Jeśli w przyszłym roku chcesz zapłacić niższy podatek PIT, to powinieneś zadbać o to już teraz. Jest kilka sposobów na to, by w przyszłym roku do zapłacenia było mniej pieniędzy lub żeby do zwrotu było ich więcej. I nie chodzi wyłącznie o manewry sprowadzające się do wspólnego opodatkowania z małżonkiem (co daje korzyści w sytuacji, gdy jedno z Was zarabia dużo, a drugie mało). Ani o ulgę na dzieci, na którą trudno „zasłużyć” bez szczególnych starań.

Raczej myślę w tym miejscu o ulgach podatkowych, które mogą znacznie obniżyć nam podatki, o ile pomyślimy o nich już teraz. I nie tylko o nich pomyślimy – także nie przepuścimy żadnej okazji w ciągu roku, by „nabić” sobie ulgę. Radzę wykuć ten poradnik na blaszkę i w najbliższych miesiącach mieć uszy i oczy otwarte – nigdy nie wiesz kiedy nadarzy się okazja do zaoszczędzania na podatkach. To naprawdę działa – uwierz, sprawdziłem na własnej skórze!

Bonusy podatkowe dzielą się na te dostępne dla każdego i te, które są dostępne dla osób spełniających pewne warunki. Na wstępie przyjrzę się tym, które są możliwe do uzyskania przez każdego.

Nie przegap nowych tekstów z „Subiektywnie o finansach„, zapisz się na newsletter i odbierz zestaw praktycznych poradników, w tym przegląd najlepszych kont bankowych ułatwiających oszczędzanie

1. Oszczędzanie – podatek niższy nawet o 1706 zł!

Jeśli masz jakieś pieniądze do zaoszczędzenia, to wystarczy „opakować” je jako Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego (IKZE) i już płaci się mniejsze podatki. A więc robisz to, co zwykle – zakładasz lokatę w banku, kupujesz obligacje, jednostki uczestnictwa w funduszu inwestycyjnym, albo akcje w biurze maklerskim – ale jeśli transakcję przeprowadzisz na rachunku IKZE (prowadzą je banki, fundusze inwestycyjne, biura maklerskie, firmy ubezpieczeniowe), to możesz wpłacone pieniądze odpisać od podatku.

Jest limit: maksymalnie można na IKZE wpłacić w tym roku 5331 zł (w ratach lub na raz). No i oczywiście to mają być długoterminowe oszczędności, których nie będziemy musieli wyjąć z IKZE za kilka miesięcy.

W zależności od tego ile zarabiasz, na podatku zaoszczędzisz maksymalnie 960 zł (jeśli masz dochody z pierwszego progu podatkowego) lub nawet 1706 zł (dla najlepiej zarabiających, którzy wskoczyli w próg 32% podatku). Jeśli jesteś przedsiębiorcą – zyskasz 1013 zł. Tutaj więcej szczegółów.

Czytaj więcej: Jak wybrać dla siebie najlepsze IKZE? Poradnik

Jeśli obawiasz się, że nie będziesz mieć pieniędzy, by wpłacić je na raz, to zaplanuj oszczędzanie na IKZE jako rodzaj systematycznego planu. Jeśli np. chcesz odkładać takie same kwoty co kwartał, to przelewaj raz na trzy miesiące kwotę 1332,9 zł.

2. Dobroczynność – jedna szósta do zwrotu

Jeśli masz fantazję – godną naśladowania – by przekazać pieniądze jakiejś organizacji charytatywnej (lub na kościół), lepiej  niż dać gotówkę do ręki jest wpłacić te pieniądze na jej konto i mieć dowód wpłaty. Dzięki temu można odliczyć pieniądze przekazane na cele charytatywne od dochodu.

Oczywiście jest na to limit – od podstawy opodatkowanai możesz odjąć maksymalnie 6% dochodów  – ale i tak się opłaca komuś, kto czyni dobro. Przekazując na cele charytatywne 6000 zł można obniżyć podatek do zapłacenia wiosną przyszłego roku o 1000 zł.

Aha, to ograniczenie do 6% dochodów nie dotyczy darowzin na cele kultu religijnego. Jeśli więc jesteście bardzo dobrzy, ale chcecie płacić przy okazji niższe podatki, to bądźcie również bardzo religijni ;-))

3. Krwiodawstwo – zapłacą 130 zł za litr. Lub więcej albo mniej

Jest w Polsce ulga dla krwiodawców. Litr oddanej krwi wart jest mniej więcej 130 zł w uldze podatkowej, choć wyliczenie tego jest dość skomplikowane, o czym dalej. Litr to trzy szklaneczki, oddanie takiej ilości krwi – w dwóch ratach, bo na raz można oddać niecałe pół literka – trwa góra kilkadziesiąt minut – sam upust to 10 minut plus niezbyt przyjemne ukłucie na początku.  Wiem coś o tym, bo mi upuszczano (z przyczyn medycznych, nie dobroczynnych).

Jeśli nie ma przeciwwskazań medycznych, to oddawanie krwi może być nie tylko dobrym uczynkiem i profitować podatkowo – przy okazji dokładnie cię przebadają, co też ma swoje zalety w sensie prewencji.

Trzeba wziąć ze stacji krwiodawstwa zaświadczenie o ilości oddanej krwi. „Wycena” zależy od tego w jakim celu oddajesz krew. Żeby ni mącić – odsyłam do dobrego opracowania na ten temat. Co prawda tekst dotyczy odliczeń wydatków za 2017 r., ale nic mi nie wiadomo, by coś się zmieniło w 2018 r.  Maksymalnie w dobroczynności i oddawaniu krwi można dostać ulgę na 6% dochodów.

Teraz słów kilka o możliwościach zbicia podatku, które są dostępne dla tych z Was, którzy spełniają pewne warunki.

4. Dla pracujących poza miejscem zamieszkania

Jeśli dojeżdżasz do pracy, możesz pokazać w PIT-ku wyższy od zwykłego śmiertelnika koszt uzyskania przychodu. To ważne, bo dzięki temu możesz też zapłacić niższy podatek. Normalny pracownik może odliczyć w ramach kosztów uzyskania przychodu tylko 1335 zł rocznie (tak było w zeszłym roku, nic mi nie wiadomo o zmianach). Pracownik dojeżdżający do pracy – już 139 zł miesięcznie.

Ale kupując imienny bilet okresowy na dojazdy do pracy można wrzucić w koszty uzyskania przychodu całą jego wartość. Jeśli np. na taki bilet wydamy 3000 zł rocznie, to na podatku możemy zaoszczędzić aż ponad 550 zł. Ale – to ważne – bilet musi być okresowy (miesięczny, kwartalny, roczny) i musi być imienny, wystawiony na nasze nazwisko.

5. Dla tych, którzy tworzą… dzieła

Koszty uzyskania przychodu w umowach zlecenia i o dzieło standardowo wynoszą 20%, ale jeśli efekt naszej pracy zakwalifikujemy jako przeniesienie praw autorskich do jakiegoś dzieła na firmę lub osobę, dla ktorej to dzieło stworzyliśmy (wiersz, przemówienie, książkę, rzeźbę), to możemy zastosować stawkę 50%. To de facto oznacza, że zamiast 18% podatku dochodowego płacimy tylko 9%.

Co prawda w ten sposób można manewrować tylko kosztami od przychodów do określonej wartości – przysługują one do przychodów w wysokości 171.056 zł – ale i tak są bonusem, który warto wykorzystać. Tworząc dzieła warto prosić zleceniodawców o wpisywanie do umów wyższych kosztów uzyskania przychodów (przynajmniej dopóki nie przekroczymy progu, od którego nam się już nie należą).

Jakie dzieła trzeba tworzyć, żeby podpaść pod wyższy koszt uzyskania przychodu? Szczegółowe wieści znajdziecie tutaj

6. Dla tych, którzy do tej pory nie korzystali z internetu

Z ulgi internetowej skorzystać można wyłącznie będąc „internetową dziewicą”. I to tylko przez dwa – następujące bezpośrednio po sobie – lata podatkowe. Oczywiście: jeśli masz od kilku lat internet i do tej pory nie korzystałeś z ulgi, to możesz to zrobić od przyszłego roku. Ważne jest to, żeby z punktu widzenia skarbówki wyglądać na osobę, która jeszcze nigdy nie ujawniała się jako wielbiciel internetu.

W takiej sytuacji można odliczyć od podstawy opodatkowania 760 zł (warto zadbać, żeby umowa była spisana właściwie – abonentem internetu musi być ta osoba, która chce odpisać to od podatku – nie mamusia, ani tatuś). Do wzięcia jest rocznie 137 zł oszczędności na podatku.

Tutaj więcej na temat tej ulgi, coraz bardziej teoretycznej (dostępnej tylko dla Jozina z Bazin i innych przebywających przez długie lata w odosobnieniu.

7. Dla cierpiących na jakąś niepełnosprawność

Jeśli masz orzeczenie o niepełnosprawności lub opiekujesz się osobą niepełnosprawną – a wbrew pozorom nie są to rzadkie przypadki, na mniejszą lub większą niepełnosprawność cierpi kilka milionów Polaków – to warto zainteresować się ulgą na rehabilitację.

W jej ramach można odpisać od dochodu wydatki na remont mieszkania (jeśli dzięki temu będzie łatwiej funkcjonować niepełnosprawnemu), na przystosowanie samochodu, na sprzęt rehabilitacyjny, leki oraz niezbędne zabiegi (trzeba udokumentować wszystko fakturami oraz dokumentacją medyczną od lekarza). Część z tych wydatków można odpisywać tylko do określonej wysokości, a część – bez limitów.

Tutaj więcej o korzystnych zmianach w ulgach rehabilitacyjnych na 2018 r. Będzie mogła skorzystać szersza grupa osób niepełnosprawnych, będzie też mniej papierków do wypełniania.

8. Dla tych, którzy mają dzieci?

O uldze podatkowej na dzieci celowo nie będę pisał, bo po pierwsze dzieci nie są po to, by obniżać sobie podatek, a po drugie – nawet gdyby tak patrzeć na ich „tworzenie”, to zysk z ulgi podatkowej nie jest efektywny ekonomicznie, bo w innych miejscach domowego budżetu dzieci powodują głębokie deficyty. Owszem, jest becikowe, 500+ i ulga na dzieci, ale to temat na inną rozmowę. Tak czy owak dzieci pozostają wysoce „nierentowną inwestycją”.

Oszczędzanie na podatkach zacznij już dziś!

Pamiętajcie: oszczędzanie na podatkach trzeba zacząć już dziś, by zebrać owoce wiosną kolejnego roku w postaci niższej kwoty do zapłaty bądź wyższej nadpłaty do zwrotu przez urząd skarbowy. Szukajcie okazji i kolekcjonujcie kwity. Ja już teraz życzę Wam niskich podatków i wysokich nadpłat. Jeśli macie inne – legalne! – sposoby na oszczędzanie na podatkach, to piszcie i komentujcie, będę uzupełniał tekst o zgłaszane przez Was triki i pomysły..

źródło obrazka tytułowego: Alexas_Fotos/Pixabay.com

 

 

Gratulacje! Jesteś zapisany

Share This