9 sierpnia 2018

Czy bezdzietni powinni płacić wyższy podatek? Rządzący sondują nowe bykowe, Polacy się wyśmiewają, a ja… ważę argumenty. Poważnie

Politycy partii rządzącej mają wyjątkowy talent do wymyślania nowych podatków. Opodatkowali banki, chcieli sklepy, dorzucili opłaty do wody, prądu, ostatnio do paliwa, mają opodatkować dochody najbogatszych, wynajem mieszkań, centra handlowe, a teraz padł – nie po raz pierwszy – pomysł, by opodatkować bezdzietnych. Nie znam nikogo, kto nie powiedziałby, że to idiotyzm, ale jeśli się głębiej zastanowić…

O podatku od bezdzietności wspomniał w wywiadzie prasowym wiceminister infrastruktury i rozwoju Artur Soboń. Podkreślił, że to jego prywatna opinia, ale i tak zrobił dużo szumu. (to zły zwyczaj, by w „urzędniczym” wywiadzie wypowiadać prywatne opinie na tematy spoza swojego zakresu kompetencji).

Komentarze są okrutne. Najłagodniejsze z nich przypominają, że to pomysł rodem z PRL. Po II Wojnie Światowej wprowadzono już w Polsce podatek zwany bykowym. Polegał on na tym, że bezdzietni powyżej 21. roku życia płacili wyższy podatek dochodowy. Z tej „szykany” zrezygnowano w 1973 r. I teraz – niby mimochodem – do sprawy wraca wiceminister prawicowego rządu. „Prywatnie”.

Ani to nowe, ani oryginalne. Takie koncepcje wracają co i rusz do obrotu publicznego, zwykle jako „wrzutki” polityków chcących, żeby ich zaprosić do telewizji. Podobny pomysł zgłaszali kilka lat temu m.in. młodzi chadecy w Niemczech (dodatkowy podatek miałby wynieść 1% dochodu od bezdzietnego i 0,5% od posiadającego tylko jedno dziecko). Zostali powszechnie wyśmiani.

Na pierwszy rzut oka pomysł jest wyjątkowo głupi. Karać ludzi wyższym podatkiem za to, że nie mają dzieci? Nie każdy może i nie każdy powinien mieć dzieci. Są ludzie, którzy zwyczajnie się do tego nie nadają i gdyby ich zmusić do rodzicielstwa, to zrobiliby tylko krzywdę swoim dzieciom. Czymś najgorszym jest „robienie” dzieci dla pieniędzy – np. po to, by płacić niższe podatki.

Jeśli jakiś polityk myśli, że urzeźbi wzrost dzietności na zasadzie „optymalizacji podatkowej” to chyba się z kimś na rozum pozamieniał. Z jakimś bykiem najpewniej ;-).

Czytaj też: Na co idą nasze podatki? Ta jedna liczba dowodzi, że powoli staczamy się w przepaść

Nie przegap nowych tekstów z „Subiektywnie o finansach”! Zapisz się na newsletter i odbierz zestaw praktycznych poradników, w tym przegląd najlepszych kont bankowych ułatwiających oszczędzanie

Chcesz „zasłużyć” na emeryturę – płać na tych, którzy ci  ją „zafundują”

Ale z drugiej strony… znaczenie naszych dzieci dla systemu emerytalnego jest fundamentalne. Kiedyś nie było emerytur i to dzieci gwarantowany rodzicom dostatnią i spokojną starość. Kto nie miał licznej rodziny albo źle wychował dzieci – klepał na starość biedę. Dziś wszędzie pcha się państwo, ale dzieci też się liczą. Mamy redystrybucyjny system emerytalny – składki obecnie pracujących idą na emerytury obecnych emerytów. A składki i podatki naszych dzieci będą służyły utrzymaniu nas na emeryturze.

Ergo: kto ma więcej dzieci (i dzieci te będą płaciły podatki w Polsce) w większym stopniu przyczyni się do utrzymania na starość nie tylko siebie, ale wszystkich emerytów. Jednocześnie „dzieciaci” ponoszą większe koszty – wychowanie jednego dziecka, według Centrum im. Adama Smitha, kosztuje od kołyski do dorosłości 190.000 zł, zaś dwójki dzieci ponad 320.000 zł. Liczyłem kiedyś swoje prywatne wydatki na dzieci i niestety wyszło mi jeszcze więcej.

Kto wychowuje dwójkę, trójkę lub więcej dzieci, ponosi z tego tytułu nie tylko realne koszty. To też solidne ograniczenia w życiu na wiele lat (żeby było jasne: podejmowane świadomie i z chęcią – większość ludzi chce mieć dzieci i jeśli już się urodzą, to kocha je nad życie), ryzyko dla kariery zawodowej (w Polsce – głównie dla kobiety).

Dziecko, kiedy dorośnie, będzie płaciło składki emerytalne, z których państwo wypłaci świadczenia nie tylko jego rodzicom, ale i tym, którzy trudów, ograniczeń i kosztów związanych z wychowaniem dziecka ponieść nie chcieli bądź nie mogli.

Stawiam prowokacyjne pytanie: czy ci, którzy nie mają dzieci (niezależnie od przyczyny swej bezdzietności) nie powinni „refundować” części kosztów tym, którzy będą na emeryturze utrzymywani ze składek tych dzieci? Czy ten, kto poprzez swoją prokreację pośrednio włożył więcej do systemu emerytalnego, nie powinien dostać swoistego cashbacku (i to już awansem)?

Czytaj też: Chcesz w przyszłym roku zapłacić niższy podatek PIT? Już teraz musisz zacząć nad tym pracować. Oto najważniejsz rzeczy do zrobienia

Ile bezdzietni dziś płacą na dzieci?

No to teraz czas na kontrargumenty. O tym, iż podatek od bezdzietności (zwłaszcza gdyby nie był symboliczny) wspierałby patologie w stylu „zróbmy sobie dziecko pod ulgę podatkową” już było. Druga rzecz to przeznaczenie tych pieniędzy. Jaką mamy gwarancję, że rzeczywiście poszłyby na jakiś fundusz solidarności międzypokoleniowej, a nie na jakieś debilne billboardy lub inne „pilne potrzeby rządu”?

Ponkt trzeci: skąd wiemy, że te dzieci rzeczywiście w przyszłości będą płacić podatki w Polsce? Czy „karanie” bezdzietnych wyższym podatkiem już awansem, nie nosi znamion kupowania kota w worku?

Punkt czwarty to fakt, że „inwestycja” w dzieci już dziś w pewnym stopniu jest „refundowana” polityką prorodzinną państwa. A zatem wszyscy w równym stopniu – bezdzietni też – zrzucają się w podatkach na becikowe, kosiniakowe, ulgi podatkowe na dzieci, zasiłki w stylu „Rodzina 500+” czy wyprawkę dla dziecka, czy Kartę Dużej Rodziny.

Jeśli mamy dwójkę dzieci i rocznie dzięki PIT-owej uldze na dziecko w kieszeni zostaje nam ok. 1000 zł na każde z nich, zaś w ramach programu „Rodzina 500+” dostajemy kolejne 6000 zł na drugie dziecko, to w skali roku rząd zwraca nam 4000 zł z kosztów wychowania każdego z dzieci. W skali 18 lat – od kołyski do dorosłości – robi się z tego 72.000 zł. Państwo może zwrócić nam co czwartą złotówkę z tego, co dziecko nas kosztuje.

Czytaj też: Jak wycisnąć siódme poty z kasy na dzieci? Setki tysięcy złotych od państwa!

W pewnym sensie więc podatek od bezdzietności już w Polsce funkcjonuje, tylko na odwrót – w postaci ulg i dopłat dla tych, którzy mają dzieci. Ile osób jest „pokrzywdzonych”? Mniej więcej 4 mln, bo tylu żyje w Polsce ludzi pełnoletnich w wieku powyżej 25. lat nie mających jeszcze dzieci.

Czytaj też: Ilu obywateli dotknąłby podatek od bezdzietności, gdyby go dziś wprowadzić?

Chcecie więcej rodzin? To ulżyjcie tym, którzy już mają dzieci

Jestem przeciwny „inżynierii rodzinnej”, wymuszaniu na kimś posiadania dzieci bądź ich nie posiadania. To prywatna decyzja każdego Polaka i jeśli będziemy na nią wpływać administracyjnie, to będziemy mieli tylko więcej nieszczęśliwych rodziców i jeszcze bardziej nieszczęśliwych dzieci.

Jeśli rządzący chcą sprawić, że w Polsce będzie więcej rodzin, to niech urzeźbią pakiet rozwiązań finansowo-podatkowych, które przekonałyby Polaków, że państwo jeszcze bardziej wspiera ich pomysły na posiadanie dzieci.

Po pierwsze: dłuższy urlop macierzyński dla młodej matki (lub tacierzyński dla ojca – z opcją ich pomieszania). Młodzi rodzice nie powinny szarpać się między myślą o spędzeniu z dzieckiem pierwszych miesięcy jego życia, a obawą, że nie będą mieli przez ten czas z czego żyć. Niech to będzie dobrowolna opcja dla rodziców, którzy potrzebują czasu, by zorganizować sobie życie na nowo: z małym dzieckiem, opiekunką i pracą zawodową.

Po drugie: zwrot części kosztów legalnie zatraudnianej opiekunki do dziecka, które nie chodzi jeszcze do szkoły. Niech każdy, kto zatrudni nianię, opiekunkę, babcię dziecka, otrzymuje zwrot części kosztów. Państwo powinno wspierać zwłaszcza te matki, które ciągną jednocześnie dwa etaty – wspólnie z facetem ogarniają dom i dzieci, a oprócz tego chodzą do pracy.

Po trzecie: zwrot podatkowy dla firm, które organizują przy zakładzie pracy przedszkola lub żłobki. Po czwarte: finansowanie wizyt domowych lekarzy pediatrów. Po piąte: bony na podręczniki dla dzieci szkolnych. Po szóste… Kurczę, mam tyle pomysłów na wydawanie pieniędzy podatników, że powinni mnie wziąć do rządu.

Co myślicie o wspieraniu rodzin z dziećmi? Powinny płacić niższe podatki? A może bezdzietni powinni płacić wyższe? A może państwo w ogóle powinno się odp… od tego czy ktoś ma dzieci czy nie ma?

Czytaj też: Nadchodzi nowe oszczędzanie na emeryturę. Czy opłaca się obniżyć sobie pensję? Liczę korzyści z PPK!

Czytaj też: Osiem sposobów na zgromadzenie funduszu spełniania marzeń. Które z nich wybierzesz dla siebie?

źródło obrazka tytułowego: Bess-Hamiti/Pixabay.com

 

54
Dodaj komentarz

avatar
23 Comment threads
31 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
30 Comment authors
ikarMagdaqlt82tinder-to-porarzkadracov6664 Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
zgryźliwy_tetryk
Gość
zgryźliwy_tetryk

Rząd opodatkował wynajem mieszkań? Może wypada wspomnieć, że chodzi o osoby uzyskujące z tego tytułu powyżej 100 tys. rocznie. Dużo macie takich znajomych? To jest bardzo wąska grupa, reszta dalej może płacić promocyjną stawkę 8,5%. Pracujący niech płacą 18%, pani z Biedronki i inni biedni niech płacą 18%, jak sobie coś odłożą, to Belka 19%, a rentier za dochody z kapitału 8,5%

Sauk
Gość
Sauk

Ale to jest ryczałt. Rozumie Pan znaczenie tego terminu? Często jak uwzględni się wszystkie wydatki, które ponosi wynajmujący na mieszkanie, wielu ludzi rezygnuje z owego ryczałtu i rozlicza się po normalnej stawce podatkowej.

kapitalista
Gość
kapitalista

Jak kogoś stać na wynajem kilka mieszkań, to uwierz mi, dochody ma na sensownym poziomie.

Greg
Gość
Greg

Chyba że te mieszkania ma w kredycie i przychód z najmu drastycznie się kurczy po spłaceniu raty. Mylna jest teza, że ludzie te mieszkania „posiadają”. W dużej części posiadają je banki, inwestorzy co najwyżej posiadają zdolność kredytową. A nawet jeśli ktoś dostał mieszkanie po babci czy cioci to nie oznacza że trzeba go teraz za to karać opodatkowaniem!!! Szczególnie że wyższy podatek od razu poskutkuje wzrostem cen najmu. I kto wtedy zapłaci? Tak, tak – ci biedniejsi, którzy te mieszkania wynajmują bo nie stać ich na własne. Nie ma co zazdrościć wynajmującym że mają co wynajmować. Może mają bo im… Czytaj więcej »

zgryźliwy_tetryk
Gość
zgryźliwy_tetryk

Zresztą powyżej 90 tys. podatnik uzyskujący dochód z pracy wchodzi w stawkę 32%, ale przecież właściciele kilku nieruchomości na wynajem to grupa, która została bardzo skrzywdzona przez zachłanny rząd podatkiem 18% plus 32% od tego, co przekroczy sto tys.

Marcin
Gość
Marcin

Straszne dla mnie jest czytanie utopijnych pomysłów. Niestety – należy dążyć do ograniczania ilości ludzi na świecie. Wyobraźmy sobie sytuację, że program 500+ i inne bykowe wyjątkowo zachęcą Polaków do mnożenia się. Rodzi się 100 mln Polaków. Co później? Czy rozwiązaniem będzie spłodzenie 300mln dzieci? A w kolejnych pokoleniach miliard Polaków? siedzących na kasach w marketach (o ile jeszcze będą potrzebni)? Nie zapominajmy, ze minęły czasy, kiedy problemem była żywność. Teraz jeden rolnik jest w stanie wyżywić wielokrotnie więcej osób niż kiedyś. Kluczem do sukcesu nie jest bezsensowne mnożenie, ale EDUKACJA i NAUKA. Czyż nie będzie lepiej, jeśli jeden syn,… Czytaj więcej »

Łukasz
Gość
Łukasz

BRAWO. Teraz przeprowadź szybką symulację, jak będzie wyglądał nasz naród, jak każda rodzina ograniczy się do spłodzi tylko jednego syna 😉

Krzysztof (Rzeszów)
Gość
Krzysztof (Rzeszów)

Czy osoby niepełnosprawne, np. na wózku inwalidzkim czy z zespołem Downa również będą płacić „bykowe”? Czy to jest zgodne z konstytucją?

Mat
Gość

Najprostszy pomysł: rozszerzyć wspólne rozliczenie małżonków na dzieci. Pomnoży to kwotę wolną od podatku, próg karnego podatku od zarabiania i wcale nie wymaga wielu zmian.

żółwik wygrzewający się pod lampą cieplną
Gość
żółwik wygrzewający się pod lampą cieplną

Bolączek systemu emerytalnego nie należy łatać kolejnym podatkami, tylko rozwiązać je u źródła, tj. odejść od obecnej formy, a wprowadzić zasadę: ile sobie odłożysz, tyle będziesz miał. Niestety, jak pokazuje obecny i jak pokazał poprzedni rząd, tendencja jest odwrotna. Znowu mamy sytuację, kiedy zamiast zachęt jest bat. Zamiast obniżać podatki, to się je podwyższa. Ile obecnie wynosi kwota wolna od podatku? Jaki mamy VAT na żywność, ubrania dla dzieci, akcesoria i ogólnie sprzęt potrzebny przy wychowywaniu dzieci, etc.? Jak wygląda kwestia zatrudnienia niań? Co ze żłobkami i przedszkolami? Jak wygląda prowadzenie ciąży w publicznej służbie zdrowia? A opieka medyczna dla… Czytaj więcej »

Dominik
Gość
Dominik

„Uważam, że należy iść w kierunku uniezależniania się od dzietności, a nie w kierunku nakładania kolejnych łat na system”. Też tak uważam. Wszyscy się zastanawiają jak ratować obecny system i nie zastanawiają się, że to system jest problemem. Gdyby ludzie sami odkładali nie byłoby by problemu. Poza tym, zastanawiam się czy gdziekolwiek na świecie polityka prorodzinna faktycznie działa i czy, zakładając, że mierzymy tę skuteczność odsetkiem, istnieje korelacja pomiędzy większymi świadczeniami, a właśnie dzietnością. Co jeśli mają wpływ bardziej czynniki kulturowe i jeśli ktoś nie chce mieć dzieci to po prostu nie będzie. Z drugiej strony uważam za trochę naiwne… Czytaj więcej »

ccc
Gość
ccc

Przejście na model dobrowolnego odkładania na emeryturę skończyłby się tym, że w pewnym momencie mielibyśmy w Polsce całą rzeszę nędzarzy, którzy nie mieliby żadnego dochodu. Obecny system emerytalny nie ma prawa funkcjonować. To się sprawdzało w czasach, w których kobieta siedziała w domu i wychowywała dzieci, a mężczyzna pracował na utrzymanie rodziny. Państwo nie zdzierało z owiec wełny ze skórą, więc rodziny były w większości przypadków wielodzietne, bo po prostu było ludzi na to stać i miał kto te dzieci wychowywać. Dzisiaj poziom opodatkowania życia jest już tak absurdalny, że aby wychować dziecko w sensownych warunkach pracować muszą oboje rodziców,… Czytaj więcej »

Vimes
Gość
Vimes

To nie jest Prawicowy Rząd!!!! To ze ktoś chodzi do Kościoła nie sprawia, ze jest od razu prawicowy… tym bardziej gdy wprowadza ciagle socjalistyczne pomysły…. Nie siejcie fermentu – najbardziej gospodarczo prawicowy rząd mieliśmy za SLD (sic!)-to dużo mówi o Polsce…

marek
Gość
marek

Czemu populiści targują się wyłącznie o to kto da więcej dzieciatym? Jeśli naprawdę chodzi o zwiększenie dzietności, to może warto zastanowić się, czy faktycznie bezdzietnym brakuje zachęt do płodzenia. Może tak naprawdę za dużo obicążeń dźwigają na swoich plecach – to z ich podatków finansowane są ulgi podatkowe, 500-plusy i inne bonsy dla tych po drugiej stronie fosy. To oni muszą harować w nadgodzinach, bo kolega lub koleżanka z pracy skorzystała z urlopu rodzicielskiego. Jeśli będziemy ich jeszcze mocniej dociskać, to w końcu się przekręcą! Kogo wtedy będziemy łupić by dać „biednym”?

eldorado
Gość
eldorado

TAK PATOLI DAĆ!!!! normalny człowiek ma albo narobić 4 dzieciaków i klepać patologie albo garba się w tym kraju dorobi… PODATEK OD GŁUPOTY i POSEŁ = wolontariat.. zaraz im się przewietrzą myśli… bezczelność!! Na wszystko człowiek haruje bo się patologii „należy”.. PIERW niech oddadzą wszystkie ULGI!

Ppp
Gość
Ppp

Dlaczego należy OPBNIŻYĆ podatki bezdzietnym singlom?
1 – Im więcej członków gospodarstwa domowego, tym niższe koszty na głowę. Single wydają więcej „na głowę”, więc płacą więcej VAT-u.
2 – Single płacą więcej za hotele, gdzie pokoje są najczęściej dwu osobowe i singiel musi dopłacać za mieszkanie samemu.
3 – Single nie zakłócają spokoju otoczenia wrzaskami i bieganiną dzieci.
4 – Single (ci mądrzejsi), pieniądze zaoszczędzone na nieistniejących dzieciach odkładają, dzięki czemu rzadziej będą korzystać z pomocy społecznej.
Jeśli ktoś uważa, że to głupie, to przypominam, że nie ja zacząłem.
Pozdrawiam.

Lukasz
Gość
Lukasz

Panie Macieju, bykowe istnieje w wielu krajach Europy, tylko ze inaczej się nazywa i jest ukryte w klasach podatkowych – tak jest np. Niemczech i Szwajcarii. Jest kilka klas podatkowych, ale pierwsza jest typowym bykowym – nie masz dzieci, jesteś singlem – płacisz wyższy podatek dochodowy. Druga klasa – bezdzietne małżeństwo / związek partnerski – tez podatek jest wyższy niż w przypadku małżeństw posiadających dzieci. Kolejne klasy – podatek spada wraz ze zwiększająca się liczba dzieci. Oczywiście pisze w uproszczeniu, jednak zasada, ze płacisz wyższe podatki nie mając dzieci oddaje sens bykowego. Co jednak odróżnia system podatkowy w Niemczech od… Czytaj więcej »

Łukasz
Gość
Łukasz

Przeczytałem artykuł, i zwątpiłem, sprawdzam datę, aktualna ??

Ad.1 urlop może trwać rok i być płatny 80%, mało ? Gdzie jest granica tego urlopu ?
Ad.2 czy takim „zwrotem” kosztów nie jest własnie 500+?
Ad.3 firmy mają spore fundusze socjalne które w tym roku jeszcze wzrosły
Ad.4 po co ? podstawowa opieka zdrowotna w prywatnej firmie kosztuje grosze.
Ad.5 no i tu już całkiem wyszło jak bardzo jest Pan nie na czasie 🙁 Podręczniki są aktualnie wypożyczane za darmo ze szkoły!

Lista pomysłów wygląda jak z przed 5 lat

pozdro600
Gość
pozdro600

teoria brzmi populistycznie i trafia na podatny grunt: „bezdzietni będą płacić dodatkowy podatek, bo mają więcej pieniędzy (z braku dzieci) a osoby dzietne będą miały dzięki temu dodatkowe świadczenia”… Pięknie. Praktyka jednak będzie taka, że wprowadzi się kolejny podatek. Bezdzietni będą biedniejsi. Ludzie dzieciaci nie dostaną nic. Emerytury dla obu będą głodowe. Co więcej, uważam że każdy dodatkowy podatek jedynie pogłębia niż demograficzny (mniej dochodu do dyspozycji = mniejsza pewność że stać mnie na rodzinę). Pomysł jest więc szkodliwy dla kraju i naszej demografii oraz systemu emerytalnego. Wpisuje się za to w program partii rządzącej, której na rękę jest dzielić… Czytaj więcej »

Marcin
Gość
Marcin

Proszę mi nie wmawiać, że na starość nie będę zasługiwał na emeryturę, bo nie mam dzieci. Ten argument jest mi regularnie wykrzykiwany w twarz. To ja sam pracuję i płacę wszystkie składki. To na podstawie tego, że płacę składki, będzie mi się należała emerytura. Posiadanie dzieci nie ma nic do tego. Jeżeli ktoś uważa, że za brak dzieci powinienem nie mieć emerytury – proszę bardzo. Tylko proszę przestać pobierać ode mnie składki emerytalne a to, co już zgromadziłem, proszę przelać mi na konto.

Anna
Gość
Anna

Ja chętnie dowiedziałabym się, jak sprawa miałaby wyglądąć w przypadku osób bezdzietnych z wyboru…. „natury”? Co z tymi, którzy chcą zostać rodzicami, ale od lat „nie wychodzi”?

Ktosia
Gość
Ktosia

rząd dobrej zmiany zamknął program in vitro, nic w zamian nie dając. ale jak nie masz dzieci to płacz i płać? latwiej dowalić tym, którzy sobie radzą, niż nie dać /albo dać mniej tym, którzy w wyuczonej bezradności tylko żądają, „bo im się należy”. Lepszym rozwiązaniem byłoby, zamiast wyciągać z kieszeni jednych, żeby dac drugim (normalnie Janosik XXIw) , po prostu poszerzyć system ulg podatkowych, tylko tu jedna uwaga – żeby z nich skorzystać, należy wykazywać dochód, a jak wiadomo – grypa targetowa rządu dobrej zmiany to raczej niedochodowa, więc niespecjalnie by na tym skorzystali. Tak czy inaczej szykujmy się… Czytaj więcej »

Łukasz
Gość
Łukasz

„in vitro” nie jest leczenie niepłodności, dużo lepsze efekty daje NaProTechnologia i jest metodą leczenia źródeł niepłodności, a nie sposobem na sztuczne pozyskanie człowieka.

Barbara
Gość
Barbara

Naprotechnologia to szarlataneria jest. Coś z tej samej półki jak Zięba.

Jarek
Gość
Jarek

W artykule brakuje grupy „najbardziej poszkodowanej” – rodziny z 1 dzieckiem w miare dobrze zarabiającej stawiającej na jakość wychowania 1 dziecka a nie ilość i „produkowanie” następnych. Taka rodzina ponosi koszty wychowania dziecka. Ale nie dostaje 500+, nie łapie się na becikowe czy Karty Wielkiej Rodziny ani na ulgę w podatku. Więc nic nie dostaje (jak bezdzietni) a koszty ponosi bez jakiegokolwiek „cashbacku” (jak dzietni). A to pierwsze dziecko jest krytyczne (aby ewentualnie było drugie….to dla pierwszego trzeba kupić wózek, łóżeczko, ubranka czy ogólnie mówiąc wyposażenie/gadżety z których później może korzystać drugie czy trzecie dziecko czyli później jest „taniej”). Tu… Czytaj więcej »

Lukasz
Gość
Lukasz

No tak, wychowywanie jedynaka to nie lada wyczyn. Nie dość że jest to dużo trudniejsze niż 2-3 dzieciaczków, a do tego jest owocem bardzo krótkowzrocznego patrzenia na człowieka i całe społeczeństwo. Na szczęście takich ludzi jest niewielki procent, inaczej dawno ludzkość by wyginęła 😉

Lena
Gość
Lena

Chcesz „zasłużyć” na emeryturę – płać na tych, którzy ci ją „zafundują” – no z pewnością dzieci beneficjentów 500+, nauczone, że nie trzeba pracować by żyć, bo wszystko się należy i tylko ”dej i dej” na pewno zafundują mi emeryturę, NA PEWNO! To jeszcze ja w wieku 70 lat będę musiała na nich robić. Bzdury totalne. To już wolę ja sama pracować i odkładać sobie na późniejszą emeryturę – lepiej by mi to wyszło. Chore pomysły finansowe tego rządu i jeszcze Pan to popiera. Należy natychmiast zmienić ten system, a nie dokładać ludziom podatków. Jedni się wykrwawiają ciężko pracując, a… Czytaj więcej »

dracov6664
Gość
dracov6664

W Irlandii jakoś ten podatek istnieje od dłuższego czasu i korona nikomu z głowy nie spadła tyle tylko ci nasi kochani politycy już nie mają pomysłów na nowe podatki,szukaja i wymyślają ,kombinują jak by tu jeszcze życie Polakom uprzykrzyć.

tinder-to-porarzka
Gość
tinder-to-porarzka

Też w takim razie zadam prowokacyjne pytanie: Czy osoba która na rynku matrymonialnym jest poszkodowania ze względu na przykładowo szpetną twarz lub niski wzrost, co przy wyborze jaki daje internet może całkowicie przekreślić szansę na małżeństwo i idąc dalej na posiadanie dzieci, również powinna płacić taki podatek? Jak wyglądałyby kryteria ulgi? Czy może należałoby dodatkowo opodatkować piękne kobiety i przystojnych mężczyzn?

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij