie płynąć tam, gdzie oprocentowanie jest wyższe (czyli np. obligacje bardziej opłacalne). Można się więc spodziewać, że euro może stracić na wartości w stosunku do dolara amerykańskiego. Także złoty teoretycznie powinien być bardziej pożądaną walutą, bo u nas przecież oprocentowanie pieniądza jest wysokie i nie spadło (podstawowa stopa NBP wynosi 5,75%).

Po decyzji EBC polska waluta raźno ruszyła w górę. zyskując 2 grosze do euro. Jednak patrząc na notowania złotego w dłuższej perspektywie zauważymy, że złoty po prostu powrócił w okolice poprzedniego umocnienia. Ale nie doszedł nawet do rekordowego poziomu 4,25 zł za euro, jakim cieszyliśmy się w drugiej połowie maja.

Pytanie, czy te 4,25 zł za euro nie jest maksimum tego, czego możemy oczekiwać od złotego? Większa różnica stóp procentowych między EBC i NBP oczywiście ma znaczenie (tym bardziej że stopy NBP raczej nie spadną przed końcem tego roku), ale wielu analityków uważa, że potencjał umocnienia naszej waluty jest już na wyczerpaniu i trudno spodziewać się poważniejszych ruchów w górę – nawet przy tak dużej różnicy w poziomie stóp procentowych między Warszawą i Frankfurtem (tam jest siedziba EBC).

Mocniejszy złoty nie tylko obniżył Polakom ceny wyjazdów wakacyjnych, ale pomógł obniżyć wskaźnik inflacji w naszym kraju. Dzięki temu nasza Rada Polityki Pieniężnej może pochwalić się zejściem do celu inflacyjnego wynoszącego 2,5%. Inna sprawa, że – jak tłumaczył kilkakrotnie ostatnio prezes NBP Adam Glapiński – może być to spadek chwilowy, po którym nastąpi nieuchronny wzrost dynamiki cen w związku z przywróceniem wyższej stawki VAT na żywność i rezygnacją z wielu elementów tarcz ochronnych na ceny energii.

Czytaj też: Chcesz mieć tańsze wakacje? Na urlop jedź do kraju z pięknymi widokami, wspaniałymi zabytkami, ciepłym morzem i… słabą walutą. Czyli gdzie?

EBC tnie stopy, polskie obligacje nie skorzystają?

W ślad za decyzją EBC ruszyła do góry rentowność polskiego długu. „Oprocentowanie” 10-letnich obligacji wzrosło do 5,63%. To pozornie nielogiczne, bo gdy obligacje z danego kraju stają się bardziej atrakcyjne i w konsekwencji jest na nie większy popyt (przy rosnącym dysparytecie stóp procentowych kapitał powinien płynąć ze strefy euro do Polski), to rentowność – czyli satysfakcjonujące inwestorów oprocentowanie – powinna się obniżać.

Kiedy spojrzymy na wcześniejsze notowania polskich obligacji, widać wyraźnie, że w porównaniu do poziomu z drugiej połowy maja rentowności obligacji są dziś znacznie niższe. I spadały prawdopodobnie właśnie w oczekiwaniu na czwartkową decyzję EBC. Popyt na polskie obligacje wyprzedził więc decyzję EBC.

Co dalej? Trudno byłoby spodziewać się dalszego spadku rentowności polskiego długu. Coraz większy deficyt budżetowy, perspektywa objęcia Polski unijną procedurą nadmiernego deficytu i rosnące obciążenie finansów publicznych spłatą długu publicznego to okoliczności, które nie pozwolą obniżać oprocentowania polskich obligacji. Sam dysparytet raczej tu nie pomoże.

To kiepska wiadomość dla posiadaczy udziałów w funduszach obligacji (zwłaszcza tych funduszy, które ulokowały pieniądze klientów w  obligacje długoterminowe o stałym oprocentowaniu). Nie mogą oni liczyć na spadek rentowności polskich obligacji, który oznaczałby wzrost giełdowych cen tych papierów (i zapewnił zyski posiadaczom jednostek uczestnictwa). Przynajmniej jeszcze nie teraz – bo prędzej czy później Rada Polityki Pieniężnej zacznie zapewne cykl obniżek stóp i wtedy posiadacze funduszy obligacji będą mogli liczyć na dodatkowe żniwa.

W obniżaniu rentowności obligacji już teraz pomogłoby pewnie uzdrowienie finansów publicznych poprzez większą przejrzystość wydatków oraz wprowadzenie procedur oszczędnościowych, które zapobiegłyby puchnięciu zadłużenia. W peryferyjnym kraju UE, graniczącym ze strefą działań wojennych, inwestorzy potrzebują większej marży niż tylko ta wynikająca z wysokości stóp procentowych banku centralnego.

Na razie co prawda nie ma żadnych obaw o spłatę polskiego długu, ale jest wiele sygnałów o nie za dobrej kondycji tegorocznego budżetu przy coraz większych potrzebach pożyczkowych, związanych m.in. z koniecznością zwiększonych wydatków na uzbrojenie i obronność. O tym pisałem m.in. tu. 

Czytaj też: NBP trzyma stopy wysoko. Czy jest sens w takich warunkach inwestować w cokolwiek innego niż detaliczne obligacje skarbowe? Dywersyfikacja idzie do kosza?

Czytaj też: Czerwcowe obligacje detaliczne Skarbu Państwa: są spore zmiany w ofercie! Hit dla rodziców i bardziej kuszące obligacje antyinflacyjne

Dylematy banków centralnych. Dysparytet stóp za kilka miesięcy znów wzrośnie?

EBC tnie stopy, ale czego możemy spodziewać się w kolejnych miesiącach po największych bankach centralnych świata? Po naszym banku – raczej wiadomo. Przed końcem roku trudno spodziewać się obniżki stóp NBP, bo w powietrzu wisi wciąż powrót do rosnącej – choć nie tak szaleńczo, jak w ubiegłym roku – inflacji.  A co z EBC i Fed?

Analitycy agencji Bloomberg prognozują kolejny krok luzowania polityki pieniężnej w strefie euro na wrzesień tego roku. Z kolei w USA miałoby dojść do obniżek stóp w drugiej połowie tego roku. Pytanie, czy byłaby to tylko jedna sygnalna obniżka, czy dłuższa seria? Na razie to zagadka. Kolejne spotkanie Fed (już za tydzień) może cokolwiek wyjaśni.

Zdaniem decydentów z EBC, inflacja w strefie euro wyraźnie i trwale spadła, jej perspektywy są raczej stabilne, ale nie dotarła jeszcze do celu. I nieprędko do niego dotrze. Najważniejszy chyba punkt w komunikacie po posiedzeniu EBC (i w wypowiedzi prezes Lagarde) mówi, że bank centralny strefy euro zrewidował w górę swoje projekcje inflacji CPI i bazowej na lata 2024 i 2025. Inflacja CPI ma wynieść średnio 2,5% w 2024 r., 2,2% w 2025 r. i 1,9% w 2026 r. Czyli tak naprawdę cel inflacyjny EBC na poziomie 2% zostanie osiągnięty dopiero w 2026 r.

Optymistyczna natomiast jest obecna projekcja wzrostu gospodarczego. I to jest obecnie chyba jeden z ważniejszych obszarów zainteresowania przedstawicieli EBC. Wzrost gospodarczy, według obecnej projekcji, ma wzrosnąć do 0,9% w 2024 r., 1,4% w 2025 r. i 1,6% w 2026 r. Oznacza to, że powoli kraje strefy euro będą wydobywać się z recesyjnego klimatu panującego w ubiegłym i tym roku.

Obecna różnica między stopami Fed i EBC może być początkiem ciekawej sytuacji. Jeśli w ciągu roku EBC będzie kontynuować politykę obniżania stóp, ta różnica w stosunku do stóp „amerykańskich” będzie się powiększać. Jest możliwe, że w tym samym czasie Fed będzie się wstrzymywał z decyzjami. To tym bardziej prawdopodobne, im lepsza będzie sytuacja gospodarcza za Oceanem.

USA notują solidny wzrost gospodarczy, a rynek pracy nieco tylko się osłabił. Nie ma mowy o popadnięciu Stanów Zjednoczonych w recesję. Wysokie stopy są sporym obciążeniem głównie dla budżetu USA, który nieco ugina się pod ciężarem wypłacanych odsetek od długu (prawie 1,1 bln dolarów musiał wydać amerykański budżet w ciągu roku na obsługę długu federalnego, który sięga już 34,6 bln dolarów, tu można prześledzić dane o zadłużeniu USA).

Dobre oprocentowanie obligacji sprawia, że do USA płyną pieniądze z całego świata, co umacnia dolara. Co i rusz pojawiają się przepowiednie, że dolar może w końcu trwale przekroczyć parytet 1:1 z euro. Wielu analityków zwraca uwagę na to, że jeśli stopy w USA będą wyższe niż w Europie przez dłuższy czas, to mogłoby to mieć poważne konsekwencje dla długoterminowego kursu wymiany euro do dolara.

To oczywiście oznaczałoby dodatkowe zyski dla tych Europejczyków (także Polaków), którzy inwestują pieniądze w amerykańskie obligacje – dostawaliby „premię” poza odsetkami w postaci różnic kursowych. I ogólnie oznaczałoby, że warto lokować pieniądze w strefie dolara. Z perspektywy Europy miałoby to duży wpływ na inflację poprzez wyższe ceny importowanych towarów i usług, a zwłaszcza paliw których ceny są rozliczane w dolarach.

Wtedy EBC musiałby działać i walczyć z wyższą inflacją podwyższając stopy procentowe. Ten mechanizm „obroniłby” dolara przed zbytnim umocnieniem. Choć nie da się ukryć, że obecna sytuacja na rynku stóp procentowych faworyzuje amerykańskiego dolara jako walutę, która może zyskiwać w najbliższych miesiącach na wartości.

Na wykresie poniżej niebieska linia oznacza główną stopę proc. Fed, szara – główną stopę proc. EBC, a czerwona – główną stopę proc. NBP.

Czytaj też: Dolar miał osłabnąć, ale… znów rośnie w siłę. Czy wkrótce możemy zobaczyć wyrównanie kursów dolara i euro? Czy warto kupować dolara „pod parytet”?

Źródło zdjęcia: Ibrahim Boran/Unsplash

Subscribe
Powiadom o
16 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Artur
6 dni temu

RPP z Glapą zarżnęli już gospodarkę ta stopa powinna być u nas w przedziale 3,5 – 4% a i tak byłyby dodatnie. Przemysł i budownictwo pada, uslugi i handel także a niskie bezrobocie wynika z demografii gdyż wyż z lat 50 nabył w prawie 100% uprawnienia emerytalne. Nasi są kwartał na tą chwilę do tyłu. Osobiście wolę trochę stracić na lokatach czy obligach niż za rok patrzeć jak ludzie nie będą co gara włożyć.

Admin
6 dni temu
Reply to  Artur

Może być tak, że cały świat już się ściga o to, żeby mieć możliwie słabą walutę, a my wciąż walczymy o to, żeby mieć silną, co się może skończyć twardym lądowaniem (choć nie jest to podstawowy scenariusz)

Wojtek
6 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Dobry wieczór
Panie Macieju, to teraz Glapa robi nam dobrze czy źle??
I czy ta pani Tyrowicz czy wie Pan co ciągle od blisko 2 lat za podwyżkami jest stóp % jest to ma rację?

PS. Kiedyś było mi bliżej do prawej strony teraz do centro KO TD ale to nonsens co oni mówią bo na chłodno jednak Glapa miał rację co do decyzji i projekcji.
To się spina a nie pani Tyrowicz co chce podnosić i trochę jej przyklaskiwaliscie albo przeciw Glapie.

Potrzebny jest wpis na trzeźwo Redaktorzy. Jak trza się przyznać to trza

Admin
6 dni temu
Reply to  Wojtek

Pytanie: „czy Glapa ma rację” możemy rozkminiać, ale musimy sprecyzować o co pytamy, bo gość co miesiąc mówił coś innego, a przeważnie bredził bez ładu i składu ;-). Natomiast co do czynów to z całą pewnością grubo się pomylił (a raczej zagrał politycznie) utrzymując za nisko stopy procentowe, gdy inflacja zaczęła rosnąć. Przez to doprowadził do znacznie wyższej inflacji niż by mogła być i zniszczył ludziom 10-20% wartości ich oszczędności, na które ludzie pracowali przez całe życie – za to powinno być długoletnie więzienie albo czapa. Późniejsze podwyżki stóp nie były chyba zrobione ani za szybko ani za wolno, tu… Czytaj więcej »

Artur
6 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

A moje nietrzeźwe jest takie, że przez niego piwo poszło do góry.

Admin
6 dni temu
Reply to  Artur

Piwo też 🙂

Artur
6 dni temu
Reply to  Wojtek

Jeśli by słuchać i wprowadzić stopy wg. Tyrowicz to już dawno część kredyciarzy wylądowałoby na bruku. Jakby WIBOR oscylował w okolicy 11 – 12% plus marża 2% to same odsetki od kapitału wynosiłoby około 3400 miesięcznie od kredytu 300000 złotych.

Adam
6 dni temu
Reply to  Wojtek

Zagrywka Glapy tuż przed wyborami w postaci obniżki stóp procentowych, to był chamski trik i zapewne z woli prezesika. Stopy powinny były pozostać wyższe. Ma boleć i tyle. Rozrzucali kasę z helikoptera, zalali rynek gotówką, socjale na lewo i prawo. Rozdawnictwo +, ale in minus dla całej rzeszy ludzi, którym inflacja dała w kość. A później typowy wyborca PiS ze straganu powie „panie, za PiSu, to mi emeryturę podnieśli, że ho ho”. Majstersztyk… pomóc inflacji rosnąć poprzez taką, a nie inną politykę, a później waloryzować emerytury o wskaźnik inflacji. Co z tego, że nominalnie są w plecy… lud się cieszy…

Artur
6 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Co by nie mówić to i tak wina TUSKA bo euro i dolar zaczęło taniej po 15 października.

Adam
6 dni temu
Reply to  Artur

Że co?

Dociekliwy
5 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Panie Redaktorze, wydatki zewnętrzne, które mamy zaplanowane (elektrownia, sprzęt wojskowy itd.), mogą przyprawić o zawrót głowy, więc może istnieć konieczność przejściowego wzmocnienia PLN.

Admin
4 dni temu
Reply to  Dociekliwy

Utrzymywanie wysokich stóp w Polsce to powinno zapewnić

Marcin
6 dni temu
Reply to  Artur

Jeśli tracilibyśmy na lokatach, to kapitał by uciekał do innych walut, które godnie płacą. Złotówka traciłaby na wartości, pogłębiając inflację.

Artur
6 dni temu
Reply to  Marcin

Realnie na lokatach jest minus od 2015 czy 16 roku.

Rafał
6 dni temu

Utrzymywanie wysokiecj stop na dziś już nie ma uzasadnienia ekonomicznego, ale ma polityczne.

Artur
6 dni temu
Reply to  Rafał

To prawda kasą rządzi teraz polityka.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu