Nowy ład podatkowy. Zmiana stawek PIT, kwoty wolnej od podatku, składki zdrowotnej do NFZ, a może i składki do ZUS. To reforma czy zaoranie klasy średniej?

Nowy ład podatkowy. Zmiana stawek PIT, kwoty wolnej od podatku, składki zdrowotnej do NFZ, a może i składki do ZUS. To reforma czy zaoranie klasy średniej?

Będzie „Nowy Ład”… podatkowy. Biedni mają płacić jeszcze mniej, a trochę-bogaci – dużo więcej. Szczegółów wciąż brak. Choć większość czytelników „Subiektywnie o Finansach” zdaje sobie sprawę z tego, że dłużej nie może być tak, jak jest – dziś bogaci często płacą niższe podatki niż biedni – to podatkowy „nowy ład” chyba będzie miał dużo wad

Zręby nowego pomysłu podatkowego wydają się banalnie proste i sprowadzają się do założenia, że biednym podatki obniżymy, a bogatym podwyższymy. W planach opisywanych jako „nowy ład” jest obniżenie stawki PIT dla najmniej zarabiających (nie wiadomo jeszcze, do jakiego poziomu) i wprowadzenie nowych progów podatkowych z wyższymi stawkami niż dotychczasowa najwyższa, wynosząca 32%. Wyższe podatki płaciłby ten, kto zarabiałby powyżej 120 000 zł rocznie. Ale plan rządu jest znacznie szerszy. I nie wiem, czy Wam się spodoba.

Zobacz również:

Nowy ład to będzie prawdziwa rewolucja – pojawią się nowe kwoty wolne od podatku (mówi się o 30 000 zł rocznie, które będzie można zarobić, nie płacąc podatku PIT, czyli kto jest wynagradzany płacą minimalną, nie oddawałby prawie nic fiskusowi), nowe wysokości składki zdrowotnej (być może utrata możliwości odliczenia jej od podatków), a być może będzie też zmiana składek do ZUS. Szczegóły rząd ma podać w maju, gdy pandemia trochę odpuści, ale gazety publikują kolejne przecieki.

Krótko pisząc, zmieni się PIT, podstawa opodatkowania, składki na ZUS i na NFZ. To oznacza nowy klin podatkowy, czyli różnicę między tym, ile dostajemy brutto, a tym, ile nam zostaje na koncie w ramach wypłaty „na rękę”. Kto wyjdzie z tych zmian bogatszy, a kto biedniejszy? Sprawdzam!

Nowy ład, czyli podwyżka podatków w Polsce. Rząd ma zielone światło?

W ostatnim czasie gazety zaczęły publikować wyniki badań opinii publicznej, z których (lepiej trzymajcie się mocno poręczy fotela) wynika, że w Polsce jest przyzwolenie obywateli na podwyższanie podatków. Blisko połowa respondentów jest za wprowadzeniem 50% stawki podatku dla osób zarabiających dużo. A ile to jest „dużo”? Powyżej 120 000 zł rocznie, czyli 10 000 zł miesięcznie. Tak wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie dziennika „Super Express”.

Z kolei 8 na 10 Polaków jest zdania, że podatki w Polsce są niesprawiedliwe, a ponad połowa uważa, że sprawiedliwy i korzystny społecznie jest progresywny system podatkowy. Czyli taki, w którym więcej zarabiający oddają fiskusowi proporcjonalnie większą część tego, co zarobią, niż mało zarabiający  – to już wyniki badań portalu Livecareer.pl.

Jednym słowem – partia rządząca, która cały czas ma solidne 30% poparcia w sondażach, może na zmianie systemu podatkowego zbić dodatkowy kapitał polityczny, szczególnie wśród tych, którzy na zmianach skorzystają. Ale czy zmiany planowane przez rząd pod hasłem „Nowy Ład” rzeczywiście są dobre dla Polski i obywateli? Co można pochwalić, a co trzeba zganić?

Czytaj też: Jak Czesi walczą z kryzysem pandemicznym? Będą płacili dużo niższe podatki. A my będziemy płacili wyższe. Kto na tym wyjdzie lepiej?

Jak wysokie podatki płacą Polacy na tle Europy?

Czy w Polsce podatki są wysokie? Ogólnie Polska zajmuje 9. pozycję w zestawieniu wszystkich krajów Unii Europejskiej pod względem stawek podatkowych w najwyższym progu (32%). 32-procentowa stawka obejmuje osoby, których zarobki przekroczą 85 500 zł. Gdy minister Jacek Rostowski ustanawiał ten próg w 2009 r., ta kwota wydawała się kosmicznie wysoka. Wystarczy wspomnieć, że wtedy średnie wynagrodzenie wynosiło 3102 zł. W ubiegłym roku było to już 5167 zł.

Gdy ustanowiono 32-procentową stawkę, wpadło w nią jedynie 390 000 osób.  Dziś grono osób „wpadających” w drugi próg podatkowy to już 1,5 mln osób – wynika z szacunków Ministerstwa Finansów. W ubiegłym roku, i to mimo pandemii i problemów gospodarczych, liczba osób rozliczających się według wyższej stawki powiększyła się o kolejne 300 000 osób. Cóż, widać dzięki temu, w jakim tempie się bogacimy.

A przecież do tej liczby trzeba dodać 702 000 osób, które płacą 19-procentowy podatek liniowy. Większość z nich – jako że prowadzi działalność gospodarczą – zapewne również osiąga dochody przekraczające 85 500 zł rocznie. Razem daje to już 2,2 mln osób z dość wysokimi, jak na Polskę, dochodami (6000-7000 zł miesięcznie i w górę). Dla porównania: liczba wszystkich podatników, którzy rozliczają PIT-37, wynosi 17,8 mln osób. Z kolei PIT-36 płaci 2,6 mln (dane za 2019 r., bo za 2020 r. jeszcze ich nie ma, bo jeszcze się rozliczamy).

O ile kiedyś z czystym sumieniem można było powiedzieć, że w Polsce niemal wszyscy płacą podatek albo w wysokości 18% (PIT) albo 19% (liniowy) dochodów, tak teraz rosnąca liczba osób w drugim progu może być sygnałem, że należy na nowo określić progi podatkowe dla osób o wyższych dochodach. Przecieki mówią, że drugi próg – nie licząc tego, który już mamy, czyli tego od 85 500 zł rocznie – mógłby zostać ustanowiony na poziomie 120 000 zł. Może więc jakiś nowy ład podatkowy jest potrzebny?

Jakie systemy podatków są w innych krajach? Tytaniczną pracę wykonali analitycy firmy PwC, którzy opisali z aptekarską precyzją każdy z krajów Unii Europejskiej – znamy stawki podatkowe, kwotę wolną, ulgi, problematykę rezydencji podatkowej i składki na ubezpieczenie społeczne.

Ale porównywanie systemów podatkowy 1:1 nie ma większego sensu – systemy są tak pogmatwane, że nic by z tego nie wyszło. Dość powiedzieć, że w takiej np. Austrii jest 6 progów podatkowych (niedawno było 7), ale za to pracownicy mogą odliczać od podatku „koszty zakupu fachowej literatury”. Dlatego lepiej przytoczyć kilka podstawowych danych, które pokażą położenie polskich podatników na tle ich europejskich kolegów.

Niskie stawki a kwota wolna od podatku – żałosna. Nowy ład potrzebny od zaraz?

Polska z podstawową PIT w wysokości 17% znajduje się na 13. miejscu w Unii. Najwyższy pierwszy próg podatkowy obowiązuje w Danii i Szwecji (ok. 32%), a najniższy we Francji (5,5%). Na Węgrzech jest 15-procentowy podatek liniowy, podobnie jak innych krajach, które leżały za Żelazną Kutyną, czyli na Litwie, Łotwie, w Estonii, Rumunii i Bułgarii.

Ale to wyjątki – generalnie w krajach europejskich dominują progresywne stawki podatku – aż 8 spośród badanych państw ma najwyższą stawkę podatkową równą lub wyższą niż 50% (Szwecja 57%, Portugalia 56,5%, Holandia 52%, Dania 51,7%, Austria 50%, Belgia 50%, Słowenia 50%, Grecja 50%, z tym że w Portugalii i Grecji wynika to z podatków solidarnościowych).

Poza tym o kondycji systemu podatkowego (a raczej podatników) mówi wysokość kwoty wolnej od podatku. Przykładowo w Europie kwoty zwolnione z podatku dochodowego kształtują się następująco: Niemcy – 8130 euro, Grecja – 5000 euro, Francja – 5963 euro, Hiszpania – 17 707 euro, Austria – 11 000 euro, Finlandia – 16 100 euro, Belgia – 8680 euro. W Polsce kwota wolna od podatku PIT wynosi obecnie 8000 zł, czyli ledwie 1777 euro (zakładając umiarkowany kurs 4,5 zł). Rząd chce podnieść tę kwotę do 30 000 zł, czyli 6666 euro. I zdecydowanie przebił w tej sprawie opozycję.

Podsumowując, polski system na tle Europy wygląda… nijak. Ani nie mieliśmy odwagi wprowadzić podatku liniowego, ani wyraźnej progresji. Może trzeba już przestać stać w tym rozkroku? Niewykluczone, że właśnie tak rząd będzie uzasadniał swój „nowy ład podatkowy”.

Czytaj też: Co w gospodarce ma do zaproponowania Borys Budka?

Czytaj też: „Jeśli od młodego pracowałeś, możesz przejść na emeryturę nawet przed 60-tką” – proponuje prezydent. Czy emerytury stażowe to dobry pomysł?

Problemem polskich pracowników nie są podatki, ale… składki. Ile wynosi „podatkoskładka”?

Wysokość podatków nie mówi całej prawdy o obciążeniach, jakie ponosi obywatel, a jakie nakłada na niego państwo. To nawet nie jest półprawda. To jest ćwierćprawda. 

Jak napisaliśmy na początku, pełen obraz sytuacji widać dopiero, gdy wprowadzimy pojęcie klina podatkowego (może lepiej brzmi klin finansowy). Klin to różnica między całkowitym kosztem zatrudnienia pracownika (a więc również są to zobowiązania pracodawców, czyli leżące po ich stronie wydatki, takie jak składka na PPK czy ZUS), a tym, jaki przelew z wynagrodzeniem dostaje ostatecznie pracownik.

Zjednoczona Prawica zapowiada – choć nie mówi tego wprost – że chce przebudować nie tylko podatki, ale jest też mowa o składce zdrowotnej.  O tym, czy osoby zamożne powinny płacić większą składkę zdrowotną, pisaliśmy w artykule pod tym linkiem. Dopiero gdy uwzględni się podatki i składki, czyli „podatkoskładkę”, widzimy pełny obraz obciążeń Polaka na rzecz państwa. 

Jaka jest różnica między podatkami a składkami? Z formalnego punktu widzenia różnica jest zasadnicza – podatki trafiają do wspólnego wora zwanego budżetem państwa, gdzie podlegają dystrybucji. Składka przynależy do tego, kto ją płaci i trafia do funduszu celowego. Np. od wysokości składki emerytalnej zależy nasza przyszła emerytura. A dzięki opłacaniu składki na NFZ mamy dostęp do publicznej służby zdrowia (dostęp – dodajmy – teoretyczny, bo szpitale odsyłają chorych, a do specjalistów i tak nie ma terminów).

Z praktycznego punktu widzenia mnie jako podatnika-składkowicza niewiele to interesuje – widzę, że państwo zabiera mi moje dochody i nie wnikam, gdzie te pieniądze trafiają. Poza tym wypłaty emerytur i tak w prawie 30% finansuje budżet, bo pieniądze ze składek nie starczają już na pokrycie zobowiązań –  taki to chory system.

OECD sumuje wysokość obciążeń -„podatkoskładek” – wśród krajów członkowskich, dzięki czemu możemy porównać sytuację Polski do innych. Ostatni raport na ten temat został opublikowany w maju 2020 r. Porównywanie nie jest proste ze względu na systemy ulg: każdy kraj ma jakąś formę ulgi na dziecko, ale są też inne odliczenia. Dlatego OECD przyjmuje pewne założenia – symulacja dotyczy osoby samotnej i pracującego członka czteroosobowej rodziny.

Według danych OECD klin podatkowy dla przeciętnego samotnego pracownika w 2019 r. w Polsce spadł o 0,2 pkt. proc. do 35,6%. Czyli jesteśmy idealnie w średniej, która wynosi 36%. Można powiedzieć, że osoby samotne i bezdzietne już teraz płacą jakąś formę podatku „bykowego”. Dla porównania: jeśli ktoś żyje w związku małżeńskim i ma dwoje dzieci, to jego klin podatkowy w Polsce wyniósł 17,7% przy średniej OECD na poziomie 26,4%.

Do tego należałoby dodać też składki opłacane przez pracodawców, co widać na wykresach: 

Czytaj też: Twój e-PIT i mój problem. Zobaczyłem, jak bardzo nie wracają do mnie pieniądze z podatków. Tak się w Polsce doi klasę średnią

Czytaj też: To ostatni taki „rachunek od państwa”. W kolejnych latach wzrośnie „składka” na spłatę pokryzysowego zadłużenia. Ile dziś płacimy na spłatę długów?

Nowy ład lekiem na degresywny system podatkowy?

Jeśli rząd naprawdę będzie chciał ruszyć z posad bryłę systemu podatkowego, to w ramach koncepcji „nowy ład” będzie musiał zmieniać nie tylko podatek PIT, progi podatkowe i kwotę wolną od podatków, ale i wysokość składek.

I chyba będzie musiał, bo w Polsce bogaci płacą relatywnie mniejsze podatki, a system „podatkoskładkowy” jest… degresywny. Zauważył to nieformalny doradca premiera, szef Polskiego Instytutu Ekonomicznego Piotr Arak. PIE jest takim „kalkulatorem” dla rządu, oblicza konsekwencje jego różnych pomysłów.

Arak w analizie dla Polityki Insight policzył, że w przedziale od 67% przeciętnego wynagrodzenia do 167% przeciętnego wynagrodzenia skala progresji podatkowej w Polsce wynosi 1,4 punktu procentowego i jest wyższa tylko od tej w Chile i na Węgrzech. Progresja w krajach OECD wynosi przeciętnie 8,2 pkt. procentowych. To oznacza, że osoba zarabiająca 67% średniego wynagrodzenia w kraju (3600 zł brutto) oraz ta, która zarabia 167% średniej krajowej (9200 zł brutto), oddaje państwu mniej więcej taką samą część dochodów.

Co ciekawe, jak pisze autor raportu – podatki stanowią małą część klina i reforma ich samych dużo nie zmieni. To zaledwie jedna piąta (20%) klina podatkowego w Polsce, dla przeciętnego płatnika podatki wynoszą zaledwie 7% dochodów. W krajach OECD podatki stanowią przeciętnie 43% klina i sięgają przeciętnie 15,6% dochodów. Wyłączając Chile, w żadnym innym kraju OECD podatki nie mają tak małego udziału w klinie podatkowym jak w Polsce.

Bardziej dogodne warunki podatkowe dla osób względnie bogatych (167% średniej krajowej dochodów) ma tylko dziewięć państw OECD (m.in. Chile, Irlandia, Japonia, Szwajcaria i Korea Południowa). Inna sprawa, że są to w większości kraje bardzo bogate (Japonia, Szwajcaria, Korea Południowa) albo takie, do których chętnie przypływa kapitał (Irlandia). Można zapytać: czy to bogaci przybywają do krajów, które ich lubią, czy też kraje te stały się bogate, bo opłaca się tam mieć dobre pomysły, które owocują wysokimi dochodami.

Czytaj też: Czesi, żeby walczyć z kryzysem… obniżają ludziom podatki. A polski rząd je podwyższa. Kto ma rację?

Czy od wysokich dochodów powinno się płacić pełne składki na ZUS?

Diagnoza, skąd to się wzięło, pozwala odpowiedzieć na pytanie, za co może się wziąć rząd. Niska progresywność systemu podatkowego wzięła się „tylko” od trzech czynników:

  • po pierwsze: od małej liczby progów podatkowych (bardzo łatwo, jednym ruchem można je dodać, pytanie jak ustawić progi)
  • po drugie: od niskiej kwoty wolnej od podatku (równie łatwo ją podwyższyć)
  • po trzecie: od ustalenia maksymalnego pułapu składek na ubezpieczenia emerytalne, powyżej którego przestaje się je płacić. Czyli mowa o słynnej 30-krotności dochodów, powyżej której nie płaci się składki do ZUS.

ZUS nie nalicza składek od zarobków przekraczających 30-krotność średniej pensji krajowej. Już raz rząd robił podchody do zdjęcia tego limitu, ale się nie odważył. Dlaczego? Bo dobrze radzący sobie przedsiębiorcy i etatowcy „nabijaliby” dług państwa w postaci zobowiązania do wypłaty bardzo wysokiej emerytury. „To bomba z opóźnionym zapłonem, żaden logicznie myślący polityk nie powinien tego robić” – pisał Maciek w tekście „Składka na ZUS: czy (najmniejsi) przedsiębiorcy powinni płacić procent od dochodów? Co tak naprawdę planuje rząd? I czego nam nie mówi?”

Ale czy rzeczywiście? Tak, jeśli założymy, że z tych składek mają być wypłacane emerytury. Ale czy tak będzie? „Zdejmijmy ten ogranicznik, ale wtedy musielibyśmy się zgodzić, że ktoś dostanie 100 000 zł emerytury” – mówił przytomnie były premier Marek Belka w TOK FM w rozmowie z Grzegorz Sroczyńskim. Prowadzący audycję na kontrze do byłego premiera sformułował tezę, że składki na ZUS nie powinny być odcinane powyżej arbitralnie ustalonego poziomu. I że w imię sprawiedliwości społecznej wcale nie trzeba w związku z tym wypłacać wysokich emerytur tym, którzy te składki odprowadzali, bo czy to podatek, czy składka to jeden czort.

Może lepsza byłaby taka sytuacja, w której składki emerytalne zostają na niezmienionym poziomie, ale w zamian państwo dorzuca jeszcze wyższy próg podatkowy? To nie jest żadna rewolucja. PiS już raz, w 2016 r. rozważał wprowadzenie jednolitego podatku, który zastąpiłby składki na ZUS i NFZ. A sam pomysł zaproponowała w 2015 r. kończąca swe rządy Platforma Obywatelska .Według tamtych planów jednolity podatek (klin podatkowy) miał wynosić od 10% dla najmniej zarabiających do 39,5% dla zamożnych.

Może się więc okazać, że nowy ład podatkowy będzie de facto realizacją jednego z głównych postulatów Platformy Obywatelskiej sprzed niemal dwóch kadencji. Co oczywiście nie musi oznaczać, że Platforma Obywatelska pomysł poprze. Ale rząd może szukać poparcia na lewicy. Jak sprawdziliśmy, że co najmniej dwa postulaty, które przewiduje nowy ład podatkowy a la PiS (większa progresja, urealnienie składek emerytalnych), są żywcem ściągnięte z programu Partii Razem.

Czytaj też: Budżet na 2021 r. się nie spina? Rząd nie chce zrezygnować z budowy „państwa dobrobytu”. Tyle że sami sobie je sfinansujemy. Jakie nowe podatki może szykować rząd?

To nowy ład czy nowa kiełbasa wyborcza?

Cała koncepcja rządu sprowadza się do tego, że jednym grupom obniżymy, a drugim podwyższymy podatki i składki, ale na koniec bilans, czyli wpływy budżetowe, mają się zgadzać. A być może mają być nawet wyższe. Rząd już podwyższa i wprowadza parapodatki (opłata cukrowa, emisyjna, podatki bankowy, handlowy, bankowy). Są też przeróżne fundusze, na które rząd zbiera pieniądze z naszych kieszeni. To jednak za mało.

Czytaj też: Gigantyczne podwyżki ceny za wywóz śmieci w Warszawie. Skąd się wzięły? I co można zrobić?

Organizacja OECD ponownie przyjrzała się naszej sytuacji i w lutym stwierdziła, że Polska chcąc pozostać państwem dobrobytu (wypłacać 13. i 14. emeryturę,czy 500+) to musi radykalnie podwyższyć podatki. W ciągu 40 lat zwiększyć wpływy z podatków o równowartość 15% całego PKB. „Brak zmian w prowadzonej polityce jest nie do przyjęcia. Wskaźniki długu będą znacząco rosły, a ich wzrost będzie dodatkowo przyspieszał wraz z pogorszeniem sytuacji demograficznej” – komentowali ekonomiści OECD.

Mam jednak wątpliwości, na ile majstrowanie w systemie PIT ma na celu uzdrowienie sytuacji budżetowej i przywrócenie sprawiedliwości społecznej, a na ile jest to szukanie poparcia wśród wyborców. Zmiana samych stawek PIT nie zmieni sytuacji budżetu państwa i w niewielkim tylko stopniu może uchronić kraj przed nadmiernym zadłużeniem (cokolwiek by to znaczyło – bo trudno jest powiedzieć, kiedy zadłużenie staje się „nadmierne”).

W Polsce największym źródłem dochodów państwa jest podatek VAT (22,8% całego budżetu). PIT daje tylko 14,6% dochodów budżetu, zaś CIT tylko 5,6%, a podatek od nieruchomości – 4%. To inaczej niż np. w Niemczech, gdzie najwięcej pieniędzy w budżecie pochodzi właśnie z PIT (27,1%), na drugim miejscu jest VAT (18,4%) i inne podatki (8,5%). Jednak zarówno nad Wisłą, jak i nad Renem najwięcej kasy państwo ściąga ze składek na ubezpieczenie społeczne – w obydwu przypadkach ponad 37%, grubo powyżej średniej.

Co to oznacza? Że jeśli rządowi będzie zależeć na ustanowieniu nowego ładu, musiałby się jednak wziąć za całościową reformę podatkoskładek: ZUS, NFZ i podatków. Czyli musiałby się wziąć za oskładkowanie rolników-przedsiębiorców, zarówno jeśli chodzi o NFZ, jak i składki emerytalne. Oczywiście chodzi o rolników przez duże „R”, wielkoobszarowych, których gospodarstwa przynoszą krociowe zyski. A być może również skorelować wysokość składki NFZ z zarobkami przedsiębiorców.

Poza tym jest niewykluczone (a w zasadzie pewne), że w perspektywie nadchodzących lat trzeba będzie ponownie podwyższyć wiek emerytalny po to, by pracownicy dłużej dorzucali się do niewydolnego systemu (emerytów będzie przybywać, a pracowników ubywać), choć nie mam złudzeń, że za kadencji tego rządu to się nie stanie.

Progresywne „podatkoskładki”? Jeśli nowy ład będzie za „ostry”, to uczyni więcej szkód niż pożytku

Jeśli rząd poprzestanie na dorzuceniu obciążeń podatkowych średniakom i bogatym, a obniży je najuboższym, a na domiar złego przegnie z progresją, to może spowodować nieprzyjemne skutki uboczne. Jakie? Rozwój szarej strefy, osłabienie wzrostu płac lub wzrost bezrobocia (ci, którzy więcej zarabiają, to w dużej mierze przedsiębiorcy, którzy mają możliwości „przerzucenia” kosztów podatkowych na pracowników), emigracja specjalistów oraz ludzi, którzy swoją pracę mogą wykonywać wszędzie (np. informatyków), przenoszenie firm za granicę (np. do Czech).

Ale najbardziej dalekosiężne skutki może mieć dalsze osłabienie klasy średniej, czyli motoru rozwoju gospodarki. Jeśli ktoś ma 100 mln zł, to od kolejnych zarobionych 5 mln zł może sobie płacić i 70% podatku. Ale jeśli ktoś przez całe życie ciężko pracował, żeby zbudować biznes przynoszący mu, powiedzmy, 20 000 zł miesięcznie, to raczej nie zaakceptuje sytuacji, w której przychodzi do niego premier populistycznego rządu i każe oddać połowę pieniędzy. O tym też powinien pamiętać premier Morawiecki, zanim ogłosi już oficjalnie „Nowy Ład”

źródło zdjęcia: PixaBay

Subscribe
Powiadom o
152 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Marcin
6 miesięcy temu

Chca wykonczyc klase srednia…

Marcin
6 miesięcy temu

Solidny artykuł. Otwiera oczy na parę spraw.

krzysztof
6 miesięcy temu

nie ma dobrego rozwiazania bo zawsze ktos bedzie poszkodowany…natomiast łzawe teksty w stylu ostatniego akapitu pokazuja infantylnosc autora…to ja tak samo zapytam: dlaczego zarabiajac minimalna, nie mogac sobie nic odliczyc( w sensie auta, benzyny|) mam placic tak duzo?jaki procent moich przychodow to wszelkie daniny na rzecz panstwa? tak sie mozna przerzucac ckliwymi historiami, tylko po co?

Piotr
6 miesięcy temu
Reply to  krzysztof

A dlaczego nie możesz? Myślę że pracodawca byłby bardzo szczęśliwy gdybyś przeszedł na DG. Wtedy możesz wszystko! Sky is the limit!

and
6 miesięcy temu
Reply to  krzysztof

oczywiscie – bo osoby z niskimi zarobkami sa dyskryminowane w naszym kraju i uwaza sie ich za nierobow, nieudacznikow, przegrywow. Tylko, ze to oni ponosza % najwieksze obciazenia fiskalne.

Joanna
5 miesięcy temu
Reply to  and

Bo tak jest.

bbt
6 miesięcy temu
Reply to  krzysztof

moze dlatego ze juz sam podatek wyrazony jako % jest wystarczajaco progresywny?

Łukasz
6 miesięcy temu
Reply to  krzysztof

Skoro zarabiasz minimalną to najwidoczniej Ci ten stan pasuje – gdyby nie pasował, zrobiłbyś coś, aby było lepiej.

Tymczasem wolisz, aby to innym, ludziom którzy ruszają swoje cztery litery zabrano.
Fuc* logic, nie ma co…

Piotrek
6 miesięcy temu
Reply to  Łukasz

Dokładnie. Lepiej siedzieć z piwkiem i męczyć Netflixa niż się dokształcić przez te 2 godziny dziennie. Zaraz posypią się odpowiedzi ojców dwójki dzieci ciężko tyrających codziennie. Sorry, też jestem jednym z nich i zasada dla polepszenia swojej przyszłości, stanu posiadania i komfortu życia jest jedna – trzeba zasuwać.

Krzysztof
6 miesięcy temu
Reply to  Łukasz

Nie zarabiam minimalnej to byl tylko przyklad. Po drugie przestan pitolic, ze mozesz to zmienic. Zobacz jakie sa place w handlu i uslugach, ktos to robic musi a tam placa minimalna praktycznie wszedzie

Jan
6 miesięcy temu
Reply to  Krzysztof

Krzysztofie, z pewnością „ktoś to musi robić”, podobnie jak pracę informatyka (pojęcie ogólne;), którą wykonuję ja. Wiesz dlaczego ja zarabiam więcej, choć możliwe nawet, że nie przepracowuję się jak Ty? Bo to co umiem ja, tego Ty nie potrafisz. Jest ssanie na rynku IT i firmy muszą zapłacić, żeby utrzymać się na nim utrzymać i zarobić cokolwiek. Wniosek Twój nie powinien być taki, żeby dowalić tym, co pracowali/uczyli się na to co mają, ale taki, że może źle wybrałeś zawód, żeby zarabiać lepiej/więcej, ale tym bardziej nie powinien być taki, żeby tych „bogaczy” pozbawić ich zarobku. Bo możliwe nawet, że… Czytaj więcej »

Magdalena
5 miesięcy temu
Reply to  Jan

mozesz pracowac i na Marsie poki sie nie zrobisz stary pierdziel i z obiegu nie wyjdziesz. I mozesz sie ksztalcic cale zycie i byc na fali nawet ale jak Ci facjata sie postarzeje na pysk wylecisz i ty z roboty pomimo cisnienia jak trafnie zauwazyles,

Wacław
6 miesięcy temu
Reply to  krzysztof

Co cię powstrzymuje od zalozenia firmy i odliczania nawet chleba na śniadanie? W tym kraju jeszcze każdy może założyć działalność. To jest 30 min klikania na stronie i jutro twoja działalność jest gotowa i sobie możesz wszystko odliczyć.

Przemo
6 miesięcy temu
Reply to  Wacław

Wszystko, do pierwszej kontroli… [MSPANC]

Mariusz
6 miesięcy temu
Reply to  Przemo

O to to… Zamiast dopierdzielać płacącym należałoby może zabrać się za tych niepłacących w ogóle albo odliczających co popadnie. W pewnym momencie swojego życia miałem wielkie rozterki moralne na temat kosztów prowadzenia działalności i pracując w IT, mając przy okazji wewnętrzną, ekologiczną potrzebę ograniczania generowania śmieci, potrzebuję raz na kilka lat zdatnego do (w miarę) rozsądnego działania komputera… natomiast wszyscy dookoła odliczają samochody, leasingi, paliwo, telewizory, ekspresy, telefony co roku nowe, czy przykładowy chleb na śniadanie (a ja, frajer jem i jeżdżę po to jedzenie do sklepu za swoje własne pieniądze). Rozumiem, że w pewnych przypadkach te potrzeby są konieczne,… Czytaj więcej »

Danek
6 miesięcy temu
Reply to  krzysztof

No chocby po to, zeby rzad sobie uswiadomil, ze jak nagle zabiora Ci 10% z Twoich 20 tys, to raczej nikt zadowolony nie bedzi i zacznie kombinowac. Np. zamiast jednoosobowej dzialalnosci zalozy zp. z o.o. i zatrudni sie na 0.0001% etatu i do ZUSu dprowadzi 5 zl. Albo zalozy firme na Slowacji czy UK. Na etacie tego nie zoptymalizujesz, ale w dzialalnosci juz mozesz. Wiec po dup*e dostana dobrze zarabiajacy etatowcy i jednoosobowe dzialalnosci, gdzie nie bardzo mozesz/masz szanse cokolwiek zoptymalizowac.

krzysztof
6 miesięcy temu
Reply to  Danek

a potem jak ci wielcy artysci bioracy przez cala kariere po 50 tysiecy za koncert/role placza,ze maja mala emeryture i na wypady na zakupy do Londynu nie starcza…albo jak kapus Bolek, ktory ma emeryture 6 tysieyc i nie ma z czego zyc…moze w totolotka niech zagra?kiedys ponoc ciagle wygrywal…

Danek
6 miesięcy temu
Reply to  krzysztof

Jestem prawie pewien, ze gdyby ci artysci placili pelen ZUS od tych 50t za koncert, to tez raczej by sie mogli zdziwic wielkoscia emerytury i pluc sobie, ze nie wydali tego kiedys na ten wyjazd do Londynu na zakupy.

krzyszp
6 miesięcy temu
Reply to  krzysztof

„albo jak kapus Bolek”
Już nawet PiSowski IPN przyznał, że papiery na Wałęsę były spreparowane, a karmieni propagandą dalej klepią ten schemat…

SamSiePrzyznal
6 miesięcy temu
Reply to  krzyszp

No naprawdę? A gdzie?

BdB
6 miesięcy temu

Niby dzisiaj minister zdementował część tych informacji (konkretnie to liczb). Pewnie zdecydują się na jakieś pośrednie wartości, by nie zaorać klasy średniej, tylko ją przyorać 😉

Swoją drogą, te działania obniżające obciązenia biedniejszych i emerytów wyglądają na przygotowania do wcześniejszych wyborów. W końcu w naszym kraju rząd wybierają biedni, emeryci i słabiej wykształceni.

Gienek
6 miesięcy temu
Reply to  BdB

Przeczytał artykuł na SoF i zdementował 🙂

bartosz
6 miesięcy temu

wg mnie problemem w rosnącej przepaści między bogatymi a biednymi jest brak ograniczania własności prywatnej. Co z tego że opodatkujemy najbogatszych? Podatek katastralny? Przecież bogaci – często właściciele firm lub zasiadający w zarządach – i tak przerzucą te podatki na ceny produktów. Podobnie jak banki przerzucają podatki na klientów, tak samo bogaci rentierzy będą przerzucać podatki na biedniejszych, aby zapewnić sobie życie na dotychczasowym poziomie … Czy się mylę ?…

Grzegorz
6 miesięcy temu
Reply to  bartosz

Chłopie, kup se bilet do Korei Północnej i tam żyj w dostatku.

Wacław
6 miesięcy temu
Reply to  Grzegorz

Po co ma tak daleko jechać, Białoruś kraj mlekiem miodem płynący jest bliżej

Andrzej
6 miesięcy temu
Reply to  bartosz

Mylisz się ;).

Piotr
6 miesięcy temu
Reply to  bartosz

A jak chciałbyś to ograniczyć?

bbt
6 miesięcy temu
Reply to  bartosz

Na pewno istnienie klasy nazywanej „working poor” jest patologią obecnych społeczeństw, ale taką samą patologią jest bezwarunkowy dochod podstawowy czy rozdmuchane zasilki – a już sie pojawia temat waloryzacji 500+. Niestety mam wrażenie że nowy ład nie rozróżnia za bardzo tych dwóch kategorii.

Stef
6 miesięcy temu
Reply to  bartosz

Twoi rodzice żyli w komunie ty chcesz ograniczać własność prywatną? Nacjonalizację chcesz zrobić.?

bartosz
6 miesięcy temu
Reply to  bartosz

wow, ale minusów – chyba więcej nigdy nie widziałem pod żadnym komentarzem. ;- ) po prostu ograniczyłbym możliwości zakupu nieruchomości. wykup mieszkań pod wynajem, co winduje ceny dla przeciętnego kowalskiego który musi się później zażynać albo kombinować lub po prostu kraść (np sprzedając nieuczciwe polisy i produkty finansowe) by zapewnić swojej rodzinie godziwe warunki życia (np mieszkanie 70m2), jest wg mnie nie do przyjęcia. wykup całych hektarów lasów nad jeziorami przez tzw celebrytów, bo oni jako ludzie „lepsi” zasługują na odosobnienie od reszty społeczeństwa …. Ziemia jest dobrem wspólnym, i nie fair jest że jedni mogą ją bez ograniczeń wykupywać… Czytaj więcej »

krzyszp
6 miesięcy temu
Reply to  bartosz

Jak ograniczysz możliwość zakupu pod wynajem to… Zwiększysz procent mieszkających pod mostem…
W końcu, żeby nieruchomość wynająć najpierw musi być ktoś, kto potrzebuje lokum.
I nie, ceny mieszkań wtedy nie spadną, tylko wzrosną, bo mniej będzie się budować (efekt skali).

Piotr
6 miesięcy temu
Reply to  bartosz

Też mnie wkurza, że zamiast przejść przez mieszkanie sąsiada w bloku na parterze i wyjść jego drzwiami balkonowymi na podwórko, muszę wyjść na zewnątrz bloku i obejść go, by dostać się w to samo miejsce. Ten egoista, sąsiad, powinien zapewnić otwarte drzwi, żebym nie musiał nadrabiać dodatkowych 100 metrów. A gdy wracałbym do domu mógłby zaproponować jakiś mięsny obiad, bo w końcu lepiej zarabia. No chyba, że ustawowo ograniczylibyśmy wielkość spożycia mięsa lub wprowadzili na nie kartki.

Sławek
6 miesięcy temu

10 000 miesięcznie to bogata osoba? Gdzie oni żyją? Przy tych wszystkich podwyżkach i inflacji to żadne bogactwo.
Jeszcze gdyby powiedzmy 50 000 miesięcznie zrobili większy podatek to bym zrozumiał. Nie znaczy, że popieram.

Last edited 6 miesięcy temu by Sławek
Krzysztof
6 miesięcy temu
Reply to  Sławek

Biorac podvuwage, ze jakies 80%_90%społeczeństwa takiej kwoty nie ma….

asd
6 miesięcy temu
Reply to  Krzysztof

Z definicji większość zarabia w okolicach mediany. Okolice 15-20k to jest mniej więcej limit tego co może osiągnąć szary Kowalski bez znajomości. Dzięki Nowemu Ładowi ta wysokość zostanie drastycznie zmniejszona i Polak znów będzie oznaczał dziada Europy.

krzysztof
6 miesięcy temu
Reply to  asd

tylko,ze mediana w zeszlym roku to 5100 brutto…wiec 10 tysiecy brutto to dwa razy wiecej niz mediana…i zarazem kwota, ktorej miazdzaca wiekszosc ludzi nigdy nie zobaczy

Mariusz
6 miesięcy temu
Reply to  krzysztof

oj, biorąc pod uwagę wzrost płac z ostatnich lat
https://wynagrodzenia.pl/gus/dane-roczne
może to się stać bardzo szybko
tak samo jak 85 tysięcy drugiego progu na czas jego ustalania to było „kosmicznie dużo”, a dzisiaj wpadają w niego ludzie zarabiający niewiele ponad medianę

Radek
6 miesięcy temu
Reply to  Krzysztof

Bo 80% społeczeństwa nie mieszka w największych miastach i nie płaci po 10k zł z m2.
Same zarobki też wiele nie mówią, ponieważ zarabiając mniej niekoniecznie jesteś biedniejszy i prowadzisz gorsze życie. Przy niższych zarobkach w mniejszym mieście za to z domem 150m i ogrodem można żyć dużo lepiej niż w 50m klitce w Warszawie na zabetonowanymi osiedlu.

krzysztof
6 miesięcy temu
Reply to  Radek

hmm napisze tak jak n apisano mi kilka psotow wiecej: czy ktos Cie zmusza do mieszkanai w stolicy? wyprowdz sie w Bieszczady i bedziesz placil 4 tysiace za metr…
poza tym pomimo wysokich kosztow zycia w Warszawie to i tak zarabia sie tam najwiecej i dlatego tam wszyscy ida..przeciez jakis powod wyludnianai sie malych maist i miasteczek jest…

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  krzysztof

Żeby płacić 4-5 tys. zł za metr to, zdaje się, wystarczy do Łodzi

Kamil
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Dawno i nie prawda, sprawdź obecne łódzkie ceny, rynek wtórny pow. 6 tys. zł, a nowe mieszkania 7-8 tys. zł za metr.

Lodzianka
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

hehe nie da rady w takiej cenie znalezc mieszkania w łodzi, moze w zgierzu 😉

DawidK
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

No, dlatego właśnie lepiej w Bieszczady. 😉

Radek
6 miesięcy temu
Reply to  krzysztof

O to chodzi właśnie! Rzeczywistości nie zmienisz, ale możesz pokierować swoim życiem tak by zarabiać więcej niż 90% społeczeństwa a mieszkać w Bieszczadach. I nie ma w tym twojej winy a więc i nie ma powodu żebyś miał płacić 2-3 razy wyższe podatki.

Danek
6 miesięcy temu
Reply to  Sławek

No niestety 10tys to o 10x wiecej niz zarabia przecietny wyborca PIS. Szkoda, ze w duzych miastach 10 tys juz nie starcza na zakup 1m2 mieszkania, ale dociskajmy bardziej ludzi. Niech kombinuja/wyjada/biora pod stolem kto moze.

krzysztof
6 miesięcy temu
Reply to  Danek

dlaczego 10 razy? ja powiem pincset…faktycznie 43% spoleczenstwa zarabia tysiac miesiecznie,….ja rozumiem,ze bycie lemingiem nie predysponuje do myslenia, ale bez przesady…

Danek
6 miesięcy temu
Reply to  krzysztof

Leming, czyli osoba zarabiajaca powyzej xx tPLN. W koncu znam definicje.

Bartek
6 miesięcy temu
Reply to  Danek

Szkoda, że przeciwnicy PIS (mający się za lepszych) nie potrafią pisać po polsku, a i z matematyką zdają się mieć problemy.
„o 10x więcej”?
Co to znaczy?
Może być więcej o X albo X razy więcej.

Nie jestem wyborcą PIS, ale nic mnie tak nie odpycha jak ta samozwańcza (pseudo)inteligencja.

zenek
6 miesięcy temu
Reply to  Bartek

10x znaczy 10 razy. Nie nie używałeś nigdy kalkulatora że nie wiesz co oznacza x?

Kamil
6 miesięcy temu
Reply to  Sławek

Brutto czy netto, bo nie wiem czy sie lapie.

Stef
6 miesięcy temu
Reply to  Kamil

Raczej brutto jeśli to ma być próg podatkowy, czyli ok 7000 mc na rękę.

Mariusz
6 miesięcy temu
Reply to  Stef

bogacze, psia ich mać (marmurowe podłogi, te sprawy)

Kazimierz
6 miesięcy temu

Ilekroć jest mowa o wynagrodzeniu powinna być informacja czy to brutto czy netto!
„powyżej 120.000 zł rocznie, czyli 10.000 zł miesięcznie” brutto czy netto?
Pozdrawiam

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Kazimierz

Tego niestety nie wiemy. Nawet te 120.000 zł to jest na razie jeden wielki przeciek

Marcin
6 miesięcy temu
Reply to  Kazimierz

Wszystkie kwoty sa zawsze podawane brutto.

BdB
6 miesięcy temu
Reply to  Marcin

Ale jest brutto i brutto brutto 😉. Czyli stare brutto sprzed 2019 (bez składek ZUS) i nowe ze składkami. Skala podatkowa choć minęło ponad 20 lat od ubruttowienia, nadal mówi o starym brutto, czylu po odjęciu składek na ub. społeczne.

Media piszą o podwyższeniu z 85 do 120 tys., czyli mowa o starym brutto.

BdB
6 miesięcy temu
Reply to  BdB

Poprawka: sprzed 1999.

Alek
6 miesięcy temu

W Polsce jest dużo więcej osób na 2 progu niż w oficjalnych statystykach. Skala umów na minimalną krajową, a reszta „pod stołem” jest niewyobrażalna.

BdB
6 miesięcy temu
Reply to  Alek

Ale oni są dzięki temu na pierwszym progu.

and
6 miesięcy temu

stary chwyt. Rzucamy pare 'przeciekow’ – jest gownoburza w necie. Przepychamy to co w badaniach chce suweren, po zapoznaniu sie z oferta. 3 kadencja znowu blizsza…

bbt
6 miesięcy temu

I dzisiaj wlasnie minister powiedzial że nie ma mowy zeby kwota wolna wzrosla do 30tys,
cały artykuł i dywagacja jak krew w piach, intencje ładu widać już bezspornie.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  bbt

30.000 zł to chyba była licytacja po tym, jak PO rzuciła 10.000 zł. I dobrze, bo to totalnie rozpieprza system. Najpierw trzeba na nowo ułożyć podstawy, a potem wmontować w to kwotę wolną od podatku

BdB
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Założeń nie zdementował, jedynie liczby/kwoty.

Panie Maćku, czas najwyższy na publikację przedstawiające możliwości przeniesienia firmy za granicę, porównując plusy i minusy poszczególnych państw.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  BdB

Zrobimy. Na ogłoszenie Nowego Ładu będzie jak znalazł ;-). W kwotach może będzie to trochę inaczej wyglądało, ale jestem dziwnie pewny, że kierunek będzie taki, jak wynika z przecieków. To wynika z bazy wyborczej obozu rządzącego

luc
6 miesięcy temu
Reply to  bbt

Czyli trzeba to czytać następująco – kwoty wolnej nie podwyższą, ale progi/składki już tak. Z punktu widzenia rządu win-win…

Rafał
6 miesięcy temu

Minister kilka godzin temu wszystkiemu zaprzeczył.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Rafał

Wszystkiemu wszystkiemu? Nie wiem, nie wiem 😉

BdB
6 miesięcy temu
Reply to  Rafał

Tylko kwotom.

Danek
6 miesięcy temu
Reply to  Ireneusz Sudak

No coz, ja zarabiam 11 tPLN netto (duzo to pewnie dla wiekszosci), ale dla mnie utrata tego 1 tPLN to owszem duza rzecz i owszem bede histeryzowal. Bo to prawie 10% mojego wynagrodzenia. I coz, nie moge sie od tak przekwalifikowac w krotkim okresie i nie, moj pracodawca nie pozwoli mi na przejscie na JDG i wrzucenia sobie w koszty nie wiem czego na sile. Wiec po prostu zmuszony zostane do zaplacenia wiecej podatkow i nic z tego nie bede mial. Za dentyste i tak bede musial zaplacic z wlasnej kieszeni i dojechac do niego po tak samo dziurawych dziurach… Czytaj więcej »

Radek
6 miesięcy temu
Reply to  Danek

Ha, za to można w końcu zabrać się za reperowanie zdrowia. Co prawda zarobki na zwolnieniu spadną o 20%, ale czas wolny skoczy o 100%.
Z jednej strony politycy zwiększą sobie przychody, a z drugiej zwiększą wydatki.
Niech nie myślą, że jak będą człowieka na etacie dociskać to ten im się nie odwinie.

Therion7777
6 miesięcy temu
Reply to  Danek

Chłopie, przestań pitolić bez sensu. Przy 11k netto i nagle 1k mniej jedyne co zobaczysz to ten 1k mniej wpuszczone w inwestycje czy tam oszczędzanie.
Chyba że ogarnąłeś sobie na kredyt jakąś haciendę za zylion i masz jakąś chorom ratę.

Też mi wychodzi tyle miesięcznie i też nie będę szczęśliwy, że mogłoby być mniej, ale większych strat, prócz niższego oszczędzania na emeryturę nie widzę… Ale ja ratę w hipotece mam 2k i nie kupuje co rok nowego smyrfona.

Mariusz
6 miesięcy temu
Reply to  Therion7777

A co to kogo obchodzi? Jak masz za dużo pieniędzy to oddaj komuś kto potrzebuje ich bardziej od ciebie. Zarabiam sporo, ale nie satysfakcjonuje poziom moich oszczędności, bo wiem, że od państwa na starość dostanę wielkie G, moje dzieci dostaną od państwa wielkie G. Wychowałem się bardzo skromnie i zaprawdę, powiadam ci, że jest wielką, przeogromną patologią, że standardem jest kredyt na klitkę na połowę, jak nie więcej życia (zauważ, że ludzie już marzą o tym, żeby mieć na wkład własny, a co dopiero całe mieszkanie), a bogaczem nazywa się kogoś, kto zarabia niewiele ponad tyle, żeby jako tako żył… Czytaj więcej »

Danek
6 miesięcy temu
Reply to  Ireneusz Sudak

No coz, ja zarabiam 11 tPLN netto (duzo to pewnie dla wiekszosci), ale dla mnie utrata tego 1 tPLN to owszem duza rzecz i owszem bede histeryzowal. Bo to prawie 10% mojego wynagrodzenia. I coz, nie moge sie od tak przekwalifikowac w krotkim okresie i nie, moj pracodawca nie pozwoli mi na przejscie na JDG i wrzucenia sobie w koszty nie wiem czego na sile. Wiec po prostu zmuszony zostane do zaplacenia wiecej podatkow i nic z tego nie bede mial. Za dentyste i tak bede musial zaplacic z wlasnej kieszeni i dojechac do niego po tak samo dziurawych dziurach… Czytaj więcej »

BdB
6 miesięcy temu
Reply to  Danek

Niech poderator usunie ten duplikat

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  BdB

Nie wiem który, więc nie usunę

BdB
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ten, pod którym to napisałem. Są dwa zaczynajace sie od „no coz”, identyczne. Jeden ma 12 glosow, drugi zero.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  BdB

Przy okazji wyrzucę.

DawidK
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Czyżby wciąż nie było okazji?

Mg.
6 miesięcy temu
Reply to  Ireneusz Sudak

Aha. No pewnie dlatego, że 'ludzie’ nie odziedziczyli willi na Żoliborzu, tylko ciężko zapier*&%ją na kredyt hipoteczny i mają na utrzymaniu kogoś więcej niż kota.

BdB
6 miesięcy temu
Reply to  Mg.

Nie poruszaj tego tematu, bo zaraz się okaże skąd rzekomo inwigilowanych za komuny stać było na taką willę.

lwqkrewrkjwh
6 miesięcy temu

Sprawa jest prosta, próbują nieco ciężaru przenieść z najuboższych na tych nieco bogatszych. Najbogatsi już zagłosowali nogami (zmienili rezydencję na raje podatkowe, np. taki LC mieszka w Monako). Podnoszą standard najuboższych bo raz to jest elektorat, dwa bo taka jest generalnie tendencja w socjalistycznej EU. Ponieważ kasa musi się zgadzać, to przyciskają tych nieco bogatszych, ale i tak muszą uważać, żeby za mocno nie przycisnąć. Emigracja podatkowa jest w sumie mało uczciwa, bo taki bogaty nierezydent zarabia dzięki pracy ludzi w PL, zarabia dzięki temu, że Ci ludzie utrzymują rząd i system prawny, administrację, infrastrukturę, de facto chronią i rozwijają… Czytaj więcej »

Piotr
6 miesięcy temu
Reply to  lwqkrewrkjwh

Emigracja podatkowa jest i będzie, problem w tym żeby „rząd” dostosował podatki tak, żeby opłacało się zostać w kraju. Zgadzam się, nie jest to do końca uczciwe, ale czy uczciwe jest zabieranie człowiekowi 50% dochodu tylko dlatego że chce mu się pracować? Inna sprawa to taka że aktualny „rząd” działa według zasady „dziel i rządź”. No i szczerze mówiąc nie widzę nawet tych 10k kwoty wolnej, nie widzę podniesienia progów. Dlaczego? Bo uparli się że najpierw z ludzi pozdzierają kasę a potem wspaniałomyślnie będą ją „rozdawać”. I nie zdziwię się jeśli przy okazji podniosą 500+ na wyższą kwotę. A że… Czytaj więcej »

Radek
6 miesięcy temu
Reply to  lwqkrewrkjwh

A może Redakcja policzy ile pieniędzy idzie na: – wcześniejsze emerytury by cześć społeczeństwa pracowała na nic-nie-robiacych – ławeczki niepodległości – subwencje zakupu nieruchomości od lasów państwowych – rozbite limuzyny SOP – przeloty premierki do Krakowa wojskowym samolotem – wsparcie nieefektywnej Poczty Polskiej – subwencje dla partii politycznych – subwencje lub zwolnienia podatkowe dla związków wyznaniowych – ochronę domu najważniejszej osoby w państwie – budowanie i utrzymywanie stadionów (dla garstki zawodowców, nie dla aktywnego spędzania czasu przez obywateli) – dopłaty do źle zarządzanych i nierentownych muzeum, teatrów – budowę bloku elektrowni którego jednak budować nie będą – komisje smoleńska –… Czytaj więcej »

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Radek

Ja się nie podejmę, jestem zbyt nerwowy 😉

Mariusz
6 miesięcy temu
Reply to  Radek

Nasz nie-rząd woli zwiększać zarobki zamiast oszczędzać. To pierwsze jest w tym wypadku dużo prostsze, niż przyłożenie się do pracy i zrobienia tak, żeby było dobrze. Możemy wydawać mniej PKB na ochronę zdrowia, ale niech to będą „pieniądze” wydane z głową, a osiągniemy więcej za mniej.

Mariusz
6 miesięcy temu
Reply to  Mariusz

No i skąd te minusy? W skromnym gospodarstwie domowym może być czysto, schludnie, dzieci najedzone, a w tym bogatym duży telewizor, codziennie coca-cola (a mało nie kosztuje 😉 ), hajs przewalany na głupoty. Chodzi mi tylko o to, że polepszać można na dwa fronty – z jednej strony dofinansowywać, z drugiej optymalizować koszty, procesy, etc. pod kątem ich zasadności. Na porządku dziennym marnowane są zasoby ludzkie, sprzęty, czas, pieniądze. Jako argument podam: znany przeze mnie człowiek (nie znajomy znajomego, ale bliskie pokrewieństwo) lata w załodze LPR. Mówi, że tak jak karetki jeżdżą do bolącego paluszka i główki, tak w ich… Czytaj więcej »

Mariusz
6 miesięcy temu
Reply to  Mariusz

Dziękuję za rzeczową dyskusję 🙂

obatel
6 miesięcy temu

Kretyńskie społeczeństwo nigdy nie nauczy się, że przelewanie z jednej szklanki do drugiej nie sprawia, że wody będzie więcej. Pieniądz jest bezwartościowy. Wartość mają towary i usługi. Wyprodukowane dobra. Chcecie się wzbogacić? Weźcie się do roboty, zamiast okradać lepszych od siebie tylko dlatego, że możecie okradać, bo jest was więcej.

Danek
6 miesięcy temu
Reply to  obatel

E tam, przy przelewaniu zawsze czesc wody uleci. Z tej czesci robi sie kampanie wyborcza i utrzymuje armie urzednikow rozdzielajacych 500+

Radek
6 miesięcy temu
Reply to  Danek

Armia urzędników rozdzielających 500+ jest niczym w porównaniu do armii schowanej w ZUS, KRUS, ARMiR

BdB
6 miesięcy temu
Reply to  obatel

Tym, którzy na nich głosują będzie więcej i o to chodzi.

chennault
6 miesięcy temu
Reply to  obatel

„Chcecie się wzbogacić? Weźcie się do roboty, zamiast okradać lepszych od siebie tylko dlatego, że możecie okradać, bo jest was więcej.” Masz się za lepszego a nie pojmujesz elementarnej rzeczy: możesz dobrze zarabiać właśnie dlatego, że w społeczeństwie są jednostki, które podejmują się gorzej płatnych prac, dzięki czemu Ty masz czas i możliwość zajmować się swoją przynoszącą wysokie dochody robotą. Wyobraź sobie, że wszyscy robotnicy, kasjerzy, piekarze, kurierzy, salowe, rolnicy, kierowcy, sprzątacze i inni prości ludzie, których pracy ewidentnie nie doceniasz, idą za radą takich jak Ty: podnoszą kwalifikacje i zostają prawnikami, informatykami, prezesami banków, właścicielami przedsiębiorstw, dziennikarzami i popularnymi… Czytaj więcej »

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  chennault

Tak, zgadzam się. Na tym polega zamożność narodów, że nawet sprzedawca na straganie w sklepie zarabia godnie, bo jego wynagrodzenie może być wyższe dzięki temu, iż przeciętnego klienta stać na płacenie za marchewkę znacznie więcej, niż w Polsce

Szymon
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

No niby tak, ale problem w tym, że sprzedawca w Niemczech zarabia 1600 EUR, a w Polsce 600 EUR. A cena żywności podobna.

BdB
6 miesięcy temu
Reply to  Szymon

Ale cena czynszu min. 5-6 x wyższa.

Piotr
6 miesięcy temu
Reply to  BdB

1600 euro to 7360 zł 600 euro to 2760 zł czynsz Polska 400 zł Niemcy 2000 zł o czym my tu mówimy to jest przepaść w poziomie życia resztki młodych jak tak dalej pójdzie to stąd wyjadą.

marianek
6 miesięcy temu
Reply to  BdB

kolega przeprowadził się do Berlina i we wschodniej części tego miasta płacił za wynajem dwupokojowego mieszkania tyle samo ile płacił mieszkając w Gdańsku. dodam, że osiedle wyglądało tak samo prl-owsko. tak więc tego…

Piotr
6 miesięcy temu
Reply to  chennault

Czy to znaczy że ktoś z góry powiedział że ma być X sprzątaczek, Y nauczycieli? No chyba nie, każdy robi to co chce, a to że jego praca jest mało płatna to już inna sprawa. Każdy może zostać n.p. programistą, jeśli to taki świetny i dobrze płatny zawód to dlaczego nie mamy samych programistów? Nie ma ograniczeń jak w przypadku lekarzy czy prawników. A może problemem jest to że w przypadku takiego programisty czy lekarza (takiego z powołania) trzeba się całe życie uczyć? I nie ma leżenia przed TV tylko zapier*ol w książkach czy tutorialach? Podział pracy, hmmmm… Czy przy… Czytaj więcej »

chennault
6 miesięcy temu
Reply to  Piotr

„każdy robi to co chce, a to że jego praca jest mało płatna to już inna sprawa.” Nie, to nie jest inna sprawa. Z mało płatnej, ale niezbędnej dla społeczeństwa i gospodarki pracy rzeszy ludzi korzystają ci lepiej zarabiający. Niech więc im się odpłacą, na przykład dokładając się (w wyższych podatkach lub składkach) do usług publicznych czy systemu emerytalnego. „A może problemem jest to że w przypadku takiego programisty czy lekarza (takiego z powołania) trzeba się całe życie uczyć? I nie ma leżenia przed TV tylko zapier*ol w książkach czy tutorialach?” W jednych zawodach trzeba się całe życie uczyć a… Czytaj więcej »

Mariusz
6 miesięcy temu
Reply to  chennault

Mam pomysł: niech wszyscy zarabiają tyle samo – problem się rozwiąże! 😉

Paweł
6 miesięcy temu
Reply to  chennault

Nie zgadzam się. To społeczeństwo musi dojrzeć do tego aby „mniej spektakularne zajęcia” również godnie i odpowiednio zarabiały. Nic do tego nie mają „specjaliści”. Rządy, a szczególnie PiS to nie interesuje. Im jest na rękę aby właśnie place nie były godne to dłużej utrzymają się przy korycie. Uległeś ich propagandzie.

Mariusz
6 miesięcy temu
Reply to  Paweł

Wystarczy spojrzeć na budżetówkę – przecież tacy np. nauczyciele zarabiają „takie kokosy”, że nie mają już jak tych pieniędzy wydawać 🙂
A przypomnę, że to właśnie rządzący mają wpływ na wynagrodzenie nauczycieli.

Sylwester
6 miesięcy temu
Reply to  Mariusz

To jest ironia, jak rozumiem? Bo trzeba się naprawdę postarać, aby dobrze zarabiać jako nauczyciel na państwowej posadzie (w szkołach prywatnych są jednak inne zarobki), a w zasadzie na kilku, bo na jednej jest naprawdę kiepsko.
A w urzędach poza kilkoma największymi miastami zarobki oscylują pomiędzy 2, a 3 tys. brutto, a ponad to są tylko kierownicy i wierchuszka. Pensje urzędów zawyża głównie „warszawka”, gdzie samych dyrektorów z zastępcami potrafi być więcej niż szeregowych pracowników danego wydziału, nie wspominając o ministerstwach, gdzie po prostu przeginają.

Mariusz
6 miesięcy temu
Reply to  Sylwester

Potwierdzam

Radek
6 miesięcy temu
Reply to  chennault

Powinni być wynagradzani lepiej. Ja się zgadzam z Tobą w 100proc w tym stwierdzeniu.
Tylko ich wynagrodzenie nie może być zwiększone przez redystrybucję. Powinni dostać ulgę w postaci wyższej kwoty wolnej od podatku (jednakowej dla wszystkich),
aby godnie zarabiać. Godnie zarabiać czyli zarabiać swoją, nie cudzą pracą. I gdy lepiej wynagradzani będą jeszcze lepiej zarabiać, to będą mogli więcej płacić za usługi tych gorzej zarabiających i w ten sposób podniosą ich poziom życia.

ccr
6 miesięcy temu
Reply to  Radek

Każdy przedsiębiorca z definicji zarabia cudzą praca więc wg. twojej logiki zarabiają niegodnie

Tom
6 miesięcy temu
Reply to  chennault

Nie zauważyłeś tego że PROSTE PRACE SĄ ZASTĘPOWANE MASZYNAMI i to jest trend w całej Europie, że proste prace będą redukowane z udziału ludzkiego – już są w fabrykach przecież. 20 lat temu budowa drogi w Norwegii – 7 ludzi i 5 maszyn. W Polsce 100 ludzi i kilka maszyn. Efekty – Norwegia tydzień czasu i 2…3 km pasa, Polska … lepiej nie mówić 🙂

chennault
6 miesięcy temu
Reply to  Tom

Ale co to ma do rzeczy? Maszyny zaczęły być stosowane w przemyśle już w XVIII w., ale wszystkich prostych prac nie wyeliminowały. Wciąż są potrzebni pracownicy chociażby do obsługi tychże maszyn.

Paweł
6 miesięcy temu

Dlaczego wszyscy powielają te farmazony o degresywnym podatku. Raport Piotra Araka zamówiony? Nie dziwne, że takie wyniki. Będę złośliwy, ale policzmy. 1. Modelowa rodzina głosująca na PiS (2+2): mąż zarabia oficjalnie minimalną 2800 brutto (reszta pod stołem), żona też minimalna 2800 brutto. 2. „Obrzydliwie bogaty”, singiel informatyk 10000 brutto na UoP. 3. Ten sam informatyk przechodzi na podatek liniowy 19%. Jak kształtują się dochody i bilans wpłat do kasy państwa: 1. Modelowa rodzina PiS 2+2 to dochód: 67 tyś. brutto, wpłata do kasy państwa: 5,7 tyś zł (bo 12 tyś z 500+)! 2. Informatyk dochód: 120 tyś. brutto, wpłata: 36,6… Czytaj więcej »

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Paweł

To prawda, że do dzieciatych podatki wracają w postaci 500+, a do emerytów w formie 13-tej i 14.tej emerytury. Z drugiej strony wziął Pan bardzo skrajne przypadki do porównania (to trochę fałszuje sprawę) i nie wiem czy uwzględnił Pan ZUS i w ogóle cały klin podatkowy

Paweł
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Zgadza się. Ale przykłady to przykłady. Czy aż tak skrajne? W programie chodzi o to aby najbiedniejsi płacili mniej. To jest przykład 1, może nie najbiedniejszy ale typowy i obala mit że płaci najwięcej – tak jak twierdzi PiS. Przykład 2 i 3 to stawka po środku zarobków w Polsce. Pomiędzy 1 i 2 % opodatkowania rośnie. Wyżej oczywiście spada, ale nigdy do punktu z przykładu 1. Podatki zostały tak skomplikowane, że można dowolnie manipulować danymi. Ale nie uwzględnianie 500+ czy 13/14 w rozrachunku kto ile płaci jest niesprawiedliwe. W wyliczeniach uwzględnione są wszystkie składki oprócz dodatkowych pracodawcy (nimi PiS… Czytaj więcej »

Radek
6 miesięcy temu
Reply to  Paweł

Trochę tendencyjne przykłady, bo zakładowy informatyk też dostaje 500+.

To weź pan teraz policz rodzinę 2 * 2800 brutto (bez dzieci) i informatyka 10k brutto z 5 dzieci. A niech jeszcze ma 100% ulg z praw autorskich.
I już nam się liczby inaczej ułożą.

PS. A jak pan powiesz, że informatyk nie ma 5 dzieci to tym gorzej, bo szarańcza za pieniądze podatników wyedukowana, stać go na założenie rodziny a okoniem stoi i demografię psuje egoista.

Danek
6 miesięcy temu
Reply to  Radek

Może 5 dzieci to przesada. Ale przy 2 wyliczenie wciąż pokazuje ten sam efekt, ze degresja jest po prostu pierd*lenuem. A dodatkowo skoro 500+ nie pomaga biednym, to jak dla mnie można 500+ zlikwidować.

Danek
6 miesięcy temu
Reply to  Radek

A ta szarańcza to zwykle musi się jednak za swoje wykształcić. Bo może i studia są jeszcze darmowe, ale raczej niewystarczające do zarabiania 10k. A za dodatkowy kurs zapłacić już musisz sobie sam. Tak samo jak nikt nie płaci tej szarańczy za czas poświęcony na te studia.

Danek
6 miesięcy temu
Reply to  Paweł

Bardzo dobre wyliczenie

krzysztof
6 miesięcy temu
Reply to  Danek

obliczenia z czapy, pod teze…a jeszcze informatyk moze sobie wrzucic koszty w dzialalnosc, o tym tez ani slowa…takimi przykladami to mozna wszystko i nic udowodnic…

Therion7777
6 miesięcy temu
Reply to  Paweł

„Przykład 2 i 3 to stawka po środku zarobków w Polsce.”

Otwórz oczy, rozejrzyj się, a przede wszystkim sięgnij do danych. 10k brutto to nie jest żadne „po środku”. Więcej niż 10k brutto zarabia 5% pracujących. Dziękuję.

Szymon
6 miesięcy temu
Reply to  Paweł

Skąd takie wnioski odnośnie emerytury niemieckiej? Jakie gwarancje? Tam też jest w pewnym sensie system kapitałowy. Zarówno w Polsce jak i w Niemczech można uzyskać nawet 80% ostatniej pensji jako emerytury.

Piotr
6 miesięcy temu
Reply to  Szymon

Pewnie że u nas też można🤣https://finanse.wp.pl/34-letni-agent-tomek-ma-4-tys-zl-emerytury-6114637545769089a

Krzysztof M.
6 miesięcy temu
Reply to  Paweł

Co to jest tyś. ?

Mariusz
6 miesięcy temu
Reply to  Krzysztof M.

Jak ktoś nie ma argumentów to czepia się słówek albo ortografii 😉
Bo zakładam, że w miarę ogarnięty człowiek potrafi zrozumieć, że chodzi o literówkę.

DawidK
6 miesięcy temu
Reply to  Mariusz

Literówka to coś, co zdarza się raz. Jeśli popełnia się ten sam błąd permanentnie, to jest to analfabetyzm.

Mariusz
6 miesięcy temu
Reply to  DawidK

Ale nie rozumiesz przekazu, czy jak?

DawidK
6 miesięcy temu
Reply to  Paweł

Obliczenia samego podatku, bez uwzględnienia składek nie mają sensu, co najwyżej są uprawianiem propagandy w drugą stronę.
Degresywność systemu bierze się z takich aspektów:

  • ryczałtowych składek na JDG (czyli wszystkich z liniowym + jeszcze trochę na ogólnych);
  • limitów składek od 30krotnośći zarobków;
  • większego udziału podatków pośrednich w przypadku gorzej zarabiających osób.

Nie bronię PiSu, ich pomysłów ani systemu podatkowego w ogólności. (Uważam zresztą podatek dochodowy za najgorszy z istniejących.) Jestem nieźle zarabiającym informatykiem i ewentualne zmiany wymierzone będą pewnie także we mnie. Po prostu interesuje mnie prawda, nie naginanie obliczeń w celu udowodnienia swojej tezy.

Ada
6 miesięcy temu

Państwo złodziei. Ciężko pracujący mają wspierać nierobów siedzących całymi rodzinami na zasilkach

JArek
6 miesięcy temu

„Cóż, widać dzięki temu w jakim tempie się bogacimy.”
Nie. Dzieki temu widac, jak szybko pedzi inflacja.

Zbigniew
6 miesięcy temu

Przede wszystkim nie mylmy bogatych z tymi, ktorzy przyzwoicie zarabiaja. To zwykle inne kategorie ludzi. Bogaty ma zwykle dom, dobry samochod, firme, nieruchomosci w kraju i za granica, pasywny dochod z majatku i inwestycji, a dobrze zarabiajacy czesto ma kredyt na karku i sluzbowy samochod i aspiruje, zeby byc bogatym 🙂 Nie mozna mowic, ze ci z wiekszymi dochodami placa mniej niz biedni bo to bzdura, i PIT (wieksza kwota dochodu to wieksza kwota podatku, nawet jak liniowy) i podatkow posrednich, bo wiecej wydaja i placa wiecej VAT, akcyzy itp. Caly nasz system podatkowy jest kompletnie zaburzony, bo mamy progresje… Czytaj więcej »

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Zbigniew

Ja jestem za prostotą, aczkolwiek mamy w Polsce rosnące nierówności, więc trzeba by to jakoś korygować

Dwaidwa
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Co to są rosnące nierówności i niby czemu trzeba je korygować? Mnie mamusia uczyła, żebym patrzył co ja mam w kieszeni a nie czy ktoś ma więcej. Najmniejsze nierównosci są w komunizmie bo 99% ma nic. Prawdziwa sprawiedliwość społeczna.
Ludzi o mniejszych dochodach najbardziej uderza inflacja i niski poziom usług publicznych. Bierze sie to z rozrzutnosci, niegospodarnosci rządów, dodruków pustej złotówki i rozdawnictwa. A teraz super specjaliści położyli branżę gastronomiczną.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Dwaidwa

No, ale sytuacja, w której pięciu kolesi kontroluje większość bogactwa świata też jest lekko niezdrowa. A poza tym jeśli rosną nierówności, to z definicji rośnie liczba biednych i spada liczba bogatych. W końcu te nożyce rozwierają się na tyle szeroko, że pojawia się polityk-Janosik, który wygrywa wybory pod hasłem „zabrać bogatym i rozdać biednym”. I albo kończy się komunizmem, albo populizmem.

Dwaidwa
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

A ilu z tych 5 ludzi mieszka w Polsce i zostanie objęte Nowym Ładem?
Megakorporacje tuczą się właśnie na zblatowaniu z państwem socjalnym budującym bariery biurokratyczne zapewniające brak konkurencji.
I nie jest to problem systemu podatkowego wogóle.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Dwaidwa

Tej piątki nie obejmujemy Nowym Ładem. Ale właśnie o tym jest ten tekst, że jak ktoś zarabia 10.000-20.000 zł miesięcznie to nie jest jeszcze powód, żeby mu dowalać podatek, bo wyskoczył trochę ponad przeciętność. Z drugiej strony nie może być też tak, że pracownik etatowy zarabiający 12.000 zł miesięcznie ma efektywne opodatkowanie pensji na poziomie ze 40% (razem z ZUS-em), a ktoś, kto zarabia 100.000 zł bez etatu miesięcznie ma efektywną stawkę opodatkowania rzędu 15% (liniowy 19% plus mały ZUS minus koszty)

Grzegorz
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Pełna zgoda. Nierówności należy jednak korygować stwarzaniem możliwości dla ludzi by szli do góry a nie ściągając innych w dół. I ew. chronić słabszych, tak by nie byli wyzyskiwani. Państwo powinno promować rozwój a nie niewolnictwo, tak by Ci, którzy mają kapitał w garści nie wykorzystywali go na zniewalanie słabszych a inwestowali w rozwój, technologie itd

Socjaliści won!
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

To może Pana Redaktora zarobki skorygujemy hmm…. powiedzmy o 65%?
Żeby było sprawiedliwie, a nie że zarabia Pan tyle co cała zmiana pracowników Biedronki? =)

Tomek
6 miesięcy temu

Niech ci co glosuja za wiekszymi podatkami placa wiecej skoro tak chca a reszta tak jak dotychczas i po sprawie

Ralf
6 miesięcy temu

Efekt będzie taki, że Ci posiadający więcej oleju w głowie, świadczący wysokospecjalistyczne usługi, zaczną przenosić swoje ośrodki interesów życiowych w bardziej przyjazne miejsca – z lepszą pogodą, lepszą kuchnią i bardziej przyjaznym społeczeństwem. Spowoduje to jeszcze większą degradację tego patologicznego społeczeństwa – na ulicach będzie więcej przemocy, na drogach więcej pijaczyn za kółkiem, więcej wzajemnej nienawiści i oskarżeń. Podatki mają zapewnić sprawne funkcjonowanie państwa, a na moje oko funkcjonuje ono coraz gorzej – konkretne przykłady – budowa S5, która miała być gotowa na Euro 2012, zmarnowany rok na przygotowanie służby zdrowia do zwały, jaka ma właśnie miejsce, zakup śmigłowców dla… Czytaj więcej »

Mariusz
6 miesięcy temu
Reply to  Ralf

Sam osobiście rozważam ograniczenie swojej aktywności zawodowej do takiego stopnia, żeby płacić jak najmniej. Były takie „reklamy” pandemiczne, że może warto zastanowić się ile nam wystarcza do życia i się nim cieszyć. Skoro g*wno będę z mojej pracy miał, bo mi więcej zabiorą, to po co mam się przepracowywać. Będę miał więcej czasu dla dzieci, których zrobię więcej. Będę wykorzystywał system pełną gębą.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu