19 sierpnia 2022

Do wielu z nas sezon urlopowy dopiero się… zbliża. W ciepłych krajach przyjemniej jest jesienią. Jak znaleźć się na dobrym kursie, gdy złoty słabnie w oczach?

Do wielu z nas sezon urlopowy dopiero się… zbliża. W ciepłych krajach przyjemniej jest jesienią. Jak znaleźć się na dobrym kursie, gdy złoty słabnie w oczach?

Dla wielu osób dopiero jesień będzie głównym sezonem urlopowym. Coraz częściej rezygnujemy bowiem z wyjazdów do „ciepłych krajów” w lipcu i sierpniu, bo nad Morzem Śródziemnym lato jest nie do zniesienia, a ceny też powalają na kolana. Coraz częściej naszym „sezonem wyjazdowym” jest wrzesień, październik, a nawet listopad i grudzień, gdy w Polsce pogoda już nie rozpieszcza, a w ciepłych krajach wciąż jest przyjemnie. Jakie wtedy będą kursy euro, dolara, kuny, liry czy innych walut? Jak kupić walutę po dobrym kursie i wygodnie płacić za granicą? I dlaczego lepiej nie ruszać się z kraju bez karty wielowalutowej? O tym rozmawiam z Robertem Błaszczykiem z Cinkciarz.pl

Mamy drożyznę, również w turystyce. Jak podaje GUS, koszt zagranicznych wycieczek zorganizowanych, w porównaniu z czerwcem zeszłego roku, wzrósł o prawie 41%. Wypoczywający w Polsce mają nieco lepiej, bo – bazując na danych statystycznych GUS – można dojść do wniosku, że wyjazdy w Polsce podrożały „tylko” o ponad 16%.

Zobacz również:

Wypoczywając w Polsce, musimy zmierzyć się dodatkowo ze wzrostem cen wyżywienia (na pewno większym niż 16% w skali roku w przypadku wycieczek zagranicznych przeważnie wliczonym w cenę wycieczki). Ale z kolei w przypadku wyjazdów zagranicznych dodatkowym obciążeniem jest słaby złoty. Euro wiosną było po 5 zł, teraz jest po ponad 4,7 zł. Jeśli inflacja nie spadnie do jednocyfrowego poziomu, to trudno będzie marzyć o tanich walutach obcych.

Tymczasem dla wielu osób właśnie jesień będzie głównym sezonem urlopowym. Jak sobie zagwarantować w miarę przyzwoite ceny na jesienny city break albo wakacje w ciepłych krajach? Warto pomyśleć o tym już teraz, bo – jak pisaliśmy przed rozpoczęciem sezonu wakacyjnego – najlepszym pomysłem na gromadzenie walut obcych potrzebnych do opłacenia wyjazdu, hotelu, wynajmu samochodu albo wydatków na miejscu, jest systematyczny zakup walut z wykorzystaniem wygodnych narzędzi (w tym tekście dowiesz się, jak systematycznie gromadzić waluty po dobrych kursach).

Czytaj też: Wyjazd na wakacje lub zakupy w zagranicznym sklepie internetowym. Jak nie przepłacić, robiąc zakupy w walutach obcych? Użyj karty wielowalutowej. Jak ją zdobyć?

Czytaj też: Portfel walutowy: kiedy warto go założyć? Oto kilka powodów, dla których warto mieć euro, dolary lub franki pod ręką (zwłaszcza w tych czasach). Nie tylko kredyt

Maciej Samcik, Maciej Bednarek: Wielu wyjeżdżających za granicę męczą pytania o zakup walut obcych. Jak to zrobić? Nie mamy oczywiście magicznej różdżki, nie możemy przewidzieć kursu euro czy dolara w przyszłości. Ale możemy spróbować kupić obcą walutę trochę taniej. Najgorszym pomysłem, jaki można sobie wyobrazić, jest kupowanie euro czy dolarów tuż przed wylotem, na lotnisku, w tradycyjnym kantorze. Jakie są alternatywy?

Robert Błaszczyk, dyrektor departamentu klienta strategicznego w firmie Cinkciarz.pl: Na rynku turystycznym z pewnością ważne są teraz dwa pojęcia: inflacja i temperatura. Z całą pewnością duża część turystów bierze pod uwagę te dwie okoliczności, planując swój wyjazd. Walka z inflacją polskich turystów polega na szukaniu oszczędności tam, gdzie się tylko da. Pamiętajmy, że przez osobiste decyzje finansowe możemy oszczędzić całkiem pokaźną kwotę, planując wycieczkę za granicę. Oszczędzać możemy na tańszym hotelu, mniej ekskluzywnej opcji pobytowej, skracając pobyt lub rezygnując z opcjonalnych wycieczek. Ale możemy też oszczędzać na prowizjach czy opłatach.

Wskazałeś taki najbardziej jaskrawy przykład przepłacania za walutę, której potrzebujemy na wycieczce. Wybierając opcję zakupu waluty na lotnisku, wchodzimy w syndrom wysokiej prowizji, często nieakceptowalnej, ponieważ opłaty często wykraczają nawet poza 6-8%. Często nie uwzględniamy zakupu waluty jako kosztu w budżecie naszej wycieczki. Możemy naprawdę sporo przepłacić, a jest cały szereg rozwiązań, które mogą ten koszt zmniejszyć, uczynić go bardziej akceptowalnym. Nawet biorąc pod uwagę słabszego złotego w stosunku do popularnych wakacyjnych walut.

Czy powinniśmy – spodziewając się turbulencji na rynku walutowym – przyjąć jakąś szczególną strategię? Czy dobrą strategią będzie profilaktyczne kupowanie walut? Wiemy, że za kilka miesięcy pojedziemy na wakacje, ale nie znamy przyszłego kursu. Kupować waluty wcześniej? Na raty? Po kawałeczku?

Koncepcja parcelowania zakupu, aby ograniczyć ryzyko zmian kursów walut, jest strategią, która jest od lat stosowana przez duże firmy, żeby uniknąć konieczności kupowania waluty w czasie turbulencji na rynku. Również niektórzy klienci indywidualni, z którymi rozmawiam, z takich metod korzystają. Planując wycieczkę, kupują walutę po kursie, który mają zabudżetowany w koszcie wycieczki. Zazwyczaj kupują walutę na miesiąc czy na dwa tygodnie przed wylotem. Ale można to robić i wcześniej.

Ważna jest też odpowiedź na pytanie, czym chcemy płacić za granicą. Gotówką? Czy chcemy mieć tę gotówkę zawsze ze sobą? A może wolimy mieć waluty zdeponowane na karcie wielowalutowej? Ścieżka wyboru zależy nie tylko od naszych preferencji, ale także od destynacji. W tych najbardziej egzotycznych waluta – najczęściej ta „twarda”, w gotówce – się przydaje. Podróżując po Europie, można spokojnie postawić na kasę na karcie wielowalutowej.

Jest też inne fundamentalne pytanie, czy czujesz się dobrze, mając kilkaset, kilka tysięcy euro w portfelu lub w bagaż… A może jednak wolisz uniknąć ryzyka zgubienia pieniędzy, bycia okradzionym? Można mieć wszystkie pieniądze zabezpieczone np. na karcie wirtualnej, która odblokowywana jest w aplikacji mobilnej, poprzez odcisk palca. Osobiście wyjeżdżając za granicę, lepiej bym się czuł, posiadając trochę waluty fizycznej w portfelu, na napiwki, przejazdy taksówką. Jednak większą kwotę wolę mieć na karcie wielowalutowej posiadającej możliwość wypłaty środków w bankomacie, w walucie lokalnej, jak również płacenia kartą w sklepie, na plaży czy w barze przy plaży.

W obu przypadkach – niezależnie od tego, czy przed wyjazdem chcemy „uzbroić” się w gotówkę czy też walutę zgromadzoną na karcie wielowalutowej – ważne jest, żeby pomyśleć o zakupie tej waluty wcześniej, a nie w ostatniej chwili. I żeby zakupy rozkładać na raty.

Czytaj też: Jest plan na wakacje za granicą? Jest też problem: wysokie ceny i słaby złoty. Dwa sposoby, by nie dać się złapać w sidła kursowe

Uporządkujmy kwestię narzędzi do płacenia. Kilka razy pojawiło się pojęcie „karta wielowalutowa”. Oczywiście za granicę możemy pojechać ze zwykłą kartą debetową, którą na co dzień płacimy w polskich sklepach. Wtedy problemem jest to, że nie wiemy, po jakim kursie bank nam tę transakcję przewalutuje. Nie jest tajemnicą, że kursy banków w przypadku kart typowo złotówkowych nie są korzystne. Mogą być o kilkadziesiąt groszy na każdym euro lub dolarze wyższe niż przy zakupie tej samej walucie w kantorze walutowym czy w firmach takich jak Cinkciarz.pl. Karta wielowalutowa pozwala takich przykrości unikać. Jak działa karta wielowalutowa?

Karta wielowalutowa to inteligentny instrument, który podczas płacenia rozpoznaje walutę obowiązującą w danym miejscu. Czyli: jeśli jesteśmy w Chorwacji, to karta rozpozna, że jest płatność w kunach, a jeśli w Hiszpanii – rozpozna, że to płatność w euro. Taka karta w pierwszej kolejności będzie starała się skorzystać z zawartości konta w lokalnej walucie. Jeśli na koncie będzie ta waluta, zostanie ona wykorzystana i przy płatności nie będzie potrzeby przewalutowania.

Jeżeli jednak nie będzie środków na danym subkoncie, wówczas karta dokona przewalutowania. I tylko od banku czy instytucji, która wydaje kartę, zależy, jakie będą związane z tym opłaty, prowizje czy kurs przewalutowania. Jest tyle tabel, opłat i prowizji, ile banków. Chciałbym zachęcić klientów banków do tego, żeby sprawdzili przed wyjazdem, ile może ich kosztować przewalutowanie transakcji. Wystarczy spojrzeć na publikowane przez bank tabele kursowe i sobie to policzyć.

Żeby karta wielowalutowa funkcjonowała dobrze, musimy mieć subkonto w danej walucie i muszą być na nim pieniądze. Ile kierunków wakacyjnych „obstawiamy”, tyle subkont powinniśmy założyć i napełnić walutami. To może słono kosztować. Alternatywą może być założenie sobie konta w fintechu takim jak Cinkciarz.pl. Zakładając u nas sam profil, klient otrzymuje do dyspozycji kartę walutową i podczepionych pod tę kartę 20 subkont w różnych walutach. Oczywiście znajdują się tam wszystkie najbardziej popularne waluty oraz waluty krajów najbardziej atrakcyjnych dla polskich turystów. Przewalutowanie pieniędzy ze złotego na inne waluty odbywa się błyskawicznie, w aplikacji, a spready są niewielkie.

Ja należę do grona osób, które nie lubią dostawać po wakacjach ekstra rachunków, potrafi mi to zepsuć humor. Sądzę, że wiele osób myśli podobnie, zwłaszcza w perspektywie rosnącej presji cenowej. Wyjeżdżając za granicę, czy prywatnie, czy biznesowo, korzystam z karty walutowej. Jeśli potrzebuję, to uzupełniam sobie portfel walutowy, dosypując potrzebną walutę do konta. Określam potrzebną kwotę, przewalutowuję ją i przesuwam te środki na moją kartę wtedy, kiedy potrzebuję. To pozwala zaoszczędzić sporo pieniędzy.

A jeśli potrzebuję gotówki, to z kartą Cinkciarz.pl mam możliwość wypłaty gotówki z bankomatu dwa razy w miesiącu za darmo w dowolnym kraju w Europie.

W większości banków, które też oferują karty wielowalutowe, jest możliwość podpięcia do karty tylko kilku subkont walutowych. Mówimy tutaj o tych najbardziej popularnych walutach: euro, dolar, frank szwajcarski, funt brytyjski. Chociaż mam kartę wielowalutową od jednego z banków, to gdy znalazłem się na wycieczce w Kopenhadze, to okazało się, że moja karta nie ma możliwości założenia subkonta w koronach duńskich. Musiałem polegać na innych rozwiązaniach. Morał z tego taki, że kiedy jedziemy do krajów spoza strefy euro, musimy pamiętać o posiadaniu  subkonta w danej walucie. I że nie każdy bank takie rozwiązanie nam zaoferuje. 

No właśnie, w Cinkciarz.pl dokładnie przenalizowaliśmy mapę wyjazdów zagranicznych polskich turystów, dlatego dodaliśmy do listy naszych subkont w aplikacji Cinkciarz.pl, obok tych najbardziej popularnych, czyli dolara amerykańskiego, euro czy funta, takie waluty jak np. bata tajlandzkiego czy lirę turecką. W przypadku wyjazdów wakacyjnych popularne jest również peso meksykańskie. Wspominałeś o czeskiej Pradze – tam nasi klienci bardzo często wykorzystują naszą kartę wielowalutową, napełniając subkonto w czeskich koronach po dobrym kursie i płacąc już bez żadnych prowizji i opłat w lokalnej walucie. Ale najczęściej klienci w tym roku pytają o możliwość płacenia kartą wielowalutową bezpośrednio lirami w Turcji. Oczywiście taką możliwość oferujemy.

A widać jakąś sezonowość pod względem zapotrzebowania na różne waluty? Czy widoczny jest efekt wakacyjny? 

Tak, monitorujemy transakcje praktycznie bez przerwy. Widzimy popyt na ekstremalnie egzotyczne waluty, tam też wykorzystywana jest nasza karta walutowa. Ona jest naprawdę praktyczna: jest 20 rachunków walutowych za darmo, na których można mieć waluty i korzystać z nich. A w przypadku kiedy znajdujemy się w miejscu, gdzie nie obowiązuje żadna z tych 20 walut, to też żadnej tragedii nie ma, bo wówczas oferujemy klientom przewalutowania po kursach firmy Visa, które są o wiele bardziej atrakcyjne niż te bankowe. Klient ma pewność, że nie dostanie „pocztówki z prowizją” nawet po powrocie np. z wysp Marshalla czy z Tahiti, gdzie też odnotowaliśmy transakcje naszą kartą.

(ciąg dalszy wywiadu pod zaproszeniem)

———–

ZAPROSZENIE: WYMIENIAJ WALUTY W CINKCIARZ.PL 

Wysokie ceny i słaby złoty? Waluty obce warto kupować w pewnym miejscu i po dobrych kursach. „Subiektywnie o Finansach” poleca fintech Cinkciarz.pl, oferujący m.in. usługę portfela walutowego. Na Cinkciarz.pl kupisz dolary i euro – i kilkadziesiąt innych walut – po bardzo dobrych kursach, w ofercie są też karty walutowe. Dostępna jest fizyczna karta (15 zł za wydanie, bez opłat za obsługę) lub wirtualna karta (za darmo, służy do płatności w internecie oraz zbliżeniowych płatności telefonem czy zegarkiem).

W obu wariantach kartą można płacić w złotych i 160 innych walutach – bez wysokich spreadów prowizji i ukrytych opłat. Zapraszamy do wypróbowania karty. Konto na Cinkciarz.pl oraz wielowalutową kartę można zamówić pod tym linkiem. Zaś pod tym linkiem więcej o możliwościach, jakie oferuje Cinkciarz.pl tym wszystkim, którzy pewniej się czują, gdy mają pod ręką trochę „twardej waluty”. Zapraszamy do przetestowania portfela walutowego Cinkciarz.pl, a także alertów walutowych, zleceń stałych zakupu walut i innych ułatwień.

———–

Istnieją w bankach karty, które są kartami złotowymi, normalnie płacimy nimi w Polsce, ale mają tzw. funkcję bezspreadową. Jeśli pojedziemy z taką kartą za granicę, to nie musimy dbać, żeby zapewnić na koncie walutowym walutę, nie musimy jej kupować. Każda transakcja zostanie przewalutowana na złote po kursie organizacji płatniczej, po preferencyjnym kursie banku albo po kursie NBP – banki stosują w tym zakresie różne rozwiązania. Jeśli dobrze rozumiem, Wasza karta dla 20 walut jest kartą wielowalutową, a dla wszystkich pozostałych – bezspreadową?

Dokładnie tak. Zakładasz rachunek walutowy, zasilasz go i podpinasz pod niego kartę. I to wszystko, resztę zrobi za Ciebie sama karta. Kiedy będziesz płacił w euro, to ona rozpozna walutę transakcji pobierze właśnie środki z subkonta w euro. I to dotyczy 20 walut. W przypadku innych – będzie przewalutowanie, ale po kursie firmy Visa. W przypadku bankowych kart bezspreadowych z tymi przewalutowaniami różnie bywa.

Jeśli korzystamy z bankowej karty bezspreadowej, to warto sprawdzić w banku jakie są zasady rozliczania transakcji. Trzeba śledzić regulamin, tabele opłat i prowizji, ponieważ w niektórych przypadkach bank korzysta z tabeli opłat organizacji płatniczej czyli Visa, bądź Mastercard, a w innych przelicza waluty np. po kursie NBP z dnia rozliczenia operacji. Zdarzają się np. takie sytuacje, że niektóre banki najpierw przeliczają transakcje na dolara po kursie organizacji płatniczej, a dopiero później na odpowiednią walutę, już po własnym kursie.

Trzeba do tego podchodzić ostrożnie. My postawiliśmy na pełną transparentność i mówimy do klienta wprost, masz 20 rachunków, 20 portmonetek w różnych walutach, jeśli je uzupełnisz – to karta sama zapłaci bez przewalutowania. Jeśli to będzie inna waluta, wówczas skorzystamy z kursu przewalutowania Visy, ale ani w jednym, ani w drugim przypadku nie doliczymy ci żadnej dodatkowej opłaty czy prowizji za te transakcje.

Naszą ambicją zawsze było to, żeby w przypadku wyjazdów i wycieczek zagranicznych, nasza karta była kartą pierwszego wyboru dla klientów. Patrząc po popularności i po liczbie transakcji, które odbywają się codziennie w różnych miejscach na świecie, widać że klienci korzystają z możliwości, które im oferujemy, z czego naprawdę bardzo się cieszymy.

Ile trwa wyrobienie takiej multifunkcjonalnej karty? W jakim czasie przed wyjazdem za granicę powinienem się zainteresować tą sprawą?

Procedura zamawiania karty i rejestracji ma być jak najprostsza i temu przyporządkowaliśmy wszystkie nasze procesy. Samo zamówienie karty to dwa kliknięcia, możliwość korzystania z niej jest bezpośrednio po zamówieniu, ponieważ można otrzymać tzw. kartę wirtualną, którą podpinamy do smartfonu w ramach systemów Google Pay i Apple Pay. Jest to naprawdę wygodne i widzimy, że coraz więcej klientów się na to decyduje. Dzięki płatnościom zbliżeniowym możesz z tej karty korzystać, płacąc w sklepie już po kilku minutach od jej zamówienia.

Karta fizyczna oczywiście wymaga chwili oczekiwania, aż zostanie wyprodukowana i dostarczona, ale tutaj też wyszliśmy naprzeciw oczekiwaniom klientów i dzięki partnerstwu z Inpostem można taką kartę odebrać bardzo szybko w paczkomacie. Cały proces trwa kilka dni roboczych. Mieliśmy takie sytuacje, że już po trzech dniach karta była gotowa do odbioru w wybranym przez klienta paczkomacie.

Wspomniałeś, że karta – w wersji wirtualnej – właściwie tuż po zamówieniu może być używana w Apple Pay albo Google Pay. A co z wypłatami z bankomatów, można z karty skorzystać jeśli bankomat ma opcję zbliżeniową?

Tak, do korzystania z karty wirtualnej przy wypłacie gotówki musimy znaleźć bankomat z funkcją zbliżeniową. Natomiast żeby mieć gwarancję, że uda nam się wypłacić pieniądze w lokalnej walucie z każdego bankomatu, każdej sieci, nawet tej posiadającej starszą infrastrukturę, warto zamówić kartę plastikową. Jest w przypadku karty Cinkciarz.pl opcja wypłaty bez prowizji, która obejmuje dwie pierwsze wypłaty w miesiącu w Europie. W pozostałych krajach występuje pewien limit bezprowizyjności transakcji, wynosi on 800 zł. Przy większych kwotach trzeba uiścić prowizję, którą my po prostu musimy zapłacić operatorowi bankomatu.

Czytaj też: W bankomacie nie ma gotówki, karta płatnicza nie działa, internet wisi, przelewy zablokowane? Czy można się przed tym zabezpieczyć?

Czytaj też: W ostatnich tygodniach Polacy znów pokochali waluty obce. Które grają w „ekstraklasie”? Które warto mieć w portfelu? I gdzie je kupić?

Na pewno wielu czytelników się zastanawia nad bezpieczeństwem. Fintechy oferują znacznie wygodniejsze, bardziej wszechstronne rozwiązania, ale co się stanie jeśli firma upadnie? W przypadku banków pieniądze są objęte gwarancją Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, a jak jest z bezpieczeństwem finansowych fintechów?

Klienci coraz bardziej ufają branży fintech i szukają nowocześniejszych bezpiecznych rozwiązań. Bezpieczeństwo jest dla nas fundamentalne. Obsługę kart realizuje spółka Conotoxia, która ma licencję krajowej instytucji płatniczej, jest nadzorowana przez Komisję Nadzoru Finansowego. Conotoxia prowadzi w naszym imieniu rachunki płatnicze, które służą do zasilenia kart klientów. Dzięki temu uzyskujemy dodatkową gwarancję, że jeśli cokolwiek się stanie z kartą, zostanie ona skradziona lub zgubiona, to ryzyko dotyczy tylko środków, które będą na karcie. Cała reszta, czyli wszystkie środki które mamy na portfelu walutowym, są oddzielone i znajdują się na rachunku krajowej instytucji płatniczej.

Jeżeli planujecie zagraniczne wycieczki, warto zadbać o wygodne narzędzie do płacenia po to, by nie dostać „pocztówki z wakacji” od banku. Rozwiązań na rynku jest bardzo dużo, zarówno w bankach jak i w fintechach. 

Oczywiście. Nie demonizujmy banków, niech każdy wybierający się za granicę po prostu sprawdzi ofertę wielowalutową u swojego podstawowego dostawcy usług finansowych. Może ma ma dla Was wystarczająco dobrą propozycję. A jeśli jest taka sobie, to warto spróbować prostego porównania i sprawdzić, co mogę mieć, posiadając kartę wielowalutową w fintechu, a co w swoim banku. Jeśli po takim „teście” czujemy się komfortowo u naszego dotychczasowego dostawcy – super. Jeśli jednak widzimy, że oszczędności dzięki korzystaniu z lepszej karty wielowalutowej są na wyciągniecie ręki, to korzystajmy z nowych narzędzi.

Dziękuję za rozmowę!

—————————–

Posłuchaj też podcastu „Finansowe sensacje tygodnia”

Zapraszamy też do posłuchania podcastu „Finansowe Sensacje Tygodnia”, w którym rozmawiamy o tym, jak zaoszczędzić na wypoczynku za granicą: gdzie można kupić walutę taniej oraz jakimi kartami płacić, żeby nie wpaść w koszty przewalutowania i inne prowizje. Gościem podcastu był Robert Błaszczyk, dyrektor departamentu klienta strategicznego w firmie Cinkciarz.pl. Zapraszamy do odsłuchania pod tym linkiem lub na jednej z siedmiu platform podcastowych (Spotify, Google Podcast, Apple Podcast, Overcast, Amazon Music, PocketCast, RadioPublic, Stitcher).

Więcej porad dotyczących rozsądnego płacenia, kupowania walut obcych oraz rozsądnego zarządzania swoimi oszczędnościami – znajdziesz w cyklu edukacyjnym „Można sprytniej”, którego Partnerem jest Cinkciarz.pl, dostawca uniwersalnych rozwiązań do płacenia – Portfela Walutowego i karty wielowalutowej oraz platformy do kupowania i sprzedawania walut przez smartfon.

———————–

Tekst jest częścią cyklu edukacyjnego, który realizujemy wspólnie z Cinkciarz.pl, fintechem oferującym kartę wielowalutową, usługę wymiany walut oraz bramki płatnicze dla sklepów internetowych

Subscribe
Powiadom o
10 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Stef
1 miesiąc temu

Przy prognozowanych kosztach ogrzewania i pradu opłaca się spędzić zimę na Majorce, a jak ktoś się nie boi może mieszkanie w Polsce wynająć.

Irek
1 miesiąc temu
Reply to  Stef

Ja już to w maju zaplanowałem 🙂 W połowie listopada wyjeżdżam na 2 miesiące na Teneryfę a potem na 3 miesiące do Tajlandii. Mam możliwość pracy zdalnej.

Irek
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Na Teneryfie mam rodzinę więc koszty zamieszkania odpadają, a koszty jedzenia trochę wyższe niż w Polsce (ok. 20-30%). Lot z Krakowa, BW, kosztował 1100 PLN. Tajlandia to koszt lotu BW, ok. 1600 (z milami M&M), koszt zamieszkania ok. 2000 PLN/miesiąc (po pandemii ceny poszły do góry), koszty jedzenia duże niższe niż w Polsce.

Robert
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

dolot na Teneryfę 300 – 350 pln, Tajlandia 1500 – 1700 pln. Oczywiście odpowiednio wcześniej kupione bilety. Ja w lutym pomykam ma Maderę – przelot 390 pln na osobę (w dwie strony) – okazuje się, że czsami dojazd na lotnisko jest droższy niż sam lot…

Darek k
1 miesiąc temu

MACIEJ SAMCIK był Pan teraz w Polsacie w wydarzeniach:)

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!