Jeśli Karol Nawrocki poważnie podejdzie do własnych obietnic wyborczych, to powinien próbować przeforsować – w ramach negocjacji z rządem i większością sejmową – przynajmniej część swoich obietnic dotyczących podatków. Jak mógłby wyglądać plan minimum realizacji tego, co Karol Nawrocki obiecał naszym portfelom? Na które obniżki podatków mógłby zgodzić się rząd? Czy to będzie wielka fuzja nad naszymi portfelami i podatkowe eldorado?
Prezydent w Polsce ma inicjatywę ustawodawczą, a więc może proponować własne projekty ustaw. Mogą być to ustawy pisane „sobie a muzom”, kierowane do Sejmu i tam, decyzją większości parlamentarnej, wrzucane do śmietnika, albo efekt jakichś negocjacji i układów z rządzącą większością, by miały szansę na poparcie w parlamencie. A w zamian za poparcie pomysłów prezydenta przez większość rządową, prezydent mógłby zobowiązać się do tego, by nie wetować ustaw, na których zależy rządowi.
- Początek czy schyłek ery fintechów? Dlaczego wygrywają z bankami, które wydają tony pieniędzy na technologie, placówki i marketing? [POWERED BY WALUTOMAT]
- Czas zaplanować swoje bezpieczeństwo finansowe na cały rok. Oto check-lista dla tych, którzy w 2026 r. nie chcą się dać zaskoczyć losowi! [POWERED BY PZU]
- Nowa, ciekawa usługa dla początkujących inwestorów: portfele modelowe, ale z aktywnym zarządzaniem. Jak w private bankingu? Recenzuję [POWERED BY UNICREDIT]
Oczywiście nie wiemy na jaką formę prób realizacji obietnic wyborczych (i czy w ogóle na jakąkolwiek) zdecyduje się nowy prezydent. Może też przez jakiś czas grać na zwłokę, czyli nie wnosić do parlamentu żadnych ustaw, obiecując że zrobi to dopiero po wyborach parlamentarnych (które w terminarzu są za dwa i pół roku). Ale jednak obiecał, że będzie składał projekty ustaw od razu.
Gdyby jednak Karol Nawrocki chciał spróbować na poważnie podejść do swoich obietnic i spróbować je wypełnić jak najszybciej, choćby w tej części, która jest możliwa, to jak mogłoby to wyglądać już tej jesieni, gdy zasiądzie na tronie prezydenckim?
Podatkowe propozycje Karola Nawrockiego. Rodziny bez podatku?
Pakiet propozycji „Podatkowy Kontrakt Karola Nawrockiego z Polakami” zawiera obietnicę, że już na początku swojego urzędowania kandydat złoży projekty ustaw, które jeszcze zwiększają transfery pieniędzy do rodzin z dziećmi. Prezydent chce, żeby rodziny z co najmniej dwójką dzieci w ogóle nie płaciły podatku dochodowego PIT, wynoszącego 12% (dla dochodów od 30 000 zł do 120 000 zł rocznie).
Do świadczenia 800+ na dziecko, Rodzinnego Kapitału Opiekuńczego (12 000 zł na dziecko od drugiego do czwartego roku życia dziecka) oraz „babciowego” (czyli dopłaty 1 500 zł na dziecko do przedszkola lub opieki nad małym dzieckiem) doszłoby też dodatkowe „świadczenie” – dla rodzica zarabiającego średnią krajową byłoby to dodatkowe 500 zł zwrotu podatkowego.
Ulga dotyczyłaby mniej więcej co trzeciej polskiej rodziny (spośród 13,9 mln gospodarstw domowych taki odsetek ma więcej niż trzy osoby). Co prawda posiadacze dzieci (nie płacąc PIT) nie mogliby skorzystać z ulgi na długoterminowe oszczędzanie, bo nie mieliby jej już od czego odliczyć, ale być może należałoby dla nich podwyższyć limit oszczędzania w ramach rodzinnych obligacji Skarbu Państwa (6-letnich i 12-letnich).
Może prezydent spróbuje pogodzić ten pomysł (po wprowadzeniu jakichś limitów, które sprawiłyby, że najwięcej nie zyskiwaliby na tym multimilionerzy) z proponowanym przez Platformę Obywatelską podniesieniem kwoty wolnej od podatku dla wszystkich – z 30 000 zł do 60 000 zł. Co prawda obie propozycje łącznie kosztowałyby 72 mld zł rocznie, ale każdy polityk powinien realizować obietnice wyborcze, nieprawdaż? Przy okazji zadowolona byłaby Konfederacja, bo ona też postuluje, by od średniej krajowej w ogóle nie płaciło się podatku dochodowego.
Przedsiębiorcy z nowymi ulgami, koniec z podatkiem Belki?
Kolejną propozycją Karola Nawrockiego jest waloryzacja progu podatkowego – tego, od którego płacimy 32% podatku dochodowego. Próg podatkowy 32% miałby zostać podniesiony do 140 000 zł brutto rocznie (obecnie wynosi 120 000 zł rocznie). Mielibyśmy więc system podatkowy, w którym rodziny z dwójką dzieci i liczniejsze w ogóle nie płacą podatku PIT, pozostali nie płaciliby go od zarobków poniżej średniej krajowej, od średniej krajowej (8 500 zł brutto) „wjechałby” podatek 12%, a od 12 000 zł brutto – podatek 32%.
Prezydent Karol Nawrocki obiecał też złożenie projektu ustawy, która pozwoli przedsiębiorcom rozliczającym się podatkiem liniowym korzystać z ulgi na dziecko (czyli odliczać od podatku 1 112 zł za każde dziecko) oraz wspólnie rozliczać się z małżonkiem (co się opłaca, gdy jedna osoba zarabia dużo więcej i przekracza próg podatkowy).
Dziś przedsiębiorcy, płatnicy podatku liniowego – o ile mają wysokie dochody – korzystają na niższym opodatkowaniu zarobionych pieniędzy (płacą 24% podatku dochodowego licząc razem ze składką zdrowotną, a nie 42% wynikających z „normalnej” skali podatkowej), ale tracą wszelkie ulgi prorodzinne. Karol Nawrocki chce, żeby mogli łączyć je. Być może połączenie niższej składki zdrowotnej i realizacja pomysłu prezydenta byłoby „wielką kumulacją” dla przedsiębiorców.
Nowy prezydent obiecał też błyskawiczne złożenie ustawy likwidującej opodatkowanie zysków z kapitału, czyli podatku Belki. Nie płacilibyśmy ani grosza podatku od zysków z oprocentowania bankowych depozytów, od obligacji skarbowych, od zysków z posiadania udziałów w funduszach inwestycyjnych oraz od dochodów ze sprzedaży ETF-ów, akcji i innych instrumentów (być może też kryptowalut). Bylibyśmy jednym z nielicznych krajów w Europie z takimi zachętami do inwestowania.
Dlaczego podatek Belki powinien zostać zlikwidowany? Zobacz rozmowę (a potem czytaj dalej):
To oznacza, że każdy ciułacz bankowy odzyskałby 100 zł podatku od oprocentowania każdych 10 000 zł, które ulokował w banku na dobrej lokacie. Myślę, że w tej sprawie prezydent Nawrocki może dogadać się z koalicją rządzącą, która co prawda nie chce likwidować podatku Belki, ale chce go okroić (zwolnić zysk od pierwszych posiadanych przez ciułacza 100 000 zł z podatku). W tej sprawie postulaty są na tyle podobne, że… po prostu musicie się dogadać.
To nie koniec podatkowych obietnic Karola Nawrockiego. Podatek VAT – w jego stawce podstawowej – miałby być obniżony z 23% do 22%, zaś do konstytucji miałby być wpisany zakaz pobierania podatku katastralnego (czyli od wartości nieruchomości) oraz brak podatku od transferu majątku.
Wielka fuzja nad naszymi portfelami? Sławomir Mentzen pomoże?
Zatem pod rządami Karola Nawrockiego – za pozwoleniem rządu Donalda Tuska – mielibyśmy podatkowe eldorado. Bardzo mocno obniżone podatki od dochodów (państwo ma z nich 100 mld zł rocznie) oraz zniesione byłyby podatki od dochodów z kapitału, nie byłoby też podatku od posiadanego majątku. Z czego rząd miałby mieć pieniądze na finansowanie świadczeń społecznych, inwestycje i bezpieczeństwo? Pytają jątrzyciele.
Cóż, zostaje już tylko podatek od konsumpcji, czyli VAT. Ale prezydent Karol Nawrocki obiecuje obniżenie stawki podatku VAT do 22% z obecnych 23%. Łączne dochody z VAT wyniosły w zeszłym roku 270 mld zł. VAT jest w miarę „sprawiedliwym” podatkiem, bo im kto więcej konsumuje, tym więcej go płaci. Jest też prosty w poborze, więc państwa niechętnie obniżają jego stawkę. U nas będzie inaczej?
Jeśli Karol Nawrocki poważnie myśli o spełnieniu swoich obietnic wyborczych, to niewykluczone, że niedługo po jego wejściu na „tron” zaczną się rozmowy z rządem na temat jakiegoś porozumienia, które to umożliwi. Część propozycji jest bliska obietnicom rządu (ograniczenie podatku Belki, wsparcie dla przedsiębiorców). Pakiet propozycji prorodzinnych prezydenta Nawrockiego pewnie można byłoby połączyć z obiecaną przez obecnie rządzących podwyżką kwoty wolnej od podatku.
Odpowiedzialny prezydent dba też o dochody państwa, więc zakładam, że te rozmowy będą też obejmować cięcia wydatków państwa. Na oko mówimy o zmniejszeniu dochodów państwa – po spełnieniu obietnic – być może nawet o jedną piątą (czyli zwiększenie dziury budżetowej). Drastyczne ograniczenie podatku dochodowego (czyli głównie od pracy), niższe opodatkowanie przedsiębiorczości, zerowe opodatkowanie dochodów z majątku i kapitału oraz obniżenie podatku od konsumpcji…
Jeśli miałby powstać deal między pałacem prezydenckim i rządem w sprawie realizacji obietnic wyborczych obu tych stron, to niezbędne będzie poważne porozmawianie o ograniczeniu roli państwa (poza wspieraniem finansowym rodzin z dziećmi) do minimum. I w tej sprawie z pewnością mógłby pomóc trzeci z „muszkieterów”, czyli Sławomir Menzten, który mógłby zostać gwarantem takiego porozumienia i przygotować Deklarację Toruńską w wersji 2.0. To mogłoby zadekretować podatkowe eldorado. Czy Wy też nie możecie już się doczekać?
Czytaj więcej o konsekwencjach wyniku wyborów prezydenckich dla naszych portfeli:
————————-
ZOBACZ CO NOWEGO W HOMODIGITAL:
Obok „Subiektywnie o Finansach” stoi w internetach multiblog Homodigital.pl, czyli subiektywnie o technologii. Opowiadamy w nim to, co ważne dla Twojego cyfrowego bezpieczeństwa i jestestwa. Opowiadamy tak, jak w „Subiektywnie o Finansach” – czyli tylko to, co istotne i tak, żeby każdy zrozumiał. Jeśli korzystasz z technologii, to wpadaj na Homodigital.pl, czytaj i komentuj artykuły, pomóż nam się rozwijać.
———————————-
ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————-
ZOBACZ NASZE NOWE WIDEOCASTY:
„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtubie. Raz w tygodniu duża rozmowa, a poza tym komentarze i wideofelietony poświęcone Twoim pieniądzom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube
zdjęcie tytułowe: TVN, Pixabay, Canva








