Loteriada, czyli koło fortuny, które kręci się krzywo. Pan Arkadiusz, podobnie jak miliony Polaków, gra w Lotto. I nie tylko, bierze też udział w loterii dla graczy, w której można wygrać cenne nagrody. Niestety pan Arkadiusz nie wygrywa, choć wydawało mu się, że powinien. Napisał więc e-mail zatytułowany: „zgłoszenie oszustwa”. Nie podoba mu się nie tylko to, że sam nie wygrywa, mimo że kołem kręci jak szalony, ale też to, że niektórzy wygrywają… zbyt często. Czy ma rację?
Pewnie ten felietonik by nigdy nie powstał, bo loterie, zdrapki, losowania, obstawianie wyników sportowych, gra w ruletkę i na automatach to nie nasza bajka. W teamie „Subiektywnie o Finansach” wyznajemy zasadę, że lepiej pieniądze na dłużej zainwestować na rynku kapitałowym z bardzo dużym prawdopodobieństwem wygranej niż w gry losowe, w których zawsze wygrywa kasyno albo inny organizator.
- Bezpieczne lokowanie pieniędzy: na bankach świat się nie kończy. Jakie są możliwości „parkowania” pieniędzy poza bankami? [POWERED BY UNIQA TFI]
- „Kredytówka” bez kruczków? Jakie cechy powinna mieć karta kredytowa jako źródło awaryjnej płynności? I czy ta karta „dowozi”? [POWERED BY UNICREDIT]
- Jak powinno być ustalane „sprawiedliwe” oprocentowanie pieniędzy, które trzymamy w bankach? I dlaczego to my musimy o to walczyć? [POWERED BY TRADE REPUBLIC]
Po co więc o tym pisać? Ostatnio wpadła mi w ręce informacja, że aż 26% przedstawicieli pokolenia Zet traktuje zakłady sportowe jako celową część długoterminowej strategii finansowej. W przypadku millennialsów takie ananasy też się zdarzają (w odsetku 14%), zaś w całym społeczeństwie jest to też niemało, bo 12% osób. Na szczęście to dane dla USA, więc możemy żyć nadzieją, w Polsce ten odsetek jest niższy.
Ponad połowa (52%) przedstawicieli Pokolenia Zet stwierdziła, że w ostatnim roku przekierowała część pieniędzy z inwestycji na rynku kapitałowym do zakładów sportowych. „Gdy bukmacher zaczyna odpowiadać za strategię emerytalną młodego człowieka, mamy problem” – napisała amerykańska gazeta, która zajęła się tymi statystykami. Nie wiem, ile lat ma pan Arkadiusz, który napisał do mnie w sprawie Loteriady organizowanej przez Totalizatora Sportowego, ale z pewnością on też część swojej przyszłości, a przynajmniej swojego budżetu, powierzył ślepemu losowi.
Tanio nie jest, bo po raz pierwszy od kilkunastu lat w Lotto jest podwyżka dla graczy – od połowy sierpnia płaci się aż 5 zł za najprostszy los na loterię, w której skreślamy sześć liczb z 49 i liczymy na nagrodę liczoną w milionach złotych. Do tej pory jeden los kosztował 3 zł. Minimalna nagroda główna to 2 mln zł, ale przeważnie jest więcej (w marcu tego roku ktoś wygrał 32 mln zł). W każdym losowaniu bierze udział co najmniej półtora miliona Polaków, a Totalizator Sportowy wyłazi ze skóry, żeby każdy kupił więcej, niż jeden kupon. I stąd Loteriada.
Loteriada, czyli wydawaj jeszcze więcej, a może coś wygrasz
Loteriada polega na rejestrowaniu zakupionych kuponów Lotto, które otrzymuje się po zawarciu zakładu na minimum 10 zł. Można też rejestrować zdrapki kupione w punktach sprzedaży w galeriach handlowych i inne kupony z gier. Zarejestrowane kupony dają możliwość wygrania nagrody w cotygodniowym losowaniu. Oprócz tego są nagrody główne, które będą losowane na końcu (m.in. samochód Auqi Q3, 18 bonów wakacyjnych o wartości 12 000 zł każdy, 18 rowerów elektrycznych). Jak to w loteriach bywa, największa część nagród to po prostu kolejny los gratis, czyli w tym przypadku „zakręcenie kołem”.
Pan Arkadiusz w Lotto gra namiętnie. Wydaje dużo pieniędzy na losy. Szczęście się do niego na razie nie uśmiecha, ale pan Arkadiusz zasadził się na nagrody pieniężne w Loteriadzie. Wymyślił sobie, że skoro już wydaje ponad 10 zł na pojedynczą grę w Lotto (do tej pory trzy kupony, teraz dwa), to dzięki Loteriadzie uda mu się odzyskać część „inwestowanych” w Lotto pieniędzy. Wśród nagród losowanych raz w tygodniu są nagrody pieniężne po 400 zł oraz po 1000 zł. W Loteriadzie kręci się kołem, żeby wygrać jedną z nagród.
„Po zarejestrowaniu kilkudziesięciu zakładów stwierdziłem, że po zakręceniu kołem praktycznie nie ma możliwości wygrania nagród pieniężnych, a około 75% wygranych to trzy dodatkowe losy. Ma się to nijak do zdrowego rozsądku, a przede wszystkim rachunku prawdopodobieństwa”
– poskarżył się Pan Arkadiusz. Napisał nawet do organizatorów, że jest to „zwykłe, ordynarne oszustwo” (mam tę korespondencję, rzeczywiście jest grubo). Uzyskał informację, że nagrody są losowane według algorytmu, co wcale go nie uspokoiło. Pan Arkadiusz podejrzewa, że ktoś posiadł wiedzę o tym algorytmie i postanowił „przejąć grę” i wysiudać innych graczy – w tym pana Arkadiusza – z zabawy.
„Poprosiłem także o analizę wygranych ChataGPT. I zrobił to na podstawie danych opublikowanych na oficjalnej stronie Loteriada.pl. Z analizy ChataGPT wynika, że są osoby, które wygrały od trzech do pięciu razy, co dla mnie jest mocno podejrzane (oczywiście nie wiem, czy za każdym razem to jest ta sama Anna S.) Ale dla mnie to wygląda na przekręt”
– pisze pan Arkadiusz. Rzeczywiście, analiza ChataGPT jest solidna i przygotowana merytorycznie, prawie niczym akt oskarżenia. Pojawia się w nich konkluzja, że osoby o określonych inicjałach wygrywają ponadprzeciętnie często, choć – jak stwierdził sam pan Arkadiusz – nigdy nie ma pewności, że chodzi o tę samą osobę. Ludzi, których można określić jako Anna S. prawdopodobnie są w kraju tysiące.
„Dzisiaj pomiędzy godziną ok. 18:15 a 18:45 dokonałem zgłoszenia do Zakręconej Loteriady 19 kuponów, a w trakcie gry wygrałem cztery dodatkowe losy, co łącznie daje 23 wprowadzone kupony. Informuję, że tych wszystkich losowaniach ani razu nie padły wygrane na kwoty 400 zł i 1000 zł. W sumie na kole jest dziewięć pozycji, a zatem te trzy pola stanowią 33% szans na wygraną, a zatem statystycznie na te 23 losowania powinny wypaść 6 do 7 razy, A nie padły ani razu. Uważam, że to jest ordynarne oszustwo”
– pisze pan Arkadiusz. Rzeczywiście, gdyby co siódmy los kupowany za 10 zł wygrywał przynajmniej 400 zł, to pan Arkadiusz mógłby być ukontentowany, ale Totalizator Sportowy prawdopodobnie poszedłby z torbami. Ba, poszedłby z torbami nawet wtedy, gdyby wygrywał co 40 los. A jeśli na kole fortuny jest tylko dziewięć pól, to taki wynik byłby jak najbardziej uzasadniony. Mam więc do Totalizatora Sportowego następującą prośbę: zdejmijcie z Loteriady to cholerne koło!!!
Bo to koło fortuny kręci się krzywo
Sprawa jest bowiem taka, że w swoim „modelu biznesowym” pan Arkadiusz nie wziął pod uwagę, że to koło to jedynie wizualizacja możliwych do wygrania nagród. Nie jest tak, że tyle samo jest nagród o wartości 400 zł, jak „pustych losów”, czy darmowych losów w prezencie. Owszem, koło tak może sugerować, ale czy to będzie wystarczająca podstawa do reklamacji? Niewykluczone, że się przekonamy, bo pan Arkadiusz już zawiadomił o potencjalnym przekręcie Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz zastanawia się nad powiadomieniem organów nadzoru instytucjonalnego Unii Europejskiej.
Sprawa jest na pierwszy rzut oka z gatunku zabawnych, bo w regulaminie loterii na stronie Loteriada.pl stoi jak byk, że nagród pieniężnych po 1000 zł jest tylko 166, nagród pieniężnych po 400 zł – 651. Voucherów (czyli chyba darmowych losów) na Eurojackpot – 240 000. Dodatkowych losów na loterię (w różnych porcjach, od jednego do 10) – łącznie ok. 40 mln.

Jak łatwo się domyślić, prawdopodobieństwo wygrania nagrody pieniężnej nie wynosi 1:3 (to teza pana Arkadiusza), lecz najwyżej są to dwie szanse na 100 000 gier. Loteriada to nie jest eldorado, a w każdym razie nie dla tych, którzy grają. Jeśli pan Arkadiusz zainwestował w Loteriadę 19 kuponów, to trudno się dziwić, że nie wygrał. Najbardziej szkoda tych prawie 200 zł, które poszły z dymem. A w zasadzie do kasy Totalizatora Sportowego.
Natomiast patrząc na trendy, które obowiązują dzisiaj w ochronie konsumenta, zastanawiam się, czy przypadkiem pan Arkadiusz nie miałby pewnych szans przed polskim sądem lub nawet w europejskim trybunale TSUE. Jeśli sprzedaje się klientowi iluzję kręcenia kołem, to on ma prawo myśleć, że kręci kołem, nieprawdaż? Kręcenie kołem ma to do siebie, że prawdopodobieństwo wypadnięcia konkretnego wyniku jest takie samo. Na dodatek to konkretne koło kręci się trochę dziwnie.
„Bardzo dziwnie zachowuje się samo koło, kórw w ostatniej chwili przyśpieszało albo zwalniało, powodując brak możliwości wylosowania pól z nagrodami finansowymi. Przy wprowadzaniu kolejnych kuponów będę to filmował. Proszę o podanie mi danych instytucji w Polsce i Unii Europekskiej, które zajmuą się kontrolą tego rodzaju loterii”.
– pisze pan Arkadiusz do Totalizatora Sportowego. a miejscu państwowej firmy wypłaciłbym panu Arkadiuszowi odszkodowanie, żeby nie wpadło mu do głowy „zaatakować” sądów w tej sprawie, a potem… zdjąłbym to cholerne koło fortuny. Bo inaczej Loteriada stanie się przedmiotem rozważać czy koło, które kręci się krzywo, to nadal… koło.
CZYTAJ TEŻ:
——————————
POSŁUCHAJ TEŻ:
Jak połączyć siły nauki i praktyki w pracy nas naszym bogaceniem się? O tym w 295. odcinku naszego podcastu, który zapowiada kolejny cykl wspólnych podcastów „Subiektywnie o Finansach” i GRAPE. Na falach „Finansowych Sensacji Tygodnia” i podcastu „Tłoczone z danych” znów będziemy Wam przybliżali wiedzę o pieniądzach widzianą z dwóch perspektyw. Zapraszam do posłuchania rozmowy o tym czego nie wiemy o naszych pieniądzach!
——————————
ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
——————————
zdjęcie tytułowe: Loteriada.pl





