14 września 2021

Rząd dopłaci do magazynów energii. Ale czy ich zakup – nawet z dotacją – może się opłacić? A może to krok w stronę prawdziwego domu bez rachunków?

Rząd dopłaci do magazynów energii. Ale czy ich zakup – nawet z dotacją – może się opłacić? A może to krok w stronę prawdziwego domu bez rachunków?

W domu przyszłości magazyny energii będą jak pralki czy lodówki – nie sposób się będzie bez nich obyć. Ale czy dziś jest sens pakować się w taki wydatek? Komu może się przydać magazyn energii? Ile rząd będzie dopłacał nam do zakupu takich urządzeń? Czy magazyn energii może spełnić sen o domu odłączonym od sieci energetycznej? 

„Rząd nie ma fabryki pieniędzy” – powiedziała urzędniczka Kancelarii Prezydenta uzasadniając brak pieniędzy na podwyżki pensji dla lekarzy, pielęgniarek (i pielęgniarzy) oraz dla ratowników medycznych. Z drugiej strony rząd zapowiedział, że fotowoltaikę będzie można kupić z dopłatami tylko w pakiecie z… bardzo drogimi magazynami energii.

Zobacz również:

Nad magazynami energii ciąży mit, że to produkty drogie, niszowe i mało użyteczne. Ale czy rzeczywiście tak jest? Ile kosztuje domowy magazyn energii? Do czego można go wykorzystać? Czy nie są to pieniądze wyrzucone w błoto? Sprawdzam!

Magazyny energii i koniec dotacji?

W Ministerstwie Klimatu trwają prace nad system finansowego wsparcia dla fotowoltaiki. Na stole leży propozycja końca systemu tzw. opustów, który był podwaliną pod budowę prawie 700 000 dachowych instalacji słonecznych w domach zwykłych Kowalskich.

Na 15-letni system opustów (czyli oddawania nadwyżek prądu z fotowoltaiki do sieci i odbierania go sobie prawie za darmo wtedy, gdy fotowoltaika nie zaspokaja potrzeb) mają załapać się osoby, które zdążą podłączyć fotowoltaikę do lipca 2022 r. – wtedy to w życie ma wejść nowa ustawa. Ale czy rzeczywiście tak się stanie – nie wiadomo. To, że system wsparcia dla fotowoltaiki się zmieni – jest pewne.

Żeby „dopieścić” przyszłych prosumentów, którzy nie załapią się opusty (czyli nie opłaci im się produkować więcej prądu, niż potrzebują), rząd chce dopłacać im do zakupów domowych magazynów energii, czyli po prostu baterii, które będą magazynować nadwyżki prądu z fotowoltaiki.

Nie byłoby to potrzebne, gdybyśmy mieli nowoczesne, inteligentne sieci energetyczne. Ale mamy energetyczny skansen, co objawia się tym, że niektórych użytkowników fotowoltaiki już teraz przeciążone systemy bezpieczeństwa zamontowane w falownikach odłączają od sieci.

W tej sytuacji domowy magazyn energii ma pełnić dwie funkcje. Po pierwsze – łagodzić falę przypływów i odpływów prądu ze słońca, który trafia do sieci. Prąd wyprodukowany w środku dnia zostanie zmagazynowany w baterii i wykorzystany w nocy, albo następnego dnia, gdy będzie bardzo pochmurno.

Po drugie, ma zastąpić system opustów. Dziś opusty działają trochę jak magazyn energii – oddaję do sieci nadwyżki, a potem mogę je odebrać po potrąceniu 20-30% „prowizji”. Pozwala to zimą zasilać bezkosztowo energochłonne urządzenia, takie jak pompy ciepła i ogrzewać „prądem z odzysku” dom. Ale systemu opustów dla nowych instalacji ma nie być, więc użytkownicy będą musieli zadowolić się domowymi bateriami.

Magazyny energii i dwa pytanie o opłacalność. A odpowiedzi?

Jakiś czas temu pisaliśmy o wizji „domu bez rachunków”, którego elementem miałby być magazyn energii. Co on daje?

  • oszczędności finansowe (wyższe zużycie własne)
  • wyższy poziom wykorzystania instalacji fotowoltaiki (PV)
  • gwarancja niezależności energetycznej
  • bezpieczeństwo w przypadku przerw w dostawie energii
  • większa równowaga w dystrybucji energii
  • wykorzystanie nadwyżki produkcji energii
  • większa autokonsumpcja energii z fotowoltaiki
  • wspomaganie zasilania urządzeń  dużych mocy np. stacji ładowania samochodów elektrycznych

Czy ten wydatek się opłaci? Dopłaty do magazynów energii mają wynieść 25-50% ich ceny benchmarkowej, która nawet nie została ustalona. Bez odpowiedzi pozostaje najważniejsze pytanie: czy dopłaty sprawią, że zwykły zjadacz chleba będzie chciał sobie kupić magazyn energii i po jakim czasie mu się to zwróci? Co na ten temat sądzą firmy z branży fotowoltaicznej?

„Odpowiednio dobrany magazyn energii jest alternatywą dla systemu opustów. To właśnie dzięki magazynowi energii zyskujemy faktyczną niezależność energetyczną. W obecnym systemie funkcję magazynu energii pełni sieć energetyczna, do której oddajemy nadwyżki wyprodukowane przez instalację  fotowoltaiczną  po to, aby odebrać je w dogodnym czasie. Za takie przechowywanie w sieci płacimy jednak określoną cenę. Dla instalacji o mocy do 10kW (to zdecydowana większość) jest to 20%, a 30% dla instalacji o mocy w przedziale od 10 do 50kW. Posiadając magazyn energii mamy możliwość zaoszczędzenia tych 20-30%. A w przypadku zniesienia systemu opustów ta korzyść będzie jeszcze bardziej wymierna”

– mówi Michał Skorupa, prezes firmy FOTON Technik. Czyli po zakupie magazynu energii będziemy mogli sobie sami tę energię chomikować i nikt nam nie będzie za to potrącał żadnych opłat – jedyny problem to duża kwota inwestycji na start, w zakup baterii. Rząd nam ulży, ale nie wiadomo jak bardzo.

Jak szybko taka inwestycja się zwróci przeciętnemu prosumentowi? Niestety, kalkulacje są rozstrzelone. Niektóre firmy szacują, że w 10 lat. Inne, że tego nie da się policzyć, dopóki nie wiadomo ile państwo dopłaci”. Dla porównania: na obecnych zasadach fotowoltaika zwraca się po 6-8 latach. Po wprowadzeniu zapowiadanych zmian, ten okres ma się wydłużyć do 12-15 lat.

Sprawę dodatkowo komplikuje jeszcze jeden fakt – a właściwie kilka nowych faktów, związanych z rynkiem energii. Nadchodzi „nowe” – czyli zmiana prawa i konieczność dostosowania go do unijnej dyrektywy RED II, co oznacza takie wodotryski jak taryfy dynamiczne, możliwość sprzedaży energii z własnej instalacji fotowoltaicznej na rynku i możliwość jej dowolnego kupowania. Co to oznacza w praktyce?

„Domowy akumulator może dać inwestorowi możliwość nie tylko przechowywania energii wyprodukowanej przez fotowoltaikę, ale i jej zakupu na uwolnionym rynku wtedy, kiedy jest najtańsza. Warto pamiętać, że energia elektryczna z OZE może być przechowywana również w postaci energii cieplnej. Pompa ciepła wyposażona w zasobnik ciepłej wody użytkowej jest swoistym bankiem energii, który klient otrzymuje w standardzie”

– mówi Bartosz Bąbrych, prezes firmy N Energia. 

Czytaj też: Tratwa ratunkowa dla porzuconych prosumentów? Kolejna firma oferuje bilansowanie energii 1:1. Czy warto wejść do finansowej szalupy ratunkowej?

Czytaj też: Tani prąd ze słońca również dla firm? Ważna zmiana w przepisach otworzyła nowe możliwości. Ile kosztuje fotowoltaika dla firm i jakie można dostać dotacje?

Magazyny energii: ceny pójdą w górę?

Sedno w tym, że magazyny energii są drogie – to wydatek od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych za urządzenie renomowanej firmy. I choć ceny spadają (o tym za chwilę), to problem jest fundamentalny – naukowcy nie wiedzą jak magazynować tanio i na dużą skalę energię elektryczną.

„Polski rynek magazynów energii dopiero się buduje. Natomiast według analiz, pochodzących z najbardziej w Europie rozwiniętego rynku niemieckiego, średni koszt bateryjnego magazynu energii między 2015 a 2019 rokiem spadł o blisko 40% – z 1 600 euro za kWh do około 1 000  za kWh”

– mówi nam Michał Gondek z Columbus Energy. Magazyn energii firmy LG o pojemności 9,8 kWh kosztuje 25 500 zł. Triple Power Battery T63 6,3 kW – 15 000 zł. Czyli ok 2300-2500 zł za 1 kWh. Czy będzie taniej? Agencja IRENA prognozuje, że całkowity koszt instalacji akumulatora litowo-jonowego w zastosowaniach stacjonarnych może spaść o dodatkowe 55-60% do 2030 r. Ale to tylko prognozy. 

„W najbliższym czasie nie liczymy na spadki cen magazynów, koszty tych systemów raczej utrzymają się na stałym poziomie. Zachętą do inwestycji w systemy magazynowania będzie natomiast wsparcie dotacyjne od państwa”

– dodaje Michał Gondek. I dodaje:

„Aby pobudzić ten rynek niezbędne jest dotowanie produktów, jak miało to miejsce np. w Niemczech, które obecnie są największym rynkiem domowych magazynów energii w Europie”.

Oczywiście, do wszystkiego można dopłacać. Gdyby rząd zaczął mi dopłacać do pisania na blogu, też byłbym „za”. Ale czy tak to powinno wyglądać? Michał Skorupa, prezes Foton Technik mówi:

„Na razie na inwestycję w magazyn energii będą głównie decydowali się klienci, dla których nadrzędnym argumentem do podjęcia inwestycji będzie chęć lub konieczność zyskania niezależności energetycznej. Dotyczy to przede wszystkim osób zamieszkujących tereny wiejskie, gdzie okresowy brak dostępu do prądu jest wyjątkowo dotkliwy. Infrastruktura sieciowa na terenach wiejskich nie jest modernizowana w tym samym tempie co w miastach, a jednocześnie bardziej narażona na uszkodzenia w wyniku  zjawisk pogodowych”

Czyli w pierwszej kolejności magazyny energii będą stawiać te osoby, które będą chciały uchronić się od przerw w dostawach prądu. Albo w ogóle odłączyć się od sieci. Bo magazyny energii mogą też służyć jak bateria, która zasila nasz dom w czasie, gdy w sieci zabraknie prądu.

Brzmi kusząco i to rzeczywiście może być argument dla kogoś, kto ma domową serwerownię, potrzebuje prądu do chłodziarek, czy jakichś profesjonalnych instalacji rolniczo-sadowniczych (pozdrawiam wujka spod Grójca). Jest mało prawdopodobne, by zwykły Kowalski był gotów wydać kilkanaście tysięcy złotych za możliwość zasilania awaryjnego.

„Optymistyczną wizję przyszłości domowych magazynów energii może zakłócić ewentualny deficyt surowców dla produkcji baterii (napędzany wzrostem elektromobilności) lub popandemiczne problemy z łańcuchami dostaw. Opierałbym się na scenariuszu, w którym domowe magazyny energii, mimo rozwoju tej technologii i spadku kosztów zakupu, jeszcze przez jakiś czas pozostaną rozwiązaniem dotowanym.

– mówi Bartosz Bąbrych, prezes firmy N Energia.

Czytaj też: Ciemna strona fotowoltaiki? Instalacji przybywa, a pieniędzy na utrzymanie sieci energetycznej ubywa. Jest pomysł, by prosumenci płacili… dodatkowy podatek

Czytaj też: Czy fotowoltaika w Polsce przestanie się opłacać po likwidacji systemu opustów? Liczę opłacalność paneli „po nowemu”

Magazyn energii i dom odcięty od elektrowni. Czy to możliwe?

Ale gdyby iść tym tropem dalej – czy można zostać energetyczną wyspą? Świętym Graalem ekoentzjastów jest sytuacja, w której „odcinają” się od brudnej, węglowej energii z sieci energetycznej i ich dom staje się wyspą, bez jakiekolwiek połączenia kablami ze światem zewnętrznym. Bez comiesięcznych rachunków, bez troszczenia się o taryfy, bez obaw o przerwy w dostawie prądu. Ale czy to możliwe? Czy to nie jest sen wariata? Teoretycznie nic nie stoi na przeszkodzie. Praktycznie – nasi rozmówcy mówią dyplomatycznie o „dużym wyzwaniu”.

Prawda jest taka, że dla przeciętnego, a nawet nieprzeciętnego Kowalskiego, to gra niewarta świeczki. Magazyn energii, który byłby w stanie zasilać cały dom, kosztowałby dziesiątki, jeśli nie setki tysięcy złotych. Nie starczyłoby nam życia, żeby inwestycja się zwróciła – no chyba że ceny praw do emisji CO2 (a za nimi ceny prądu) pójdą tak mocno w górę, że prąd z węgla stanie się po prostu dobrem luksusowym.

źródło zdjęcia:Unsplash

Subscribe
Powiadom o
23 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Adam
3 dni temu

Jedna wielka ściema. Latem produkujemy więcej, zimą mniej. Domowa instalacja przez 1/3 roku potrafi produkować 50kWh dziennie. Zużywamy wtedy max 10-20kWh, a pozostałe 30 gdzie? W akumulator o pojemności 10kWh kosztujący 25tys? A zimą będzie stał pusty, bo produkcji nie wystarcza na dzienne zużycie. Takie akumulatory wyplaszczają krzywą poboru o 10-20% w skali roku, nic więcej.

Admin
2 dni temu
Reply to  Adam

Czyli co, czekamy aż będą bardziej pojemne?

Łukasz
2 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

ja rozumiem czekanie aż będą bardziej pojemne 2-5 razy. Ale my mówimy o setkach razy.
Mam instalację 6kW/h. Aktualnie w „banku energii” mam prawie 1600kW/h (zapas na zimę) (bank opróżniłem zimą, czyli to jest energia wygnerowana w tym roku). Gdybym mial zmagazynować to „lokolanie” to musiałbym mieć te (chociaż) 1800 kW/h baterii. Czyli 180 sztuk tych 10kW/h po 25 tyś = 4.5 miliona złotych (fakt – pewnie przy takiej skali cena by spadła – nawet dajmy na to o 30% – dalej kosz to 3 miliony złotych ….

Admin
2 dni temu
Reply to  Łukasz

No, ale zobaczymy po ile za kilka lat będzie prąd z węgla…

krzysztof
2 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

przy podanych tu cenach za magazyny energii nawet gdyby cena pradu byla rowna cenie zlota to i tak to sie nie zepnie;)

Zbyszek
2 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Akumulatory u nas (w naszej szerokości geograficznej, przy takiej ilości dni słonecznych) nie są rozwiązaniem. Odcięcie od sieci to mrzonka, jako że zdarza się w listopadzie, grudniu, styczniu że czasami cały tydzień jest zachmurzony. Zatem produkcja nawet nie pokryje zapotrzebowania. Latem sytuacja się odwraca i dochodzi do nadprodukcji. O akumulatorach można pomyśleć (i ewentualnym odcięciu od sieci) w Hiszpanii, Maroko, Grecja, południowe Włochy, Turcja – gdzie maksymalna ilość bezsłonecznych dni to 1-3. W tej sytuacji można myśleć o ewentualnym magazynowaniu energii ze słonecznych dni w bateriach, zużyciu tej energii podczas bezsłonecznych dni i powrotne ich naładowanie kiedy znów pojawi się… Czytaj więcej »

krzysztof
2 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

ale jaka by musialy miec pojemnosc by zmagazynowac prad z lata i korzystac z niego przez nastepne pol roku? to sa wartosci wrecz niewyobrazalne a koszt takowego sprzetu to pewnie polowa wartosci domu albo wiecej

~marcin
2 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Za 25,5 tys. PLN możemy sobie kupić magazyn energii o pojemności 9,8 kWh, co w przeliczeniu na dżule daje:

9,8 kWh = 9,8 * 1000 W * 3600 s = 35280000 J = 35,28 MJ (megadżuli)

Ze spalenia litra benzyny otrzymujemy energię (duże L to litr):

42 MJ/kg * 0,7 kg/L * 1 L = 29,4 MJ (megadżuli)

Czyli za 25 tysięcy PLN możemy sobie zgromadzić energię odpowiadającą 1,2 litra benzyny (koszt 7 PLN). Plastikowy kanister kosztuje 15 PLN.

Slawek
2 dni temu
Reply to  Adam

Dokładnie tak jak mówisz. Cały sens opustów jest taki, że mogę odebrać energię z lata zimą jak ogrzewam dom. Bez opustów cała inwestycja nie ma najmniejszego sensu nawet z akumulatorami.
Likwidacja opustów to jest skandal i marnowanie naszych pieniędzy.

QVX
2 dni temu
Reply to  Slawek

Akurat akumulatory mają sens i zimą przy dobre zaprojektowanej instalacji. Chociażby po to, żeby ładować je tańszym prądem sieciowym.

QVX
2 dni temu
Reply to  Slawek

Tańszym prądem sieciowym w nocy.

Adam
2 dni temu
Reply to  QVX

Wtedy należy postawić zbiornik z wodą 1-5tys litrów i sobie go „naładować” tanim prądem. Tutaj mówimy o akumulatorach elektrolitycznych, których zastosowanie 'domowe’ aktualnie mija się z celem.

QVX
2 dni temu
Reply to  Adam

Tak samo, jak bezsensowne jest używanie OZE z falownikami niezdolnymi do prawidłowej synchronizacji z siecią, a takich jest większość, bo są tanie.

Regnard
2 dni temu

Jeden pan w USA zbudował magazynek energii ze starych baterii do laptopów: https://www.chip.pl/2017/08/ups-z-45-tys-zuzytych-baterii/

Z jednej strony podejście wielce ekologiczne (powtórnie użyte baterie które inaczej poszłyby, jak to mówią, „na hasiok”), łatwo skalowalne – w warunkach USA ot dokupi chłop parę akrów na ew rozszerzenie 😉 Z drugiej – jeśli to pewnego dnia się mu zapali, to pola walk z użyciem gazów bojowych w pierwszej wojnie mogą być w porównaniu z najbliższą okolicą całkiem miłym miejscem 😛

Przemo
2 dni temu

Wyrazy uznania za „opusty”. Rzadko który Autor wie, że to prawidłowe określenie.

Co do samego magazynowania: technologia ta sama z siebie też generuje straty.
Znalazłem tak na szybko przykład porównujący samochody elektryczne, gdzie mowa o ok. 10-25%. Czyli nie mało.
Poza tym istnieje coś takiego upływność akumulatora. Nie „zawekujemy” więc latem paru wiaderek prądu na zimę.
Jak dla mnie to technologia na następne pokolenia, może trochę szybciej. Teraz – drogi bajer.

Tobiasz
2 dni temu

Potencjalnie dom bez rachunków to nie w Polsce. Zaraz PiS wprowadzi jakiś parapodatek od oszczędności na rachunkach za prąd, by „burżuje” z fotowoltaiką nie poczuli się zbyt bogaci 😉

krzysztof
2 dni temu
Reply to  Tobiasz

spoko, liberalowie z Po na pewno go zlikwiduja;)

Admin
2 dni temu
Reply to  krzysztof

Libki z PO to pikuś. Politycy, którzy nami obecnie rządzą, są bardziej liberalni, niż Leszek Balcerowicz i młody Tusk razem wzięci. Gdybyście się zastanawiali dlaczego nie możecie dostać się do lekarza, to odpowiedź jest prosta: bo płacicie niższe podatki, więc zostaje Wam 50 zł miesięcznie więcej w portfelu i za te pieniądze będziecie musieli sobie sami zapewnić prywatną opiekę zdrowotną. Ryzykowne? Oczywiście. Ale większość ludzi tak nie myśli – dopóki nie zachorują, to będą się przede wszystkim cieszyć, że mają 50 zł miesięcznie więcej w kieszeni
https://forsal.pl/gospodarka/finanse-publiczne/artykuly/8240267,sarnowski-zmiany-podatkowe-polskiego-ladu-zmniejsza-wplywy-nfz-o-ponad-45-mld-zl.html
Jak myślicie, co się stanie z cenami prywatnych konsultacji lekarskich?

krzysztof
1 dzień temu
Reply to  Maciej Samcik

mialoby to moze sens gdyby np za PO kolejek do lekarzy nie by;o…problem w tym,ze byly i to nawet wieksze niz dzis…wiec historia fajna tylko niezbyt osadzona w realiach…

jsc
15 godzin temu
Reply to  krzysztof

Czyli wracamy do programu (…)A 8 lat PO(…)…

krzysztof
2 dni temu

idea jest dobra tylko diabel tkwi w szczegolach a mianowicie na dzis technologia jest za slaba…obecnei sytuacje z magazynami energii mozna przyrownac do aut elektrycznych 10-15 lat temu: byly, mozna bylo je kupic, ale kosztowaly kilka razy wiecej niz spalinowe i mialy wszelkie parametry gorsze.dzis elektryki dalej sa drozsze, dalej maja czesc parametrow gorszych ale ta roznica sie mocno splaszczyla dlaczego dzis( uwzgledniajac prawne obostrzenai) zbyt na nie rosnie.Z magazynami jest podobnie: musi minac x lat by mogl je zainstalowac Kowalski, zwlaszcza,z eprzecietna instalacja fotowoltaiczna( z doplatami i odliczeniami) kosztowala mniej niz maly magazyn na 10kWh

jsc
2 dni temu

(…)Ale mamy energetyczny skansen, co objawia się tym, że niektórych użytkowników fotowoltaiki już teraz przeciążone systemy bezpieczeństwa zamontowane w falownikach odłączają od sieci.(…)
To akurat najmniejszy problem… tak się składa, że jak ktoś korzysta z systemu podtrzymywania życia typu respirator to powinien takiej sieci powinien jaknajszybciej zacząć rozglądać się za jakąś, choćby generatorem, formą magazynu energii.

jsc
2 dni temu

(…)W tej sytuacji domowy magazyn energii ma pełnić dwie funkcje. Po pierwsze – łagodzić falę przypływów i odpływów prądu ze słońca, który trafia do sieci.(…)
Demagogia… cykl aktywności człowieka jest skorelowany z ilością światła słonecznego, czyli paradoksalnie to jest stabilizacja sieci.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!