4 listopada 2019

Połowa nowych mieszkań to… inwestycje. Tymczasem NBP liczy, ile dziś realnie zarabia się na wynajmie. Niektórzy będą zaskoczeni

Połowa nowych mieszkań to… inwestycje. Tymczasem NBP liczy, ile dziś realnie zarabia się na wynajmie. Niektórzy będą zaskoczeni

Podobno ponad połowa mieszkań na rynku pierwotnym w Polsce jest kupowana w celach inwestycyjnych. Naród zabiera pieniądze z lokat bankowych oprocentowanych na 1% w skali roku i kupuje na potęgę mieszkania, bo wieść niesie, że na ich wynajmie można zarobić krocie. A jak jest naprawdę? NBP to policzył. Warto przeczytać

Patrząc na tempo wzrostu cen nieruchomości można się zastanawiać nad sensownością zakupu mieszkania na wynajem. Przy cenach sięgających 9.000 zł na metr kwadratowy w dobrej lokalizacji oraz przy rosnących kosztach remontu i przystosowania mieszkania do wynajmu – interes zaczyna być wątpliwy.

Zobacz również:

A jednak ludzi, którzy traktują zakup nieruchomości na wynajem jako sposób na pewny zarobek rzędu 7-8% w skali roku, nie brakuje. Owszem, w niektórych lokalizacjach taka stopa zwrotu jest możliwa, ale na pewno nie zawsze i nie wszędzie. Zobaczcie co odpowiedzili moi czytelnicy, gdy na Facebooku zadałem im pytania: czy woleliby wynająć od kogoś mieszkanie czy kupić na własność oraz czy mając 300.000 zł byliby gotowi włożyć wszystkie te pieniądze w zakup mieszkania w celach inwestycyjnych – na wynajem:

Czytaj też: Najem mieszkań zwariował. 2500 zł za klitkę w Warszawie. W Berlinie zamrożą ceny. A u nas?

Ile naprawdę można zarobić na wynajmie?

Jeśli kupię 60-metrowe mieszkania za 540.000 zł, dodam do tego 80.000 zł kosztów remontu, to muszę się mocno spocić, żeby zarobić na tym więcej, niż na obligacjach skarbowych. Nie wierzycie?

No to liczymy: 620.000 zł ulokowane w obligacjach skarbowych 10-letnich, oprocentowanych według stawki inflacja plus 1,5%, da mi jakieś 28.000 zł (łączne oprocentowanie 4,5%, inflacja 3%), a po potrąceniu podatku Belki – 22.700 zł.

Czytaj też: Obligacje, czyli bezpieczna alternatywa dla bankowego depozytu. Można wycisnąć prawie 5% w skali roku!

Wynajmując to mieszkanie przy „bezpiecznej” stawce 50 zł za metr (3.000 zł miesięcznie) mam co prawda 36.000 zł rocznego „utargu”, ale muszę odprowadzić 8,5% podatku oraz założyć, że przeciętnie jeden miesiąc w roku będzie „pusty”. Zostaje jakieś 30.000 zł.

Jeśli jednak z jakichś przyczyn nie znajdę chętnego na wynajem mieszkania przy stawce 50 zł za metr i będę ją musiał obniżyć do 45 zł, to jestem „w plecy” o jakieś 3.000 zł w skali roku i zostaje mi na rękę już raptem tylko 27.000 zł. A gdzie koszty marketingu, ogłoszeń, amortyzacji, odświeżania mieszkania, by łatwiej można było je wynająć? A gdzie koszt czasu poświęconego na zarządzanie całym interesem?

Można też dość łatwo wyobrazić sobie wzrost inflacji, a więc i oprocentowania obligacji, który niekoniecznie musi się „widzieć” ze wzrostem cen czynszów najmu.

NBP liczy ROE, czyli jak pracuje kapitał w nieruchomości

Już na poziomie takiego prostego wyliczenia widać, że to nie jest tak, iż inwestycja w nieruchomości daje niebotyczne, kilkakrotnie wyższe zyski, niż inne bezpieczne formy oszczędzania. No dobra, dziś daje, ale tak nie było i nie będzie zawsze. Zerknijcie na ten wykres poniżej, pokazujący o ile realnie więcej zarabia się na wynajmie nieruchomości, niż na bezpiecznych lokatach kapitału.

Ciemnozielona linia na wykresie po prawej to nadwyżka dochodu z najmu nad rentownością bankowego depozytu. Aktualnie aż 5% (punktów procentowych), a w latach 2010-2014 r. było to 0-2%. Jasnoniebieski kolor do z kolei nadwyżka zysku z wynajmu w relacji do zysku z obligacji skarbowych. Teraz jest to 3% (punkty procentowe), ale gdy hossy na rynku nieruchomości nie było – ra różnica w zasadzie była zerowa. A przewaga obligacji nad mieszkaniem jest taka, że te pierwsze można w każdej chwili sprzedać po przewidywalnej cenie.

Czytaj też: Koniec eldorado na rynku najmu mieszkań? Niektóre cyferki niepokoją

W opublikowanym niedawno raporcie NBP o rynku nieruchomości jest tabelka pokazująca rentowność najmu mieszkania – stopę zwrotu na kapitale własnym (tzw. ROE). Zobaczcie, pouczające.

W pierwszej „merytorycznej” kolumnie jest czynsz najmu, w drugiej cena za metr kupionego na wynajem mieszkania (plus 800 zł na każdy metr dodane jako koszt wykończenia), a w trzeciej tzw. stopa kapitalizacji, czyli dochód z najmu przy założeniu 95% obłożenia.

W kolejnej kolumnie macie dochód z kapitału (ROE) po odciągnięciu podatku od dochodów z najmu (8,5%) oraz 1,5% amortyzacji budynku rocznie (dwa duże remonty kapitalne na 100 lat). Jak widać, przy zakupie mieszkania za gotówkę mamy jakieś 4,1% zwrotu z kapitału ROE (w 2013 r. było 3,8%). Dalej są wskaźniki ROE dla sytuacji, w której mieszkanie kupiliśmy na kredyt odejmujemy od rentowności płacone raty odsetkowe. Przy sfinansowaniu kredytem połowy inwestycji ROE z wynajmu spada do 3,4%, a przy kredycie na 80% wartości nieruchomości – już niemal do zera.

W ostatniej kolumnie macie ROE z inwestowania pieniędzy w najzwyklejsze 10-letnie obligacje skarbowe. Jak widzicie, dziś jest to jakieś 3,1%, ale w 2013 r. było aż 4,4%. Dochód z wynajmu mieszkania jest dziś wyższy od dochodu z inwestowania w obligacje, ale nie jest to różnica miażdżąca i w dodatku tabelka zahacza o czasy nie tak dawne, gdy sytuacja była odwrotna. Na pewno zaś dochód z wynajmu nie jest dziś na tyle duży, by opłacało się finansować kredytem mieszkanie, które chcielibyśmy komuś wynajmować.

A na koniec dwie tabelki, które prezentują obecną sytuację na rynku najmu oraz zakupu mieszkań na kredyt. W pierwszej tabelce macie rentowność najmu…

…a w drugiej wyliczenie co się bardziej opłaci – wynajęcie mieszkania czy jego zakup na kredyt?

zdjęcie tytułowe: life-of-pix/Pixabay.com

Subscribe
Powiadom o
47 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Stefan
10 miesięcy temu

Gdzie jest progresywny kataster? Dlaczego ktoś kto wynajmuje więcej niż jedno mieszkanie płaci tylko 8 proc podatku, a opodatkowanie pracy jest większe.

Piotr
10 miesięcy temu
Reply to  Stefan

Jak ma więcej nieruchomości to płaci 12,5%. Nie rozlicza kosztów (choć je ma), bo to ryczałt. Nie podoba Ci się praca na etacie? No to kup sobie mieszkanie i wynajmuj.

Ania
10 miesięcy temu
Reply to  Stefan

Poniewaz ktoś kto kupił te mieszkania kupił je za dochody osiągane często ze swojej pracy od których juz odprowadził podatki. Podatek katastralny to największa bzdura i zlodziejstwo

stefan burczymucha
10 miesięcy temu
Reply to  Ania

Nie cwaniakuj. Jak ktoś wynajmuje więcej niż jedno mieszkanie to jest to już działalność profesjonalna . Na szczęście urzędy skarbowe się w tym już łapią i zaczynają ścigać takich cwaniaków.

Podatek powinien być jak belki.

Mowa jest o zyskach z takich mieszkań, nie o tym skąd był na nie kapitał. Czytamy ze zrozumieniem, ok?

obi
10 miesięcy temu

typowy socjalista, co jest w tym cwaniackiego, że ktoś stara się być przedsiębiorczy i ryzykuje swoje pieniądze lub biorąc kredyt zamiast to spożytkowaćna konsumpcję(auto, wakacje itp)

Radek
10 miesięcy temu

patrząc na różne standardy czy przygody związane z wynajmem możemy mówić o działalności, ale nie profesjonalnej

Krzysztof
10 miesięcy temu

Jak Pan myśli kto ostatecznie zapłaci za podatek katastralny właścicieli wynajmujących mieszkania?
A na koniec i tak rozdadzą te pieniądze ludziom w potrzebie (np. wynajmującym) w postaci zasiłków socjalnych zżera sobie mogli dołożyć do czy szów. To dopiero jest cwaniactwo.

Rafał
10 miesięcy temu

No nie do końca, polecam zorientować się w realnej sytuacji.

Alex
10 miesięcy temu

Jeżeli kupując mieszkanie nie ujął go w kosztach działalności i nie odlicza sobie od podatku kosztu tej inwestycjj to z jakiego powodu ma płacić podatek od tej inwestycji. Czemu państwo ma karać swoich rodaków, którzy zainwestowali swój kapitał w Polsce a nie w rajach podatkowych lub kupując apartament załóżmy w Nowym Jorku (deweloper też odprowadził podatek od tej inwestycji w Polsce).

Mietek
6 miesięcy temu

Komunisto-socjalisto. Pracuję na etacie, jestem twórcą i mam 12 mieszkań na wynajem. Jesli US zmusi mnie do założenia działalności gospodarczej, to jedynym kosztem, który poniosę będzie składka na ubezpieczenie zdrowotne (którą i tak odliczę od podatku). Podatków od najmu nie płacę i nie będę płacił przez co najmniej 10 lat. A dodatkowo pierwszą rzeczą, którą wrzucę w koszty to będzie leasing samochodu. I kto na tym wyjdzie lepiej? US (podatnicy socjaliści) czy ja?

Bartosz
8 miesięcy temu
Reply to  Stefan

Ktoś wybrał takich rządzących co zwiększają daniny, teraz nie można używać słowa podatek tylko danina lub składka 🙂 Proponuje też popracować trochę na swój rachunek i legalnie korzystać z dostępnej możliwości optymalizacji podatkowej oraz jak to się uważa nieograniczonych dochodów zwiększania kapitału i oczywiście mocno Panu kibicuję i życzę sukcesu.

Jacek
8 miesięcy temu
Reply to  Bartosz

(…)Ktoś wybrał takich rządzących co zwiększają daniny,(…)
Z tym się nie zgodzę… w czasie kampanii wyborczej rządzący in spe zapowiadali, że nie powiększą żadnych podatków, zatem mamy do czynienia nie z wyborem tylko z oszustwem.

Marcin
10 miesięcy temu

Całkiem fajny artykuł, ale zabrakło kilku szczegółów zwłaszcza w ostatniej tabelce. Jaki jest okres kredytowania dla założonych obliczeń i przy jakiej marży banku? Chociaż nawet bez tych szczegółów artykuł motywuje do wykonania własnej analizy.

Jakub
10 miesięcy temu

Te wyliczenia w tabelkach są w punkcie „tu i teraz” – w 2012 roku kupujemy mieszkanie po cenie rynkowej, w 2012 je wynajmujemy. Za to nie uwzględniają faktu, że mieszkanie kupione w 2012 obecnie wynajmujemy po cenie wynajmu która obowiązuje teraz, w 2019 roku, i jest znacząco wyższa. Może i zakup mieszkania na wynajem dzisiaj się opłaca mniej niż posiadanie obligacji, ale mieszkanie kupione raz utrzymuje nam koszty zakupu (lub kredytu) na stałym poziomie, a przychody „idą” wraz z rynkiem.

Jakub
10 miesięcy temu

Porównywanie ROE gdy mamy w ręku 620 000 zł i wkładamy w obligacje lub w nieruchomość to jeden sposób patrzenia na sprawę. Prosty do wyliczenia, ale trochę odbiegający od rzeczywistości. Gdy dołożymy kredyt, to sytuacja się mocno zmienia (kredyt na zakup obligacji nie istnieje, trzeba by brać zwykły kredyt gotówkowy z RRSO ~15%, gdy kredyt na mieszkanie ma RRSO ~4%). Zatem warto by porównać takie scenariusze: 1 – Mamy w ręku 200 000 i kupujemy za nie obligacje 2 – Z tej samej kwoty kupujemy wskazane w artykule mieszkanie warte 540 000 (108 000 wkładu własnego + 92 000 na… Czytaj więcej »

Sts
9 miesięcy temu
Reply to  Jakub

To uwzględniają wyliczenia z różnym LTV

Michał
10 miesięcy temu

Czy jest jakiś logiczny sens ostatniej tabelki, skoro wynajmujac mieszkanie placimy komus za nic, a biorac kredyt splacamy mieszkanie…? Po X latach przy wynajmie nie mamy nic a przykredycie mamy mieszkanie .. to gdzie tu moze byc mowa o jakiejkolwiek oplacalnosci?

Adam
10 miesięcy temu
Reply to  Michał

Niektórzy, pomimo posiadania gotówki pozwalającej na zakup mieszkania, wolą je jednak wynajmować, a gotówkę zainwestować w akcje i obligacje. Kredyt ich nie interesuje, bo po co płacić bankowi odsetki, mając spore aktywa finansowe.

Radek
10 miesięcy temu
Reply to  Michał

Jak to się kalkuluje dla mieszkania na 3 lata? Lub 5? Czy pieniądze włożone w wykończenie plus czas zwrócą się jeśli zdecyduje się na kupno mieszkania zamiast wynajmu?

Adi
10 miesięcy temu
Reply to  Michał

Jeśli masz zamiar mieszkać całe życie w jednym miejscu, ok bierz kredyt, spłacaj. Jeśli zaś cenisz sobie elastyczność i mobilność i nie chcesz mieć nad sobą 20-30 lat gilotyny w postaci kredytu -swoją drogą na zmiennej stopie czyli rata może dowolnie wzrastać przy podnoszeniu stóp proc. to oczywiście lepszą opcją jest wynajem. W krajach zachodnich nie ma przywiązania do własności, szczególnie w miastach większość leci na wynajmie – a sądzę, że sytuacja materialna nie ma nic do tego, no i kredyty też mają tańsze.. Polacy jeszcze do tego nie dorośli mentalnie, no bo przecież rodzice całe życie w dom/mieszkanie pchali… Czytaj więcej »

mko
10 miesięcy temu

a wartość rezydualna mieszkania? zakładając, że wartość mieszkania podąża za inflacją, wychodzi, że 1,5% z obligacji (nadwyżka nad inflacją) trzeba porównać do 5-7% z mieszkania. Ciekawe byłoby porównanie opłacalności zakupu mieszkania na wynajem dokonanego np. w 2010, 2013, 2016 z zakupem obligacji dokonanym wówczas. Wtedy obraz porównania mieszkań i obligacji byłby pełniejszy

Leszek
10 miesięcy temu

Wyliczenie nie jest do końca pełne, bo nie uwzględnia wzrostu ceny nieruchomości. Co znaczy, że kupując 3 lata temu mieszkanie za 6000 zł za m2 we Wrocławiu dzisiaj można je sprzedać za 9000 zł za m2 wzrost o 50% nawet odejmując koszty transakcyjne podatki etc to tylko na wzroście ceny mieszkania zarobi się więcej niż na obligacjach. Wynajem to tylko wisienka na torcie.

armi
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Realnie ceny rosną min tyle co inflacja. Biorąc pod uwagę zmiany cen mieszkań i inflację CPI w ostatnich latach … to ktoś tu kłamie bądź manipuluje danymi

Leszek
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

W okresie 10 lat? Raczej nie, jeżeli wziąć prognozę PKB, inflację, średnie wynagrodzenie etc. to na razie wygląda, że wbrew krakaniu wielu ceny mieszkań rosną. I można bezpiecznie przyjąć, że wzrost będzie minimum 2% powyżej inflacji oczywiście w zależności od lokalizacji, metrażu. Ale zapewne kupujący dzielą się na tych co chcą zarobić na wzroście wartości mieszkania i traktują wynajem jako dodatek i Ci którzy wynajem traktują jako dodatkowe źródło dochodu. Za to na kredyt nie kupowałbym mieszkania na wynajem. Za duże ryzyko przy tak mało płynnym aktywie. Co nie zmienia faktu, że Ci co kupili ostatnie 3 lata na pewno… Czytaj więcej »

Radek
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Tak to wygląda Polsce? Np. od 1920 roku? Sto lat to chyba dobry czas na wyciągnięcie wniosków dla długich okresów.

Jacek
10 miesięcy temu
Reply to  Radek

Od 1920 sporo się przewaliło, w tym kilka ustrojów. Do tego trzeba dodać interesujące stosunki własnościowe nieruchomości… chyba każdy o słyszał o checy z ustawą 447.

Adam
10 miesięcy temu

Odnośnie wynajmu vs kupno na kredyt, wg mnie nie można porównywać tego bezpośrednio myśląc, że jeśli rata jest niższa niż to, co płacimy za wynajem (oczywiście bez uwzględniania opłat do spółdzielni i rachunków), to bardziej opłaca się kredyt. W przypadku wynajmu nie musimy mieć wkładu własnego w wysokości kilkudziesięciu / kilkuset tysięcy złotych, a na „standardowy” kredyt taki właśnie wkład własny (20%) jest wymagany.

Callipso
10 miesięcy temu

Nie wiem jaki był zamysł tego artykułu ale konkluzja jest taka, że kupować i jeszcze raz kupować. Rentowności od 5-10 % jak Polska długa i szeroka. Alternatyw dla inwestycji na razie dla przeciętnego Kowalskiego brak a od szwagra, sąsiada i taksówkarza ciągle słyszy jak zarabia na wynajmie. Jak ktoś wynajmuje to w drugiej tabelce jasno wynika, że tylko kupno i jest lekko do przodu średnio 20% tego co płaci za najem. To sobie tą kasę na emeryturę odłoży albo kredyt nadpłaci. Panie redaktorze to ja się pytam czy już mam sprzedawać mieszkania czy jeszcze się wstrzymać bo trochę jeszcze wzrosną?… Czytaj więcej »

Jon
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Jeśli ktoś ma jeszcze wątpliwości gdzie świat idzie to niech przeczyta co mówi nowa pani prezes ECB https://www.ft.com/content/eb8dae8c-fb14-11e9-a354-36acbbb0d9b6

“We should be happier to have a job than to have our savings protected,” said Ms Lagarde.

Callipso
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

W zasadzie się zgadzam i w krótkiej perspektywie obligacje mają sens. Myślę jednak, że fala wyższych rentowności wróci z kolejnym cyklem nieruchomości. Wzrosty się skończą i jakaś korekta cen nieruchomości będzie. Czynsze może trochę spadną lub przestaną rosnąć. Za jakiś czas znowu będziemy mieć kolejny wzrost gospodarczy. Pensje odbiją, czynsze odbiją, nieruchomości odbiją. Jedyne co to może zmienić się profil lokali. Już nie kawalerki i pokoje na wynajem a większe mieszkania gdzie jest przestrzeń bo wymagania i portfele większe.

Adam
10 miesięcy temu
Reply to  Callipso

„Rentowności od 5-10 % jak Polska długa i szeroka. Alternatyw dla inwestycji na razie dla przeciętnego Kowalskiego brak a od szwagra, sąsiada i taksówkarza ciągle słyszy jak zarabia na wynajmie.” Jak wszyscy kupują mieszkania na wynajem, to krach już blisko. Co więcej, na logikę, ilość mieszkań nie może rosnąć w nieskończoność, tym bardziej, że prognozy m. in. GUSu wskazują, że Polska będzie się wyludniać. Za kilka czy kilkanaście lat może się okazać, że mieszkania kupione X lat wcześniej na wynajem będą stały puste, bo będzie brakowało najemców, a wynajmujący będą obniżać ceny najmu, aby zachęcić najemców do wybrania ich oferty.… Czytaj więcej »

Radek
10 miesięcy temu
Reply to  Adam

Podniesienie minimalnego wynagrodzenia do 4 tysięcy spowoduje wzrost cen czynszów, a więc i nieruchomości, dlatego wchodzimy w erę świetnych zysków z wynajmu.
Albo się okaże, że rynek zdyskontował już te zapowiedzi pompując ceny do limitu, podniesione minimalne wynagrodzenie poskutkuje falą zwolnień, co znajdzie odbicie w spadających cenach czynszów, a więc i nieruchomości, dlatego na rynku pojawi się stagnacja.
Prawdopodobnie ktoś nieźle zarobi (albo na nieruchomościach albo na obligacjach).

E.G
10 miesięcy temu

Bardzo optymistyczna kalkulacja zakładająca że w roku przez 11 miesięcy się zarabia . W Krakowie w zimie wynajem spada o 20- 30 % , to martwy sezon bez turystów , do tego dochodzą jeszcze przymusowe przestoje na odmalowanie i odświeżenie mieszkania. Na horyzoncie spowolnienie gospodarcze i być może koszmar bezrobocia . Co wtedy ? Zdecydowanie bezpieczniejsze są obligacje.

Jarek
10 miesięcy temu

Panie Samcik, słowo kluczowe tutaj to INFLACJA! Jaka jest rzeczywiście? Jeśli ją uwzględnimy I uwzględnimy jej perspektywy w kalkulacjach wziętych z nory lisa prezentowanych w kurniku, wszystko nabiera innego wymiaru i sensu. Ludzie, nowe pokolenie zwłaszcza nie zna tego zjawiska. Dziwią się jedynie, że tak drogo się zrobiło pobierając 500+.

And
10 miesięcy temu

Panie Samcik, co ten artykuł miał na celu udowodnić lub wykazać? Jeśli ktoś ma 600 tys i mysli o faktycznych zyskach, to kupuje 3/4 nieruchomosci w kredycie (oczywiscie zdolnosc ma, skoro zaoszczedzil 600 tys) i po 4-6 latach wychodzi z inwestycji, przed koniecznoscia remontu ponownego mieszkan. Zysk roczny na poziomie min. 10%. Najem oddaje do firm co sie tym zajmuja – w dodatku np na pokoje studentom w W-wie, Wro, Poz, Krk… choc w wiekszosci wypadkow nie sprzedadza, a zyski maja jeszcze wyzsze…

Rafał
10 miesięcy temu

Badania i statystyki oparte o „amatorke” imwestowania. Zorientowani w rynku maja 12-15% zwroty wzwyż. Badanie powinno brac pod uwagę staz i portfolio inwestora- a precyzyjnie instytucja majaca kiedys dawać „buy to let-y”, bo w tą wlasnie stronę rynek zmierza.

ZaMiskeRyżu
10 miesięcy temu
Reply to  Rafał

12-15% ? ciekawe…. natomiast faktem jest, że faktycznie w mniejszych miejscowościach takich ok. 100k mieszkańców ceny nieruchomości dotychczas były na tyle niskie przy zakupie, że podczas wynajmu zwrot był na poziomie ok. 10% w skali roku. Tak było do końca 2018… a później niestety ceny w tych mniejszych miejscowościach (zorientowani wiedzą w których) podskoczyły. No, czas pokaże jak się będą kształtować przy obecnej socjalistycznej władzy..

10 miesięcy temu

Wszystko zależy od miejsca i okresu w jakim to rozpatrujemy. Bo jeżeli kupiliśmy nieruchomość 10 lat temu w przysłowiowym pściniu dolnym to cena nieruchomości może być taka sama a nawet niższa w zależności jak szybko wyludnia się miejscowość. Natomiast jak ktoś kupił 50 m po 4 tyś za metr powiedzmy 7 lat temu w jednej z dzielnic Gdańska to dziś te mieszkanie jest wartę 6-8 tyś zł więc nie dość że ochroniło go to przed inflacją to zarobił na nieruchomości. Inną kwestią będzie też zysk z wynajmowanej nieruchomości ponieważ 7 lat temu takie mieszkanie kosztowało 1000 zł miesięcznie czynszu a… Czytaj więcej »

Inwestor
10 miesięcy temu

Dla mnie – wynajmującego swoje mieszkania ludziom – te ceny z artykułu są kosmiczne. W aglomeracji górnośląskiej – w „ładnych, zielonych i cichych” dzielnicach kupuje się mieszkania Za max 150.000 pln a remont jak się w temacie siedzi to max 40 tysięcy pln. Mówimy o kimś, kto traktuje to zawodowo wiec ma znajome ekipy. Po inwestycji 190 tysięcy pln osiągam miesięcznie ok 2500 za najem – minus czynsz itp – zostaje na czysto 1500 zł. Inwestycja się zwraca po 10-11 latach i każdy kolejny rok to 100% zysk. Do tego jak mądrze się potrafi zarządzić kredytem inwestycyjnym to mamy ratę… Czytaj więcej »

Łukasz
10 miesięcy temu
Reply to  Inwestor

Pod warunkiem , że masz mieszkania wynajęte przez 100% czasu. Już teraz demografia pokazuje , że będzie więcej mieszkań na rynku wtórnym , i mniej chętnych do ich wynajęcia. Więc ceny najmu + ceny mieszkań będą spadać.

Tomasz
10 miesięcy temu

„Połowa nowych mieszkań to… inwestycje.” – co to mówi o cenach mieszkań? Czy to może oznaczać „pompowanie bańki”?

Rysiek
10 miesięcy temu

W omówionym przykładzie autor pominął wątek wzrostu (lub spadku) wartości nieruchomości w czasie co ma kolosalny wpływ na rentowność takiej „lokaty kapitału”.

Można by jeszcze podjąć temat lewarowania oszczędności kredytem. Np jak ktoś kupił 3 lata temu mieszkanie w Warszawie lub Gdańsku wkładając swoej no 70tyś złotych i reszte finansując kredytem to nawet jak mu te mieszkanie stało puste jego roczny zwrot z kapitału wyniesie ok 20% i analogicznie jak ktoś kupił na górce w 2008 to w wielu lokalizacjach minęło kilka lat by nabywca wyszedł na 0 nawet jak miał dobrego najemce

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu