24 czerwca 2019

Książeczka mieszkaniowa na wagę złota. Chcesz wypłaty premii gwarancyjnej? Pokaż dokument. A jeśli nie masz, bo się zgubił?

Książeczka mieszkaniowa na wagę złota. Chcesz wypłaty premii gwarancyjnej? Pokaż dokument. A jeśli nie masz, bo się zgubił?

W szufladach ciągle trzymamy ponad 1 mln książeczek mieszkaniowych. Ich wartość wcale nie jest tylko sentymentalna, bo jeśli chcemy mieć z nich jeszcze jakieś profity, lepiej ich nie wyrzucać. Zgłosił się do nas czytelnik, który książeczki nie ma i jest w kropce. Co może zrobić? A może… to dobry czas żeby wejść z „archiwalnymi” książeczkami w erę cyfrową?

Dziś nikt już nie oferuje książeczek mieszkaniowych, a przecież ich koncepcja nie była taka zła. Dziecko krótko po narodzinach mogło dostać dokument, dzięki któremu rodzina zyskiwała motywację, by zacząć zbierać kapitał potrzebny do zakupu mieszkania. Na zachętę można było liczyć na premię, gdy pociecha dorośnie. Intencje były szczytne: zapewnienie łatwiejszego startu w dorosłe życie.

Zobacz również:

Dziś wielu posiadaczy książeczek czuje się wyrolowanych. Problemy zaczęły się już w wyniku kryzysu gospodarczego z lat 80., ale wtedy system książeczkowy jeszcze sunął siłą rozpędu. Załamanie przyszło na początku lat 90. gdy pojawiła się inflacja, które pożarła zaoszczędzone kwoty. Dodatkowo Sejm zdecydował, że przestały być one waloryzowane, czyli ich realna wartość z roku na rok drastycznie malała.

Czytaj też: Ile kanapek musisz sobie zrobić, żeby pieniądze na wkład własny do mieszkania… zebrały ci się same? Avocado Index daje do myślenia

Czytaj też: Czy wybrać kredyt z niskim wkładem własnym, czy z wysokim?

Na szali 120 mld zł wkładów. Kwota nie do odzyskania

Efekt? Wkłady na książeczkach zyskały wartość symboliczną, a poczucia klęski dopełniła denominacja w 1995 r. czyli ten moment, w którym stare 10.000 zł stało się nowym, jednym, polskim złotym – 1 PLN. Ktoś, kto miał 50.000 zł i wydawało mu się, że jest bogaty – został z pięcioma złotymi.

Oczywiście: denominacja nie miała wpływu na realną wartość oszczędności na książeczkach, ale ukazała w całej rozciągłości straty, które ponieśli Polacy w wyniku hiperinflacji. Wiele osób czuje się oszukanych przez „system” (trudno jednak wskazać winnego),  jesienią ubiegłego roku niektórzy protestowali nawet przed Sejmem domagając się zwiększenia wypłat z uwagi na to, że nie została przecież przerwana ciągłość państwa – III RP odpowiada za zobowiązania PRL.

Jeszcze przed wyborami 2015 r. opozycja z PiS złożyła wniosek do Trybunału Konstytucyjnego ws. uznania, za niezgodne  z ustawą zasadniczą przepisy, które wyłączały waloryzację wkładów na książeczkach. „To było nie zgodne z poczuciem sprawiedliwości społecznej” – podnosili. Trybunał umorzył jednak postępowanie. Dużo wcześniej, bo już w 1993 r. Sąd Najwyższy uznał, że wkład zgromadzony na mieszkaniowej książeczce oszczędnościowej, jak i premia gwarancyjna należna posiadaczowi książeczki, nie podlegają waloryzacji.

Książeczki posiada ponad 1 mln osób, a wkłady tam zapisane mają wartość ponad 600 mln zł. Niewiele. Tymczasem wg wyliczeń Krajowego Stowarzyszenia Posiadaczy Książeczek Mieszkaniowych gdyby  TK orzekł na ich korzyść, państwo musiałoby właścicielom wypłacić 120 mld zł. Dziś już wiadomo, że taki scenariusz się nie spełni. W ubiegłym roku sprawę książeczek podnosił Rzecznik Praw Obywatelskich, m.in. w liście do premiera Mateusza Morawieckiego, ale pismo przeszło raczej bez echa, co oznacza, że zasady likwidacji książeczek raczej nie ulegną zmianie.

Premia gwarancyjna to dobra wola władcy

Państwo poczuło się w obowiązku chociaż częściowo zrekompensować obywatelom skutki przemian gospodarczych i dziś posiadacze książeczek założonych przed 24 października 1990 r. mogą liczyć na premię gwarancyjną wypłacaną z budżetu państwa. Ale ponieważ premia to „dobra wola” rządzących, narzucili oni restrykcje co do przyznania premii. Można ją dostać tylko na zakup domu, mieszkania, uzyskanie prawa do mieszkania spółdzielczego, wykup mieszkania czy na remont (wymianę okien).

Sam też mam taką książeczkę, którą kilka lat temu wygrzebałem z szuflady. Z czystej ciekawości poszedłem do oddziału PKO BP sprawdzić, co na niej jest. Sprawdzanie trwało dobrych kilka tygodni, bo – jak się okazało – można oczywiście udać się do „najbliższego oddziału”, ale ten i tak wysyła wszystkie książeczki do jednego wyspecjalizowanego departamentu banku, więc musiałem czekać aż korespondencja przewędruje z i do mojej placówki. Inflacja jednak zrobiła swoje – książeczka warta jest tylko kilka tysięcy złotych.

Dziś tych milion osób jest w takiej oto sytuacji: odłożyli na książeczkach 200.000 starych złotych, mają 20 zł nowych złotych  plus np. 8000 zł premii od państwa, ale tylko na określone cele. Czy to dobry interes? Dla wiele osób tak, problem w tym, że wiele osób ma problem by wyciągnąć nawet tych kilka tysięcy złotych.

Czytaj też: Inwestowanie w mieszkania na wynajem: czy nadchodzi koniec eldorado? Niektóre liczby mogą niepokoić

Czytaj też: Fundusze nieruchomości mają dziś zniszczoną reputację? Istnieje ich bezpieczniejsza formuła – przekonuje Michał Sapota. I przedstawia swój pomysł na 6-8% rocznie

Książeczka mieszkaniowa jak papier… wartościowy

O tym, że są problemy poinformował nas pan Adam, który w mailu do naszej redakcji pisze tak:

„Moja babcia założyła ok. 27 lat temu książeczkę mieszkaniowa w Sokołowie Podlaskim. Teraz kupuję mieszkanie i bank powiedział, że jak im nie przedstawię książeczki fizycznie (pomimo że w systemie banku jest wszystko zapisane bo się dowiadywałem) nie mam szans na premię przy zakupie mieszkania”

To prawda – bez książeczki ani rusz. Jeśli chcemy wyciągnąć tych kilka tysięcy złotych, które należą nam się jak psu buda, to musimy iść do banku z tą kilkustronnicową książeczką. Oznacza, to, że takie książeczki to (jeszcze) nie są przedwojenne, akcje polskich spółek i nie mają wartości jedynie kolekcjonerskiej, ale są w pewnym sensie pełnoprawnymi papierami wartościowymi, za którymi stoi realna wartość. Co jeśli ten papier zgubimy? Spokojnie – nie wszystko stracone.

PKO BP wyjaśnia, że w przypadku utraty książeczki, jej właściciel powinien zgłosić się do oddziału banku i złożyć wniosek o zastrzeżenie oraz umorzenie dotychczasowej książeczki, na podstawie którego zostanie wystawiona nowa książeczka. W sytuacji, gdy właściciel nie pamięta numeru książeczki, zastrzeżenie oraz umorzenie musi być poprzedzone złożeniem wniosku o poszukiwanie numeru rachunku książeczki – każdą z ww. dyspozycji można złożyć w dowolnym oddziale banku.

Czyli jednak informacje są gdzieś na bankowych serwerach zdublowane i na dobrą sprawę nie trzeba by było robić takiego ambarasu z wydawaniem duplikatów. Nie mam książeczki, a chce ją zlikwidować? Proszę bardzo – proszę tylko pokwitować odpowiednie dokumenty. Póki jednak tak nie jest, a trzymamy książeczki licząc na lepsze czasy, pilnujmy ich jak w oka w głowie.

źródło zdjęcia:PixaBay

 

Subscribe
Powiadom o
13 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Łukasz
1 rok temu

Nikt nikogo nie oszukał – system miał służyć oszczędzaniu na zakup mieszkania i tak działa do tej pory – wpłacając „kupowało” się jakąś część m2 wg obowiązujących wtedy kosztów budowy i dziś aktualną wartość budowy uzbieranych m2 można odebrać gdy się zaspokaja potrzeby mieszkaniowe.

Sosna
1 rok temu

Szanowny Autorze,
Proszę nie wprowadzać co młodszych czytelników w błąd, twierdząc, że denominacja miała jakikolwiek wpływ na wartość wkładów na książeczkach. O starszych czytelnikach nie wspominam, bo oni rozumieją absurdalność takiego twierdzenia. Jak Pan zamiast 4 zł dostanie 1 euro, to też Pan stwierdzi, że majątek się Panu zmniejszył?

Admin
1 rok temu
Reply to  Sosna

Racja, redaktor nie dopatrzył

Sosna
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Dziękuję za przeredagowanie akapitu. Choć nadal wydaje mi się mocno naciągany. Nie wiem, jak osoba mająca 50.000 zł mogła się czuć w 1995 roku bogata, skoro 50.000 było równowartością jednych dużych lodów lub 5 lizaków.

Swoją drogą, wielu blogerów ma uczciwy zwyczaj oznaczania zmian w tekście, np. poprzez pozostawienie starego tekstu w formie przekreślonej.

Marian
3 miesięcy temu
Reply to  Sosna

Szanowna Pani Sosna
Niestety to Pani wprowadza w błąd na swoim przykładzie (mam 67 lat) miałem w 1979 roku na ksiązeczce mieszkaniowej pełen wkład na mieszkanie wtedy 37000 złoszczedności. Mieszkania nie doczekałem do dziś. W 2009 roku otrzymałem we zwanie do banku bo spółdzielnia w której moje pieniądze leżały 30 lat zdecydowała oddać mi 3,70 słownie trzy złote siedemdziesiąt groszy). Czy dalej Pani twierdzi (o mnie „starszym czytelniku”) że dominacja nie miała dla mnie wpływu? Uważam że jest Pani cyniczna w swoim poscie bardzo cyniczna i obraża moje poczucie uczciwości

Marian
3 miesięcy temu
Reply to  Sosna

Szanowna Pani Sosna
Niestety to Pani wprowadza w błąd na swoim przykładzie (mam 67 lat) miałem w 1979 roku na ksiązeczce mieszkaniowej pełen wkład na mieszkanie wtedy 37000 oszczedzanych. Mieszkania nie doczekałem do dziś. W 2009 roku otrzymałem wezwanie do banku bo spółdzielnia w której moje pieniądze leżały 30 lat zdecydowała oddać mi 3,70 słownie trzy złote siedemdziesiąt groszy). Czy dalej Pani twierdzi (o mnie „starszym czytelniku”) że dominacja nie miała dla mnie wpływu? Uważam że jest Pani cyniczna w swoim poscie bardzo cyniczna i obraża moje poczucie uczciwości

Karol
1 rok temu

Premia gwarancyjna nie wynosi zadne srednio 8 tys zl tylko w tym roku wyliczana jest na okolo 650 zl – smiech na sali. Dalem do wyliczenia z zamiarem kupna mieszkania.

Marcin
1 rok temu
Reply to  Karol

Ja dałem do naliczenia i wyszła premia 315 zł płakać się chce.

Miska
1 rok temu

Wydanie duplikatu kosztuje o ile dobrze pamiętam 30 zł. Polityka celowa…

Ewelina
1 rok temu

Książeczkę mieszkaniową likwidowałam parę lat temu przy okazji zakupu mieszkania. Jak na to, że moi rodzice przez 25 lat wpłacali regularnie dość spore jak na nich sumy, to kwota wypłaty sprawiła, że nie wiedziałam w banku, czy się śmiać czy płakać…
Od tamtej pory stwierdziłam, że nigdy więcej żadnych długoterminowych produktów do oszczędzania pieniędzy nie wezmę, bo to strata kasy i nerwów.

Karolina
1 rok temu

Ta książeczka to jest śmiech na sali! Dałam do rozliczenia książeczki i dostałam premie 1100 zł. Jakiś głupi żart!

11 miesięcy temu

Jeśli potafiono, djąć przy denominacji zera to nalerzy dodać jedno zero więcej jak przed denominacją czas kosztuje a odsetki rosną

11 miesięcy temu

Kto zarobił na denominacji PKO tak więc PKO i sąd musi ten problem rozwiązać kto spłaćił kredyty po denominacji cwaniacy itd

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!